...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 16 - "Zayn: I'll be here, by your side No more fears, no more crying But if you walk away I know I'll fade Cause there is nobody else"


***Oczami Meg***
Otworzyłam zaspane oczy i popatrzyłam zdezorientowana na Juls. Stała i śmiała się ze mnie. Podniosłam się lekko i zorientowałam, że musze wyglądać komicznie. Głowę miałam położoną na Maliku, jedną nogę na kolanach Stylesa, zaś drugą na stoliku, który znajdował się niedaleko. Wokół kanapy leżał rozrzucony popcorn, a Harry miał na koszulce pogniecione chipsy.
- Nic nie mów ! – powiedziałam śmiejąc się.
- Ha ha ha… Co tu się wczoraj działo? I skąd oni się tu wzięli? – spytała.
- Długa historia. Opowiem Ci później. – oznajmiłam.
Próbowałam się jakoś wygramolić ze sofy, ale było dość trudno. W końcu się udało. Stanęłam naprzeciwko Rudej. Miała podkrążone oczy i wyglądała jakby płakała. Coś musiało się stać, więc spytałam:
- Co jest? Wszystko okey?
- Tak okey. – powiedziała.
- Na pewno?
- Na pewno. – oznajmiła.
- Widzę, że coś jest nie tak, ale jak nie chcesz to nie mów.
Ona się tylko uśmiechnęła i poszła do siebie na górę. Korzystając z okazji skierowałam się do kuchni i nalałam do dwóch szklanek lodowatą wodę z kranu. Chyba się domyślacie po co? Wzięłam kubki do ręki i już po paru sekundach stałam nad śpiącym Zaynem i Harrym. Uśmiechnęłam się cwaniacko i całą wodę wylałam na nich. Momentalnie zerwali się, a Mulat krzyknął:
- Co kur...? – przerwał gdy zobaczył, że stoję naprzeciwko niego. – Czeeeeeść – zawył.
- Co jest Meg? Czemu to zrobiłaś? – spytał troskliwie Harry, który przybliżył się do mnie i przytulił.
- Ej dobra nic jej nie jest. Nie musisz się do niej kleić. – wycedził przez zęby wściekły Zayn.
- Znowu zaczynacie? – wrzasnęłam i gwałtownie odsunęłam się od Loczka.
- Nic nie zaczynamy, nie denerwuj się. – oznajmił Malik i na przeprosiny cmoknął mnie w policzek, po czym z satysfakcją spojrzał na Harrego.
Zezłościło mnie to. Mówią, że nie zaczynają, a dalej robią to samo.
- Wy się chyba nigdy nie zmienicie ? ! ! ! – warknęłam.
- Ale o co ci chodzi? – spytali jednocześnie z pretensją w głosie.
- Wy się jeszcze pytacie? A ta wasza bójka? Co to niby miało być? Gdybym was nie rozdzieliła to byście się pozabijali !
- Jakbyś nie zauważyła to ta bójka była przez Ciebie. Gdybyś się w końcu zdecydowała na któregoś z nas nie było by takiej sytuacji. – powiedział zirytowany Mulat, a ja wytrzeszczyłam oczy.
- Dokładnie. Najpierw nas w sobie rozkochujesz, a teraz co? – oznajmił wkurzony Harry.
- Aha czyli chcecie, żebym wybrała któregoś z was? Okey. W takim razie nie wybieram żadnego. – wrzasnęłam ledwo powstrzymując łzy.
- Można było się tego spodziewać. Przecież widać, że boisz się związków i należysz do TYCH dziewczyn.
- Słucham?! – krzyknęłam. - Moje pierwsze przypuszczenia co do was jednak okazały się trafne. Nie chce was znać ! Wynoście się w tej chwili ! Ale już !
- Jakie przypuszczenia? – spytał zdenerwowany Malik.
 - Nie rozumiecie po ludzku? ! Wynoście się z mojego domu, wynoście się z mojego życia !!! – wrzasnęłam, a oni równo ruszyli, aby mnie przytulić.
Odsunęłam się gwałtownie, a oni z żalem wymalowanym na twarzy wyszli. Okazało się, że są tacy jak myślałam. Wielkie gwiazdy. Uważają się za chłopaków, którzy spełniają swoje marzenia, a wcale tak nie jest. Strasznie się rozpuścili. Widać co kasa robi z człowiekiem. Dobrze, że mnie matka ,,trzymała krótko na smyczy’’. Gdy ojciec nas zostawił, miałam dwa lata. Moja opiekunka bardzo to przeżyła i postanowiła, że wychowa mnie tak, abym wyszła na ludzi. Najwidoczniej oni nie mieli zbyt dużo kasy przed rozpoczęciem kariery, a po jej przypływie bardzo źle to na nich zadziałało. Ale zaraz … Co z Juls ?! Całkiem o niej zapomniałam. Pobiegłam szybko na górę i ostrożnie uchyliłam drzwi do jej pokoju. Widok mnie bardzo zaskoczył. Ruda siedziała na łóżku, a wokół niej leżały zużyte chusteczki. Po jej policzkach spływały pojedyncze łzy, tylko dlaczego ? Przyjaciółka trzymała w rękach swój szkicownik i coś  nim bazgrała. Kiedyś pokazała mi swoje dzieła i muszę przyznać, że dziewczyna ma talent – duży talent. Malowała niesamowite pejzaże i portrety osób, które są dla niej ważne. Popatrzyła na mnie zaszklonymi oczami. Były strasznie zapuchnięte, więc musiała długo płakać.
- Juls. Co jest ? – spytałam, siadając na łóżku koło niej.
- Nic. Możesz zostawić mnie samą ? Jak będę chciał pogadać to do ciebie przyjdę. - wyszeptała zrozpaczona. Przytaknęłam jej tylko głową i poszłam na dół. W tym momencie zadzwonił mój telefon:
- Halo ? – odebrałam.
- Dzień dobry – przywitała się.
- Oooo ! Dzień dobry Pani Tereso. – powiedziałam.
- Mogłybyście jutro wyprowadzić psy ? – spytała.  
- Pewnie. O osiemnastej ? – oznajmiłam.
 - Tak, świetnie. Tylko mam do ciebie i Juls jeszcze jedną sprawę. – odparła.
- Jaką?
 - Bo widzisz… W tym tygodniu przyjeżdża do mnie wnuczka i ona będzie zajmować się szczeniakami, więc przykro mi, ale nie będziecie mogły już u mnie pracować.
- Aha, no dobrze. Rozumiem.. – posmutniałam.
- To do zobaczenia – powiedziała wesoła staruszka. 
- Do zobaczenia – pożegnałam się. 
No i co my mamy teraz zrobić? Z pieniędzmi nie ma żadnego problemu, ale co z tego? Przecież zamieszkałyśmy w Londynie, aby trochę się usamodzielnić. Trzeba znaleźć jakąś pracę i to jak najszybciej.                                                                                      
Poszłam do kuchni, żeby coś zjeść. Wyjęłam jogurt z lodówki i zwinnie go wypiłam.
- Mmm.. Truskawkowy – powiedziałam sama do siebie.
Ciekawe dlaczego Ruda płacze. Jeśli to przez Nialla, bo nikt inny nie przychodzi mi na myśl, to już całkiem stracę do nich zaufanie. Harry i Zayn pokazali swoją klasę. Blondasek pewnie też coś przeskrobał, bo inaczej Juls nie siedziała by smutna w pokoju. W tym momencie szacunek mam tylko do Louisa, no i oczywiście Liama. Tylko oni nie naruszyli mojego zaufania. Tommo jest jak dobry przyjaciel, który zawsze ma lekarstwo na problemy. Za to Payne ? Nie ma o czym mówić. On zawsze potrafi zachować się jak dżentelmen, albo pocieszyć w trudnych chwilach. Postanowiłam zadzwonić do Lou. Może on coś wie? Może dowiem się, dlaczego Juls jest przygnębiona ? Wzięłam telefon do ręki i po trzecim sygnale odebrał:
- Słucham ? – usłyszałam głos innej osoby.
- Yyy.. Jest Louis ? – spytałam niepewnie.
- Meg?! – wtedy zorientowałam się, że to Zayn. Co za porażka.
 - Tak ! – odparłam.
- Ja cię bardzo przepraszam. Za te słowa i bójkę. Nie wiem co mną kierowało. Wybacz mi proszę. Ja cię… - przerwałam mu. – Skończyłeś ?!
- Czemu taka jesteś ? – wypowiedział smutno.
- To znaczy jaka ?! – podniosłam ton.
- No… Taka oschła. – wymamrotał.
- Słuchaj. Naprawdę nie mam ochoty z tobą gadać, dlatego, gdybyś mógł dać mi do słuchawki Tomlinsona, byłabym bardzo wdzięczna. – warknęłam.
- Okey, skoro tak chcesz, ale pamiętaj, że jeśli będziesz czegoś potrzebowała to dzwoń. Tylko do mnie, nie do Harrego.
- Spoko, ale raczej nie skorzystam. – powiedziałam.
- Dobra. – doparł obojętnie. – Lou, Meg dzwoni !– krzyknął po chwili.
–Idę ! – usłyszałam.
- Halo ? –odezwał się Tommo.
- Hej –przywitałam się mile.
- No czeeeeeść skarbie. – odparł i zaczął cmokać do słuchawki.
- Lou, dobrze się czujesz ? – spytałam śmiejąc się.
- Dobrze. Próbuję tylko wzbudzić zazdrość Malika. Chcę, żeby się o ciebie trochę postarał i chyba mi się udało. – zarechotał.
- Tomlinson ! Przestań z nią flirtować !! – krzyknął wkurzony Mulat, myśląc, że tego nie słyszę.                                                                                                                                          
- Ty potrzebujesz jakiegoś dobrego lekarza. - zaśmiałam się. – Nie wiesz przypadkiem co z Juls ? – dodałam.
- Przypadkiem wiem. - odezwał się. – Ostatnio jak u nas była, Niall wrócił pijany do domu i nazwał ją łatwą dziewczyną i powiedział, że bawi się chłopakami itp. – wyżalił się.
- Że co ?! Horan jest teraz w domu ? – spytałam.
- Tak, ale czemu pytasz ?
- Zaraz u was będę – powiedziałam i się rozłączyłam.
Pobiegłam szybko na górę, aby się przebrać. Włożyłam na siebie krótkie szorty, czarną bokserkę i ciemne trampki. Do tego wszystkiego wsunęłam na rękę bransoletkę, na której widniał napis : ,, I LOVE LONDON <3 ‘’. Zwinnym ruchem włożyłam telefon do kieszeni i ruszyłam do domu chłopaków. Po piętnastu minutach byłam już na miejscu. Zapukałam gwałtownie w drzwi, a po chwili uchyliły się. Stał w nich Harry. Gdy mnie zobaczył od razu stanął jak wryty.
- Meg ?! – spytał.
- A nie widać ?! Wpuść mnie ! – odpowiedziałam.  Ruszyłam w kierunku wejścia.
- Czekaj. – zastąpił mi wejście i oparł rękę o futrynę.
 - Co ty robisz ? – spytałam lekko zirytowana.
- Wpuszczę cię.. – przerwałam mu. – Świetnie.
- Pod jednym warunkiem – dokończył i cwaniacko się uśmiechnął.
- Jakim ? – zdziwiłam się.
- Wpuszczę cię, jeśli mi wybaczysz i pocałujesz tak samo słodko jak Zayna.
- Co ty gadasz ?! Przesuń się ! – krzyknęłam.
- Nie ! – odparł stanowczo.  – Strasznie cię przepraszam za tą bójkę. Nie mogę znieść myśli, że jesteś na mnie zła. – spuścił głowę. 
- Trzeba było o tym pomyśleć trochę wcześniej. – powiedziałam.
- Meg… - wyszeptał z żalem. Za chwilę podniósł głowę i spojrzał mi głęboko w oczy. Zrobiłam to samo.
- Bo ja chyba… - nie dokończył, bo objął mnie w tali, przyciągnął i wpił się w moje usta. Chciałam go odtrącić, ale kiedy mnie pocałował nagle cała złość ulotniła się. Po paru sekundach zdrowy rozsądek wrócił i z całej siły go odepchnęłam. Stanął zdezorientowany.
- Co ty do cholery robisz ?! – krzyknęłam. 
On złapał mój podbródek i zachłannie szukał czegoś w moich oczach. Może zaakceptowania? W tym momencie stało się coś strasznego – Malik stał za nami i wszystko obserwował.
- A ja głupi, myślałem, że coś dla ciebie znaczę. – wypowiedział smutno Mulat. Po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, a za chwilę już go nie było. Poszedł na górę. O co mu chodzi ? Nie jesteśmy razem, żeby mógł robić mi jakieś sceny zazdrości, poza tym to Loczek mnie pocałował, nie na odwrót. Nagle w korytarzu pojawił się Lou.
- Ooo. Cześć Meg. Jesteś. – wyszczerzył się Tommo.
- Hej. Możesz mu coś powiedzieć ? Nie chce mnie wpuścić. – wskazałam palcem na Stylesa.
- Co nie chce zrobić ?! Co ty odwalasz stary ?! – wrzasnął Tomlinson. – Wchodź – dodał.
-Gdzie pokój Nialla ? – spytałam.                                                                                          
- Na górze. Drugie drzwi po lewo. –odparł.
Ruszyłam czym prędzej po schodach. Zapukałam gwałtownie do Horana, ale żadnej reakcji. Powtórzyłam więc czynność – dalej nic. Uchyliłam lekko drzwi. Blondasek siedział na łóżku i grał na gitarze, co chwilę pisząc coś na kartce. Gdy mnie zobaczył, od razu wszystko odłożył i stanął naprzeciwko mnie.
- Jak mogłeś jej to zrobić ? – krzyknęłam
- Ja…
- Nawet nie wiesz jak ona to przeżywa. Wy się umówiliście czy jak ? Zayn i Harry powiedzieli mi dokładnie to samo, co ty Juls. Skoro jesteśmy takie łatwe to po co w ogóle się z nami zadajecie ?! – wrzeszczałam.
 - Uspokój się. – powiedział.
–Nie uspokoję się ! Jak mogłeś ją tak potraktować ?! Nie pozwolę ci jej drugi raz skrzywdzić, dlatego masz do niej nie dzwonić, ani do nas nie przychodzić. Zraniłeś ją, a ty po prostu tak sobie brzdękasz coś na gitarze ?! – wyrzuciłam z siebie wszystko.
- To nie jest coś. To piosenka dla niej. – wyszeptał. 
- Co? Jak to ?  
- Meg, ja ją kocham. Kocham Juls, rozumiesz ?
- To czemu ją tak potraktowałeś ? - spytałam zdziwiona.
- Wcale nie uważam, że ona jest łatwa. Byłem pijany. Nie wiedziałem co mówię. Bardzo chciałbym cofnąć czas, ale to niemożliwe. Juls jest dla mnie najważniejsza. Nie skrzywdziłbym jej.  – wyżalił się. Zatkało mnie. On ją naprawdę kocha.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. – przytuliłam go uradowana. Horan popatrzył na mnie pytająco.
- No bo ona też… Z resztą nieważne. W końcu sam się dowiesz. – odparłam. 
- Ale o co chodzi ?
- O nic. Lecę, pa.                                                                                                                                              Zeszliśmy razem na dół. Harry z Zaynem stali w korytarzu. Lekko się przepychali i kłócili. O kogo? Oczywiście o mnie. Zerknęłam w stronę okna. Spływały po nim duże krople deszczu. Na dworze padało. No cóż, będę musiała sobie jakoś sama poradzić – pomyślałam. Szybkim krokiem przeszłam między Loczkiem a Mulatem, rozdzielając ich. Zwróciłam się jeszcze do Horana:
- Powiedz jej to wszystko. – w odpowiedzi uśmiechnął się.
Spojrzałam na Stylesa i Malika. Stali, patrząc cały czas na mnie. Wtedy wyszłam. Na dworze szalała burza. Zrobiło się ciemno, gdyż niebo przysłoniły czarne chmury, z których wypełzały pioruny i błyskawice.
- Zwariowałaś ? – usłyszałam głos za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Zayna. Po chwili był już koło mnie. Po moich włosach spływała woda. Byłam cała przemoczona.
– Zmarzniesz. – powiedział z troska, założył na mnie swoją bluzę i objął ramieniem.
- Zostaw mnie. – odsunęłam się od niego. – I weź to ze sobą! -  ściągnęłam nakrycie, które mi dał.
- Meg, nie wygłupiaj się. Chcesz się przeziębić ? – spytał. 
- A co cię to obchodzi ?! – krzyknęłam.  
- Nie chcę, żebyś chorowała. – odparł.
- A co ty nagle taki miły jesteś ? – warknęłam.
- Bo wiem, że to Harry cię pocałował. – odezwał się.
- Niby skąd to wiesz ?
- Powiedział mi. – wymamrotał. – Proszę, Meg wybacz mi. To co wtedy mówiłem u ciebie w domu to nieprawda. Ja wcale tak nie myślę. Zachowałem się jak totalny idiota. – dodał, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza. Żałował tego. Bardzo żałował.
 - Takich rzeczy nie mówi się bez powodu. – wyszeptałam, po czym odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Usłyszałam tylko jego szlochanie i to jak wypowiedział moje imię. 

*** Oczami Zayna ***
Co ja najlepszego zrobiłem ? Dlaczego powiedziałem jej takie rzeczy, wtedy u niej w domu ? Byłem bardzo wkurzony, że Harry nam przerwał, a później próbował z nią flirtować. Emocje wzięły górę i pewnie dlatego wyrzuciłem z siebie te wszystkie niemiłe słowa. Ale ja tak wcale nie myślę, więc dlaczego powiedziałem Meg, że jest łatwa ? Muszę coś wymyślić, żeby mi wybaczyła. Ona jest dla mnie najważniejszą osobą. Już wtedy w parku ,, gdy na nią przez przypadek wpadłem ‘’, wiedziałem, że to dziewczyna warta zainteresowania. Pamiętam, że wyglądała tak pięknie, kiedy się wściekła i zaczęła na nas krzyczeć. Albo jak zgubiła z Juls psy. Gdy siedziała na ławce i płakała była taka bezbronna i niewinna. Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś jej zrobił krzywdę. Jeśli będzie trzeba oddam za nią swoje życie. Za bardzo ją kocham, żeby coś jej się stało. Tylko co mogę zrobić, żeby znów mi zaufała ? Poprosiłbym o pomoc chłopaków, ale to nie wypali. Harry odpada, Niall tak samo. Blondasek jest za bardzo zajęty Julie, a Styles zrobi wszystko, żeby Meg była na mnie zła. Natomiast Liam ? On podobno czuje coś do Rudej, więc nie ma czasu, aby mi pomóc. Pewnie sam rywalizuje z Horanem. Został mi tylko Lou. On ma Eleanor, a to oznacza, że zna się na dziewczynach. Muszę z nim koniecznie porozmawiać. Skierowałem się jak najszybciej do domu. Strasznie padało, ale było warto porozmawiać chwile sam na sam z Meg. Teraz przynajmniej wiem na czym stoję.                                                                       Wleciałem szybko do mieszkania. W salonie na kanapie siedział Tommo. Usiadłem więc koło niego.
- I jak poszło ? – spytał patrząc na mnie.
- Nijak. Nie chce mi wybaczyć – odparłem smutno.
- Spokojnie. Niedługo jej przejdzie. Nie jesteś jej obojętny, więc to tylko kwestia czasu. – odpowiedział mądrze.
- Myślisz ?! – od razu się rozpromieniłem.
- Tak, tylko trochę się o nią postaraj. Ona oczekuje od ciebie jakiegoś znaku. Meg sobie po prostu z tym nie radzi. Jesteś Ty i Harry. Nie wie, który  z Was ją bardziej kocha. 
- Oczywiście, że ja. – zaśmiałem się.
- Skoro tak, to walcz o nią. – poklepał mnie po plecach.
- Dzięki Lou – powiedziałem.
- Nie ma za co stary. Jak masz jakiś problem to zawsze ci pomogę. – zarechotał.
- Zapamiętam to. – odezwałem się. – Mam do ciebie jeszcze jedną sprawę. – dodałem.
- Jaką ? – spytał.
- Co mogę zrobić, żeby mi wybaczyła ?
- Hmmm… Może jej coś daj ? – zasugerował.
- Ale co ? – zdziwiłem się.
- Mam ! Kup jej ogromny kosz wypełniony różami, a to wszystko obsyp brokatem. Dziewczyny lubią jak coś się błyszczy.
- Wow. Louis jesteś genialny ! Dzięki ! – krzyknąłem uradowany.
- Zawsze do usług. – odparł.
Poleciałem szybko do mojego pokoju i zacząłem obmyślać cały plan. Mam nadzieję, że tym razem się uda…
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Za wszelkie błędy baaardzo przepraszamy, ale mamy problemy z internetem i w ogóle dziękujemy Bogu, że w końcu nam się udało dodac ten rozdział, bo chwilę się z tym męczyłyśmy . Ale mniejsza z tym . Jeśli czytasz --> komentuj. Dla ciebie to chwila, a dla nas to natchnienie na pisanie dalszych rozdziałów. I UWAGA ! WAŻNA INFORMACJA ! 8 CZERWCA W NOWYM SĄCZU W PARKU NA PLANTACH, ODBĘDZIE SIĘ ZLOT WSZYSTKICH FANÓW ONE DIRECTION. JEŚLI KTOŚ JEST PEWNY, ŻE SIĘ TAM ZJAWI, TO MIŁO BY BYŁO, GDYBY MNIE POINFORMOWAŁ, ALBO TUTAJ NIŻEJ W KOMENTARZU, NA TWITTERZE: @klaudia3240 --> https://twitter.com/#!/klaudia3240 LUB NA GG : 31266242. GODZINA JESZCZE DO USTALENIA.

Because we love more than this...<3
SEE YA:* ^^

sobota, 26 maja 2012

Rozdział 15 - "Girl I see it in your eyes you're disappointed Cause I'm the foolish one that you anointed with your heart I tore it apart"


***Oczami Julie***
Obudził mnie chłodny, lekki wiatr wpadający przez okno do pomieszczenia. Ale miałam dziwny sen. Śniło mi się, że Liam mnie pocałował. Przyznam, że to był niesamowity sen, taki realny, a zarazem taki magiczny…
Otworzyłam oczy. Rozglądnęłam się po pokoju. O dziwo nie byłam u siebie. Byłam w niebieskim pomieszczeniu. Od razu można było spostrzec, że tutaj najprawdopodobniej mieszka chłopak, bo na ścianach były wywieszone plakaty z motorami i autami. Na komodzie stały równo poukładane filmy, wśród których przeważały bajki Disneya, takie jak Toy Story. No tak. Przecież wczoraj spotkałam się z Liamem. Pewnie zasnęłam, gdy patrzyliśmy w piękne niebo, ozdobione wielkim księżycem, któremu towarzyszyły miliony gwiazd. Tak to był cudowny wieczór. Wszystko było świetnie zorganizowane. Jeszcze te światełka na drzewach… Magia. Ale co teraz? Payne wyznał miłość do mnie. Ja sama gubię się w uczuciach. Nie mogę zapomnieć o Grześku, pomimo, że tak bardzo mnie zranił. Uwielbiam przebywać w towarzystwie Nialla. Jest taki kochany, a zarazem zabawny. A Liam? On jest taki uroczy. Niby opanowany, ale dorównuje pozostałym czterem członkom zespołu swoim poczuciem humoru. Musze wszystko przemyśleć. To wszystko toczy się za szybko. Jeszcze nie dawno mieszkałam w Polsce, a Londyn był tylko moim nierealnym marzeniem. A teraz? Wszystko się radykalnie zmieniło…
 Postanowiłam, zejść na dół. Po drodze napotkałam lustro, więc się w nim przeglądnęłam. Wyglądałam okropnie. Szybko poprawiłam fryzurę. Związałam moje włosy w niedbałego koka. No mniej więcej wyglądam normalnie - pomyślałam. Udałam się w stronę schodów. W końcu trafiłam do salonu. Tam siedział Payn i Lou. Byli strasznie poddenerwowani i o czymś dyskutowali. Gdy mnie zauważyli uśmiechnęli się sztucznie.
- O hej. Już wstałaś? – spytał Daddy.          
- Tak. A tak w ogóle to co ja tu robię? – zapytałam lekko zmieszana. 
- Wczoraj zasnęłaś podczas pikniku. Chciałem Cię odwieść do domu, ale pewnie Meg już spała, więc nie chciałem jej budzić. Dlatego przywiozłem Cię do nas. – odpowiedział.  
- Może jesteś głodna? Na co masz ochotę? – wtrącił się Tommo.
- O nie. Dzięki za śniadanie. Ja powinnam chyba wracać do domu. – powiedziałam spoglądając na telefon – Kurcze, Meg do mnie dzwoniła 14 razy!
- Nie martw się. Teraz u niej jest Malik, więc nie masz czym się przejmować .  - powiedział Liam  
 - A bez śniadania Cię nigdzie nie puścimy- wyszczerzył się Louis.
Niestety musiałam ulec i skosztować kuchni chłopaków. O dziwo jajecznica, którą zrobili była pyszna. Do tego był oczywiście sok. Po chwili wszyscy ze śmiechem zasiedliśmy przy stole. Jednak atmosfera mimo wszystko była co najmniej dziwna i napięta.
- Chłopaki co się dzieje? Jakoś dziwnie się zachowujecie. Czymś się martwicie? – spytałam zaniepokojona.
- Nie, nic się niestało. Nie martw się. – uśmiechnął się smutno Payn.
- O nie! Nie wciskajcie mi takiego kitu. Mówcie co się dzieje. – powiedziałam odkładając widelec.
- Naprawdę nic. Trochę się martwimy o Nialla i tyle. – w końcu powiedział Tomlinson. 
- O Nialla? Jak to? – zrobiłam wielkie oczy.
- No bo wczoraj Harry widział go jak wylatuje z domu. Był naprawdę w złym stanie. Do tej pory nie wrócił. To do niego niepodobne. -  rzekł niepewnie Liam.
- O mój Boże. Myślicie, że mogło mu się coś stać?! – podniosłam głos.
 - Juls, uspokój się. Na pewno wszystko jest ok. – pocieszał mnie Lou.
Nie mogłam uwierzyć. Byłam pewna obawy. Gdzie on mógł pójść? Może coś mu się stało? Nie mogłam tak siedzieć bezczynnie.
 - Chłopaki, ja nie dam rady tu tak siedzieć. Musimy go szukać. – powiedziałam wstając z krzesła.
W tej chwili drzwi otworzyły się z hukiem. Wszyscy popatrzyliśmy na siebie i szybko pobiegliśmy w stronę przedpokoju. Widok, który ujrzałam był przerażający. W drzwiach stał pijany Niall. Ledwo trzymał się na nogach. Zrobiłam minę WTF? Czy to na pewno on?!
- Niall gdzie ty się podziewałeś?! – wrzasnął Tommo.
- O co wam chodzi? – wymamrotał Horan trzymając się za głowę.
- Nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiliśmy! – wydusiłam w końcu z siebie.
- Gdzie ty byłeś? – ponowił pytanie Lou.
- Jesteś kompletnie pijany. Co w Ciebie wstąpiło?                            
- O co robicie takie wielkie halo?! Jestem dorosły mogę robić co chcę! – warknął. 
- Ale czemu się upiłeś?
-To wszystko przez Ciebie.- pokazał na mnie palcem. – Jak mogłaś? Z moim najlepszym przyjacielem? Miła była noc? Myślałem, że jesteś inna a ty po prostu bawisz się chłopakami i zmieniasz ich jak rękawiczki. No ale wy, dziewczyny ze wschodu po prostu tak macie. Przyjeżdżacie do UK szukacie naiwniaka i się nim bawicie nie prawdaż? – powiedział blondyn patrząc na mnie ze złością.  
- O czym ty mówisz?!  Jak możesz?! – wrzasnęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.                                                                  
- No co? A może nie mam racji? Przespałaś się z Liamem? Czy może tylko skończyło się na obściskiwaniu? Dobrze się bawiłaś?! – wyrzucił z siebie niebieskooki. 
- Co?! Ty owariowałeś?! Chyba ten alkohol Ci nieźle uderzył do głowy! Czemu tak mówisz?! – krzyczałam a łzy spływały po moim policzku.
- No właśnie. O czym ty mówisz?!  - wtrącił się Payn.
- Nie odzywaj się ! Już nie jesteś moim przyjacielem ! Widziałam wszystko wczoraj ! Jak się całowaliście ! Mnie nie oszukacie tak łatwo ! Poznałem się na was! –wrzeszczał Horan. – Jesteście zadowoleni z siebie?! – dodał po chwili i chwiejnym krokiem udał się do swojego pokoju.
Jak on mógł? Czemu mówił takie głupoty? Czy on właśnie zasugerował, że jestem jakaś łatwa? O co mu w ogóle chodzi? Liam w tej chwili próbował mnie objąć, ale odsunęłam się, wzięłam moją komórkę i wybiegłam. Słyszałam tylko krzyk Louisa, który wołał  mnie, ale nie odwróciłam się. Biegłam przed siebie, chociaż nie wiedziałam nawet gdzie jestem. Po chwili usiadłam na pobliskiej ławce. Płakałam. Przechodzący patrzyli się na mnie ze współczuciem. Myśli buzowały w mojej głowie. Tak ważna dla mnie osoba, tak źle o mnie myśli. Ja przecież kocham Nialla ! Jak on mógł coś takiego powiedzieć?! Nagle z rozmyślań wyrwało mnie lekki dotyk na moim ramieniu. Przestraszyłam się i obróciłam się gwałtownie. Za mną stał…
- Grzesiek? – zrobiłam wielkie oczy patrząc na chłopaka.
- Hej miłe powitanie.- powiedział-  Juls coś się stało? Nie najlepiej wyglądasz. – dodał zmartwiony blondyn i usiadł koło mnie na ławce.
- Em.. Nie, nic. – powiedziałam stanowczo  ocierając łzy.
- Widzę, że coś się stało. Powiesz mi o co chodzi? – dopytywał.
- Nie chce o tym mówić. W ogóle co tu robisz? – wyrzuciłam z siebie nie patrząc na chłopaka.          
- Przyjechałem na wakacje do mojej ciotki.
- Aha… Chyba pora już na mnie. – wyrzuciłam z siebie wstając z ławki.
- Juls! – w tej chwili zatrzymał mnie chwytając za nadgarstek. – Spotkamy się jeszcze?- Wątpię. Jeszcze masz czelność po tym co mi zrobiłeś?! Zostaw mnie w spokoju! – wykrzyczałam, a do moich oczu napłynęła kolejna fala łez.
Pobiegłam w stronę ulicy. Na szczęście jechała taksówka, którą zatrzymałam. Wsiadłam do niej i podałam kierowcy adres mojego domu. Oparłam głowę o szybę i na dobre się rozpłakałam. Popatrzyłam ostatni raz w stronę Grześka. Miałam nadzieję, że to zły sen, ale niestety to była chora rzeczywistość. Chciałam, o tym wszystkim zapomnieć, zarówno o Niallu jak i o Grześku. Gdy dojechałam na miejsce, niechętnie wysiadłam z samochodu i  skierowałam się w stronę willi. Wyciągnęłam z kieszeni spodni klucz i otworzyłam drzwi. Ściągnęłam po cichu buty i skierowałam się w stronę salonu. Widok, który zastałam bardzo mnie zdziwił. Na kanapie leżała Meg, a koło niej Malik i Harry? Byli ułożeni w przedziwnej pozycji. Szatynka głowę miała położoną na nogach Mulata. Jej jedna noga znajdowała się na kolanach Stylesa, a druga była oparta o pobliski stolik. Zayn miał odchyloną głowę do tyłu, a Loczek opierał się o ramię przyjaciela. Rozbawił mnie ten widok. Uśmiechnęłam się, chyba pierwszy raz dzisiaj. Ale co oni tu robili? 
***Oczami Nialla***
Obudził mnie dźwięk komórki, która informowała mnie, że mam nowego SMS-a. Oderwałem głowę od poduszki, ale szybko zaraz wróciłem do poprzedniej pozycji. Poczułem wielki ból w czaszce. No tak. Wczoraj nieźle się upiłem. Wybiegłem z domu i udałem się do baru. Cała sytuacja mnie przerosła. Myślałem, że spotkałem dziewczynę mojego życia, z którą chciałem wiązać przyszłość. A ona? Tak po prostu mnie zdradziła. Musiałem o tym zapomnieć chociaż na chwilkę. Po kilku kolejkach film mi się urwał. Pamiętam tylko, że wracałem do domu. Nic więcej. Mam nadzieję, że nie narobiłem głupstw. Sięgnąłem po telefon. W końcu udało mi się go namierzyć. Popatrzyłem na wyświetlacz. Bardzo się zdziwiłem bo czekała na mnie wiadomość od Meg. Ciekawe co ona chce. Przycisnąłem niechętnie przycisk „odczytaj”.

„ Co ty wyprawiasz? Myślałam, że jesteś spoko, ale się pomyliłam. Jak mogłeś coś takiego zrobić? Nienawidzę Cię za to. Nie pokazuj się nam na oczy…”

Zrobiłem minę WTF? O co jej chodzi? Udało mi się zwlec z łóżka i trzymając się za głowę udałem się na dół. W kuchni przy stole siedzieli chłopaki, którzy o czymś rozmawiali. Gdy wszedłem do pomieszczenia przerwali  wcześniejszą dyskusję i spojrzeli na mnie z minami zabójców.
- O co wam chodzi? – spytałem otwierając szafkę, w celu znalezienia jakiejś aspiryny.
- Jak mogłeś?! Oszalałeś?! – wykrzyczał Malik, który niedawno przyszedł razem z Harrym do domu.
- A co ja takiego zrobiłem? – powiedziałem nalewając wodę.
- Ty się jeszcze pytasz?! Zniszczyłeś wszystko. Julie to wspaniała dziewczyna, a ty zrobiłeś jej coś takiego?! – wrzeszczał Lou.
-  Co? Nic nie pamiętam co zrobiłem, naprawdę. Film mi się urwał. Może ktoś mi powie o co chodzi?– zapytałem z przerażeniem.
- To ty nic nie pamiętasz?! Serio? !– zdziwił się Liam.
- No tak. Powie mi ktoś w końcu co ja narobiłem? – wyrzuciłem z siebie coraz bardziej się denerwując.
- Pokłóciłeś się z Juls. Zacząłeś sugerować, że się przespała z Paynem i że jest taka jak każde - łatwa itd.- wydarł się Lou.
- Nie drzyj się ! Głowa mi pęka! – wkurzyłem się.- Ale serio tak powiedziałem?
- Nie, jesteś w programie telewizyjnym i zostałeś wkręcony. – powiedział z sarkazmem Zayn.
- Ale przecież…- jąkałem się.- Przecież to prawda. Widziałem jak Liam całował się z Julie.
- O czym ty mówisz? No dobra. Pocałowałem ją, ale ona wtedy spała i nic o tym  nie wie. – Daddy ściszył głos i popatrzył w ziemie.
- Jak to? A co ona w ogóle robiła u nas? Widziałem jak ją niosłeś do swojego pokoju.
- No bo spotkaliśmy się, ona zasnęła w samochodzie. Było późno, a nie chciałem budzić Meg, która najprawdopodobniej już spała. Więc przywiozłem ją do nas. O to cała historia. – opowiedział Szatyn.
- Co ja najlepszego narobiłem? – kucnąłem. – Ale czemu ją pocałowałeś?
- Bo mi też strasznie się podoba. Ale ona raczej nic do mnie nie czuje. – spuścił wzrok.
Nie mogłem uwierzyć. Jaki ja byłem głupi. Zepsułem wszystko. Jak zwykle działałem pod wpływem impulsu. Wziąłem szklankę z wodą i tępo udałem się na górę. Rzuciłem się na łóżko. Byłem strasznie zły na siebie. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi i do pokoju wszedł Zayn.
- Mogę? – spytał niepewnie.
- Strasznie zła jest ta sytuacja prawda? Co ja mam zrobić?! Jaki ja jestem głupi! – powiedziałem nie podnosząc głowy z poduszki.
- Nie jesteś głupi. Miałeś prawo się wkurzyć, o to co Liam zrobił. Możesz mieć do niego żal, ale powinieneś mu wybaczyć. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi. – powiedział Mulat siadając na fotelu.
- Nie mam do niego żalu. Jestem zły tylko na siebie, na nikogo innego…
- Sytuacja jest zła, ale nie beznadziejna. Powinieneś pogadać z Julie. Jeśli ci na niej naprawdę zależy. – rzekł.
- Ja ją kocham rozumiesz? Do nikogo nic takiego nie czułem. Dzięki niej wiem po co żyję. Ona jest sensem mojego życia. Ma takie piękne oczy, dzięki których wiedziałem, że jestem największym szczęściarzem, bo taka dziewczyna jak ona zwróciła na mnie uwagę. – przypomniałem sobie jej piękny uśmiech i łzy napłynęły mi po raz kolejny do oczu.
- To zrób coś! Próbuj ją odzyskać! – podniósł głos przyjaciel.
- Tak zrobię. Jadę do niej. – wstałem gwałtownie z łóżka gotów do wyjścia.
- Czekaj, czekaj. Lepiej nie pokazuj jej się w takim stanie. Poczekaj kilka dni. Ona musi ochłonąć. Nie jest w najlepszym stanie. Jeśli teraz do niej pójdziesz, możesz tylko pogorszyć sytuacje. – wydusił niepewnie, zatrzymując mnie.
- Może masz rację...
- Zawsze mam. Ja idę do siebie. Jak będziesz chciał pogadać to wpadaj. – dopowiedział Malik kierując się w stronę drzwi.
- Zayn…- powiedziałem, a Mulat się zatrzymał.-  Wielkie dzięki.
- Nie ma sprawy.- uśmiechnął się smutno i zniknął za drzwiami.
Strasznie zraniłem Rudą. Jestem totalnym palantem. Wziąłem do ręki gitarę, która leżała w rogu pokoju. Usiadłem na fotelu i wszystkie uczucia, które mi właśnie towarzyszyły przelałem na muzykę…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam wszystkich ^^ Tutaj Ms. Horan. Chcę w moim i Ms. Malik imieniu przeprosić was, że wczoraj nie dodałyśmy rozdziału. Ale dużo spraw na głowie mamy. Ten rozdział jest trochę dramatyczny, ale mamy nadzieje, że się wam spodobał. Czytacie = komentujcie. To dla nas bardzo ważne. Następny rozdział już w poniedziałek. 

 Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^


poniedziałek, 21 maja 2012

Rozdział 14 - HARRY : ,, I had to take you and make you mine ''.. ZAYN : ,,And now we're stealing the car And we will drive to the stars I will give you the moon It's the least I can do If you give me the chance ".


***Oczami Meg***
STAŁO SIĘ …! Pocałował mnie. Czułam jego delikatne, wilgotne wargi. Całował z dużym uczuciem. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie…  Oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Po paru sekundach oderwał się ode mnie, spojrzał głęboko w oczy i  szepnął:
- Teraz masz już pewność, że przy mnie możesz się czuć bezpiecznie ?
W odpowiedzi szeroko się uśmiechnęłam. Nawet nie zauważyliśmy, że film się skończył.
- Dobra, to ja już pójdę.- powiedział nagle.
Spojrzałam na zegarek. Miał rację, było już dobrze po pierwszej. Wstałam i odprowadziłam go do drzwi. Stanął naprzeciwko mnie i właśnie chciał mnie pocałować na pożegnanie, ale ja odwróciłam głowę tak, że trafił w policzek. Zadziornie się uśmiechnął i spytał:
- Kiedy się widzimy ?
- Nie wiem. Zdzwonimy się ! – odparłam.
Zayn przysunął się do mnie i jedną ręką złapał policzki, robiąc dziubek z moich ust, po czym szybko je cmoknął i rzucił:
- Teraz mogę iść – uśmiechnął się cwaniacko.
- Pa.- odparłam zamykając drzwi, o które zaraz się oparłam i głośno westchnęłam.
- Chyba się zakochałam – powiedziałam sama do siebie.
***Oczami Zayna***
Jestem taki szczęśliwy. To najwspanialszy dzień w moim życiu, a ona jest cudowna. Mam nadzieję, że się nie przesłyszałem, gdy Meg powiedziała:
- Chyba się zakochałam – oby to była prawda.
Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę. Gdybym tylko mógł od razu spytałbym jej czy ze mną będzie, ale jest jeden problem, duży problem – HARRY ! Gdy już wychodziłem przez furtkę, zdałem sobie sprawę, jaki jestem głupi. Najpierw wybieram najstraszniejszy film z całej kolekcji, a później zostawiam ją samą. Uderzyłem się w czoło z otwartej ręki. Hmm.. Może do niej wrócę? Pewnie się ucieszy. Zawahałem się, lecz po chwili podbiegłem do drzwi i zapukałem. Usłyszałem zbliżające się kroki, a potem Meg lekko wychyliła się i spojrzała na mnie dziwnie.
- Czegoś zapomniałeś ?
- Nie, tylko jestem idiotą. – powiedziałem.
- Naprawdę ? – odparła z sarkazmem chichocząc.
- Teraz to powinienem się na ciebie obrazić. – oznajmiłem z udawanym fochem, a ona tylko się uśmiechnęła. – Nie zostawię Cię samej po takim strasznym horrorze. – dodałem.
- A skąd wiesz, że się boję – ruszyła brwiami.
- No, przecież cały czas piszczałaś na filmie.
- Udawałam przecież. – skłamała.
- Nie prawda.
- Prawda.
- Nie prawda – przybliżyłem się niebezpiecznie blisko.
Nasze usta dzieliły centymetry. W końcu złożyłem niepewny pocałunek. Ona go odwzajemniła. Z każdą sekundą stawał się bardziej odważny. Kopnąłem w drzwi, aby je zamknąć. Moje ręce błądziły po jej całym ciele. W tej chwili byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Ta chwila mogła trwać wiecznie…Miałem ochotę na coś więcej….
 ***Oczami Harrego***
Szedłem właśnie przez ulice Londynu, kierując się do domu Meg. Dlaczego nie odebrała ode mnie telefonu ? Myślałem, że między nami jest już w porządku. Ostatnio nie była na mnie chyba bardzo zła. Przynajmniej tak mi się wydaję. Jeszcze Zayn. Jest moim przyjacielem, ale dlaczego tak postępuje ? Chcę mi odebrać Megan.  Przecież ona jest dla mnie całym światem. Jak ja niby miałbym się zachowywać, gdyby Mulat był z Szatynką. Nie zniósł bym widoku, kiedy się całują, przytulają, czy ogólnie okazują sobie miłość nawzajem. To za trudne. Wolałbym się zabić, dlatego muszę o nią walczyć. Malik zawsze wyrywał lepsze dziewczyny i musiałem sobie dawać spokój po pewnym czasie, ale nie tym razem.  Teraz się nie poddam. Założę się, że żałowałbym tego do końca życia, gdybym ją stracił. Dlaczego ona musi być, aż tak idealna? To przytłaczające. Jak tylko spojrzy na mnie tymi swoimi obrzydliwie pięknymi oczami, to od razu się rozpływam w nich. Ach, te ciemnoniebieskie tęczówki. Takich niesamowitych oczu nie ma żadna dziewczyna, którą znam. No i jeszcze ten czadowy uśmiech, a raczej uśmiechy, gdyż ma ich trzy. Pierwszy gdy się z czegoś cieszy, drugi gdy chcę ukryć, że jest jej źle, natomiast trzeci jest właśnie wtedy kiedy mówi o swoich przyjaciołach. To cudowne, że tak traktuje osoby, które są dla niej ważne. Ogólnie jest niegrzeczną dziewczynką z tego co mi wiadomo. Nigdy nie słuchała rodziców i szlajała się po nocach ze swoimi znajomymi po mieście, ale jest także rozsądna, nigdy nie zrobiła żadnej głupoty, której by mogła później żałować.  Nie pojmuje tego, jak można, aż tak kochać życie, ale kiedy na nią patrzę wcale jej się nie dziwie. Zawsze chciałem być takim człowiekiem jak ona. Jest bardzo odporna na krytykę innych i w ogóle się nią nie przejmuje. Kocha swoje życie i chce jak najbardziej je wykorzystać, dlatego nigdy nie traci okazji na zabawę.                                                    Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk trąbiącego samochodu. Nawet nie wiem kiedy wszedłem na jezdnię. Spojrzałem na zegarek – już druga. A może to nie ma jednak sensu? Może ona po prostu śpi ? I tak wolę się upewnić – pomyślałem… Właśnie znalazłem się na ulicy gdzie mieszkają dziewczyny. Przyśpieszyłem tępo i po paru sekundach stałem przy furtce. Niepewnie ją pchnąłem i skierowałem się w stronę drzwi. Popatrzyłem na okno. Przytłumione światło biło z pomieszczenia. A jednak się nie pomyliłem – ona wcale nie śpi. Zajrzałem przez szybę i od razu wiedziałem, że to koniec. Koniec przyjaźni z Zaynem. Stał tam z nią i namiętnie całował, a ona to wszystko odwzajemniała. Malik błądził rękami po jej ciele. Tego już było za wiele. Jak on może ? Nie wytrzymałem i wbiegłem do jej domu.
- Nie przeszkadzam ? – Krzyknąłem wściekły. Momentalnie oderwali się od siebie.
- Harry ? – spytała po czym wytrzeszczyła szeroko oczy.
- Widzę, że dobrze się bawicie. – wrzasnąłem.
- Jesteśmy dorośli, poza tym to nie twoja sprawa. – powiedział obojętnie Mulat, a Szatynka tylko tępo wgapiała się w podłogę.
- Ty się już lepiej nie odzywaj ! Zrujnowałeś mi życie ! – odparłem.
- Harry ! Uspokój się . – odparł.
Teraz przegiął. Jak ja mam się niby uspokoić, skoro pare minut temu widziałem jak obściskuje się  z miłością mojego życia. Przecież to nienormalne. Emocje wzięły górę i rzuciłem się na niego z pięściami. Złapałem go za koszulę i pchnąłem w stronę ściany, po czym zadałem mu cios prosto w twarz. Upadł na ziemie, a z jego nosa lała się krew.
- Oszalałeś ?! – wrzasnęła dziewczyna. Można było dostrzec, że jest przerażona. Nie chciałem jej do siebie zrazić, ale miałem już dość Mulata. Chciał mi ją odebrać, a ja na to nie pozwolę. Bez zastanowienia usiadłem na nim i dalej zacząłem obkładać go pięściami.  Nie dawał za wygraną. Po chwili złapał mnie za nadgarstki i obrócił tak, że to ja byłem na dole, przez co rozwalił mi brew pod wpływem mocnego ciosu. Co jak co, ale Zayn akurat trochę siły ma.  Wtedy Meg zrobiła coś czego żaden z nas by się nie spodziewał.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa – zaczęła piszczeć, a my natychmiast zaprzestaliśmy walkę i szybko spojrzeliśmy na nią .
- Co ci jest ? Stało się coś ? Nic ci nie jest ? – pytał jak najęty Mulat .
***Oczami Meg***
- Co to do cholery ma być ?! – wywrzeszczałam. – Zayn złaź z niego, a ty go Hary przeproś, z resztą przeproście się nawzajem.
- Ty chyba zwariowałaś ! – powiedział Styles niedowierzając. Chyba myślał, że będę na nich wkurzona i wywalę ich z domu, ale postawiłam na inny sposób.
- Słucham ?! – odparłam podnosząc głos.
- Znaczy..Ale.. Ja go nie będę przepraszać. Sam się na mnie rzucił, a teraz pierwszy mam wyciągać do niego dłoń ? Nie ma mowy. – jęczał Malik.
- Z wami jest gorzej niż z dziećmi ! Chcecie tak po prostu zniszczyć waszą przyjaźń przez jedną, zwykłą dziewczynę ? – krzyknęłam.
- Ty nie jesteś zwykła, jesteś wyjątkowa. – oznajmił Loczek, a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Skoro jestem dla ciebie taka wyjątkowa, to go przeproś. – pokazałam palcem na Ciemnookiego.
- Dobra, Sory. – odparł obojętnie podając rękę Brunetowi.
- Zayn ? – dałam mu znak, że także ma go przeprosić.
- Spoko. Ja też przepraszam. – odpowiedział.
- I żeby więcej coś takiego się nie przytrafiło ! Zrozumiano ? – zagroziłam palcem.
Oni przytaknęli tylko głowami.
- Idźcie do salonu na kanapę, a ja przyniosę apteczkę. – powiedziałam, a oni posłusznie zrobili to co kazałam.
Udałam się do kuchni, otworzyłam jedną z szafek i wyjęłam potrzebne rzeczy, takie jak woda utleniona czy bandaż. Poszłam do chłopaków. Harry miał rozciętą brew, dlatego plastrem zakleiłam ranę. Przy Maliku dużo roboty nie było, musiałam go tylko wyczyścić z krwi. Nos raczej nie był złamany, więc bardzo się cieszyłam, że nie musimy jechać do szpitala. Usiadłam między nimi, a oni automatycznie zarzucili na mnie swoje ramiona, robiąc to w tym samym czasie. Spojrzeli na siebie groźnie, dlatego wymyśliłam jedną rzecz.
- To dla rozluźnienia sytuacji proponuję oglądnąć jakąś komedię. – powiedziałam i szeroko się wyszczerzyłam.
- Okey. Niech będzie. – odparł obojętnie Harry.
- A może okażesz trochę więcej radości ?  - spytałam ironicznie. Loczek szeroko się uśmiechnął, a ja to odwzajemniłam.
- Też tu jestem . – wymamrotał Zayn.
- Wiemy . – odparł Styles przewracając oczami.
Nie mogłam na to patrzeć. Dwaj niby najlepsi przyjaciele tak bardzo sobie docinają ? To jakieś szaleństwo. I to wszystko przeze mnie. Muszę zniknąć z ich życia tylko jak ? Włożyłam jakąś płytkę do DVD, na której była podobno niezła komedia. Usiadłam znów pomiędzy nimi i zaczęliśmy oglądać. Po paru minutach zrobiło mi się niewygodnie, dlatego zaczęłam się tarmosić, a oni tylko się do mnie uśmiechali. Niedługo wszyscy zasnęliśmy.   
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wiem jak wam, ale nam się rozdział dość podoba. Musimy was o czymś powiadomić . Ostatnio Ms.Malik ( ja ) miałam straszną wenę i napisałam, tak mi się wydaję, dosyć fajną część przyszłego rozdziału, więc wiecie :D Już 14 rozdział, a tak naprawdę pomiędzy dziewczynami a chłopakami do niczego nie doszło. Nie lubimy opowiadań, gdzie już np, w 4 rozdziale są już szczęśliwą parą i tak dalej, dlatego my to wszystko rozwijamy bardzo powoli ;) Mamy zamiar dobić do 100 rozdziałów, ale czy nam to wyjdzie, to już wasz w tym interes . Komentujcie i zapisujecie się do obserwatorów. To dzięki wam to pisanie nam jakoś idzie. Najprawdopodobniej w śordę robimy twitcama ;). 

...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;* ^^

piątek, 18 maja 2012

Rozdział 13 - It’s all that I can think about your all that I can think.


***Oczami Nialla***
Siedziałem właśnie na kanapie i jadłem zapiekanki. Oglądałem jakiś durny hiszpański serial pt. „ Nie igraj z aniołem” czy coś takiego. Próbowałem dodzwonić się do Liama, ale nasz Daddy oczywiście wyłączył telefon. Dochodziła północ. Harry siedział w swoim pokoju, Louis gadał z Eleonorą przez Skaypa, a Zayn gdzieś wyparował. Postanowiłem zadzwonić do Juls, ale ona też nie odbierała. Napisałem w końcu  do niej SMS-a:
„ Hej Mała. Może byśmy gdzieś jutro wyskoczyli? Nie dajesz znaku życia…                                Odpisz. Martwię się. Xx”
Czekałem na odpowiedź już pół godziny, ale nic. Może ona już śpi?- pomyślałem. Chociaż tak szczerze w to wątpię. Pewnie Meg znowu wymyśliła jakiś głupi pomysł, przez co ona nie może teraz spać… Z rozmyśleń wyrwał mnie huk otwierających się drzwi. Wyjrzałem z salonu i zobaczyłem Liama, a na jego rękach śpiącą Juls. Tak słodko wyglądała. Ale zaraz, zaraz.. Co ona tu robi ? Payne bez powodu nie niósł by jej w swoich ramionach. Musiało coś jej się stać. Bez zastanowienia poszedłem za nimi na górę. Po cichu skradłem się pod pokój Daddiego i zerknąłem przez szparę w drzwiach. To co tam zobaczyłem całkowicie wyprowadziło mnie z równowagi. Payne pochylał się nad Juls i w końcu ją pocałował. Już miałem tam wejść i rzucić się na niego z pięściami, ale się powstrzymałem. Poszedłem do swojego pokoju. To z nim była Ruda ! Ale ja jestem naiwny. Myślałem, że coś do mnie czuje. Mówi się, że kto nie ma szczęścia w miłości ten ma szczęście w pieniądzach. Do mnie widocznie pasuje ta druga opcja. Zostaliśmy zespołem i kasy mam bardzo dużo, ale co z tego, jak ja potrzebuję osoby, która będzie mnie kochać. A może to nie jest tak jak myślę. Może oni są tylko przyjaciółmi. Ale przecież wszystko widziałem i nie dam się oszukać. Żadna laska, nawet tak wspaniała jak Juls, nie będzie mną manipulować i zarywać do mnie i do mojego przyjaciela. A Liam sam nie jest lepszy. A może on to wszystko zaplanował? Zawsze chce być blisko niej, a mi nie pozwala się do niej zbliżać. Jak to wszystko stało się przez niego, to przysięgam koniec naszej przyjaźni. Za dużo myśli naraz. Wziąłem kurtkę i udałem się do baru. Musze stłumić wszystkie myśli.

***Oczami Meg***
( W tym samym czasie co randka Juls)
Ale z niej przyjaciółka. Skazała mnie na samotny wieczór. Poszłam do kuchni zrobić jakieś kanapki. Gdy właśnie smarowałam kanapki masłem postanowiłam wejść na Twittera. Jak zwykle pare wiadomości od rodziny i przyjaciół z Polski. Zdecydowałam stawić jakiegoś twitta. Otworzyłam nowe okno i zwinnie wstukałam w klawiaturę:
„ Własna przyjaciółka mnie zostawiła i skazała na samotny wieczór. Jakaś masakra.”
Po chwili ktoś mi odpisał:
„ ZAYN MALIK : Samotny wieczór? Może coś na to poradzę.”
A co mi szkodzi – pomyślałam. Chwyciłam telefon do ręki i wybrałam numer Mulata:
- Halo?
- Hej – przywitałam się.
- Meg? – spytał.
- No tak, a kogo się spodziewałeś? – zaśmiałam się.
- No nie wiem.- oznajmił.
- Oferowałeś pomoc na Twitterze. To może wpadniesz i oglądniemy jakiś film? –powiedziałam z nadzieją.
- Pewnie. Będę za dziesięć minut. -  odparł.
- Okey, to pa. – rozłączyłam się.
Szybko poleciałam na górę, aby się trochę ogarnąć. Włożyłam ciemne rurki, koszule w kratę i do tego wszystkiego białe Conversy. Ale po co ja w ogóle się tak stroje? Chyba dla niego. Trudno mi nawet myśleć, że on mi się podoba, ale wydaje mi się, że tak jest. W sumie to dziwne, bo na początku nienawidziłam ich. Z czasem przekonali mnie do siebie. A teraz? Teraz to wręcz ciągnie mnie do nich, a szczególnie do Zayna lub Harrego. I co ja mam zrobić. Jak wyjawię o tym Juls to zaraz powie: „ A nie mówiłam? ” Nieee… Za nic jej się nie dam, nie dam się jej zwariować. Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Zayn od razu wszedł do środka i cmoknął mnie w policzek, po czym się uśmiechnął.
- Proszę. – powiedział, a zza pleców wyciągnął mój ulubiony kwiat, czyli białą różę.
- Wow. Dziękuję. To mój ulubiony. – wyszczerzyłam się, przytuliłam go i obdarowałam buziakiem. – To może idź do salonu i wybierz film, a ja wstawie ją do wody. – dodałam.
- Okey – strzelił dużego smajla i poszedł w stronę półki z filmami.
Włożyłam pachnącą różę do wazonu i ruszyłam na kanapę, gdzie Malik już siedział.
- Wybrałeś coś? – spytałam.
- Horror! – odpowiedział i cwaniacko się uśmiechnął.
- Nie no, po ostatniej akcji to ja mam dość horrorów – oznajmiłam robiąc oczka ze Shreka.
- Jakiej akcji? – spytał zdziwiony.
- Nie dawno z Juls zrobiłyśmy sobie seans, a Chris z Justinem napatoczyli się i napędzili nam niezłego strachu.
- Spokojnie. Jakby co jestem tu i służę ramieniem, lub jak wolisz całym sobą.- odparł i ponownie cwaniacko się uśmiechnął.
- Dobra. – lekko się zawahałam.
- No chodź tu – rozłożył ręce, abym się w niego wtuliła, a na jego twarzy gościł niezwykle duży zaciesz.
Super, mam okazję, żeby sprawdzić jego umięśniony tors. – pomyślałam. Przytaknęłam głową i zrobiłam to co mi zasugerował. Film się rozpoczął. To była jakaś masakra. Nie wiem czy zrobił to specjalnie i wybrał taki horror, ale przysięgam, że jak już będzie po, to go zabije. Skąd w ogóle taki film u nas w domu. Pewnie Juls kupiła, a i tak na bank nie miała zamiaru go oglądnąć. Cała ona. Było całkiem miło, oprócz tego, że w niektórych momentach wyrywało mi się piśnięcie. Wtedy jeszcze bardziej się do niego przytulałam. Robiłam to bezmyślnie, a jemu najwidoczniej bardzo się to podobało. Niestety strach wziął górę i cały czas zamykałam oczy. Po wielu namowach, nie udało mi się przekonać Mulata do skończenia filmu. Więc podjęłam następną próbę:
- Zayn, proszę Cię, możemy to wyłączyć? – spytałam.
- Niee! – odpowiedział krótko cały czas patrząc na ekran plazmy.
- No błagam Cię. – jęczałam, po czym osunęłam się na jego kolana patrząc mu w twarz. W tedy spojrzał w moje oczy i powiedział ze śmiechem:
- Przy mnie możesz czuć się bezpiecznie, żadne zombi cie nie zje.
Coś mnie tknęło i szeroko się do niego uśmiechnęłam, a po chwili spytałam:
- Skąd mam mieć taką pewność? – w tym momencie uśmiech zszedł z jego twarzy, pochylił się nade mną i ostatni raz spojrzał w moje oczy. A potem stało się…!

Sieeeema ! Tu Ms. Malik ;D Już wróciłam z wycieczki i muszę przyznać, że było zajebiście ! ;D Co do rozdziału – mamy nadzieję, że jest okey :D Jeśli wam się podoba to zachęcamy do komentowania i dalszego śledzenia tego oto bloga :D W przyszłym tygodniu robimy twitcama à Serdecznie na niego zapraszamy.

…Because we love more than this…<3

SEE YA ! ;* ^^