***Oczami Meg***
Otworzyłam
zaspane oczy i popatrzyłam zdezorientowana na Juls. Stała i śmiała się ze mnie.
Podniosłam się lekko i zorientowałam, że musze wyglądać komicznie. Głowę miałam
położoną na Maliku, jedną nogę na kolanach Stylesa, zaś drugą na stoliku, który
znajdował się niedaleko. Wokół kanapy leżał rozrzucony popcorn, a Harry miał na
koszulce pogniecione chipsy.
- Nic nie
mów ! – powiedziałam śmiejąc się.
- Ha ha ha…
Co tu się wczoraj działo? I skąd oni się tu wzięli? – spytała.
- Długa
historia. Opowiem Ci później. – oznajmiłam.
Próbowałam
się jakoś wygramolić ze sofy, ale było dość trudno. W końcu się udało. Stanęłam
naprzeciwko Rudej. Miała podkrążone oczy i wyglądała jakby płakała. Coś musiało
się stać, więc spytałam:
- Co jest?
Wszystko okey?
- Tak okey.
– powiedziała.
- Na pewno?
- Na pewno.
– oznajmiła.
- Widzę, że
coś jest nie tak, ale jak nie chcesz to nie mów.
Ona się
tylko uśmiechnęła i poszła do siebie na górę. Korzystając z okazji skierowałam
się do kuchni i nalałam do dwóch szklanek lodowatą wodę z kranu. Chyba się
domyślacie po co? Wzięłam kubki do ręki i już po paru sekundach stałam nad śpiącym
Zaynem i Harrym. Uśmiechnęłam się cwaniacko i całą wodę wylałam na nich.
Momentalnie zerwali się, a Mulat krzyknął:
- Co kur...?
– przerwał gdy zobaczył, że stoję naprzeciwko niego. – Czeeeeeść – zawył.
- Co jest
Meg? Czemu to zrobiłaś? – spytał troskliwie Harry, który przybliżył się do mnie
i przytulił.
- Ej dobra
nic jej nie jest. Nie musisz się do niej kleić. – wycedził przez zęby wściekły
Zayn.
- Znowu
zaczynacie? – wrzasnęłam i gwałtownie odsunęłam się od Loczka.
- Nic nie
zaczynamy, nie denerwuj się. – oznajmił Malik i na przeprosiny cmoknął mnie w
policzek, po czym z satysfakcją spojrzał na Harrego.
Zezłościło
mnie to. Mówią, że nie zaczynają, a dalej robią to samo.
- Wy się
chyba nigdy nie zmienicie ? ! ! ! – warknęłam.
- Ale o co
ci chodzi? – spytali jednocześnie z pretensją w głosie.
- Wy się
jeszcze pytacie? A ta wasza bójka? Co to niby miało być? Gdybym was nie
rozdzieliła to byście się pozabijali !
- Jakbyś nie
zauważyła to ta bójka była przez Ciebie. Gdybyś się w końcu zdecydowała na
któregoś z nas nie było by takiej sytuacji. – powiedział zirytowany Mulat, a ja
wytrzeszczyłam oczy.
- Dokładnie.
Najpierw nas w sobie rozkochujesz, a teraz co? – oznajmił wkurzony Harry.
- Aha czyli
chcecie, żebym wybrała któregoś z was? Okey. W takim razie nie wybieram
żadnego. – wrzasnęłam ledwo powstrzymując łzy.
- Można było
się tego spodziewać. Przecież widać, że boisz się związków i należysz do TYCH
dziewczyn.
- Słucham?!
– krzyknęłam. - Moje pierwsze przypuszczenia co do was jednak okazały się
trafne. Nie chce was znać ! Wynoście się w tej chwili ! Ale już !
- Jakie
przypuszczenia? – spytał zdenerwowany Malik.
- Nie rozumiecie po ludzku? ! Wynoście się z
mojego domu, wynoście się z mojego życia !!! – wrzasnęłam, a oni równo ruszyli,
aby mnie przytulić.
Odsunęłam
się gwałtownie, a oni z żalem wymalowanym na twarzy wyszli. Okazało się, że są
tacy jak myślałam. Wielkie gwiazdy. Uważają się za chłopaków, którzy spełniają
swoje marzenia, a wcale tak nie jest. Strasznie się rozpuścili. Widać co kasa
robi z człowiekiem. Dobrze, że mnie matka ,,trzymała krótko na smyczy’’. Gdy
ojciec nas zostawił, miałam dwa lata. Moja opiekunka bardzo to przeżyła i
postanowiła, że wychowa mnie tak, abym wyszła na ludzi. Najwidoczniej oni nie
mieli zbyt dużo kasy przed rozpoczęciem kariery, a po jej przypływie bardzo źle
to na nich zadziałało. Ale zaraz … Co z Juls ?! Całkiem o niej zapomniałam.
Pobiegłam szybko na górę i ostrożnie uchyliłam drzwi do jej pokoju. Widok mnie
bardzo zaskoczył. Ruda siedziała na łóżku, a wokół niej leżały zużyte
chusteczki. Po jej policzkach spływały pojedyncze łzy, tylko dlaczego ?
Przyjaciółka trzymała w rękach swój szkicownik i coś nim bazgrała. Kiedyś pokazała mi swoje dzieła
i muszę przyznać, że dziewczyna ma talent – duży talent. Malowała niesamowite
pejzaże i portrety osób, które są dla niej ważne. Popatrzyła na mnie
zaszklonymi oczami. Były strasznie zapuchnięte, więc musiała długo płakać.
- Juls. Co
jest ? – spytałam, siadając na łóżku koło niej.
- Nic.
Możesz zostawić mnie samą ? Jak będę chciał pogadać to do ciebie przyjdę. -
wyszeptała zrozpaczona. Przytaknęłam jej tylko głową i poszłam na dół. W tym
momencie zadzwonił mój telefon:
- Halo ? –
odebrałam.
- Dzień
dobry – przywitała się.
- Oooo ! Dzień dobry Pani Tereso. – powiedziałam.
-
Mogłybyście jutro wyprowadzić psy ? – spytała.
- Pewnie. O
osiemnastej ? – oznajmiłam.
- Tak, świetnie. Tylko mam do ciebie i Juls
jeszcze jedną sprawę. – odparła.
- Jaką?
- Bo widzisz… W tym tygodniu przyjeżdża do
mnie wnuczka i ona będzie zajmować się szczeniakami, więc przykro mi, ale nie
będziecie mogły już u mnie pracować.
- Aha, no dobrze. Rozumiem.. – posmutniałam.
- Aha, no dobrze. Rozumiem.. – posmutniałam.
- To do
zobaczenia – powiedziała wesoła staruszka.
- Do zobaczenia – pożegnałam się.
No i co my mamy teraz zrobić? Z pieniędzmi nie ma żadnego problemu, ale co z tego? Przecież zamieszkałyśmy w Londynie, aby trochę się usamodzielnić. Trzeba znaleźć jakąś pracę i to jak najszybciej.
- Do zobaczenia – pożegnałam się.
No i co my mamy teraz zrobić? Z pieniędzmi nie ma żadnego problemu, ale co z tego? Przecież zamieszkałyśmy w Londynie, aby trochę się usamodzielnić. Trzeba znaleźć jakąś pracę i to jak najszybciej.
Poszłam do kuchni, żeby coś zjeść. Wyjęłam jogurt z lodówki i zwinnie go
wypiłam.
- Mmm..
Truskawkowy – powiedziałam sama do siebie.
Ciekawe
dlaczego Ruda płacze. Jeśli to przez Nialla, bo nikt inny nie przychodzi mi na
myśl, to już całkiem stracę do nich zaufanie. Harry i Zayn pokazali swoją
klasę. Blondasek pewnie też coś przeskrobał, bo inaczej Juls nie siedziała by
smutna w pokoju. W tym momencie szacunek mam tylko do Louisa, no i oczywiście
Liama. Tylko oni nie naruszyli mojego zaufania. Tommo jest jak dobry
przyjaciel, który zawsze ma lekarstwo na problemy. Za to Payne ? Nie ma o czym
mówić. On zawsze potrafi zachować się jak dżentelmen, albo pocieszyć w trudnych
chwilach. Postanowiłam zadzwonić do Lou. Może on coś wie? Może dowiem się,
dlaczego Juls jest przygnębiona ? Wzięłam telefon do ręki i po trzecim sygnale
odebrał:
- Słucham ?
– usłyszałam głos innej osoby.
- Yyy.. Jest
Louis ? – spytałam niepewnie.
- Meg?! –
wtedy zorientowałam się, że to Zayn. Co za porażka.
- Tak ! – odparłam.
- Ja cię
bardzo przepraszam. Za te słowa i bójkę. Nie wiem co mną kierowało. Wybacz mi
proszę. Ja cię… - przerwałam mu. – Skończyłeś ?!
- Czemu taka
jesteś ? – wypowiedział smutno.
- To znaczy
jaka ?! – podniosłam ton.
- No… Taka
oschła. – wymamrotał.
- Słuchaj.
Naprawdę nie mam ochoty z tobą gadać, dlatego, gdybyś mógł dać mi do słuchawki
Tomlinsona, byłabym bardzo wdzięczna. – warknęłam.
- Okey,
skoro tak chcesz, ale pamiętaj, że jeśli będziesz czegoś potrzebowała to dzwoń.
Tylko do mnie, nie do Harrego.
- Spoko, ale
raczej nie skorzystam. – powiedziałam.
- Dobra. –
doparł obojętnie. – Lou, Meg dzwoni !– krzyknął po chwili.
–Idę ! –
usłyszałam.
- Halo ?
–odezwał się Tommo.
- Hej –przywitałam
się mile.
- No
czeeeeeść skarbie. – odparł i zaczął cmokać do słuchawki.
- Lou,
dobrze się czujesz ? – spytałam śmiejąc się.
- Dobrze.
Próbuję tylko wzbudzić zazdrość Malika. Chcę, żeby się o ciebie trochę postarał
i chyba mi się udało. – zarechotał.
- Tomlinson
! Przestań z nią flirtować !! – krzyknął wkurzony Mulat, myśląc, że tego nie
słyszę.
- Ty
potrzebujesz jakiegoś dobrego lekarza. - zaśmiałam się. – Nie wiesz przypadkiem
co z Juls ? – dodałam.
-
Przypadkiem wiem. - odezwał się. – Ostatnio jak u nas była, Niall wrócił pijany
do domu i nazwał ją łatwą dziewczyną i powiedział, że bawi się chłopakami itp.
– wyżalił się.
- Że co ?!
Horan jest teraz w domu ? – spytałam.
- Tak, ale
czemu pytasz ?
- Zaraz u
was będę – powiedziałam i się rozłączyłam.
Pobiegłam
szybko na górę, aby się przebrać. Włożyłam na siebie krótkie szorty, czarną
bokserkę i ciemne trampki. Do tego wszystkiego wsunęłam na rękę bransoletkę, na
której widniał napis : ,, I LOVE LONDON <3 ‘’. Zwinnym ruchem włożyłam
telefon do kieszeni i ruszyłam do domu chłopaków. Po piętnastu minutach byłam
już na miejscu. Zapukałam gwałtownie w drzwi, a po chwili uchyliły się. Stał w
nich Harry. Gdy mnie zobaczył od razu stanął jak wryty.
- Meg ?! –
spytał.
- A nie
widać ?! Wpuść mnie ! – odpowiedziałam.
Ruszyłam w kierunku wejścia.
- Czekaj. –
zastąpił mi wejście i oparł rękę o futrynę.
- Co ty robisz ? – spytałam lekko zirytowana.
- Wpuszczę
cię.. – przerwałam mu. – Świetnie.
- Pod jednym
warunkiem – dokończył i cwaniacko się uśmiechnął.
- Jakim ? –
zdziwiłam się.
- Wpuszczę
cię, jeśli mi wybaczysz i pocałujesz tak samo słodko jak Zayna.
- Co ty
gadasz ?! Przesuń się ! – krzyknęłam.
- Nie ! –
odparł stanowczo. – Strasznie cię
przepraszam za tą bójkę. Nie mogę znieść myśli, że jesteś na mnie zła. –
spuścił głowę.
- Trzeba
było o tym pomyśleć trochę wcześniej. – powiedziałam.
- Meg… -
wyszeptał z żalem. Za chwilę podniósł głowę i spojrzał mi głęboko w oczy.
Zrobiłam to samo.
- Bo ja
chyba… - nie dokończył, bo objął mnie w tali, przyciągnął i wpił się w moje
usta. Chciałam go odtrącić, ale kiedy mnie pocałował nagle cała złość ulotniła
się. Po paru sekundach zdrowy rozsądek wrócił i z całej siły go odepchnęłam.
Stanął zdezorientowany.
- Co ty do
cholery robisz ?! – krzyknęłam.
On złapał
mój podbródek i zachłannie szukał czegoś w moich oczach. Może zaakceptowania? W
tym momencie stało się coś strasznego – Malik stał za nami i wszystko
obserwował.
- A ja
głupi, myślałem, że coś dla ciebie znaczę. – wypowiedział smutno Mulat. Po jego
policzku spłynęła pojedyncza łza, a za chwilę już go nie było. Poszedł na górę.
O co mu chodzi ? Nie jesteśmy razem, żeby mógł robić mi jakieś sceny zazdrości,
poza tym to Loczek mnie pocałował, nie na odwrót. Nagle w korytarzu pojawił się
Lou.
- Ooo. Cześć
Meg. Jesteś. – wyszczerzył się Tommo.
- Hej.
Możesz mu coś powiedzieć ? Nie chce mnie wpuścić. – wskazałam palcem na Stylesa.
- Co nie
chce zrobić ?! Co ty odwalasz stary ?! – wrzasnął Tomlinson. – Wchodź – dodał.
-Gdzie pokój
Nialla ? – spytałam.
- Na górze.
Drugie drzwi po lewo. –odparł.
Ruszyłam
czym prędzej po schodach. Zapukałam gwałtownie do Horana, ale żadnej reakcji.
Powtórzyłam więc czynność – dalej nic. Uchyliłam lekko drzwi. Blondasek
siedział na łóżku i grał na gitarze, co chwilę pisząc coś na kartce. Gdy mnie
zobaczył, od razu wszystko odłożył i stanął naprzeciwko mnie.
- Jak mogłeś
jej to zrobić ? – krzyknęłam
- Ja…
- Nawet nie
wiesz jak ona to przeżywa. Wy się umówiliście czy jak ? Zayn i Harry
powiedzieli mi dokładnie to samo, co ty Juls. Skoro jesteśmy takie łatwe to po
co w ogóle się z nami zadajecie ?! – wrzeszczałam.
- Uspokój się. – powiedział.
–Nie
uspokoję się ! Jak mogłeś ją tak potraktować ?! Nie pozwolę ci jej drugi raz
skrzywdzić, dlatego masz do niej nie dzwonić, ani do nas nie przychodzić.
Zraniłeś ją, a ty po prostu tak sobie brzdękasz coś na gitarze ?! – wyrzuciłam
z siebie wszystko.
- To nie
jest coś. To piosenka dla niej. – wyszeptał.
- Co? Jak to
?
- Meg, ja ją
kocham. Kocham Juls, rozumiesz ?
- To czemu
ją tak potraktowałeś ? - spytałam zdziwiona.
- Wcale nie
uważam, że ona jest łatwa. Byłem pijany. Nie wiedziałem co mówię. Bardzo
chciałbym cofnąć czas, ale to niemożliwe. Juls jest dla mnie najważniejsza. Nie
skrzywdziłbym jej. – wyżalił się.
Zatkało mnie. On ją naprawdę kocha.
- Nawet nie
wiesz jak się cieszę. – przytuliłam go uradowana. Horan popatrzył na mnie
pytająco.
- No bo ona
też… Z resztą nieważne. W końcu sam się dowiesz. – odparłam.
- Ale o co
chodzi ?
- O nic.
Lecę, pa. Zeszliśmy
razem na dół. Harry z Zaynem stali w korytarzu. Lekko się przepychali i
kłócili. O kogo? Oczywiście o mnie. Zerknęłam w stronę okna. Spływały po nim
duże krople deszczu. Na dworze padało. No cóż, będę musiała sobie jakoś sama
poradzić – pomyślałam. Szybkim krokiem przeszłam między Loczkiem a Mulatem,
rozdzielając ich. Zwróciłam się jeszcze do Horana:
- Powiedz jej
to wszystko. – w odpowiedzi uśmiechnął się.
Spojrzałam
na Stylesa i Malika. Stali, patrząc cały czas na mnie. Wtedy wyszłam. Na dworze
szalała burza. Zrobiło się ciemno, gdyż niebo przysłoniły czarne chmury, z
których wypełzały pioruny i błyskawice.
-
Zwariowałaś ? – usłyszałam głos za sobą.
Odwróciłam
się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Zayna. Po chwili był już koło mnie.
Po moich włosach spływała woda. Byłam cała przemoczona.
– Zmarzniesz.
– powiedział z troska, założył na mnie swoją bluzę i objął ramieniem.
- Zostaw
mnie. – odsunęłam się od niego. – I weź to ze sobą! - ściągnęłam nakrycie, które mi dał.
- Meg, nie
wygłupiaj się. Chcesz się przeziębić ? – spytał.
- A co cię
to obchodzi ?! – krzyknęłam.
- Nie chcę,
żebyś chorowała. – odparł.
- A co ty
nagle taki miły jesteś ? – warknęłam.
- Bo wiem,
że to Harry cię pocałował. – odezwał się.
- Niby skąd
to wiesz ?
- Powiedział
mi. – wymamrotał. – Proszę, Meg wybacz mi. To co wtedy mówiłem u ciebie w domu
to nieprawda. Ja wcale tak nie myślę. Zachowałem się jak totalny idiota. –
dodał, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza. Żałował tego. Bardzo
żałował.
- Takich rzeczy nie mówi się bez powodu. –
wyszeptałam, po czym odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Usłyszałam tylko jego
szlochanie i to jak wypowiedział moje imię.
*** Oczami Zayna ***
Co ja
najlepszego zrobiłem ? Dlaczego powiedziałem jej takie rzeczy, wtedy u niej w
domu ? Byłem bardzo wkurzony, że Harry nam przerwał, a później próbował z nią
flirtować. Emocje wzięły górę i pewnie dlatego wyrzuciłem z siebie te wszystkie
niemiłe słowa. Ale ja tak wcale nie myślę, więc dlaczego powiedziałem Meg, że
jest łatwa ? Muszę coś wymyślić, żeby mi wybaczyła. Ona jest dla mnie
najważniejszą osobą. Już wtedy w parku ,, gdy na nią przez przypadek wpadłem ‘’,
wiedziałem, że to dziewczyna warta zainteresowania. Pamiętam, że wyglądała tak
pięknie, kiedy się wściekła i zaczęła na nas krzyczeć. Albo jak zgubiła z Juls
psy. Gdy siedziała na ławce i płakała była taka bezbronna i niewinna. Nigdy nie
pozwolę, żeby ktoś jej zrobił krzywdę. Jeśli będzie trzeba oddam za nią swoje
życie. Za bardzo ją kocham, żeby coś jej się stało. Tylko co mogę zrobić, żeby
znów mi zaufała ? Poprosiłbym o pomoc chłopaków, ale to nie wypali. Harry
odpada, Niall tak samo. Blondasek jest za bardzo zajęty Julie, a Styles zrobi
wszystko, żeby Meg była na mnie zła. Natomiast Liam ? On podobno czuje coś do
Rudej, więc nie ma czasu, aby mi pomóc. Pewnie sam rywalizuje z Horanem. Został
mi tylko Lou. On ma Eleanor, a to oznacza, że zna się na dziewczynach. Muszę z
nim koniecznie porozmawiać. Skierowałem się jak najszybciej do domu. Strasznie
padało, ale było warto porozmawiać chwile sam na sam z Meg. Teraz przynajmniej
wiem na czym stoję.
Wleciałem szybko do
mieszkania. W salonie na kanapie siedział Tommo. Usiadłem więc koło niego.
- I jak
poszło ? – spytał patrząc na mnie.
- Nijak. Nie
chce mi wybaczyć – odparłem smutno.
- Spokojnie.
Niedługo jej przejdzie. Nie jesteś jej obojętny, więc to tylko kwestia czasu. –
odpowiedział mądrze.
- Myślisz ?!
– od razu się rozpromieniłem.
- Tak, tylko
trochę się o nią postaraj. Ona oczekuje od ciebie jakiegoś znaku. Meg sobie po
prostu z tym nie radzi. Jesteś Ty i Harry. Nie wie, który z Was ją bardziej kocha.
-
Oczywiście, że ja. – zaśmiałem się.
- Skoro tak,
to walcz o nią. – poklepał mnie po plecach.
- Dzięki Lou
– powiedziałem.
- Nie ma za
co stary. Jak masz jakiś problem to zawsze ci pomogę. – zarechotał.
- Zapamiętam
to. – odezwałem się. – Mam do ciebie jeszcze jedną sprawę. – dodałem.
- Jaką ? –
spytał.
- Co mogę
zrobić, żeby mi wybaczyła ?
- Hmmm… Może
jej coś daj ? – zasugerował.
- Ale co ? –
zdziwiłem się.
- Mam ! Kup
jej ogromny kosz wypełniony różami, a to wszystko obsyp brokatem. Dziewczyny
lubią jak coś się błyszczy.
- Wow. Louis
jesteś genialny ! Dzięki ! – krzyknąłem uradowany.
- Zawsze do
usług. – odparł.
Poleciałem
szybko do mojego pokoju i zacząłem obmyślać cały plan. Mam nadzieję, że tym
razem się uda…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Za wszelkie błędy baaardzo przepraszamy, ale mamy problemy z internetem i
w ogóle dziękujemy Bogu, że w końcu nam się udało dodac ten rozdział,
bo chwilę się z tym męczyłyśmy . Ale mniejsza z tym . Jeśli czytasz
--> komentuj. Dla ciebie to chwila, a dla nas to natchnienie na
pisanie dalszych rozdziałów. I UWAGA ! WAŻNA INFORMACJA ! 8 CZERWCA W
NOWYM SĄCZU W PARKU NA PLANTACH, ODBĘDZIE SIĘ ZLOT WSZYSTKICH FANÓW ONE
DIRECTION. JEŚLI KTOŚ JEST PEWNY, ŻE SIĘ TAM ZJAWI, TO MIŁO BY BYŁO,
GDYBY MNIE POINFORMOWAŁ, ALBO TUTAJ NIŻEJ W KOMENTARZU, NA TWITTERZE:
@klaudia3240 --> https://twitter.com/#!/klaudia3240 LUB NA GG : 31266242. GODZINA JESZCZE DO USTALENIA.
SEE YA:* ^^Because we love more than this...<3