...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 19 września 2012

Rozdział 35 - "But i can never find the words to say When im around you I just don't know what to do But you don't know that your the only girl Who's got me falling, falling, falling In love with you"


PRZECZYTAJCIE TO CO JEST NAPISANE POD ROZDZIAŁEM !!!

***Oczami Julie***

Pożegnałam się z wszystkimi i wysiadłam z limuzyny, a następnie przyśpieszyłam, aby dogonić Meg. Zayn i Niall wlekli się za nami. Wszyscy poszli do domu, a ja zostałam sama stojąca przed mieszkaniem. Usiadłam na schodach i odchyliłam głowę do tyłu. Dzisiaj była naprawdę piękna, gwieździsta noc. Miliony migających punkcików na niebie i ani jednej chmurki. Moje policzki musnął lekki powiew wietrzyku. Myślałam jaką Justin szykuje dla nas niespodziankę. Naprawdę okazał się bardzo fajnym facetem. Ale jednak cały czas po mojej głowie chodziły słowa JB :

„Dać Ci radę maleńka? Im szybciej zapomnisz o nim, tym lepiej dla Ciebie, on nie wróci.  A ty musisz dalej żyć i pokazać co cennego stracił, a z czasem spotkasz kogoś wartego Ciebie…”

Chciałam zapomnieć o Niall’u. Ale chyba przyznacie, że to trudne, gdy ona ma zostać na noc u mnie  w domu. Nagle poczułam, jak ktoś zarzuca na  moje ramiona kurtkę. Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam Horana. Chłopak usiadł koło mnie i patrzył przed siebie.
- Czego chcesz? – zapytał oschle, przerywając tym samym cisze.
- Kochasz Liama? – spytał, dalej patrząc w tą samą stronę.
- To nie powinno Cię chyba obchodzić – burknęłam pod nosem.
- Chyba jednak powinno.
- Że co? Nie powinno Cię interesować z kim się spotykam, a z kim nie. Straciłam szacunek do Ciebie. Po raz kolejny. Więc się nawet do mnie nie odzywaj.
- Jesteś wkurzona o Sydney ? – przybliżył się do mnie, a ja odsunęłam się od niego.
- Powiem tylko jedno. Wstyd mi za Ciebie. Nisko upadłeś. Tańczysz jak Ci zagrają. A kiedy mówią skacz, pytasz jak wysoko – popatrzyłam z nienawiścią w oczach.
- O czym ty mówisz? – zdziwił się.
- Nic nie rozumiesz prawda?
- No nie za bardzo.
- Trudno. Nie mam zamiaru już z Tobą gadać – wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.

***Oczami Meg***

Gdy dojeżdżaliśmy pod nasz dom od razu pożegnałam się z resztą i ruszyłam w stronę domu.  Julie dorównała mi kroku, zaś Horan i Malik wlekli się za nami. Gdy weszliśmy do środka,  natychmiast udałam się do kuchni. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej czystą szklankę, do której wlałam  zimną wodę. Oparłam się o blat i upiłam łyk napoju, wilżąc przy tym lekko usta, dzięki czemu nabrały delikatny połysk. W tym momencie do kuchni wszedł Zayn.
- Mała… – odezwał się niewinnie, a ja słysząc jego ciepły i bezbronny głos, od razu zmiękłam.
- Co? – wymamrotałam bez uczucia.
- Dalej zła? – spytał smutny i podszedł bardzo blisko mnie.
- O co Ci chodzi? – powiedziałam oschle.
- Czemu mnie odtrącasz?
- A ty znowu swoje.
- Bo ja Cię nie rozumiem – zdenerwował się. – Wszyscy wiedzą, że nie jestem Tobie obojętny, więc co ty odwalasz?! – warknął, a ja uniosłam brew.
- Masz coś jeszcze do powiedzenia?
- Tak, mam ! Powiedz mi dlaczego jesteś inna?! Każda chciała by być na Twoim miejscu ! – krzyknął.
- Taa… Bo ty jesteś taki wspaniały, że żadna nie może Ci się oprzeć – przewróciłam oczami.
- Dokładnie.
- Wyobraź sobie, że ja nie mam na imię każda. Wolę wyróżniać się  z tłumu i być sobą !- odkrzyknęłam, a Zayn gwałtownie przyparł mnie do ściany i wpił się w moje usta. Od razu go odepchnęłam na odległość ręki, a następnie uderzyłam w policzek.
- Nie pozwalaj sobie ! – warknęłam i groźnie na niego popatrzyłam.
- Meg – powiedział zmartwiony i zdezorientowany tą sytuacją, a w jego oczach widniał ból, smutek i rozpacz.
Zrobiło mi się go trochę żal, ale olałam to i zabrałam się za robienie kolacji. Przez cały czas, gdy przygotowywaliśmy posiłek nie odezwałam się do Zayna, za to on co chwilę mnie przepraszał i próbowałam udobruchać, ale ja nie chciałam dać mu tej satysfakcji.
- Meg. Serio jeszcze raz Cię przepraszam. Nie wiem dlaczego Cię pocałowałem. To emocje. Więcej się to nie powtórzy, chyba, że będziesz chciała.
- Daruj sobie ! Okay?! – warknęłam kładąc na stół dużą ilość kanapek.
- W końcu się do mnie odezwałaś – uśmiechnął się blado.
- Taa… - mruknęłam, a wtedy do pomieszczenia weszła Julie, a za nią Niall.
Razem z Rudą usiadłyśmy przy stole i zabrałyśmy się za jedzenie. Chłopcy lekko skrępowani usadowili się naprzeciwko nas.
- Juls. Skoczysz jutro ze mną do centrum handlowego?
- A co potrzeba kupić? – spytała.
- Różne rzeczy. Wytłumaczę Ci wszystko później.
- Spoko – uśmiechnęła się.
- Chciałam skoczyć do Hollister. Spotkałybyśmy się przy okazji z Elką, a poza tym mam tam wypatrzone śliczne buty i taką mega kurteczkę – mówiłam podekscytowana, cały czas gestykulując.
- O extra. To ja też sobie coś kupię. Może się przydać trochę nowych ciuchów.
- Jak chcecie to możemy iść z wami – uśmiechnął się Zayn.
- To świetny pomysł – Horan poparł swojego przyjaciela.
Popatrzyłyśmy na nich z uniesionymi brwiami. Juls nagle się skrzywiła i oznajmiła:
- Nie dzięki, lepsza zabawa będzie bez was.
- Ale niby czemu? – spytał z wyrzutem Malik.
- Bo tak i koniec tematu – powiedziałam stanowczo.
- Meg! Przecież przeprosiłem Cię – odezwał się Mulat i spojrzał na mnie.
Właśnie chciał mnie złapać za rękę, ale na szczęście gwałtownie wstałam od stołu, tym samym zaczynając, sprzątać po posiłku.
- To ja idę spać – rzuciła Juls, która cmoknęła mnie w policzek i po chwili uciekła na górę.
- Tak. Ja też lecę się położyć. Jestem wykończony – wyznał Horan i zniknął gdzieś na schodach.
Zabrałam się za mycie naczyń, więc odkręciłam wodę, a brudne talerze i kubki czyściłam truskawkowym płynem. Malik oparł się o blat, przysuwając się do mnie coraz bliżej, aż w końcu zetknęliśmy się ramionami.
- Powiesz coś? – spytał smutno, a ja dalej wykonywałam wcześniejszą czynność. - Cholera ! Meg ! Odezwij się do mnie ! – krzyknął, przez co zagotowałam się w sobie.
Zakręciłam szybko wodę, odwróciłam się w jego stronę i warknęłam:
- Daj mi święty spokój ! Masz tu tylko spać ! Nikt nie powiedział, że muszę z Tobą rozmawiać, więc się do cholery odwal ode mnie !
Zayn popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, takim, którego jeszcze nie znałam. Z jego oczu biła miłość i troska, jak i ból, cierpienie i obrzydzenie do mojej osoby. Gdy podniosłam ręce do góry, z zamiarem poprawienia fryzury, Malik chwycił mocno moje nadgarstki. Z każdą sekundą ucisk był mocniejszy, ale po chwili chłopak wbił we mnie swoje czekoladowe oczy i powiedział spokojnie:
- Chciałbym Cię nienawidzić, tak bardzo jak Cię kocham. Dobranoc – puścił moje ręce, cmoknął mnie w policzek, a następnie poszedł na górę. Przez dobrych kilka minut stałam w bezruchu, cała oszołomiona. Nie docierało do mnie, co się przed chwilą stało. Kiedy już doszłam do siebie, dokończyłam sprzątanie i poszłam do swojego pokoju. Od razu wskoczyłam pod zimny prysznic i zmyłam z siebie cały dzisiejszy wieczór. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamę i wgramoliłam się pod ciepłą kołdrę. Z racji tego, że była już połowa września, noce w Londynie nie były takie ciepłe jak w lecie. Ułożyłam się wygodnie i wtuliłam się w poduszkę. Już po chwili zasnęłam.
W nocy obudził mnie szum wiatru, dlatego wstałam i po cichu zbiegłam na dół. Wsunęłam się do kuchni i nalałam wody do szklanki, a następnie zamoczyłam usta w zimnym napoju. W tym momencie usłyszałam czyjeś kroki. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam zaspaną Juls, która szła w moim kierunku.
- Czemu nie śpisz? – spytała uśmiechnięta.

***Oczami Julie***

Wstałam od stołu i podziękowałam za kolacje.
- To ja idę już spać. Dobranoc Meg – pomachałam przyjaciółce.
- Pa Juls – uśmiechnęła się.
Chciałam ominąć Niall’a, ale ten oczywiście musiał mi zagrodzić drogę.
- A ze mną się nie pożegnasz? – spytał.
- Yyy… Niby czemu? No chyba, że wynosisz się stąd to mogę nawet Cię odprowadzić do drzwi – podniosłam brew ku górze.
- Bardzo jesteś miła – powiedział, a Zayn wybuchnął śmiechem – Zamknij się Malik ! – krzyknął.
- Co raz bardziej się zmieniasz... – rzuciłam i pobiegłam na górę.
Chłopak podążył za mną i dogonił mnie jak właśnie miałam wchodzić do pokoju.
- Czemu mnie tak traktujesz?
Ja nic nie odpowiedziałam i weszłam do pomieszczenia i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa i zajrzałam na twittera.
Zobaczyłam wpis Justina Biebera
.
„ Nie mogę się doczekać jutra. To będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott szykujcie się kochane. xoxo ”

Byłam coraz bardziej ciekawa, o co może chodzić. Wzięłam do ręki książkę i zasnęłam ubrana w to samo, w czym byłam na gali.

Obudziłam się godzinę później, cała zalana potem. Znowu śnił mi się jakiś koszmar. Ale najgorsze jest to, że obudziłam się mówiąc „Niall kocham Cię”. Nie to nie może być prawda. Już nie. Zaświeciłam lampkę nocną i znalazłam moje pluszowe pantofle, które kiedyś dostałam od Meg na gwiazdkę. Powoli otworzyłam drzwi i zeszłam po schodach na dół, próbując robić jak najmniej hałasu. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Meg siedzącą na stołku, a przed nią stała szklanka z wodą.
- Czemu nie śpisz ? – zaczęłam rozmowę.
- Coś mnie obudziło – skrzywiła się Meg. – Nalać Ci wody?
- Nie… Mam ochotę na… - zamyśliłam się.
- Koktajl – powiedziałyśmy równocześnie.
Wzięłyśmy się za przygotowanie napoju. Gdy zasiadłyśmy przy stole, Meg zaczęła:
- Julie, chyba muszę Ci o czymś powiedzieć. Lepiej, żebyś o tym ode mnie się dowiedziała niż od kogoś innego.
- Ale o co chodzi? – uśmiechnęłam się szeroko.
- Pamiętasz tą koleżankę mamy, która jest prezesem firmy The Hits?  - spytała niepewnie.
- No tak. I co w związku z tym? – dopytywałam, upijając przez rurkę kolejne łyki koktajlu.
- Załatwiła mi staż – dziewczyna aż pisnęła.
- Jejku strasznie się cieszę – powiedziałam ciesząc się razem z nią.
- Tylko jest jeden problem…
- To znaczy? – mój uśmiech zniknął z twarzy.
- Ten staż odbędzie się w Brazylii – w tym momencie mnie zatkało – I będzie trwać pół roku…
- Yyy… Nie wiem co powiedzieć – dosłownie oniemiałam.
- Nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć, bo wiem, że pewnie jesteś zła…
- Ja zła? – przerwałam jej. – Niby o co?  Bardzo się cieszę, że dostałaś taką propozycję. To dla Ciebie wielka szansa i powinnaś ją wykorzystać.
- Serio tak myślisz? A co z Tobą?
- Mną się nie martw. Powinnaś realizować swoje marzenia i nie patrzeć na mnie. A tak w ogóle to chyba wrócisz – uśmiechnęłam się – Bo wrócisz no nie? – dopytałam.
- No jasne. Przecież Cię nie opuszczam na zawsze – wyszczerzyła się i mnie przytuliła.
- To kiedy masz samolot ?
- Za dwa dni rano. 
- Tak szybko? – zdziwiłam się.
- Niestety tak.
- A powiedz mi, czy ty z Niall’em…
- Ja? Z nim? Pogięło Cię? – zbulwersowałam się.
- No nie mów, że tak szybko Ci przeszło.
- To głupie tęsknić za kimś, kogo już naprawdę straciliśmy, a pozostały mi tylko jego wiadomości na dobranoc i na dzień dobry, które tak trudno się kasuje.
- Czyli nie ma już szans?
- Żadnych.
W tej chwili usłyszałyśmy huk.

***Oczami Zayna***

Siedziałem w pokoju i nie mogłem spać. Sięgnąłem więc po moją komórkę, która leżała na drugim końcu łóżka i wszedłem na Twittera. Zobaczyłem na profilu Meg dziwnego posta od Justina.

„ Nie mogę się doczekać jutra. To będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott szykujcie się kochane. xoxo ”

- Co on kombinuje ? – spytałem samego siebie.
Postanowiłem więc, jak na razie to olać i poczekać do jutra. Dla zabicia czasu dodałem parę twittów i odpisałem kilku fanom. Odłożyłem mojego Black Berry pod poduszkę i w tej chwili usłyszałem skrzypienie podłogi na korytarzu. Podszedłem do drzwi i nacisnąłem klamkę, lekko pchając je do przodu. Niestety coś mi w tym przeszkodziło. Usłyszałem tylko jak ktoś upada na ziemię. Wychyliłem więc głowę na korytarz i zobaczyłem zwijającego się Niall’a, który trzymał się za twarz.
- Ty ciołku ! Żeby własnego przyjaciela drzwiami walić?! – zbulwersował się Blondasek.
- Stary. Sory. Nie wiedzia…
- Csiiii… - przerwał mi i podniósł się z ziemi. – Chodź – wyszeptał i machnął na mnie ręką.
Pobiegłem za nim, ale kiedy Horan usiadł na schodach, trochę się zdziwiłem. Po chwili ułożyłem się obok niego.
- Co się dzieje?
- Dziewczyny nie śpią i o czymś gadają w salonie – wymamrotał.
- Rozumiem, że będziemy podsłuchiwać ? – spytałem zachwycony.
- No – odparł krótko.
- Extra stary – uniosłem rękę do góry, a następnie zadowoleni przybiliśmy sobie piątkę.
Siedzieliśmy tam z dobrych kilka minut, ale nie mogliśmy nic szczególnego wywnioskować.
- Zayn – odezwał się cicho Horan.
- Co? – spytałem i popatrzyłem w jego stronę.
- Usłyszałem : Niall, Brazylia i Malik. Ale ta Brazylia mi tu nie pasuje – zamyślił się.
- Meg wyjeżdża do Brazylii – wyszeptałem smutno.
- Jak to?
- Dostała tam półroczny staż.
- No to nieźle – odparł zaskoczony.
- Ta… - mruknąłem.
- Czyli, że teraz już odpuścisz?
- Nie wiem Niall – odparłem i ponownie wyostrzyłem słuch.
Kompletnie nic nie mogliśmy zrozumieć. Dziewczyny gadały bardzo cicho. Pewnie nie chciały nas obudzić. W pewnym momencie usłyszałem kogoś żołądek. Przeniosłem wzrok na Horana, który trzymał się za brzuch.
- No co? Głodny jestem – powiedział z wyrzutem, a ja wtedy strzeliłem facepalma.
Walnąłem go w ramię i zacząłem cicho chichotać pod nosem, ale Niall mi się odwdzięczył. Po chwili przepychaliśmy się nawzajem, cały czas przy tym śmiejąc się. Na nasze nieszczęście straciłem równowagę i sturlałem się po schodach, lądując na podłodze, tym samym robiąc hałas na całym terenie posiadłości dziewczyn.

*** Oczami Meg ***

Gdy usłyszałyśmy hałas, gwałtownie od siebie odskoczyłyśmy. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam Zayna, który leżał na ziemi. Momentalnie zerwałam się z kanapy i podbiegłam do niego. Uklęknęłam obok i zaczęłam go szturchać.
- Zayn? Słyszysz mnie ?! – krzyknęłam lekko zdenerwowana.
- Zayn ?! Cholera odezwij się ! – warknęłam, a wtedy na twarzy Mulata pojawił się uśmiech.
Nagle Malik wybuchł niepohamowanym śmiechem, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowana.
- To ja lepiej pójdę na górę – usłyszałam Juls, która od razu się ulotniła.
Popatrzyłam jeszcze raz na Zayna, który już pomału dochodził do siebie.
- Ty idioto ! – krzyknęłam, po czym walnęłam go w ramię. Wstałam z podłogi i usiadłam na kanapie. Chłopak natychmiast ułożył się obok i niepewnie objął mnie ramieniem, cały czas śmiejąc się pod nosem.
- Głupi jesteś – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- No nie wierzę. Czyżby panna wiecznie obrażona już się na mnie nie gniewała ? – poruszył zabawnie brwiami.
- Gniewa się i to jeszcze bardziej – wytknęłam mu język.
- No weź. Może już skończymy z fochami na siebie ? – wyszczerzył się zabawnie, przez co zaczęłam się śmiać.
Spojrzałam na niego i nagle cała złość minęła. Z jego oczu biła radość, zadowolenie i nadzieja..
- Przestań mnie rozśmieszać, próbuję być na ciebie zła – powiedziałam i poprawiłam się na kanapie.
- No, ale po co ? Nie lubię jak się na mnie gniewasz – zrobił minę zbitego szczeniaka.
- Trzeba było o tym pomyśleć trochę wcześniej.
- Mam pomysł – rzucił nagle.
- Już się boję – odparłam.
- Chodźmy na spacer – wyszczerzył się, a ja strzeliłam totalnego facepalma.
- Zayn, kotku ty się dobrze czujesz ? – zaśmiałam się i przyłożyłam rękę do jego czoła, aby sprawdzić czy ma gorączkę, natomiast on chwycił moją dłoń i zsunął ją na swój policzek. Zmieszałam się trochę, dlatego wzięłam ją szybko. Zayn jednak nie odpuszczał, więc przysunął się do mnie i przytulił.
- Meg, nie uciekaj ode mnie. Tylko  nie teraz – wymamrotał.
- Ale jak to ? Nie rozumiem.
- Po prostu jak sobie pomyślę, że będę musiał wypuścić cię z ramion, aż na pół roku to strasznie się boje – wyszeptał smutno.
- Ale czego się boisz ? – spytałam zdziwiona.
- Chodźmy na spacer. Wtedy ci wszystko wyjaśnię – powiedział, a ja tylko przytaknęłam mu głową.

***Oczami Julie***

Skierowałam się do mojego pokoju, jednak coś mnie zdziwiło. Idąc po schodach usłyszałam czyjeś kroki i zamykanie drzwi. No tak teraz wszystko jasne. Pewnie Zayn z Niallem podsłuchiwali naszą rozmowę, tylko pech chciał, że jeden z nich się zdemaskował. To dziwne nienawidzić osoby, którą się niegdyś kochało. Chyba kochało. Weszłam do pomieszczenia i postanowiłam wziąć krótki, ale gorący prysznic. Może dzięki niemu uda mi się zasnąć. Zrobiłam więc tak. Ściągnęłam moją sukienkę i puściłam wodę, która dawała ukojenie. Po jakichś 10 minutach owinęłam się w ręcznik i dokładnie wysuszyłam ciało. Przebrałam się w piżamę i założyłam szlafrok. Otworzyłam drzwi, a w pokoju zastałam, siedzącego na moim  łóżku Horana.
- Co ty robisz w moim pokoju?! – podniosłam głos.
- To nie prawda,  że do mnie nic nie czujesz – wstał.
- Skąd ty niby możesz to wiedzieć?
- Bo wiem. Widzę jak reagujesz, kiedy Sydney jest koło mnie. Widzę jak ukradkiem na mnie patrzysz. Czuję, że nie jestem Ci obojętny i nigdy nie będę. Widzę, że tęsknisz za naszymi wspólnymi chwilami – podszedł do mnie kilka kroków.
- Czasami możemy tęsknić tylko za wspomnieniami, ale nie za osobą – warknęłam.
- Nie sądzisz tak. Ja to wiem.
- Wiesz… Nasz „związek” nie był prawdziwy. Ty nigdy nie byłeś tym „kimś” kogo naprawdę chciałam. Potrzebowałam kogokolwiek, po rozstaniu z Grześkiem, a ty się po prostu trafiłeś – wyrzuciłam z siebie.
- Wiem, że się boisz uczuć, ale nie zabraniaj mi ich – podszedł jeszcze bliżej i przycisnął mnie do ściany.
Oparł rękę o ścianę i popatrzył w moje oczy, tak jak wtedy, gdy pierwszy raz spotkaliśmy się na lotnisku. Tak, jakbym była najważniejszą dla niego osobą. W pewnej chwili chłopak mnie pocałował. Rozum mówił mi: „ Przestań”, a serce : „ Ciesz się chwilą”. W mojej głowie narodził się chaos. Nie odwzajemniłam pocałunku, więc chłopak oderwał swoje usta od moich. Popatrzył kolejny raz w moje oczy, a ja się uśmiechnęłam. Horan spojrzał na moje usta i ponowił wspaniałą czynność, jaką jest całowanie. Czułam się, że mogę latać, góry przenosić. Że w tej chwili jestem zdolna do wszystkiego. Nigdy nie sądziłam, że miłość jest aż tak mocnym uczuciem.
Wplotłam swoje ręce w jego włosy. Horan wziął mnie na ręce i zaniósł na moje łóżko. Ostrożnie położył mnie na nim, jakbym była z porcelany. Wylądował tuż nade mną i błądził swoimi dłońmi po całym ciele. Na chwilę zaprzestał tej czynności i przybliżył swoje usta, do mojej szyi, aby zrobić mi malinkę. Następnie zaczęłam mu ściągać jego T-shirt. Zauważyłam, że Niall był dość zaskoczony tym ruchem, ale jak najbardziej  mu się to podobało.
- Kocham Cię – szepnął mi do ucha, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
Miałam zamiar powiedzieć mu to samo, ale zamiast tego przygryzłam dolną wargę i zatopiłam się w jego błękitnych oczach. Zaczął mnie namiętnie całować w okolicach obojczyka, ramion i szyi.  Teraz byłam mocno podniecona, tak samo jak Niall. Zabrałam się za jego rozporek i sciąganie spodni, a on za mój szlafrok i piżamę.
I w końcu doszło do TEGO. Miałam w nosie, czy wcześniej mnie zranił czy nie. Czy chodzi i kocha tą całą Sydney. Teraz to nie miało znaczenia, bo w tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. W Polsce nie byłam jeszcze na to gotowa, ale teraz… Żyję chwilą i tylko to się liczy.

***Oczami Meg***

Na piżamę zarzuciliśmy jakieś bluzy i wyszliśmy. Skierowaliśmy się w stronę parku. Ulice były dość puste. Tylko niekiedy ktoś przechodził. Usiedliśmy na ławce i wtedy zapadła cisza, której żadne z nas nie chciało przerwać. Spojrzałam więc przed siebie i obserwowałam liście, które lekko bujały się pod wpływem podmuchu wiatru. Księżyc, który oświecał drogę zagubionym duszom, błyszczał dziś na niebie wyjątkowo pięknie. W fontannie migotały małe światełka, a pojedyncze krople deszczu, spadające z nieba niosły dobrą nowinę.
- Słuchaj… - powiedzieliśmy równo na co oboje się do siebie uśmiechnęliśmy.
- Mów pierwsza – odezwał się.
- Okay. Nie wiem czy to dobry pomysł, abyś się o tym dowiedział, no, ale już trudno.
- Ej. Mała. Co się dzieje ? – spytał na widok mojej zmartwionej miny.
- Długo broniłam się przed uczuciem do ciebie, ale doszłam do wniosku, że to nie ma sensu.
-To znaczy ? – odparł z lekkim zdziwieniem.
- To znaczy, że cię kocham idioto – wyszczerzyłam się, za to Zayn patrzył na mnie z rozdziawioną  buzią. Po chwili uśmiechnął się szeroko.
- Meg. Ty mówisz poważnie ?! – krzyknął szczęśliwy.
- Zayn ! Cicho! Jest prawie trzecia w nocy – uspakajałam go szeptem, ale on cały czas coś nawijał lub po prostu się do mnie szczerzył.
- Czyli już bez żadnych przeszkód możemy być razem ?
- Nie zupełnie.
- Możesz trochę bardziej dokładnie ? – spytał.
- Przecież ty masz trasę, a ja wyjeżdżam do Brazylii.
- Ale za pół roku tu wrócisz…
- Co z tego ? Pół roku to szmat czasu. Może się dużo zdarzyć.
- Sugerujesz, że możesz się we mnie odkochać ?
- Niee. Ja nic nie sugeruje.
- Słuchaj. Mogę czekać na ciebie nawet całą wieczność, ale obiecaj mi, że kiedyś razem będziemy i będziesz przy mnie, będziesz kochała, dbała i tęskniła tak jak ja dziś tęsknie za tobą…
- Zayn – popatrzyłam na jego czekoladowe oczy – Nie wiem czy mogę ci to obiec…
- Obiecaj ! Proszę – wyszeptał.
- Dobrze – przybliżyłam swoją twarz do jego i musnęłam lekko jego usta, tym samym sprawdzając czy odwzajemni pocałunek. Po chwili niewinny buziak przerodził się w cos bardziej namiętnego. Wskoczyłam mu na kolana, a rękami oplotłam jego szyję, zaś Malik objął mnie w talii i przysunął do siebie. Czułam, że Zayn jest szczęśliwy bo podczas naszego pocałunku kilka razy się uśmiechnął. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, Mulat wziął mnie na ręce i zaczął nieść do domu.
- Postaw mnie – śmiałam się mówiąc to.
- Nie ma mowy. Księżniczki muszą być godnie traktowane – wyszczerzył się.
Tak minęła nam cała droga do domu. Co chwilę rzucaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia lub obdarowywaliśmy się małymi buziakami. W końcu dotarliśmy na  miejsce. Od razu poszliśmy na górę, przy okazji sprawdzając czy Julie już śpi. Otworzyłam cicho drzwi do jej pokoju i oniemiałam. Ruda leżała w objęciach Nialla i jak gdyby nigdy nic, spali w jej łóżku. Poczułam Zayna, który przytulił się do mnie od tyłu.
- Hmm… Może my też sobie zrobimy taką upojną noc  jak oni ? – poruszył zabawnie brwiami.
- Malik nie przeginaj – walnęłam go w ramię.
Każde z nas poszło do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą. Wgramoliłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam tylko i wy łącznie o Maliku. Wstałam i szybko wyszłam z pomieszczenia. Przeszłam przez ciemny korytarz i nawet nie zapukałam do drzwi tylko wbiegłam do jego tymczasowego pokoju. Zayn właśnie ściągał koszulkę. Odwrócił się w moją stronę, a ja korzystając z okazji wskoczyłam mu na ręce, a następnie wpiłam się w jego usta. Delikatnie położył mnie na swoim łóżku, a sam przygniótł mnie swoim ciałem. Po chwili oderwał się ode mnie i spytał:
- Zmieniłaś zdanie co do upojnej nocy ? – wyszczerzył się.
- Niee. Po prostu nie mogłam przestać o tobie myśleć - wytknęłam mu język.
- Mmmm… Podoba mi się to.
Pocałował mnie jeszcze raz, a następnie zsunął się ze mnie, przytulając do siebie.
- W takim razie chodźmy spać – powiedział.
- No co ty.. Tylko tyle ? – spytałam zawiedziona.
Zayn za to cmoknął mnie w policzek, przycisnął mocniej do siebie, a na koniec szepnął:
- Słodkich snów Księżniczko…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Dziękujemy za taką ilość wejść, ale martwi nas fakt, że jest tak mało komentarzy. Liczymy, że pod tym rozdziałem będzie ich o wiele więcej. Piszcie jak wam się podoba rozdział, bo naprawdę się przy nim napracowałyśmy. Za tydzień dodamy ostatni rozdział i epilog, ale nie martwcie się robimy drugą część, która będzie kontynuacją tej historii. Więc jak na razie nic się nie zmienia. Przez najbliższe miesiące rozdziały będą dodawane w środy !!!

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Suuuuuper !!!!!! *____________________________*

horanowa pisze...

faaajneee :333

Lemox3 pisze...

Genialny! ;D ♥

Klaudia :) pisze...

bardzo , ale to bardzo mi się podoba . Czekam na kolejny rozdział . :)
+ zapraszam do siebie ;p

carmelkova . ♥ pisze...

czemu tylko w środy? ; ccc
nie nawidze was! ;'((((
nie no co wy ; D kocham was xdd
co do rozdziału to przerósł moje oczekiwania ; D ciekawe co bedzie z JB ; OO
do nn <3

jOOls pisze...

O boże kochany, rozdział jest świetny. Strasznie mi się podobał. cieszę się że bd kontynuacja. Miłego pisania, pozdrawiam!

wikak25 pisze...

Za*ebisty rozdział .. zarówno jak i blog . Zapraszam do mnie : http://nasza-historia-o-one-direction.blogspot.com/ .. Mam lekki problem z komentarzami . Ale o wiele gorszy niż wy . ;**

Zoe Ainsworth pisze...

cześć, zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania naszego nowego bloga http://beautiful-famous-and-rich.blogspot.com/ mam nadzieję, że Wam się spodoba x

Weronika pisze...

świetny rozdział jak i cały blog. kocham ♥ nie mogę się doczekać następnego rozdziału

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

Ten rozdział jest świetny świetny i jeszcze raz świetny! Uwielbiam wasz blog. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.;p ;* <3 Zapraszam do mnie ;p
http://where-angels-fall.blogspot.com/

Pami_XD pisze...

Nie no genialny rozdział <3333 *_* nie spodziewałam się że dziewczyny wybaczą chłopakom *_*

Annie pisze...

super super i genialny. bardzo fajnie że zamierzacie zrobic druga cześć. nie ma co macie talent :DD
http://best-holiday-ever-1d.blogspot.com/

Lanana pisze...

u mnie już 6 rozdział zapraszam! moment-imbalance.blogspot.com

Unknown pisze...

Kocham ten bloog :)
Czekam na next :)
I zapraszam do siebie
http://the-story-of-my-liife.blogspot.co.uk/