...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 25 lipca 2012

Rozdział 28 - I'll say that I hate a song Then you'll go request it the whole night long Some people say it's so wrong But even when we fight, it'll turn me on


***Oczami Julie***
- Niall? – wytrzeszczyłam oczy.
- Córciu TEN chłopak to do ciebie – podkreślił drugie słowo.
- Maja kurwa uspokój się ! – wrzasnęłam, a ta od razu ucichła. – Sorki – dodałam po chwili.
- Hej. Możemy pogadać? – spytał po angielsku Horan, a blondynka miała oczy jak dwie dwuzłotówki.
- Nie mamy chyba o czym rozmawiać – powiedziałam oschle, ale zaraz zmieniłam zdanie – No dobra. Daj mi chwilkę. Pójdziemy się przejść tylko, muszę się przebrać. A tak przy okazji to jest Maja moja siostra – wskazałam na zdezorientowaną dziewczynę.
- Hi ! I’m Niall.          
- Hi. – udało jej się tylko wydusić.
- Zaraz wracam – skierowałam słowa do blondyna i zostawiłam go  na pastwę losu  z moją zwariowaną rodzinką.
Szybko pobiegłam na piętro do mojego pokoju. Przebrałam dotychczasowy top na pudrową bluzkę i poprawiłam makijaż. Zbiegłam na dół, przerywając przy tym konwersację mojego taty z chłopakiem. Skierowaliśmy się razem z Niallem w kierunku wyjścia. Gdy tylko wyszliśmy na ulice chłopak od razu założył swoją ulubioną czerwoną czapkę i czarne okulary. Pewnie nie chciał, żeby ktoś go rozpoznał. W sumie to miał racje. Ale skąd on się tu wziął? Skąd wiedział, że tu jestem? Czemu tu przyjechał?
- Julie, ja… - nie dokończył.
- Co ty tu robisz? – spytałam w końcu.
- Ja przyjechałem tutaj, bo chce ci wszystko wytłumaczyć.
- My nie mamy o czym rozmawiać, tutaj nie ma nic do tłumaczenia. W ogóle skąd wiedziałeś, gdzie mnie szukać? – powiedziałam cicho. – Chodźmy tędy – nakazałam kierując się w stronę pola ze zbożem.
- Mam swoje sposoby – zaśmiał się, tym swoim nieziemskim śmiechem.
- Dobra, a tak naprawdę? Meg ci powiedziała? – dopytywałam.
- Nigdy się nie dowiesz. – posłał mi chytry uśmiech.
- To nie poprawia Twojej sytuacji – bąknęłam, po czym przyśpieszyłam.
Szliśmy tak w ciszy. Promienie słońca padały na zboże, dzięki czemu przybierało złotego koloru. Uwielbiałam za to Polskę. Za to, że mogłam znaleźć ciche miejsce, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał i gdzie można poić się pięknymi widokami.
- Julie… - blondyn złapał mnie za nadgarstek. Teraz staliśmy twarzą w twarz. Chłopak ściągnął okulary, po czym zaczął śpiewać piosenkę. Tą samą co pod moim oknem w Londynie. Cały czas patrzył prosto w moje oczy. Wzruszyłam się. Naprawdę. Miałam ochotę się w niego wtulić i nigdy go nie puszczać.
- Niall ja… - wydusiłam z siebie, ale on  mi przerwał.
- Juls kocham Cię. Przepraszam Cię za to, co powiedziałem. Naprawdę nie wiem co mną kierowało. Gdy zobaczyłam Ciebie u nas, kiedy Liam Cię pocałował… Czułem się rozdarty, rozumiesz? Zdałem sobie sprawę, że tracę mój sens życia, którym byłaś ty. Jeszcze to z Grześkiem… Wiem, że był Twoją wielką miłością i bałem się, że możesz do niego wrócić. On jest dla ciebie bardzo ważny, znacie się mase czasu. A… A ja jestem osobą z Mullingar, która zna Ciebie pare tygodni i zrozumiałem, jak bardzo jesteś dla mnie ważna. Wiem, że ja też nie jestem Ci obojętny. Przepraszam Cię, ale widziałem Twoje rysunki. Na wszystkich jestem ja. Wybacz mi wszystko co zrobiłem. Nie chciałem Cię zranić. – podniósł mój podbródek, a w moich oczach pojawiły się iskierki wzruszenia i radości.
- No zrobisz to? Pocałujesz mnie? – zaśmiałam się, na co on posłał mi wielkiego smajla. Przybliżył się do mnie, aż w końcu nasze usta złączyły się w nieśmiałym pocałunku. Złapał mnie w tali i przyciągnął mocno do siebie. Obydwoje uśmiechaliśmy się przez pocałunek, ale żadne z nas go nie przerwało. Ta chwila mogła by trwać wiecznie. Pewnie świetnie to wyglądało. Dwoje ludzi całujących się na środku pola ze zbożem przy zachodzącym już słońcu. Scena jak z filmu. Poczułam się jak księżniczka, która w końcu znalazła swojego księcia. Hm… dziwne porównanie, ale sami wiecie co miłość robi z człowiekiem.
 W końcu oderwaliśmy się od siebie. Wtedy zobaczyłam, że ktoś nas obserwuje. A raczej nie ktoś, ale zołza z mojego gimnazjum. Największa plotkara wszechczasów. Ale nie obchodziło mnie to. Założyłam Niallowi okulary, po czym wtuliłam się w jego tors i poszliśmy dalej.
- Ja Ciebie też kocham – dodałam cicho, na co Horan najwyraźniej się ucieszył.
Szliśmy tak w objęciu już prawie godzinę. Gadaliśmy na wszystkie tematy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Przerwał nam niestety dźwięk mojej komórki. Odczytałam więc wiadomość, która przyszła:
„ Hej Julie. Kim jest ten przystojniak, z którym się prowadzasz? Czemu ja nic o nim nie wiem? Jesteśmy przecież przyjaciółkami..”
Zaśmiałam się pod nosem. Najpierw ma czelność mnie szpiegować, a teraz to? Od kiedy tak w ogóle jesteśmy przyjaciółkami?
- Z czego się śmiejesz? – spytał niebieskooki.
- Z takiej jednej koleżanki. SMS-a mi napisała -  uśmiechnęłam się.
- A co takiego napisała?
- Em.. Nic ważnego, chodźmy – skierowaliśmy się w stronę rzeki.
Usiedliśmy na brzegu Dunajca i wtuleni w siebie podziwialiśmy zachód słońca.
- Pięknie tutaj, wiesz?
- Wiem. Dlatego tak kocham ten kraj – posłałam miły uśmiech, po czym po raz kolejny chłopak złożył pocałunek na moich ustach.
- A powiesz mi kto wydał gdzie jestem? Meg prawda?
- Yhm i jestem jej za to bardzo wdzięczny – zaśmiał się.
- Ja mimo wszystko też wiele jej zawdzięczam. A co u chłopaków?
- O dużo gadać. Ale po krótce patologia, jak zwykle. Zayn nie może żyć bez Meg. I takie tam. Sama się przekonasz jak wrócisz do Londynu – powiedział po czym usiadł za mną i mocno mnie przytulił, kładąc głowę na moim ramieniu.
Taak. Jeśli kiedykolwiek wrócę do Anglii. Już chciałam mu powiedzieć o wszystkim, ale stchórzyłam. Sama nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Siedzieliśmy tak, nie czując upływającego czasu, dopóki niegrzecznie przerwał nam dźwięk mojej komórki.
- Julie sorki, że przeszkadzam, ale wracajcie do domu. Zaraz kolacja – powiedziała niepewnie Maja.
- Jasne. A która już godzina? – spytałam wesoło.
- Już dochodzi ósma. – zaśmiała się.
- Już? Dobra, zaraz będziemy – rzuciłam szybko i rozłączyłam się.
- Musimy wracać – szepnęłam do ucha Niallowi.
- Musimy? – spytał niezadowolony.
- Musimy kolacja czeka – cmoknęłam go, po czym skierowaliśmy się w drogę powrotną.
***Oczami Meg***
… ja głośno westchnęłam i nacisnęłam na klamkę. Drzwi otworzyły się, a moim oczom ukazał się zgrabny korytarz. Nic się nie zmieniło – pomyślałam. Odłożyłam torby na dół i skierowałam się do kuchni.
- Mama ! – krzyknęłam uradowana. Moja rodzicielka spojrzała na mnie i szeroko się uśmiechnęła.
- Córciu ! – Obie wskoczyłyśmy sobie w ramiona.
- Ale się za tobą stęskniłam – wydusiłam.
- Ooo. Ja za tobą też. Niech ci się tu przyjrzę – powiedziała, po czym zaczęła oglądać mnie z każdej strony.
- Maaaaaamoo. – marudziłam.
- No nie wierzę, że moja córcia wróciła – ponownie mnie przytuliła.
- Przyjechałam tylko na pare dni.
- Domyśliłam się. Idź na górę i się odśwież, a ja zrobię ci obiad – odezwała się i pocałowała mnie w czoło.
Ucieszona pobiegłam po torby, a następnie jakoś wniosłam je do swojego pokoju. Odetchnęłam głośno i rzuciłam się na łóżko. Nic się tu nie zmieniło – powtórzyłam myśl. Zielone ściany, całe obklejone plakatami moich idoli. Tablica korkowa, na której widniały zdjęcia moich starych przyjaciół i mój skarb, który zostawiłam w Polsce. Kartka oprawiona w przeźroczystą antyrame, a na niej podpisy moich największych ulubieńców, czyli chłopaków, za którymi szaleje. Tak właśnie… Na papierze widniały autografy siedmiu członków sławnego, polskiego zespołu – AFROMENTAL. Razem z Juls szalejemy za nimi. Byłyśmy już raz na ich jednym koncercie i to było niesamowite. Jeśli miałabym porównać to co robią fanki na koncercie One Direction, a Afromentalu, to śmiało mogę powiedzieć, że miłośnicy brytyjskiego boysbendu śpią na występach. Natomiast koncerty mojego ukochanego zespołu są szalone, niewyobrażalne i pełne adrenaliny. Gdybym miała okazję zobaczyć ich jeszcze raz to nawet bym się nie zastanawiała. Z rozmyśleń wyrwał mnie krzyk mojej rodzicielki.
- Meg, kochanie, schodź już na dół. Obiad prawie gotowy.
Bez zastanowienia złapałam jakieś byle jakie ciuchy i wskoczyłam pod prysznic. Po jego skończeniu wcisnęłam się w ubrania , które wzięłam ze sobą, a następnie zbiegłam na dół. Usiadłam przy stole, a mama podałam mi jedzenie. Opowiedziałam jej trochę o Londynie i o tym jak mi się tam mieszka. Była bardzo szczęśliwa, że razem z Julie dajemy sobie same radę, bo to świadczy o tym, że jesteśmy już w pełni dojrzałe.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką ? – spytałam.
- No wiesz.. Dzisiaj miałam lecieć do Paryża, aby wybrać jakieś stroje na trasę koncertową Rihanny, ale nie chcę wyjeżdżać od razu kiedy ty przyjechałaś, dlatego ściągnęłam ją tutaj. Będzie u nas wieczorem i zostanie na pare dni. Poznałyście się już kiedyś, dlatego pomyślałam, że się ucieszysz – zasugerowała.
- No pewnie . Super – pisnęłam. Byłam jej ogromną fanką i zawsze kiedy się z nią widzę muszę jakoś opanowywać swoje emocje, a dobrze wiecie, że przy mnie to trudne do zrobienia. Ale jakoś dam radę, jak już kiedyś dałam, to teraz też dam.
- Mamo, ja lecę teraz na chwilę na miasto. Będę po południu okey ? – spytałam
- Pewnie. Masz tu pieniądze i kup sobie coś ładnego. Musisz dziś dobrze wyglądać przy Rihannie – uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję – powiedziałam, po czym ucałowałam ją w policzek. Pobiegłam na górę i przebrałam się w to . Złapałam jeszcze telefon i wsadziłam go do kieszeni, a następnie wyszłam z domu.
***Oczami Zayna***

Już od godziny pałętałem się po mieście bez żadnego celu. Musiałem trochę odreagować po wyjeździe mojej ukochanej osoby. Dlaczego ja nie mogę o niej przestać myśleć ?! Nie wiedziałem jej pare godzin, a ja już wariuje. Ciekaw jestem jak wytrzymam tych pare miesięcy bez niej. Nie wierzę w to jakim palantem byłem. Te bójki z Harrym, kłótnie, niedociągnięcia. To wszystko było w ogóle niepotrzebne. Już wiem jak z Meg trzeba postępować i chyba znalazłem sposób, aby ją zdobyć. Z zewnątrz jest twarda, ale tam w środku tkwi bardzo wrażliwa i bezbronna dziewczyna, dlatego właśnie muszę się z nią delikatnie obchodzić. Traktować ją jak jedyną księżniczkę na świecie. Jak osobę, która daje mi powietrze. No bo w końcu tak jest. Rozmyślając tak, właśnie znalazłem się koło mojego domu. Pchnąłem lekko furtkę i zrobiłem krok w przód. Następnie otworzyłem drzwi i wszedłem w głąb mieszkania. Ściągnąłem buty i rzuciłem je w jakiś kąt. Po chwili skierowałem się do salonu. Na kanapie siedział Harry. Od razu posmutniałem na myśl, że mój najlepszy przyjaciel się na mnie gniewa. Byłem wręcz tego pewny. W końcu gdyby on rzucił by się na mnie tak nagle i niespodziewanie, to też byłbym zły na niego. Musiałem coś z tym zrobić, dlatego podreptałem w stronę Loczka i usiadłem koło niego. Nawet nie zwrócił na mnie uwagi, tylko cały czas wpatrywał się w ekran telewizora. Opuściłem głowę i już miałem zrezygnować, kiedy nagle coś się we mnie zrodziło. Taka chęć naprawienia wszystkiego. Popatrzyłem na Stylesa i powiedziałem:
- Stary, serio cię przepraszam. Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale naprawdę tego żałuję.
-  Nagle teraz żałujesz? Było trzeba pomyśleć trochę wcześniej – odparł niezadowolony.
- Harry. Przecież wiesz, że jesteś dla mnie jak brat. Nie byłbyś zazdrosny gdybym to ja siedział wtedy z Meg i ją obejmował ? – spojrzałem na niego przenikliwie. Westchnął głośno i rzekł:
- W sumie to bym był i dlatego cię rozumiem. Jedna dziewczyna nie może rozwalić naszej przyjaźni – uśmiechnął się do mnie.
- Nawet tak wspaniała dziewczyna jak Meg – pogroziłem mu palcem.
- Nawet taka – powtórzył.
- Słuchaj mam pomysł. Nie rywalizujmy ze sobą aż tak bardzo. Po prostu niech każdy z nas się o nią łagodnie stara. Wybierze tego, którego kocha – wygłosiłem.
- Świetna myśl – przytulił mnie. W końcu wszystko zaczęło się układać. Pogodziłem się z przyjacielem i teraz jedyna rzecz to : ODZYSKAĆ MEG.
Wstałem z kanapy i złapałem za kluczyki. Po 10 minutach byłem pod domem Paula. Zgasiłem samochód, a następnie z niego wysiadłem. Podszedłem do drzwi i zapukałem w nie lekko. Otworzył mi je, jak zwykle uśmiechnięty, spory mężczyzna, który był naszym ochroniarzem. Odpowiadał także za sprawy organizacyjne.
- Siema – przywitałem się.
- Hej. Co cię do mnie sprowadza ? – spytał.
- Słuchaj muszę wyjechać do Polski. To poważna sprawa.
- Sory Zayn, ale nie ma mowy. Niall też tam wyjechał, a dobrze wiecie, że nie powinienem was tam puszczać.
- Ale Paul. Błagam cię. – prosiłem.
- Przykro mi.  Muszę odmówić.
- Byłeś kiedyś zakochany ? – zapytałem nagle.
- Tak. Jestem zakochany. Przecież niedawno byłeś na moim ślubie – zaśmiał się.
- Więc wiesz jak to jest tęsknić za osobą, na której ci zależy – powiedziałem a on się zamyślił.
- Po co chcesz tam dokładnie jechać ? – wypytywał.
- Muszę sprowadzić z powrotem do Londynu miłość mojego życia – uśmiechnąłem się blado.
- Chodzi o Meg ?
- Skąd wiesz ? – wytrzeszczyłem oczy.
- Przecież widzę jak na nią patrzysz – odparł usatysfakcjonowany.
- Więc sam rozumiesz.
- Dobrze możesz jechać…
- Super – przerwałem mu.
- Ale pod jednym warunkiem – dokończył.
- Jakim ?
- Masz wyjechać jeszcze dzisiaj i ją tu sprowadzić jak najszybciej, a potem macie żyć długo i szczęśliwie – pogroził mi palcem.
- Dzięki Paul. Jesteś najlepszy – uśmiechnąłem się – To ja uciekam. Do zobaczenia za pare dni – pomachałem mu i wyszedłem z domu.
Wsiadłem do samochodu i go odpaliłem. Po 10 minutach byłem na miejscu. Wbiegłem szybko do naszej willi i skierowałem się do mojego pokoju. Wyciągnąłem walizkę i wrzuciłem do niego byle jakie ciuchy. Spakowałem jeszcze laptopa, po czym w rękę chwyciłem telefon. Staszczyłem na dół bagaże i poszedłem do kuchni. Zadzwoniłem po taksówkę, a następnie wyciągnąłem z lodówki butelkę wody, z której upiłem łyk. Poszedłem do salonu gdzie siedział Lou i Liam.
- Chłopcy lecę do Polski. Wrócę za pare dni. I proszę nie pytajcie po co – odezwałem się
- Okey. Trzymaj się stary – Payne podbiegł do mnie i mocno przytulił. Po chwili Tomlinson mu zawtórował i zrobił to co przed chwilą Daddy.
Złapałem za torbę i wyszedłem z domu. Na zewnątrz stała już taksówka. Wsiadłem szybko do niej i podałem adres kierowcy.
- Na lotnisko proszę.
- Już się robi – odparł grzecznie.
***Oczami Meg***
Kręciłam się właśnie po centrum handlowym w celu zakupienia nowych ciuchów, ale niestety nic nie przypadało mi do gustu. Szłam, więc dalej kiedy nagle na wystawie zobaczyłam śliczną, miętową sukienkę. Bez zastanowienia weszłam do sklepu i poszłam ją zmierzyć. Była dobrze dopasowana do ciała, ozdobiona lekkimi falbanami. Sięgała do połowy uda, dzięki czemu wydłużała moje nogi.
Hmm.. Muszę ją mieć – pomyślałam. Chwyciłam ją ze sobą i podeszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Miałam zamiar kupić jeszcze buty do kompletu. Moją uwagę przykuły niesamowite klasyczne, zamszowe szpilki w kremowym kolorze. Popatrzyłam na nazwę sklepu, przez co na mojej twarzy pojawił się grymas. Był to najdroższy sklep w okolicy, nawet jak na mnie. Ubierają się tu same szychy, więc nie byłam pewna czy robię dobrze, ale wsunęłam się w głąb pomieszczenia. Automatycznie znalazłam się przy tym na czym mi zależało. Zmierzyłam buty i podeszłam w nich do lustra. 

Wyglądały nieziemsko. Zaczepiłam jedną pracownicę i spytałam:
- Przepraszam.. Ile kosztują te buty ?
- Chwileczkę. Muszę sprawdzić – odpowiedziała mile i popatrzyła na jakiś kod na opakowaniu, po czym powiedziała – 485 złoty.
Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Mama lubi kiedy przynoszę do domu rzeczy, które szybko się nie zniszczą, ale żeby za taką cenę ? Podziękowałam jej ładnie i wyjęłam kase z kieszeni. Miałam przy sobie jeszcze 600 zł, więc zdecydowałam się na ten zakup. Ponownie podeszłam do kasy, zapłaciłam i wyszłam. Nagle zachciało mi się pić, więc wstąpiłam do kawiarni i kupiłam małą butelkę wody. Spojrzałam na zegarek. Była już 18. Nie wiedziałam, że tyle czasu zleciało, dlatego wybiegłam na zewnątrz i złapałam pierwszą lepszą taksówkę. Po 15 minutach byłam pod domem. Weszłam do środka tylko na chwilę po czym wybiegłam do domu Julie. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi jej mieszkania i weszłam w głąb. Zawsze wchodziłam tutaj jak do siebie, podobnie jak Juls. Spędzałam tutaj nie raz więcej czasu niż w swoim domu, więc nie krępowałam się tutaj. Skierowałam się do kuchni i zobaczyłam, że Julie wraz z Niallem i Mają siedzą przy stole i jedzą kolację.
- Siema – rzuciłam do wszystkich, po czym przytuliłam siostrę Rudej.
- Yyyy.. Cześć. A co ty tutaj robisz ? – spytałam Julie.
- Taa fajnie. Widzę, że się za mną stęskniłaś – powiedziałam z sarkazmem po czym wywróciłam oczami.
- Stęskniłam się – wytknęła mi język, a Niall się wszystkiemu przyglądał.
Złapałam szybko kanapkę i posmarowałam ją nutellą. Ruda popatrzyła na mnie spod byka.
- No co ? – spytałam z pretensją – Głodna jestem- dopowiedziałam z wyrzutem.
Gdy już wszyscy zjedli, pozmywałam po każdym, a następnie usiadłam przed telewizorem. Maja poszła gdzieś spotkać się chyba z koleżanką, natomiast Juls i Niall dosiedli się do mnie. Ruda włączyła jakąś komedie i tak zaczęliśmy oglądać.
- Widzę, że wszystko okey ? – skierowałam te słowa do Horana, który obejmował moją przyjaciółkę.
- Zgadza się – wyszczerzył się do mnie – Ale niestety jestem bardzo zmęczony i idę się położyć – dodał po chwili. Julie wstała wraz z nim i poszła pokazać mu miejsce, w którym ma spać.
***Oczami Nialla***
Ruda zaprowadziła mnie do jednego z pokoi.
- Tu jest pokój Mai, ale możesz tu przenocować. Czuj się jak u siebie – dziewczyna mile się uśmiechnęła, po czym weszliśmy do pomieszczenia.
Ściany były koloru seledynowego, ale ledwo można było dostrzec barwę bo całe były ozdobione plakatami. Na pewno trochę niekomfortowo będzie mi się spało, bo pełno tu moich i reszty zespołu fotografii. Najbardziej jednak moją uwagę przykuła wielka mapa świata, która wisiała na ścianie. W nią powbijane były pinezki.
- Co to jest? – spytałem.
- To miejsca, w których byliście. Moja siostra ma świra na waszym punkcie. Zniszczyliście moją siostrę ! – zaśmiała się.
- Oj tam, oj tam. A ty też jesteś naszą zwariowaną fanką? – objąłem ją w tali.
- Szczerze? Wole inne klimaty, typu hip-hop – wytknęła język.
- A takie klimaty lubisz? – powiedziałem podnosząc jedną brew, po czym delikatnie ją pocałowałem.
Gdy się od siebie oderwaliśmy, ona szeroko się uśmiechnęła. Ale zaraz wróciła do wcześniejszej czynności tylko z tą różnicą, że robiła to coraz namiętniej. Moje ręce błądziły po jej całym ciele.
- Musze już iść – wymamrotała.
- Nie możesz tutaj zostać? A najlepiej spać? Łóżko jest duże – zaśmiałem się robiąc oczka ze Shreka.
- Nie mogę – próbowała się wyrwać z uścisku, ale nie udało się jej to. – Puścisz mnie? – spytała rozbawiona.
- Nie – pokręciłem przecząco głową.
- Bo? – podniosła jedną brew. Uwielbiam jak to robi.
- Bo nie dostałem całusa na dobranoc.
- A tamto?
- Tamto się nie liczy – zaśmiałem się, a ona przewróciła oczami.
Jednak po chwili złożyła na moich ustach krótki, ale czuły pocałunek. Popatrzyła mi głęboko w oczy i przygryzła dolną wargę.
- Dobranoc, słodkich snów – wyszeptała mi do ucha i wyszła, a ja opadłem na łóżko i głośno westchnąłem.
To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, zaraz po tym, w którym poznałem Julie. Naprawdę wątpiłem w to, że mi wybaczy. Juls jest naprawdę świetną dziewczyną i już nigdy jej nie zawiodę.
Wyciągnąłem telefon z mojej kieszeni i wybrałem numer Tommo. Po trzech sygnałach odebrał.
- Harry ! Gdzie są do cholery moje marchewki ! Ooo siema Niall.
- Siema. Widzę, że u nas po staremu – zaśmiałem się.
- Idioto przecież już je wszystkie zjadłeś! – usłyszałem w oddali głos Styles’a.
- To idź mi kup ! – wrzasnął rozbawiony Lou. – A jak Ci poszło? – te słowa skierował do mnie.
- Ta, to jest pierwsza rzecz, od bardzo dawna, którą nie spieprzyłem. Myślę, że nie długo wrócimy do UK. RAZEM – podkreśliłem ostatni wyraz.
- To gratuluje – zaśmiał się Tomlinson.
- Co u chłopaków?
- Hmm… U Harrego wszystko okay, mimo, że nie może się pogodzić z tym, że Meg wyjechała. Liam cały czas siedzi w pokoju, a Zayn… właśnie w tej chwili wyszedł. Bardzo dziwnie się zachowywał.
- Czy myślisz, że…. – nie dokończyłem.
- Tak sądzę.
- O kurde…
- Sory, ale musze kończyć. Harry próbuje rozpalić kominek, więc jest duże prawdopodobieństwo, że spali dom. Pewnie będzie chciał wzniecić ogień benzyną – zażartował. – Na razie – rozłączył się.
Ja oczywiście zacząłem się śmiać jak nienormalny i poszedłem wziąć krótki prysznic.
***Oczami Meg***
Gdy Julie wróciła z powrotem, usiadła koło mnie i wyłączyła telewizję. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem.
- Ja to oglądałam  - powiedziałam z wyrzutem.
- No dobra. Mniejsza z tym . Mów co się stało.
- A dlaczego miało by się coś stać ? – zapytałam zaskoczona.
- Przecież widzę. Jesteś jakaś nieswoja. Normalnie to byś mi już dom rozniosła – uśmiechnęła się mile, a ja strzeliłam focha – No mów.
- Bo …
- Kochasz Zayna ? – przerwała mi.
- Sama nie wiem. Chyba tak, ale nawet jeśli, to do Harrego czuję to samo – posmutniałam.
- Ouu. No to lipa. Nie wiedziałam, że w takim bagnie tkwisz – skrzywiła się.
- No dzięki – powiedziałam sarkastycznie.
- Posłuchaj mnie. Nie wiem jak rozwiązać twój problem, ale  to co teraz powiem może ci pomóc – uśmiechnęła się po czym zaczęła – Wydaję mi się, że kochasz tego, którego gdy całujesz świat się rozmywa, widzisz tylko jego, wiesz, że to ten którego masz całować do końca życia, czujesz, że to podarunek od losu, chce ci się śmiać i płakać. Jesteś szczęśliwa, ale jednocześnie boisz się go stracić - spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Wow Julie. To było.. wooow – nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Cieszę się, że pomogłam – odparła wesoło, a ja w podziękowaniu ją przytuliłam.
Cmoknęłam ją jeszcze w policzek i się pożegnałam. Wyszłam z jej domu i właśnie przechodziłam przez ulicę, kiedy zobaczyłam jakiegoś chłopaka w kapturze. Trochę się przestraszyłam, gdyż sylwetką przypominał mi tego kolesia, który śledził mnie w Londynie. Najdziwniejsze było to, że niósł ze sobą jakieś torby. Położył swój bagaż naprzeciwko mojej furtki. Przystanęłam lekko, ponieważ strach mnie sparaliżował. Na szczęście po paru sekundach ocknęłam się i ruszyłam dalej. Stanęłam za nim i powiedziałam:
- Mogę ci w czymś po..- chłopak odwrócił się przodem do mnie. Wtedy totalnie oniemiałam - Zaayn ?! – krzyknęłam.
- Meg ! – odparł wesoło, a następnie mocno się we mnie wtulił.
- Co ty tu robisz? – spytałam dalej tkwiąc w uścisku.
- Stęskniłem się. I postanowiłem sprowadzić miłość mojego życia do Londynu – wyszeptał mi do ucha – na te słowa przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
Malik chyba pomyślał, że jest mi zimno, dlatego przycisnął mnie mocniej do siebie. To co przed chwilą usłyszałam, nie dawało mi spokoju. I że to niby ja jestem tą miłością jego życia ? Nie mogło to do mnie dojść. W końcu odsunęliśmy się od siebie, a Mulat spojrzał mi głęboko w oczy i zaczął przysuwać swoją twarz do mojej. Wtedy w głowie pojawił mi się obraz Loczka. Od razu cofnęłam się krok w tył, a Zayn posmutniał.
- Zrobiłem coś nie tak ?! – spytał zrezygnowany.
- Pogadamy później. Najpierw musisz się wyspać.
- A znasz jakiś dobry hotel ? – spytał.
- Jaki hotel ? Śpisz u mnie. Mam dużo wolnych pokoi – odparłam.
- No to będzie ciekawie – wyszczerzył się, po czym otworzył furtkę i przepuścił mnie pierwszą.
Weszliśmy do środka, a następnie zaprowadziłam Zayna do, ładnie urządzonego, pokoju  z łazienką. Zostawiłam go tam, a sama zbiegłam na dół po schodach. Skierowałam się do salonu i jakby nigdy nic krzyknęłam:
- Mamo, mój kolega dzisiaj u nas przenocuje, okay ?
- Pewnie. Nie ma problemu.
Spojrzałam na kanapę i moje policzki od razu przybrały barwę lekkiego różu. Obok mojej opiekunki siedziała Rihanna, która zaraz się odezwała:
- Meg. No cześć mała, tyle czasu się nie widziałyśmy – brunetka wstała i podbiegła do mnie, po czym od razu mnie przytuliła i cmoknęła w policzek.
- Heej. Całkiem zapomniałam, że masz dzisiaj u nas być – odparłam.
Moja mama jest stylistką największych gwiazd całego świata, dlatego jestem przyzwyczajona do ich widoku. Ale nie do Rihanny. Zawsze byłam jej ogromną fanką i uwielbiam ją za to jakim jest człowiekiem. To dlatego w jej towarzystwie jest mi bardzo trudno opanować swoje emocje. No bo jak to brzmi. W moim domu siedzi Rihanna. Fakt, poznałyśmy się już kiedyś i dobrze się dogadywałyśmy, ale nie myślałam, że mnie zapamięta. W sumie to jestem córką jej stylistki, no, ale i tak jest to dla mnie niesamowite. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Riri.
- Niestety nie zagoszczę u was długo – zrobiła smutną minkę.
- Jak to ?
- Margaret nie powiedziałaś jej ? – te słowa Rihanna skierowała do mojej rodzicielki.
- Przecież miałaś zostać u nas na pare dni – wtrąciłam.
- Niestety plany się pozmieniały. Za godzinę mamy lot do Paryża. Przykro mi córciu. – powiedziała mama.
- Dobrze.. Rozumiem.
- Ale mówiłaś, że nocuje dzisiaj u was twój kolega, więc na pewno będziecie się dobrze bawić – Riri szturchnęła mnie łokciem i głupkowato się wyszczerzyła.
***Oczami Zayna***
Gdy Meg zeszła na dół, postanowiłem się wykąpać. Złapałem ze sobą jakieś czyste ciuchy i poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic po czym wbiegłem do pokoju i pędem rzuciłem się na łóżko. Chwyciłem telefon w rękę i wbiłem na twittera. Rzadko zdarza mi się odpisywać fanom na wiadomości z powodu braku czasu, dlatego teraz to zrobiłem. Gdy już skończyłem chciałem sprawdzić reakcje dziewczyn, którym odpowiedziałem. Każda z nich była wniebowzięta. Pisały tweety typu:
,, OMG. @zaynmalik mi odpisał. Nie wierzę.’’
‘’ @zaynmalik kocham cię. Sprawiłeś, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. ‘’
,, Spełniło się moje największe marzenie. Dziękuje @zaynmalik kocham cię. ‘’
Przyznam, że imponowało mi to, że każda dziewczyna wzdycha na mój widok, ale żeby robić takie wielkie halo z tego powodu, że im odpisałem ? Dla mnie to trochę dziwne, a dla nich chyba bardzo ważna rzecz. Z resztą nieważne. Follownąłem jeszcze pare osób i coś tweetnąłem, po czym postanowiłem zejść na dół. Gdy byłem na schodach usłyszałem czyjąś rozmowę. Usiadłem więc sobie wygodnie i zacząłem się przysłuchiwać. Wiem, że tak nie powinno się robić, ale słyszałem głos Meg, a chciałem wiedzieć o czym z kimś rozmawia. Może by mi to pomogło ją odzyskać. Wytężyłem słuch i już doskonale mogłem przysłuchiwać się ich wymianie zdań.
- Margaret nie powiedziałaś jej ?
- Przecież miałaś zostać u nas na pare dni.
- Niestety plany się pozmieniały. Za godzinę mamy lot do Paryża. Przykro mi córciu
- Dobrze.. Rozumiem.
- Ale mówiłaś, że nocuje dzisiaj u was twój kolega, więc na pewno będziecie się dobrze bawić.
- Bardzo śmieszne. On na pewno już śpi – po tych słowach spostrzegłem, że to Meg.
- A przystojny ? – spytała jakaś kobieta o znajomym mi głosie.
- Bardzo – usłyszałem ten przepiękny śmiech.
Nagle rozmowa ucichła, a do moich uszu doszedł głos zbliżających się kroków.  Automatycznie się zerwałem i pobiegłem na górę do pokoju, który wyznaczyła mi Meg. 
***Oczami Meg***
Gdy skończyłam rozmawiać z Riri, pożegnałam się z nią i z moją mamą, a następnie pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju Zayna i spytałam:
- Potrzebujesz czegoś ?
- Nie – odpowiedział.
- To jakby co jestem u siebie. Gdybyś chciał się czegoś napić to wszystko jest w kuchni. Nie krępuj się nikogo oprócz nas nie ma w domu – uśmiechnęłam się i wyszłam.
Pobiegłam korytarzem i po chwili byłam u siebie. Chwyciłam ze sobą piżamę, a następnie wzięłam szybko prysznic. Weszłam z powrotem do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Włożyłam słuchawki do uszu, podpięłam je do telefonu i zaczęłam słuchać. Gdy już usypiałam nagle usłyszałam głośny dźwięk, który oznaczał, że dostałam sms. Odblokowałam telefon i spojrzałam na ekran komórki. Odtworzyłam wiadomość, którą napisał mi Zayn…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siema, siema. Tu Ms.MALIK Oto rozdział 28 XD strasznie szybko to idzie. Nie mam dzisiaj w ogóle głowy do pisania wam tutaj poematów, dlatego tylko podziękujemy za taką ilość wejść i komentarzy. Zapisujcie się do obserwatorów. A teraz ważna sprawa. Zdjęcie sukienki pochodzi ze sklepu mojej mamy :D Wiec proszę go nie kopiować. I tak w ogóle stylizacje dziewczyn będą brane tylko z tego sklepu :D Nie zapomnijcie o konkursie na najlepszego bloga, dzięki takiemu konkursowi można naprawdę zareklamować swojego bloga, więc do roboty. Zgłaszać się możecie w notce niżej .Love you <3

...Because we love more than this...<3 

SEE YA ! ;* ^^

piątek, 20 lipca 2012

KONKURS ! ! !

Otóż jak wiadomo ja i Ms. Malik zostałyśmy adminkami na fb na stronie : Keep Calm And Love One Direction.
Pomyślałyśmy żeby zrobić konkurs na najlepszego bloga o 1D.
Musi on mieć min. 5 części lub 5 imaginów.
Mogą wziąć w nim udział tylko osoby które jakują to. Zgłaszajcie swoje blogi, albo tutaj, albo na priv. Więcej informacji na FB na Keep Calm And Love One Direction.


SEE YA ! :* ^^
Ms. Horan & Ms. Malik

środa, 18 lipca 2012

Rozdział 27 - "Tell me you don't want my kiss That you need your distance, distance Tell me anything but don't you say he's what you're missing baby"


***Oczami Meg***

- I w końcu się spotykamy…
W pierwszym momencie pomyślałam, że to najnormalniej w świecie Niall, ale niestety się myliłam. To nie był jego głos. Wstałam więc i szybko otrzepałam ubrania, a następnie przetarłam łzy, spływające po moich policzkach.  Bałam się odwrócić, ale w końcu się odważyłam. Przede mną stał chłopak w kapturze. Nie mogłam dopatrzyć się jego twarzy, ponieważ było ciemno. Wszystko co było widać to jedynie chytry uśmieszek namalowany na jego ohydnej mordzie. To był ten sam facet, który mnie śledził i był pod moim domem. Za dużo wrażeń jak na dzisiejszy dzień. Gwałtownie odsunęłam się od niego i chciałam jak najszybciej znaleźć się w aucie, ale on niestety złapał mnie za rękę i spytał nieprzyjemnie się śmiejąc:
- Dokąd się wybierasz ? Nie zostaniesz ze mną ?
Przeraziłam się. Miałam wrażenie, że chce mi coś zrobić. Na szczęście w porę zjawił się Niall, który od razu odsunął gościa ode mnie i pociągnął za rękę do samochodu. Natychmiast odjechaliśmy z spiskiem opon. Po  5 minutach byliśmy pod willą chłopaków. Podziękowaliśmy kierowcy i wyjęliśmy swoje bagaże. Przeszliśmy przez furtkę i już po chwili staliśmy w środku. Właśnie kładłam swoje walizki na ziemie kiedy do pomieszczenia wszedł Harry. Gdy nas zobaczył od razu się wyszczerzył i spytał :
- Nie polecieliście ?
- Nie. Lot został przełożony na jutro – odpowiedział Horan.
Nic się nie odzywałam tylko stałam i tępo patrzyłam w podłogę. Blondasek oznajmił, że idzie do kuchni coś przekąsić. Jak zwykle. Ledwo wszedł do domu i już o jedzeniu myśli. Wtedy Harry się przybliżył i położył swoją rękę na moim policzku.
- Płakałaś ? – spytał.
- Nie.
- Przecież widzę.
- To po co się głupio pytasz ?! – podniosłam ton, sama nie wiedząc dlaczego. Styles spojrzał na mnie zdziwiony. Chyba nie wiedział, że tak zareaguję. To pewnie wszystko przez ten cały dzień. Za dużo wrażeń jak na jeden raz.
- Przepraszam – powiedziałam i blado się do niego uśmiechnęłam, na co on odpowiedział mi tym samym. – Po prostu jestem zmęczona – dodałam.
Harry podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Dalej nie rozumiem dlaczego on wciąż jest sam. Przecież mieć takiego chłopaka jak Loczek to największe marzenie każdej dziewczyny. On jest jak skarb. Gdybyśmy byli razem to nigdy bym mu nie pozwoliła ode mnie odejść. Wtuliłam się w niego mocniej na co on typowo się zdziwił. Miałam mu ochotę powiedzieć, że go kocham, ale to by było chyba nie na miejscu. I w tym momencie mnie olśniło. Może i czuję coś do Zayna, ale do  Stylesa czuję dokładnie to samo. Nie zważając na czyny, uwolniłam się z uścisku i wpiłam się w jego usta. Były takie miękkie i słodkie. Czułam jak Harry uśmiecha się podczas pocałunku. To było coś niesamowitego. Nagle cały smutek, ból i cierpienie ulotniło się ze mnie. Została tylko radość i szczęście. Gdy już się od niego uwolniłam, uśmiechnęłam się szeroko na co on odpowiedział mi tym samym.
- A co to miało być ? – spytał Loczek, zabawnie poruszając brwiami. Głośno westchnęłam i szepnęłam:
- Sama nie wiem.
Popatrzyłam jeszcze raz w zielone oczy Stylesa, które od razu hipnotyzowały, po czym ponownie się w niego wtuliłam. Nie mam zielonego pojęcia jak teraz potoczy się moje życie. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Gdy pojadę do Polski to przemyślę sobie wszystko. I wtedy zdecyduję co dalej. Nie mogę przecież tak pochopnie decydować w ważnych sprawach.
Nagle Harry oderwał się ode mnie i pociągnął za sobą do salonu. Na nasze nieszczęście, Malik siedział na kanapie. Loczek chyba poczuł się niekomfortowo bo na widok Mulata od razu puścił moją dłoń. Popatrzyłam na niego zdziwiona. Jeszcze nie dawno robił wszystko, żeby pokazać Zaynowi, że jestem jego, chociaż wcale tak nie było, a teraz ? Teraz gdy się jakoś ułożyło to on odwala jakieś scenki ? Nigdy nie zrozumiem facetów. Westchnęłam głośno i bez żadnych skrupułów udałam się na pobliski fotel. Wygodnie się na nim rozłożyłam i wyciągnęłam swojego I-phona z kieszeni. Weszłam na twittera i przeglądałam ostatnio dodane tweety. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam, że Malik wraz ze Stylesem przyglądają mi się.
- No co ? – spytałam z pretensją.
- Nic – odpowiedział Styles.
- Możemy pogadać ?  - odezwał się Zayn.
- Jasne. O czym ? – zapytałam jak gdyby nigdy nic.
- Na osobności – Mulat specyficznie podkreślił swoją wypowiedź.
- Chcesz to mów tutaj. Nie mam przed Harrym żadnych tajemnic. – wymyśliłam na poczekaniu.
- W takim razie nie mamy o czym gadać. – zrezygnował.
- Jak chcesz – wzruszyłam ramionami.
Przez dobrych kilka minut panowała zupełna cisza. Każdy z nas się nad czymś poważnie zastanawiał. Nagle Malik się odezwał:
- Sory, że pytam, ale od kiedy on stał się dla ciebie taki ważny ?! – wskazał wściekły na Harrego.
- Ej… – wymamrotał urażony Loczek – Od zawsze byłem dla niej ważny – rzekł i wyszczerzył się do mnie na co ja odpowiedziałam tym samym, a następnie dosiadł się do mnie i objął w talii.
- Dość tego !!! – wrzasnął Zayn i rzucił się na Stylesa.
Harry próbował się jakoś bronić, ale nie spodziewał się takiej reakcji Mulata, więc pewnie to mu w tym przeszkodziło. Bez zastanowienia ruszyłam mu na pomoc.
- Zayn !! Zostaw go !! – krzyczałam i odciągałam Malika.
Po wielu próbach mi się udało. Mulat spojrzał z nienawiścią na biednego, przestraszonego Loczka, po czym posłał mi przepraszające spojrzenie. Skrzywiłam się i od razu podeszłam do Stylesa, który miał rozciętą wargę. Cmoknęłam go w ranę i przytuliłam się do niego. Niech Malik wie, że nie ma już u mnie szans. Harry odwzajemnił uścisk i mocniej przycisnął mnie do siebie, po czym cmoknął lekko w głowę.
- MEG ! – wrzasnął Zayn – Ty naprawdę nic do mnie nie czujesz ?! – krzyczał, a ja odsunęłam się od Stylesa i podeszłam do niego.
- Zejdź mi z oczu! Zawsze próbuję wykorzystywać życie jak najlepiej i cieszyć się nim, ale to właśnie przez takich ludzi jak ty jest to trudne! Nie możesz pojąć, że między nami nic nie będzie?! Zrujnowałeś wszystko! Miałeś szanse, ale ją do dupy wykorzystałeś! Nienawidzę cię ! Rozumiesz ?! Nienawidzę !!! – wyrzuciłam z siebie wszystko co leżało mi na sercu.
- Meg… – wyszeptał zrozpaczony.
- Przestań to powtarzać ! Wiem jak mam na imię ! – wrzasnęłam.
Chwyciłam Harrego za rękę i pociągnęłam do kuchni. Przeszukiwałam właśnie szafki z zamiarem znalezienia jakiegoś plastra, kiedy Styles położył dłonie na mojej talii i obrócił w swoją stronę. Popatrzyłam na niego zdezorientowana.
- Dziękuję – wyszeptał i zatopił się w moich ustach.
Na początku tylko je muskał, ale z czasem się to zmieniło. Gdy właśnie pogłębiliśmy pocałunek, Loczek oderwał się nagle ode mnie i jęknął z bólu.
- Co jest ? – spytałam przestraszona.
- Warga – powiedział po czym złapał się za ranę.
- Głuptasie. Nie całuję się z rozwaloną wargą – wytknęłam mu język.
- No, ale .. To jak ja mam cię całować ? – odezwał się zdziwiony.
- Masz mnie po prostu nie całować – wybuchłam śmiechem.
- Ale tak się nie da – wyszczerzył się i ponownie wpił w moje usta.
Opamiętałam się i odepchnęłam Loczka. Stanął zdezorientowany i nie wiedział o co chodzi. Wtedy pokazałam palcem na ranę i dałam mu znak, że ma na nią uważać. Uśmiechnął się mile do mnie, na co ja odpowiedziałam tym samym.
- Dobranoc – odezwałam się.
- Tak po prostu idziesz spać ? Zostawisz mnie tu samego ? Przecież jestem poszkodowany – wyszczerzył.
Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- Styles ! – krzyknęłam zabawnie – Masz tylko rozwaloną wargę – zaśmiałam się, po czym wyminęłam go i poszłam w stronę korytarzu.
Wyszłam cicho po schodach, aby nikogo nie obudzić, a następnie podreptałam do pokoju Nialla. Zapukałam lekko w drzwi, zza których usłyszałam ciche:
- Wchoooodź.
- Yyy Niall mam do ciebie pytanie… – oznajmiłam i wpłynęłam w głąb pomieszczenia.
- Jakie ? – spytał mile.
- Gdzie ja mam spać ?
- Ale ze mnie idiota – walnął się w czoło – Zapomniałem ci pokazać twojego pokoju.
- Mojego ? – uniosłam wysoko brwi ze zdziwienia.
- Mamy pare wolnych pokoi urządzonych bardziej dziewczęco. Tak na wypadek, jakby któryś z nas chciał zamieszkać ze swoją dziewczyną – wytknął mi język.
- O nie ! – krzyknęłam zabawnie – Juls mi z domu nie zabierzesz. Nie będę mieszkać sama – pogroziłam mu palcem.
- Spokojnie. Nie zdziwię się jak Harry, albo Zayn wciągną cię tutaj znacznie szybciej, niż ja Julie – wyszczerzył się. Popatrzyłam na niego jak na kretyna i popukałam go w czoło. Zaśmiał się, a następnie kazał iść w wyznaczone miejsce.
Jak przystało na dżentelmena, przepuścił mnie w drzwiach i zaprowadził do mojego tymczasowego pokoju.
- To tu. Czuj się jak u siebie – uśmiechnął się mile.
- Dzięki. Dobranoc – odparłam.
Zostałam sama w pokoju. Weszłam do łazienki. Związałam włosy w wysokiego koka i sprawnie zaczęłam zmywać makijaż. Przeczyściłam twarz tonikiem, a następnie wzięłam długi i gorący prysznic. Po jego skończeniu wygramoliłam się z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Wtedy zauważyłam, że nie zabrałam ze sobą piżamy. Podreptałam do walizki. Wyciągnęłam to co chciałam i usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Gwałtownie odwróciłam głowę i spostrzegłam Malika, który stał zdziwiony, cały czas na mnie patrząc.
- Czego ?! – warknęłam – Chyba się puka, nie ? – dodałam.
- Yyyy... Sory, nie wiedziałem, że tu będziesz. – tłumaczył się, a ja teatralnie wywróciłam oczami.
Zayn dokładnie zmierzył mnie wzrokiem, po czym odparł:
- I znów cię widzę w  samym ręczniku.
- Wyjdź stąd ! – wrzasnęłam, a on od razu posmutniał.
- Spokojnie. Przyszedłem tylko po moje rysunki. Zapomniałem ich wcześniej zabrać. – odpowiedział.
Nie odezwałam się. Malik zbliżył się do biurka, na którym leżały jego dzieła, a następnie zwinnie chwycił je w ręce, odwracając tak, abym nie widziała co na nich jest narysowane. Już kierował się do wyjścia, kiedy ponownie na mnie spojrzał i zapytał:
- Nie mam już szans ?
- Wyjdź ! – wskazałam palcem na drzwi.
Zrobił to co chciałam. Ja natomiast weszłam z powrotem do łazienki, jeszcze bardziej wkurzona. Zrzuciłam z siebie ręcznik i wtarłam w moje ciało brzoskwiniowy balsam. Założyłam dość skąpą piżamę i rzuciłam się na łóżko. W tym momencie dostałam smsa od Julie:
,, Hej kochana. Wiem, że już bardzo późno, ale wbijaj na skype . Stęskniłam się za tobą <3 . xoxo ‘’
Na samą treść wiadomości wyszczerzyłam się i w tym momencie zorientowałam się, że przecież nie mam przy sobie laptopa. Bez zastanowienia wybiegłam na korytarz, wpadając przy tym na Louisa.
- Ooo hej – uśmiechnęłam się.
- Czemu biegasz po korytarzu o 3 w nocy nago ?  - spytał. Popatrzyłam na niego jak na idiotę.
- Lou dobrze się czujesz ? Jest 2 w nocy i wcale nie jestem nago – podkreśliłam  ostatnie zdanie.
- Obojętne – rzekł i poszedł do swojego pokoju.
Był strasznie zaspany i nie wiedział co się dzieje, więc pewnie dlatego wygadywał takie głupoty. Spytam go rano czy w ogóle pamięta co mówił. Ponowiłam swoją drogę i po paru sekundach stałam pod drzwiami Hazzy. Zapukałam lekko, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi, więc postanowiłam wejść do środka. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.  Styles leżał na łóżku, tępo wpatrując się w sufit. Nawet nie zauważył kiedy weszłam.
- Yyy… Harry ? Wszystko gra ? – spytałam, niepewnie podchodząc bliżej niego. W tym  momencie od razu skupił swój wzrok na mnie.
- Powiedzmy, że tak. – wysilił się na sztuczny uśmiech.
Usiadłam u niego na łóżko i podkuliłam nogi pod brodę, a następnie rzekłam.
- Możesz mi powiedzieć wszystko.
- Wiem – chwycił mnie za dłoń, co mnie trochę zdziwiło.
Nie odzywaliśmy się. Trwaliśmy w ciszy. Miałam nadzieję, że Loczek w końcu się wygada i dowiem się co mu na sercu leży. Niestety do tego nie doszło. Po paru minutach nagle pociągnął mnie za rękę w swoją stronę. Po chwili leżałam tuż obok niego. Bez zastanowienia przytulił mnie i cmoknął w policzek.
- Haaaaaary – zawyłam.
- No co ? – spytał.
 - Puszczaj mnie…
- Nie  - odparł stanowczo.
- No puszczaj mnie ! – marudziłam.
- Aż tak ci źle ?  
- Styles ! Mówię coś do ciebie ! – podniosłam ton.
- Mogę cię o coś zapytać ? – zasugerował cały czas mnie obejmując.
- Wal..
- Czemu ja ? Czemu nie Zayn ? Każda wybrała by jego.. – posmutniał.
- Czyli dlatego jesteś taki nieswój – zachichotałam – Harry posłuchaj... – odwróciłam się do niego, aby móc patrzeć mu w oczy. – Jesteś dla mnie bardzo ważny i sama nie umiem odpowiedzieć ci na twoje pytanie. A ty powinieneś w końcu w siebie uwierzyć. Zayn wcale nie jest taki wspaniały na jakiego wygląda – uśmiechnęłam się mile.
Hazza momentalnie rozpromieniał i zbliżył swoją twarz do mojej.
- Warga ! – powiedziałam.
- No i co ?
- Będzie cię boleć – wytknęłam mu język.
- Nie dbam o to…
- A powinieneś – krzyknęłam i szybkim ruchem wygramoliłam się z łóżka, tym samym przed nim uciekając.
- I tak cię dorwę ! – krzyknął.
- Tylko nie dzisiaj. Już wszyscy śpią – zaczęłam wymyślać wymówki.
- Najwyżej ich obudzę – wyszczerzył się.
- Harry proszę cię, daj sobie spokój – wystawiłam ręce na znak niewinności.
- Chyba sobie żartujesz – zaczął mnie gonić.
Dzięki mojej niezłej zwinności uchroniłam się przed nim z dobre 3 minuty. Niestety po tym czasie mnie dorwał i powalił na łóżko. Przygniótł mnie swoim ciałem i zaczął się głupio szczerzyć.
- O co ci chodzi ? – spytałam z grymasem.
- Mam cię – odparł, a banan, który gościł na jego twarzy nie znikał.
- Jest 3 w nocy. Powinieneś już dawno spać – zasugerowałam.
- Wiedząc, że jesteś w tym samym domu co ja, nie mógłbym zasnąć – ponownie się uśmiechnął. – A tak właściwie to po co przyszłaś do mnie do pokoju ? – zdziwił się.
- Chciałam cię prosić, żeb…
- Zgoda, możesz ze mną spać – wyszczerzył się, po czym wybuchnął śmiechem.
- Żeby pożyczyć laptopa – dokończyłam, mówiąc poważnym tonem.
- Okey, możesz wziąć. Leży na biurku.
- A mógłbyś ze mnie zejść ? Nie żeby coś, ale ta pozycja nie jest za wygodna, przynajmniej z mojej perspektywy – na mojej twarzy ponownie wyszedł mi grymas.
Harry posłusznie zrobił to o co poprosiłam, a następnie chwyciłam laptopa do rąk i uciekłam z nim do pokoju. Od razy weszłam na skype i zadzwoniłam do Juls.
- Sieeeema – wrzasnęła.
- Ciii. Obudzisz wszystkich – upomniałam ją.
- A Sory. Co tam u ciebie ? Jak Zayn ? Harry ? – zasypała mnie potokiem pytań.
- Powiedzmy, że jest okey. Z Malikiem jest sprawa trochę napięta, za to ze Stylesem wszystko idzie w jak najlepszym kierunku – wyszczerzyłam się.
- Więc jednak Loczek ? – spytała zdziwiona  - Głowę bym sobie dała uciąć, że będziesz z Mulatem – dodała.
- Jak na razie z nikim nie jestem, więc wrzuć na luz – doradziłam. – Lepiej opowiadaj co tam w Polsce.
- Jest całkiem spoko, ale i tak chcę już wracać do Londynu. A co u Nialla ? – zapytała niepewnie.
- Wszystko dobrze. Jest trochę przybity przez to, że nie chcesz mu wybaczyć, ale cały czas chodzi i kombinuje w jaki sposób by cię jeszcze przeprosić.
- Nocujesz dzisiaj u nich ?! – wrzasnęła. - Nie mamy takiego pokoju w domu… Chyba… - zaśmiała się.
- Brawo za spostrzegawczość – odpowiedziałam jej tym samym.
Pogadałyśmy jeszcze chwilkę i w końcu się z nią pożegnałam. Było już po 3, a jutro, czekał mnie lot. Zamknęłam więc laptopa i odłożyłam go na półkę. Wtuliłam się w poduszkę i nagle przyszedł mi sms. Wzięłam do ręki telefon, aby sprawdzić wiadomość. Oczywiście kto jest taki mądry, żeby pisać do mnie o 3 w nocy ? Oczywiście Harry. Najdziwniejsze jest to, że śpi na tym samym piętrze co ja i pisze do mnie smsa, który brzmiał tak:
,, Jest mi zimno i nie mogę zasnąć. Mogę przyjść do twojego łóżka ? xx ‘’
Bez zastanowienia szybko wstukałam w klawiaturę komórki:
,, Chyba sobie jaja robisz… Nie kombinuj Styles tylko idź spać ! Dobranoc ;) .xxx ’’
Poczekałam jeszcze pare minut i nie dostałam żadnej odpowiedzi, więc ponownie położyłam się wygodnie. Po 20 minutach usłyszałam, że ktoś wchodzi do mnie do pokoju. Postanowiłam się tym nie przejmować, więc udawałam, że śpię. Osoba wsunęła się pod moją kołdrę i przytuliła się do mnie. Poczułam czyjś chłodny tors na moich plecach. Był to Harry.
- Miałeś nie kombinować – wyszeptałam.
- Nie śpisz ? – zapytał zdziwiony.
- Teraz już śpię . Dobranoc. – odparłam.
- Dobranoc – musnął ustami moją szyję przez co po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
Na koniec wtulił się we mnie i po paru sekundach oboje zasnęliśmy.
Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie jak na mnie. Była 8.  Harry jeszcze spał z resztą reszta zespołu także. Głośno westchnęłam i chciałam wstać, ale utrudnił mi to Loczek. Całą noc spał przytulony do mnie. Podjęłam drugą próbę, ale wszystko na nic. Nie pozostało mi nic innego jak go obudzić. Szturchnęłam lekko ramię Harrego, ale nic. Wtedy zbliżyłam moją twarz do jego i szepnęłam do ucha :
- Kochanie, wstawaj. Mam dla ciebie niespodziankę – Styles automatycznie otworzył oczy, spojrzał na mnie i wyszczerzył się. – Zadziałało !- krzyknęłam zadowolona.
- Co zadziałało ? Co to za niespodzianka ? – dociekał.
- Nie ma żadnej niespodzianki. Chciałam po prostu, żebyś się obudził. Nie mam jak wstać – oznajmiłam.
- No dobraa – powiedział niezadowolony i w końcu mnie puścił.
Podeszłam do torby i chwyciłam jakieś ciuchy.
- Gdzie idziesz ? – spytał.
- Pod prysznic.
- No to chodźmy – wyszczerzył się.
Loczek szybko wyskoczył z łóżka i podbiegł w moją stronę, pchając mnie do łazienki. Czy on zwariował ?
- Harry ! – wrzeszczałam, a on tylko się śmiał.
Nagle włożył mnie do kabiny i wszedł za mną nie zamykając szyb od prysznicu. Odkręcił wodę przez co byłam cała mokra, tak samo jak moja piżama. W pewnym momencie poczułam na głowie coś zimnego. Loczek wylał pół szamponu na moje włosy, zaczął się śmiać po czym zabrał się za mycie moich włosów.
- Harry ! – piszczałam i śmiałam się na zmianę.
Nagle wyleciał pędem z łazienki i pognał na dół. Zmyłam szybko połowę piany i ruszyłam za nim. Byłam mokra więc wywróciłam się na korytarzu centralnie przed pokojem Malika. Akurat drzwi od pomieszczenia otworzyły się i wyszedł z niego Zayn. Gdy mnie zobaczył chyba lekko się przestraszył. Co się dziwić. Cała przemoczona w pianie leżałam na podłodze.
- Jezu, Meg. Nic ci nie jest ? Nic cię nie boli ? Wszystko okay ? – pytał zatroskany.
- Powiedzmy, że tak – chwyciłam go za ręce i wstałam.
- Zabiję cię ! – te słowa skierowałam do rozbawionego Loczka.
Pognałam dalej. Hazza akurat zlatywał na dół po schodach. Z racji tego, że byłam za nim, wskoczyłam mu na plecy, dzięki czemu także ociekał wodą. Kiedy już pokonywaliśmy ostatni schód, akurat się potknął i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Wtedy do akcji wkroczył Liam:
- Coś ty jej zrobił ?! – zaczął krzyczeć na Harrego.
- Nic – wstaliśmy. – To przez nią wylądowaliśmy na podłodze – Loczek wyszczerzył się do mnie.
- Ta jasne – odparłam oburzona.
- Meg na górę ! Dokończ kąpiel… – popatrzył na mnie rezygnująco. – A ty Harry łap za ścierę i wytrzyj tą całą wodę – dokończył nasz Daddy.
- Trzeba się słuchać Tatusia – wytknęłam język Hazzie.
Pobiegłam na górę, przy okazji mijając Zayna.
- Na pewno nic cię nie boli ? – spytał z podobną troską niż pare minut temu.
- Wszystko okay – uśmiechnęłam się mile do niego, na co on się zdziwił, ale zaraz odpowiedział mi tym samym.
Wleciałam do pokoju. Ogarnęłam się, złapałam za walizki i staszczyłam je na dół. Wszyscy kończyli jeść śniadanie.
- Meg. Zjedz coś i jedziemy – pomachał mi Niall.
- Nie jestem głodna. Lepiej się pośpiesz. – odparłam.
- Daj spokój. Musisz coś zjeść – zasugerował Mulat, po czym się do mnie mile uśmiechnął.
- Nie dzięki. Może następnym razem z wami zjem – rzekłam.
- Taa. Czyli najwcześniej za pare miesięcy – odparł Horan, po czym dyskretnie puścił do mnie oczko. Nie wiem o co chodzi temu głodomorowi. Po co gada chłopakom, że zostaję w Polsce na dłużej. Przecież to nie ma sensu.
- Bywa – powiedziałam, ciągnąc kłamstwo Blondyna.
- Jak to ? – zapytał Zayn, patrząc po każdym.
- Meg wyjeżdża do Polski – powiedział Louis.
- To wiem – odrzekł i ugryzł kawałek gofra.
- I wraca dopiero za pare miesięcy – dopowiedział Niall. Wtedy wszystko co Mulat miał w buzi znalazło się na stole.
- Że co ?! – krzyknął. – Dlaczego dopiero teraz się o tym dowiaduję ?! Nie zrobisz mi tego ? Znaczy wiesz będzie mi ciebie brakować – dopowiedział, wstał od stołu i poszedł do siebie do pokoju.
- To było dziwne – odezwał się Liam.
Wtedy na pare minut zapanowała cisza. Nagle Horan zerwał się od blatu i z każdym pożegnał. Zrobiłam to co on, czyli przytuliłam każdego z nich.
- Idź pożegnaj się z Zaynem, a ja zaniosę torby do taksówki, tylko się pośpiesz. – pogroził mi palcem farbowany.
Gwałtownie się zerwałam i pobiegłam na górę. Nawet nie zapukałam tylko od razu weszłam do środka jego pokoju. Stał na środku pokoju, a gdy mnie zobaczył od razu rzucił się w moją stronę i mocno mnie przytulił.
- Nie wyjeżdżaj – szepnął mi nad uchem.
- Niedługo wrócę – odpowiedziałam.
- W takim razie jak tylko dolecisz to do mnie zadzwoń, żebym się upewnił, że wszystko z tobą okay, i Niallem oczywiście – wyrzucił z siebie cały czas trzymając mnie w uścisku.
- Dobrze – odsunęłam się od niego i cmoknęłam w policzek, a następnie z uśmiechem na twarzy zeszłam na dół.
- Pa – rzuciłam do pozostałych, a już za chwilę byłam w aucie razem z Blondaskiem.
Po 30 minutach dojechaliśmy na lotnisko. Odprawa trwała jakąś godzinę, więc dopiero o 14 wsiedliśmy do samolotu. Już po 10 minutach lotu zasnęłam. Miałam bardzo głupi sen. Śniło mi się, że stoję na łące i zza drzew nagle wychodzi Zayn, który kieruje się w moją stronę w ręku trzymając białą różę. Wtedy pojawia się Harry i niesie ten sam kwiat, ale koloru czerwonego.
Nagle poczułam szturchnięcie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nialla, który pośpieszał mnie, gdyż wylądowaliśmy już dobre pare minut temu. Wysiedliśmy z samolotu i odebraliśmy swoje walizki. Złapaliśmy taksówkę i po 2 godzinach jazdy znaleźliśmy się na ulicy, gdzie mieszkam. Od razu zaczęłam się wiercić i uśmiechać. Taksówka się zatrzymała. Wyciągnęliśmy z niej bagaże i podziękowaliśmy za dojazd. Pociągnęłam przestraszonego Blondaska w stronę domu Juls. Zapukałam do drzwi i wtedy zobaczyłam tatę Rudej.
- Dzień dobry Panu – przywitałam się.
- O cześć Meg. Już przyjechałaś ? – spytał.
- Tak – odpowiedziałam grzecznie.
- A co on tutaj robi ?  - wskazał na Nialla.
- Musi wyjaśnić Julie jedną ważną rzecz. Niech Pan go do niej zaprowadzi. 
- Przykro mi, ale nie. Moja córka dość się już przez niego wycierpiała – odparł.
- Ale… Niech mi Pan zaufa i zrobi to dla mnie. Oni naprawdę muszą pogadać – prosiłam.
- No dobrze. Masz szczęście, że cię bardzo lubię – uśmiechnął się do mnie ojciec mojej przyjaciółki.
- Jakby co mieszkam w tym domu – odezwałam się do Nialla i wskazałam na budynek po drugiej stronie ulicy. On tylko pokiwał twierdząco głową.
Pan Baker zaprosił do środka Horana, a ja szybko złapałam moje walizki i przebiegłam przez drogę. Pchnęłam furtkę i za chwilę stałam przed drzwiami. Głośno westchnęłam i nacisnęłam dłonią na klamkę.

***Oczami Julie***

Wstałam koło 11. W nocy rozmawiałam przez skypa z Meg. Poźniej oglądałyśmy z Mają jakiś horror, więc zasnęłyśmy dopiero nad ranem. Poczułam straszny ból w moim żołądku. No tak, przecież nie jadłam jeszcze śniadanie. Udałam się więc do kuchni, gdzie zastałam blondynkę.
- Cześć łajzo – zaśmiałam się.
- Siema brzydalu – dziewczyna posłała mi całusa.
- Może dzisiaj pójdziemy się  trochę poopalać? – spytałam.
- Jasne, to za 10 minut w ogrodzie.
Maja uśmiechnęła się i szybko pobiegła do swojego pokoju. Przebrałam się w króciutkie spodenki i mój granatowy stanik od stroju kąpielowego. Posmarowałam ciało balsamem do opalania, wzięłam okulary przeciwsłoneczne, MP4 i wyszłam na dwór. Mimo, iż dochodziła druga, było chyba z trzydzieści stopni jak nie więcej. Leżaki były już rozłożone, a moja siostra czekała. Zajęłam jeden z nich i zamknęłam oczy. Słyszałam tylko śpiew ptaków i lekki powiew wiatru, który dodawał otuchy podczas tego upału. Chwilę rozmawiałyśmy, ale później włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam na fula muzykę. Związałam włosy w niedbałego koka i założyłam okulary. Oparłam głowę o poduszkę. Promienie słońca lekko muskały moje ciało. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Obudziła mnie kolejna piosenka, która zawierała masę bitów. Nie zmieniając pozycji przełączyłam na następną i miałam zamiar powrócić do świata snów. Niestety nie było mi to dane. Maja  wrzeszczała jak opętana. Pewnie znowu zobaczyła pszczołę, osę, albo inne latające stworzenie. Myślałam, że zaraz przestanie, ale jednak to nie nastąpiło. Wyłączyłam odtwarzacz, rzucając go na ziemie i wstałam z zamiarem uspokojenia siostry.
- Co ci do cholery?! Ja tutaj śpię ! – wydarłam się.
- O mój Bożeee !!! Aaaa !!! – ona dalej zachowywała się jak chora psychicznie.
Spojrzałam na drzwi balkonowe w których stał mój tata i….
~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Jak wam wakacje mijają? Chcemy się pochwalić, że zostałyśmy jednymi z adminek na fb. Bardzo prosimy lajkujcie tą stronę. To dla nas bardzo ważne. Do zobaczenia za tydzień.

PS. Dziękujemy za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem i mamy nadzieję, że pod tym będzie równie dużo.

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^