CZYTAJĄC TO KONIECZNIE SŁUCHAJCIE W KÓŁKO TĘ PIOSENKĘ <CLICK>
***Oczami Julie***
Otworzyłam
powoli oczy i wróciłam z lepszego świata, jakim są sny, do rzeczywistości.
Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał jedenastą. Szybko wyskoczyłam z łóżka i
zabrałam pierwsze lepsze ciuchy, a następnie pobiegłam do łazienki. Nałożyłam
lekki makijaż. Dzisiaj jest dzień wyjazdu Meg do Brazylii i chłopaków w trasę
koncertową. Zostaje tutaj sama. Cały czas na tym samym etapie. Może trzeba
dorosnąć i zająć się czymś na poważnie? Poszukać pracy?
Zrobiłam
sobie kanapki i do tego herbatę. Kiedy skończyłam jeść posiłek pozmywałam
naczynia myśląc o tym, że ciężko będzie się rozstać z Niallem. Dziwne uczucie
kiedy nienawidzisz jakiejś osoby za to, że ja kochasz. Wzięłam kartkę, długopis
i zaczęłam pisać list do Horana. Może to mi pomoże? Oczywiście wylewając swoje
emocje na papierze, wielokrotnie po moich policzkach spłynęły łzy.
Najprawdopodobniej nikomu nie powiedziałam tego co czuje, tak jak teraz.
Niall,
Pisząc ten list, naprawdę nie wiem od
czego zacząć. Może powiem na początku, że bardzo Cię kocham. Przypominam sobie
wakacje. Nigdy nie spodziewałam się, że będą one aż tak piękne. A wiesz czemu
takie były? Bo spotkałam Ciebie. Nigdy nie zapomnę tego naszego pierwszego
spotkania. Nie zapomnę tych momentów
kiedy moje życie nabierało sensu. Momentów kiedy byłeś przy mnie, tak po
prostu. Nie zapomnę najpiękniejszej nocy w moim życiu…
Mówią, że miłość jest jak gorączka.
Rodzi się i gaśnie bez naszego udziału woli. Ciężko powiedzieć co się stało z
naszym związkiem. Może to moja wina? Ponoć jak się kogoś kocha to się o niego
walczy z całych sił. Niall przepraszam, że się poddałam. Ale ja nie umiem tak.
Nie umiem być z Tobą, wiedząc, że koło Ciebie jest inna. Nie mogę żyć ze
świadomością, że będziemy co jakiś czas się rozstawać na kilka miesięcy. Może
powinniśmy odpuścić i dać sobie odpocząć od siebie? Łatwo jest powiedzieć „ to
koniec”, ale nie tak łatwo jest przestać kochać. Mam nadzieje, że jednak nam
się uda. Myślę, że zasługujesz na kogoś innego. Na kogoś lepszego. Wierze, że
spotkamy prawdziwą miłość i że ułożymy sobie życie, ale nie razem. Kochanie
wierzę, że nam się uda. Może nie rozumiesz, czemu chce to zakończyć, ale uwierz
tak będzie lepiej. I mimo, że będziesz daleko, mimo, że może znajdę sobie kogoś
innego, nigdy Ciebie nie zapomnie. Przepraszam, że Ci namieszałam w życiu. Może
za kilka lat się spotkamy i znowu poczujemy coś do siebie, ale teraz to
wszystko nie ma sensu. Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Opiekuj się
chłopakami..
Twoja Julie xoxo
Pobiegłam na
górę i wyjęłam z szafki mój szkicownik. Wyciągnęłam jeden rysunek, który
przedstawiał mnie i Niall’a, którzy się całują. Złożyłam go na pół i razem z
listem włożyłam go do koperty, którą następnie skleiłam. Rzuciłam to wszystko
do torebki, ubrałam moją jeansową kurteczkę i vansy. Wzięłam walizki Meg,
zamknęłam dom i ruszyłam w stronę taksówki, która już na mnie czekała.
- Na
lotnisko proszę – powiedziałam, a kierowca ruszył.
***Oczami Meg***
Dziś rano
wstałam dosyć wcześnie. Już od 6 latałam po domu, sprawdzając, czy wszystko
spakowałam. Zmęczona zeszłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Zrobiłam sobie
płatki czekoladowe z mlekiem i usiadłam przy stole. Spojrzałam na ścianę, na
której wisiał duży zegar. Wskazywał on godzinę
9:30. Szybko zerwałam się z miejsca i zabrałam się za mycie naczyń.
Niestety przerwał mi to dzwoniący telefon.
- Halo –
odebrałam.
- Hej Meg…
Tu Justin..Justin Bieber – powiedział niepewnie chłopak po drugiej stronie
słuchawki, a ja oniemiałam. Po co on w ogóle do mnie dzwoni i skąd wziął mój
numer ?
- Cześć.
Masz jakąś poważną sprawę? Bo trochę się śpieszę… - odparłam lekko
zestresowana.
- Yyyy.
Chciałem się spotkać, ale jeśli dziś nie dasz rady, to może jutro ? – spytał.
- Jutro to
mnie nie będzie w Londynie – przygryzłam dolną wargę.
- Jak to ?
- Dziś o 13
mam samolot do Brazylii. Lecę tam na pół roku.
- W takim razie
możesz spotkać się ze mną o 11 w Milk Shake City ?
- Dobrze.
Będę na pewno – odparłam i się rozłączyłam.
Dokończyłam
myć naczynia i udałam się do swojego pokoju.
Po raz piąty otworzyłam swoją walizkę, sprawdzając jej zawartość.
Rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam laptopa na szafce nocnej. Oczywiście jak
to ja zapomniałam go spakować. Usiadłam jeszcze na łóżko i weszłam na twittera.
Dziwne… - pomyślałam. W ciągu 2 dni zaczęło mnie obserwować 250 tysięcy osób.
Nie wiedziałam o co chodzi dopóki nie zobaczyłam tweeta Zayna, który był
skierowany do mnie.
,, @MeganScott
Nie rozumiem dlaczego tak szybko z nas zrezygnowałaś.. Mam nadzieję, że za pół
roku znów zobaczę twój uśmiech. Nigdy o mnie nie zapomnij. Xoxo ‘’
Nie chciałam
nawet myśleć co jego fanki piszą na mój temat, dlatego zamknęłam laptopa i
schowałam go do torby. Wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Poprawiłam
makijaż, a następnie poszłam do pokoju Julie. Zapukałam do drzwi, ale nikt mi
nie odpowiedział, co znaczyło, że Ruda jeszcze śpi. Wsunęłam się w głąb
pomieszczenia. Dziewczyna leżała na łóżku, wtulona w kołdrę. Podbiegłam cicho
do niej i nachyliłam się na wysokość jej ucha.
-
Juuuuuuuuuuuuuuuls ! Wstawaj śpiochu ! – krzyknęłam głośno.
- Co jest ?
– odparła lekko nieprzytomna jak i przestraszona.
- Jadę się
spotkać z Bieberem. O 12 czekaj na mnie na lotnisku i zabierz moje walizki,
okay ? – spytałam dla upewnienia.
W odpowiedzi
usłyszałam tylko ciche mruknięcie. Wyszłam z pokoju dziewczyny i zbiegłam na
dół, a następnie zadzwoniłam po taksówkę, która już po 10 minutach stała po
moim domem. Zamknęłam za sobą drzwi i wsiadłam do samochodu.
- Do Milk
Shake City proszę – powiedziałam.
- Już się
robi – odparł miły, starszy pan, który był kierowcą taksówki.
W barze
byłam już po 15 minutach. Od razu weszłam do środka i zobaczyłam siedzącego
Biebera przy jednym ze stolików. Bez zastanowienia dosiadłam się do niego.
Chłopak na mój widok za pierwszym razem był zaskoczony, ale po chwili się
opanował i powiedział:
- Hej. Miło,
że przyszłaś.
- Przecież
obiecałam.
- No Taaak.
– odparł, po czym nastała niezręczna cisza.
- Więc po co
chciałeś się spotkać ? – spytałam niepewnie, czując, że niepotrzebnie wymawiam
te słowa.
- No nie
mów, że nie wiesz – odezwał się zdziwiony, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowana
– chciałem pogadać o tym co wydarzyło się na scenie.
- Aha –
wymamrotałam.
- No więc
chcę, abyś wiedziała, że ten pocałunek zaplanowałem już wcześniej.
- Ale
dlaczego ? – spytałam zdziwiona.
- Bo
chciałem pokazać Zaynowi i Harremu, że jeśli się nie walczy o tę jedyną, to
można ją łatwo stracić… - gdy usłyszałam te słowa, lekko uśmiechnęłam się do
niego.
- Skąd
wiesz, że to ja jestem tą jedyną, dla któregoś z nich ?
- Bo cię
znam. Wiem, że nie kochasz ich za sławę i pieniądze tylko za to jacy są.
- Dziękuję
ci Justin. Za te słowa.. – wymamrotałam, a po moim policzku spłynęła łza.
- Co się
dzieje ? – spytał troskliwie.
- To już i
tak koniec mojej przygody.. – wyszeptałam, a Biebs zerknął na mnie smutno.
- Nie możesz
tak myśleć. Za pół roku tu wrócisz – odezwał się.
- Przez pół
roku może się wiele pozmieniać – powiedziałam i wstałam, zasuwając krzesło.
- Chodź.
Odwiozę cię na lotnisko – wyszeptał smutno, a ja delikatnie przytaknęłam mu
głową.
Wyszliśmy z
MSC i wsiedliśmy do jego samochodu. Oparłam głowę o szybę, a po moich
policzkach cały czas spływały słone łzy. Co jeśli już ich nigdy nie zobaczę ? –
pomyślałam. Oszukiwanie samego siebie już niema sensu. Kocham tą piątkę
dzieciaków i nic na to nie poradzę. Już za godzinę będę siedzieć w samolocie,
próbując wypełnić pustkę panującą po ich stracie, nie mówiąc już o Juls. Mam
nadzieję, że wiernie będzie czekać na mój powrót. Ruda to jedna z
najważniejszych osób w moim życiu. Wszystkie przygody przeżyłam tylko i
wyłącznie z nią. Ona zna moje największe sekrety. Tylko ona zawsze umiała mnie
pocieszyć i znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. Niestety przez pól roku będę
musiała radzić sobie sama. Mam tylko nadzieję, że dam radę.
- Jesteśmy
na miejscu – usłyszałam smutny głos Justina.
- Jeszcze
raz dziękuję ci za wszystko – odparłam zrozpaczona.
- Nie musisz
za nic dziękować i już się tak nie zamartwiaj. Będzie dobrze. Musi być –
powiedział i uśmiechnął się do mnie lekko – Idź lepiej już bo się spóźnisz. Za
chwilkę przyjdę do ciebie się pożegnać – dodał bez emocji.
Otworzyłam
drzwi i wysiadłam z samochodu. Przeszłam przez hol i zabrałam walizki, które
już wcześniej Juls dała do kontroli. Stanęłam przed ogromnym samolotem
pasażerskim i spojrzałam w niebo. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w ostatnie
odgłosy Londynu. Wtedy poczułam szarpnięcie. Przede mną stała Juls, która od
razu wybuchła płaczem, tak samo jak ja.
- Obiecaj mi
jedno – usłyszałam zrozpaczony głos dziewczyny.
- Tak?
- Nie zapominaj o mnie. Dzwoń jak tylko
będziesz mogła i pamiętaj, on też na ciebie czeka – przytuliła mnie.
- Pozdrów go ode mnie – wyszeptałam – Do
zobaczenia Juls – powiedziałam i popchnęłam ją w stronę pięciu machających
chłopaków.
***Oczami Julie***
Oczywiście
podczas pożegnanie z Meg, całkiem się rozkleiłyśmy, przez co wyglądałam jak
widmo z horroru. Z jednej strony chciałam ją zatrzymać, ale z drugiej chciałam,
żeby wykorzystała tą szansę. Będę musiała wytrzymać bez niej to pół roku.
Ruszyłam przed siebie, kiedy napotkałam chłopaków, którzy machali do mnie.
- Hej Julie.
Właśnie chcieliśmy dzwonić do Ciebie i Meg, żeby się pożegnać. Gdzie ona jest?
– spytał Malik.
- Jest przy
odprawie – powiedziałam przygryzając dolną wargę.
- Co?! –
powiedział i spojrzał w stronę, gdzie powinna stać Megan.
- Czy ona
nie jest z… - Harry był co najmniej zaskoczony.
- Z Bieberem
– odparł wkurzony Mulat. – Idę tam – warknął.
- Nie ma
mowy. Znowu się pokłócicie. To nie ma sensu – zatrzymał go Liam.
- Muszę o
niej zapomnieć ! – najwyraźniej sobie odpuścił.
- Zapomnieć?
Chciałeś chyba powiedzieć, że spróbujesz żyć ze świadomością, że się już nigdy
nie zobaczycie. Jeśli Ci na kimś cholernie zależy, to nigdy o nim nie
zapomnisz. Nawet jeśli bardzo byś tego chciał – powiedział Liam, a ja spuściłam
głowę.
- To za ile
macie samolot? – spytałam, zmieniając tym samym temat.
- Za 15
minut – wymamrotał Niall, który właśnie do nas podszedł.
- Aha… -
tylko na tyle było mnie stać.
- Będzie mi
Ciebie brakować – powiedział Lou i mocno mnie przytulił.
- Mi Ciebie
też – oczywiście rozryczałam się. – Was wszystkich będzie mi brakować –
spojrzałam na zespół.
- Nam Ciebie
też – powiedział Malik i wziął mnie w swoje ramiona – Do zobaczenia Juls.
- Do
zobaczenia. I bardzo mi przykro – wyszeptałam mu do ucha ostatnie zdanie.
Kolejno
pożegnałam się z Harrym, który też był przygnębiony.
- Pozdrów
Meg – poprosił, a ja przytaknąłem głową.
Kiedy
przyszło mi się pożegnać z Liamem, łzy płynęły strumieniami. Był moim
przyjacielem, z którym mogłam o wszystkim porozmawiać.
- Nie
zapomnij o mnie – powiedział.
- Nigdy nie
zapomnę. I jak się następnym razem spotkamy opowiesz mi czy znalazłeś w końcu
miłość swojego życia – uśmiechnęłam się przez łzy.
Chłopaki
zostawili mnie i Niall’a samego. Przez dłuższą chwilę żaden z nas nie umiał
zdobyć się chociaż na jedno słowo.
- Obiecaj
mi, że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu, zasypiać i budzić się w
jednym łóżku. Jeść śniadanie w jednej kuchni. Parzyć sobie nawzajem kawę po
nieprzespanej nocy. Dawać sobie całusa przed wyjściem. Dzwonić do siebie tysiąc
razy, gdy jesteśmy osobno, a potem znów wracać do siebie – przez te słowa
oniemiałam.
- Nie wiem
czy umiem to obiecać. Ale przytul mnie tak mocno, żebym czuła, że jestem dla
Ciebie wszystkim.
Blondyn podszedł
do mnie i wziął mnie w swoje ramiona. Czułam się w nich bezpieczna. Będzie mi
tego bardzo brakowało. Na samą myśl rozpłakałam się jeszcze bardziej, na co
chłopak zaczął mnie uspakajać.
- Kochanie.
Nie ważne ile kilometrów nas dzieli. Ja i tak nigdy nie przestanę Cię kochać –
powiedział po czym mnie pocałował.
Ostatni
pocałunek, ale wydawało się jakby to był nasz pierwszy. To dziwne, że dopiero
teraz potrafiliśmy powiedzieć co tak naprawdę czujemy. Chłopak powoli oderwał
swoje usta od moich i blado się uśmiechnął.
- Mam do
Ciebie prośbę. Weź ten list i przeczytaj go dopiero w samolocie. Obiecaj mi.
- Obiecuje –
odpowiedział.
- Żegnaj
Niall – powoli puściłam jego dłoń.
- Żegnaj
Julie. Kocham Cię.
Obróciłam
się i odeszłam. Zostawiając przeszłość za sobą. Wspaniałą przeszłość jaką był
Niall. Na samą myśl o tym zaczęłam łkać, nie mogąc przez to złapać oddechu.
Usiadłam na ławce i wyciągnęłam chusteczkę. Pewnie wszyscy się zastanawiacie
dlaczego pozwoliłam mu odejść. Otóż bardzo go kocham i chcę żeby ułożył sobie
życie z kimś innym. Kimś kto jest jego wart, bo naprawdę jest świetnym facetem.
Wszystkie przemyślenia przerwał mi dzwonek telefonu.
- Halo?
- Julie.
Musisz przyjechać do Polski. Chodzi o mamę. To pilne – powiedziała zdenerwowana
Maja, a ja wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
***Oczami Meg***
Moja
przyjaciółka poszła w stronę chłopaków. Patrzyłam jak się oddala, czując co raz
to większą pustkę. Odwróciłam głowę w drugą stronę i zobaczyłam, że Justin
biegnie do mnie. Kiedy był koło mnie od razu przytulił mnie i szepnął:
- Żegnaj
Meg. Do zobaczenia niedługo.
- Mam
nadzieję – uśmiechnęłam się do niego smutno, a on dał mi do ręki srebrny
łańcuszek z serduszkiem, na którym wygrawerowane było:
,, Meg &
Justin… Friends forever.. xx ‘’
Spojrzałam
na napis, po czym przeniosłam wzrok na Szatyna.
- Na zawsze
– powtórzyłam, a on tylko cmoknął mnie w policzek i odszedł.
Wbiegłam z
płaczem do samolotu i usiadłam na swoim miejscu. Włożyłam słuchawki w uszy,
puszczając piosenkę Emely Sande – „Read All about it”, tym samym kończąc moją
własną przygodę z One Direction, Anglią, a przede wszystkim z Londynem. Czas
zacząć normalne życie. Spojrzałam jeszcze raz na to piękne miasto, a później
zamknęłam oczy. Zostawiam wszystko tutaj. Dostałam nową szansę od losu. Niech
teraz dzieje się co chce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W środę powinien pojawić się dalszy rozdział, który będzie opisywać drugi etap życia dziewczyn i 1D.
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^


