...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

niedziela, 7 października 2012

Epilog ( Rozdział 37 ) - "Take me home"

W środę pojawi się dalszy rozdział, więc nie kierujcie się tym, że u góry pisze "Epilog".

CZYTAJĄC TO KONIECZNIE SŁUCHAJCIE W KÓŁKO TĘ PIOSENKĘ <CLICK>


***Oczami Julie***

Otworzyłam powoli oczy i wróciłam z lepszego świata, jakim są sny, do rzeczywistości. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał jedenastą. Szybko wyskoczyłam z łóżka i zabrałam pierwsze lepsze ciuchy, a następnie pobiegłam do łazienki. Nałożyłam lekki makijaż. Dzisiaj jest dzień wyjazdu Meg do Brazylii i chłopaków w trasę koncertową. Zostaje tutaj sama. Cały czas na tym samym etapie. Może trzeba dorosnąć i zająć się czymś na poważnie? Poszukać pracy?
Zrobiłam sobie kanapki i do tego herbatę. Kiedy skończyłam jeść posiłek pozmywałam naczynia myśląc o tym, że ciężko będzie się rozstać z Niallem. Dziwne uczucie kiedy nienawidzisz jakiejś osoby za to, że ja kochasz. Wzięłam kartkę, długopis i zaczęłam pisać list do Horana. Może to mi pomoże? Oczywiście wylewając swoje emocje na papierze, wielokrotnie po moich policzkach spłynęły łzy. Najprawdopodobniej nikomu nie powiedziałam tego co czuje, tak jak teraz.

Niall,
Pisząc ten list, naprawdę nie wiem od czego zacząć. Może powiem na początku, że bardzo Cię kocham. Przypominam sobie wakacje. Nigdy nie spodziewałam się, że będą one aż tak piękne. A wiesz czemu takie były? Bo spotkałam Ciebie. Nigdy nie zapomnę tego naszego pierwszego spotkania.  Nie zapomnę tych momentów kiedy moje życie nabierało sensu. Momentów kiedy byłeś przy mnie, tak po prostu. Nie zapomnę najpiękniejszej nocy w moim życiu…
Mówią, że miłość jest jak gorączka. Rodzi się i gaśnie bez naszego udziału woli. Ciężko powiedzieć co się stało z naszym związkiem. Może to moja wina? Ponoć jak się kogoś kocha to się o niego walczy z całych sił. Niall przepraszam, że się poddałam. Ale ja nie umiem tak. Nie umiem być z Tobą, wiedząc, że koło Ciebie jest inna. Nie mogę żyć ze świadomością, że będziemy co jakiś czas się rozstawać na kilka miesięcy. Może powinniśmy odpuścić i dać sobie odpocząć od siebie? Łatwo jest powiedzieć „ to koniec”, ale nie tak łatwo jest przestać kochać. Mam nadzieje, że jednak nam się uda. Myślę, że zasługujesz na kogoś innego. Na kogoś lepszego. Wierze, że spotkamy prawdziwą miłość i że ułożymy sobie życie, ale nie razem. Kochanie wierzę, że nam się uda. Może nie rozumiesz, czemu chce to zakończyć, ale uwierz tak będzie lepiej. I mimo, że będziesz daleko, mimo, że może znajdę sobie kogoś innego, nigdy Ciebie nie zapomnie. Przepraszam, że Ci namieszałam w życiu. Może za kilka lat się spotkamy i znowu poczujemy coś do siebie, ale teraz to wszystko nie ma sensu. Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Opiekuj się chłopakami..
Twoja Julie xoxo

Pobiegłam na górę i wyjęłam z szafki mój szkicownik. Wyciągnęłam jeden rysunek, który przedstawiał mnie i Niall’a, którzy się całują. Złożyłam go na pół i razem z listem włożyłam go do koperty, którą następnie skleiłam. Rzuciłam to wszystko do torebki, ubrałam moją jeansową kurteczkę i vansy. Wzięłam walizki Meg, zamknęłam dom i ruszyłam w stronę taksówki, która już na mnie czekała.
- Na lotnisko proszę – powiedziałam, a kierowca ruszył.

***Oczami Meg***

Dziś rano wstałam dosyć wcześnie. Już od 6 latałam po domu, sprawdzając, czy wszystko spakowałam. Zmęczona zeszłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Zrobiłam sobie płatki czekoladowe z mlekiem i usiadłam przy stole. Spojrzałam na ścianę, na której wisiał duży zegar. Wskazywał on godzinę  9:30. Szybko zerwałam się z miejsca i zabrałam się za mycie naczyń. Niestety przerwał mi to dzwoniący telefon.
- Halo – odebrałam.
- Hej Meg… Tu Justin..Justin Bieber – powiedział niepewnie chłopak po drugiej stronie słuchawki, a ja oniemiałam. Po co on w ogóle do mnie dzwoni i skąd wziął mój numer ?
- Cześć. Masz jakąś poważną sprawę? Bo trochę się śpieszę… - odparłam lekko zestresowana.
- Yyyy. Chciałem się spotkać, ale jeśli dziś nie dasz rady, to może jutro ? – spytał.
- Jutro to mnie nie będzie w Londynie – przygryzłam dolną wargę.
- Jak to ?
- Dziś o 13 mam samolot do Brazylii. Lecę tam na pół roku.
- W takim razie możesz spotkać się ze mną o 11 w Milk Shake City ?
- Dobrze. Będę na pewno – odparłam i się rozłączyłam.
Dokończyłam myć naczynia i udałam się do swojego pokoju.  Po raz piąty otworzyłam swoją walizkę, sprawdzając jej zawartość. Rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam laptopa na szafce nocnej. Oczywiście jak to ja zapomniałam go spakować. Usiadłam jeszcze na łóżko i weszłam na twittera. Dziwne… - pomyślałam. W ciągu 2 dni zaczęło mnie obserwować 250 tysięcy osób. Nie wiedziałam o co chodzi dopóki nie zobaczyłam tweeta Zayna, który był skierowany do mnie.

,, @MeganScott Nie rozumiem dlaczego tak szybko z nas zrezygnowałaś.. Mam nadzieję, że za pół roku znów zobaczę twój uśmiech. Nigdy o mnie nie zapomnij. Xoxo ‘’

Nie chciałam nawet myśleć co jego fanki piszą na mój temat, dlatego zamknęłam laptopa i schowałam go do torby. Wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Poprawiłam makijaż, a następnie poszłam do pokoju Julie. Zapukałam do drzwi, ale nikt mi nie odpowiedział, co znaczyło, że Ruda jeszcze śpi. Wsunęłam się w głąb pomieszczenia. Dziewczyna leżała na łóżku, wtulona w kołdrę. Podbiegłam cicho do niej i nachyliłam się na wysokość jej ucha.
- Juuuuuuuuuuuuuuuls ! Wstawaj śpiochu ! – krzyknęłam głośno.
- Co jest ? – odparła lekko nieprzytomna jak i przestraszona.
- Jadę się spotkać z Bieberem. O 12 czekaj na mnie na lotnisku i zabierz moje walizki, okay ? – spytałam dla upewnienia.
W odpowiedzi usłyszałam tylko ciche mruknięcie. Wyszłam z pokoju dziewczyny i zbiegłam na dół, a następnie zadzwoniłam po taksówkę, która już po 10 minutach stała po moim domem. Zamknęłam za sobą drzwi i wsiadłam do samochodu.
- Do Milk Shake City proszę – powiedziałam.
- Już się robi – odparł miły, starszy pan, który był kierowcą taksówki.
W barze byłam już po 15 minutach. Od razu weszłam do środka i zobaczyłam siedzącego Biebera przy jednym ze stolików. Bez zastanowienia dosiadłam się do niego. Chłopak na mój widok za pierwszym razem był zaskoczony, ale po chwili się opanował i powiedział:
- Hej. Miło, że przyszłaś.
- Przecież obiecałam.
- No Taaak. – odparł, po czym nastała niezręczna cisza.
- Więc po co chciałeś się spotkać ? – spytałam niepewnie, czując, że niepotrzebnie wymawiam te słowa.
- No nie mów, że nie wiesz – odezwał się zdziwiony, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowana – chciałem pogadać o tym co wydarzyło się na scenie.
- Aha – wymamrotałam.
- No więc chcę, abyś wiedziała, że ten pocałunek zaplanowałem już wcześniej.
- Ale dlaczego ? – spytałam zdziwiona.
- Bo chciałem pokazać Zaynowi i Harremu, że jeśli się nie walczy o tę jedyną, to można ją łatwo stracić… - gdy usłyszałam te słowa, lekko uśmiechnęłam się do niego.
- Skąd wiesz, że to ja jestem tą jedyną, dla któregoś z nich ?
- Bo cię znam. Wiem, że nie kochasz ich za sławę i pieniądze tylko za to jacy są.
- Dziękuję ci Justin. Za te słowa.. – wymamrotałam, a po moim policzku spłynęła łza.
- Co się dzieje ? – spytał troskliwie.
- To już i tak koniec mojej przygody.. – wyszeptałam, a Biebs zerknął na mnie smutno.
- Nie możesz tak myśleć. Za pół roku tu wrócisz – odezwał się.
- Przez pół roku może się wiele pozmieniać – powiedziałam i wstałam, zasuwając krzesło.
- Chodź. Odwiozę cię na lotnisko – wyszeptał smutno, a ja delikatnie przytaknęłam mu głową.
Wyszliśmy z MSC i wsiedliśmy do jego samochodu. Oparłam głowę o szybę, a po moich policzkach cały czas spływały słone łzy. Co jeśli już ich nigdy nie zobaczę ? – pomyślałam. Oszukiwanie samego siebie już niema sensu. Kocham tą piątkę dzieciaków i nic na to nie poradzę. Już za godzinę będę siedzieć w samolocie, próbując wypełnić pustkę panującą po ich stracie, nie mówiąc już o Juls. Mam nadzieję, że wiernie będzie czekać na mój powrót. Ruda to jedna z najważniejszych osób w moim życiu. Wszystkie przygody przeżyłam tylko i wyłącznie z nią. Ona zna moje największe sekrety. Tylko ona zawsze umiała mnie pocieszyć i znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. Niestety przez pól roku będę musiała radzić sobie sama. Mam tylko nadzieję, że dam radę.
- Jesteśmy na miejscu – usłyszałam smutny głos Justina.
- Jeszcze raz dziękuję ci za wszystko – odparłam zrozpaczona.
- Nie musisz za nic dziękować i już się tak nie zamartwiaj. Będzie dobrze. Musi być – powiedział i uśmiechnął się do mnie lekko – Idź lepiej już bo się spóźnisz. Za chwilkę przyjdę do ciebie się pożegnać – dodał bez emocji.
Otworzyłam drzwi i wysiadłam z samochodu. Przeszłam przez hol i zabrałam walizki, które już wcześniej Juls dała do kontroli. Stanęłam przed ogromnym samolotem pasażerskim i spojrzałam w niebo. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w ostatnie odgłosy Londynu. Wtedy poczułam szarpnięcie. Przede mną stała Juls, która od razu wybuchła płaczem, tak samo jak ja.
- Obiecaj mi jedno – usłyszałam zrozpaczony głos dziewczyny.
- Tak?
-  Nie zapominaj o mnie. Dzwoń jak tylko będziesz mogła i pamiętaj, on też na ciebie czeka – przytuliła mnie.
-  Pozdrów go ode mnie – wyszeptałam – Do zobaczenia Juls – powiedziałam i popchnęłam ją w stronę pięciu machających chłopaków.


***Oczami Julie***

Oczywiście podczas pożegnanie z Meg, całkiem się rozkleiłyśmy, przez co wyglądałam jak widmo z horroru. Z jednej strony chciałam ją zatrzymać, ale z drugiej chciałam, żeby wykorzystała tą szansę. Będę musiała wytrzymać bez niej to pół roku. Ruszyłam przed siebie, kiedy napotkałam chłopaków, którzy machali do mnie.
- Hej Julie. Właśnie chcieliśmy dzwonić do Ciebie i Meg, żeby się pożegnać. Gdzie ona jest? – spytał Malik.
- Jest przy odprawie – powiedziałam przygryzając dolną wargę.
- Co?! – powiedział i spojrzał w stronę, gdzie powinna stać Megan.
- Czy ona nie jest z… - Harry był co najmniej zaskoczony.
- Z Bieberem – odparł wkurzony Mulat. – Idę tam – warknął.
- Nie ma mowy. Znowu się pokłócicie. To nie ma sensu – zatrzymał go Liam.
- Muszę o niej zapomnieć ! – najwyraźniej sobie odpuścił.
- Zapomnieć? Chciałeś chyba powiedzieć, że spróbujesz żyć ze świadomością, że się już nigdy nie zobaczycie. Jeśli Ci na kimś cholernie zależy, to nigdy o nim nie zapomnisz. Nawet jeśli bardzo byś tego chciał – powiedział Liam, a ja spuściłam głowę.
- To za ile macie samolot? – spytałam, zmieniając tym samym temat.
- Za 15 minut – wymamrotał Niall, który właśnie do nas podszedł.
- Aha… - tylko na tyle było mnie stać.
- Będzie mi Ciebie brakować – powiedział Lou i mocno mnie przytulił.
- Mi Ciebie też – oczywiście rozryczałam się. – Was wszystkich będzie mi brakować – spojrzałam na zespół.
- Nam Ciebie też – powiedział Malik i wziął mnie w swoje ramiona – Do zobaczenia Juls.
- Do zobaczenia. I bardzo mi przykro – wyszeptałam mu do ucha ostatnie zdanie.
Kolejno pożegnałam się z Harrym, który też był przygnębiony.
- Pozdrów Meg – poprosił, a ja przytaknąłem głową.
Kiedy przyszło mi się pożegnać z Liamem, łzy płynęły strumieniami. Był moim przyjacielem, z którym mogłam o wszystkim porozmawiać.
- Nie zapomnij o mnie – powiedział.
- Nigdy nie zapomnę. I jak się następnym razem spotkamy opowiesz mi czy znalazłeś w końcu miłość swojego życia – uśmiechnęłam się przez łzy.
Chłopaki zostawili mnie i Niall’a samego. Przez dłuższą chwilę żaden z nas nie umiał zdobyć się chociaż na jedno słowo.
- Obiecaj mi, że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu, zasypiać i budzić się w jednym łóżku. Jeść śniadanie w jednej kuchni. Parzyć sobie nawzajem kawę po nieprzespanej nocy. Dawać sobie całusa przed wyjściem. Dzwonić do siebie tysiąc razy, gdy jesteśmy osobno, a potem znów wracać do siebie – przez te słowa oniemiałam.
- Nie wiem czy umiem to obiecać. Ale przytul mnie tak mocno, żebym czuła, że jestem dla Ciebie wszystkim.
Blondyn podszedł do mnie i wziął mnie w swoje ramiona. Czułam się w nich bezpieczna. Będzie mi tego bardzo brakowało. Na samą myśl rozpłakałam się jeszcze bardziej, na co chłopak zaczął mnie uspakajać.
- Kochanie. Nie ważne ile kilometrów nas dzieli. Ja i tak nigdy nie przestanę Cię kochać – powiedział po czym mnie pocałował.
Ostatni pocałunek, ale wydawało się jakby to był nasz pierwszy. To dziwne, że dopiero teraz potrafiliśmy powiedzieć co tak naprawdę czujemy. Chłopak powoli oderwał swoje usta od moich i blado się uśmiechnął.
- Mam do Ciebie prośbę. Weź ten list i przeczytaj go dopiero w samolocie. Obiecaj mi.
- Obiecuje – odpowiedział.
- Żegnaj Niall – powoli puściłam jego dłoń.
- Żegnaj Julie. Kocham Cię.
Obróciłam się i odeszłam. Zostawiając przeszłość za sobą. Wspaniałą przeszłość jaką był Niall. Na samą myśl o tym zaczęłam łkać, nie mogąc przez to złapać oddechu. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam chusteczkę. Pewnie wszyscy się zastanawiacie dlaczego pozwoliłam mu odejść. Otóż bardzo go kocham i chcę żeby ułożył sobie życie z kimś innym. Kimś kto jest jego wart, bo naprawdę jest świetnym facetem. Wszystkie przemyślenia przerwał mi dzwonek telefonu.
- Halo?
- Julie. Musisz przyjechać do Polski. Chodzi o mamę. To pilne – powiedziała zdenerwowana Maja, a ja wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.

***Oczami Meg***

Moja przyjaciółka poszła w stronę chłopaków. Patrzyłam jak się oddala, czując co raz to większą pustkę. Odwróciłam głowę w drugą stronę i zobaczyłam, że Justin biegnie do mnie. Kiedy był koło mnie od razu przytulił mnie i szepnął:
- Żegnaj Meg. Do zobaczenia niedługo.
- Mam nadzieję – uśmiechnęłam się do niego smutno, a on dał mi do ręki srebrny łańcuszek z serduszkiem, na którym wygrawerowane było:

,, Meg & Justin… Friends forever.. xx ‘’

Spojrzałam na napis, po czym przeniosłam wzrok na Szatyna.
- Na zawsze – powtórzyłam, a on tylko cmoknął mnie w policzek i odszedł.
Wbiegłam z płaczem do samolotu i usiadłam na swoim miejscu. Włożyłam słuchawki w uszy, puszczając piosenkę Emely Sande – „Read All about it”, tym samym kończąc moją własną przygodę z One Direction, Anglią, a przede wszystkim z Londynem. Czas zacząć normalne życie. Spojrzałam jeszcze raz na to piękne miasto, a później zamknęłam oczy. Zostawiam wszystko tutaj. Dostałam nową szansę od losu. Niech teraz dzieje się co chce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W środę powinien pojawić się dalszy rozdział, który będzie opisywać drugi etap życia dziewczyn i 1D. 


...Because we love more than this...<3 

SEE YA ! :* ^^

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Już nie mogę się doczekać dalszych losów Juls i Meg...
A co do rozdziału, chyba Was nie zaskoczę :D
Jak zwykle genialny, a do tego ta muzyka ( rozpływam się :))
Jedna z Was zna moje zdanie, na temat z kim powinna być Juls... xD
W takim razie You Bring Me Joy ! xP

horanowa pisze...

hahahahaha to głupie ale rozbeczałam sie podczas czytania trzy razy .
zajebisty , kocham was <3 czekam do środy . a i no prosze...chce zeby meg była z harrym . bardzo tego pragne :d . a juls z niallem <3 .

Mania pisze...

Wy robicie to specjalnie !;c Rycze ;c Po prostu łzy płyna mi po policzkach ;c nie mogę w to uwierzyć ;c nie mogę się doczekać już następnych części ; ) Jesli macie chęci to wpadnijcie do mnie ;)http://life-is-brutal-1d.blogspot.com/

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

Rozdział jest genialny po prostu genialny. Aż się popłakałam przy nim. Dziewczyna macie wielki i niesamowity talent. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. pozdrawiam i jak macie ochotę to zapraszam do mnie.

http://where-angels-fall.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Przez cały czas płakałam . Genialny rozdział tak jak wszystkie . Chociaż ten miał coś w sobie . Czytając twój blog wyobrażam sobie jakbym to ja miała taką przygodę . A pisząc ten komentarz dalej rycze ... . Czekam na nowy rozdział . Mam nadzieje że wstawisz go dzisiaj bo jest czwartek , a z tego co czytałam miał pojawic się wczoraj . I mam taką prośbę . Chiałabym żeby Meg była z Harrym , a Juls z Niall'em . xoxo

carmelkova . ♥ pisze...

super ; * pisz dalej ; )

Anonimowy pisze...

Matko..lekko wkurzają mnie zachowania postaci, ale to szczegół :)
Wszystko jest ładnie zgrabnie napisane, szybko się czyta choć rozdziały są dość długie (co mnie bardzo cieszy).
Chciałabym też wspomnieć o tym, po co tak komplikować życie Meg i Julie, byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby Mega była z Zayn'em a Julie z Niall'em :D
Chyba tyle mam do powiedzenia, czekam na następny rozdział ;D