20 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ !
ROZDZIAŁ CZYTAJCIE PRZY PIOSENCE : KLIK ! :D
*** Oczami Zayna ***
Rano obudził
mnie głośny huk, spadających kropli deszczu. Przetarłem leniwie oczy i
podparłem się na łokciach. Zobaczyłem, że na drugim łóżku śpi Niall. Rozglądnąłem
się po pokoju, w którym obecnie się znajdowałem. Dopiero wtedy zorientowałem
się, gdzie jestem. Szybko wyskoczyłem spod kołdry, po czym podbiegłem do słodko
śpiącego Blondaska.
- Wstawaj
Horan !! – krzyknąłem mu do ucha. Chłopak gwałtownie zerwał się i stanął naprzeciwko
mnie.
- Co jest ? –
spytał zaspany.
- Zbieraj
się. Musimy jakoś odwdzięczyć się dziewczynom. Zrobimy dla nich śniadanie –
oznajmiłem.
Szybko się ogarnęliśmy
i zbiegliśmy po cichu do kuchni, a następnie przygotowaliśmy pyszny posiłek.
Niedługo po tym, Meg I Julie znalazły się koło nas. Wszyscy usiedliśmy do stołu
i w ciszy wchłonęliśmy śniadanie. Dziewczyny sprawnie uporały się brudnymi
naczyniami. My natomiast zniknęliśmy w korytarzu, tym samym zakładając buty.
Kiedy Meg i Juls przyszły nas pożegnać, Ruda wdała się w dyskusję z
Blondaskiem. Wykorzystując sytuację, zabrałem Szatynkę na bok i spytałem:
- Spotkasz
się ze mną później ? Chcę porozmawiać o wczoraj..
- Przykro
mi, ale dziś nie dam rady – odparła, po czym spojrzała na mnie tymi swoimi
niebieskimi oczami, przez co po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
- A dlaczego
?
- Bo Juls za
pare dni ma urodziny, a ja jako najlepsza przyjaciółka, urządzam jej mega dużą
imprezę. Muszę rozglądnąć się za jakimś dobrym klubem i tak dalej – nawijała podekscytowana.
- A ja urządzam
Niallowi – wyszczerzyłem się.
- Serio ? –
zdziwiła się.
- Ej, może
byśmy zrobili im tą imprezę razem. Dwoje solenizantów i jedno wielkie PARTY
HARD ! – zasugerowałem, mając nadzieję, że się zgodzi.
- W sumie..
Czemu nie ? To dobry pomysł – uśmiechnęła się.
- To extra –
odparłem – Słuchaj… Skoro nie masz czasu, żeby się spotkać, to chciałbym wytłumaczyć
ten wczorajszy pocałunek.. – zacząłem – Wydaję mi się, że było to trochę nie na
miejscu. Nie wiem czemu to zrobiłem, dlatego cię przepraszam.. Chyba kierowały
mną uczucia i emocje. Lepiej o tym zapomnijmy – dokończyłem, sam nie wiedząc
dlaczego wypowiedziałem te słowa.
- No tak.
Pewnie – odparła Meg, która była lekko zbita z tropu – Dzięki, że jasno
postawiłeś sprawę. Przynajmniej wszystko sobie wyjaśniliśmy – dodała, po czym
ukazał się jej piękny uśmiech.
Pożegnaliśmy
się, a następnie wraz z Niallem wyszliśmy od dziewczyn. Po 5 minutach
znaleźliśmy się w naszym domu. Od razu wsunęliśmy się do środka i zmierzyliśmy
do salonu, gdzie siedziała reszta bandy. Kiedy nas zobaczyli, natychmiast
groźnie spojrzeli w naszą stronę. Liam wstał z kanapy i podszedł bliżej.
- Gdzie
byliście całą noc ?! Co wam się stało ?! Biliście się ?! Dlaczego nie zadzwoniliście ?! – Daddy zaatakował
nas masą pytań, przy tym cały czas krzycząc.
-
Przepraszamy.. – powiedzieliśmy równo, na co wraz z Niallem wybuchliśmy
śmiechem.
- Luuuuuz.
To długa historia. Później wam opowiemy – odezwał się Blondasek, po czym
wygodnie rozsiadł się na kanapie. Uśmiechnąłem się miło do wszystkich, a po
chwili poszedłem w ślady przyjaciela, tym samym rozkładając się na miękkiej
sofie.
***Oczami Julie***
Kiedy chłopcy
wyszli od nas, prędko poprawiłam makijaż, dobrałam dodatki i byłam już gotowa.
Wyszłam z domu, kierując się do taksówki….
Po 15
minutach byłam na miejscu. Weszłam do wielkiego budynku i skierowałam się w
stronę windy. Po chwili już znalazłam się w biurze Jasona, w którym czekał już
ze swoim bratem.
- O już
jesteś – uśmiechnął się mężczyzna.
- No cześć.
Przepraszam za spóźnienie – powiedziałam, cmokając go w policzek.
- Nic się
nie stało… Siadaj – chłopak pokazał na fotel.
Gdy wszyscy
usiedliśmy, Aron zaczął swoją przemowę:
- Jesteś,
jedną z naszych najlepszych pracownic. Dlatego powierzyliśmy Tobie i Meg,
wywiad z One Direction. Musisz się z nimi umówić na wywiad i napisać świetny
artykuł. Wiemy, że dasz radę.
- Masz tu
numer do nich. Zadzwoń i ustal termin spotkania – Jason podał mi kartkę z
numerem telefonu, który doskonale znałam – Musisz wyciągnąć od nich jak
najwięcej osobistych informacji. I później jakoś dobrze to oprawić.
- Nie ma
sprawy. Ile mam czasu na napisanie tego artykułu?
- Tydzień –
odpowiedzieli równocześnie.
- Da się
zrobić – wyszczerzyłam się i wyszłam z biura.
Wzięłam
telefon i wystukałam numer do Meg.
- Halo? –
warknęła dziewczyna.
- Musisz mi
pomóc. Idź do chłopaków i umów mnie z nimi, na wywiad. Proszę Cię. Ja nie mam
czasu. Musze dokończyć pisać artykuł o Cheryl. Proszę, proszę – marudziłam do
słuchawki.
- Ale… No
dobra.
- Umów nas
na dzisiejszy wieczór. Pa – rozłączyłam się.
Udałam się
wzdłuż korytarza. Kiedy doszłam do biura, popchnęłam szklane drzwi i od razu
chwyciłam za telefon.
- Caroline?
Możesz mi zrobić kawę? I przynieś mi wszystkie materiały do artykułu o Cheryl?
*** Oczami Meg ***
Leżałam
przed telewizorem, trzymając na kolanach laptopa. Odkąd chłopcy poszli do domu,
a Juls pojechała do pracy, nie miałam nic innego do roboty. Przeglądałam
właśnie oferty klubów, w którym chciałam zorganizować imprezę dla Rudej i
Nialla, ale niestety żaden się nie nadawał. Zamknęłam więc laptopa i odłożyła
go na bok, po czym chwyciłam za pilot i wyłączyłam telewizor. W tym momencie
zadzwonił mój telefon.
- Halo? – odebrałam.
- Musisz mi
pomóc. Idź do chłopaków i umów mnie z nimi, na wywiad. Proszę Cię. Ja nie mam
czasu. Musze dokończyć pisać artykuł o Cheryl. Proszę, proszę – marudziła do
słuchawki Julie.
- Ale… No
dobra – niechętnie się zgodziłam.
- Umów nas
na dzisiejszy wieczór. Pa – rozłączyła się.
Bez
zastanowienia wstałam i pobiegłam na górę do łazienki. Ubrałam nieco bardziej
stosowniejsze rzeczy i wyszłam z domu. Po 15 minutach byłam na miejscu.
Podeszłam do drzwi i zapukałam w nie trzy razy. Po chwili uchyliły się, a w nich
zobaczyłam Liama.
- Hej –
uśmiechnęłam się miło i przytuliłam go na powitanie.
- Cześć –
odezwał się, po czym odwzajemnił moje gesty – wchooodź – dodał uśmiechnięty.
- Dzięki –
odparłam, a następnie wślizgnęłam się do środka i ruszyłam do salonu. Payne
stanął za mną i krzyknął do pozostałych:
- Chłopaki !
Spokój ! Dama w pomieszczeniu ! …
Cały Liam –
pomyślałam. Harry i Louis natychmiast rzucili się na mnie, zaś Malik wraz z
Horanem tylko pomachali w moją stronę.
- Siadaj
mała.. – odezwał się Harry i cmoknął mnie lekko w policzek.
Tak jak
powiedział, tak zrobiłam. Kiedy w końcu wszyscy wygodnie się usadowili,
zaczęłam rozmowę:
- Nie chcę
wam przeszkadzać..
- Ty nigdy
nam nie przeszkadzasz. – przerwał mi Harry i posłał ten swój powalający
uśmiech, na co Zayn przewrócił oczami.
- No więc,
Julie poprosiła, aby wam przekazać, żebyście dzisiaj koło 21 wpadli do nas.
Musi wam zadać jeszcze pare pytań odnośnie tego artykułu –uśmiechnęłam się
mile.
- Jasne.
Będziemy na pewno – odpowiedział Lou.
- Świetnie.
To ja się zbieram.
- Nie
posiedzisz z nami ? – spytał cwaniacko Zayn.
Na te słowa
lekko się skrzywiłam, nie wiedząc o co mu chodzi. Najpierw mnie całuje, później
mówi, żeby o tym zapomnieć, a teraz próbuje ze mną flirtować. Chyba nigdy go
nie rozgryzę. Dobrze, że moje uczucie do niego wygasło.
- Niee. Mam
jeszcze sprawy do załatwienia – skłamałam.
- Skoro tak,
to okay. – powiedział Harry – A może wieczorem byśmy gdzieś wyszli razem –
spytał nagle, a z ust chłopaków usłyszałam tylko głośne:
- Uuuuuuuuu
..
- Niech
będzie. – uśmiechnęłam się i wręczyłam mu karteczkę, na której napisany był mój
adres.
Wszyscy
otworzyli szeroko buzię, włącznie ze Stylesem. Rok temu Hary zabiegał o randkę
przez dobrych pare miesięcy i niestety mu się to nie udało. Reszta pewnie
myślała, że tym razem będzie tak samo.
To dlatego byli tak bardzo zaskoczeni.
- To wpadnę
po ciebie o 18 – odpowiedział nieśmiało Loczek, po czym cmoknął mnie w policzek
i przytulił na pożegnanie.
- Ale wy…
przecież.. Wy nie możecie się razem spotkać – odezwał się Zayn z wyczuwalną
pretensją w głosie.
- A dlaczego
? – spytałam ze zdziwieniem.
- Bo..yyy..
Bo o 21 musimy przyjechać do was na wywiad – kręcił.
- Spokojnie.
Zdążymy. Prawda Harry ?- spojrzałam na Loczka, który od razu przytaknął mi
głową. Uśmiechnęłam się do wszystkich, po czym rzuciłam krótkie:
- Do później
! –wyszłam z ich mieszkania i skierowałam się do domu.
***Oczami Harrego***
Stałem
właśnie przed lustrem w moim pokoju i poprawiałem marynarkę. W tym momencie do
pomieszczenia, w którym się znajdowałem, wleciał zdenerwowany Zayn. Trzasnął
drzwiami, przez co po całym mieszkaniu rozległ się hałas. Chłopak zbliżył się
do mnie i warknął:
- Ty serio
chcesz się z nią spotkać ?!
- Tak, a
niby czemu miałbym się z nią nie spotykać, skoro w końcu się zgodziła ? –
spytałem.
- Bo ona
zgodziła się tylko dlatego, abym był zazdrosny – krzyknął złośliwie.
- O czym ty
mówisz ? – odsunąłem go od siebie wkurzony.
- O tym, że
przed naszym wyjazdem w trasę, powiedziała mi, że mnie kocha – gestykulował, a
mi co raz bardziej przeszkadzała jego obecność.
- Skąd mam
wiedzieć, że nie kłamiesz ? Poza tym nawet jeśli to prawda, to minął rok.
- No i co w
związku z tym ? – spytał obojętnie.
- To, że
każdy z nas się zmienił, a ona mogła się już w tobie odkochać – warknąłem.
- Nawet tak
nie żartuj – krzyknął i wyszedł, trzaskając przy tym drzwiami.
Nie
przejmując się słowami przyjaciela, ulotniłem się z domu i wsiadłem do mojego
nowego porsche, tym samym odpaliłem silnik samochodu i odjechałem.
Po 10
minutach byłem pod domem Meg.Od razu
skierowałem się do drzwi i zapukałem w nie lekko. Wtedy uchyliły się i
zobaczyłem ją. Wyglądała pięknie. Miała na sobie to:
dzięki czemu
prezentowała się wręcz idealnie.
- Hej –
odezwałem się.
- Cześć - uśmiechnęła
się nieśmiało.
Kiedy Meg
przekręcała klucz w zamku, przytuliłem ją od tyłu i szepnął wprost do jej ucha:
- Nie mogę
doczekać się naszego wieczoru – w odpowiedzi usłyszałem tylko ten anielski
śmiech.
Zaprowadziłem
ją w stronę auta i jak przystało na dżentelmena, otworzyłem drzwi samochodu i
pomogłem jej wsiąść do środka. Już po chwili nas tam nie było.
***Oczami Julie***
Wstałam od
biurka i powoli poruszyłam głową to w jedną, to w drugą stronę. Za długo siedziałam
przed komputerem, opracowując ten
piekielny artykuł. Wrzuciłam swoje rzeczy do torebki i ubrałam płaszczyk. Był
już wrzesień, dlatego wieczory są już
chłodniejsze. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 19:00. Cholera ! Już tak
późno?! Złapałam pierwszą lepszą taksówkę i podałam adres mojego domu. Pomińmy
fakt, że na ulicach, były ogromne korki, przez co dopiero po trzydziestu
minutach dotarłam do domu. Otworzyłam szybko drzwi i wparowałam do budynku.
Ściągnęłam buty i odłożyłam je do szafki. Weszłam do salonu, w którym jak
zwykle panował niezły syf. Widać, że Meg się przygotowywała do wyjścia… Zaczęłam
zbierać rzeczy z ławy, a brudne naczynia odniosłam do kuchni. Gdy udało mi się
posprzątać, pobiegłam na górę i wzięłam krótki, orzeźwiający prysznic.
Poprawiłam makijaż i ubrałam się w jeansy i koszule w krate, kiedy zadzwonił
dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi, w których stali: Lou,
Liam, Zayn i Niall.
- Hej.
Wchodźcie – powiedziałam zapraszając ich do środka.
- Cześć –
wyszczerzyli się.
- Wow, ale
się urządziłyście – powiedział Tommo, wchodząc do salonu.
- Dzięki -
uśmiechnęłam się. - A gdzie Harry?
- Aaa … Na
„randce” z Meg – wyszczerzył się Liam.
- Serio? –
zdziwiłam się.
- No tak,
ale nie martw się. Przyjdzie – pocieszył mnie Lou.
- Chcecie
się coś napić? – zaproponowałam.
- Jasne, że
tak – powiedzieli wszyscy.
- Okay to
zaraz przyniosę, a wy wybierzcie jakiś film, bo chyba będziemy musieli poczekać
na te nasze gołąbeczki – zaśmiałam się.
- Ja ci
pomogę – zaoferował Niall.
Weszłam do
kuchni i wyciągnęłam szklanki, do których nalałam pepsi. Wyjęłam miskę i
wsypałam do niej ciastka.
- Ciastka !
– krzyknął Horan i rzucił się na słodkości.
- Ej !
Zostaw coś dla nas – powiedział Lou,
który wraz z resztą stał w drzwiach.
- Matko
Boska ! Niall, czyżbyś miał miesięczną głodówkę? – zaśmiałam się.
- Hahaha –
bardzo śmieszne, powiedział blondyn, który powędrował z miską do salonu.
- I znowu
wróciła patologia – powiedziałam pod nosem.
- I pewnie
się z tego cieszysz? – Zayn podszedł do mnie.
- No
oczywiście, że nie – wyszczerzyłam się i podałam Mulatowi szklankę z napojem.
- Jaki film
wybraliście? – zwróciłam się do Lou.
- Paranormal
Activity ! – prawie krzyknął.
- Że co?! O
nie, nie ! Ja nie będę tego oglądać.
- No weź…
Nie masz co się bać – Lou złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu.
Usiadłam
między nim, a Niallem.
- Mogę
trochę? – spytałam blondasa, który wciąż wcinał ciastka.
- No dobra –
westchnął, a wszyscy popatrzyli na niego z miną WTF?
- Niall
oddał komuś jedzenie? – Lou zrobił minę jak z tragedii.
- Co w tym
dziwnego ? – zaśmiałam się.
- Nie nic.
Oglądajmy – powiedział Liam, który wcisnął przycisk Play.
***Oczami Harrego***
- A dokąd
właściwie jedziemy – spytała i lekko przekręciła się w moją stronę.
-
Niespodzianka – odparłem i wyszczerzyłem się do niej, ale zaraz skierowałem swój
wzrok z powrotem na jezdnię.
- Nienawidzę
niespodzianek – odrzekła z grymasem wypisanym na twarzy.
Przez jakiś
czas w samochodzie panowała cisza, póki dziewczyna nie podparła się na moim
ramieniu i szepnęła:
- Nie powiesz
mi ?
- Chcesz
spowodować wypadek ? – spytałem, nie odrywając wzroku od ulicy.
- Możliwe –
odparła i lekko przygryzła mój płatek ucha, przez co po moim ciele przeszedł
przyjemny dreszcz. Odwróciłem się do niej i wyszczerzyłem, a następnie
cmoknąłem w policzek:
- Usiądź
wygodnie i nie przeszkadzaj kiedy prowadzę – powiedziałem zabawnie.
- Okropny
jesteś – rzekła dziewczyna i ułożyła się na siedzeniu ze sztucznym fochem.
- No nie
bądź zła – pogładziłem ją po ręce – Ja chcę chociaż na tą randkę dojechać żywy –
na te słowa dziewczyna lekko się zaśmiała.
- Dobrze,
dobrze – odparła.
Na miejscy
byliśmy, kiedy zrobiło się już ciemno. Wysiedliśmy z auta i złapałem ją za
rękę. Przeszliśmy przez las, aż znaleźliśmy się na małej polanie, na której
znajdował się mały staw. Na wodzie
znajdowały się liście lilii z małymi świeczkami, dlatego światełka odbijamy się
w tafli, tym samym tworząc niesamowity klimat. Przed jeziorkiem widniał koc, na
którym był koszyk z jedzeniem, posypany białymi płatkami róż. Przez całe
dzisiejsze po południe starałem się, aby wszystko wyszło idealnie. Spojrzałem
na dziewczynę. Była widocznie bardzo zaskoczona. Wtedy poczułem jej usta na
moim policzku.
- Jest
idealnie – rzekła zachwycona.
Usiedliśmy razem
na kocu i zaczęliśmy rozmawiać.
- Zmieniłeś
się przez ten rok – odezwała się Meg.
- Ale
pozytywnie czy negatywnie ?
- Zdecydowanie
pozytywnie – odparła.
- Wiesz
Meg.. Chciałem dać ci wszystko, pokazać co znaczy miłość, ale ty wybrałaś coś,
czemu nie zależało na twoim szczęściu. Mam nadzieję, że teraz nie postąpisz tak
samo.
- Na pewno
nie. Jesteś dla mnie zbyt ważny – powiedziała nieśmiało.
- I
pomyśleć, że musiało się tyle wydarzyć, aby każde z nas to w końcu powiedziało –
wymamrotałem.
- W sumie
cieszę się z przeszłości. Przynajmniej zrozumiałam swoje błędy.
- Taak.
Kiedyś ułożyłem sobie w myślach całe nasze życie, a ty nawet nie chciałaś
spędzić ze mną jednego dnia. Czemu wtedy na lotnisku wyjechałaś tak bez
pożegnania ? – spytałem smutno, a dziewczyna zmieszała się.
- Bo
myślałam, że tak będzie lepiej. Myślałam, że będzie mi lepiej, gdy będę sama –
kiedy usłyszałem te słowa, poczułem dziwne ukłucie w brzuchu. Bez zastanowienia
rzekłem:
- Bycie
samym jest dobre, dopóki nie znajdziesz drugiej połówki, wtedy jest jeszcze
lepiej – na te słowa dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
- Tak. Chyba
masz rację – wyszeptała i spojrzała na mnie z …miłością?
Wtedy
sięgnąłem do koszyka i wyjąłem z niego truskawkę. Zamoczyłem ją w czekoladzie i
przyłożyłem do ust Meg. Dziewczyna od razu odgryzła kawałek owocu, a pozostałą
część wsunąłem do swojej buzi. Po jej brodzie spływała czekolada, dlatego
przysunąłem się do niej i językiem zlizałem słodycz. Dziewczyna wyszczerzyła
się do mnie, a ja nie wytrzymałem i wpiłem się w jej usta. Dopiero po chwili
odwzajemniła pocałunek. Objęła moją szyję i przyciągnęła do siebie mocniej.
Przygniotłem ją swoim ciałem, dzięki czemu po chwili leżeliśmy na kocu. Jedną
ręką podparłem się, zaś drugą położyłem na jej udzie, lekko je masując.
Chciałem pogłębić nasz pocałunek, dlatego językiem rozchyliłem jej usta i
wsunąłem go. Dziewczyna nie protestowała, dlatego podczas pocałunku
uśmiechnąłem się. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie spojrzałem głęboko w
jej oczy.
-
Najpiękniejsza randka w całym moim życiu – szepnęła, a w duchu cieszyłem się
jak nikt inny.
- Chyba
musimy już wracać – wymamrotałem niezadowolony, a dziewczyną pokiwała
twierdząco głową.
Zaraz
znaleźliśmy się w moim samochodzie i odjechaliśmy. Meg była chyba bardzo
zmęczona bo zaraz zasnęła. Po jakiś 50 minutach byliśmy pod jej domem. Nie
chcąc jej obudzić wyszedłem z auta i wziąłem ją na ręce. Bez pukania wsunąłem
się do środka ich mieszkania i skierowałem się do salonu. Zapaliłem światło,
gdyż reszta towarzystwa oglądała jakiś horror. Wszyscy spojrzeli na mnie.
Zatrzymali film, a wtedy Julie spytała:
- Coś ty jej
zrobił ?!
- Cssiii.
Jezu po prostu śpi, przecież chyba jej nie zabiłem.
- Tak ją
zanudziłeś, że ci zasnęła ? – Zayn próbował mi dogryźć.
- Dla twojej
wiadomości było świetnie, a jej usta są bardzo słodkie – odparłem usatysfakcjonowany
swoją odpowiedzią. Mulat groźnie na mnie spojrzał i chciał wstać, ale Meg
przebudziła się. Przetarła niewinnie oczy i spojrzała na wszystkich zdziwiona. Kiedy
jej wzrok spotkał się z moim, uśmiechnęła się pod nosem. Postawiłem ją na
ziemi, a ona tylko rzekła zachrypniętym głosem:
- Cześć i
dobranoc wszystkich. Idę na górę.
Odwróciła
się do mnie i wymamrotała:
- Dziękuję
za dzisiejszy wieczór – uśmiechnąłem się do niej, a ona cmoknęła mnie szybko w
usta i pobiegła na górę. Byłem wtedy najszczęśliwszym facetem na świecie.
Usiadłem na kanapie i rozpoczęliśmy wywiad.
***Oczami Meg***
Kiedy
znalazłam się w swoim pokoju, wzięłam ze sobą piżamę i skierowałam się do
łazienki. Zrzuciłam z siebie ciuchy i wskoczyłam pod zimny prysznic. Umyłam
włosy i wyskoczyłam na zimne kafelki. Owinęłam się białym ręcznikiem i
rozczesałam włosy, po czym je wysuszyłam. Wcisnęłam się w piżamę i pędem
wleciałam do łóżka. Szczelnie przykryłam się kołdrą, a następnie wtuliłam się w
poduszkę. Już po chwili zasnęłam.
*** Oczami Julie ***
Rozłożyłam
na ławie moje papiery i odszukałam kartkę z przygotowanymi już wcześniej
pytaniami, które wielokrotnie zadawały fanki na twitterze.
- Chłopaki,
zróbmy szybko ten wywiad okay ? – spytałam, ustawiając dyktafon.
- No dobra –
powiedział Lou, próbując się uspokoić.
- Więc...
Fani podczas audycji w radiu przysyłali wiele pytań, których niestety nie
zdążyliśmy wam zadać. Wzięłam kilkanaście najciekawszych i zadam wam je teraz. A
więc wszyscy dobrze wiedzą, że mieliście ostatnio mnóstwo tras, na różnych
kontynentach. Za kim lub za czym, przez ten czas, tęskniliście najbardziej?
- Hm… Myślę,
że tęskniliśmy najbardziej za naszymi rodzinami i przyjaciółmi – powiedział
Lou, patrząc na resztę zespołu.
- Tak. To
dość trudne, rozstawać się z rodziną, na tak długo, ale próbowaliśmy często do
nich dzwonić… - dopowiedział Zayn.
- Czyli
jesteście osobami, dla których rodzina jest bardzo ważna? – drążyłam temat.
- Tak, oni
nas zaciągnęli do X-Factora, żebyśmy mogli spróbować swoich sił i jesteśmy im
za to bardzo wdzięczni – Niall, gdy to mówił cały czas się do mnie uśmiechał.
- No
właśnie. Gdy poszliście na casting do XF, czy spodziewaliście się, że
osiągnięcie tak wielką karierę?
- W życiu
się nie spodziewaliśmy tego – rzekł Harry – Gdy odpadliśmy jako soliści, byłem
załamany, chyba jak każdy z nas. Byłem wkurzony, bo wiedziałem, że nie
pokazałem wszystkiego, ale na szczęście Simon zobaczył w nas to coś i dał nam szansę.
- Tak.
Jesteśmy mu bardzo wdzięczni, bo, gdyby nie on na pewno nie przeżylibyśmy tego
wszystkiego – dokończył Liam.
- Wiele Directioners
chce wiedzieć, w jaki sposób spędzacie wolny czas.
- Uwielbiamy
chodzić na imprezy, chociaż nie mam ostatnio zbyt wiele wolnego czasu, ale dla
naszych przyjaciół zawsze próbujemy go wygospodarować – powiedział Lou, po czym puścił mi oczko, a
ja się zaśmiałam.
- Tak.
Uwielbiamy wpraszać się do naszych przyjaciół i spędzać z nimi czas oglądając
filmy…
- I jedząc pizzę
– wtrącił się Niall.
- I jedząc pizzę
– powtórzył Zayn, śmiejąc się. –Może to banalny sposób spędzania czasu, ale
naprawdę, jesteśmy tylko zwykłymi chłopakami.
- Może
jesteście zwykłymi chłopakami, ale miliony dziewczyn, dało by się zabić, żeby
was spotkać czy umówić się z wami. No właśnie… Jak, według was, powinna wyglądać
idealna randka? – zapytałam i kątem oka, popatrzyłam na Lou i Harrego, którzy
śmiali się z czegoś w niebogłosy.
- Myślę, że
idealna randka jest wtedy, gdy jesteś na niej z wyjątkową osobą – powiedział
blondyn, a ja się zmieszałam, gdyż wiedziałam, że słowa Nialla były skierowane
do mnie…
- Też tak
sądzę – powiedział Styles.
- Randka powinna
być romantyczna. Ja wyobrażam sobie, mnie i moją wybrankę, siedzących na dachu
jakiegoś wysokiego budynku patrzących na
pełnie księżyca - Malik trochę się
rozmarzył.
- Wow. Czyli
ujawnia nam się tutaj romantyczna strona, zwariowanych chłopaków z 1D –
zaśmiałam się. –A jak widzicie swoją przyszłość, za 10 – 20 lat?
- Myślę, że
wtedy będziemy mieć żony, dzieci… - zaśmiał się Lou.
- Tak. Wtedy
będziemy odpoczywać i prowadzić spokojne życie – dopowiedział Liam.
- No
właśnie. Teraz jest wokół was wielkie zamieszanie. Media próbują z wszystkiego
zrobić sensacje. Jak sobie radzicie z plotkami? – zapytałam, przy okazji wiążąc
swoje włosy w niedbałego koczka.
- Na
początku byliśmy tym załamani, ale teraz po prostu się tym nie przejmujemy.
Nasi fani wiedzą jaka jest prawda i nie wierzą w bzdury – Zayn uśmiechnął się.
- No tak.
Macie mnóstwo, wspaniałych fanów. Jak bardzo są dla was ważni?
- Są dla nas
bardzo ważni. Bez nich nic byśmy nie osiągnęli. Zawsze nas wspierają. I bardzo
im za to dziękujemy – powiedział szczerze Tommo.
- A czy
bylibyście w stanie związać się z wasza fanką?
- Czy to
podchwytliwe pytanie? – zaśmiał się Niall, a za nim reszta.
- Jeśli nie
piszczałaby na nasz widok, to czemu nie? – rzekł Payne, a wszyscy mu
przytaknęli.
- Okay no to
by było na tyle… - wyszczerzyłam się.
*** Oczami Meg ***
Po około
godzinie obudził mnie głośny szum wiatru za oknem. Chcąc spać dalej, odwróciłam
się na drugi bok. Niestety nic to nie dało, więc niechętnie podniosłam się z
łóżka i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą i piżamę przebrałam na
jakieś szare, dresy i czarną bokserkę. Niepotrzebnie spałam u Harrego w aucie,
przez to nie mogę zasnąć teraz – skarciłam się. Zeszłam zaspana na dół.
Przechodząc przez salon, pogładziłam
ręką po moich włosach, przy tym ziewając. Nagle usłyszałam śmiech. Zaraz,
dlaczego tutaj świeci się światło ? – pomyślałam. W tym momencie zobaczyłam, że
Julie wraz z chłopakami siedzą wciąż na kanapie. Zaczęli głośno się śmiać, a ja
wkurzona przeszłam do kuchni. Nalałam sobie wody do szklanki i upiłam łyk. Po
chwili wróciłam do tych głupków. Juls zakończyła wywiad słowami:
- Okay no to
by było na tyle… - uśmiechnęła się, po czym wyłączyła dyktafon.
W tym
momencie spojrzała na mnie i spytała:
- Czemu nie
śpisz ?
- Nie wiem.
Coś mnie obudziło i nie mogę zasnąć – powiedziałam jak zrozpaczone dziecko,
któremu zabrano cukierka.
- Oooow moje
biedactwo – usłyszałam Harrego. Na jego widok od razu na mojej twarzy pojawił
się uśmiech. Podbiegłam do niego i usiadłam obok. Podkuliłam nogi i wtuliłam
się w jego tors. Chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
- Meg, czy
ty mi chcesz odebrać mojego Stylesa ? – powiedział teatralnie Lou, na co
wszyscy oprócz Zayna wybuchli śmiechem.
- Jeśli się
tylko na to zgodzi to tak – wyszczerzyłam się.
- Jak
najbardziej oddaję się w twoje ręce, kotku – powiedział Loczek i wystawił język
w stronę Tomlinsona.
- Czyli mamy
nową pare ? – spytała zadowolona Juls, widząc nas szczęśliwych.
- Nigdy nic
nie wiadomo – wyszczerzył się Styles i cmoknął mnie znów w policzek.
Wszyscy
uśmiechnęli się na nasz widok i powrócili do oglądania filmu. Ja natomiast
objęłam Harrego wokół szyi i szepnęłam mu do ucha:
- Spotkamy
się jutro?
- No pewnie –
wymruczał, po czym wpił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, który był bardzo
przyjemny.
- Dobra, nie patrzmy tak na nich. To normalne,
są zakochani – usłyszałam Liama.
Oboje
oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na wszystkich. Wzrok każdego był
skierowany na nas. Uśmiechnęłam się do Harrego, który cmoknął mnie w nos, a ja
już tylko z powrotem wtuliłam się w jego tors i przymknęłam oczy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli do następnego weekendu pod tym rozdziałem pojawi się 20 komentarzy, to pojawi się także nowy rozdział ;) Mamy nadzieję, że się podoba. Bardzo nad nim się napracowałyśmy ;* Jeśli jeszcze ktoś z was chce być informowany o nowym rozdziale to zostawcie w komentarzu swój numer gg lub nazwę twittera ! :D Więc miłej lekturki życzymy :D
...Because we love more than this...<3
SEE YOU ! ;*



