...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 40 - " Change my mind "

CZYTASZ = KOMENTUJ.
W PRZYSZŁYM TYGODNIU JEŚLI NIE BĘDZIE 15 KOMENTARZY TO NIE DODAMY ROZDZIAŁU.
A TERAZ ZAPRASZAMY NA ROZDZIAŁ 40 ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

***Oczami Julie***

Po paru minutach na dół zeszli Kamil i Sylwia wraz Katy. Zapakowaliśmy się wszyscy do taksówki, a po chwili już znaleźliśmy się na lotnisku. Pożegnaliśmy się. Oczywiście nie obyło się bez płaczu. Kiedy przyszła kolej para oddaliła się, machając nam na pożegnanie. Otarłam łzy i razem z Meg poszłyśmy złapać taksówkę. Kiedy cudem nam się to udało wsiadłyśmy i postanowiłyśmy pojechać coś zjeść.
Piętnaście minut później stałyśmy w kolejce w McDonaldzie. Kiedy przyszła nasza kolej zamówiłam całą masę jedzenia. A więc cheeseburger, mega duże frytki, colę i do tego lody. Kasjerka położyła na tacy zamówienie, a ja ją wzięłam. Zapłaciłam za wszystko i razem z Meg poszłyśmy na poszukiwanie wolnego miejsca. Usiadłyśmy koło okna, w dość ustronnym miejscu.
- Na pewno nie chcesz trochę? – powiedziałam, zabierając się za posiłek.
- Nie dzięki… Nie  jestem głodna – wydusiła z siebie patrząc z obrzydzeniem na cheeseburgera.
- A no tak, bo ty jesteś wegetarianką – zrobiłam facepalm.
- No jak można o tym zapomnieć? Znamy się od podstawówki więc powinnaś to wiedzieć – prychnęła, śmiejąc się.
- To może frytki? – zaproponowałam.
- Nie dzięki. A właśnie jutro idziemy do tego sklepu, co była tam ta cudowna sukienka. Chyba sobie ją kupię – powiedziała podekscytowana.
- Chodzi Ci o tą czarną? Tą sięgającą do połowy uda? – powiedziałam pochłaniając cheeseburgera.
- No dokładnie o tą. W ogóle powinnaś kupić ten sweterek, wiesz taki zapinany, co Ci się tak podobał.
- Myślisz? Nie wyglądałam w nim grubo?
- Na pewno nie wyglądasz w nim grubo. Jesteś chuda jak patyk – usłyszałam za sobą głos.
Popatrzyłam na Meg, która śledziła wzrokiem każdy ruch za mną. Lekko zestresowana powoli odwróciłam głowę do tyłu. Moim oczom ukazali się chłopcy, których bardzo dobrze znałyśmy.
- Możemy się przysiąść ? – spytał Lou.
- To miejsce jest zajęte – powiedziała Meg, a ja zrobiłam minę WTF?!
- A dla kogo jeśli można wiedzieć? – powiedział podejrzliwie Harry, unosząc brew.
- Coś mi się wydaję, że zmyślacie – rzekł Liam siadając koło mnie, a naprzeciwko nas Niall z pełną tacą jedzenia.
Oczywiście reszta też się przysiadła. Popatrzyłam na Meg, której wzrok mógłby zabić.
- Co wy o tej porze robicie tutaj? – dopytywał Horan, który włożył do ust frytkę.
- A co już nie można przyjść sobie zjeść? – bąknęła Megan.
- Ale przecież ty teraz nic nie jesz? – powiedział Zayn.
- Twoja spostrzegawczość mnie zaskakuje – Szatynka przewróciła oczami.
- Znowu zaczynacie? Przecież wiadomo, że droczycie się ze sobą żeby tylko ze sobą porozmawiać – na słowa Liama wybuchłam śmiechem.
- Dobre. Oni tylko wyrażają swoje zdanie. O co się czepiacie? – powiedziałam, a Megan krzyknęła:
- Ha ! Dokładnie ! – przybiłyśmy sobie piątkę.
- Ale wy jesteście wredne – wymamrotał urażony Lou, a Meg pstryknęła go w nos.
- Awww… Lou… Dzięki za tak miłe słowa – powiedziałam, upijając przez słomkę łyk pepsi.
Zobaczyłam Megan, która trzęsła się, próbując powstrzymać śmiech. Uśmiechnęłam się i wstałam od stolika.
- Muszę zadzwonić. Zaraz wracam – rzuciłam, a Szatynka spojrzała na mnie wzrokiem mordercy.
Wyszłam z Mc. i oddaliłam się, aby przyjaciółka i reszta nie zauważyli mnie przez szybę. Wyciągnęłam z torebki paczkę papierosów i wyciągnęłam jeden. Wzięłam go do ust i wygrzebałam zapalniczkę. Jak na złość nie chciała zapalić.
- Cholera jasne. Czemu teraz? – warknęłam pod nosem.
- Ty palisz? – usłyszałam głos Malika za sobą, więc się odwróciłam.
- A co Cię to obchodzi?
- Chcesz ognia? – spytał, na co ja przewróciłam oczami i przytaknęłam głową.
- Nie wiedziałem, że palisz… Kiedy zaczęłaś? – zdziwił się Mulat.
- Od kilku miesięcy. Ale to zostaje między nami… - powiedziałam.
- A czemu Meg ma o tym nie wiedzieć?
- Uwierz, nie chcesz, żebym Ci powiedziała – rzekłam, po raz kolejny biorąc bucha.
Staliśmy tam kilka dobrych minut. Właśnie kończyłam fajkę, kiedy drzwi fast food’a się otworzyły. Zobaczyłam Meg, która patrzyła w moją stronę.
- Cholera jasna – zaklęłam pod nosem.
- Juls !!! Co ty odwalasz?! Wyrzuć tą fajkę! Dobrze wiesz co myślę na temat palenia!
- Tak znam Twoją historię z fajkami, ale musiałam odreagować – wyrzuciłam peta, a następnie go przydeptałam.
- Pogrzało Cię do reszty?! Chcesz sobie niszczyć życie tym gównem?! – wskazała na paczkę papierosów którą miałam w ręce, a Malik w tym czasie próbował pozbyć się papierosa. – Wszystko widzę ! – krzyknęła Meg, wskazując na Mulata.
Oboje spuściliśmy głowę i słuchaliśmy jej kazania. Wtedy podeszli do nas Hazza, Lou, Liam oraz Niall, który w ręku trzymał  pełną paczką nowo zamówionego jedzenia.
- Co jest? – spytał Horan.
- Idioci. Wszędzie idioci – dziewczyna zaczęła nieco przesadzać.
- Kurde Meg nic się przecież nie stało… - stanął w naszej obronie Zayn.
- Może dla Ciebie !
- Czemu tak bardzo przeszkadza Ci palenie?
- Jeśli chociaż trochę mnie lubisz, rzuć to – powiedziała i poszła na przód.
- Meg, dajże spokój.. !! – krzyknął zrezygnowany za dziewczyną, która nie zwróciła na niego uwagi. Mulat spojrzał na mnie smutno i spytał:
- Powiesz mi o co chodzi ?
- Okay, ale na osobności – wtedy cała reszta przyśpieszyła kroku, próbując dogonić Meg, a my zostaliśmy z tyłu.
- Więc… Dlaczego Meg nienawidzi jak ktoś pali?
- Kiedyś miała sama z tym problem. Zaczęła w baaaaaaardzo młodym wieku i strasznie ciężko było jej rzucić.
- Czemu zaczęła?
- Już sam ją o to spytaj  - powiedziałam przyśpieszając.
Minęłam Horana i podbiegłam do Meg.
- Masz zamiar się na mnie dąsać?! – krzyknęłam przez co wszyscy się zatrzymali.
- Może nam ktoś powiedzieć o co chodzi? – spytał Lou.
- Chcecie wiedzieć?! To powiem wam. Julie pali papierosy. Niszczy sobie zdrowie i łamie daną mi obietnicę!
- Sama paliłaś więc mnie nie pouczaj ! Nie jestem dzieckiem ! – krzyknęłam.
- Ale tak się zachowujesz ! Po za tym miałam powód, żeby sięgnąć po to świństwo ! – warknęła.
- A skąd wiesz, że ja nie mam powodu?!
- Bo Ciebie nie porzucił ojciec ! – powiedziała, a wszyscy otworzyli szeroko oczy.
- A Ciebie nie porzuciła matka !
- Przynajmniej Twój ojciec nie miał Cię gdzieś ! – wykrzyknęła.
- Ale Tobie przynajmniej niczego nie brakowało ! Obracałaś się zawsze w towarzystwie gwiazd !
- A myślisz, że byłam szczęśliwa obracając się w takim towarzystwie, ze świadomością, że moja matka zostawia mnie samą w domu ?! – zbulwersowała się.
Na tym zakończyłyśmy swoją, jakże miłą wymianę zdań i z powrotem wróciłam na tyły. Zerknęłam na przyjaciółkę, do której podbiegł Harry, zawzięcie jej coś tłumacząc. Mi natomiast przypatrywał się Niall. Widać było, że nie wiedział co zrobić, więc po prostu podszedł i mnie przytulił. Zdziwiłam się i miałam zamiar go odtrącić, ale nie miałam na to ani siły, ani ochoty. Poczułam jego perfumy, którymi zawsze się zachwycałam. Nie wytrzymałam i po moich policzkach spłynęły łzy.

***Oczami Meg***

Szłam z przodu szybkim krokiem. Byłam mega wkurzona na Juls. Zrobiła niezłe przedstawienie przed tymi idiotami… Po co ona w ogóle chwyciła się za fajki ? Przecież tyle razy mówiłyśmy  sobie, że nie dotkniemy tego świństwa.
- Meg – usłyszałam za sobą charakterystyczną chrypkę.
- Co chcesz Harry ? – spytałam smutno, idąc przed siebie.
- Nie bądź na nią zła. Palenie to przecież znowu nic takiego strasznego, jak będzie chciała to rzuci. Nie rozumiem dlaczego robisz z tego taką aferę.
- Nie znasz sytuacji, więc nie pouczaj mnie – warknęłam.
- Bez nerwów.. – powiedział i podniósł ręce na znak niewinności.
- No to mnie nie denerwuj – odparłam.
W tym momencie podeszła do mnie Juls i chwyciła pod ręke.
- Wracamy ? - spytała i przepraszająco na mnie spojrzała.
- Jasne – przytaknęłam jej, a  następnie przytuliłyśmy reszte na pożegnanie.
- Ej, odprowadzić Was ? – rzucił szybko Zayn, ciągnąc za sobą Nialla.
- Nie…. – zaprzeczyła Juls - Musimy po  drodze jeszcze pogadać, poza tym nie mamy daleko – dodała.
- Okay, ale jakby co to dzwońcie – rzekł Blondasek i wesoło uśmiechnął się w stronę Rudej.
Przewróciłam oczami i pociągnęłam moją przyjaciółkę. Powoli spacerując przez park, wyjaśniłyśmy sobie wszystko. W zgodzie skręciłyśmy w dobrze nam znaną uliczkę. Przechodziłyśmy właśnie koło pubu, kiedy dwóch pijanych mężczyzn  skierowało się w naszą stronę, tym samym zagradzając nam drogę.
- Możemy w czymś pomóc ? – spytałam lekko zirytowana.
- Pewnie, że tak – odezwał się jeden z nich i obleśnie się uśmiechnął.
- Nie sądze.. – odparła Juls, po czym próbowałyśmy ich wyminąć. Nie udało nam się to, gdyż jeden z nich złapał mnie za nadgrastki i powiedział:
- Gdzie się wybierasz ? Jeszcze nie skończyłem.
- Nie obchodzi mnie to, zejdź mi z drogi.
- Jeszcze nie dostałem tego czego chcę.
- Zostaw mnie – warknęłam i rozglądnęłam się za Julie. Szarpała się z kolegą mojego napastnika, który próbował ją objąć.
- Zabieraj te łapy – krzyczała dziewczyna.
Bez zastanowienia także zaczęłam się wyrywać, ale to na nic. W pewnym momencie poczułam szarpnięcie i już po chwili znalazłam się w czyiś ramionach.
- Ej to moja lala – odezwał się pijak.
- To nie jest żadna lala – warknął Zayn, który nadal nie miał zamiaru mnie puścić – I lepiej się stąd zmywaj, jeśli nie chcesz mieć problemów.
- Bo co mi zrobisz gówniarzu ?– rzekł menel.
- Nie chcesz wiedzieć .. – te słowa zadziałały na mężczyznę jak płachta na byka.
Rzucił się na Zayn’a, który pod wpływem ciosu upadł na chodnik.
- Zayn ! – krzyknęłam zrozpaczona.
Mulat wstał, najwyraźniej wkurzony i podszedł do napastnika.
- Masz przerąbane ..– powiedział, po czym uderzył mężczyznę z zamkniętej pięści prosto w twarz.
I tak właśnie zaczęła się niezła bijatyka. Julie pobiegła do mnie, cała zhisteryzowana. Zobaczyłam, że jej wybawcą był, nie kto inny jak Niall, który teraz nieźle oberwał.
Do bójki doszło kolejnych dwóch gości, którzy najprawdopodobniej byli przyjaciółmi awanturników. W tym składzie Niall i Zayn nie mieli szans. Rzuciłyśmy się im na pomoc. Każda z nas robiła co w swojej mocy. Próbowałyśmy ich odciągnąć od siebie, ale to nic nie dawało. Kiedy jeden z nich podszedł do mnie i złapał mnie za tyłek, nie wytrzymałam i strzeliłam go prosto w twarz z otwartej dłoni. W tym momencie usłyszeliśmy syrenę policyjną, dlatego napastnicy od razu rzucili się w ucieczkę. Najwyraźniej ktoś po nich zadzwonił. Zayn wraz z Niallem odwrócili się tyłem do ulicy tak, aby gliny nie zobaczyły ich po bójce. Kiedy radiowóz przejechał obok i oddalił się. Natychmiast podskoczyłyśmy do chłopaków i zaczęłyśmy ich oglądać z każdej strony. Bez zastanowienia pociągnęłyśmy ich za sobą i skierowałyśmy się do naszego domu. Po 10 minutach byłyśmy już na miejscu. Otworzyłyśmy drzwi i wpuściłyśmy chłopaków do środka. Julie zabrała Nialla do salonu, biorąc przy okazji mrożony groszek. Ja natomiast zostałam z Zaynem w kuchni. Wyciągnęłam apteczkę i położyłam na pobliskim blacie. Zdziwiło mnie to, kiedy Malik wstał gwałtownie i syknął z bólu. Nie rozumiałam po co wykonywał ten ruch, skoro był cały obolały. Podszedł do mnie i objął. Uniosłam wyżej brwi i wpatrywałam się w niego jak w obraz. Obserwowałam jego każdy ruch.
- Nic ci nie jest? Nic ci nie zrobili ?- wykrztusił. Widać było, że nawet wypowiedzenie paru słów przynosiły mu wielki trud jak i ból. Nie mogłam patrzeć na niego. Jak wyjdzie teraz na scene ? – spytałam siebie w myślach.
- Zayn, ty lepiej spójrz na siebie. To wszystko moja wina. Przepraszam cię – powiedziałam, a po moim policzku spłynęła łza. Odwróciłam więc głowę, ale Malik złapał mój podbródek i lekko go uniósł. Otarł mój policzek ze słonej kropli i lekko cmoknął w policzek. Położył swoją głowę na moim ramieniu i szepnął:
- Przytul mnie.
Bez zastanowienia zrobiłam to o co prosił. Z każdą sekundą chłopak co raz bardziej przyciągał mnie do siebie. Tkwiliśmy w uścisku już dobrych pare minut kiedy, chłopak niepewnie i cicho powiedział:
- Meg .. Poca.. – jego głos zadrżał – pocałuj mnie – dokończył.
Wyrwałam się z jego ramion i spojrzałam z niedowierzaniem w jego stronę.
- Ale ja…
- Po prostu to zrób – przerwał mi, a ja kompletnie nie wiedziałam co mam teraz zrobić, powiedzieć.
Stałam bezczynnie i wgapiałam się  w niego, natomiast on czekał na chociaż mały ruch z mojej strony. Chłopak usiadł zrezygnowany na krześle, a ja sięgnęłam do apteczki. Wyjęłam z niej plastry i skierowałam się do Zayna. Niepewnie przybliżyłam się do niego i opatrzyłam rany.
- Lepiej będzie, jeśli zostaniesz na noc. Nie puszczę cię takiego przez miasto.
Malik nic nie odparł, tylko pociągnął mnie za rękę, tak, że wylądowałam na jego kolanach. Objęłam go, dzięki czemu obroniłam się przed upadkiem. Mulat gwałtownie przycisnął mnie do siebie i wpił w moje usta. Oboje zatraciliśmy się w tym pocałunku. Nie byłam mu dłużna. Odwzajemniałam nawet najmniejszego buziaka. Chłopakowi spodobało się to, dlatego kilka razy uśmiechnął się. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, Zayn spojrzał w moje oczy i czegoś w nich szukał. Może akceptacji ?..
- Dobrze.. Zostanę. – odparł i blado się uśmiechnął. Później tylko wtulił się we mnie i napawał moją bliskością.

***Oczami Julie***

Usiadłam wraz z Niallem na kanapie. Popatrzyłam na chłopaka, który miał rozciętą brew i podbite oko.
- Niall… Dziękuje Ci za to co zrobiłeś… Nie wiem co by się stało, gdybyś… Gdybyście nie przyszli z pomocą… Ja… - jąkałam się. – Dzięki.
- Nie no spoko… Nie ma sprawy – chłopak lekko się uśmiechnął.
Wzięłam wacik i zamoczyłam go w spirytusie. Przyłożyłam go do rany, a chłopak zasyczał z bólu.
- Ej, prawie nie dotknęłam – zaśmiałam się.
- No nie wcale – chłopak wybuchnął śmiechem, ale szybko spoważniał. Każdy gwałtowny ruch sprawiał mu ból.
Popatrzyłam chłopakowi w oczy, ale szybko odwróciłam wzrok w inną stronę. Wzięłam do ręki mrożony groszek i przyłożyłam go, do jego podpuchniętego oka. Naprawdę nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Kiedy ten pijak zaczął mnie obmacywać, byłam przerażona.
- Skąd w ogóle się tam wziąłeś ? – spytałam chłopaka, który cały czas mi się przypatrywał z uśmiechem.
- Poszliśmy za wami. Chcieliśmy mieć pewność, że wróciłyście całe do domu…
- A przypadkiem nie chcieliście się dowiedzieć, gdzie mieszkamy? – podniosłam jedną brew do góry.
- No to też – blondyn uśmiechnął się, a ja spoważniałam. – Dalej jesteś zła na mnie?
- Wiesz bardzo się zmieniłam przez ten rok.
- Nie prawda… Dalej jesteś tą samą dziewczyną, która uwielbiała dużo jeść, która kochała się śmiać z wszystkiego… W której się zakochałem…
- Proszę Cię. Nie gadaj głupot. To przeszłość, a wrażliwa, rudowłosa dziewczyna już nie wróci. Pogódź się z tym – powiedziałam oschle, powoli chowając spirytus i opatrunki.
- Julie – chłopak chwycił mnie za rękę – Nic nie oczekuję od Ciebie… Chcę, abyśmy byli przyjaciółmi, znajomymi… Tylko tyle…
- Ale… - zawahałam się.
W sumie to czemu nie? Wydaję mi się, że już go nie kocham, więc przyjaźń powinna być dobrym rozwiązaniem…
- Tylko przyjaźń. Nic więcej ? – dopytywałam.
- No tak – zawahał się.
- No to możemy spróbować, jako przyjaciele – uśmiechnęłam się.
- To świetnie. Chciałbym poznać tą nową Juls – zaśmiał się i przytulił mnie.
- Mam nadzieję, że nie popełniam kolejnego błędu… - powiedziałam pod nosem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Love you guyz...:D

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 39 -,, Your hand fits in mine like it's made just for me...''


***Oczami Julie***
Po 5 minutach wyszliśmy ze studia. Razem z Meg skierowałyśmy się w stronę Leicester Street. Megan zniknęła z mojego zasięgu wzroku, pewnie „porwana” przez kogoś, natomiast koło mnie znalazł się Niall.
- Pogadamy? – zaczął.
- Sory. Nie gadam z powietrzem – bąknęłam.
- Jesteś inna niż kiedyś…
- To znaczy jaka? Po prostu nie jestem już tak naiwna jak dawniej…
- Jest przesłodka - powiedział patrząc na blondyneczkę, tym samym zmieniając temat – To moje dziecko? – spytał prosto z mostu, a mnie zatkało.
- Już mówiłam, że to nie Twoja sprawa – przytuliłam mocno dziewczynkę do siebie i ruszyłam na przód.
- Odpowiedz mi na pytanie ! – chłopak krzyknął, zagradzając mi drogę.
- Nie. To nie Twoje dziecko !
 - To kogo innego? – spytał.
- Hm… zastanówmy się…
- Lubisz się tak bawić?! – zirytował się.
- Głupie pytanie, głupia odpowiedź. Myślisz, że jestem zdolna do tego, żeby wpakować się w tak młodym wieku w dziecko?! Jeśli tak to wielkie dzięki ! – wyminęłam go i szłam dalej przed siebie.
- Nie to miałem na myśli… - odparł, doganiając mnie.
- Jasne, jasne. W ogóle czemu za mną idziesz? Śpieszę się – próbowałam go przegonić.
- Odprowadzę was  – powiedział, a ja przewróciłam oczami.
- Musisz?
- Taak – wyszczerzył się.
- Potrzymaj ją chwilkę – podałam mu Kate, a sama wyciągnęłam z torebki komórkę i napisałam SMS’A do Megan.
- Jak tam u was? U Ciebie i Meg? – zaczął.
- Wiem, że Cię to nie obchodzi, więc daruj sobie okay? – bąknęłam, nie odrywając wzroku od komórki.
- Nie bądź taka. Nie możesz nas traktować chociaż jak znajomych, a nie jak całkiem obce sobie osoby ?
- Dobra więc powiedz co tam u Ciebie, a ja udam, że mnie to obchodzi – wyszczerzyłam się sztucznie.
- Więc… U mnie jakoś leci. Jak każdy wie, skończyłem z Sydney jakieś 10 miesięcy temu i jestem wolny.
- Gratuluje – odparłam bez entuzjazmu.
Wtedy zadzwonił telefon Niall’a.
- Halo? Hm… No jestem z Julie. Okay już ją daję. – chłopak podał mi swoją komórkę.
- Słucham? – zaczęłam.
- Siema Julie, tu Lou. Może umówimy się wszyscy na jakąś kolacje czy coś?
- Nie. Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.
- Czeeeeeeeeeemu? – marudził Tommo.
- Bo tak będzie lepiej – wcisnęłam czerwony guzik i moim oczom ukazała się tapeta.
- Skąd to masz ?! – odwróciłam telefon w stronę Horana.
- No kupiłem sobie.  – odpowiedział blondyn.
- Mówię o tapecie, nie o komórce ! – wkurzyłam się.
- A to… To zdjęcie zrobiłem Ci kiedyś – uśmiechnął się.
- Niby kiedy?
- Po tamtej nocy – chłopak spokojnie odpowiedział, a ja się zaczerwieniłam.
- Dalej to masz?
- Może ty nas dawno przekreśliłaś, ale nie ja.- odpowiedział i smutno na mnie spojrzał.
Zdziwiłam się. Minął rok, a on dalej miał moje zdjęcia? Nie zapomniał o mnie? Cały czas o mnie myślał? Dobra Julie spokój i opanowanie – skarciłam się w myślach.
- To tutaj jestem umówiona – Niall podał mi dziewczynkę.
- A pożegnanie ? – uśmiechnął się mile.
- A no tak. Cześć – podałam mu dłoń. Zauważyłam, że nie tego oczekiwał, ale trudno.
- Pa – chłopak odszedł.
- Niall?! – krzyknęłam za nim, a on się odwrócił. – To nie jest ani Twoje, ani moje dziecko – na twarzy Horana zauważyłam ulgę.

***Oczami Megan***

Wyszłam razem z Julie i Kate ze studia. Zaraz za nami pojawiła się piątka chłopaków. Popatrzyłyśmy na siebie znacząco i od razu przyśpieszyłyśmy kroku. Jak na złość upuściłam błyszczyk, który miałam w ręce. Przykucnęłam, aby go podnieść. Ruda nie zauważając tego, że na chwilę się zatrzymałam, ruszyła dalej. Podniosłam się do pozycji stojącej. W tym momencie poczułam coś na moim ramieniu. Odwróciłam się, żeby sprawdzić kto lub co mnie dotyka. Mój wzrok utkwił w dobrze mi znanym, wysokim brunecie.
- Cześć – odezwał się pierwszy Zayn.
- Yyy.. heej –odparłam niepewnie, po czym wyciągnęłam dłoń w stronę chłopaka, który widocznie zdziwił się na mój gest. Jego ręka delikatnie drżała, przez co puściłam ją i skierowałam wzrok na ulicę. Nie miałam odwagi popatrzeć mu prosto w oczy. W końcu po tym co zrobiłam rok temu, nie dziwię się, że tak na niego reaguje. Jest mi wstyd za to, że wtedy na lotnisku tak ich potraktowałam. Nie powiedziałam nawet głupiego : ,, Cześć ‘’ .. 
- Jak tam ? Co u ciebie ? – spytał nieśmiało.
- Pomijając fakt, że mam wymarzoną pracę, to jest po staremu – uśmiechnęłam się blado – A u ciebie ?
- Tak jak zawsze dużo wywiadów, koncertów..
- Pewnie w ogóle nie masz czasu, żeby odpocząć od tego wszystkiego.
- Niby tak, ale z drugiej strony przecież robię to co kocham, więc nie ma tu po czym odpoczywać..
- Ale trzymasz się jakoś ? Bo wiesz.. Wyczytałam kiedyś na twitterze, że masz problemy z narkotykami – spojrzałam na niego badawczo.
- A ja wyczytałem kiedyś, że spotykasz się z niejakim Danem – spojrzał na mnie wzrokiem, w którym tkwił ból, cierpienie i zawód.
- Dawne dzieje. Nie ma co rozdrapywać starych ran – przygryzłam dolną wargę.
- Czyli o nas już nie pamiętasz ?
- Zayn.. Nie było żadnych nas..
- Nie mów tak. Dla mnie jesteś wciąż ważna. Czemu zmieniłaś numer ?
- Bo nie chciałam dalej cierpieć. Nie mogłabym się z wami przyjaźnić i codziennie was widywać.. Zrozum mnie. To by było dla mnie zbyt trudne – spojrzałam na niego smutno, a w tym momencie podbiegł do nas Aron, który przytulił mnie i powiedział:
- Dzięki, że dałaś rade. Kolejny raz uratowałaś radio – zaśmiał się.
- I tak jestem na ciebie obrażona – skrzywiłam się.
- No już się tak nie złość – pstryknął mnie w nos – Poza tym dostaniesz premię. Do jutra Meg – dodał, po czym cmoknął mnie w policzek i wsiadł do pierwszej lepszej taksówki.
- Co to było ? – spytał Malik.
- Rozmowa – przewróciłam oczami – Wiesz może nie traćmy czasu – zaczęłam.
- Nie rozumiem – zmarszczył czoło.
- Miło cię było widzieć, ale lepiej wróćmy do rzeczywistości. Muszę już iść – rzuciłam szybko i chciałam odejść, ale niestety Zayn chwycił mój nadgarstek.
- Zaczekaj. Nie przywitałaś się z resztą, poza tym daj mi swój numer – odparł.
- To rozkaz czy prośba ? –spytałam zirytowana i uniosłam brwi.
- Rozkaz. Chcę mieć do ciebie jakiś kontakt – odpowiedział.
- Ale może ja nie chcę, nie pomyślałeś o tym ?
- Meg proszę cię – odezwał się smutno – Nie chcę po raz kolejny cię stracić, a jeśli teraz odejdziesz to możliwe, że już cię nigdy nie zobaczę – spuścił wzrok.
- I właśnie o to mi chodzi... – popatrzyłam na Mulata, który wbił we mnie wzrok, nie mogąc chyba uwierzyć w to co przed chwilą powiedziałam.
- Meeeeg ! – wydarł się ktoś za mną, a po chwili poczułam na sobie kogoś ciężar. Coś gilgotało mnie po twarzy. Dopiero po chwili spostrzegłam, że są to brązowe loczki. Styles gniótł mnie w najlepsze, a ja niechętnie tkwiłam w uścisku. Harry stanął naprzeciwko mnie zaraz koło Zayna, o którego oparł rękę.
- Dziewczyno, wiesz jak ja tęskniłem ?! – powiedział zielonooki, zawzięcie wpatrując się w moje oczy, przy tym cały czas się szczerząc.
Co jak co, ale Styles to umie rozweselić człowieka, dlatego na te słowa odwzajemniłam uśmiech. Chłopak podszedł do mnie jeszcze raz i ponownie mnie uściskał. Objęłam go także, a on lekko uniósł mnie nad ziemię i obdarował soczystym buziakiem w policzek.
-Dobra dość – Malik zaczął odciągać Harrego ode mnie.
Mulat stanął za mną i położył swoje ręce na moich biodrach. Wtedy poczułam, że Zayn odgarnia moje włosy z szyi. Po chwili poczułam jego ciepły oddech.
- To dasz mi ten numer ? – szepnął, a ja spojrzałam na Harrego, który stał zdezorientowany.
- Muszę już iść – rzuciłam szybko i oddaliłam się lekko od Zayna.
W tym momencie poczułam wibracje w kieszeni.. Wyciągnęłam z niej telefon i odczytałam wiadomość od Juls:

,, Widziałam, że zatrzymał cię Zayn, więc nie chciałam przeszkadzać.. Poza tym i tak muszę jechać do centrum odstawić małą. Zobaczymy się później .. xx ‘’

- Extra – bąknęłam pod nosem, a Styles i Malik spojrzeli w moją stronę.
- Stało się coś ? – spytał zdziwiony Loczek.
- Juls musi jechać do centrum – powiedziałam, po czym na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Odprowadzę cię ! – krzyknął Harry.
- Nie trzeba. Dam sobie radę – uśmiechnęłam się miło, ale wtedy Malik lekko drgnął i wyszczerzył się..
- To bardzo dobry pomysł. Odprowadzimy cię. RAZEM… – zaakcentował ostatnie słowo i spojrzał znacząco na Stylesa.
- Zayn ! Za godzinę masz przymiarki ciuchów  do występu. Musimy jechać – krzyknął Paul.
- Ale chciałem odprowadzić koleżankę. Zdążę na czas – odparł mu Mulat.
- Nie ma mowy. Chooodź – odezwał się menager chłopaków.
Malik zrobił smutną minę i podszedł do mnie. Przytulił mnie i cmoknął w policzek. Odwzajemniłam jego gesty, a wtedy Zayn powiedział:
- Do zobaczenia … Jutro ? – spytał z nadzieją.
- Wątpię – spojrzałam na niego smutno.
On po prostu odszedł, nic już nie mówiąc. Harry spojrzał na mnie i odezwał się miło:
- Idziemy ?
- Yhym…
Szliśmy w ciszy przez całą drogę. Nie miałam zamiaru się odzywać, bo co by to dało ? Pewnie kłótnie…Przechodziliśmy koło dobrze znanego mi miejsca. Park, w którym po raz pierwszy spotkałyśmy chłopaków.  Zatrzymałam się nagle i spojrzałam na Hazze.
- Może lepiej rozstańmy się tutaj ? – odezwałam się.
- Czemu?
- Jestem umówiona z kimś…
- Z kim? – spytał podejrzliwie.
- To moja sprawa.
- Chcesz wzbudzić moją zazdrość czy po prostu nie chcesz żebym wiedział gdzie mieszkasz? – podniósł brew do góry.
- Raczej to drugie  - uśmiechnęłam się smutno w jego stronę.
- Jak chcesz ! – powiedział wkurzony i odszedł.

***Oczami Julie***

Chwyciłam klamkę od drzwi kawiarni i weszłam do środka. Zauważyłam Sylwię i Kamila, którzy już czekali na mnie.
- Cześć – podeszłam do ich stolika.
- Mamaaaaaaaaa – dziewczynka słodko krzyknęła i wyciągnęła rączki w stronę Sylwii.
- Cześć dzieciaku – dziewczyna pocałowała swoje dziecko w główkę.
- Czemu się spóźniłaś? – dopytywał mój brat.
- Nagłe wezwanie do pracy.
- Rozumiem. Julie  mam pomysł. Może wzięłybyśmy Meg i poszłybyśmy na zakupy? Tutaj w Londynie są niesamowite ciuchy – powiedziała Sylwia.
- Okay. Nie ma problemu. Zadzwonię do niej i spytam.
Wyciągnęłam z torebki telefon i wybrałam numer przyjaciółki. Po trzech sygnałach odebrała.
- Halo?
- No hej. Idziemy razem z Sylwią na zakupy. Wybierzesz się z nami?
- No okay, ale muszę iść się przebrać do domu, więc będę za jakieś 30 minut – powiedziała zdyszana.
- Okay to my czekamy w tej kawiarni, co mają świetne ciasta.
- No dobra. Możecie mi jakieś zamówić – zaśmiała się.
- Spoko. Pa – nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
- Meg pójdzie z nami – zwróciłam się do bratowej.
- O super.
W tym momencie zadzwonił telefon Kamila i usłyszałyśmy piosenkę „I’m sexy and I know it”. Razem z blondynką wybuchłyśmy śmiechem.
- Nie śmiejcie się. Ta piosenka jest o mnie – zażartował chłopak.
- Hahahhaa jasne, jasne. Tylko proszę nie tańcz do tej piosenki – zaśmiałam się.
- No dobra. Jak nie chcecie – udał zgnębionego. – Ja idę z Kasią do domu.
- No siemka – pożegnałyśmy się i poczekałyśmy, aż chłopak wyjdzie z lokalu.
- Okay, a teraz powiedz mi czemu widziałam Cię z Niallem? Myślałam, że już dawno z nim zerwałaś – powiedziała bez skrupułów, czyli jak zwykle.
- To z jego zespołem, ja i Meg musiałyśmy przeprowadzić wywiad – wymamrotałam zamawiając kawę.
- Co?! To musiało być dla Ciebie straszne – dziewczyna okazała mi współczucie.
- No tak, ale co zrobisz? Taka praca.
- To czemu on Cię odprowadzał pod kawiarnię?
- Bo się przyczepił..– przewróciłam oczami. – Ale wiesz co mnie zaskoczyło? Przez ten rok cały czas na komórce miał jedną tapetę. Moje zdjęcie – wyrzuciłam z siebie, a Sylwia otworzyła szeroko oczy.
- Ooo… Jakie to słodkie – zapiszczała.
-To nie jest słodkie tylko chore – sprzeciwiłam się.
- Nie mów, że nic do  niego nie czujesz… Że o nim nie myślisz.
- Skłamałabym mówiąc, że o nim nie myślę. Są takie dni, gdy jest w każdej godzinie i takie godziny, że jest w każdej minucie. Wciąż jeszcze zdarza mi się zasypiać i budzić z jego imieniem na ustach. Często łapie się na tym, że wypatruje jego twarzy w ulicznym tłumie. Ale wiesz… Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze. A ja cały czas się zastanawiam…
- Nie gadaj mi takich głupot. Każda miłość jest inna i nie ma jednej recepty na nią… - powiedziała, a ja upiłam łyk  latte i myślałam nad tym co mi powiedziała Sylwia….

***Oczami Meg***

Szybkim krokiem skierowałam się w stronę domu. Od razu popchnęłam lekko furtkę i pędem wleciałam do środka. Chciałam jakoś przytłumić myśli krążące w mojej głowie, dlatego pobiegłam do szafy i wyjęłam z niej szeroką bluzkę z ciasteczkowym potworem i szerokie dresy. Ubrałam  wybrane ciuchy, podwijając przy tym jedną nogawkę spodni na wysokość kolana. Wróciłam z powrotem na dół i założyłam adidasy. Zobaczyłam w salonie ogromny bałagan, który zostawiłyśmy rano. Postanowiłam posprzątać to później. Ulotniłam się z domu i pobiegłam w stronę parku. Trochę ruchu nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Ostatnio bardzo mi brakowało moich wypadów ze słuchawkami w uszach, biegnąc przez Londyn.
Rozmyślałam tak, dopóki nie zadzwonił mój telefon.
- Halo ? - odebrałam.
- Hej . Wybierzesz się ze mną i Sylwią na małe zakupy ? – spytała z nadzieją Juls.
- Jasne. Dajcie mi 30 minut bo muszę się jeszcze ogarnąć – rzuciłam szybko, po czym się rozłączyłam.
Szybko pobiegłam w stronę domu, dzięki czemu na miejscu byłam po 5 minutach. Od razu wleciałam do środka i wskoczyłam pod prysznic. Po małym odświeżeniu wcisnęłam się w to:





Zeszłam na dół i zamówiłam taksówkę, która zjawiła się po dosłownie paru sekundach. Wsiadłam do auta i odezwałam się:
- Do centrum handlowego proszę..
- Już się robi – odpowiedział starszy mężczyzna…
Po 20 minutach byłam na miejscu i bez zastanowienia wparowałam do lokalu, w którym siedziały dziewczyny. Przywitałam się z nimi i miło spytałam:
- To jak ? Idziemy na podbój sklepów ? – one tylko ochoczo pokiwały głowami.
Krążyłyśmy po centrum handlowym, oglądając nową jesienną kolekcje ciuchów.  Zatrzymałam się przy stoisku z brązowymi kozaczkami do kostki. Moją uwagę przykuła jedna para, więc od razu ją przymierzyłam i popatrzyłam na dziewczyny.
- I jak ? Dobrze wyglądają? – spytałam i wskazałam palcem na buty.
- Są świetne – wyszczerzyła się Sylwia.
- Taak. Powinnaś je kupić. Będę je pożyczać – roześmiała się Juls, po czym lekko szturchnęła mnie łokciem.
- Chciałabyś – wytknęłam do niej język.
Złapałam kozaki i podeszłam do kasy. Zapłaciłam za wszystko, po czym ulotniłyśmy się ze sklepu.
- Jestem za tym, żeby już wracać – odezwała się Ruda, ledwo utrzymując duże torby z zakupami.
- Juls ma rację. Musimy się jeszcze spakować –dodała Sylwia, a ja tylko przytaknęłam głową.
Wyszłyśmy przed centrum i złapałyśmy pierwszą lepszą taksówkę. Po 20 minutach byłyśmy w domu.

***Oczami Julie***

Weszłyśmy do domu, a ja poczułam zapach domowej pizzy. Ściągnęłam buty, aby moje nogi troszkę odpoczęły. No wiecie cały dzień w obcasach jest dość dużym wyczynem. Ruszyłam w stronę nowoczesnej kuchni, którą projektowałyśmy razem z Meg. W pomieszczeniu zobaczyłam Kamila, który co chwilkę zaglądał do piekarnika.
- Siema. Co tak ładnie pachnie? – odezwała się Megan.
- Pizza. Sam zrobiłem – mój brat wypiął dumnie klatę.
- Za ile będzie? – dopytywałam, myjąc ręce.
- Za 3 minuty.
- O to kupa czasu. Idę się przebrać – pobiegłam na górę.
Weszłam do pokoju i od razu rzuciłam się w stronę szafy. Musiałam się śpieszyć, bo zawsze jeśli chodzi o posiłek, to w mojej rodzinie panuje prawo dżungli. Wzięłam szybko beżowy sweterek i do tego jeansy, a następnie weszłam do łazienki. Zarzuciłam na siebie ciuchy, poprawiłam makijaż, grzywkę natapirowałam i spięłam ją, a resztę włosów związałam w niedbałego koka.
Zbiegłam na dół. Całe szczęście zdążyłam, bo reszta domowników dopiero zabierała się za jedzenie. Siadłam na krześle i sięgnęłam po kawałek. Oczywiście, podczas posiłku, gadaliśmy, śmialiśmy się, czyli jak zwykle. Kiedy skończyliśmy, ja i Meg zabrałyśmy się za sprzątanie syfu, który zrobił Kamil. Natomiast on i Sylwia poszli się pakować, gdyż za 3 godziny mieli samolot do Polski. Kiedy odgruzowałyśmy kuchnię, zrobiłam herbatę i razem z przyjaciółką usiadłyśmy wygodnie przed telewizorem.
- Gadałam z Zaynem i Harrym – zaczęła Szatynka.
- Gadałam z Niallem… - odparłam.
- Cholera. Czego oni od nas chcą ? – mówiła dalej Meg, nie odrywając wzroku od ekranu.
- Nie mam pojęcia, ale głodna jestem. Chodźmy na miasto. Proooooooooszę – marudziłam.
- Przed chwilką jedliśmy kolacje ! – zirytowała się.
- Ale chce jeść – wyszczerzyłam się.
- Zaraz jedziemy odwieść twojego brata na lotnisko to po drodze do domu wstąpimy do McDonalds i weźmiemy coś na wynos, okay ? – powiedziała Meg, leniwie wstając z sofy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział dedykowany : Mrs. Malik-Horan-Tomlinson ♥ za to, że nas broniła i jako jedna z niewielu nas rozumie. 
Natomiast chcemy też przekazać kilka słów do:  Pami_XD..

- Nie chcemy cię obrażać czy coś, ale zachowałaś się serio chamsko. 
Szczerze nikt cię tu nie trzyma na siłę i nie karze ci tego czytać... 
Robisz to z własnej nieprzymuszonej woli, dlatego, nie rozumiemy, 
dlaczego tak po nas jedziesz.
My też mamy swoje życie prywatne, szkołę, rodzinę i przyjaciół, których 
nie chcemy zaniedbywać. Przez bloga nie możemy zawalić nauki, co nie znaczy,
że nie jest on dla nas ważny. Z góry dziękujemy za twoje pretensje, których 
nie powinnaś do nas mieć pod żadnym względem, ponieważ nie żyjemy tylko
tym blogiem, bo mamy swoje własne życie.
Nie miej do nas żalu o to co teraz napisałyśmy, ale to naprawdę było nie na miejscu.


A dla tych, którzy dalej mają zamiar 

przeżywać historię Julie i Meg, 

zapraszamy w następny weekend...


...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^ 

niedziela, 4 listopada 2012

Przeeeepraszamy

ZNOWU BARDZO PRZEPRASZAMY, ALE ŻE NIE DODAŁYŚMY ROZDZIAŁY ANI W PONIEDZIAŁEK ANI WE WTOREK. SPODZIEWAJCIE SIĘ GO W OKOLICACH WEEKENDU ;) JESZCZE RAZ BAAAAARDZO PRZEPRASZAMY, ALE ZA TO OBIECUJEMY, ŻE W NASTĘPNYM ROZDZIALE BĘDZIE SIĘ DUUUUUUŻO DZIAŁO ;))

...Because we love more than this...<3

SEE YA !;* ^^

niedziela, 21 października 2012

Rozdział 38 - Little Things


*** Oczami Meg ***

- Cześć, cześć… Jak wam mija poranek ? Jest przyjemnie ciepło i słonecznie, co w Londynie zdarza się bardzo rzadko. Jeśli macie jakiś problem lub po prostu chcecie pogadać to dzwońcie – powiedziałam, a po chwili usłyszałam dźwięk telefonu:
– Halo ? Rozmawiasz z Meg. Jak  masz na imię ? – spytałam wesoło.
- Audrey.
- No więc witaj Audrey. Jak samopoczucie ?
- Dobrze – odpowiedziała krótko dziewczyna.
- W jakiej sprawie dzwonisz ?
- Słyszałam, że wasze radio ma przeprowadzać wywiad z One Direction na żywo. Chciałam wiedzieć kiedy i o której godzinie miało by to być.
- Jak na razie nic mi nie wiadomo o żadnym wywiadzie – zaśmiałam się – Ale jeśli czegoś się dowiem to od razu dam wszystkim znać. Audrey, chcesz kogoś pozdrowić ?
- Tak. Pozdrawiam cały Londyn i wszystkich którzy pracują w The Hits Radio..
- Nawet ja się załapałam – zachichotałam – Dzięki za rozmowę.
- Czeeść – krzyknęła na koniec dziewczyna.
- A teraz przed wami Nicki Minaj z piosenką ,, Marlyn Monroe ‘’ – powiedziałam, a następnie ściągnęłam z uszu słuchawki.
Wstałam z krzesła i wyszłam z pomieszczenia, w którym nagrywane są zawsze moje audycje. Pobiegłam do biura Arona – mojego szefa. Wsunęłam się szybko do środka, nie pukając.
- Siema.
- O hej Meg. Coś się stało ?
- Czy w naszym radiu w najbliższym czasie są zaplanowane jakieś wywiady na żywo ? – rzuciłam prosto z mostu.
- Tak. Jest ich dość sporo. Masz tu rozpiskę – chłopak wręczył mi kartkę papieru.
Przejeżdżałam wzrokiem po literkach..

,, John Ledger – wywiad z Cher Lloyd ‘’
,, Samanta Thomson – wywiad z Jessie J ‘’
,, Nick Grimshaw – wywiad z Ed Sheeran ‘’
,, Megan Scott – wywiad z zespołem One Direction ‘’

Gdy skończyłam czytać, wytrzeszczyłam czy i wybuchłam śmiechem. Aron spojrzał na mnie zdezorientowany. Podbiegłam do jego biurka i chwyciłam za telefon.
- Tak szefie ? – odezwała się asystentka prezesa.
- Tutaj Meg. Zawołaj Samantę i Agnes jak możesz – powiedziałam miło.
- Dobra zaraz będą – odparła i odłożyła słuchawkę.
Spojrzałam na mojego szefa, który stał dalej zdziwiony.
- Słuchaj nie mogę prowadzić wywiadu z tym zespołem – wymamrotałam.
- A niby dlaczego ? – spytałam.
- Bo nie. Mam swoje powody.
- Meg. Przyjaźnimy się, dlatego możesz robić tutaj co chcesz, nawet używać mojego biura czy telefonu – puścił mi oczko, a ja wywróciłam oczami – Ale nie możesz zmieniać planu.
- A jeśli bym się z kimś zamieniła ? – zapytałam z nutką nadziei, ale wtedy do pomieszczenia wbiegły moje koleżanki z pracy.
- Wzywaliście nas ? – dziewczyny stanęły przed nami i spojrzały w naszą stronę.
- Tak – pokiwałam głową – Agnes, idź zastąp mnie na audycji, proszę – zamrugałam ładnie oczami.
- No dobra Meg, ale żeby to było ostatni raz – wytknęła mi język.
- Okay, dzięki – rzuciłam, po czym Brunetka wyszła.
- A po co ja wam tu byłam ? – spytała Samanta.
- Spytaj jej – wskazał na mnie Aron, a blondynka spojrzała w moim kierunku.
- Musisz mi uratować życie – uśmiechnęłam się.
- Co znowu ? – wywróciła oczami.
- Zamienisz się ze mną z wywiadem ?
- Ale jak to ?
- Ty miałabyś audycję z One Direction, a ja z Jessie J – popatrzyłam na nią błagalnie.
- Dla mnie spoko. To niezłe ciacha – wyszczerzyła się, a ja jej zawtórowałam.
- No Aron. To wystarczy teraz tylko wydrukować nową rozpiskę – uśmiechnęłam się do niego i wręczyłam mu kartkę papieru.
- Nie ma mowy Meg. Tym razem nie zgadzam się. Ty musisz poprowadzić z nimi ten wywiad – odparł.
- Ale dlaczego, skoro Samanta nie ma nic przeciwko zamianie ? – spytałam z wyrzutem.
- Dlatego, że ty jesteś ładna, a w dodatku w ich wieku – odparł zirytowany.
- A ja niby jestem stara i brzydka?! – odezwała się Sami.
- Nie miałem tego na myśli… – powiedział nasz szef.
- A co tak w ogóle ma nasz wiek i wygląd do tego wywiadu ? – zdziwiłam się.
- To, że jeśli im się spodobasz, to będą chcieli tutaj więcej zaglądać, a co nam to da ? – spytał dumny z siebie chłopak.
- Oświeć mnie – wymamrotałam zła.
- Popularność Meg, popularność. Radio tylko na tym zyska.
- Większej głupoty chyba nie mogłeś wymyślić. Przecież i tak nasze radio jest najsławniejsze w całej Wielkiej Brytani.
- Ale może być sławne na całym świecie.
- Pogięło cię ? – skrzywiłam się.
- Samanta, tobie już dziękuję, możesz wracać do pracy – powiedział szef, a następnie przerzucił wzrok na mnie – Wywiad jest za 3 godziny – uśmiechnął się.
- Co ?! Powinnam o tym wiedzieć już wczoraj ! – krzyknęłam zdenerwowana.
- Samanta miała ci przekazać.. – zdziwił się.
- Ale nie przekazała !  - warknęłam.
- Dasz rade Meg. Wierzę w ciebie, poza tym już nie raz wygrzebałaś się z gorszego bagna – puścił mi oczko – I dzwoń po Juls.
- Po Juls ? To znaczy, że ona ten wywiad ma spisać do gazety ? – spytałam dla upewnienia, a on pokiwał głową.
Już więcej nic nie mówiłam, tylko po prostu wyszłam z tego pomieszczenia. Przez ten rok dużo się zmieniło. Na czas gdy byłam w Brazylii, Julie wyjechała do Polski. Po sześciu miesiącach znowu wróciłyśmy do Londynu i zmieniłyśmy mieszkanie jak i numery telefonów. Zmuszało nas do tego ciągłe nękanie smsami przez chłopaków. Obie dostałyśmy prace w ogromnej, angielskiej firmie ,, The Hits’’ , której szefem był ojciec Arona. Ja zostałam spikerką w The Hits Radio, zaś Juls dziennikarką w The Hits News. Lubiłyśmy wywiady z gwiazdami, bo zawsze uczestniczyłyśmy w nich razem. Ja prowadziłam audycję z Edem Sheeranem, czy Jessie J, wypytując ich o najróżniejsze rzeczy, a Juls grzecznie słuchała, a potem pisała artykuł, który zawsze czytało tysiące nastolatków. Chłopaków nie spotkałyśmy od czasu mojego wyjazdu, a teraz ma to się zmienić przez jakiś wywiad.
Sięgnęłam do mojej kieszeni i wyciągnęłam z niej telefon, tym samym wybierając numer do Juls.
- Halo ? –odebrała.
- Siemka. Przyjeżdżaj do Radia ! – rzuciłam szybko.
- Kolejny wywiad ? – zajęczała.
- Tak.
- Ale co ja mam niby zrobić z małą ? – spytała.
- Weź ją ze sobą. Ktoś się nią tu zajmie – powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
Pobiegłam szybko do pomieszczenia, gdzie Agnes prowadziła moją audycję. Akurat puszczana była jakaś piosenka, więc bez problemu zamieniłyśmy się miejscami. Muzyka ucichła, a ja uspokajając oddech, odezwałam się:
- To był Conor Maynard ze swoim kawałkiem Vegas Girl. A teraz wiadomość z ostatniej chwili. Niedawno rozmawiałam z niejaką Audrey, która pytała o wywiad na żywo z One Direction. Nic nie było mi o tym wiadomo, dlatego poszłam tam gdzie trzeba i dowiedziałam się paru zaskakujących rzeczy. Zatem.. Wywiad odbędzie się za 2,5 godziny i osobiście go poprowadzę, więc bądźcie z nami. A teraz żegnam was z piosenką, która dwa dni temu miała swoją premierę. See you later ! – krzyknęłam, a w tle usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki Nicki Minaj ,, The boys ‘’.
Wstałam z krzesła i wtedy oniemiałam. Zorientowałam się, że muszę jeszcze jechać do domu, aby zabrać dokumenty. Pędem wyleciałam z budynku i wsiadłam w pierwszą lepszą taksówkę.

***Oczami Julie***

Siedziałam przed telewizorem opatulona kocem. Przełączałam kanały i popiłam jednocześnie kawę z mlekiem. W końcu zdecydowałam się na program o modzie, który był dość ciekawy. Oglądałam go z zainteresowaniem, kiedy mój telefon zaczął wibrować.
- Halo? – powiedziałam szeptem.
- Julie jest sprawa – z drugiej strony usłyszałam Meg.
- No co się stało? Tylko nie mów, że znowu zapomniałaś portfela i potrzebujesz, żebym zamówiła i zapłaciła za taksówkę – zaśmiałam się.
- Ha ha. Bardzo śmieszne. A tak na serio to musisz przyjechać do studia. Aron kazał nam zrobić wywiad.  Z NIMI – podkreśliła ostatnie słowo.
- Z jakimi NIMI? – zaćmiło mnie przez chwilkę. – Czekaj, czekaj z…. Tymi…? Chyba sobie żarty robisz. Hahaha ale mnie wkręcasz – wybuchłam śmiechem.
- Nie wkręcam. Mówię serio – powiedziała poważnym tonem, a ja już wiedziałam, że to nie jest kolejny kawał z jej strony.
- Ale czemu my? I czemu ja tam muszę być?
- Bo tak.
- Głupszego tematu, to nie mogli dać – powiedziałam zirytowana.
- Julie musisz tu przyjechać. Za 2 godziny zaczynamy – rozkazała.
- Nie mogę. Co ja zrobię z Kate?
- To weź ją ze sobą. Ktoś się nią tu zajmie. Ale musisz tu przyjechać. Czekam na Ciebie - rozłączyła się.
- No świetnie – mruknęłam pod nosem.
Poszłam umyć naczynia, a później zaglądnęłam do pokoju, w którym spało moje maleństwo. Podeszłam do niej i delikatnie przykryłam jej nóżki kocykiem, po czym pocałowałam ją w główkę i po cichutku wyszłam z pomieszczenia, nie zamykając za sobą drzwi.
Udałam się do swojej sypialni i otworzyłam szafę. Trzeba jakoś wyglądać, nieprawdaż? Nie cieszę się zbytnio z tego, że spotkam chłopaków ponownie. Przez rok nie utrzymywaliśmy żadnych kontaktów. Wyciągnęłam z szafy:

 



Moje włosy pofalowałam lekko, a następnie nałożyłam makijaż. Wyglądałam całkiem  nieźle. Szybkim krokiem poszłam do pokoju, w którym płakało dziecko. Wzięłam je na ręce i mocno przytuliłam.
- Co jest Kasiu? Zaraz wychodzimy na spacerek, wiesz? – powiedziałam, a dziewczynka od razu się uśmiechnęła.
Wzięłam różową sukieneczkę i do tego sweterek, po czym ubrałam ją w to. Wyglądała prześlicznie. Ubrałam jej buciki. Wzięłam jeszcze torebkę i poszłam w stronę taksówki, która stała już pod moim domem.

***Oczami Meg***

 Po 20 minutach byłam na miejscu. Szybko wbiegłam do środka i skierowałam się do swojego pokoju. Julie nie było w domu, co oznaczało, że jest już w drodze do radia. Korzystając z okazji, wskoczyłam jeszcze pod prysznic. Później wysuszyłam włosy i stworzyłam na nich delikatne fale. Na twarz nałożyłam trochę pudru, a oczy wymalowałam kredką, zaś rzęsy pociągnęłam tuszem. Usta przyozdobiłam jasnoróżowym błyszczykiem, a powieki delikatnie błyszczącym brokatem. Włożyłam na siebie to:







 a potem podbiegłam do szafki, na której leżał mój telefon. Zadzwoniłam po taksówkę, w tym samym czasie szukając w szufladzie dokumentów. Gdy już je znalazłam, zbiegłam na dół i wyszłam na dwór. Wsiadłam do auta i podałam adres kierowcy. Ciągnące się korki nie miały końca, przez co bałam się, że nie zdążę na czas. Po raz setny spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 11:20, co oznaczało, że do wywiadu zostało jeszcze około półtorej godziny. Przez całą drogę przychodziły mi smsy od Arona, Juls, Agnes, Samanty i całej reszty z pytaniem gdzie jestem. Nie miałam głowy na odpisywanie im, dlatego w duchu modliłam się, aby samochody ruszyły. Na szczęście jak na rozkaz moje prośby zostały przyjęte, dzięki czemu po 10 minutach byłam na miejscu. Szybko  wbiegłam do budynku i rzuciłam torebkę na pobliski fotel.
- Meg, gdzie byłaś ? – usłyszałam za sobą Juls.
- O hej. Musiałam jechać do domu, żeby się trochę ogarnąć i zabrać dokumenty – wytłumaczyłam – A gdzie masz małą ? – spytałam.
- Dorwała Arona.
- Bardzo dobrze. Niech go wykończy – powiedziałam zirytowana.
- Uuuuu. Kłótnia była jakaś między wami ? – zaśmiała się Ruda.
- Chciałam zamienić się wywiadem z Samantą. Wtedy miałybyśmy audycje z Jessie J, ale oczywiście mój cudowny szef się nie zgodził bo ma jakieś chore marzenia.
- Jakie marzenia ?– spytała rozbawiona dziewczyna.
- Aron chce, żeby to radio było sławne na całym świecie. Całkiem go pogięło – odparłam.
- Nie rozumiem. Jeśli ty poprowadzisz z nimi ten wywiad to radio nagle stanie się sławne ? – spytała zdziwiona.
- No właśnie nie. Tylko szef myśli, że jeśli im się spodobam to będą chcieli mieć częściej wywiady w naszym radiu.
- Przecież to jest bez sensu – odparła Juls.
- No wiem, ale jemu się tego nie da wytłumaczyć.
- W sumie to Harremu i Zaynowi na pewno się spodobasz – wytknęła do mnie język.
- A ty Liamowi i Niallowi – jak zwykle odgryzłam się, przy czym uderzyłam ją lekko w ramie.
- A tak w ogóle, to oni wiedzą, że to z nami będą mieli audycje ? – spytała nagle.
- Nie wydaje mi się. Zazwyczaj gwiazdy poznają prowadzącego dopiero kilka minut przed audycją – skrzywiłam się.
- W ogóle sobie nie wyobrażam tego spotkania, powoli zaczynam się bać – powiedziała lekko zestresowana dziewczyna.
- Mam dokładnie to samo. Po tym jak wyjechałam bez pożegnania, nie wiem czy będę potrafiła spojrzeć im w oczy.
- Jakoś damy radę – odparła ruda i delikatnie poklepała mnie w ramię.
Usiadłam na krześle i sprawdzałam czy wszystko działa, kiedy do pomieszczenia wszedł Aron z Katy. Mała natychmiast podleciała do mnie i uwiesiła mi się na szyi.
- Ceeeeeść – zawyła.
- Hej skarbie.
- Meg, a wiees ze Aron dał mi misia ? – spytała drobna blondynka, po czym spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami.
- Tak ? To bardzo miło z jego strony. - Uśmiechnęłam się do niej.
- Dobra Kasiu. Nie przeszkadzaj Meg. Ona musi przygotować bardzo ważny wywiad – odezwała się mile Juls do dziewczynki, która już po chwili znalazła się koło mojego szefa.
Juls podeszła do niej i odciągnęłam ją od Bruneta, po czym zaczęła jej pokazywać różne przyciski. Aron podszedł do mnie i spytał:
- I jak idą przygotowania ?
Zlekceważyłam go i nic się nie odezwałam. Chłopak jednak nie dawał za wygraną.
- No nie mów, że jesteś na mnie zła.. – ponownie odpowiedziała mu cisza – Możesz mnie ignorować, ale wiedz jedno. Jak dobrze poprowadzisz ten wywiad, to czeka cię nagroda – uśmiechnął się, po czym wyszedł.
Spojrzałam na Juls, która bawiła się z Katy.
- Nie mogę wymyślić żadnych pytań dla nich – wyjęczałam zrezygnowana.
- No to pójdziesz na spontana. Z resztą jak zwykle – odpowiedziała mi Ruda i wytknęła język.
Zaczęłyśmy się śmiać i wygłupiać. Zamiast przygotowywać wywiad to jak głupie tarzałyśmy się po ziemi, nie mogąc opanować śmiechu. Kiedy już się uspokoiłyśmy, podniosłyśmy się z ziemi i usiadłyśmy na nasze miejsca. Katy stanęła grzecznie koło Juls i patrzyła co robimy. W tym momencie drzwi się otworzyły, a my zobaczyłyśmy wchodzących do środka pięciu, dobrze ubranych chłopaków. Spojrzałyśmy na siebie wzrokiem pełnym przerażenia, ale po chwili opanowałyśmy się i natychmiast wstałyśmy.
- To Meg i Julie. Będą z wami przeprowadzać wywiad – powiedział Aron, który oprowadzał zespół.
Kiedy członkowie boysbandu nas zobaczyli, od razu wytrzeszczyli oczy. Lou wraz z Liamem wyszczerzyli się, po czym kątem oka zerknęli na swoich przyjaciół. Tommo momentalnie rzucił się na mnie, zaś Juls tkwiła już w objęciach Liama. Kiedy Aron to zobaczył, podszedł do mnie i szepnął do ucha:
- Widzisz, jak na was lecą? To będzie dobry wywiad. Powodzenia – na te słowa wywróciłam oczami, a szef po prostu wyszedł, tym samym zostawiając nas sam na sam z chłopakami.
- Dobra siadajcie. Trzeba zaczynać – powiedziałam obojętnie, a Lou spojrzał na mnie dziwnie.
- Rozumiem, że nie chcecie mieć z nami nic wspólnego?! – odparł zdenerwowany.
- Nie łącze pracy z życiem towarzyskim – rzekłam siadając na krześle.
Po chwili reszta usadowiła się pomiędzy mną a Julie, co niestety mnie nie zadowalało. Na wszelki wypadek chciałam mieć ją koło siebie, ale niestety mi się nie udało. Ruda wzięła na kolana Kate i szeptała jej coś do ucha, a Niall nie spuszczał z niej wzroku. Na ten widok lekko zaśmiałam się pod nosem i wtedy Zayn spytał:
- Coś nie tak ? – spojrzał na mnie dziwnie, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
- Zaczynajmy – zlekceważyłam pytanie bruneta.
- Ej Meg ! – krzyknęła dziewczyna - Masz jakąś kartkę i długopis?
- Czekaj już Ci załatwię – powiedziałam, po czym sięgnęłam po słuchawkę telefonu, wybrałam numer i ustawiłam na głośnomówiący.
- Tak Megan? – odezwała się asystentka prezesa.
- Przynieś mi notatnik z długopisem i jeszcze sok marchewkowy – powiedziałam patrząc na Kate, która marudziła.
- Już się robi.
Rozłączyłam się po czym do pomieszczenia wszedł Micky – operator dźwięku.
- Za ile zaczynamy? – spytał.
- Dwie minuty – powiedziałam i mile uśmiechnęłam się do mężczyzny.
- Okay, jak będziecie gotowi to zapukaj w szybę.
W międzyczasie przyszła Victoria, która podała sok małej, a notatnik położyła naprzeciwko Juls. Oczywiście Lou widząc marchewkowy napój sięgnął po niego, a Kate zaczęła go bić w rękę, krzycząc :
- Ba ba baaaaaaaaaa !!!
- Uspokoicie się w końcu?! – podniosłam głos.
- Viki jeszcze jeden sok marchewkowy i zaczynajmy wreszcie – rozkazałam.
Zapukałam dwa razy w szybę i zaczęłam swój stały monolog.
- Długo czekaliście na to, ale w końcu w naszym radiu zagościli chłopaki z waszego ukochanego, ulubionego i najbardziej popularnego zespołu - One Direction – krzyknęłam wesoło, a mój głos rozniósł się w głośnikach – Jeśli macie jakieś pytania do naszych gwiazd to zadawajcie je na twitterze z dopiskiem #AskOneDirection. Chłopcy, powiedzcie nam jak oceniacie waszą ostatnią trasę po Ameryce ? – spytałam i spojrzałam w ich stronę.
- To było niesamowite przeżycie – zabrał głos Liam – Nasi fani są naprawdę wspaniali. Świetnie się razem z nimi bawiliśmy. Każdy koncert był dla nas wyjątkowy – Payne odpowiadał na pytanie, kiedy przybiegła do mnie Katy, która próbowała wdrapać się na moje kolana. Po kilu sekundach jej się udało i zadowolona z siebie popatrzyła na mnie i słodko się uśmiechnęła.
- Meeeg, a weźmies mnie na spacelek ? – zawyła dziewczynka po polsku, a ja natychmiast zatkałam jej buzię i pstryknęłam w nos. Złapałam czystą kartkę papieru i nabazgrałam na niej kolejne pytanie. Podbiegłam do Juls, cały czas niosąc małą na rękach, i szepnęłam jej na ucho:
- Zadaj im to pytanie, włączyłam ci mikrofon – Ruda popatrzyła na mnie z miną WTF, a ja wskazałam wzrokiem na Kate. Julie pokiwała twierdząco głową, zaś ja zabrałam małą na drugi koniec pomieszczenia. Przykucnęłam przy dziewczynce i zaczęłam pokazywać jej różne przyciski, aby ją czymś zająć. Odwróciłam się do reszty, aby sprawdzić czy wszystko dobrze idzie. Lou grzecznie odpowiadał na pytanie, ale przerywał mu cały czas Harry, wtrącając się. Jednak nie to przykuło moją uwagę. Zayn siedział odwrócony w moją stronę i obserwował każdy mój ruch. Od razu przeniosłam wzrok w inną stronę. Spytałam szeptem małą:
- Będziesz się tu ładnie bawić? – w odpowiedzi dziewczynka tylko pokiwała twierdząco głową.
Wróciłam na swoje miejsce i włączyłam Tableta.

***Oczami Julie***

Meg zadawała kolejne pytania, a ja patrzyłam cały czas na chodzącą koło nas Kasię, która wędrowała to do Meg, to do Lou, to do mnie. Wzięłam ją w końcu na ręce i mocno pocałowałam. Niall patrzył się na mnie dziwnie, ale ja oczywiście go zignorowałam. Poprawka, cały wywiad go olewałam i nie zwracałam na niego zbytniej uwagi. Kiedy w  końcu  nasze spojrzenia się spotkały i poczułam coś dziwnego. Ale zaraz to minęło, bo chłopak spojrzał na dziewczynkę.
- To Twoje? – spytał półgłosem.
- To chyba nie Twoja sprawa – bąknęłam zirytowana.
- Ile ma lat? – dopytywał dalej.
- A co przestraszyłeś się? To by ci zniszczyło karierę nie? – powiedziałam zirytowana, ale zobaczyłam, że Meg wymachuje rękami, aby zwrócić moją uwagę.
Skrzywiłam się nie wiedząc o co chodzi. Dziewczyna nie jest najlepsza w języku migowym słowo daje. W bezgłośnym mówieniu, również. Dziewczyna strzeliła facepalma i sięgnęła po kartkę, a Liam odpowiadał dalej na zadane wcześniej pytanie. W końcu szatynka podniosła do góry kartkę, na  której pisało.
„Ciszej !!! Jesteśmy na żywo !!! Wszystko słychać i poszło właśnie w świat !!!”
Otworzyłam szeroko oczy, a Lou i Harry zaczęli się śmiać jak nienormalni, nie mogąc się opanować. Ja również zrobiłam to samo. Wszyscy się śmiali, oprócz Nialla. Nie poznaje go. Przecież to on pierwszy z wszystkiego się nabijał, a teraz? No cóż. Ludzie się zmieniają.

***Oczami Meg***

- Teraz czas na pytania od fanów. Spójrzmy co my tu mamy…
W tej chwili Harry przybliżył się do mnie i spojrzał na ekran. Kiedy przeczytał jedno pytanie zaśmiał się, a ja popatrzyłam na niego jak na idiotę.
- Pytanie od klaudia3240. Jesteście singlami?
- Ja i Liam jesteśmy zajęci – wyszczerzył się Tommo.
- Ja mam jedną na oku – odparł Harry i puścił do mnie oczko.
- Ja od roku myślę o tej samej dziewczynie – dodał Zayn.
- A ty Niall? – spytałam rozkojarzonego chłopaka.
- Od jakiegoś czasu interesuje mnie niezwykła dziewczyna – powiedział, a Julie upuściła długopis na ziemie, po który szybko zanurkowała pod stołem.
- Anne_195 pyta : Selena Gomez czy Cher Lloyd?
- Powiedziałbym, że Eleanor Calder – odezwał się Lou.
- A ja, że Danielle Peazer – odparł rozbawiony Liam.
- Zdecydowanie Cher Lloyd – wyszczerzył się Harry.
- A co z Tobą Zayn? – spytałam.
- Ja nie będę wybierał. Znam już swój ideał.
- A ja uwielbiam Polki – zaśmiał się Niall, pierwszy raz od początku wywiadu.
- Skoro mowa już o Polsce, to powiedzcie mi kiedy dacie tam koncert i czy w ogóle zamierzacie?
- Oczywiście, że zamierzamy.
- Bardzo zżyliśmy się z tym krajem i osobami w nim zamieszkującymi, dlatego myślę, że dołożymy wszelkich starań, aby nastąpiło to jak najszybciej – powiedział Zayn.
- To na koniec powiedzcie mi czy znacie datę premiery waszej nowej piosenki „ Little Things”.
- Tak. Singiel będzie miał premierę w tym radiu już 29 października czyli za ponad miesiąc – odezwał się Horan.
- Już w przyszłym wydaniu gazety „The Hits News” pojawi się artykuł z elementami tego wywiadu, więc bardzo zachęcamy do nabycia czasopisma – powiedziała Julie.
- Chłopaki bardzo wam dziękuje za wywiad. Naprawdę miło mi było was gościć – wygłosiłam swoją stałą regułkę.
- Nam też bardzo się podobało – powiedział Li, spoglądając znacząco na chłopaków. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej sory,  że tak długo nie dodawałyśmy, ale wiecie nauka i te sprawy... Rozdział specjalnie dla was na 14 stron Worda. Następny rozdział dodamy w przyszły weekend. Przepraszamy, że ten rozdział jest nudny, ale akcja zaczyna się dopiero w następnym...

...Because we love more than this...<3


SEE YA ! ^^ :*