...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

niedziela, 7 października 2012

Epilog ( Rozdział 37 ) - "Take me home"

W środę pojawi się dalszy rozdział, więc nie kierujcie się tym, że u góry pisze "Epilog".

CZYTAJĄC TO KONIECZNIE SŁUCHAJCIE W KÓŁKO TĘ PIOSENKĘ <CLICK>


***Oczami Julie***

Otworzyłam powoli oczy i wróciłam z lepszego świata, jakim są sny, do rzeczywistości. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał jedenastą. Szybko wyskoczyłam z łóżka i zabrałam pierwsze lepsze ciuchy, a następnie pobiegłam do łazienki. Nałożyłam lekki makijaż. Dzisiaj jest dzień wyjazdu Meg do Brazylii i chłopaków w trasę koncertową. Zostaje tutaj sama. Cały czas na tym samym etapie. Może trzeba dorosnąć i zająć się czymś na poważnie? Poszukać pracy?
Zrobiłam sobie kanapki i do tego herbatę. Kiedy skończyłam jeść posiłek pozmywałam naczynia myśląc o tym, że ciężko będzie się rozstać z Niallem. Dziwne uczucie kiedy nienawidzisz jakiejś osoby za to, że ja kochasz. Wzięłam kartkę, długopis i zaczęłam pisać list do Horana. Może to mi pomoże? Oczywiście wylewając swoje emocje na papierze, wielokrotnie po moich policzkach spłynęły łzy. Najprawdopodobniej nikomu nie powiedziałam tego co czuje, tak jak teraz.

Niall,
Pisząc ten list, naprawdę nie wiem od czego zacząć. Może powiem na początku, że bardzo Cię kocham. Przypominam sobie wakacje. Nigdy nie spodziewałam się, że będą one aż tak piękne. A wiesz czemu takie były? Bo spotkałam Ciebie. Nigdy nie zapomnę tego naszego pierwszego spotkania.  Nie zapomnę tych momentów kiedy moje życie nabierało sensu. Momentów kiedy byłeś przy mnie, tak po prostu. Nie zapomnę najpiękniejszej nocy w moim życiu…
Mówią, że miłość jest jak gorączka. Rodzi się i gaśnie bez naszego udziału woli. Ciężko powiedzieć co się stało z naszym związkiem. Może to moja wina? Ponoć jak się kogoś kocha to się o niego walczy z całych sił. Niall przepraszam, że się poddałam. Ale ja nie umiem tak. Nie umiem być z Tobą, wiedząc, że koło Ciebie jest inna. Nie mogę żyć ze świadomością, że będziemy co jakiś czas się rozstawać na kilka miesięcy. Może powinniśmy odpuścić i dać sobie odpocząć od siebie? Łatwo jest powiedzieć „ to koniec”, ale nie tak łatwo jest przestać kochać. Mam nadzieje, że jednak nam się uda. Myślę, że zasługujesz na kogoś innego. Na kogoś lepszego. Wierze, że spotkamy prawdziwą miłość i że ułożymy sobie życie, ale nie razem. Kochanie wierzę, że nam się uda. Może nie rozumiesz, czemu chce to zakończyć, ale uwierz tak będzie lepiej. I mimo, że będziesz daleko, mimo, że może znajdę sobie kogoś innego, nigdy Ciebie nie zapomnie. Przepraszam, że Ci namieszałam w życiu. Może za kilka lat się spotkamy i znowu poczujemy coś do siebie, ale teraz to wszystko nie ma sensu. Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Opiekuj się chłopakami..
Twoja Julie xoxo

Pobiegłam na górę i wyjęłam z szafki mój szkicownik. Wyciągnęłam jeden rysunek, który przedstawiał mnie i Niall’a, którzy się całują. Złożyłam go na pół i razem z listem włożyłam go do koperty, którą następnie skleiłam. Rzuciłam to wszystko do torebki, ubrałam moją jeansową kurteczkę i vansy. Wzięłam walizki Meg, zamknęłam dom i ruszyłam w stronę taksówki, która już na mnie czekała.
- Na lotnisko proszę – powiedziałam, a kierowca ruszył.

***Oczami Meg***

Dziś rano wstałam dosyć wcześnie. Już od 6 latałam po domu, sprawdzając, czy wszystko spakowałam. Zmęczona zeszłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Zrobiłam sobie płatki czekoladowe z mlekiem i usiadłam przy stole. Spojrzałam na ścianę, na której wisiał duży zegar. Wskazywał on godzinę  9:30. Szybko zerwałam się z miejsca i zabrałam się za mycie naczyń. Niestety przerwał mi to dzwoniący telefon.
- Halo – odebrałam.
- Hej Meg… Tu Justin..Justin Bieber – powiedział niepewnie chłopak po drugiej stronie słuchawki, a ja oniemiałam. Po co on w ogóle do mnie dzwoni i skąd wziął mój numer ?
- Cześć. Masz jakąś poważną sprawę? Bo trochę się śpieszę… - odparłam lekko zestresowana.
- Yyyy. Chciałem się spotkać, ale jeśli dziś nie dasz rady, to może jutro ? – spytał.
- Jutro to mnie nie będzie w Londynie – przygryzłam dolną wargę.
- Jak to ?
- Dziś o 13 mam samolot do Brazylii. Lecę tam na pół roku.
- W takim razie możesz spotkać się ze mną o 11 w Milk Shake City ?
- Dobrze. Będę na pewno – odparłam i się rozłączyłam.
Dokończyłam myć naczynia i udałam się do swojego pokoju.  Po raz piąty otworzyłam swoją walizkę, sprawdzając jej zawartość. Rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam laptopa na szafce nocnej. Oczywiście jak to ja zapomniałam go spakować. Usiadłam jeszcze na łóżko i weszłam na twittera. Dziwne… - pomyślałam. W ciągu 2 dni zaczęło mnie obserwować 250 tysięcy osób. Nie wiedziałam o co chodzi dopóki nie zobaczyłam tweeta Zayna, który był skierowany do mnie.

,, @MeganScott Nie rozumiem dlaczego tak szybko z nas zrezygnowałaś.. Mam nadzieję, że za pół roku znów zobaczę twój uśmiech. Nigdy o mnie nie zapomnij. Xoxo ‘’

Nie chciałam nawet myśleć co jego fanki piszą na mój temat, dlatego zamknęłam laptopa i schowałam go do torby. Wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Poprawiłam makijaż, a następnie poszłam do pokoju Julie. Zapukałam do drzwi, ale nikt mi nie odpowiedział, co znaczyło, że Ruda jeszcze śpi. Wsunęłam się w głąb pomieszczenia. Dziewczyna leżała na łóżku, wtulona w kołdrę. Podbiegłam cicho do niej i nachyliłam się na wysokość jej ucha.
- Juuuuuuuuuuuuuuuls ! Wstawaj śpiochu ! – krzyknęłam głośno.
- Co jest ? – odparła lekko nieprzytomna jak i przestraszona.
- Jadę się spotkać z Bieberem. O 12 czekaj na mnie na lotnisku i zabierz moje walizki, okay ? – spytałam dla upewnienia.
W odpowiedzi usłyszałam tylko ciche mruknięcie. Wyszłam z pokoju dziewczyny i zbiegłam na dół, a następnie zadzwoniłam po taksówkę, która już po 10 minutach stała po moim domem. Zamknęłam za sobą drzwi i wsiadłam do samochodu.
- Do Milk Shake City proszę – powiedziałam.
- Już się robi – odparł miły, starszy pan, który był kierowcą taksówki.
W barze byłam już po 15 minutach. Od razu weszłam do środka i zobaczyłam siedzącego Biebera przy jednym ze stolików. Bez zastanowienia dosiadłam się do niego. Chłopak na mój widok za pierwszym razem był zaskoczony, ale po chwili się opanował i powiedział:
- Hej. Miło, że przyszłaś.
- Przecież obiecałam.
- No Taaak. – odparł, po czym nastała niezręczna cisza.
- Więc po co chciałeś się spotkać ? – spytałam niepewnie, czując, że niepotrzebnie wymawiam te słowa.
- No nie mów, że nie wiesz – odezwał się zdziwiony, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowana – chciałem pogadać o tym co wydarzyło się na scenie.
- Aha – wymamrotałam.
- No więc chcę, abyś wiedziała, że ten pocałunek zaplanowałem już wcześniej.
- Ale dlaczego ? – spytałam zdziwiona.
- Bo chciałem pokazać Zaynowi i Harremu, że jeśli się nie walczy o tę jedyną, to można ją łatwo stracić… - gdy usłyszałam te słowa, lekko uśmiechnęłam się do niego.
- Skąd wiesz, że to ja jestem tą jedyną, dla któregoś z nich ?
- Bo cię znam. Wiem, że nie kochasz ich za sławę i pieniądze tylko za to jacy są.
- Dziękuję ci Justin. Za te słowa.. – wymamrotałam, a po moim policzku spłynęła łza.
- Co się dzieje ? – spytał troskliwie.
- To już i tak koniec mojej przygody.. – wyszeptałam, a Biebs zerknął na mnie smutno.
- Nie możesz tak myśleć. Za pół roku tu wrócisz – odezwał się.
- Przez pół roku może się wiele pozmieniać – powiedziałam i wstałam, zasuwając krzesło.
- Chodź. Odwiozę cię na lotnisko – wyszeptał smutno, a ja delikatnie przytaknęłam mu głową.
Wyszliśmy z MSC i wsiedliśmy do jego samochodu. Oparłam głowę o szybę, a po moich policzkach cały czas spływały słone łzy. Co jeśli już ich nigdy nie zobaczę ? – pomyślałam. Oszukiwanie samego siebie już niema sensu. Kocham tą piątkę dzieciaków i nic na to nie poradzę. Już za godzinę będę siedzieć w samolocie, próbując wypełnić pustkę panującą po ich stracie, nie mówiąc już o Juls. Mam nadzieję, że wiernie będzie czekać na mój powrót. Ruda to jedna z najważniejszych osób w moim życiu. Wszystkie przygody przeżyłam tylko i wyłącznie z nią. Ona zna moje największe sekrety. Tylko ona zawsze umiała mnie pocieszyć i znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. Niestety przez pól roku będę musiała radzić sobie sama. Mam tylko nadzieję, że dam radę.
- Jesteśmy na miejscu – usłyszałam smutny głos Justina.
- Jeszcze raz dziękuję ci za wszystko – odparłam zrozpaczona.
- Nie musisz za nic dziękować i już się tak nie zamartwiaj. Będzie dobrze. Musi być – powiedział i uśmiechnął się do mnie lekko – Idź lepiej już bo się spóźnisz. Za chwilkę przyjdę do ciebie się pożegnać – dodał bez emocji.
Otworzyłam drzwi i wysiadłam z samochodu. Przeszłam przez hol i zabrałam walizki, które już wcześniej Juls dała do kontroli. Stanęłam przed ogromnym samolotem pasażerskim i spojrzałam w niebo. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w ostatnie odgłosy Londynu. Wtedy poczułam szarpnięcie. Przede mną stała Juls, która od razu wybuchła płaczem, tak samo jak ja.
- Obiecaj mi jedno – usłyszałam zrozpaczony głos dziewczyny.
- Tak?
-  Nie zapominaj o mnie. Dzwoń jak tylko będziesz mogła i pamiętaj, on też na ciebie czeka – przytuliła mnie.
-  Pozdrów go ode mnie – wyszeptałam – Do zobaczenia Juls – powiedziałam i popchnęłam ją w stronę pięciu machających chłopaków.


***Oczami Julie***

Oczywiście podczas pożegnanie z Meg, całkiem się rozkleiłyśmy, przez co wyglądałam jak widmo z horroru. Z jednej strony chciałam ją zatrzymać, ale z drugiej chciałam, żeby wykorzystała tą szansę. Będę musiała wytrzymać bez niej to pół roku. Ruszyłam przed siebie, kiedy napotkałam chłopaków, którzy machali do mnie.
- Hej Julie. Właśnie chcieliśmy dzwonić do Ciebie i Meg, żeby się pożegnać. Gdzie ona jest? – spytał Malik.
- Jest przy odprawie – powiedziałam przygryzając dolną wargę.
- Co?! – powiedział i spojrzał w stronę, gdzie powinna stać Megan.
- Czy ona nie jest z… - Harry był co najmniej zaskoczony.
- Z Bieberem – odparł wkurzony Mulat. – Idę tam – warknął.
- Nie ma mowy. Znowu się pokłócicie. To nie ma sensu – zatrzymał go Liam.
- Muszę o niej zapomnieć ! – najwyraźniej sobie odpuścił.
- Zapomnieć? Chciałeś chyba powiedzieć, że spróbujesz żyć ze świadomością, że się już nigdy nie zobaczycie. Jeśli Ci na kimś cholernie zależy, to nigdy o nim nie zapomnisz. Nawet jeśli bardzo byś tego chciał – powiedział Liam, a ja spuściłam głowę.
- To za ile macie samolot? – spytałam, zmieniając tym samym temat.
- Za 15 minut – wymamrotał Niall, który właśnie do nas podszedł.
- Aha… - tylko na tyle było mnie stać.
- Będzie mi Ciebie brakować – powiedział Lou i mocno mnie przytulił.
- Mi Ciebie też – oczywiście rozryczałam się. – Was wszystkich będzie mi brakować – spojrzałam na zespół.
- Nam Ciebie też – powiedział Malik i wziął mnie w swoje ramiona – Do zobaczenia Juls.
- Do zobaczenia. I bardzo mi przykro – wyszeptałam mu do ucha ostatnie zdanie.
Kolejno pożegnałam się z Harrym, który też był przygnębiony.
- Pozdrów Meg – poprosił, a ja przytaknąłem głową.
Kiedy przyszło mi się pożegnać z Liamem, łzy płynęły strumieniami. Był moim przyjacielem, z którym mogłam o wszystkim porozmawiać.
- Nie zapomnij o mnie – powiedział.
- Nigdy nie zapomnę. I jak się następnym razem spotkamy opowiesz mi czy znalazłeś w końcu miłość swojego życia – uśmiechnęłam się przez łzy.
Chłopaki zostawili mnie i Niall’a samego. Przez dłuższą chwilę żaden z nas nie umiał zdobyć się chociaż na jedno słowo.
- Obiecaj mi, że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu, zasypiać i budzić się w jednym łóżku. Jeść śniadanie w jednej kuchni. Parzyć sobie nawzajem kawę po nieprzespanej nocy. Dawać sobie całusa przed wyjściem. Dzwonić do siebie tysiąc razy, gdy jesteśmy osobno, a potem znów wracać do siebie – przez te słowa oniemiałam.
- Nie wiem czy umiem to obiecać. Ale przytul mnie tak mocno, żebym czuła, że jestem dla Ciebie wszystkim.
Blondyn podszedł do mnie i wziął mnie w swoje ramiona. Czułam się w nich bezpieczna. Będzie mi tego bardzo brakowało. Na samą myśl rozpłakałam się jeszcze bardziej, na co chłopak zaczął mnie uspakajać.
- Kochanie. Nie ważne ile kilometrów nas dzieli. Ja i tak nigdy nie przestanę Cię kochać – powiedział po czym mnie pocałował.
Ostatni pocałunek, ale wydawało się jakby to był nasz pierwszy. To dziwne, że dopiero teraz potrafiliśmy powiedzieć co tak naprawdę czujemy. Chłopak powoli oderwał swoje usta od moich i blado się uśmiechnął.
- Mam do Ciebie prośbę. Weź ten list i przeczytaj go dopiero w samolocie. Obiecaj mi.
- Obiecuje – odpowiedział.
- Żegnaj Niall – powoli puściłam jego dłoń.
- Żegnaj Julie. Kocham Cię.
Obróciłam się i odeszłam. Zostawiając przeszłość za sobą. Wspaniałą przeszłość jaką był Niall. Na samą myśl o tym zaczęłam łkać, nie mogąc przez to złapać oddechu. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam chusteczkę. Pewnie wszyscy się zastanawiacie dlaczego pozwoliłam mu odejść. Otóż bardzo go kocham i chcę żeby ułożył sobie życie z kimś innym. Kimś kto jest jego wart, bo naprawdę jest świetnym facetem. Wszystkie przemyślenia przerwał mi dzwonek telefonu.
- Halo?
- Julie. Musisz przyjechać do Polski. Chodzi o mamę. To pilne – powiedziała zdenerwowana Maja, a ja wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.

***Oczami Meg***

Moja przyjaciółka poszła w stronę chłopaków. Patrzyłam jak się oddala, czując co raz to większą pustkę. Odwróciłam głowę w drugą stronę i zobaczyłam, że Justin biegnie do mnie. Kiedy był koło mnie od razu przytulił mnie i szepnął:
- Żegnaj Meg. Do zobaczenia niedługo.
- Mam nadzieję – uśmiechnęłam się do niego smutno, a on dał mi do ręki srebrny łańcuszek z serduszkiem, na którym wygrawerowane było:

,, Meg & Justin… Friends forever.. xx ‘’

Spojrzałam na napis, po czym przeniosłam wzrok na Szatyna.
- Na zawsze – powtórzyłam, a on tylko cmoknął mnie w policzek i odszedł.
Wbiegłam z płaczem do samolotu i usiadłam na swoim miejscu. Włożyłam słuchawki w uszy, puszczając piosenkę Emely Sande – „Read All about it”, tym samym kończąc moją własną przygodę z One Direction, Anglią, a przede wszystkim z Londynem. Czas zacząć normalne życie. Spojrzałam jeszcze raz na to piękne miasto, a później zamknęłam oczy. Zostawiam wszystko tutaj. Dostałam nową szansę od losu. Niech teraz dzieje się co chce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W środę powinien pojawić się dalszy rozdział, który będzie opisywać drugi etap życia dziewczyn i 1D. 


...Because we love more than this...<3 

SEE YA ! :* ^^

niedziela, 30 września 2012

Hejo

Hej. Tutaj Ms. Horan. Dzisiaj dodałyśmy nowy rozdzialik. Jak myślicie co będzie w następnym rozdziale? Jak sie dalej potoczą losy Meg, Julie, Zayna, Harrego, Nialla, Liama i Lou? Może akurat skorzystamy z waszych pomysłów. :) Więc piszcie w komentarzach wasze pomysły.

...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^

Rozdział 36 - "Live while we're young"


***Oczami Nialla***

Obudziły mnie wibracje telefonu. Sięgnąłem do moich spodni, które leżały na podłodze i spojrzałem na wyświetlacz. Dzwoniła Sydney.
- Kurde jest środek nocy – powiedziałem patrząc wcześniej na zegarek, który wskazywał 10 rano.
Rozejrzałem się po pokoju. Niezły bałagan w nim panował, a wszystko przez rozrzucone ciuchy moje i Julie. Tak. To była najpiękniejsza noc w moim życiu. Spojrzałem na Rudą, która tak słodko spała uśmiechając się przez sen, aż w końcu wypowiedziała jedno słowo, którego się nie spodziewałem. Tym słowem było moje imię. Myślę, że między nami już wszystko dobrze. Po wczorajszym zdarzeniu byłem tego praktycznie pewien. Położyłem się z powrotem i podparłem ręką swoją głowę. Patrzyłem na Juls, napawając się każdą sekundą. Postanowiłem zrobić jej zdjęcie i ustawiłem je na tapecie. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wtedy dziewczyna powoli otworzyła oczy.
- Cześć kochanie... – powiedziała.
- Dzień dobry – pocałowałem ją, a na jej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech. - Wyspana? – spytałem.
- Yyy… tak – w tym momencie, poczułem pewien dystans w stosunku do mnie.
- Coś nie tak? – dopytywałem.
- Niall… Nie wiem czy to powinno się zdarzyć – spuściła głowę, by nie patrzeć w moje oczy.
- Ale co? – z mojej twarzy zniknął uśmiech.
- TO. Ty jesteś z Sydney… - zamilkła na chwile – Ten związek nie ma sensu…
- Czyli że co? Może chcesz żebym zapomniał o tym, jakby nigdy się nie zdarzyło tak? – podirytowałem się.
- Tak było by lepiej.
- Dla kogo? Bo dla mnie nie i dla Ciebie również ! – podniosłem głos.
- Przepraszam – dziewczyna podniosła twarz i zobaczyłem w jej oczach łzy.
- Ty wiesz, że Cię kocham? – złapałem ją za podbródek.
- Ciężko o tym zapomnieć…
- To nie rób mi tego. Poczekajmy i zobaczmy co los nam przyniesie i nie skreślaj mnie – powiedziałem po czym pocałowałem ją.
Julie nie sprzeciwiała się. Znowu czułem bliskość między nami. Gdy się oderwaliśmy od siebie powiedziałem:
- Jesteś głodna?
- A jak myślisz – zaśmiała się.
- To chodźmy na  śniadanie – puściłem jej oczko.

***Oczami Meg***

Rano obudziły mnie głośne krople deszczu, stukające w okno. Leniwie otworzyłam oczy i poczułam coś, co z każdą minutą mocniej ściskało moje ramie. Uniosłam lekko wzrok do góry i zobaczyłam uśmiechniętego Zayna, który trzymał mnie w swoich objęciach. Gwałtownie zerwałam się z łóżka nie wiedząc co się dzieje. Malik strasznie się zdziwił, nie mając pojęcia o co chodzi.
- Meg ? Co jest ? – skrzywił się, a ja dopiero wtedy przypomniałam sobie wczorajszy wieczór.
- Yyy.. Nic.. Po prostu źle skojarzyłam pare faktów – odparłam, a na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Myślałaś, że my… - gestykulował i figlarnie się uśmiechnął.
- Nieeeeee… - zaprzeczyłam rozbawiona.
- Chciałabyś, nie ? – wyszczerzył się.
- Ty lepiej idź na dół i poczekaj na mnie w kuchni – otworzyłam drzwi.
Zayn szybko wstał z łóżka i zmierzył w moją stronę. Podszedł bardzo blisko mnie, a następnie zbliżył swoje usta do mojego ucha i szepnął:
- To znaczy, że byś chciała – poruszył zabawnie brwiami.
- Nigdy nic nie wiadomo – wytknęłam do niego język. Wtedy Malik zmierzył mnie wzrokiem i zobaczywszy piżamę, którą miałam na sobie, powiedział z cwaniackim akcentem:
- Seeeeeeeeeexxyy (oglądnijcie filmik, jak to wyglądało 4:39 -->click oglądnijcie cały filmik ! )
- Idź już – przewróciłam oczami, a Malik wyszedł z pokoju.
Pobiegłam szybko do łazienki i zarzuciłam na siebie jakąś bluzkę, a do tego jakieś jeansy. Chwyciłam do ręki tusz i zwinnie przeciągnęłam nim po rzęsach. Nałożyłam jeszcze na twarz trochę pudru i już byłam gotowa. Zbiegłam na dół po schodach i zastałam Zayna, który kończył robić śniadanie.
- Woow. Szybki jesteś – powiedziałam zaskoczona na widok posiłku.
- Dla Ciebie wszystko – odparł i puścił mi oczko.
- Taaa – mruknęłam i usiadłam do stołu, o który zaraz się oparłam.
Zayn położył na blat kubki z herbatą, a następnie ułożył się koło mnie. Spojrzał na mnie troskliwie, po czym spytał łagodnie:
- Ej? Co jest?
- Nic nie jest – odparłam.
- Mała przecież znam Cię. Jesteś smutna, więc coś musiało się stać.
- No bo jak sobie pomyślę, że przez pól roku nie zobaczę Julie, mojej mamy i was to zaczynam się zastanawiać nad tym wyjazdem – wyżaliłam się.
- To nie jedź – odparł zdecydowanie.
- Jak to? Przecież ty i tak masz trasę, więc nie robi Ci to żadnej różnicy – wymamrotałam.
- Trasa potrwa góra 2 miesiące, a nie pół roku – zirytował się.
- Dobra. Zapomnij o tej rozmowie – powiedziałam stanowczo.
Wtedy do pomieszczenia wszedł Niall, a zaraz za nim Juls. Dołączyli do nas i od razu zabrali się za jedzenie. Zrobiłam to samo. Całe śniadanie zleciało nam w nieprzyjemnej ciszy.
- To my się będziemy zbierać. Dzięki za wszystko. Kiedyś się odwdzięczymy – odezwał się Zayn, po czym smutno spojrzał na mnie. Horan mu przytaknął i natychmiast poderwał się z miejsca. Odprowadziłyśmy ich do drzwi.
- No to do wieczora – powiedział Blondasek, którego przytuliłam na pożegnanie.
Gdy Niall był już w objęciach Juls, Zayn przysunął się w moją stronę. Chciał mnie właśnie pocałować w policzek, ale ja odsunęłam się i spuściłam wzrok. Malik spojrzał na mnie. Widać było, że się zdenerwował, ale zignorowałam to.
- Do zobaczenia Meg – powiedział i wyszedł.
Po kilku sekundach Niall zrobił to co jego przyjaciel i zmył się. Po wyjściu chłopaków w domu nastała dziwna i niezręczna cisza, którą postanowiłam przerwać.
- To zbieraj się. Idziemy do Hollister.
- Extra – Juls wyszczerzyła się i zadowolona pobiegła na górę.
Ja jeszcze poszłam do kuchni i posprzątałam po śniadaniu, a następnie udałam się do swojego pokoju. Wleciałam pędem do łazienki i przebrałam się w 

 a później poprawiłam makijaż. Po 10 minutach byłam gotowa. Poszłam do pokoju Juls i weszłam nie pukając. Ruda oczywiście latała po całym pokoju , nie wiedząc w co ma się ubrać.
- No pomóż mi. Wybierz coś – powiedział zdesperowana.
- Może to? – podniosłam z ziemi koszulkę Niall’a, którą zostawił, a następnie wyszczerzyłam się chytrze.
- Oddawaj to ! – Juls krzyknęła zabawnie i wyrwała mi z ręki bluzkę.
- Jak było? – spytałam i poruszyłam komicznie brwiami.
- Fajnie…
- Fajnie? Tylko tyle? – zaśmiałam się.
- Opowiem Ci kiedy indziej – odparła i pociągnęła mnie za rękę.
Zamknęłyśmy dom na klucz i pojechałyśmy do centrum handlowego. Gdy byłyśmy już na miejscu od razu udałyśmy się do Hollister. Wsunęłyśmy się w głąb pomieszczenia i zaczęłyśmy podbój sklepu. Najpierw bluzki, buty, sweterki, spodnie, szorty, a na końcu perfumy. W tym momencie podszedł do nas wysoki blondyn z ciałem pływaka.
- Mogę wam w czymś pomóc? – spytał i szeroko się do nas uśmiechnął.
- Na razie dziękujemy. I tak idziemy już do kasy – odparłam.
- Ale moim zdaniem te spódniczki świetnie by na was wyglądały – spojrzał na nas figlarnie.
- Juls. Czy on nie próbuje nas bajerować? – zwróciłam się do przyjaciółki po polsku.
- Chyba tak – powiedział przyjaciółka, po czym wybuchła śmiechem.
Widząc ją w takim stanie, oczywiście nie mogłam się powstrzymać przez co także zwijałam się ze śmiechu nie mogąc  złapać tchu. Chłopak chyba trochę się zdziwił i po prostu odszedł. Kiedy w końcu się uspokoiłyśmy, podeszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy za ciuchy. Przed centrum handlowym złapałyśmy taksówkę, dzięki czemu po 20 minutach byłyśmy w domu. Zjadłyśmy szybko jakiś obiad, a następnie pobiegłyśmy wziąć prysznic. Potem zrobiłyśmy szybko fryzury i delikatny makijaż. Wtedy nadszedł czas na ubrania. Obie stanęłyśmy przy dużej szafie i zaczęłyśmy wyrzucać z niej wszystkie ubrania. W końcu wybrałyśmy dwa zestawy. Ja włożyłam to

a Juls to

Przeglądnęłyśmy się w lustrze i doszłyśmy do wniosku, że nie jest źle. Była godzina 19:30, więc reszta już powinna po nas przyjechać. Zbiegłyśmy na dół i każda z nas ubrała czarne szpilki. Wtedy usłyszałyśmy warkot silnika. Wyjrzałyśmy przez okno i zobaczyłyśmy długą limuzynę. Szybko wyskoczyłyśmy z domu, przy okazji go zamykając i podeszłyśmy do luksusowego auta. Harry czekał przed nim i pomógł wsiąść Juls do środka. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko. Podbiegł do mnie i przycisnął do siebie.
- Hej piękna – szepnął mi do ucha.
- Hej przystojniaku – odparłam i się zaśmiałam.
- Jedziemy?
- Pewnie – odezwałam się.
Wsunęliśmy się do samochodu i usiedliśmy koło siebie. Styles cały czas się na mnie gapił, a gdy przenosiłam wzrok i nasze spojrzenia się spotykały to loczek od razu się szczerzył. Tak przeleciała nam cała droga. Denerwowało mnie trochę, że Sydney i Perrie przyjechały z nami, ale nie miałam zamiaru się tym przejmować. Gdy dojechaliśmy na miejsce, ochroniarze wpuścili nas bez problemu. Mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie, ale bardziej mnie cieszył fakt, że koncert Justina odbywa się na świeżym powietrzu. Stanęliśmy pod sceną i wtedy poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Zayn’a.
- Co ty robisz? – spytałam zdzwiona jego zachowaniem.
- Nie przywitałaś się – powiedział i mile się uśmiechnął.
Nie wiedziałam co kombinuje, ale przytuliłam go. Wtedy usłyszałam jego przyjemny głos:
- Ślicznie dziś wyglądasz.
- Dziękuje – odparłam.
Z głośników wydobyła się głośna muzyka, dlatego oderwaliśmy się od siebie. Kątem oka zobaczyłam Perrie, która patrzyła na nas wściekła. Zignorowałam to i zaczęłam oglądać koncert. Wszystkie dziewczyny skakały i śpiewały piosenki, które ledwo kojarzyłam.
- No to teraz nadszedł czas na „One less lonely girl” ! – krzyknął Justin do mikrofonu, a fanki zaczęły piszczeć bardziej niż przy innych piosenkach. Nie wiedziałam o co chodzi, dlatego spojrzałam na Julie, która także nie kryła swojego zdziwienia. Bieber zaczął śpiewać i w pewnym momencie wskazał na mnie ręką. W tym samym momencie stanęli koło mnie dwaj ochraniarze, którzy zabrali mnie za kulisy. Nie miałam bladego pojęcia co zaraz nastąpi, dopóki nie podbiegł do mnie jeden z tancerzy.
Złapał mnie za rękę i zaprowadził na środek sceny. Usiadłam na krześle, które najwyraźniej było już dla mnie wcześniej przygotowane. Po chwili zobaczyłam Justina, który szedł w moją stronę, niosąc wielki bukiet czerwonych róż. Kiedy znalazł się koło mnie wręczył mi go. Uśmiechnęłam się do niego, a on spojrzał na mnie, cały czas nie przestając śpiewać. Szatyn co chwile mnie przytulał lub gładził po policzku. W końcu kiedy piosenka dobiegała końca, złapał mnie za rękę i spojrzał w moje oczy:
- One less lonely girls – później poczułam tylko miękkie wargi Jusa. Tak. Pocałował mnie, a kiedy się oderwał powiedział:
- O to niespodzianka.
Spojrzałam na niego zdezorientowana , po czym tancerze pomogli mi zejść ze sceny. Bukiet róż oddałam pierwszej, lepszej dziewczynie, która od razu się rozpłakała i przytuliła mnie, dziękując. Lekko przytłumiona wróciłam do przyjaciół.
- Jak było? – spytała Juls, która szczerzyła się.
- Uspokój się. W ogóle się tego nie spodziewałam – odparłam i uderzyłam ją w ramię.
- Ta jasne, jasne.
- No serio – zawyłam.
Spojrzałam ponownie na scenę. Justin śpiewał właśnie „Boyfriend”, co chwile na mnie patrząc, a przy tym uśmiechał się nieśmiało. Gdyby ktoś  mi dzisiaj, że będę całować samego Biebera, to bym go po prostu wyśmiała, a tu proszę. Rozglądnęłam się dookoła i spostrzegłam, że nigdzie nie ma Julie. Zdziwiło mnie to trochę, dlatego ponownie przejechałam wzrokiem po przyjaciołach. Niestety natchnęłam się na Zayna, który patrzył na mnie smutno. Natychmiast odwróciłam głowę w przeciwną stronę.

***Oczami Julie***

Staliśmy pod sceną, w specjalnym miejscu dla vipów. Byłam mega zaskoczona tą niespodzianką. Serio była ona niespodziewana. Meg na scenie, a Justin chodzący i śpiewający dla niej „Only girl” i całujący na koniec. Na pewno moja mina była nieziemsko śmieszna. No ale co się dziwicie? To było dość dziwne.
Popatrzyłam na Zayna, który był w stanie zabić Biebera, za to co zrobił na scenie. Mimo, że koło niego stała Perrie, nie ukrywał swojej frustracji. Kiedy chłopak śpiewał kolejne piosenki na scenie, cały czas cwaniacko się do mnie uśmiechał. Nie wiedziałam o co chodzi, ale postanowiłam to zignorować. Po chwili doszła do nas Megan.
- Hej Meg. Jak tam? – poruszyłam komicznie brwiami.
- Zamknij się. Nie mam pojęcia co to było – dziewczyna uderzyła mnie w ramię.
Minęła jedna piosenka, kiedy Biebs, ogłosił chwilkę przerwy. Na sali na jakiś czas zrobił się półmrok. Gadałam właśnie z Lou, kiedy ktoś chwycił mnie za rękę. Gwałtownie się obróciłam.
- Justin? Co ty tu robisz? – zdziwiłam się na widok chłopaka ubranego w bluzę z założonym na głowę kapturem.
- Cicho. Chodź za mną – powiedział, a ja nie wiedziałam co się dzieję.
Poszłam posłusznie za nim. Weszliśmy za kulisy, a wokół mnie pojawiło się kilka makijażystek.
- O co chodzi? – spytałam zdezorientowana.
- Znasz „As long as you love me”?
- No pewnie.
- Za 2 minuty. Ty i ja. Na scenie – chłopak wręczył mi gitarę i odszedł.
- Justin ! Co ty do cholery wyrabiasz?! – krzyknęłam za nim, ale on nie usłyszał, a może nie chciał?
Kobiety zaczęły mi układać włosy, a efekt końcowy był nieziemski.

Nie, nie zrobię tego. Nie dam rady. Tu jest pare tysięcy ludzi. Nie uda mi się – w mojej głowie chodziły najgorsze myśli.
Nigdy w życiu, aż tak się nie stresowałam, jak teraz. Porąbało go całkiem. Już wolałabym być na miejscu Meg. Naprawdę. Usłyszałam z głośników :
„ Teraz nadszedł czas na jedną z waszych ulubionych piosenek. Wszyscy doskonale ją znacie i liczę na waszą pomoc. Tym bardziej, że po prosiłem kogoś dla mnie specjalnego, żeby mi pomógł. Brawa dla Julie.”
- Że co kurwa?! – jęknęłam pod nosem i poczułam jak ktoś bierze mnie za rękę i prowadzi na scenę.
Gdy znalazłam się na jej środku, stałam bez ruchu. Wzrok każdego był skierowany na mnie. Popatrzyłam w miejsce gdzie stali moi przyjaciele, z otwartymi buziami.
Justin podszedł do mnie i szepnął:
- Nie bój się. Jestem z Tobą i Ci pomogę. Wszystko będzie dobrze. Pomyśl, że śpiewasz dla tego jedynego – na te słowa od razu się uśmiechnęłam.
Puszczono muzykę, a Justin zaśpiewał pierwsze wersy:
- „As long as you love me
As long as you love me
As long as you love me”
Wzięłam oddech i w tym momencie równo z Justinem zaczęłam:
- „We're under pressure,
Seven billion people in the world trying to fit in
Keep it together,
Smile on your face even though your heart is frowning
But hey now, you know, girl,
We both know it's a cruel world
But I will take my chances”
Uśmiechnęłam się i poczułam się jak ryba w wodzie.
- As long as you love me
We could be starving,
we could be homeless,
we could be broke  - Justin patrzył cały czas na mnie, ale odszedł, żeby nabrać kontakt z fanami.
- As long as you love me
I'll be your platinum,
I'll be your silver,
I'll be your gold – gdy śpiewałam te słowa cały czas patrzyłam na Niall’a, któremu nadzwyczajnie było głupio.
Sydney kleiła się do niego, ale on nawet tego nie zauważał. Był wstrząśnięty. Ale za to Liam i Lou cały czas mieli smajla na twarzy. Chyba nie spodziewali się po mnie takiego głosu.
Zauważyłam, że zaczyna się taniec Justina. Żeby zwrócić wszystkich uwagę na niego, podeszłam do publiki, usiadłam na krańcu sceny i skierowałam mikrofon w stronę fanów, którzy naprawdę wspaniale śpiewali. Gdy Justin skończył wstałam i podeszłam do niego.
- I'll be your soldier,
Fighting every second of the day for your dreams, girl
I'll be your Hova
You can be my Destiny's Child on the scene, girl – Bieber ponownie patrzył się cały czas w moje oczy i wskazał palcem, że teraz moja kolej, poruszając przy tym zabawnie brwiami.
Ja przewróciłam oczami i zaśpiewałam, wkładając przy tym całe moje serce:
- „But don't stress,
And don't cry,
Oh we don't need no wings to fly
Just take my hand”
Reszta poszła równie świetnie. O dziwo nauczyłam się przez koncert parę kroków od Justina. Naprawdę nie wiedziałam, że on tak świetnie tańczy. Pod czas tego duetu oboje świetnie się bawiliśmy. Zachęcaliśmy fanów do śpiewania z nami, co nie było trudne. Co chwilę zerkałam w stronę moich przyjaciół i się uśmiechałam.
Gdy skończyliśmy piosenkę wszyscy piszczeli i bili nam brawa. Wtedy Justin powiedział coś. czego się nie spodziewałam.
- To była niesamowita Julie Baker. Zapamiętajcie ją bo może być wielką gwiazdą – na te słowa popatrzyłam na Biebera z miną „WTF?!”. – Kocham was wszystkich. Narka !

Zeszliśmy ze sceny, a na mojej twarzy gościł nieopanowany smajl, z którego Justin zaczął się śmiać.
- I jak podobała Ci się niespodzianka? – chłopak dostał wielkiego zaciesza.
- Nie denerwuj mnie. Jak mogłeś mi to zrobić?! – krzyknęłam, cały czas się śmiejąc.
- No nie mów, że nie jesteś szczęśliwa. W końcu pokazałaś swój talent całemu światu.
- Jaki talent. Nie gadaj głupot – uderzyłam go w ramię.
- Ej to bolało – zrobił minę zbitego pieska.
- Ale tak szczerze to bardzo Ci dziękuje. Za to co zrobiłeś dla mnie – powiedziałam i przytuliłam go.
- Ekhmm… - odsunęłam się od szatyna i zobaczyłam Niall’a.
Koło niego stała Sydney. Przewróciłam oczami i powiedziałam:
- Hej. Co chcecie?
- Julie, musimy pogadać – powiedział poważnie.
- Przepraszam, ale gadam teraz z Justinem. Poczekaj 5 minut – burknęłam i powróciłam do rozmowy z JB.
- Kiedy się widzimy jeszcze? – zapytał.
- Nie wiem. Zastanawiam się czy nie wrócić do Polski, na jakiś czas.
- Och szkoda. Ale obiecaj mi, że pójdziemy na kawę czy coś i pogadamy o Twojej przyszłości.
- Yyy… Ale w jakim sensie przyszłości? – zdziwiłam się.
- No przecież masz ogromny talent. Nie możesz go przecież zaniedbać – wytłumaczył mi.
- Proszę Cię. Jaki talent? Ja nie widzę swojej przyszłości w show biznesie. Ale dzięki. Na pewno zadzwonię jak coś – chłopak patrzył mi cały czas w oczy, co doprowadzało mnie do niezręcznej sytuacji.
- Okay. Chyba powinnaś iść bo ktoś się niecierpliwi. Zadzwonię do Ciebie jutro – cmoknął mnie w policzek na pożegnanie i odszedł.
Odwróciłam się w stronę Niall’a, który dalej stał w tym samym miejscu i gadał z modelką.
- No więc… O czym chciałeś gadać? – powiedziałam, zakładając ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Gratuluje świetnego występu. Naprawdę niesamowicie śpiewasz. Jestem zaskoczony – powiedział, a mi się lekko zarumieniły policzki.
- Dzięki. Ale z tym niesamowicie to przesadzasz – zaśmiałam się,
- A to co mówiłaś Justinowi to prawda? Chcesz pojechać do Polski? – spytał przygnębiony.
- No tak. Myślę o tym. No wiesz Meg wyjeżdża więc nic mnie tu nie trzyma.
- I całe szczęście. Nie będę musiała udawać, że Cię lubię – wtrąciła Sydney.
- Wzajemnie – uśmiechnęłam się sztucznie i wróciłam do rozmowy z Niall’em.
- Sydney uspokój się ! – warknął. – Julie, a czemu nie zostaniesz dla…. mnie? – spytał, a modelka przewróciła oczami, doprowadzając mnie tym do szału.
- Bo ty jedziesz w trasę koncertową. Co ja będę tu sama robić w Londynie?
- Czekać na mnie? – powiedział i mnie pocałował.
- Matko, jakie to obleśne – marudziła Syd.
- Zamknij się debilko – podniosłam głos.
- Bo co mi zrobisz? – odparła podnosząc jedną brew, a ja popchnęłam ją.
- Kretynka – rzuciłam i odeszłam.
Nagle poczułam kogoś dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Horana. Nie zdziwiłam się zbytnio.
- Co to miało być?! – zirytował się.
- O co ci chodzi? Miałam pozwolić, żeby jakaś idiotka mnie tak traktowała?
- Jesteś zazdrosna o tą ustawkę? – dopytywał, cały czas się szczerząc.
- Nieee – odparłam zdziwiona.
- Jasne, jasne. Ale nie możesz tak traktować Syd – powiedział.
- Że co? Nie widzisz jak ona mnie traktuje?! Jeśli jesteś po jej stronie to sobie idź do niej ! A mnie zostaw w spokoju ! – wrzasnęłam i poszłam dalej.
- O co ci chodzi?! Julie ! – krzyknął, ale ja się nawet nie odwróciłam.
Po drodze spotkałam Lou. Oczywiście zdeklarował się mnie podwieźć do domu, ale ja miałam ochotę się przejść, więc ruszyłyśmy ciemną uliczką.
- Co jest? Czemu jesteś taka pochmurna? Przecież dałaś niesamowity występ – dostał szczerza, przez co wybuchłam śmiechem.
- Nie chodzi o występ. Chodzi o Niall’a i tą idiotkę – przygryzłam dolną wargę, jak zwykle gdy mnie coś trapi.
- Nie przejmuj się nimi. Naprawdę. Ale masz szczęście, bo będziesz mogła sobie od niego trochę odpocząć.
- O co chodzi? – zdziwiłam się.
- Nie wiesz? Zmieniła  nam się data trasy koncertowej. Wyjeżdżamy jutro. Niall Ci nie powiedział? – gdy Lou skończył nie mogłam uwierzyć w to. To już jutro?!

***Oczami Meg***

Gdy usłyszałam pierwsze dźwięki „As long as you love me” od razu spojrzałam na scenę. W tym momencie oniemiałam. Koło Justina stała lekko skrępowana Julie. Po chwili odprężyła się, a z jej ust wypłynęły piękne dźwięki. Zadowolona patrzyłam na to co działo się na scenie, dopóki nie poczułam czyiś rąk na mojej talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna, który patrzył na mnie obojętnie.
- Chodź. Odprowadzę Cię – odezwał się.
- Ale przecież jeszcze się nie skończyło – odparłam zdzwiona.
- Chcę z Tobą jeszcze pogadać – powiedział smutno, a ja zmiękłam.
- Okay.
Ruszyliśmy w stronę domu. Gdy byliśmy w parku Zayn zaproponował mi, abyśmy usiedli.
- Więc o czym chciałeś pogadać? – spytałam.
- Dobrze całuje? – odparł lekko wkurzony.
- O co Ci chodzi?
- O to, że całowałaś się z Bieberem! – warknął.
- Przecież to nie ja go pocałowałam pierwsza – odparłam zirytowana.
- To  nie ma znaczenia.
- Dobra. Jeśli chcesz się kłócić to ta rozmowa nie ma sensu ! – krzyknęłam wkurzona i zaczęłam wstawać, ale Malik złapał mnie za rękę, dlatego wróciłam do mojej wcześniejszej pozycji. Mulat nagle mnie przytulił. Nie powiem zdziwiło mnie to lekko.
- Mi po prostu na Tobie zależy.
- Zależy Ci? To czemu jesteś w związku z Perrie? – warknęłam i wyrwałam się z jego ramion.
- Przecież to tylko zwykła ustawka – odparł.
- Gdybyś mnie naprawdę kochał to tej ustawki by w ogóle nie było. Już Dość się przez Ciebie nacierpiałam.
- Meg. Proszę wysłuchaj mnie…
- Wiesz… Może kiedyś się spotkamy i możne nawet wyłonisz mnie spośród całego tłumu. Żegnaj Zayn – powiedział i odeszła z płaczem.
- Meg ! Kocham Cię ! – krzyknął, ale zignorowałam to i pobiegłam do domu.

~~~~~~~~~~~~
Hej przepraszamy, że tak długo czekaliście, ale nad zwyczajniej się nie wyrobiłyśmy. Mamy nadzieje że wam się podobał ten rozdział. Zostawiajcie komentarze ;)


... Because we love more than this...<3

SEE YA !

czwartek, 27 września 2012

So sorry... ;(

Rozdział na 100 % bd dodany jutro. Bardzo przepraszamy ale wiecie ze mamy szkole. Wybaczcie nam ten ostatni raz. Love you all. 

...Because we love more than this... <3

SEE YA ! ;* ^^

środa, 26 września 2012

PRZEPRASZAMY !!!

Niestety nie uda nam się dzisiaj dodać nowego rozdziału ;( PRZEEEEEEEEEEEPRASZAMY !!!

ALE POSTARAMY SIĘ DODAĆ GO JUTRO W GODZINACH : 20/21....


MAMY NADZIEJĘ, ŻE SIE NIE GNIEWACIE ;*  JESZCZE RAZ PRZEPRASZAMY :(




...Because we love more than this...<3


SEE YA ! :* ^^