...Because we love more than this...<3SEE YA ! :* ^^
...Because we love more than this...
...Because we love more than this... <3
niedziela, 30 września 2012
Hejo
Hej. Tutaj Ms. Horan. Dzisiaj dodałyśmy nowy rozdzialik. Jak myślicie co będzie w następnym rozdziale? Jak sie dalej potoczą losy Meg, Julie, Zayna, Harrego, Nialla, Liama i Lou? Może akurat skorzystamy z waszych pomysłów. :) Więc piszcie w komentarzach wasze pomysły.
Rozdział 36 - "Live while we're young"
***Oczami Nialla***
Obudziły
mnie wibracje telefonu. Sięgnąłem do moich spodni, które leżały na podłodze i
spojrzałem na wyświetlacz. Dzwoniła Sydney.
- Kurde jest
środek nocy – powiedziałem patrząc wcześniej na zegarek, który wskazywał 10
rano.
Rozejrzałem
się po pokoju. Niezły bałagan w nim panował, a wszystko przez rozrzucone ciuchy
moje i Julie. Tak. To była najpiękniejsza noc w moim życiu. Spojrzałem na Rudą,
która tak słodko spała uśmiechając się przez sen, aż w końcu wypowiedziała
jedno słowo, którego się nie spodziewałem. Tym słowem było moje imię. Myślę, że
między nami już wszystko dobrze. Po wczorajszym zdarzeniu byłem tego
praktycznie pewien. Położyłem się z powrotem i podparłem ręką swoją głowę.
Patrzyłem na Juls, napawając się każdą sekundą. Postanowiłem zrobić jej zdjęcie
i ustawiłem je na tapecie. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wtedy dziewczyna
powoli otworzyła oczy.
- Cześć
kochanie... – powiedziała.
- Dzień
dobry – pocałowałem ją, a na jej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech. - Wyspana?
– spytałem.
- Yyy… tak –
w tym momencie, poczułem pewien dystans w stosunku do mnie.
- Coś nie
tak? – dopytywałem.
- Niall… Nie
wiem czy to powinno się zdarzyć – spuściła głowę, by nie patrzeć w moje oczy.
- Ale co? –
z mojej twarzy zniknął uśmiech.
- TO. Ty
jesteś z Sydney… - zamilkła na chwile – Ten związek nie ma sensu…
- Czyli że
co? Może chcesz żebym zapomniał o tym, jakby nigdy się nie zdarzyło tak? –
podirytowałem się.
- Tak było
by lepiej.
- Dla kogo?
Bo dla mnie nie i dla Ciebie również ! – podniosłem głos.
-
Przepraszam – dziewczyna podniosła twarz i zobaczyłem w jej oczach łzy.
- Ty wiesz,
że Cię kocham? – złapałem ją za podbródek.
- Ciężko o
tym zapomnieć…
- To nie rób
mi tego. Poczekajmy i zobaczmy co los nam przyniesie i nie skreślaj mnie –
powiedziałem po czym pocałowałem ją.
Julie nie
sprzeciwiała się. Znowu czułem bliskość między nami. Gdy się oderwaliśmy od
siebie powiedziałem:
- Jesteś
głodna?
- A jak
myślisz – zaśmiała się.
- To chodźmy
na śniadanie – puściłem jej oczko.
***Oczami Meg***
Rano
obudziły mnie głośne krople deszczu, stukające w okno. Leniwie otworzyłam oczy
i poczułam coś, co z każdą minutą mocniej ściskało moje ramie. Uniosłam lekko
wzrok do góry i zobaczyłam uśmiechniętego Zayna, który trzymał mnie w swoich
objęciach. Gwałtownie zerwałam się z łóżka nie wiedząc co się dzieje. Malik
strasznie się zdziwił, nie mając pojęcia o co chodzi.
- Meg ? Co
jest ? – skrzywił się, a ja dopiero wtedy przypomniałam sobie wczorajszy
wieczór.
- Yyy..
Nic.. Po prostu źle skojarzyłam pare faktów – odparłam, a na mojej twarzy
pojawił się grymas.
- Myślałaś,
że my… - gestykulował i figlarnie się uśmiechnął.
- Nieeeeee…
- zaprzeczyłam rozbawiona.
-
Chciałabyś, nie ? – wyszczerzył się.
- Ty lepiej
idź na dół i poczekaj na mnie w kuchni – otworzyłam drzwi.
Zayn szybko
wstał z łóżka i zmierzył w moją stronę. Podszedł bardzo blisko mnie, a
następnie zbliżył swoje usta do mojego ucha i szepnął:
- To znaczy,
że byś chciała – poruszył zabawnie brwiami.
- Nigdy nic
nie wiadomo – wytknęłam do niego język. Wtedy Malik zmierzył mnie wzrokiem i
zobaczywszy piżamę, którą miałam na sobie, powiedział z cwaniackim akcentem:
-
Seeeeeeeeeexxyy (oglądnijcie filmik, jak to wyglądało 4:39 -->click oglądnijcie cały filmik ! )
- Idź już –
przewróciłam oczami, a Malik wyszedł z pokoju.
Pobiegłam
szybko do łazienki i zarzuciłam na siebie jakąś bluzkę, a do tego jakieś
jeansy. Chwyciłam do ręki tusz i zwinnie przeciągnęłam nim po rzęsach.
Nałożyłam jeszcze na twarz trochę pudru i już byłam gotowa. Zbiegłam na dół po
schodach i zastałam Zayna, który kończył robić śniadanie.
- Woow.
Szybki jesteś – powiedziałam zaskoczona na widok posiłku.
- Dla Ciebie
wszystko – odparł i puścił mi oczko.
- Taaa –
mruknęłam i usiadłam do stołu, o który zaraz się oparłam.
Zayn położył
na blat kubki z herbatą, a następnie ułożył się koło mnie. Spojrzał na mnie
troskliwie, po czym spytał łagodnie:
- Ej? Co
jest?
- Nic nie
jest – odparłam.
- Mała
przecież znam Cię. Jesteś smutna, więc coś musiało się stać.
- No bo jak
sobie pomyślę, że przez pól roku nie zobaczę Julie, mojej mamy i was to
zaczynam się zastanawiać nad tym wyjazdem – wyżaliłam się.
- To nie
jedź – odparł zdecydowanie.
- Jak to?
Przecież ty i tak masz trasę, więc nie robi Ci to żadnej różnicy –
wymamrotałam.
- Trasa
potrwa góra 2 miesiące, a nie pół roku – zirytował się.
- Dobra.
Zapomnij o tej rozmowie – powiedziałam stanowczo.
Wtedy do
pomieszczenia wszedł Niall, a zaraz za nim Juls. Dołączyli do nas i od razu
zabrali się za jedzenie. Zrobiłam to samo. Całe śniadanie zleciało nam w
nieprzyjemnej ciszy.
- To my się
będziemy zbierać. Dzięki za wszystko. Kiedyś się odwdzięczymy – odezwał się
Zayn, po czym smutno spojrzał na mnie. Horan mu przytaknął i natychmiast
poderwał się z miejsca. Odprowadziłyśmy ich do drzwi.
- No to do
wieczora – powiedział Blondasek, którego przytuliłam na pożegnanie.
Gdy Niall
był już w objęciach Juls, Zayn przysunął się w moją stronę. Chciał mnie właśnie
pocałować w policzek, ale ja odsunęłam się i spuściłam wzrok. Malik spojrzał na
mnie. Widać było, że się zdenerwował, ale zignorowałam to.
- Do
zobaczenia Meg – powiedział i wyszedł.
Po kilku
sekundach Niall zrobił to co jego przyjaciel i zmył się. Po wyjściu chłopaków w
domu nastała dziwna i niezręczna cisza, którą postanowiłam przerwać.
- To zbieraj
się. Idziemy do Hollister.
- Extra –
Juls wyszczerzyła się i zadowolona pobiegła na górę.
Ja jeszcze
poszłam do kuchni i posprzątałam po śniadaniu, a następnie udałam się do
swojego pokoju. Wleciałam pędem do łazienki i przebrałam się w
a
później poprawiłam makijaż. Po 10 minutach byłam gotowa. Poszłam do pokoju Juls
i weszłam nie pukając. Ruda oczywiście latała po całym pokoju , nie wiedząc w
co ma się ubrać.
- No pomóż
mi. Wybierz coś – powiedział zdesperowana.
- Może to? –
podniosłam z ziemi koszulkę Niall’a, którą zostawił, a następnie wyszczerzyłam
się chytrze.
- Oddawaj to
! – Juls krzyknęła zabawnie i wyrwała mi z ręki bluzkę.
- Jak było?
– spytałam i poruszyłam komicznie brwiami.
- Fajnie…
- Fajnie?
Tylko tyle? – zaśmiałam się.
- Opowiem Ci
kiedy indziej – odparła i pociągnęła mnie za rękę.
Zamknęłyśmy
dom na klucz i pojechałyśmy do centrum handlowego. Gdy byłyśmy już na miejscu
od razu udałyśmy się do Hollister. Wsunęłyśmy się w głąb pomieszczenia i
zaczęłyśmy podbój sklepu. Najpierw bluzki, buty, sweterki, spodnie, szorty, a
na końcu perfumy. W tym momencie podszedł do nas wysoki blondyn z ciałem
pływaka.
- Mogę wam w
czymś pomóc? – spytał i szeroko się do nas uśmiechnął.
- Na razie
dziękujemy. I tak idziemy już do kasy – odparłam.
- Ale moim
zdaniem te spódniczki świetnie by na was wyglądały – spojrzał na nas figlarnie.
- Juls. Czy
on nie próbuje nas bajerować? – zwróciłam się do przyjaciółki po polsku.
- Chyba tak
– powiedział przyjaciółka, po czym wybuchła śmiechem.
Widząc ją w
takim stanie, oczywiście nie mogłam się powstrzymać przez co także zwijałam się
ze śmiechu nie mogąc złapać tchu.
Chłopak chyba trochę się zdziwił i po prostu odszedł. Kiedy w końcu się
uspokoiłyśmy, podeszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy za ciuchy. Przed centrum
handlowym złapałyśmy taksówkę, dzięki czemu po 20 minutach byłyśmy w domu.
Zjadłyśmy szybko jakiś obiad, a następnie pobiegłyśmy wziąć prysznic. Potem
zrobiłyśmy szybko fryzury i delikatny makijaż. Wtedy nadszedł czas na ubrania.
Obie stanęłyśmy przy dużej szafie i zaczęłyśmy wyrzucać z niej wszystkie
ubrania. W końcu wybrałyśmy dwa zestawy. Ja włożyłam to
a Juls to
Przeglądnęłyśmy
się w lustrze i doszłyśmy do wniosku, że nie jest źle. Była godzina 19:30, więc
reszta już powinna po nas przyjechać. Zbiegłyśmy na dół i każda z nas ubrała
czarne szpilki. Wtedy usłyszałyśmy warkot silnika. Wyjrzałyśmy przez okno i
zobaczyłyśmy długą limuzynę. Szybko wyskoczyłyśmy z domu, przy okazji go
zamykając i podeszłyśmy do luksusowego auta. Harry czekał przed nim i pomógł
wsiąść Juls do środka. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko. Podbiegł do
mnie i przycisnął do siebie.
- Hej piękna
– szepnął mi do ucha.
- Hej
przystojniaku – odparłam i się zaśmiałam.
- Jedziemy?
- Pewnie –
odezwałam się.
Wsunęliśmy
się do samochodu i usiedliśmy koło siebie. Styles cały czas się na mnie gapił,
a gdy przenosiłam wzrok i nasze spojrzenia się spotykały to loczek od razu się
szczerzył. Tak przeleciała nam cała droga. Denerwowało mnie trochę, że Sydney i
Perrie przyjechały z nami, ale nie miałam zamiaru się tym przejmować. Gdy
dojechaliśmy na miejsce, ochroniarze wpuścili nas bez problemu. Mieliśmy
miejsca w pierwszym rzędzie, ale bardziej mnie cieszył fakt, że koncert Justina
odbywa się na świeżym powietrzu. Stanęliśmy pod sceną i wtedy poczułam czyjeś
ręce na mojej talii. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Zayn’a.
- Co ty
robisz? – spytałam zdzwiona jego zachowaniem.
- Nie
przywitałaś się – powiedział i mile się uśmiechnął.
Nie
wiedziałam co kombinuje, ale przytuliłam go. Wtedy usłyszałam jego przyjemny
głos:
- Ślicznie
dziś wyglądasz.
- Dziękuje –
odparłam.
Z głośników
wydobyła się głośna muzyka, dlatego oderwaliśmy się od siebie. Kątem oka
zobaczyłam Perrie, która patrzyła na nas wściekła. Zignorowałam to i zaczęłam
oglądać koncert. Wszystkie dziewczyny skakały i śpiewały piosenki, które ledwo
kojarzyłam.
- No to
teraz nadszedł czas na „One less lonely girl” ! – krzyknął Justin do mikrofonu,
a fanki zaczęły piszczeć bardziej niż przy innych piosenkach. Nie wiedziałam o
co chodzi, dlatego spojrzałam na Julie, która także nie kryła swojego
zdziwienia. Bieber zaczął śpiewać i w pewnym momencie wskazał na mnie ręką. W
tym samym momencie stanęli koło mnie dwaj ochraniarze, którzy zabrali mnie za
kulisy. Nie miałam bladego pojęcia co zaraz nastąpi, dopóki nie podbiegł do
mnie jeden z tancerzy.
Złapał mnie za rękę i zaprowadził na środek sceny.
Usiadłam na krześle, które najwyraźniej było już dla mnie wcześniej
przygotowane. Po chwili zobaczyłam Justina, który szedł w moją stronę, niosąc
wielki bukiet czerwonych róż. Kiedy znalazł się koło mnie wręczył mi go. Uśmiechnęłam
się do niego, a on spojrzał na mnie, cały czas nie przestając śpiewać. Szatyn
co chwile mnie przytulał lub gładził po policzku. W końcu kiedy piosenka
dobiegała końca, złapał mnie za rękę i spojrzał w moje oczy:
- One less
lonely girls – później poczułam tylko miękkie wargi Jusa. Tak. Pocałował mnie,
a kiedy się oderwał powiedział:
- O to
niespodzianka.
Spojrzałam
na niego zdezorientowana , po czym tancerze pomogli mi zejść ze sceny. Bukiet
róż oddałam pierwszej, lepszej dziewczynie, która od razu się rozpłakała i
przytuliła mnie, dziękując. Lekko przytłumiona wróciłam do przyjaciół.
- Jak było?
– spytała Juls, która szczerzyła się.
- Uspokój
się. W ogóle się tego nie spodziewałam – odparłam i uderzyłam ją w ramię.
- Ta jasne,
jasne.
- No serio –
zawyłam.
Spojrzałam ponownie
na scenę. Justin śpiewał właśnie „Boyfriend”, co chwile na mnie patrząc, a przy
tym uśmiechał się nieśmiało. Gdyby ktoś
mi dzisiaj, że będę całować samego Biebera, to bym go po prostu wyśmiała,
a tu proszę. Rozglądnęłam się dookoła i spostrzegłam, że nigdzie nie ma Julie.
Zdziwiło mnie to trochę, dlatego ponownie przejechałam wzrokiem po
przyjaciołach. Niestety natchnęłam się na Zayna, który patrzył na mnie smutno.
Natychmiast odwróciłam głowę w przeciwną stronę.
***Oczami Julie***
Staliśmy pod
sceną, w specjalnym miejscu dla vipów. Byłam mega zaskoczona tą niespodzianką.
Serio była ona niespodziewana. Meg na scenie, a Justin chodzący i śpiewający
dla niej „Only girl” i całujący na koniec. Na pewno moja mina była nieziemsko
śmieszna. No ale co się dziwicie? To było dość dziwne.
Popatrzyłam
na Zayna, który był w stanie zabić Biebera, za to co zrobił na scenie. Mimo, że
koło niego stała Perrie, nie ukrywał swojej frustracji. Kiedy chłopak śpiewał
kolejne piosenki na scenie, cały czas cwaniacko się do mnie uśmiechał. Nie
wiedziałam o co chodzi, ale postanowiłam to zignorować. Po chwili doszła do nas
Megan.
- Hej Meg.
Jak tam? – poruszyłam komicznie brwiami.
- Zamknij
się. Nie mam pojęcia co to było – dziewczyna uderzyła mnie w ramię.
Minęła jedna
piosenka, kiedy Biebs, ogłosił chwilkę przerwy. Na sali na jakiś czas zrobił
się półmrok. Gadałam właśnie z Lou, kiedy ktoś chwycił mnie za rękę. Gwałtownie
się obróciłam.
- Justin? Co
ty tu robisz? – zdziwiłam się na widok chłopaka ubranego w bluzę z założonym na
głowę kapturem.
- Cicho.
Chodź za mną – powiedział, a ja nie wiedziałam co się dzieję.
Poszłam
posłusznie za nim. Weszliśmy za kulisy, a wokół mnie pojawiło się kilka
makijażystek.
- O co
chodzi? – spytałam zdezorientowana.
- Znasz „As
long as you love me”?
- No pewnie.
- Za 2
minuty. Ty i ja. Na scenie – chłopak wręczył mi gitarę i odszedł.
- Justin !
Co ty do cholery wyrabiasz?! – krzyknęłam za nim, ale on nie usłyszał, a może
nie chciał?
Kobiety
zaczęły mi układać włosy, a efekt końcowy był nieziemski.
Nie, nie
zrobię tego. Nie dam rady. Tu jest pare tysięcy ludzi. Nie uda mi się – w mojej
głowie chodziły najgorsze myśli.
Nigdy w
życiu, aż tak się nie stresowałam, jak teraz. Porąbało go całkiem. Już
wolałabym być na miejscu Meg. Naprawdę. Usłyszałam z głośników :
„ Teraz
nadszedł czas na jedną z waszych ulubionych piosenek. Wszyscy doskonale ją
znacie i liczę na waszą pomoc. Tym bardziej, że po prosiłem kogoś dla mnie
specjalnego, żeby mi pomógł. Brawa dla Julie.”
- Że co
kurwa?! – jęknęłam pod nosem i poczułam jak ktoś bierze mnie za rękę i prowadzi
na scenę.
Gdy
znalazłam się na jej środku, stałam bez ruchu. Wzrok każdego był skierowany na
mnie. Popatrzyłam w miejsce gdzie stali moi przyjaciele, z otwartymi buziami.
Justin
podszedł do mnie i szepnął:
- Nie bój
się. Jestem z Tobą i Ci pomogę. Wszystko będzie dobrze. Pomyśl, że śpiewasz dla
tego jedynego – na te słowa od razu się uśmiechnęłam.
Puszczono
muzykę, a Justin zaśpiewał pierwsze wersy:
- „As long as you love me
As long as you love me
As long as you love me”
Wzięłam
oddech i w tym momencie równo z Justinem zaczęłam:
- „We're under pressure,
Seven billion people in the world
trying to fit in
Keep it together,
Smile on your face even though your
heart is frowning
But hey now, you know, girl,
We both know it's a cruel world
But I will take my chances”
Uśmiechnęłam
się i poczułam się jak ryba w wodzie.
- As long as you love me
We could be starving,
we could be homeless,
we could be broke
- Justin patrzył cały czas na mnie, ale odszedł, żeby nabrać kontakt z
fanami.
- As long as you love me
I'll be your platinum,
I'll be your silver,
I'll be your gold – gdy śpiewałam te słowa cały czas
patrzyłam na Niall’a, któremu nadzwyczajnie było głupio.
Sydney
kleiła się do niego, ale on nawet tego nie zauważał. Był wstrząśnięty. Ale za
to Liam i Lou cały czas mieli smajla na twarzy. Chyba nie spodziewali się po
mnie takiego głosu.
Zauważyłam,
że zaczyna się taniec Justina. Żeby zwrócić wszystkich uwagę na niego,
podeszłam do publiki, usiadłam na krańcu sceny i skierowałam mikrofon w stronę
fanów, którzy naprawdę wspaniale śpiewali. Gdy Justin skończył wstałam i
podeszłam do niego.
- I'll be your soldier,
Fighting every second of the day for
your dreams, girl
I'll be your Hova
You can be my Destiny's Child on the
scene, girl – Bieber
ponownie patrzył się cały czas w moje oczy i wskazał palcem, że teraz moja
kolej, poruszając przy tym zabawnie brwiami.
Ja
przewróciłam oczami i zaśpiewałam, wkładając przy tym całe moje serce:
- „But don't stress,
And don't cry,
Oh we don't need no wings to fly
Just take my hand”
Reszta
poszła równie świetnie. O dziwo nauczyłam się przez koncert parę kroków od
Justina. Naprawdę nie wiedziałam, że on tak świetnie tańczy. Pod czas tego
duetu oboje świetnie się bawiliśmy. Zachęcaliśmy fanów do śpiewania z nami, co
nie było trudne. Co chwilę zerkałam w stronę moich przyjaciół i się
uśmiechałam.
Gdy
skończyliśmy piosenkę wszyscy piszczeli i bili nam brawa. Wtedy Justin
powiedział coś. czego się nie spodziewałam.
- To była
niesamowita Julie Baker. Zapamiętajcie ją bo może być wielką gwiazdą – na te
słowa popatrzyłam na Biebera z miną „WTF?!”. – Kocham was wszystkich. Narka !
Zeszliśmy ze sceny, a na mojej twarzy gościł nieopanowany smajl, z którego Justin zaczął się śmiać.
- I jak podobała Ci się niespodzianka? – chłopak dostał wielkiego zaciesza.
- Nie denerwuj mnie. Jak mogłeś mi to zrobić?! – krzyknęłam, cały czas się śmiejąc.
- No nie mów, że nie jesteś szczęśliwa. W końcu pokazałaś swój talent całemu światu.
- Jaki talent. Nie gadaj głupot – uderzyłam go w ramię.
- Ej to bolało – zrobił minę zbitego pieska.
- Ale tak szczerze to bardzo Ci dziękuje. Za to co zrobiłeś dla mnie – powiedziałam i przytuliłam go.
- Ekhmm… - odsunęłam się od szatyna i zobaczyłam Niall’a.
Koło niego stała Sydney. Przewróciłam oczami i powiedziałam:
- Hej. Co chcecie?
- Julie, musimy pogadać – powiedział poważnie.
- Przepraszam, ale gadam teraz z Justinem. Poczekaj 5 minut – burknęłam i powróciłam do rozmowy z JB.
- Kiedy się widzimy jeszcze? – zapytał.
- Nie wiem. Zastanawiam się czy nie wrócić do Polski, na jakiś czas.
- Och szkoda. Ale obiecaj mi, że pójdziemy na kawę czy coś i pogadamy o Twojej przyszłości.
- Yyy… Ale w jakim sensie przyszłości? – zdziwiłam się.
- No przecież masz ogromny talent. Nie możesz go przecież zaniedbać – wytłumaczył mi.
- Proszę Cię. Jaki talent? Ja nie widzę swojej przyszłości w show biznesie. Ale dzięki. Na pewno zadzwonię jak coś – chłopak patrzył mi cały czas w oczy, co doprowadzało mnie do niezręcznej sytuacji.
- Okay. Chyba powinnaś iść bo ktoś się niecierpliwi. Zadzwonię do Ciebie jutro – cmoknął mnie w policzek na pożegnanie i odszedł.
Odwróciłam się w stronę Niall’a, który dalej stał w tym samym miejscu i gadał z modelką.
- No więc… O czym chciałeś gadać? – powiedziałam, zakładając ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Gratuluje świetnego występu. Naprawdę niesamowicie śpiewasz. Jestem zaskoczony – powiedział, a mi się lekko zarumieniły policzki.
- Dzięki. Ale z tym niesamowicie to przesadzasz – zaśmiałam się,
- A to co mówiłaś Justinowi to prawda? Chcesz pojechać do Polski? – spytał przygnębiony.
- No tak. Myślę o tym. No wiesz Meg wyjeżdża więc nic mnie tu nie trzyma.
- I całe szczęście. Nie będę musiała udawać, że Cię lubię – wtrąciła Sydney.
- Wzajemnie – uśmiechnęłam się sztucznie i wróciłam do rozmowy z Niall’em.
- Sydney uspokój się ! – warknął. – Julie, a czemu nie zostaniesz dla…. mnie? – spytał, a modelka przewróciła oczami, doprowadzając mnie tym do szału.
- Bo ty jedziesz w trasę koncertową. Co ja będę tu sama robić w Londynie?
- Czekać na mnie? – powiedział i mnie pocałował.
- Matko, jakie to obleśne – marudziła Syd.
- Zamknij się debilko – podniosłam głos.
- Bo co mi zrobisz? – odparła podnosząc jedną brew, a ja popchnęłam ją.
- Kretynka – rzuciłam i odeszłam.
Nagle poczułam kogoś dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Horana. Nie zdziwiłam się zbytnio.
- Co to miało być?! – zirytował się.
- O co ci chodzi? Miałam pozwolić, żeby jakaś idiotka mnie tak traktowała?
- Jesteś zazdrosna o tą ustawkę? – dopytywał, cały czas się szczerząc.
- Nieee – odparłam zdziwiona.
- Jasne, jasne. Ale nie możesz tak traktować Syd – powiedział.
- Że co? Nie widzisz jak ona mnie traktuje?! Jeśli jesteś po jej stronie to sobie idź do niej ! A mnie zostaw w spokoju ! – wrzasnęłam i poszłam dalej.
- O co ci chodzi?! Julie ! – krzyknął, ale ja się nawet nie odwróciłam.
Po drodze spotkałam Lou. Oczywiście zdeklarował się mnie podwieźć do domu, ale ja miałam ochotę się przejść, więc ruszyłyśmy ciemną uliczką.
- Co jest? Czemu jesteś taka pochmurna? Przecież dałaś niesamowity występ – dostał szczerza, przez co wybuchłam śmiechem.
- Nie chodzi o występ. Chodzi o Niall’a i tą idiotkę – przygryzłam dolną wargę, jak zwykle gdy mnie coś trapi.
- Nie przejmuj się nimi. Naprawdę. Ale masz szczęście, bo będziesz mogła sobie od niego trochę odpocząć.
- O co chodzi? – zdziwiłam się.
- Nie wiesz? Zmieniła nam się data trasy koncertowej. Wyjeżdżamy jutro. Niall Ci nie powiedział? – gdy Lou skończył nie mogłam uwierzyć w to. To już jutro?!
***Oczami Meg***
Gdy
usłyszałam pierwsze dźwięki „As long as you love me” od razu spojrzałam na
scenę. W tym momencie oniemiałam. Koło Justina stała lekko skrępowana Julie. Po
chwili odprężyła się, a z jej ust wypłynęły piękne dźwięki. Zadowolona
patrzyłam na to co działo się na scenie, dopóki nie poczułam czyiś rąk na mojej
talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna, który patrzył na mnie obojętnie.
- Chodź.
Odprowadzę Cię – odezwał się.
- Ale
przecież jeszcze się nie skończyło – odparłam zdzwiona.
- Chcę z
Tobą jeszcze pogadać – powiedział smutno, a ja zmiękłam.
- Okay.
Ruszyliśmy w
stronę domu. Gdy byliśmy w parku Zayn zaproponował mi, abyśmy usiedli.
- Więc o
czym chciałeś pogadać? – spytałam.
- Dobrze
całuje? – odparł lekko wkurzony.
- O co Ci
chodzi?
- O to, że
całowałaś się z Bieberem! – warknął.
- Przecież
to nie ja go pocałowałam pierwsza – odparłam zirytowana.
- To nie ma znaczenia.
- Dobra.
Jeśli chcesz się kłócić to ta rozmowa nie ma sensu ! – krzyknęłam wkurzona i
zaczęłam wstawać, ale Malik złapał mnie za rękę, dlatego wróciłam do mojej
wcześniejszej pozycji. Mulat nagle mnie przytulił. Nie powiem zdziwiło mnie to
lekko.
- Mi po
prostu na Tobie zależy.
- Zależy Ci?
To czemu jesteś w związku z Perrie? – warknęłam i wyrwałam się z jego ramion.
- Przecież
to tylko zwykła ustawka – odparł.
- Gdybyś
mnie naprawdę kochał to tej ustawki by w ogóle nie było. Już Dość się przez
Ciebie nacierpiałam.
- Meg. Proszę
wysłuchaj mnie…
- Wiesz…
Może kiedyś się spotkamy i możne nawet wyłonisz mnie spośród całego tłumu.
Żegnaj Zayn – powiedział i odeszła z płaczem.
- Meg !
Kocham Cię ! – krzyknął, ale zignorowałam to i pobiegłam do domu.
~~~~~~~~~~~~
Hej przepraszamy, że tak długo czekaliście, ale nad zwyczajniej się nie wyrobiłyśmy. Mamy nadzieje że wam się podobał ten rozdział. Zostawiajcie komentarze ;)
... Because we love more than this...<3
SEE YA !
czwartek, 27 września 2012
So sorry... ;(
Rozdział na 100 % bd dodany jutro. Bardzo przepraszamy ale wiecie ze mamy szkole. Wybaczcie nam ten ostatni raz. Love you all.
SEE YA ! ;* ^^
...Because we love more than this... <3
SEE YA ! ;* ^^
środa, 26 września 2012
PRZEPRASZAMY !!!
Niestety nie uda nam się dzisiaj dodać nowego rozdziału ;( PRZEEEEEEEEEEEPRASZAMY !!!
ALE POSTARAMY SIĘ DODAĆ GO JUTRO W GODZINACH : 20/21....
MAMY NADZIEJĘ, ŻE SIE NIE GNIEWACIE ;* JESZCZE RAZ PRZEPRASZAMY :(
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^
ALE POSTARAMY SIĘ DODAĆ GO JUTRO W GODZINACH : 20/21....
MAMY NADZIEJĘ, ŻE SIE NIE GNIEWACIE ;* JESZCZE RAZ PRZEPRASZAMY :(
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^
środa, 19 września 2012
Rozdział 35 - "But i can never find the words to say When im around you I just don't know what to do But you don't know that your the only girl Who's got me falling, falling, falling In love with you"
PRZECZYTAJCIE TO CO JEST NAPISANE POD ROZDZIAŁEM !!!
***Oczami Julie***
Pożegnałam
się z wszystkimi i wysiadłam z limuzyny, a następnie przyśpieszyłam, aby
dogonić Meg. Zayn i Niall wlekli się za nami. Wszyscy poszli do domu, a ja zostałam
sama stojąca przed mieszkaniem. Usiadłam na schodach i odchyliłam głowę do
tyłu. Dzisiaj była naprawdę piękna, gwieździsta noc. Miliony migających
punkcików na niebie i ani jednej chmurki. Moje policzki musnął lekki powiew
wietrzyku. Myślałam jaką Justin szykuje dla nas niespodziankę. Naprawdę okazał
się bardzo fajnym facetem. Ale jednak cały czas po mojej głowie chodziły słowa
JB :
„Dać Ci radę maleńka? Im szybciej
zapomnisz o nim, tym lepiej dla Ciebie, on nie wróci. A ty musisz dalej żyć i pokazać co
cennego stracił, a z czasem spotkasz kogoś wartego Ciebie…”
Chciałam
zapomnieć o Niall’u. Ale chyba przyznacie, że to trudne, gdy ona ma zostać na
noc u mnie w domu. Nagle poczułam, jak
ktoś zarzuca na moje ramiona kurtkę.
Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam Horana. Chłopak usiadł koło mnie i patrzył
przed siebie.
- Czego
chcesz? – zapytał oschle, przerywając tym samym cisze.
- Kochasz
Liama? – spytał, dalej patrząc w tą samą stronę.
- To nie
powinno Cię chyba obchodzić – burknęłam pod nosem.
- Chyba
jednak powinno.
- Że co? Nie
powinno Cię interesować z kim się spotykam, a z kim nie. Straciłam szacunek do
Ciebie. Po raz kolejny. Więc się nawet do mnie nie odzywaj.
- Jesteś
wkurzona o Sydney ? – przybliżył się do mnie, a ja odsunęłam się od niego.
- Powiem
tylko jedno. Wstyd mi za Ciebie. Nisko upadłeś. Tańczysz jak Ci zagrają. A
kiedy mówią skacz, pytasz jak wysoko – popatrzyłam z nienawiścią w oczach.
- O czym ty
mówisz? – zdziwił się.
- Nic nie
rozumiesz prawda?
- No nie za
bardzo.
- Trudno.
Nie mam zamiaru już z Tobą gadać – wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.
***Oczami Meg***
Gdy
dojeżdżaliśmy pod nasz dom od razu pożegnałam się z resztą i ruszyłam w stronę
domu. Julie dorównała mi kroku, zaś
Horan i Malik wlekli się za nami. Gdy weszliśmy do środka, natychmiast udałam się do kuchni. Podeszłam
do szafki i wyciągnęłam z niej czystą szklankę, do której wlałam zimną wodę. Oparłam się o blat i upiłam łyk
napoju, wilżąc przy tym lekko usta, dzięki czemu nabrały delikatny połysk. W
tym momencie do kuchni wszedł Zayn.
- Mała… –
odezwał się niewinnie, a ja słysząc jego ciepły i bezbronny głos, od razu
zmiękłam.
- Co? –
wymamrotałam bez uczucia.
- Dalej zła?
– spytał smutny i podszedł bardzo blisko mnie.
- O co Ci
chodzi? – powiedziałam oschle.
- Czemu mnie
odtrącasz?
- A ty znowu
swoje.
- Bo ja Cię
nie rozumiem – zdenerwował się. – Wszyscy wiedzą, że nie jestem Tobie obojętny,
więc co ty odwalasz?! – warknął, a ja uniosłam brew.
- Masz coś
jeszcze do powiedzenia?
- Tak, mam !
Powiedz mi dlaczego jesteś inna?! Każda chciała by być na Twoim miejscu ! –
krzyknął.
- Taa… Bo ty jesteś taki wspaniały, że żadna nie może Ci się oprzeć – przewróciłam oczami.
- Taa… Bo ty jesteś taki wspaniały, że żadna nie może Ci się oprzeć – przewróciłam oczami.
- Dokładnie.
- Wyobraź
sobie, że ja nie mam na imię każda. Wolę wyróżniać się z tłumu i być sobą !- odkrzyknęłam, a Zayn
gwałtownie przyparł mnie do ściany i wpił się w moje usta. Od razu go
odepchnęłam na odległość ręki, a następnie uderzyłam w policzek.
- Nie
pozwalaj sobie ! – warknęłam i groźnie na niego popatrzyłam.
- Meg –
powiedział zmartwiony i zdezorientowany tą sytuacją, a w jego oczach widniał
ból, smutek i rozpacz.
Zrobiło mi
się go trochę żal, ale olałam to i zabrałam się za robienie kolacji. Przez cały
czas, gdy przygotowywaliśmy posiłek nie odezwałam się do Zayna, za to on co
chwilę mnie przepraszał i próbowałam udobruchać, ale ja nie chciałam dać mu tej
satysfakcji.
- Meg. Serio
jeszcze raz Cię przepraszam. Nie wiem dlaczego Cię pocałowałem. To emocje.
Więcej się to nie powtórzy, chyba, że będziesz chciała.
- Daruj
sobie ! Okay?! – warknęłam kładąc na stół dużą ilość kanapek.
- W końcu się
do mnie odezwałaś – uśmiechnął się blado.
- Taa… -
mruknęłam, a wtedy do pomieszczenia weszła Julie, a za nią Niall.
Razem z Rudą
usiadłyśmy przy stole i zabrałyśmy się za jedzenie. Chłopcy lekko skrępowani
usadowili się naprzeciwko nas.
- Juls.
Skoczysz jutro ze mną do centrum handlowego?
- A co
potrzeba kupić? – spytała.
- Różne
rzeczy. Wytłumaczę Ci wszystko później.
- Spoko –
uśmiechnęła się.
- Chciałam
skoczyć do Hollister. Spotkałybyśmy się przy okazji z Elką, a poza tym mam tam
wypatrzone śliczne buty i taką mega kurteczkę – mówiłam podekscytowana, cały
czas gestykulując.
- O extra.
To ja też sobie coś kupię. Może się przydać trochę nowych ciuchów.
- Jak
chcecie to możemy iść z wami – uśmiechnął się Zayn.
- To świetny
pomysł – Horan poparł swojego przyjaciela.
Popatrzyłyśmy
na nich z uniesionymi brwiami. Juls nagle się skrzywiła i oznajmiła:
- Nie
dzięki, lepsza zabawa będzie bez was.
- Ale niby
czemu? – spytał z wyrzutem Malik.
- Bo tak i
koniec tematu – powiedziałam stanowczo.
- Meg!
Przecież przeprosiłem Cię – odezwał się Mulat i spojrzał na mnie.
Właśnie
chciał mnie złapać za rękę, ale na szczęście gwałtownie wstałam od stołu, tym
samym zaczynając, sprzątać po posiłku.
- To ja idę
spać – rzuciła Juls, która cmoknęła mnie w policzek i po chwili uciekła na
górę.
- Tak. Ja
też lecę się położyć. Jestem wykończony – wyznał Horan i zniknął gdzieś na
schodach.
Zabrałam się
za mycie naczyń, więc odkręciłam wodę, a brudne talerze i kubki czyściłam
truskawkowym płynem. Malik oparł się o blat, przysuwając się do mnie coraz
bliżej, aż w końcu zetknęliśmy się ramionami.
- Powiesz
coś? – spytał smutno, a ja dalej wykonywałam wcześniejszą czynność. - Cholera !
Meg ! Odezwij się do mnie ! – krzyknął, przez co zagotowałam się w sobie.
Zakręciłam
szybko wodę, odwróciłam się w jego stronę i warknęłam:
- Daj mi
święty spokój ! Masz tu tylko spać ! Nikt nie powiedział, że muszę z Tobą
rozmawiać, więc się do cholery odwal ode mnie !
Zayn
popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, takim, którego jeszcze nie znałam. Z jego
oczu biła miłość i troska, jak i ból, cierpienie i obrzydzenie do mojej osoby.
Gdy podniosłam ręce do góry, z zamiarem poprawienia fryzury, Malik chwycił
mocno moje nadgarstki. Z każdą sekundą ucisk był mocniejszy, ale po chwili
chłopak wbił we mnie swoje czekoladowe oczy i powiedział spokojnie:
- Chciałbym
Cię nienawidzić, tak bardzo jak Cię kocham. Dobranoc – puścił moje ręce,
cmoknął mnie w policzek, a następnie poszedł na górę. Przez dobrych kilka minut
stałam w bezruchu, cała oszołomiona. Nie docierało do mnie, co się przed chwilą
stało. Kiedy już doszłam do siebie, dokończyłam sprzątanie i poszłam do swojego
pokoju. Od razu wskoczyłam pod zimny prysznic i zmyłam z siebie cały dzisiejszy
wieczór. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamę i wgramoliłam się pod ciepłą
kołdrę. Z racji tego, że była już połowa września, noce w Londynie nie były
takie ciepłe jak w lecie. Ułożyłam się wygodnie i wtuliłam się w poduszkę. Już
po chwili zasnęłam.
W nocy
obudził mnie szum wiatru, dlatego wstałam i po cichu zbiegłam na dół. Wsunęłam
się do kuchni i nalałam wody do szklanki, a następnie zamoczyłam usta w zimnym
napoju. W tym momencie usłyszałam czyjeś kroki. Spojrzałam przed siebie i
zobaczyłam zaspaną Juls, która szła w moim kierunku.
- Czemu nie
śpisz? – spytała uśmiechnięta.
***Oczami Julie***
Wstałam od
stołu i podziękowałam za kolacje.
- To ja idę
już spać. Dobranoc Meg – pomachałam przyjaciółce.
- Pa Juls –
uśmiechnęła się.
Chciałam
ominąć Niall’a, ale ten oczywiście musiał mi zagrodzić drogę.
- A ze mną
się nie pożegnasz? – spytał.
- Yyy… Niby
czemu? No chyba, że wynosisz się stąd to mogę nawet Cię odprowadzić do drzwi –
podniosłam brew ku górze.
- Bardzo
jesteś miła – powiedział, a Zayn wybuchnął śmiechem – Zamknij się Malik ! –
krzyknął.
- Co raz
bardziej się zmieniasz... – rzuciłam i pobiegłam na górę.
Chłopak
podążył za mną i dogonił mnie jak właśnie miałam wchodzić do pokoju.
- Czemu mnie
tak traktujesz?
Ja nic nie
odpowiedziałam i weszłam do pomieszczenia i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa
i zajrzałam na twittera.
Zobaczyłam
wpis Justina Biebera
.
„ Nie mogę się doczekać jutra. To
będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott szykujcie
się kochane. xoxo ”
Byłam coraz
bardziej ciekawa, o co może chodzić. Wzięłam do ręki książkę i zasnęłam ubrana
w to samo, w czym byłam na gali.
Obudziłam
się godzinę później, cała zalana potem. Znowu śnił mi się jakiś koszmar. Ale
najgorsze jest to, że obudziłam się mówiąc „Niall kocham Cię”. Nie to nie może
być prawda. Już nie. Zaświeciłam lampkę nocną i znalazłam moje pluszowe
pantofle, które kiedyś dostałam od Meg na gwiazdkę. Powoli otworzyłam drzwi i
zeszłam po schodach na dół, próbując robić jak najmniej hałasu. Weszłam do kuchni
i zobaczyłam Meg siedzącą na stołku, a przed nią stała szklanka z wodą.
- Czemu nie
śpisz ? – zaczęłam rozmowę.
- Coś mnie
obudziło – skrzywiła się Meg. – Nalać Ci wody?
- Nie… Mam
ochotę na… - zamyśliłam się.
- Koktajl –
powiedziałyśmy równocześnie.
Wzięłyśmy
się za przygotowanie napoju. Gdy zasiadłyśmy przy stole, Meg zaczęła:
- Julie,
chyba muszę Ci o czymś powiedzieć. Lepiej, żebyś o tym ode mnie się dowiedziała
niż od kogoś innego.
- Ale o co
chodzi? – uśmiechnęłam się szeroko.
- Pamiętasz
tą koleżankę mamy, która jest prezesem firmy The Hits? - spytała niepewnie.
- No tak. I
co w związku z tym? – dopytywałam, upijając przez rurkę kolejne łyki koktajlu.
- Załatwiła
mi staż – dziewczyna aż pisnęła.
- Jejku
strasznie się cieszę – powiedziałam ciesząc się razem z nią.
- Tylko jest
jeden problem…
- To znaczy?
– mój uśmiech zniknął z twarzy.
- Ten staż
odbędzie się w Brazylii – w tym momencie mnie zatkało – I będzie trwać pół
roku…
- Yyy… Nie
wiem co powiedzieć – dosłownie oniemiałam.
- Nie wiedziałam
jak Ci to powiedzieć, bo wiem, że pewnie jesteś zła…
- Ja zła? –
przerwałam jej. – Niby o co? Bardzo się
cieszę, że dostałaś taką propozycję. To dla Ciebie wielka szansa i powinnaś ją
wykorzystać.
- Serio tak
myślisz? A co z Tobą?
- Mną się
nie martw. Powinnaś realizować swoje marzenia i nie patrzeć na mnie. A tak w
ogóle to chyba wrócisz – uśmiechnęłam się – Bo wrócisz no nie? – dopytałam.
- No jasne.
Przecież Cię nie opuszczam na zawsze – wyszczerzyła się i mnie przytuliła.
- To kiedy
masz samolot ?
- Za dwa dni
rano.
- Tak
szybko? – zdziwiłam się.
- Niestety
tak.
- A powiedz
mi, czy ty z Niall’em…
- Ja? Z nim?
Pogięło Cię? – zbulwersowałam się.
- No nie
mów, że tak szybko Ci przeszło.
- To głupie
tęsknić za kimś, kogo już naprawdę straciliśmy, a pozostały mi tylko jego
wiadomości na dobranoc i na dzień dobry, które tak trudno się kasuje.
- Czyli nie
ma już szans?
- Żadnych.
W tej chwili
usłyszałyśmy huk.
***Oczami Zayna***
Siedziałem w
pokoju i nie mogłem spać. Sięgnąłem więc po moją komórkę, która leżała na
drugim końcu łóżka i wszedłem na Twittera. Zobaczyłem na profilu Meg dziwnego
posta od Justina.
„ Nie mogę się doczekać jutra. To
będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott
szykujcie się kochane. xoxo ”
- Co on
kombinuje ? – spytałem samego siebie.
Postanowiłem
więc, jak na razie to olać i poczekać do jutra. Dla zabicia czasu dodałem parę
twittów i odpisałem kilku fanom. Odłożyłem mojego Black Berry pod poduszkę i w
tej chwili usłyszałem skrzypienie podłogi na korytarzu. Podszedłem do drzwi i
nacisnąłem klamkę, lekko pchając je do przodu. Niestety coś mi w tym
przeszkodziło. Usłyszałem tylko jak ktoś upada na ziemię. Wychyliłem więc głowę
na korytarz i zobaczyłem zwijającego się Niall’a, który trzymał się za twarz.
- Ty ciołku
! Żeby własnego przyjaciela drzwiami walić?! – zbulwersował się Blondasek.
- Stary.
Sory. Nie wiedzia…
- Csiiii… -
przerwał mi i podniósł się z ziemi. – Chodź – wyszeptał i machnął na mnie ręką.
Pobiegłem za
nim, ale kiedy Horan usiadł na schodach, trochę się zdziwiłem. Po chwili
ułożyłem się obok niego.
- Co się
dzieje?
- Dziewczyny
nie śpią i o czymś gadają w salonie – wymamrotał.
- Rozumiem,
że będziemy podsłuchiwać ? – spytałem zachwycony.
- No –
odparł krótko.
- Extra
stary – uniosłem rękę do góry, a następnie zadowoleni przybiliśmy sobie piątkę.
Siedzieliśmy
tam z dobrych kilka minut, ale nie mogliśmy nic szczególnego wywnioskować.
- Zayn –
odezwał się cicho Horan.
- Co? –
spytałem i popatrzyłem w jego stronę.
- Usłyszałem
: Niall, Brazylia i Malik. Ale ta Brazylia mi tu nie pasuje – zamyślił się.
- Meg
wyjeżdża do Brazylii – wyszeptałem smutno.
- Jak to?
- Dostała
tam półroczny staż.
- No to
nieźle – odparł zaskoczony.
- Ta… -
mruknąłem.
- Czyli, że
teraz już odpuścisz?
- Nie wiem
Niall – odparłem i ponownie wyostrzyłem słuch.
Kompletnie
nic nie mogliśmy zrozumieć. Dziewczyny gadały bardzo cicho. Pewnie nie chciały
nas obudzić. W pewnym momencie usłyszałem kogoś żołądek. Przeniosłem wzrok na
Horana, który trzymał się za brzuch.
- No co?
Głodny jestem – powiedział z wyrzutem, a ja wtedy strzeliłem facepalma.
Walnąłem go
w ramię i zacząłem cicho chichotać pod nosem, ale Niall mi się odwdzięczył. Po
chwili przepychaliśmy się nawzajem, cały czas przy tym śmiejąc się. Na nasze
nieszczęście straciłem równowagę i sturlałem się po schodach, lądując na
podłodze, tym samym robiąc hałas na całym terenie posiadłości dziewczyn.
*** Oczami Meg ***
Gdy
usłyszałyśmy hałas, gwałtownie od siebie odskoczyłyśmy. Odwróciłam się do tyłu
i zobaczyłam Zayna, który leżał na ziemi. Momentalnie zerwałam się z kanapy i
podbiegłam do niego. Uklęknęłam obok i zaczęłam go szturchać.
- Zayn?
Słyszysz mnie ?! – krzyknęłam lekko zdenerwowana.
- Zayn ?!
Cholera odezwij się ! – warknęłam, a wtedy na twarzy Mulata pojawił się
uśmiech.
Nagle Malik
wybuchł niepohamowanym śmiechem, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowana.
- To ja
lepiej pójdę na górę – usłyszałam Juls, która od razu się ulotniła.
Popatrzyłam
jeszcze raz na Zayna, który już pomału dochodził do siebie.
- Ty idioto
! – krzyknęłam, po czym walnęłam go w ramię. Wstałam z podłogi i usiadłam na
kanapie. Chłopak natychmiast ułożył się obok i niepewnie objął mnie ramieniem,
cały czas śmiejąc się pod nosem.
- Głupi
jesteś – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- No nie
wierzę. Czyżby panna wiecznie obrażona już się na mnie nie gniewała ? –
poruszył zabawnie brwiami.
- Gniewa się
i to jeszcze bardziej – wytknęłam mu język.
- No weź.
Może już skończymy z fochami na siebie ? – wyszczerzył się zabawnie, przez co
zaczęłam się śmiać.
Spojrzałam
na niego i nagle cała złość minęła. Z jego oczu biła radość, zadowolenie i
nadzieja..
- Przestań
mnie rozśmieszać, próbuję być na ciebie zła – powiedziałam i poprawiłam się na
kanapie.
- No, ale po
co ? Nie lubię jak się na mnie gniewasz – zrobił minę zbitego szczeniaka.
- Trzeba
było o tym pomyśleć trochę wcześniej.
- Mam pomysł
– rzucił nagle.
- Już się
boję – odparłam.
- Chodźmy na
spacer – wyszczerzył się, a ja strzeliłam totalnego facepalma.
- Zayn,
kotku ty się dobrze czujesz ? – zaśmiałam się i przyłożyłam rękę do jego czoła,
aby sprawdzić czy ma gorączkę, natomiast on chwycił moją dłoń i zsunął ją na
swój policzek. Zmieszałam się trochę, dlatego wzięłam ją szybko. Zayn jednak
nie odpuszczał, więc przysunął się do mnie i przytulił.
- Meg, nie
uciekaj ode mnie. Tylko nie teraz –
wymamrotał.
- Ale jak to
? Nie rozumiem.
- Po prostu
jak sobie pomyślę, że będę musiał wypuścić cię z ramion, aż na pół roku to
strasznie się boje – wyszeptał smutno.
- Ale czego
się boisz ? – spytałam zdziwiona.
- Chodźmy na
spacer. Wtedy ci wszystko wyjaśnię – powiedział, a ja tylko przytaknęłam mu
głową.
***Oczami Julie***
Skierowałam
się do mojego pokoju, jednak coś mnie zdziwiło. Idąc po schodach usłyszałam
czyjeś kroki i zamykanie drzwi. No tak teraz wszystko jasne. Pewnie Zayn z
Niallem podsłuchiwali naszą rozmowę, tylko pech chciał, że jeden z nich się
zdemaskował. To dziwne nienawidzić osoby, którą się niegdyś kochało. Chyba
kochało. Weszłam do pomieszczenia i postanowiłam wziąć krótki, ale gorący
prysznic. Może dzięki niemu uda mi się zasnąć. Zrobiłam więc tak. Ściągnęłam
moją sukienkę i puściłam wodę, która dawała ukojenie. Po jakichś 10 minutach
owinęłam się w ręcznik i dokładnie wysuszyłam ciało. Przebrałam się w piżamę i
założyłam szlafrok. Otworzyłam drzwi, a w pokoju zastałam, siedzącego na
moim łóżku Horana.
- Co ty
robisz w moim pokoju?! – podniosłam głos.
- To nie
prawda, że do mnie nic nie czujesz –
wstał.
- Skąd ty
niby możesz to wiedzieć?
- Bo wiem.
Widzę jak reagujesz, kiedy Sydney jest koło mnie. Widzę jak ukradkiem na mnie
patrzysz. Czuję, że nie jestem Ci obojętny i nigdy nie będę. Widzę, że tęsknisz
za naszymi wspólnymi chwilami – podszedł do mnie kilka kroków.
- Czasami możemy
tęsknić tylko za wspomnieniami, ale nie za osobą – warknęłam.
- Nie
sądzisz tak. Ja to wiem.
- Wiesz…
Nasz „związek” nie był prawdziwy. Ty nigdy nie byłeś tym „kimś” kogo naprawdę
chciałam. Potrzebowałam kogokolwiek, po rozstaniu z Grześkiem, a ty się po
prostu trafiłeś – wyrzuciłam z siebie.
- Wiem, że
się boisz uczuć, ale nie zabraniaj mi ich – podszedł jeszcze bliżej i
przycisnął mnie do ściany.
Oparł rękę o
ścianę i popatrzył w moje oczy, tak jak wtedy, gdy pierwszy raz spotkaliśmy się
na lotnisku. Tak, jakbym była najważniejszą dla niego osobą. W pewnej chwili
chłopak mnie pocałował. Rozum mówił mi: „ Przestań”, a serce : „ Ciesz się
chwilą”. W mojej głowie narodził się chaos. Nie odwzajemniłam pocałunku, więc
chłopak oderwał swoje usta od moich. Popatrzył kolejny raz w moje oczy, a ja
się uśmiechnęłam. Horan spojrzał na moje usta i ponowił wspaniałą czynność,
jaką jest całowanie. Czułam się, że mogę latać, góry przenosić. Że w tej chwili
jestem zdolna do wszystkiego. Nigdy nie sądziłam, że miłość jest aż tak mocnym
uczuciem.
Wplotłam
swoje ręce w jego włosy. Horan wziął mnie na ręce i zaniósł na moje łóżko.
Ostrożnie położył mnie na nim, jakbym była z porcelany. Wylądował tuż nade mną
i błądził swoimi dłońmi po całym ciele. Na chwilę zaprzestał tej czynności i
przybliżył swoje usta, do mojej szyi, aby zrobić mi malinkę. Następnie zaczęłam
mu ściągać jego T-shirt. Zauważyłam, że Niall był dość zaskoczony tym ruchem,
ale jak najbardziej mu się to podobało.
- Kocham Cię
– szepnął mi do ucha, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
Miałam
zamiar powiedzieć mu to samo, ale zamiast tego przygryzłam dolną wargę i
zatopiłam się w jego błękitnych oczach. Zaczął mnie namiętnie całować w
okolicach obojczyka, ramion i szyi. Teraz
byłam mocno podniecona, tak samo jak Niall. Zabrałam się za jego rozporek i
sciąganie spodni, a on za mój szlafrok i piżamę.
I w końcu
doszło do TEGO. Miałam w nosie, czy wcześniej mnie zranił czy nie. Czy chodzi i
kocha tą całą Sydney. Teraz to nie miało znaczenia, bo w tym momencie byłam
najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. W Polsce nie byłam jeszcze na to gotowa,
ale teraz… Żyję chwilą i tylko to się liczy.
***Oczami Meg***
Na piżamę
zarzuciliśmy jakieś bluzy i wyszliśmy. Skierowaliśmy się w stronę parku. Ulice
były dość puste. Tylko niekiedy ktoś przechodził. Usiedliśmy na ławce i wtedy
zapadła cisza, której żadne z nas nie chciało przerwać. Spojrzałam więc przed
siebie i obserwowałam liście, które lekko bujały się pod wpływem podmuchu
wiatru. Księżyc, który oświecał drogę zagubionym duszom, błyszczał dziś na niebie
wyjątkowo pięknie. W fontannie migotały małe światełka, a pojedyncze krople
deszczu, spadające z nieba niosły dobrą nowinę.
- Słuchaj… -
powiedzieliśmy równo na co oboje się do siebie uśmiechnęliśmy.
- Mów
pierwsza – odezwał się.
- Okay. Nie
wiem czy to dobry pomysł, abyś się o tym dowiedział, no, ale już trudno.
- Ej. Mała.
Co się dzieje ? – spytał na widok mojej zmartwionej miny.
- Długo
broniłam się przed uczuciem do ciebie, ale doszłam do wniosku, że to nie ma
sensu.
-To znaczy ?
– odparł z lekkim zdziwieniem.
- To znaczy,
że cię kocham idioto – wyszczerzyłam się, za to Zayn patrzył na mnie z rozdziawioną buzią. Po chwili uśmiechnął się szeroko.
- Meg. Ty
mówisz poważnie ?! – krzyknął szczęśliwy.
- Zayn !
Cicho! Jest prawie trzecia w nocy – uspakajałam go szeptem, ale on cały czas
coś nawijał lub po prostu się do mnie szczerzył.
- Czyli już
bez żadnych przeszkód możemy być razem ?
- Nie
zupełnie.
- Możesz
trochę bardziej dokładnie ? – spytał.
- Przecież
ty masz trasę, a ja wyjeżdżam do Brazylii.
- Ale za pół
roku tu wrócisz…
- Co z tego
? Pół roku to szmat czasu. Może się dużo zdarzyć.
-
Sugerujesz, że możesz się we mnie odkochać ?
- Niee. Ja
nic nie sugeruje.
- Słuchaj.
Mogę czekać na ciebie nawet całą wieczność, ale obiecaj mi, że kiedyś razem
będziemy i będziesz przy mnie, będziesz kochała, dbała i tęskniła tak jak ja
dziś tęsknie za tobą…
- Zayn –
popatrzyłam na jego czekoladowe oczy – Nie wiem czy mogę ci to obiec…
- Obiecaj !
Proszę – wyszeptał.
- Dobrze –
przybliżyłam swoją twarz do jego i musnęłam lekko jego usta, tym samym
sprawdzając czy odwzajemni pocałunek. Po chwili niewinny buziak przerodził się
w cos bardziej namiętnego. Wskoczyłam mu na kolana, a rękami oplotłam jego
szyję, zaś Malik objął mnie w talii i przysunął do siebie. Czułam, że Zayn jest
szczęśliwy bo podczas naszego pocałunku kilka razy się uśmiechnął. Kiedy
oderwaliśmy się od siebie, Mulat wziął mnie na ręce i zaczął nieść do domu.
- Postaw
mnie – śmiałam się mówiąc to.
- Nie ma
mowy. Księżniczki muszą być godnie traktowane – wyszczerzył się.
Tak minęła
nam cała droga do domu. Co chwilę rzucaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia lub
obdarowywaliśmy się małymi buziakami. W końcu dotarliśmy na miejsce. Od razu poszliśmy na górę, przy
okazji sprawdzając czy Julie już śpi. Otworzyłam cicho drzwi do jej pokoju i
oniemiałam. Ruda leżała w objęciach Nialla i jak gdyby nigdy nic, spali w jej
łóżku. Poczułam Zayna, który przytulił się do mnie od tyłu.
- Hmm… Może
my też sobie zrobimy taką upojną noc jak
oni ? – poruszył zabawnie brwiami.
- Malik nie
przeginaj – walnęłam go w ramię.
Każde z nas
poszło do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą.
Wgramoliłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam tylko i wy
łącznie o Maliku. Wstałam i szybko wyszłam z pomieszczenia. Przeszłam przez
ciemny korytarz i nawet nie zapukałam do drzwi tylko wbiegłam do jego
tymczasowego pokoju. Zayn właśnie ściągał koszulkę. Odwrócił się w moją stronę,
a ja korzystając z okazji wskoczyłam mu na ręce, a następnie wpiłam się w jego
usta. Delikatnie położył mnie na swoim łóżku, a sam przygniótł mnie swoim ciałem.
Po chwili oderwał się ode mnie i spytał:
- Zmieniłaś
zdanie co do upojnej nocy ? – wyszczerzył się.
- Niee. Po
prostu nie mogłam przestać o tobie myśleć - wytknęłam mu język.
- Mmmm…
Podoba mi się to.
Pocałował
mnie jeszcze raz, a następnie zsunął się ze mnie, przytulając do siebie.
- W takim
razie chodźmy spać – powiedział.
- No co ty..
Tylko tyle ? – spytałam zawiedziona.
Zayn za to
cmoknął mnie w policzek, przycisnął mocniej do siebie, a na koniec szepnął:
- Słodkich
snów Księżniczko…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Dziękujemy za taką ilość wejść, ale martwi nas fakt, że jest tak mało komentarzy. Liczymy, że pod tym rozdziałem będzie ich o wiele więcej. Piszcie jak wam się podoba rozdział, bo naprawdę się przy nim napracowałyśmy. Za tydzień dodamy ostatni rozdział i epilog, ale nie martwcie się robimy drugą część, która będzie kontynuacją tej historii. Więc jak na razie nic się nie zmienia. Przez najbliższe miesiące rozdziały będą dodawane w środy !!!
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)


