...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 41 - " I Would "



20 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ !

ROZDZIAŁ CZYTAJCIE PRZY PIOSENCE : KLIK ! :D



*** Oczami Zayna ***

Rano obudził mnie głośny huk, spadających kropli deszczu. Przetarłem leniwie oczy i podparłem się na łokciach. Zobaczyłem, że na drugim łóżku śpi Niall. Rozglądnąłem się po pokoju, w którym obecnie się znajdowałem. Dopiero wtedy zorientowałem się, gdzie jestem. Szybko wyskoczyłem spod kołdry, po czym podbiegłem do słodko śpiącego Blondaska.
- Wstawaj Horan !! – krzyknąłem mu do ucha. Chłopak gwałtownie zerwał się i stanął naprzeciwko mnie.
- Co jest ? – spytał zaspany.
- Zbieraj się. Musimy jakoś odwdzięczyć się dziewczynom. Zrobimy dla nich śniadanie – oznajmiłem.
Szybko się ogarnęliśmy i zbiegliśmy po cichu do kuchni, a następnie przygotowaliśmy pyszny posiłek. Niedługo po tym, Meg I Julie znalazły się koło nas. Wszyscy usiedliśmy do stołu i w ciszy wchłonęliśmy śniadanie. Dziewczyny sprawnie uporały się brudnymi naczyniami. My natomiast zniknęliśmy w korytarzu, tym samym zakładając buty. Kiedy Meg i Juls przyszły nas pożegnać, Ruda wdała się w dyskusję z Blondaskiem. Wykorzystując sytuację, zabrałem Szatynkę na bok i spytałem:
- Spotkasz się ze mną później ? Chcę porozmawiać o wczoraj..
- Przykro mi, ale dziś nie dam rady – odparła, po czym spojrzała na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami, przez co po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
- A dlaczego ?
- Bo Juls za pare dni ma urodziny, a ja jako najlepsza przyjaciółka, urządzam jej mega dużą imprezę. Muszę rozglądnąć się za jakimś dobrym klubem i tak dalej – nawijała podekscytowana.
- A ja urządzam Niallowi – wyszczerzyłem się.
- Serio ? – zdziwiła się.
- Ej, może byśmy zrobili im tą imprezę razem. Dwoje solenizantów i jedno wielkie PARTY HARD ! – zasugerowałem, mając nadzieję, że się zgodzi.
- W sumie.. Czemu nie ? To dobry pomysł – uśmiechnęła się.
- To extra – odparłem – Słuchaj… Skoro nie masz czasu, żeby się spotkać, to chciałbym wytłumaczyć ten wczorajszy pocałunek.. – zacząłem – Wydaję mi się, że było to trochę nie na miejscu. Nie wiem czemu to zrobiłem, dlatego cię przepraszam.. Chyba kierowały mną uczucia i emocje. Lepiej o tym zapomnijmy – dokończyłem, sam nie wiedząc dlaczego wypowiedziałem te słowa.
- No tak. Pewnie – odparła Meg, która była lekko zbita z tropu – Dzięki, że jasno postawiłeś sprawę. Przynajmniej wszystko sobie wyjaśniliśmy – dodała, po czym ukazał się jej piękny uśmiech.
Pożegnaliśmy się, a następnie wraz z Niallem wyszliśmy od dziewczyn. Po 5 minutach znaleźliśmy się w naszym domu. Od razu wsunęliśmy się do środka i zmierzyliśmy do salonu, gdzie siedziała reszta bandy. Kiedy nas zobaczyli, natychmiast groźnie spojrzeli w naszą stronę. Liam wstał z kanapy i podszedł bliżej.
- Gdzie byliście całą noc ?! Co wam się stało ?! Biliście się ?!  Dlaczego nie zadzwoniliście ?! – Daddy zaatakował nas masą pytań, przy tym cały czas krzycząc.
- Przepraszamy.. – powiedzieliśmy równo, na co wraz z Niallem wybuchliśmy śmiechem.
- Luuuuuz. To długa historia. Później wam opowiemy – odezwał się Blondasek, po czym wygodnie rozsiadł się na kanapie. Uśmiechnąłem się miło do wszystkich, a po chwili poszedłem w ślady przyjaciela, tym samym rozkładając się na miękkiej sofie.

***Oczami Julie***

Kiedy chłopcy wyszli od nas, prędko poprawiłam makijaż, dobrałam dodatki i byłam już gotowa. Wyszłam z domu, kierując się do taksówki….
Po 15 minutach byłam na miejscu. Weszłam do wielkiego budynku i skierowałam się w stronę windy. Po chwili już znalazłam się w biurze Jasona, w którym czekał już ze swoim bratem.
- O już jesteś – uśmiechnął się mężczyzna.
- No cześć. Przepraszam za spóźnienie – powiedziałam, cmokając go w policzek.
- Nic się nie stało… Siadaj – chłopak pokazał na fotel.
Gdy wszyscy usiedliśmy, Aron zaczął swoją przemowę:
- Jesteś, jedną z naszych najlepszych pracownic. Dlatego powierzyliśmy Tobie i Meg, wywiad z One Direction. Musisz się z nimi umówić na wywiad i napisać świetny artykuł. Wiemy, że dasz radę.
- Masz tu numer do nich. Zadzwoń i ustal termin spotkania – Jason podał mi kartkę z numerem telefonu, który doskonale znałam – Musisz wyciągnąć od nich jak najwięcej osobistych informacji. I później jakoś dobrze to oprawić.
- Nie ma sprawy. Ile mam czasu na napisanie tego artykułu?
- Tydzień – odpowiedzieli równocześnie.
- Da się zrobić – wyszczerzyłam się i wyszłam z biura.
Wzięłam telefon i wystukałam numer do Meg.
- Halo? – warknęła dziewczyna.
- Musisz mi pomóc. Idź do chłopaków i umów mnie z nimi, na wywiad. Proszę Cię. Ja nie mam czasu. Musze dokończyć pisać artykuł o Cheryl. Proszę, proszę – marudziłam do słuchawki.
- Ale… No dobra.
- Umów nas na dzisiejszy wieczór. Pa – rozłączyłam się.
Udałam się wzdłuż korytarza. Kiedy doszłam do biura, popchnęłam szklane drzwi i od razu chwyciłam za telefon.
- Caroline? Możesz mi zrobić kawę? I przynieś mi wszystkie materiały do artykułu o Cheryl?
- Jasne nie ma sprawy – powiedziała dziewczyna, a ja odłożyłam słuchawkę.

*** Oczami Meg ***

Leżałam przed telewizorem, trzymając na kolanach laptopa. Odkąd chłopcy poszli do domu, a Juls pojechała do pracy, nie miałam nic innego do roboty. Przeglądałam właśnie oferty klubów, w którym chciałam zorganizować imprezę dla Rudej i Nialla, ale niestety żaden się nie nadawał. Zamknęłam więc laptopa i odłożyła go na bok, po czym chwyciłam za pilot i wyłączyłam telewizor. W tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Halo? – odebrałam.
- Musisz mi pomóc. Idź do chłopaków i umów mnie z nimi, na wywiad. Proszę Cię. Ja nie mam czasu. Musze dokończyć pisać artykuł o Cheryl. Proszę, proszę – marudziła do słuchawki Julie.
- Ale… No dobra – niechętnie się zgodziłam.
- Umów nas na dzisiejszy wieczór. Pa – rozłączyła się.
Bez zastanowienia wstałam i pobiegłam na górę do łazienki. Ubrałam nieco bardziej stosowniejsze rzeczy i wyszłam z domu. Po 15 minutach byłam na miejscu. Podeszłam do drzwi i zapukałam w nie trzy razy. Po chwili uchyliły się, a w nich zobaczyłam Liama.
- Hej – uśmiechnęłam się miło i przytuliłam go na powitanie.
- Cześć – odezwał się, po czym odwzajemnił moje gesty – wchooodź – dodał uśmiechnięty.
- Dzięki – odparłam, a następnie wślizgnęłam się do środka i ruszyłam do salonu. Payne stanął za mną i krzyknął do pozostałych:
- Chłopaki ! Spokój ! Dama w pomieszczeniu ! …
Cały Liam – pomyślałam. Harry i Louis natychmiast rzucili się na mnie, zaś Malik wraz z Horanem tylko pomachali w moją stronę.
- Siadaj mała.. – odezwał się Harry i cmoknął mnie lekko w policzek.
Tak jak powiedział, tak zrobiłam. Kiedy w końcu wszyscy wygodnie się usadowili, zaczęłam rozmowę:
- Nie chcę wam przeszkadzać..
- Ty nigdy nam nie przeszkadzasz. – przerwał mi Harry i posłał ten swój powalający uśmiech, na co Zayn przewrócił oczami.
- No więc, Julie poprosiła, aby wam przekazać, żebyście dzisiaj koło 21 wpadli do nas. Musi wam zadać jeszcze pare pytań odnośnie tego artykułu –uśmiechnęłam się mile.
- Jasne. Będziemy na pewno – odpowiedział Lou.
- Świetnie. To ja się zbieram.
- Nie posiedzisz z nami ? – spytał cwaniacko Zayn.
Na te słowa lekko się skrzywiłam, nie wiedząc o co mu chodzi. Najpierw mnie całuje, później mówi, żeby o tym zapomnieć, a teraz próbuje ze mną flirtować. Chyba nigdy go nie rozgryzę. Dobrze, że moje uczucie do niego wygasło.
- Niee. Mam jeszcze sprawy do załatwienia – skłamałam.
- Skoro tak, to okay. – powiedział Harry – A może wieczorem byśmy gdzieś wyszli razem – spytał nagle, a z ust chłopaków usłyszałam tylko głośne:
- Uuuuuuuuu ..
- Niech będzie. – uśmiechnęłam się i wręczyłam mu karteczkę, na której napisany był mój adres.
Wszyscy otworzyli szeroko buzię, włącznie ze Stylesem. Rok temu Hary zabiegał o randkę przez dobrych pare miesięcy i niestety mu się to nie udało. Reszta pewnie myślała, że tym razem będzie tak samo.  To dlatego byli tak bardzo zaskoczeni.
- To wpadnę po ciebie o 18 – odpowiedział nieśmiało Loczek, po czym cmoknął mnie w policzek i przytulił na pożegnanie.
- Ale wy… przecież.. Wy nie możecie się razem spotkać – odezwał się Zayn z wyczuwalną pretensją w głosie.
- A dlaczego ? – spytałam ze zdziwieniem.
- Bo..yyy.. Bo o 21 musimy przyjechać do was na wywiad – kręcił.
- Spokojnie. Zdążymy. Prawda Harry ?- spojrzałam na Loczka, który od razu przytaknął mi głową. Uśmiechnęłam się do wszystkich, po czym rzuciłam krótkie:
- Do później ! –wyszłam z ich mieszkania i skierowałam się do domu.

***Oczami Harrego***

Stałem właśnie przed lustrem w moim pokoju i poprawiałem marynarkę. W tym momencie do pomieszczenia, w którym się znajdowałem, wleciał zdenerwowany Zayn. Trzasnął drzwiami, przez co po całym mieszkaniu rozległ się hałas. Chłopak zbliżył się do mnie i warknął:
- Ty serio chcesz się z nią spotkać ?!
- Tak, a niby czemu miałbym się z nią nie spotykać, skoro w końcu się zgodziła ? – spytałem.
- Bo ona zgodziła się tylko dlatego, abym był zazdrosny – krzyknął złośliwie.
- O czym ty mówisz ? – odsunąłem go od siebie wkurzony.
- O tym, że przed naszym wyjazdem w trasę, powiedziała mi, że mnie kocha – gestykulował, a mi co raz bardziej przeszkadzała jego obecność.
- Skąd mam wiedzieć, że nie kłamiesz ? Poza tym nawet jeśli to prawda, to minął rok.
- No i co w związku z tym ? – spytał obojętnie.
- To, że każdy z nas się zmienił, a ona mogła się już w tobie odkochać – warknąłem.
- Nawet tak nie żartuj – krzyknął i wyszedł, trzaskając przy tym drzwiami.
Nie przejmując się słowami przyjaciela, ulotniłem się z domu i wsiadłem do mojego nowego porsche, tym samym odpaliłem silnik samochodu i odjechałem.
Po 10 minutach byłem pod domem Meg.Od razu skierowałem się do drzwi i zapukałem w nie lekko. Wtedy uchyliły się i zobaczyłem ją. Wyglądała pięknie. Miała na sobie to:

dzięki czemu prezentowała się wręcz idealnie.
- Hej – odezwałem się.
- Cześć - uśmiechnęła się nieśmiało.
Kiedy Meg przekręcała klucz w zamku, przytuliłem ją od tyłu i szepnął wprost do jej ucha:
- Nie mogę doczekać się naszego wieczoru – w odpowiedzi usłyszałem tylko ten anielski śmiech.
Zaprowadziłem ją w stronę auta i jak przystało na dżentelmena, otworzyłem drzwi samochodu i pomogłem jej wsiąść do środka. Już po chwili nas tam nie było.

***Oczami Julie***

Wstałam od biurka i powoli poruszyłam głową to w jedną, to w drugą stronę. Za długo siedziałam przed  komputerem, opracowując ten piekielny artykuł. Wrzuciłam swoje rzeczy do torebki i ubrałam płaszczyk. Był już wrzesień, dlatego wieczory  są już chłodniejsze. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 19:00. Cholera ! Już tak późno?! Złapałam pierwszą lepszą taksówkę i podałam adres mojego domu. Pomińmy fakt, że na ulicach, były ogromne korki, przez co dopiero po trzydziestu minutach dotarłam do domu. Otworzyłam szybko drzwi i wparowałam do budynku. Ściągnęłam buty i odłożyłam je do szafki. Weszłam do salonu, w którym jak zwykle panował niezły syf. Widać, że Meg się przygotowywała do wyjścia… Zaczęłam zbierać rzeczy z ławy, a brudne naczynia odniosłam do kuchni. Gdy udało mi się posprzątać, pobiegłam na górę i wzięłam krótki, orzeźwiający prysznic. Poprawiłam makijaż i ubrałam się w jeansy i koszule w krate, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi, w których stali: Lou, Liam, Zayn i Niall.
- Hej. Wchodźcie – powiedziałam zapraszając ich do środka.
- Cześć – wyszczerzyli się.
- Wow, ale się urządziłyście – powiedział Tommo, wchodząc do salonu.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. - A gdzie Harry?
- Aaa … Na „randce” z Meg – wyszczerzył się Liam.
- Serio? – zdziwiłam się.
- No tak, ale nie martw się. Przyjdzie – pocieszył mnie Lou.
- Chcecie się coś napić? – zaproponowałam.
- Jasne, że tak – powiedzieli wszyscy.
- Okay to zaraz przyniosę, a wy wybierzcie jakiś film, bo chyba będziemy musieli poczekać na te nasze gołąbeczki – zaśmiałam się.
- Ja ci pomogę – zaoferował Niall.
Weszłam do kuchni i wyciągnęłam szklanki, do których nalałam pepsi. Wyjęłam miskę i wsypałam do niej ciastka.
- Ciastka ! – krzyknął Horan i rzucił się na słodkości.
- Ej ! Zostaw coś dla  nas – powiedział Lou, który wraz z resztą stał w drzwiach.
- Matko Boska ! Niall, czyżbyś miał miesięczną głodówkę? – zaśmiałam się.
- Hahaha – bardzo śmieszne, powiedział blondyn, który powędrował z miską do salonu.
- I znowu wróciła patologia – powiedziałam pod nosem.
- I pewnie się z tego cieszysz? – Zayn podszedł do mnie.
- No oczywiście, że nie – wyszczerzyłam się i podałam Mulatowi szklankę z napojem.
- Jaki film wybraliście? – zwróciłam się do Lou.
- Paranormal Activity ! – prawie krzyknął.
- Że co?! O nie, nie ! Ja nie będę tego oglądać.
- No weź… Nie masz co się bać – Lou złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu.
Usiadłam między nim, a Niallem.
- Mogę trochę? – spytałam blondasa, który wciąż wcinał ciastka.
- No dobra – westchnął, a wszyscy popatrzyli na niego z miną WTF?
- Niall oddał komuś jedzenie? – Lou zrobił minę jak z tragedii.
- Co w tym dziwnego ? – zaśmiałam się.
- Nie nic. Oglądajmy – powiedział Liam, który wcisnął przycisk Play.

***Oczami Harrego***

- A dokąd właściwie jedziemy – spytała i lekko przekręciła się w moją stronę.
- Niespodzianka – odparłem i wyszczerzyłem się do niej, ale zaraz skierowałem swój wzrok z powrotem na jezdnię.
- Nienawidzę niespodzianek – odrzekła z grymasem wypisanym na twarzy.
Przez jakiś czas w samochodzie panowała cisza, póki dziewczyna nie podparła się na moim ramieniu i szepnęła:
- Nie powiesz mi ?
- Chcesz spowodować wypadek ? – spytałem, nie odrywając wzroku od ulicy.
- Możliwe – odparła i lekko przygryzła mój płatek ucha, przez co po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Odwróciłem się do niej i wyszczerzyłem, a następnie cmoknąłem w policzek:
- Usiądź wygodnie i nie przeszkadzaj kiedy prowadzę – powiedziałem zabawnie.
- Okropny jesteś – rzekła dziewczyna i ułożyła się na siedzeniu ze sztucznym fochem.
- No nie bądź zła – pogładziłem ją po ręce – Ja chcę chociaż na tą randkę dojechać żywy – na te słowa dziewczyna lekko się zaśmiała.
- Dobrze, dobrze – odparła.
Na miejscy byliśmy, kiedy zrobiło się już ciemno. Wysiedliśmy z auta i złapałem ją za rękę. Przeszliśmy przez las, aż znaleźliśmy się na małej polanie, na której znajdował się mały staw. Na  wodzie znajdowały się liście lilii z małymi świeczkami, dlatego światełka odbijamy się w tafli, tym samym tworząc niesamowity klimat. Przed jeziorkiem widniał koc, na którym był koszyk z jedzeniem, posypany białymi płatkami róż. Przez całe dzisiejsze po południe starałem się, aby wszystko wyszło idealnie. Spojrzałem na dziewczynę. Była widocznie bardzo zaskoczona. Wtedy poczułem jej usta na moim policzku.
- Jest idealnie – rzekła zachwycona.
Usiedliśmy razem na kocu i zaczęliśmy rozmawiać.
- Zmieniłeś się przez ten rok – odezwała się Meg.
- Ale pozytywnie czy negatywnie ?
- Zdecydowanie pozytywnie – odparła.
- Wiesz Meg.. Chciałem dać ci wszystko, pokazać co znaczy miłość, ale ty wybrałaś coś, czemu nie zależało na twoim szczęściu. Mam nadzieję, że teraz nie postąpisz tak samo.
- Na pewno nie. Jesteś dla mnie zbyt ważny – powiedziała nieśmiało.
- I pomyśleć, że musiało się tyle wydarzyć, aby każde z nas to w końcu powiedziało – wymamrotałem.
- W sumie cieszę się z przeszłości. Przynajmniej zrozumiałam swoje błędy.
- Taak. Kiedyś ułożyłem sobie w myślach całe nasze życie, a ty nawet nie chciałaś spędzić ze mną jednego dnia. Czemu wtedy na lotnisku wyjechałaś tak bez pożegnania ? – spytałem smutno, a dziewczyna zmieszała się.
- Bo myślałam, że tak będzie lepiej. Myślałam, że będzie mi lepiej, gdy będę sama – kiedy usłyszałem te słowa, poczułem dziwne ukłucie w brzuchu. Bez zastanowienia rzekłem:
- Bycie samym jest dobre, dopóki nie znajdziesz drugiej połówki, wtedy jest jeszcze lepiej – na te słowa dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
- Tak. Chyba masz rację – wyszeptała i spojrzała na mnie z …miłością?
Wtedy sięgnąłem do koszyka i wyjąłem z niego truskawkę. Zamoczyłem ją w czekoladzie i przyłożyłem do ust Meg. Dziewczyna od razu odgryzła kawałek owocu, a pozostałą część wsunąłem do swojej buzi. Po jej brodzie spływała czekolada, dlatego przysunąłem się do niej i językiem zlizałem słodycz. Dziewczyna wyszczerzyła się do mnie, a ja nie wytrzymałem i wpiłem się w jej usta. Dopiero po chwili odwzajemniła pocałunek. Objęła moją szyję i przyciągnęła do siebie mocniej. Przygniotłem ją swoim ciałem, dzięki czemu po chwili leżeliśmy na kocu. Jedną ręką podparłem się, zaś drugą położyłem na jej udzie, lekko je masując. Chciałem pogłębić nasz pocałunek, dlatego językiem rozchyliłem jej usta i wsunąłem go. Dziewczyna nie protestowała, dlatego podczas pocałunku uśmiechnąłem się. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie spojrzałem głęboko w jej oczy.
- Najpiękniejsza randka w całym moim życiu – szepnęła, a w duchu cieszyłem się jak nikt inny.
- Chyba musimy już wracać – wymamrotałem niezadowolony, a dziewczyną pokiwała twierdząco głową.
Zaraz znaleźliśmy się w moim samochodzie i odjechaliśmy. Meg była chyba bardzo zmęczona bo zaraz zasnęła. Po jakiś 50 minutach byliśmy pod jej domem. Nie chcąc jej obudzić wyszedłem z auta i wziąłem ją na ręce. Bez pukania wsunąłem się do środka ich mieszkania i skierowałem się do salonu. Zapaliłem światło, gdyż reszta towarzystwa oglądała jakiś horror. Wszyscy spojrzeli na mnie. Zatrzymali film, a wtedy Julie spytała:
- Coś ty jej zrobił ?!
- Cssiii. Jezu po prostu śpi, przecież chyba jej nie zabiłem.
- Tak ją zanudziłeś, że ci zasnęła ? – Zayn próbował mi dogryźć.
- Dla twojej wiadomości było świetnie, a jej usta są bardzo słodkie – odparłem usatysfakcjonowany swoją odpowiedzią. Mulat groźnie na mnie spojrzał i chciał wstać, ale Meg przebudziła się. Przetarła niewinnie oczy i spojrzała na wszystkich zdziwiona. Kiedy jej wzrok spotkał się z moim, uśmiechnęła się pod nosem. Postawiłem ją na ziemi, a ona tylko rzekła zachrypniętym głosem:
- Cześć i dobranoc wszystkich. Idę na górę.
Odwróciła się do mnie i wymamrotała:
- Dziękuję za dzisiejszy wieczór – uśmiechnąłem się do niej, a ona cmoknęła mnie szybko w usta i pobiegła na górę. Byłem wtedy najszczęśliwszym facetem na świecie. Usiadłem na kanapie i rozpoczęliśmy wywiad.
***Oczami Meg***

Kiedy znalazłam się w swoim pokoju, wzięłam ze sobą piżamę i skierowałam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie ciuchy i wskoczyłam pod zimny prysznic. Umyłam włosy i wyskoczyłam na zimne kafelki. Owinęłam się białym ręcznikiem i rozczesałam włosy, po czym je wysuszyłam. Wcisnęłam się w piżamę i pędem wleciałam do łóżka. Szczelnie przykryłam się kołdrą, a następnie wtuliłam się w poduszkę. Już po chwili zasnęłam.

*** Oczami Julie ***

Rozłożyłam na ławie moje papiery i odszukałam kartkę z przygotowanymi już wcześniej pytaniami, które wielokrotnie zadawały fanki na twitterze.
- Chłopaki, zróbmy szybko ten wywiad okay ? – spytałam, ustawiając dyktafon.
- No dobra – powiedział Lou, próbując się uspokoić.
- Więc... Fani podczas audycji w radiu przysyłali wiele pytań, których niestety nie zdążyliśmy wam zadać. Wzięłam kilkanaście najciekawszych i zadam wam je teraz. A więc wszyscy dobrze wiedzą, że mieliście ostatnio mnóstwo tras, na różnych kontynentach. Za kim lub za czym, przez ten czas, tęskniliście najbardziej?
- Hm… Myślę, że tęskniliśmy najbardziej za naszymi rodzinami i przyjaciółmi – powiedział Lou, patrząc na resztę zespołu.
- Tak. To dość trudne, rozstawać się z rodziną, na tak długo, ale próbowaliśmy często do nich dzwonić… - dopowiedział Zayn.
- Czyli jesteście osobami, dla których rodzina jest bardzo ważna? – drążyłam temat.
- Tak, oni nas zaciągnęli do X-Factora, żebyśmy mogli spróbować swoich sił i jesteśmy im za to bardzo wdzięczni – Niall, gdy to mówił cały czas się do mnie uśmiechał.
- No właśnie. Gdy poszliście na casting do XF, czy spodziewaliście się, że osiągnięcie tak wielką karierę?
- W życiu się nie spodziewaliśmy tego – rzekł Harry – Gdy odpadliśmy jako soliści, byłem załamany, chyba jak każdy z nas. Byłem wkurzony, bo wiedziałem, że nie pokazałem wszystkiego, ale na szczęście Simon zobaczył w nas  to coś i dał nam szansę.
- Tak. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni, bo, gdyby nie on na pewno nie przeżylibyśmy tego wszystkiego – dokończył Liam.
- Wiele Directioners chce wiedzieć, w jaki sposób spędzacie wolny czas.
- Uwielbiamy chodzić na imprezy, chociaż nie mam ostatnio zbyt wiele wolnego czasu, ale dla naszych przyjaciół zawsze próbujemy go wygospodarować  – powiedział Lou, po czym puścił mi oczko, a ja się zaśmiałam.
- Tak. Uwielbiamy wpraszać się do naszych przyjaciół i spędzać z nimi czas oglądając filmy…
- I jedząc pizzę – wtrącił się Niall.
- I jedząc pizzę – powtórzył Zayn, śmiejąc się. –Może to banalny sposób spędzania czasu, ale naprawdę,  jesteśmy tylko zwykłymi chłopakami.
- Może jesteście zwykłymi chłopakami, ale miliony dziewczyn, dało by się zabić, żeby was spotkać czy umówić się z wami. No właśnie… Jak, według was, powinna wyglądać idealna randka? – zapytałam i kątem oka, popatrzyłam na Lou i Harrego, którzy śmiali się z czegoś w niebogłosy.
- Myślę, że idealna randka jest wtedy, gdy jesteś na niej z wyjątkową osobą – powiedział blondyn, a ja się zmieszałam, gdyż wiedziałam, że słowa Nialla były skierowane do mnie…
- Też tak sądzę – powiedział Styles.
- Randka powinna być romantyczna. Ja wyobrażam sobie, mnie i moją wybrankę, siedzących na dachu jakiegoś wysokiego budynku  patrzących na pełnie księżyca -  Malik trochę się rozmarzył.
- Wow. Czyli ujawnia nam się tutaj romantyczna strona, zwariowanych chłopaków z 1D – zaśmiałam się. –A jak widzicie swoją przyszłość, za 10 – 20 lat?
- Myślę, że wtedy będziemy mieć żony, dzieci… - zaśmiał się Lou.
- Tak. Wtedy będziemy odpoczywać i prowadzić spokojne życie – dopowiedział Liam.
- No właśnie. Teraz jest wokół was wielkie zamieszanie. Media próbują z wszystkiego zrobić sensacje. Jak sobie radzicie z plotkami? – zapytałam, przy okazji wiążąc swoje włosy w niedbałego koczka.
- Na początku byliśmy tym załamani, ale teraz po prostu się tym nie przejmujemy. Nasi fani wiedzą jaka jest prawda i nie wierzą w bzdury – Zayn uśmiechnął się.
- No tak. Macie mnóstwo, wspaniałych fanów. Jak bardzo są dla was ważni?
- Są dla nas bardzo ważni. Bez nich nic byśmy nie osiągnęli. Zawsze nas wspierają. I bardzo im za to dziękujemy – powiedział szczerze Tommo.
- A czy bylibyście w stanie związać się z wasza fanką?
- Czy to podchwytliwe pytanie? – zaśmiał się Niall, a za nim reszta.
- Jeśli nie piszczałaby na nasz widok, to czemu nie? – rzekł Payne, a wszyscy mu przytaknęli.
- Okay no to by było na tyle… - wyszczerzyłam się.

*** Oczami Meg ***

Po około godzinie obudził mnie głośny szum wiatru za oknem. Chcąc spać dalej, odwróciłam się na drugi bok. Niestety nic to nie dało, więc niechętnie podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą i piżamę przebrałam na jakieś szare, dresy i czarną bokserkę. Niepotrzebnie spałam u Harrego w aucie, przez to nie mogę zasnąć teraz – skarciłam się. Zeszłam zaspana na dół. Przechodząc przez  salon, pogładziłam ręką po moich włosach, przy tym ziewając. Nagle usłyszałam śmiech. Zaraz, dlaczego tutaj świeci się światło ? – pomyślałam. W tym momencie zobaczyłam, że Julie wraz z chłopakami siedzą wciąż na kanapie. Zaczęli głośno się śmiać, a ja wkurzona przeszłam do kuchni. Nalałam sobie wody do szklanki i upiłam łyk. Po chwili wróciłam do tych głupków. Juls zakończyła wywiad słowami:
- Okay no to by było na tyle… - uśmiechnęła się, po czym wyłączyła dyktafon.
W tym momencie spojrzała na mnie i spytała:
- Czemu nie śpisz ?
- Nie wiem. Coś mnie obudziło i nie mogę zasnąć – powiedziałam jak zrozpaczone dziecko, któremu zabrano cukierka.
- Oooow moje biedactwo – usłyszałam Harrego. Na jego widok od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Podbiegłam do niego i usiadłam obok. Podkuliłam nogi i wtuliłam się w jego tors. Chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
- Meg, czy ty mi chcesz odebrać mojego Stylesa ? – powiedział teatralnie Lou, na co wszyscy oprócz Zayna wybuchli śmiechem.
- Jeśli się tylko na to zgodzi to tak – wyszczerzyłam się.
- Jak najbardziej oddaję się w twoje ręce, kotku – powiedział Loczek i wystawił język w stronę Tomlinsona.
- Czyli mamy nową pare ? – spytała zadowolona Juls, widząc nas szczęśliwych.
- Nigdy nic nie wiadomo – wyszczerzył się Styles i cmoknął mnie znów w policzek.
Wszyscy uśmiechnęli się na nasz widok i powrócili do oglądania filmu. Ja natomiast objęłam Harrego wokół szyi i szepnęłam mu do ucha:
- Spotkamy się jutro?
- No pewnie – wymruczał, po czym wpił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, który był bardzo przyjemny.
-  Dobra, nie patrzmy tak na nich. To normalne, są zakochani – usłyszałam Liama.
Oboje oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na wszystkich. Wzrok każdego był skierowany na nas. Uśmiechnęłam się do Harrego, który cmoknął mnie w nos, a ja już tylko z powrotem wtuliłam się w jego tors i przymknęłam oczy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli do następnego weekendu pod tym rozdziałem pojawi się 20 komentarzy, to pojawi się także nowy rozdział ;) Mamy nadzieję, że się podoba. Bardzo nad nim się napracowałyśmy ;* Jeśli jeszcze ktoś z was chce być informowany o nowym rozdziale to zostawcie w komentarzu swój numer gg lub nazwę twittera ! :D Więc miłej lekturki życzymy :D


...Because we love more than this...<3


SEE YOU ! ;*

niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 40 - " Change my mind "

CZYTASZ = KOMENTUJ.
W PRZYSZŁYM TYGODNIU JEŚLI NIE BĘDZIE 15 KOMENTARZY TO NIE DODAMY ROZDZIAŁU.
A TERAZ ZAPRASZAMY NA ROZDZIAŁ 40 ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

***Oczami Julie***

Po paru minutach na dół zeszli Kamil i Sylwia wraz Katy. Zapakowaliśmy się wszyscy do taksówki, a po chwili już znaleźliśmy się na lotnisku. Pożegnaliśmy się. Oczywiście nie obyło się bez płaczu. Kiedy przyszła kolej para oddaliła się, machając nam na pożegnanie. Otarłam łzy i razem z Meg poszłyśmy złapać taksówkę. Kiedy cudem nam się to udało wsiadłyśmy i postanowiłyśmy pojechać coś zjeść.
Piętnaście minut później stałyśmy w kolejce w McDonaldzie. Kiedy przyszła nasza kolej zamówiłam całą masę jedzenia. A więc cheeseburger, mega duże frytki, colę i do tego lody. Kasjerka położyła na tacy zamówienie, a ja ją wzięłam. Zapłaciłam za wszystko i razem z Meg poszłyśmy na poszukiwanie wolnego miejsca. Usiadłyśmy koło okna, w dość ustronnym miejscu.
- Na pewno nie chcesz trochę? – powiedziałam, zabierając się za posiłek.
- Nie dzięki… Nie  jestem głodna – wydusiła z siebie patrząc z obrzydzeniem na cheeseburgera.
- A no tak, bo ty jesteś wegetarianką – zrobiłam facepalm.
- No jak można o tym zapomnieć? Znamy się od podstawówki więc powinnaś to wiedzieć – prychnęła, śmiejąc się.
- To może frytki? – zaproponowałam.
- Nie dzięki. A właśnie jutro idziemy do tego sklepu, co była tam ta cudowna sukienka. Chyba sobie ją kupię – powiedziała podekscytowana.
- Chodzi Ci o tą czarną? Tą sięgającą do połowy uda? – powiedziałam pochłaniając cheeseburgera.
- No dokładnie o tą. W ogóle powinnaś kupić ten sweterek, wiesz taki zapinany, co Ci się tak podobał.
- Myślisz? Nie wyglądałam w nim grubo?
- Na pewno nie wyglądasz w nim grubo. Jesteś chuda jak patyk – usłyszałam za sobą głos.
Popatrzyłam na Meg, która śledziła wzrokiem każdy ruch za mną. Lekko zestresowana powoli odwróciłam głowę do tyłu. Moim oczom ukazali się chłopcy, których bardzo dobrze znałyśmy.
- Możemy się przysiąść ? – spytał Lou.
- To miejsce jest zajęte – powiedziała Meg, a ja zrobiłam minę WTF?!
- A dla kogo jeśli można wiedzieć? – powiedział podejrzliwie Harry, unosząc brew.
- Coś mi się wydaję, że zmyślacie – rzekł Liam siadając koło mnie, a naprzeciwko nas Niall z pełną tacą jedzenia.
Oczywiście reszta też się przysiadła. Popatrzyłam na Meg, której wzrok mógłby zabić.
- Co wy o tej porze robicie tutaj? – dopytywał Horan, który włożył do ust frytkę.
- A co już nie można przyjść sobie zjeść? – bąknęła Megan.
- Ale przecież ty teraz nic nie jesz? – powiedział Zayn.
- Twoja spostrzegawczość mnie zaskakuje – Szatynka przewróciła oczami.
- Znowu zaczynacie? Przecież wiadomo, że droczycie się ze sobą żeby tylko ze sobą porozmawiać – na słowa Liama wybuchłam śmiechem.
- Dobre. Oni tylko wyrażają swoje zdanie. O co się czepiacie? – powiedziałam, a Megan krzyknęła:
- Ha ! Dokładnie ! – przybiłyśmy sobie piątkę.
- Ale wy jesteście wredne – wymamrotał urażony Lou, a Meg pstryknęła go w nos.
- Awww… Lou… Dzięki za tak miłe słowa – powiedziałam, upijając przez słomkę łyk pepsi.
Zobaczyłam Megan, która trzęsła się, próbując powstrzymać śmiech. Uśmiechnęłam się i wstałam od stolika.
- Muszę zadzwonić. Zaraz wracam – rzuciłam, a Szatynka spojrzała na mnie wzrokiem mordercy.
Wyszłam z Mc. i oddaliłam się, aby przyjaciółka i reszta nie zauważyli mnie przez szybę. Wyciągnęłam z torebki paczkę papierosów i wyciągnęłam jeden. Wzięłam go do ust i wygrzebałam zapalniczkę. Jak na złość nie chciała zapalić.
- Cholera jasne. Czemu teraz? – warknęłam pod nosem.
- Ty palisz? – usłyszałam głos Malika za sobą, więc się odwróciłam.
- A co Cię to obchodzi?
- Chcesz ognia? – spytał, na co ja przewróciłam oczami i przytaknęłam głową.
- Nie wiedziałem, że palisz… Kiedy zaczęłaś? – zdziwił się Mulat.
- Od kilku miesięcy. Ale to zostaje między nami… - powiedziałam.
- A czemu Meg ma o tym nie wiedzieć?
- Uwierz, nie chcesz, żebym Ci powiedziała – rzekłam, po raz kolejny biorąc bucha.
Staliśmy tam kilka dobrych minut. Właśnie kończyłam fajkę, kiedy drzwi fast food’a się otworzyły. Zobaczyłam Meg, która patrzyła w moją stronę.
- Cholera jasna – zaklęłam pod nosem.
- Juls !!! Co ty odwalasz?! Wyrzuć tą fajkę! Dobrze wiesz co myślę na temat palenia!
- Tak znam Twoją historię z fajkami, ale musiałam odreagować – wyrzuciłam peta, a następnie go przydeptałam.
- Pogrzało Cię do reszty?! Chcesz sobie niszczyć życie tym gównem?! – wskazała na paczkę papierosów którą miałam w ręce, a Malik w tym czasie próbował pozbyć się papierosa. – Wszystko widzę ! – krzyknęła Meg, wskazując na Mulata.
Oboje spuściliśmy głowę i słuchaliśmy jej kazania. Wtedy podeszli do nas Hazza, Lou, Liam oraz Niall, który w ręku trzymał  pełną paczką nowo zamówionego jedzenia.
- Co jest? – spytał Horan.
- Idioci. Wszędzie idioci – dziewczyna zaczęła nieco przesadzać.
- Kurde Meg nic się przecież nie stało… - stanął w naszej obronie Zayn.
- Może dla Ciebie !
- Czemu tak bardzo przeszkadza Ci palenie?
- Jeśli chociaż trochę mnie lubisz, rzuć to – powiedziała i poszła na przód.
- Meg, dajże spokój.. !! – krzyknął zrezygnowany za dziewczyną, która nie zwróciła na niego uwagi. Mulat spojrzał na mnie smutno i spytał:
- Powiesz mi o co chodzi ?
- Okay, ale na osobności – wtedy cała reszta przyśpieszyła kroku, próbując dogonić Meg, a my zostaliśmy z tyłu.
- Więc… Dlaczego Meg nienawidzi jak ktoś pali?
- Kiedyś miała sama z tym problem. Zaczęła w baaaaaaardzo młodym wieku i strasznie ciężko było jej rzucić.
- Czemu zaczęła?
- Już sam ją o to spytaj  - powiedziałam przyśpieszając.
Minęłam Horana i podbiegłam do Meg.
- Masz zamiar się na mnie dąsać?! – krzyknęłam przez co wszyscy się zatrzymali.
- Może nam ktoś powiedzieć o co chodzi? – spytał Lou.
- Chcecie wiedzieć?! To powiem wam. Julie pali papierosy. Niszczy sobie zdrowie i łamie daną mi obietnicę!
- Sama paliłaś więc mnie nie pouczaj ! Nie jestem dzieckiem ! – krzyknęłam.
- Ale tak się zachowujesz ! Po za tym miałam powód, żeby sięgnąć po to świństwo ! – warknęła.
- A skąd wiesz, że ja nie mam powodu?!
- Bo Ciebie nie porzucił ojciec ! – powiedziała, a wszyscy otworzyli szeroko oczy.
- A Ciebie nie porzuciła matka !
- Przynajmniej Twój ojciec nie miał Cię gdzieś ! – wykrzyknęła.
- Ale Tobie przynajmniej niczego nie brakowało ! Obracałaś się zawsze w towarzystwie gwiazd !
- A myślisz, że byłam szczęśliwa obracając się w takim towarzystwie, ze świadomością, że moja matka zostawia mnie samą w domu ?! – zbulwersowała się.
Na tym zakończyłyśmy swoją, jakże miłą wymianę zdań i z powrotem wróciłam na tyły. Zerknęłam na przyjaciółkę, do której podbiegł Harry, zawzięcie jej coś tłumacząc. Mi natomiast przypatrywał się Niall. Widać było, że nie wiedział co zrobić, więc po prostu podszedł i mnie przytulił. Zdziwiłam się i miałam zamiar go odtrącić, ale nie miałam na to ani siły, ani ochoty. Poczułam jego perfumy, którymi zawsze się zachwycałam. Nie wytrzymałam i po moich policzkach spłynęły łzy.

***Oczami Meg***

Szłam z przodu szybkim krokiem. Byłam mega wkurzona na Juls. Zrobiła niezłe przedstawienie przed tymi idiotami… Po co ona w ogóle chwyciła się za fajki ? Przecież tyle razy mówiłyśmy  sobie, że nie dotkniemy tego świństwa.
- Meg – usłyszałam za sobą charakterystyczną chrypkę.
- Co chcesz Harry ? – spytałam smutno, idąc przed siebie.
- Nie bądź na nią zła. Palenie to przecież znowu nic takiego strasznego, jak będzie chciała to rzuci. Nie rozumiem dlaczego robisz z tego taką aferę.
- Nie znasz sytuacji, więc nie pouczaj mnie – warknęłam.
- Bez nerwów.. – powiedział i podniósł ręce na znak niewinności.
- No to mnie nie denerwuj – odparłam.
W tym momencie podeszła do mnie Juls i chwyciła pod ręke.
- Wracamy ? - spytała i przepraszająco na mnie spojrzała.
- Jasne – przytaknęłam jej, a  następnie przytuliłyśmy reszte na pożegnanie.
- Ej, odprowadzić Was ? – rzucił szybko Zayn, ciągnąc za sobą Nialla.
- Nie…. – zaprzeczyła Juls - Musimy po  drodze jeszcze pogadać, poza tym nie mamy daleko – dodała.
- Okay, ale jakby co to dzwońcie – rzekł Blondasek i wesoło uśmiechnął się w stronę Rudej.
Przewróciłam oczami i pociągnęłam moją przyjaciółkę. Powoli spacerując przez park, wyjaśniłyśmy sobie wszystko. W zgodzie skręciłyśmy w dobrze nam znaną uliczkę. Przechodziłyśmy właśnie koło pubu, kiedy dwóch pijanych mężczyzn  skierowało się w naszą stronę, tym samym zagradzając nam drogę.
- Możemy w czymś pomóc ? – spytałam lekko zirytowana.
- Pewnie, że tak – odezwał się jeden z nich i obleśnie się uśmiechnął.
- Nie sądze.. – odparła Juls, po czym próbowałyśmy ich wyminąć. Nie udało nam się to, gdyż jeden z nich złapał mnie za nadgrastki i powiedział:
- Gdzie się wybierasz ? Jeszcze nie skończyłem.
- Nie obchodzi mnie to, zejdź mi z drogi.
- Jeszcze nie dostałem tego czego chcę.
- Zostaw mnie – warknęłam i rozglądnęłam się za Julie. Szarpała się z kolegą mojego napastnika, który próbował ją objąć.
- Zabieraj te łapy – krzyczała dziewczyna.
Bez zastanowienia także zaczęłam się wyrywać, ale to na nic. W pewnym momencie poczułam szarpnięcie i już po chwili znalazłam się w czyiś ramionach.
- Ej to moja lala – odezwał się pijak.
- To nie jest żadna lala – warknął Zayn, który nadal nie miał zamiaru mnie puścić – I lepiej się stąd zmywaj, jeśli nie chcesz mieć problemów.
- Bo co mi zrobisz gówniarzu ?– rzekł menel.
- Nie chcesz wiedzieć .. – te słowa zadziałały na mężczyznę jak płachta na byka.
Rzucił się na Zayn’a, który pod wpływem ciosu upadł na chodnik.
- Zayn ! – krzyknęłam zrozpaczona.
Mulat wstał, najwyraźniej wkurzony i podszedł do napastnika.
- Masz przerąbane ..– powiedział, po czym uderzył mężczyznę z zamkniętej pięści prosto w twarz.
I tak właśnie zaczęła się niezła bijatyka. Julie pobiegła do mnie, cała zhisteryzowana. Zobaczyłam, że jej wybawcą był, nie kto inny jak Niall, który teraz nieźle oberwał.
Do bójki doszło kolejnych dwóch gości, którzy najprawdopodobniej byli przyjaciółmi awanturników. W tym składzie Niall i Zayn nie mieli szans. Rzuciłyśmy się im na pomoc. Każda z nas robiła co w swojej mocy. Próbowałyśmy ich odciągnąć od siebie, ale to nic nie dawało. Kiedy jeden z nich podszedł do mnie i złapał mnie za tyłek, nie wytrzymałam i strzeliłam go prosto w twarz z otwartej dłoni. W tym momencie usłyszeliśmy syrenę policyjną, dlatego napastnicy od razu rzucili się w ucieczkę. Najwyraźniej ktoś po nich zadzwonił. Zayn wraz z Niallem odwrócili się tyłem do ulicy tak, aby gliny nie zobaczyły ich po bójce. Kiedy radiowóz przejechał obok i oddalił się. Natychmiast podskoczyłyśmy do chłopaków i zaczęłyśmy ich oglądać z każdej strony. Bez zastanowienia pociągnęłyśmy ich za sobą i skierowałyśmy się do naszego domu. Po 10 minutach byłyśmy już na miejscu. Otworzyłyśmy drzwi i wpuściłyśmy chłopaków do środka. Julie zabrała Nialla do salonu, biorąc przy okazji mrożony groszek. Ja natomiast zostałam z Zaynem w kuchni. Wyciągnęłam apteczkę i położyłam na pobliskim blacie. Zdziwiło mnie to, kiedy Malik wstał gwałtownie i syknął z bólu. Nie rozumiałam po co wykonywał ten ruch, skoro był cały obolały. Podszedł do mnie i objął. Uniosłam wyżej brwi i wpatrywałam się w niego jak w obraz. Obserwowałam jego każdy ruch.
- Nic ci nie jest? Nic ci nie zrobili ?- wykrztusił. Widać było, że nawet wypowiedzenie paru słów przynosiły mu wielki trud jak i ból. Nie mogłam patrzeć na niego. Jak wyjdzie teraz na scene ? – spytałam siebie w myślach.
- Zayn, ty lepiej spójrz na siebie. To wszystko moja wina. Przepraszam cię – powiedziałam, a po moim policzku spłynęła łza. Odwróciłam więc głowę, ale Malik złapał mój podbródek i lekko go uniósł. Otarł mój policzek ze słonej kropli i lekko cmoknął w policzek. Położył swoją głowę na moim ramieniu i szepnął:
- Przytul mnie.
Bez zastanowienia zrobiłam to o co prosił. Z każdą sekundą chłopak co raz bardziej przyciągał mnie do siebie. Tkwiliśmy w uścisku już dobrych pare minut kiedy, chłopak niepewnie i cicho powiedział:
- Meg .. Poca.. – jego głos zadrżał – pocałuj mnie – dokończył.
Wyrwałam się z jego ramion i spojrzałam z niedowierzaniem w jego stronę.
- Ale ja…
- Po prostu to zrób – przerwał mi, a ja kompletnie nie wiedziałam co mam teraz zrobić, powiedzieć.
Stałam bezczynnie i wgapiałam się  w niego, natomiast on czekał na chociaż mały ruch z mojej strony. Chłopak usiadł zrezygnowany na krześle, a ja sięgnęłam do apteczki. Wyjęłam z niej plastry i skierowałam się do Zayna. Niepewnie przybliżyłam się do niego i opatrzyłam rany.
- Lepiej będzie, jeśli zostaniesz na noc. Nie puszczę cię takiego przez miasto.
Malik nic nie odparł, tylko pociągnął mnie za rękę, tak, że wylądowałam na jego kolanach. Objęłam go, dzięki czemu obroniłam się przed upadkiem. Mulat gwałtownie przycisnął mnie do siebie i wpił w moje usta. Oboje zatraciliśmy się w tym pocałunku. Nie byłam mu dłużna. Odwzajemniałam nawet najmniejszego buziaka. Chłopakowi spodobało się to, dlatego kilka razy uśmiechnął się. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, Zayn spojrzał w moje oczy i czegoś w nich szukał. Może akceptacji ?..
- Dobrze.. Zostanę. – odparł i blado się uśmiechnął. Później tylko wtulił się we mnie i napawał moją bliskością.

***Oczami Julie***

Usiadłam wraz z Niallem na kanapie. Popatrzyłam na chłopaka, który miał rozciętą brew i podbite oko.
- Niall… Dziękuje Ci za to co zrobiłeś… Nie wiem co by się stało, gdybyś… Gdybyście nie przyszli z pomocą… Ja… - jąkałam się. – Dzięki.
- Nie no spoko… Nie ma sprawy – chłopak lekko się uśmiechnął.
Wzięłam wacik i zamoczyłam go w spirytusie. Przyłożyłam go do rany, a chłopak zasyczał z bólu.
- Ej, prawie nie dotknęłam – zaśmiałam się.
- No nie wcale – chłopak wybuchnął śmiechem, ale szybko spoważniał. Każdy gwałtowny ruch sprawiał mu ból.
Popatrzyłam chłopakowi w oczy, ale szybko odwróciłam wzrok w inną stronę. Wzięłam do ręki mrożony groszek i przyłożyłam go, do jego podpuchniętego oka. Naprawdę nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Kiedy ten pijak zaczął mnie obmacywać, byłam przerażona.
- Skąd w ogóle się tam wziąłeś ? – spytałam chłopaka, który cały czas mi się przypatrywał z uśmiechem.
- Poszliśmy za wami. Chcieliśmy mieć pewność, że wróciłyście całe do domu…
- A przypadkiem nie chcieliście się dowiedzieć, gdzie mieszkamy? – podniosłam jedną brew do góry.
- No to też – blondyn uśmiechnął się, a ja spoważniałam. – Dalej jesteś zła na mnie?
- Wiesz bardzo się zmieniłam przez ten rok.
- Nie prawda… Dalej jesteś tą samą dziewczyną, która uwielbiała dużo jeść, która kochała się śmiać z wszystkiego… W której się zakochałem…
- Proszę Cię. Nie gadaj głupot. To przeszłość, a wrażliwa, rudowłosa dziewczyna już nie wróci. Pogódź się z tym – powiedziałam oschle, powoli chowając spirytus i opatrunki.
- Julie – chłopak chwycił mnie za rękę – Nic nie oczekuję od Ciebie… Chcę, abyśmy byli przyjaciółmi, znajomymi… Tylko tyle…
- Ale… - zawahałam się.
W sumie to czemu nie? Wydaję mi się, że już go nie kocham, więc przyjaźń powinna być dobrym rozwiązaniem…
- Tylko przyjaźń. Nic więcej ? – dopytywałam.
- No tak – zawahał się.
- No to możemy spróbować, jako przyjaciele – uśmiechnęłam się.
- To świetnie. Chciałbym poznać tą nową Juls – zaśmiał się i przytulił mnie.
- Mam nadzieję, że nie popełniam kolejnego błędu… - powiedziałam pod nosem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Love you guyz...:D

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 39 -,, Your hand fits in mine like it's made just for me...''


***Oczami Julie***
Po 5 minutach wyszliśmy ze studia. Razem z Meg skierowałyśmy się w stronę Leicester Street. Megan zniknęła z mojego zasięgu wzroku, pewnie „porwana” przez kogoś, natomiast koło mnie znalazł się Niall.
- Pogadamy? – zaczął.
- Sory. Nie gadam z powietrzem – bąknęłam.
- Jesteś inna niż kiedyś…
- To znaczy jaka? Po prostu nie jestem już tak naiwna jak dawniej…
- Jest przesłodka - powiedział patrząc na blondyneczkę, tym samym zmieniając temat – To moje dziecko? – spytał prosto z mostu, a mnie zatkało.
- Już mówiłam, że to nie Twoja sprawa – przytuliłam mocno dziewczynkę do siebie i ruszyłam na przód.
- Odpowiedz mi na pytanie ! – chłopak krzyknął, zagradzając mi drogę.
- Nie. To nie Twoje dziecko !
 - To kogo innego? – spytał.
- Hm… zastanówmy się…
- Lubisz się tak bawić?! – zirytował się.
- Głupie pytanie, głupia odpowiedź. Myślisz, że jestem zdolna do tego, żeby wpakować się w tak młodym wieku w dziecko?! Jeśli tak to wielkie dzięki ! – wyminęłam go i szłam dalej przed siebie.
- Nie to miałem na myśli… - odparł, doganiając mnie.
- Jasne, jasne. W ogóle czemu za mną idziesz? Śpieszę się – próbowałam go przegonić.
- Odprowadzę was  – powiedział, a ja przewróciłam oczami.
- Musisz?
- Taak – wyszczerzył się.
- Potrzymaj ją chwilkę – podałam mu Kate, a sama wyciągnęłam z torebki komórkę i napisałam SMS’A do Megan.
- Jak tam u was? U Ciebie i Meg? – zaczął.
- Wiem, że Cię to nie obchodzi, więc daruj sobie okay? – bąknęłam, nie odrywając wzroku od komórki.
- Nie bądź taka. Nie możesz nas traktować chociaż jak znajomych, a nie jak całkiem obce sobie osoby ?
- Dobra więc powiedz co tam u Ciebie, a ja udam, że mnie to obchodzi – wyszczerzyłam się sztucznie.
- Więc… U mnie jakoś leci. Jak każdy wie, skończyłem z Sydney jakieś 10 miesięcy temu i jestem wolny.
- Gratuluje – odparłam bez entuzjazmu.
Wtedy zadzwonił telefon Niall’a.
- Halo? Hm… No jestem z Julie. Okay już ją daję. – chłopak podał mi swoją komórkę.
- Słucham? – zaczęłam.
- Siema Julie, tu Lou. Może umówimy się wszyscy na jakąś kolacje czy coś?
- Nie. Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.
- Czeeeeeeeeeemu? – marudził Tommo.
- Bo tak będzie lepiej – wcisnęłam czerwony guzik i moim oczom ukazała się tapeta.
- Skąd to masz ?! – odwróciłam telefon w stronę Horana.
- No kupiłem sobie.  – odpowiedział blondyn.
- Mówię o tapecie, nie o komórce ! – wkurzyłam się.
- A to… To zdjęcie zrobiłem Ci kiedyś – uśmiechnął się.
- Niby kiedy?
- Po tamtej nocy – chłopak spokojnie odpowiedział, a ja się zaczerwieniłam.
- Dalej to masz?
- Może ty nas dawno przekreśliłaś, ale nie ja.- odpowiedział i smutno na mnie spojrzał.
Zdziwiłam się. Minął rok, a on dalej miał moje zdjęcia? Nie zapomniał o mnie? Cały czas o mnie myślał? Dobra Julie spokój i opanowanie – skarciłam się w myślach.
- To tutaj jestem umówiona – Niall podał mi dziewczynkę.
- A pożegnanie ? – uśmiechnął się mile.
- A no tak. Cześć – podałam mu dłoń. Zauważyłam, że nie tego oczekiwał, ale trudno.
- Pa – chłopak odszedł.
- Niall?! – krzyknęłam za nim, a on się odwrócił. – To nie jest ani Twoje, ani moje dziecko – na twarzy Horana zauważyłam ulgę.

***Oczami Megan***

Wyszłam razem z Julie i Kate ze studia. Zaraz za nami pojawiła się piątka chłopaków. Popatrzyłyśmy na siebie znacząco i od razu przyśpieszyłyśmy kroku. Jak na złość upuściłam błyszczyk, który miałam w ręce. Przykucnęłam, aby go podnieść. Ruda nie zauważając tego, że na chwilę się zatrzymałam, ruszyła dalej. Podniosłam się do pozycji stojącej. W tym momencie poczułam coś na moim ramieniu. Odwróciłam się, żeby sprawdzić kto lub co mnie dotyka. Mój wzrok utkwił w dobrze mi znanym, wysokim brunecie.
- Cześć – odezwał się pierwszy Zayn.
- Yyy.. heej –odparłam niepewnie, po czym wyciągnęłam dłoń w stronę chłopaka, który widocznie zdziwił się na mój gest. Jego ręka delikatnie drżała, przez co puściłam ją i skierowałam wzrok na ulicę. Nie miałam odwagi popatrzeć mu prosto w oczy. W końcu po tym co zrobiłam rok temu, nie dziwię się, że tak na niego reaguje. Jest mi wstyd za to, że wtedy na lotnisku tak ich potraktowałam. Nie powiedziałam nawet głupiego : ,, Cześć ‘’ .. 
- Jak tam ? Co u ciebie ? – spytał nieśmiało.
- Pomijając fakt, że mam wymarzoną pracę, to jest po staremu – uśmiechnęłam się blado – A u ciebie ?
- Tak jak zawsze dużo wywiadów, koncertów..
- Pewnie w ogóle nie masz czasu, żeby odpocząć od tego wszystkiego.
- Niby tak, ale z drugiej strony przecież robię to co kocham, więc nie ma tu po czym odpoczywać..
- Ale trzymasz się jakoś ? Bo wiesz.. Wyczytałam kiedyś na twitterze, że masz problemy z narkotykami – spojrzałam na niego badawczo.
- A ja wyczytałem kiedyś, że spotykasz się z niejakim Danem – spojrzał na mnie wzrokiem, w którym tkwił ból, cierpienie i zawód.
- Dawne dzieje. Nie ma co rozdrapywać starych ran – przygryzłam dolną wargę.
- Czyli o nas już nie pamiętasz ?
- Zayn.. Nie było żadnych nas..
- Nie mów tak. Dla mnie jesteś wciąż ważna. Czemu zmieniłaś numer ?
- Bo nie chciałam dalej cierpieć. Nie mogłabym się z wami przyjaźnić i codziennie was widywać.. Zrozum mnie. To by było dla mnie zbyt trudne – spojrzałam na niego smutno, a w tym momencie podbiegł do nas Aron, który przytulił mnie i powiedział:
- Dzięki, że dałaś rade. Kolejny raz uratowałaś radio – zaśmiał się.
- I tak jestem na ciebie obrażona – skrzywiłam się.
- No już się tak nie złość – pstryknął mnie w nos – Poza tym dostaniesz premię. Do jutra Meg – dodał, po czym cmoknął mnie w policzek i wsiadł do pierwszej lepszej taksówki.
- Co to było ? – spytał Malik.
- Rozmowa – przewróciłam oczami – Wiesz może nie traćmy czasu – zaczęłam.
- Nie rozumiem – zmarszczył czoło.
- Miło cię było widzieć, ale lepiej wróćmy do rzeczywistości. Muszę już iść – rzuciłam szybko i chciałam odejść, ale niestety Zayn chwycił mój nadgarstek.
- Zaczekaj. Nie przywitałaś się z resztą, poza tym daj mi swój numer – odparł.
- To rozkaz czy prośba ? –spytałam zirytowana i uniosłam brwi.
- Rozkaz. Chcę mieć do ciebie jakiś kontakt – odpowiedział.
- Ale może ja nie chcę, nie pomyślałeś o tym ?
- Meg proszę cię – odezwał się smutno – Nie chcę po raz kolejny cię stracić, a jeśli teraz odejdziesz to możliwe, że już cię nigdy nie zobaczę – spuścił wzrok.
- I właśnie o to mi chodzi... – popatrzyłam na Mulata, który wbił we mnie wzrok, nie mogąc chyba uwierzyć w to co przed chwilą powiedziałam.
- Meeeeg ! – wydarł się ktoś za mną, a po chwili poczułam na sobie kogoś ciężar. Coś gilgotało mnie po twarzy. Dopiero po chwili spostrzegłam, że są to brązowe loczki. Styles gniótł mnie w najlepsze, a ja niechętnie tkwiłam w uścisku. Harry stanął naprzeciwko mnie zaraz koło Zayna, o którego oparł rękę.
- Dziewczyno, wiesz jak ja tęskniłem ?! – powiedział zielonooki, zawzięcie wpatrując się w moje oczy, przy tym cały czas się szczerząc.
Co jak co, ale Styles to umie rozweselić człowieka, dlatego na te słowa odwzajemniłam uśmiech. Chłopak podszedł do mnie jeszcze raz i ponownie mnie uściskał. Objęłam go także, a on lekko uniósł mnie nad ziemię i obdarował soczystym buziakiem w policzek.
-Dobra dość – Malik zaczął odciągać Harrego ode mnie.
Mulat stanął za mną i położył swoje ręce na moich biodrach. Wtedy poczułam, że Zayn odgarnia moje włosy z szyi. Po chwili poczułam jego ciepły oddech.
- To dasz mi ten numer ? – szepnął, a ja spojrzałam na Harrego, który stał zdezorientowany.
- Muszę już iść – rzuciłam szybko i oddaliłam się lekko od Zayna.
W tym momencie poczułam wibracje w kieszeni.. Wyciągnęłam z niej telefon i odczytałam wiadomość od Juls:

,, Widziałam, że zatrzymał cię Zayn, więc nie chciałam przeszkadzać.. Poza tym i tak muszę jechać do centrum odstawić małą. Zobaczymy się później .. xx ‘’

- Extra – bąknęłam pod nosem, a Styles i Malik spojrzeli w moją stronę.
- Stało się coś ? – spytał zdziwiony Loczek.
- Juls musi jechać do centrum – powiedziałam, po czym na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Odprowadzę cię ! – krzyknął Harry.
- Nie trzeba. Dam sobie radę – uśmiechnęłam się miło, ale wtedy Malik lekko drgnął i wyszczerzył się..
- To bardzo dobry pomysł. Odprowadzimy cię. RAZEM… – zaakcentował ostatnie słowo i spojrzał znacząco na Stylesa.
- Zayn ! Za godzinę masz przymiarki ciuchów  do występu. Musimy jechać – krzyknął Paul.
- Ale chciałem odprowadzić koleżankę. Zdążę na czas – odparł mu Mulat.
- Nie ma mowy. Chooodź – odezwał się menager chłopaków.
Malik zrobił smutną minę i podszedł do mnie. Przytulił mnie i cmoknął w policzek. Odwzajemniłam jego gesty, a wtedy Zayn powiedział:
- Do zobaczenia … Jutro ? – spytał z nadzieją.
- Wątpię – spojrzałam na niego smutno.
On po prostu odszedł, nic już nie mówiąc. Harry spojrzał na mnie i odezwał się miło:
- Idziemy ?
- Yhym…
Szliśmy w ciszy przez całą drogę. Nie miałam zamiaru się odzywać, bo co by to dało ? Pewnie kłótnie…Przechodziliśmy koło dobrze znanego mi miejsca. Park, w którym po raz pierwszy spotkałyśmy chłopaków.  Zatrzymałam się nagle i spojrzałam na Hazze.
- Może lepiej rozstańmy się tutaj ? – odezwałam się.
- Czemu?
- Jestem umówiona z kimś…
- Z kim? – spytał podejrzliwie.
- To moja sprawa.
- Chcesz wzbudzić moją zazdrość czy po prostu nie chcesz żebym wiedział gdzie mieszkasz? – podniósł brew do góry.
- Raczej to drugie  - uśmiechnęłam się smutno w jego stronę.
- Jak chcesz ! – powiedział wkurzony i odszedł.

***Oczami Julie***

Chwyciłam klamkę od drzwi kawiarni i weszłam do środka. Zauważyłam Sylwię i Kamila, którzy już czekali na mnie.
- Cześć – podeszłam do ich stolika.
- Mamaaaaaaaaa – dziewczynka słodko krzyknęła i wyciągnęła rączki w stronę Sylwii.
- Cześć dzieciaku – dziewczyna pocałowała swoje dziecko w główkę.
- Czemu się spóźniłaś? – dopytywał mój brat.
- Nagłe wezwanie do pracy.
- Rozumiem. Julie  mam pomysł. Może wzięłybyśmy Meg i poszłybyśmy na zakupy? Tutaj w Londynie są niesamowite ciuchy – powiedziała Sylwia.
- Okay. Nie ma problemu. Zadzwonię do niej i spytam.
Wyciągnęłam z torebki telefon i wybrałam numer przyjaciółki. Po trzech sygnałach odebrała.
- Halo?
- No hej. Idziemy razem z Sylwią na zakupy. Wybierzesz się z nami?
- No okay, ale muszę iść się przebrać do domu, więc będę za jakieś 30 minut – powiedziała zdyszana.
- Okay to my czekamy w tej kawiarni, co mają świetne ciasta.
- No dobra. Możecie mi jakieś zamówić – zaśmiała się.
- Spoko. Pa – nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
- Meg pójdzie z nami – zwróciłam się do bratowej.
- O super.
W tym momencie zadzwonił telefon Kamila i usłyszałyśmy piosenkę „I’m sexy and I know it”. Razem z blondynką wybuchłyśmy śmiechem.
- Nie śmiejcie się. Ta piosenka jest o mnie – zażartował chłopak.
- Hahahhaa jasne, jasne. Tylko proszę nie tańcz do tej piosenki – zaśmiałam się.
- No dobra. Jak nie chcecie – udał zgnębionego. – Ja idę z Kasią do domu.
- No siemka – pożegnałyśmy się i poczekałyśmy, aż chłopak wyjdzie z lokalu.
- Okay, a teraz powiedz mi czemu widziałam Cię z Niallem? Myślałam, że już dawno z nim zerwałaś – powiedziała bez skrupułów, czyli jak zwykle.
- To z jego zespołem, ja i Meg musiałyśmy przeprowadzić wywiad – wymamrotałam zamawiając kawę.
- Co?! To musiało być dla Ciebie straszne – dziewczyna okazała mi współczucie.
- No tak, ale co zrobisz? Taka praca.
- To czemu on Cię odprowadzał pod kawiarnię?
- Bo się przyczepił..– przewróciłam oczami. – Ale wiesz co mnie zaskoczyło? Przez ten rok cały czas na komórce miał jedną tapetę. Moje zdjęcie – wyrzuciłam z siebie, a Sylwia otworzyła szeroko oczy.
- Ooo… Jakie to słodkie – zapiszczała.
-To nie jest słodkie tylko chore – sprzeciwiłam się.
- Nie mów, że nic do  niego nie czujesz… Że o nim nie myślisz.
- Skłamałabym mówiąc, że o nim nie myślę. Są takie dni, gdy jest w każdej godzinie i takie godziny, że jest w każdej minucie. Wciąż jeszcze zdarza mi się zasypiać i budzić z jego imieniem na ustach. Często łapie się na tym, że wypatruje jego twarzy w ulicznym tłumie. Ale wiesz… Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze. A ja cały czas się zastanawiam…
- Nie gadaj mi takich głupot. Każda miłość jest inna i nie ma jednej recepty na nią… - powiedziała, a ja upiłam łyk  latte i myślałam nad tym co mi powiedziała Sylwia….

***Oczami Meg***

Szybkim krokiem skierowałam się w stronę domu. Od razu popchnęłam lekko furtkę i pędem wleciałam do środka. Chciałam jakoś przytłumić myśli krążące w mojej głowie, dlatego pobiegłam do szafy i wyjęłam z niej szeroką bluzkę z ciasteczkowym potworem i szerokie dresy. Ubrałam  wybrane ciuchy, podwijając przy tym jedną nogawkę spodni na wysokość kolana. Wróciłam z powrotem na dół i założyłam adidasy. Zobaczyłam w salonie ogromny bałagan, który zostawiłyśmy rano. Postanowiłam posprzątać to później. Ulotniłam się z domu i pobiegłam w stronę parku. Trochę ruchu nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Ostatnio bardzo mi brakowało moich wypadów ze słuchawkami w uszach, biegnąc przez Londyn.
Rozmyślałam tak, dopóki nie zadzwonił mój telefon.
- Halo ? - odebrałam.
- Hej . Wybierzesz się ze mną i Sylwią na małe zakupy ? – spytała z nadzieją Juls.
- Jasne. Dajcie mi 30 minut bo muszę się jeszcze ogarnąć – rzuciłam szybko, po czym się rozłączyłam.
Szybko pobiegłam w stronę domu, dzięki czemu na miejscu byłam po 5 minutach. Od razu wleciałam do środka i wskoczyłam pod prysznic. Po małym odświeżeniu wcisnęłam się w to:





Zeszłam na dół i zamówiłam taksówkę, która zjawiła się po dosłownie paru sekundach. Wsiadłam do auta i odezwałam się:
- Do centrum handlowego proszę..
- Już się robi – odpowiedział starszy mężczyzna…
Po 20 minutach byłam na miejscu i bez zastanowienia wparowałam do lokalu, w którym siedziały dziewczyny. Przywitałam się z nimi i miło spytałam:
- To jak ? Idziemy na podbój sklepów ? – one tylko ochoczo pokiwały głowami.
Krążyłyśmy po centrum handlowym, oglądając nową jesienną kolekcje ciuchów.  Zatrzymałam się przy stoisku z brązowymi kozaczkami do kostki. Moją uwagę przykuła jedna para, więc od razu ją przymierzyłam i popatrzyłam na dziewczyny.
- I jak ? Dobrze wyglądają? – spytałam i wskazałam palcem na buty.
- Są świetne – wyszczerzyła się Sylwia.
- Taak. Powinnaś je kupić. Będę je pożyczać – roześmiała się Juls, po czym lekko szturchnęła mnie łokciem.
- Chciałabyś – wytknęłam do niej język.
Złapałam kozaki i podeszłam do kasy. Zapłaciłam za wszystko, po czym ulotniłyśmy się ze sklepu.
- Jestem za tym, żeby już wracać – odezwała się Ruda, ledwo utrzymując duże torby z zakupami.
- Juls ma rację. Musimy się jeszcze spakować –dodała Sylwia, a ja tylko przytaknęłam głową.
Wyszłyśmy przed centrum i złapałyśmy pierwszą lepszą taksówkę. Po 20 minutach byłyśmy w domu.

***Oczami Julie***

Weszłyśmy do domu, a ja poczułam zapach domowej pizzy. Ściągnęłam buty, aby moje nogi troszkę odpoczęły. No wiecie cały dzień w obcasach jest dość dużym wyczynem. Ruszyłam w stronę nowoczesnej kuchni, którą projektowałyśmy razem z Meg. W pomieszczeniu zobaczyłam Kamila, który co chwilkę zaglądał do piekarnika.
- Siema. Co tak ładnie pachnie? – odezwała się Megan.
- Pizza. Sam zrobiłem – mój brat wypiął dumnie klatę.
- Za ile będzie? – dopytywałam, myjąc ręce.
- Za 3 minuty.
- O to kupa czasu. Idę się przebrać – pobiegłam na górę.
Weszłam do pokoju i od razu rzuciłam się w stronę szafy. Musiałam się śpieszyć, bo zawsze jeśli chodzi o posiłek, to w mojej rodzinie panuje prawo dżungli. Wzięłam szybko beżowy sweterek i do tego jeansy, a następnie weszłam do łazienki. Zarzuciłam na siebie ciuchy, poprawiłam makijaż, grzywkę natapirowałam i spięłam ją, a resztę włosów związałam w niedbałego koka.
Zbiegłam na dół. Całe szczęście zdążyłam, bo reszta domowników dopiero zabierała się za jedzenie. Siadłam na krześle i sięgnęłam po kawałek. Oczywiście, podczas posiłku, gadaliśmy, śmialiśmy się, czyli jak zwykle. Kiedy skończyliśmy, ja i Meg zabrałyśmy się za sprzątanie syfu, który zrobił Kamil. Natomiast on i Sylwia poszli się pakować, gdyż za 3 godziny mieli samolot do Polski. Kiedy odgruzowałyśmy kuchnię, zrobiłam herbatę i razem z przyjaciółką usiadłyśmy wygodnie przed telewizorem.
- Gadałam z Zaynem i Harrym – zaczęła Szatynka.
- Gadałam z Niallem… - odparłam.
- Cholera. Czego oni od nas chcą ? – mówiła dalej Meg, nie odrywając wzroku od ekranu.
- Nie mam pojęcia, ale głodna jestem. Chodźmy na miasto. Proooooooooszę – marudziłam.
- Przed chwilką jedliśmy kolacje ! – zirytowała się.
- Ale chce jeść – wyszczerzyłam się.
- Zaraz jedziemy odwieść twojego brata na lotnisko to po drodze do domu wstąpimy do McDonalds i weźmiemy coś na wynos, okay ? – powiedziała Meg, leniwie wstając z sofy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział dedykowany : Mrs. Malik-Horan-Tomlinson ♥ za to, że nas broniła i jako jedna z niewielu nas rozumie. 
Natomiast chcemy też przekazać kilka słów do:  Pami_XD..

- Nie chcemy cię obrażać czy coś, ale zachowałaś się serio chamsko. 
Szczerze nikt cię tu nie trzyma na siłę i nie karze ci tego czytać... 
Robisz to z własnej nieprzymuszonej woli, dlatego, nie rozumiemy, 
dlaczego tak po nas jedziesz.
My też mamy swoje życie prywatne, szkołę, rodzinę i przyjaciół, których 
nie chcemy zaniedbywać. Przez bloga nie możemy zawalić nauki, co nie znaczy,
że nie jest on dla nas ważny. Z góry dziękujemy za twoje pretensje, których 
nie powinnaś do nas mieć pod żadnym względem, ponieważ nie żyjemy tylko
tym blogiem, bo mamy swoje własne życie.
Nie miej do nas żalu o to co teraz napisałyśmy, ale to naprawdę było nie na miejscu.


A dla tych, którzy dalej mają zamiar 

przeżywać historię Julie i Meg, 

zapraszamy w następny weekend...


...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^ 

niedziela, 4 listopada 2012

Przeeeepraszamy

ZNOWU BARDZO PRZEPRASZAMY, ALE ŻE NIE DODAŁYŚMY ROZDZIAŁY ANI W PONIEDZIAŁEK ANI WE WTOREK. SPODZIEWAJCIE SIĘ GO W OKOLICACH WEEKENDU ;) JESZCZE RAZ BAAAAARDZO PRZEPRASZAMY, ALE ZA TO OBIECUJEMY, ŻE W NASTĘPNYM ROZDZIALE BĘDZIE SIĘ DUUUUUUŻO DZIAŁO ;))

...Because we love more than this...<3

SEE YA !;* ^^