...Because we love more than this...
...Because we love more than this... <3
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Scenka z życia. W roli głównej : Malik and Horan
Ha ha. musimy sie z wami podzielic straszymi przezyciami Ms Horan streszczonymi przez Ms. Malik. ha ha xdd przerobionymi na krótka historyjke. moze sie spodoba:
Rozdział 8 - You don't really want my heart No, you just like to know you can Still be the one who gets it breaking
*** Oczami Julie***
- Jak Zayn
podszedł do ciebie, Niall wziął mnie na bok. Stanęliśmy za drzewem i wtedy
próbował mi coś powiedzieć i zaczął się jąkać. W końcu to z siebie wydusił i
poprosił mnie o numer telefonu. Bez zastanowienia dałam mu go. – mówiłam szybko
na jednym wdechu.
- Aha.
Cieszę się razem z tobą. – uśmiechnęła się.
Wow.
Zdziwiło mnie lekko to, że Meg nie miała mi za złe tego, że gadam tylko i
wyłącznie o blondasku. Poza tym w końcu zaakceptowała to, że mi na nim zależy.
Nie robi mi już o to żadnych awantur, dlatego wiem, że zajmuje ona dobre
miejsce w moim sercu, czyli miejsce najlepszej przyjaciółki, za którą mogę
wskoczyć w ogień. Zawsze krytykowała moich chłopaków i niestety zawsze miała co
do nich rację. Wyjątkiem był Grzesiek i teraz Niall. Poczułam lekkie wibracje.
To mój telefon i dostałam właśnie SMS-a.
„
Hej. Co u ciebie słychać? Bo ja cały czas myślę o Tobie. xx”
Uśmiechnęłam
się sama do siebie. On jest taki kochany. Spojrzałam na Meg, a ta przewróciła
tylko oczami i powiedziała, żebyśmy udały się do domu. Szłyśmy wąską ulicą.
Była przepiękna. Taka magiczna. Nagle z nieba zaczął padać deszcz.
- Aaa ! ! !
Świetnie dzisiaj prostowałam włosy i będę teraz miała je całe mokre. Masz może
parasol? – wrzasnęła Szatynka.
- Oczywiście,
że mam. Jestem przygotowana na tą londyńską pogodę. – zaśmiałam się i podałam
jej parasol.
Ja go nie
potrzebowałam. Włączyłam na komórce : Olliego Mursa „ Thinking of me” i podgłośniłam
na fula. Szłam śmiejąc się cały czas niewiadomo z czego. Gdy dotarłyśmy przed
naszą wille Meg szybko poleciała otworzyć drzwi, a ja kręciłam się w kółko.
Ludzie patrzyli na mnie, uśmiechając się. Ale nic mnie oni nie obchodzili.
Zakochałam się i teraz to było najważniejsze.
- Życie jest
piękne ! – krzyknęłam najgłośniej jak umiałam.
- Dobra
skończ już, bo zachowujesz się jak w jakimś romansidle. Właź do domu.
Moje piękne
myśli i marzenia zostały brutalnie przerwane, oczywiście przez Megan.
Niechętnie weszłam do domu, tak jak mi kazała.
- Idź pod
prysznic, a jak skończysz zejdź na kolację. Zrobię coś dobrego – oznajmiła
Szatynka.
- Okey
- odpowiedziałam zamyślona, nie wiedząc nawet
co przed chwilą do mnie powiedziała.
Udałam się
do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. W tym momencie przyszedł drugi sms,
także od Horana.
‘’Czemu się nie odzywasz? Jesteś na mnie o coś
zła ? Martwię się.. Xx’’
No tak, ale
ja jestem głupia. Zrobiłam facepalm. Przecież nie odpisałam mu na poprzednią
wiadomość. Od razu zabrałam się za odpisywanie.
‘’ Przepraszam, ale w drodze powrotnej złapała nas ulewa i nie miałam
jak odpisać. Dopiero teraz wróciłyśmy do domu i jestem cała przemoczona :(..Xx
‘’
Minęło tak
15 minut, a ja wciąż z nim pisałam. Znowu dźwięk telefonu i od razu rzuciłam
się na niego jak jakaś lwica broniąca swoich młodych.
‘’ Harry pyta, czy możesz podać numer
telefonu Meg. Bardzo bardzo bardzo prosi :). ‘’
Zaskoczył
mnie ten sms. Z niepewnością napisałam:
‘’ Nie wiem czy to jest dobry pomysł.
Ona mnie zabije jak się dowie. Nie chcę urazić Harrego, ale jak na razie, tylko
ciebie z całej piątki zaakceptowała’’
Wstałam i
podeszłam do lustra. Zrobiłam minę WTF ? Jak ja wyglądam ? Poszłam szybko do
łazienki i ogarnęłam się. Standardowo dźwięk telefonu i jak zwykle moja
prędkość światła, w celu odczytania treści:
‘’A to czemu tylko mnie zaakceptowała? Czy
chcesz powiedzieć, że nienawidzi 1D?’’
Po chwili
namysłu odpisałam:
‘’ Tak to można ująć :/ Przykro
mi.”
Wtedy mój
brzuch się odezwał. No tak przecież od rana nic nie jadłam. Już miałam schodzić
na dół, ale Niall mi odpowiedział:
‘’ Dobra nie wnikam. Ale zrób to dla mnie bo Harry siedzi bardzo
przygnębiony i wydaje mu się, że Meg jest na niego zła. Dlatego proszę Cię
podaj ten numer :)’’
W końcu
uległam jego argumentom. W treści wiadomości wpisałam numer mojej najlepszej
przyjaciółki i niepewnie przyłożyłam palec na przycisk: „ wyślij”. W tym
momencie Meg wparowała do mnie do pokoju z krzykiem, że spaliła gofry. Mocno
się wzdrygnęłam, a telefon wypadł mi z rąk. Krzyknęłam coś do Meg i szybko podniosłam
komórkę, spojrzałam na wyświetlacz, a tam pojawił się komunikat : ‘’Dostarczono
wiadomość”. Złapałam się za głowę i już miałam jej powiedzieć co zrobiłam, ale
się powstrzymałam.
***Oczami Louisa***
Siedziałem
na sofie i jadłem marchewkę. Chłopaki grali na konsoli, a Niall cały czas
ślęczał na komórce. Pewnie pisał z Juls bo cały czas się śmiał do telefonu. ---
Eh… zakochani… - pomyślałem.
Jednak
bardzo mnie martwi dzisiejsza sytuacja w
parku. Nigdy bym się tego nie spodziewał po Harrym, że coś takiego zrobi.
Kocham go, ale jego zachowanie było niedopuszczalne. Wiedział, że Zaynowi się
podoba ta cała Meg. Przecież cały czas tylko o niej mówił. Jeszcze to co
powiedział o jednodniowych znajomościach… Przecież Malik zdradził nam to w
tajemnicy i był to jednorazowy incydent. To była pierwsza tak bardzo poważna
kłótnia. Nie rozumiem co nim kieruje. Przez niego Zayn znowu zaczął palić. A
tak dobrze mu szło. Już tydzień nie miał papierosa w ustach. Do nikogo się nie
odzywa. Pasowało by coś zrobić. A może lepiej nie mieszać się w ich sprawy?
Obserwowałem
chłopaków. No tak. Liam wygrywał, a Harry nie mógł się pogodzić z przegraną.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ja
otworze! – zawołał Niall, gdyż wiedział że to pizza, którą zamówił.
Udaliśmy się
wszyscy do kuchni. Jak zwykle zrobiliśmy niezły chlew. Wygłupialiśmy się cały
czas. Ale sytuacja nadal była napięta. W końcu Harry wyszedł z pomieszczenia
pod pretekstem zadzwonienia do mamy. My
postanowiliśmy chociaż trochę ogarnąć ten bałagan. Gdy wyszedłem z kuchni
zauważyłem, że zielonooki pisze coś na komórce Nialla.
- Hazz, co
ty robisz? Czemu dotykasz komórkę Horana ?-spytałem zdziwiony.
- Em.. Nic.
Chciałem tylko zobaczyć, która godzina. – zaczął mieszać.
- Nie kłam.
Powiedz prawdę. Nikt się nie dowie… – usiadłem koło niego przegryzając
marchewkę.
- No dobra.
Napisałem do Juls jako Niall bo chce zdobyć numer Meg. Ruda ma słabość do
naszego blondaska, więc może mi się uda. – powiedział niepewnie.
- Oszalałeś?
Co to w ogóle ma być? Najpierw tak upokarzasz Zayna a teraz to? Zmieniłeś się
Harry. – wyrzuciłem z siebie, poczym poszedłem do pokoju.
Po drodze
minąłem pokój Malika. Dobiegała z niego głośna muzyka. Uchyliłem drzwi i się
zdziwiłem. Chłopak siedział na fotelu, gapiąc się tępo w ścianę, a wokół niego
unosił się dym papierosa. Chciałem mu coś powiedzieć, ale powstrzymałem się. To
chyba nie byłby najlepszy pomysł. Powinienem dać mu czas. Jak będzie chciał się
wygadać sam przyjdzie. Zamknąłem drzwi i skierowałem się do łazienki…
***Oczami Meg***
W sumie to nie
wiem po co robiłam takie zamieszanie z tymi spalonymi goframi, i po co
wleciałam tak do pokoju Juls. Dobrze, że jej telefon się nie uszkodził, bo
inaczej miałabym u niej przerąbane. Co jak co, ale Ruda traktuje go jak świętość.
Nikomu go nie daje, a jakby przypadkiem ktoś chciał go dotknąć to od razu
ujawnia się w niej instynkt mordercy. Postanowiłam, że podejmę drugą próbę
zrobienia czegoś do jedzenia. Postawiłam na naleśniki. Właśnie sypałam mąkę do
miski kiedy mój telefon wydał z siebie wibracje. Przestraszyłam się i całą
zawartość opakowania wysypałam na ziemie. No ja nie mogę ! Ja na pewno nie będę
tego sprzątać, zrobi to ten, który przerwał mi pichcenie. Wkurzona wzięłam do
ręki komórkę i spojrzałam na wyświetlacz. Nieznajomy numer wysłał mi sms o
treści:
‘’ Możesz wygrać Mercedesa klasy E, jeśli
tylko odpiszesz na następnego sms-a.’’
Olałam to i
pomyślałam, że to znowu jakieś konkursy takie jak w Polsce na kanale TVP.
Poszłam po miotełkę. W tym czasie przyszła następna wiadomość:
‘’ Jeśli chcesz
wygrać tego Mercedesa to mi teraz odpisz. Strasznie Cię przepraszam za
dzisiejszy dzień, ale nieźle się wkurzyłem jak Zayn się do Ciebie zbliżył. xx”
Po chwili
namysłu odpisałam:
‘’ Nie wiem kim jesteś, ale wisisz
mi sprzątnięcie mąki z podłogi. :P ‘’
Wróciłam do
poprzednich czynności i jak dotąd o dziwo bardzo dobrze mi szło . Ciasto na
naleśniki już gotowe, tylko teraz trzeba je usmażyć. Miałam się za nie zabierać,
kiedy moja komórka znów się odezwała :
‘’ Podaj tylko adres, a zaraz u ciebie będę i
zrobię wszystko co będziesz chciała ;* .xx ’’
Dobra,
przyznam, że trochę zdziwiła mnie ta treść. Jakiś nieznajomy pisze, że zaraz u
mnie może być i jak będę chciała to zrobi wszystko o co go poproszę. Cichy
adorator – pomyślałam, śmiejąc się sama do siebie. Ale chwila…W poprzednim smsie
ten ktoś przepraszał mnie za incydent w parku, ale dodał także, że po prostu
był wkurzony na ZAYNA bo się do mnie zbliżył. Wtedy mnie olśniło.
- Harry ! –
krzyknęłam, a uśmiech sam wszedł mi na twarz. Tylko dlaczego ? Przecież ja go
nie trawię, a cieszę się z tego, że mówi mi takie rzeczy i do mnie pisze ? Ja
to jestem dopiero dziwna. Postanowiłam się zabawić. Jak wyślę adres, to tylko
wtedy się dowiem kim jest tajemnicza osoba, poza tym jakby co to w końcu umiem
się bić. Jednak starszy brat na coś się przydał. Ale, jeśli to będzie on, to co
ja mam wtedy zrobić? Być dla niego miła czy raczej oschła ? Hmm.. Jak się
bawić, to się bawić na całego. Ładnie się ubiorę, uczeszę i umaluję, a
następnie będę dla niego milutka i urocza. Tylko wtedy dowiem się czego on tak
naprawdę ode mnie chce. Czy posunie się do czegoś więcej? Nie sądzę. Tylko jest
mały problem… Juls. Przecież jakby ona zeszła na dół i zobaczyła tu Loczka
wtedy by się dopiero zaczęło, że ‘’randkuje’’ po nocach, ukrywając to. A
dopiero by się zaczęło, jakby się skapnęła, że to Styles. Poleciałam szybko do
niej do pokoju. Zapukałam lekko w
drewniane drzwi, koloru brązowego, a zza nich usłyszałam tylko:
- Wchodź !
Nie musisz pukać. – zrobiłam więc tak jak kazała mi Ruda.
- Hej,
jeszcze nie śpisz ? spytałam z nadzieją,
że zaraz to nastąpi.
- Właśnie
pożegnałam się Niallem i mam taki zamiar. – wymamrotała w połowie przytomna.
Super, jest wyczerpana i zaraz odpłynie.
- Okey, to
śpij. Dobranoc. – rzuciłam szybko i zbiegłam na dół do kuchni.
Chwyciłam za
telefon i zwinnym ruchem wystukałam w klawiaturze:
‘’
Mam nadzieję, że nie jesteś żadnym przestępcą :P. Roler Streat 216. ;) ‘’
Wpatrywałam
się w ekran czekając na odpowiedź, aż nagle wiadomość przyszła:
‘’ Okey, będę za 20 minut. Już się nie
mogę doczekać, aż cię zobaczę;* ‘’
Dobra, żeby
mój plan się powiódł, muszę ładnie wyglądać. Po cichu wbiegłam po schodach i
skierowałam się do mojej łazienki. Włosy sprawnie wyprostowałam i spryskałam
lakierem, a następnie nałożyłam na siebie trochę pudru, potem podciągnęłam
tuszem rzęsy, a usta musnęłam jasno różowym błyszczykiem. Teraz zostało mi
tylko wybranie jakiś ciuchów. Zdecydowałam się na krótką, czarną mini,
fioletową bokserkę i ciemny sweterek z kieszeniami, przy których znajdowały się
małe kokardki. Podeszłam do lustra, aby obejrzeć całość. Jest dobrze. Seksownie,
ale niewinnie. ‘’Nieznajomy’’ miał tu być za jakieś 2 minuty, więc szybko
zbiegłam na dół i czekałam przy drzwiach, aby je szybko otworzyć, gdyż nie
chciałam przypadkiem obudzić Juls. Nagle
usłyszałam warkot gasnącego silnika, a za chwilę trzask zamykających się drzwi
w samochodzie. Po paru sekundach można było dostrzec kroki zmierzające w moją
stronę, a raczej w stronę domu, w którym się znajdowałam. Ktoś lekko zapukał,
jakby wiedział, że nie chcę obudzić Rudej. Jeszcze tylko ostatnie myśli – Jeśli
to on, pamiętaj masz być miła i urocza, a wtedy dowiesz się czy czegoś od
ciebie oczekuje, a później już tylko podeszłam do drzwi, aby je otworzyć. Stał
w nich nikt inny jak Styles. No to się doigrałam. Teraz będę musiała zgrywać,
że go lubię. A może nie będę musiała udawać ? – pomyślałam.
- Harry ?
- Hej, a
kogo się spodziewałaś ? – spytał cały czas się uśmiechając.
- Wiesz, nie
miałam twojego numeru, więc nie wiedziałam kim jesteś. – odpowiedziałam, a po
chwili przybliżyłam się do niego, przytuliłam i pocałowałam w policzek.
Chciałam się
od niego oderwać, ale on w tym momencie przycisnął mnie mocniej do siebie i szepnął
do ucha:
-
Przepraszam Cię jeszcze raz za dzisiaj. Ale nie lubię jak Zayn się do ciebie
klei.
Już miałam
na niego zacząć krzyczeć, że sam robi to samo, ale miałam być miła i urocza
więc powiedziałam tylko:
- Za to ty
możesz się do mnie kleić ? – po czym sztucznie się uśmiechnęłam.
Oderwał się
i wymamrotał:
- Ja tego po
prostu potrzebuję – wyszczerzył się jeszcze bardziej i znów zaczął się do mnie
przysuwać w celu dalszego tulenia, ale ja szybko zrobiłam unik i kazałam mu iść
do salonu i wybrać jakiś film. Skierowałam się w stronę kuchni, wyciągnęłam z
szafki popcorn, który włożyłam do mikrofalówki. Może on wcale nie jest taki zły
? Jest miły opiekuńczy no i zabawny. Chwila… Co ja gadam?! Nie mogę tak o nim
myśleć, ale to jednak silniejsze ode mnie. Ale zaraz.. Skąd on ma w ogóle mój
nr ? W tym momencie mnie oświeciło – Juls. Zabiję ją jak to ona mu go dała.
Mikrofalówka dała sygnał, że popcorn jest już gotowy, dlatego wyciągnęłam go i
wsypałam do miski. Zręcznie ją złapałam i zaniosłam do salonu, gdzie siedział
już Loczek. Okazało się, że szybko się rozgościł, gdyż zdążył wybrać już film
pt.: ‘’ Life In Love ‘’ , i włożyć go do DVD. Usiadłam na drugim końcu kanapy i
nastąpiłam do oglądania tej komedii romantycznej.
- Nie bój
się, nie gryzę – powiedział Styles z dużym uśmiechem – możesz się do mnie
przysunąć – dodał.
- Dobrze
wiedzieć. Dzięki, ale nie skorzystam. – oznajmiłam z grymasem na twarzy. On od
razu posmutniał i zajął się filmem. Przecież miałam nie być dla niego oschła.
Raz kozi śmierć – pomyślałam. Może będzie nawet miło.
- Zmieniłam
zdanie – rzuciłam szybko i zaczęłam się przysuwać, kiedy on podniósł swoje
ramię i dał znak, abym się w niego wtuliła. O dziwo chętnie i bez żadnych
sprzeciwów to zrobiłam, tak po prostu bez przymusu. Po 20 minutach zaczęłam
ziewać .
- Śpiąca ? –
Spytał, podnosząc mój podbródek w celu spojrzenia w moje ciemno niebieskie
tęczówki.
- Trochę –
odpowiedziałam ledwo kojarząc co do mnie mówi.
- Śpij, a ja
jakby co się tobą zajmę – po czym objął mnie silniej i mocniej przycisnął do
siebie.
- Myhm… - wymamrotałam
tylko.
Wtedy
odpłynęłam…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzięki wszystkim za odwiedziny. Mamy nadzieje, że pod tym rozdziałem znajdzie się minimum 5 komentarzy :) To chyba niedużo? Bardzo się starałyśmy. Polecajcie swoim koleżanką tego bloga jeśli się wam podoba.
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;* ^^
sobota, 28 kwietnia 2012
Spełnienie marzeń ;D
Nie wiedziałyśmy, że tak szybko dobijemy do TYSIAKA. Jesteście po prostu NAJLEPSZE. Innych czytelniczek sobie nie możemy wyobrazić ;D Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI I TRZYMAJCIE TAK DALEJ.. !
LOVE U ALL !! <3
WAAAAAŻNE ! ;D
UWAGA !
Najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu w NOWYM SĄCZU odbędzie się ZLOT DIRECTIONEREK, na który bardzo zapraszamy ! Jeśli jest ktoś zainteresowany to w komentarzu proszę zostawić jakiś kontakt do siebie, albo pisać do mnie na gg : 31266242. - Ms.Malik ;D
Najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu w NOWYM SĄCZU odbędzie się ZLOT DIRECTIONEREK, na który bardzo zapraszamy ! Jeśli jest ktoś zainteresowany to w komentarzu proszę zostawić jakiś kontakt do siebie, albo pisać do mnie na gg : 31266242. - Ms.Malik ;D
Rozdział 7 - I had to take you and make you mine...
*** Oczami Meg ***
Otworzyłam
zaspane oczy. Spojrzałam na zegarek.
- Kurcze !
Już dziesiąta ?! – wrzasnęłam szybko wstając z łóżka.
Od razu
pobiegłam do łazienki. Wzięłam prysznic, a następnie włożyłam na siebie ciemne
rurki, czarną bokserkę i koszulę w kratę. Do tego wszystkiego dobrałam
niezastąpione trampki. Włosy wyprostowałam i nałożyłam lekki makijaż. Po
godzinie byłam gotowa. Wybiegłam z pomieszczenia i zeszłam na dół do kuchni.
Juls czekała tam już na mnie ze śniadaniem . Jak najszybciej wsunęłam w siebie
czekoladowe naleśniki. Wzięłam moją ukochaną deskę. Wraz z Rudą zamknęłyśmy dom
na klucz i udałyśmy się do skateparku, gdzie chłopcy już na nas czekali.
Dziesięć minut drogi i już byłyśmy na miejscu. Zauważyłyśmy biegnącego Chrisa i
Justina w naszą stronę. Od razu rzucili się na nas i zaczęli przytulać.
Oczywiście odwzajemniłyśmy uściski po czym złapałam za moją deskę i pobiegłam
na rampę. Juls popatrzyła na mnie karcącym wzrokiem i poszła usiąść na ławce.
Wyciągnęła z torebki swój aparat i zaczęła nam pstrykać fotki. Po chwili
podeszłam do niej i usiadłam.
- Hm..i jak wyszły
zdjęcia ? Zauważyłam, że robisz fotki wtedy gdy zaliczam glebe . – zachichotałam
- W końcu to najlepsze momenty, nie ?
- Taa
jasne.. Ładnie to tak się naśmiewać z przyjaciółki ? Może ty spróbujesz?-
wytknęłam język
- Zostawię
to lepiej dla ciebie – uśmiechnęła się.
- Okey, to
ja jeszcze skoczę na 15 min pojeździć, a ty dalej pstrykaj zdjęcia . Może się
jakieś nada na twittera. – zaśmiałam się delikatnie i odeszłam.
Zauważyłam,
że Justin zaczął się popisywać, co niezbyt mu wychodziło, a Chris śmiał się z niego jakby był niedorozwinięty. W
końcu Walker skończył przedstawienie i udał się trochę poszaleć po uliczkach
parku, kierując się w stronę moją i Juls. Watson postąpił podobnie jak on.
Patrzył cały czas w naszą stronę, nie przestając się uśmiechać. Dojechał do
skrzyżowania i nie zauważył biegnących w jego stronę trzech chłopaków.
Obserwowałam to z coraz większym zainteresowaniem. Po chwili Jus wjechał w
nich, przewracając kolesia, który miał na sobie koszulkę w paski.
*** Oczami Lou ***
Szedłem wraz z Liamem i Harrym cały czas
wygłupiając się. Ludzie dziwnie się na nas patrzyli, ale my się tym nie
przejmowaliśmy, bo tacy już jesteśmy i nikt tego nie zmieni. Nagle poczułem, że
ktoś na mnie wpadł, najprawdopodobniej jego deska podcięła mi nogi. Upadając,
odruchowo chwyciłem się chłopaków i pociągnąłem ich za sobą. Już po chwili
leżeliśmy na chodniku, a na czele był sam sprawca. Szybko wstał i zaczął się
tłumaczyć, że nas nie zauważył. Wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem gdy jego
rozbawiony kolega chciał usiąść na desce. Przypadkowo trafił na kant
deskorolki, prze co z głośnym hukiem upadł na ziemie i wyglądał podobnie jak my
przed chwilą.
- Hej jestem Louis .
- Hej Justin. Sorki za ten incydent, ale was nie zauważyłem –odpowiedział.
- Spoko, nic
się nie stało. – oznajmiłem.
W tym samym
momencie usłyszałem rozmowę Liama i Harrego.
*** Oczami Liama ***
Spojrzałem
lekko w lewo i spostrzegłem dwie śmiejące się dziewczyny, które wskazywały
palcem na nie dawno poznanych przeze mnie Chrisa i Justina. Szturchnąłem
łokciem Loczka, ponieważ skądś je kojarzyłem. No tak, przecież to była Juls i
Meg, które poznałyśmy tamtym razem w parku. Ruda jak zwykle wyglądała
nieziemsko, miała na sobie czarne leginsy, białą tunikę z flagą Wielkiej
Brytanii i ciemne baletki…
*** Oczami Harrego ***
Poczułem
lekkie ukłucie w prawy bok. Odwróciłem głowę w stronę Liama i spojrzałem na
niego pytającym wzrokiem. Dał mi minimalny znak, abym zerknął w przeciwnym
kierunku. I wtedy spostrzegłem Meg i jej koleżankę. Hmm.. Ciekawe dlaczego nie
pamiętam jej imienia? Pewnie dlatego, że byłem za bardzo skupiony na
obserwowaniu Szatynki. Chyba nabijały się ze swoich kumpli oraz sceny, która
miała miejsce pare minut temu. To wszystko musiało wyglądać komicznie.
Zauważyłem, że Lou zawzięcie dyskutuje o czymś z tymi dwoma skejtami. Uśmiechnąłem
się sam do siebie. Zebrałem się i udałem w kierunku dziewczyn.
- Siema !
^^- strzeliłem dużego smajla. Meg popatrzyła na mnie z grymasem. Chyba jej nie
przypadłem do gustu, dlatego musze zrobić wszystko, aby zdobyć jej sympatię.
- Elo ! –
usłyszałem krzyk za mną.
To pozostali do nas dołączyli razem z Niallem
i Zaynem. Super teraz to już nie mam szans ! Mulat zawsze wyrywa lepsze laski,
a z tego co wiem Meg mu wpadła w oko, więc tak łatwo nie odpuści….
***Oczami Meg***
Gdy
zobaczyłam, że Harry do nas podchodzi, wiedziałam, że ten dzień nie będzie
najlepszy. Kulturalnie się przywitał, a ja popatrzyłam na niego z grymasem.
Kiedy przyszła reszta, a na czele ich stał Niall i Zayn, to myślałam, że już
gorzej być nie może. Julie od razu zaczęła robić maślane oczka. W sumie to się
nie dziwie bo blondasek wyglądał całkiem nieźle. Miał na sobie białą koszulę,
przy której górny guzik był rozpięty. Mulat rzucił szybkie „cześć” a następnie
podbiegł do mnie i mocno przytulił. Nie odwzajemniłam uścisku.
- Yyy…. Co
ty do cholery wyprawiasz? Nie przypominam sobie, żebyśmy byli przyjaciółmi.
Chyba za
bardzo na niego nakrzyczałam, przecież to nic takiego, zwykły uścisk. Chłopak
lekko się zmieszał i nie wiedział co ma powiedzieć. Jego koledzy głośno buczeli
i wtedy do akcji wkroczył Harry.
- No właśnie
! Chyba trochę przesadzasz Zayn ? Znamy je tylko 2 dni a ty już chcesz się
przytulać i zaczynać swoje podchody.
- Em… Ta ja
przynajmniej nie podrywam starszych od siebie kobiet !
- Dobrze wiesz,
że robie to tylko dla zabawy - powiedział Loczek.
- Taaa… ty
zawsze się bawisz dziewczynami i ich nie szanujesz! – wrzasnął wkurzony Mulat.
- Ja nie
szanuje? Chyba ci się coś pomyliło, bo to nie ja mam jednodniowe znajomości z
dziewczynami !
- Sugerujesz
coś? – krzyknął Malik.
- Ja nic nie
sugeruje, tylko stwierdzamy fakty. Po prostu zostaw je w spokoju.
Miałam tego
dość, wzięłam do ręki deskę i szybkim krokiem odeszłam. Nie miałam zamiaru
słuchać, jak podobno najlepsi przyjaciele, wyzywają się od najgorszych.
Słyszałam tylko jak ktoś krzyknął moje imię. Nagle poczułam szarpnięcie. To
była zdyszana Juls.
- Ha ha !
Ale czad. – wrzasnęła wesoło.
- O co ci
chodzi ? – spytałam nie mając pojęcia o czym ona mówi.
- No jak to
o co? Kłócili się o ciebie.
- I to jest
taki wielki powód do szczęścia.?-warknęłam.
- No tak.
Masz powodzenie dziewczyno. A tak poza tym zobacz co mam ! – pisnęła wymachując
mi przed oczami telefonem.
Wyrwałam jej
go z ręki i spojrzałam na wyświetlacz. Widniał tam nieznany mi numer, który był
podpisany: ”Niall <3”.
- Skąd to
masz? – spytałam ciesząc się razem z nią…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BARDZO BARDZO BARDZO DZIĘKUJEMY WAM ZA TAKĄ ILOŚĆ WYŚWIETLEŃ I KOMENTARZY !! Mamy nadzieję, że się podoba. Następny rozdział w poniedziałek, albo nawet jutro. Rozdziały będą teraz dodawane częściej. Jeśli blog się wam podoba to polecajcie go swoim koleżankom, a jak chcecie być informowane o nowym rozdziale to zostawcie w komentarzu swojego twittera, albo nr gg. JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI! JESTEŚCIE NAJLEPSZE ! <33
SEE YA ! ;* ^^...Because we love more than this...<3
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Rozdział 6 - I wanna stay up all night And jump around until we see the sun I wanna stay up all night And find a girl and tell her she's the one
***Oczami Meg***
… Szybkim ruchem
wstałam, odwróciłam się. Bez zastanowienia ścisnęłam dłoń i uderzyłam kogoś w
twarz pięścią z całej siły. Osoba zaczęła się kulić z bólu. Juls szybko
pobiegła i zapaliła światło. Moim oczom ukazała się znajoma twarz.
- Justin ?
!- spytałam z zaskoczeniem.
- Chris? ! –
wrzasnęła ruda.
- Co wy tu
robicie ! – krzyknęłyśmy równocześnie.
- Chcieliśmy
was trochę nastraszyć, ale nie wiedziałem, że aż tak oberwę. – powiedział
ścierając ręką krew, która spływała z jego rozciętej wargi.
- Nastraszyć
?! Porąbało was ?! Ja tu zawału prawie dostałam, nie mówiąc, że wysypałam
wszystkie chipsy ! – wyrzuciła z siebie pretensje ruda.
- Jak wy tu
weszliście w ogóle ? – spytałam udając się do kuchni po lód.
- Zostawiłaś
otworzone drzwi, gdy wracałaś z powrotem do domu. –powiedział Chris
powstrzymując śmiech.
- To wy
byliście w tych krzakach? – spytałam z irytacją w głosie.
- No tak. –
odpowiedział Justin przykładając zimny okład do ust.
- Jak to?
Przecież mówiłaś, że nikogo tam nie było? – oznajmiła zdziwiona Juls.
- Nie
chciałam cię nadmiar denerwować.
- Aha…
fajnie.- powiedziała z udawanym fochem.
Wtedy Chris
podszedł do niej i mocno ją przytulił, przepraszając ją. Zrobiłam minę WTF?
Czemu patrzył na nią takim wzrokiem? Ale o dziwo powstrzymałam się od
komentarzy. Justin tylko się do mnie
uśmiechnął i powiedział:
-
Przepraszam, nie wiedziałem, że aż tak Cię przestraszę. – powiedział
przybliżając się do mnie, aby dać mi całusa w policzek.
- Jak chcesz
mi podarować buziaka, skoro masz rozwaloną wargę.- wybuchłam śmiechem a razem ze
mną pozostali.
- To nie
jest śmieszne.- oburzył się . – Jeśli tak to nigdy ci go nie dam.- zaśmiał się
triumfalnie, po czym ja zrobiłam smutną minę.
-
Żartowałem. – uśmiechnął się, poczym mocno mnie przytulił.
***Oczami Juls***
Moje serce nadal wali jak oszalałe. Jak mogli nam coś takiego
zrobić? Przez nich prawie umarłam ze strachu! Nigdy, ale to nigdy nie będę już
oglądać horrorów. A na chłopaków mam lekkiego focha. Ale dlaczego Meg mnie
okłamała, że nie ma nikogo na dworze. Hm… Chociaż to może faktycznie lepiej, że
tak zrobiła, bo pewnie wtedy byłabym jeszcze bardziej przerażona. Zobaczyłam na
dywanie koło sofy rozsypane chipsy i rozlaną cole. Pewnie to wszystko
wywaliłam, gdy zaczęłam wrzeszczeć jak oszalała i obkładać Chrisa poduszką. Zaczęłam
sprzątać jedzenie z ziemi. Niestety nie dało się go już uratować, gdyż było całe podeptane. W końcu się poddałam i
wzięłam odkurzacz w obroty. Miałam to gdzieś, że była już jakaś 1:00 w nocy. Po
doprowadzeniu dywanu do w miarę normalnego stanu, poszłam do kuchni. Nagle
zobaczyłam Justina rzucającego Meg popcornem, a Chris, gdy tylko mnie zobaczył
od razu się uśmiechnął.
- Hm… głodny jestem – powiedział Walker.
- Ha.. to trzeba było mnie nie straszyć. Przynajmniej byłyby
jeszcze chipsy.- zrobiłam zbulwersowaną minę, ale po chwili wszyscy zaczęliśmy
się śmiać.
- Ej no faktycznie też trochę zgłodniałam po tej akcji co nam
zorganizowali Ci debile- powiedziała Meg wskazując palcem na chłopaków, cały
czas się śmiejąc.
Wszyscy spojrzeli na mnie. No tak. Znowu chcą mnie wkręcić do
robienia posiłku. W końcu Chris zrobił minę kota ze Shreka. Niestety uległam.
- To co chcecie zjeść? Może zapiekanki? – spytałam wstając ze
sofy.
Wszyscy przytaknęli głowami.
- Może Ci pomogę? Może uda mi się zadość uczynić za tą akcje
przy horrorze? – uśmiechnął się do mnie Chris.
- No dobra to chodź. – powiedziałam, udając się do kuchni.
Pokroiłam chleb, a następnie wyciągnęłam z lodówki pieczarki
i ser. Zabrałam się do roboty. Chłopak dzielnie mi pomagał. Nagle pomyślałam
znowu o Niallu. Ciekawe co on teraz robi? Pewnie śpi, no bo przecież jest już
jakoś 2:00 w nocy. Znowu to samo. Czemu cały czas o nim rozmyślam? No czemu?
Muszę się w końcu pogodzić, że już go nie spotkam i będę go tylko widywać na
zdjęciach brukowców.
- Ej… Ziemia do Juls.- powiedział Chris.
- Jejku przepraszam Cię zamyśliłam się. – ocknęłam się i
wróciłam do przyrządzania posiłku.
- Jeśli mogę spytać. O czym tak myślisz? – chłopak spojrzał
na mnie pytająco. – I nie mów, że o
niczym, bo aż się uśmiechnęłaś sama do siebie.
- No o niczym. Nie ważne z resztą włącz piekarnik. – wydałam
komendę.
Miałam nadzieje, że w końcu odpuści, ale nadal drążył ten
temat.
- Mi nie powiesz? Jestem Twoim przyjacielem. Zakochałaś się
czy co? – powiedział z uśmiechem na twarzy.
Odwróciłam wzrok. Zgadł. Próbowałam to ukryć, ale zauważył,
że coś jest nie tak.
- A jednak. Mogłabyś mi powiedzieć kto to jest?
- Nieważne. Nie rozumiesz, że nie chcę o tym rozmawiać?
- Okey. Jak nie chcesz to nie mów. Ale pamiętaj, że możesz
zawsze mi się wygadać.
- Taaa.. jasne. Będę pamiętać.-bąknęłam pod nosem.
- Czemu jesteś dla mnie taka oschła ? – spytał
- No, przepraszam, ale nie lubię rozmawiać o swoich
uczuciach.
- Hmm. To masz taki sam problem jak ja – odpowiedzia
ł
- Serio ? - zdziwiłam
się – Zawsze myślałam, że jesteś bardzo pewny siebie i, że umiesz porozmawiać
na każdy możliwy temat.
- No, widzisz, to jednak nie znasz mnie za dobrze. No, ale
cóż się dziwić jak opuściłyście nas i wyjechałyście do Polski. – powiedział z
żalem
- Przecież wiesz, że to nie nasza wina, musiałyśmy. To była
decyzja naszych rodziców.
- Okey, nie tłumacz się – Mogę cię prosić o radę ? – dodał
- No to wal – zarechotałam
- Chodzi o to, że podoba mi się jedna dziewczyna. Poznałem ją
na kolonii, ale nie wiem jak jej powiedzieć, że ją kocham . Krótko mówiąc jak
chciałabyś, żeby chłopak wyznał ci miłość. Chodzi o miejsce, sposób w jaki to
zrobi. No bo wiesz ty jesteś dziewczyną i chyba się znasz na takich sprawach.
- Brawo za spostrzegawczość – zaśmiałam się – Jak dla mnie po
prostu powiedz co do niej czujesz. Ja nie lubię nie jasnych sytuacji.
- Skoro nie lubisz nie
jasnych sytuacji to muszę ci się do czegoś przyznać, bo ja… - w tym momencie do
kuchni wbiegł Justin, który wziął Meg na barana i biegał z nią po całym
pomieszczenie, a ona naturalnie się na niego wydzierała.
Spojrzałam na Chrisa. Miał smutny wyraz twarzy. O co tu
chodzi ? Muszę kiedyś wrócić do tej rozmowy.
Nagle Meg otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej mąkę. Zaczęliśmy się nią
obsypywać. Moją pierwszą ofiarą był nie kto inny jak Watson. Wysypałam na jego
głowę połowę zawartości opakowania. Ku naszemu zdziwieniu Megan zaczęła nas
uspokajać i ogarnąć ten chlew, ale ja nie przestawałam. Niespodziewanie twarz
Chrisa niebezpiecznie przysuwała się do mojej. Co to ma być ? Pod wpływem
impulsu gwałtownie chwyciłam ścierkę, leżącą na blacie i energicznie zaczęła
czyścić twarz chłopakowi. Poczułam nagłe zmęczenie, oznajmiłam przyjaciołom, że
idę się położyć. Pożegnałam się z każdym z nich i skierowałam się do swojego
pokoju. Położyłam się i popatrzyła na komórkę, była już 3:00. Bez zastanowienia
ułożyłam się do snu, a z dołu było słychać już tylko krzyczącą Meg, która
wyganiała chłopaków z domu. Uśmiechnęłam
się sama do siebie i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i to by było na tyle :D . Mamy napisanych parę rozdziałów na przód, więc niedługo NEXT :D
Jak możecie to skomentujcie, dla nas to naprawdę ważne.
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;* ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)