...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 42 - " She's not afraid"


30 komentarzy = następny rozdział w weekend.  (Mamy nadzieję, że dacie radę)


***Oczami Julie***

Przewróciłam się na drugi bok i wtuliłam się w poduszkę. No nie. Nie dam rady już spać. Sięgnęłam ręką na półkę i chwyciłam swój telefon. Popatrzyłam na godzinę. Była dopiero 8 rano. Czemu nie mogłam ostatnio spać? Przecież położyłam się do łóżka grubo po północy, co dawało mi tylko kilka godzin snu. A mimo to, cały czas budzę się tak wcześnie.
Dopiero po kilku minutach zauważyłam, że dostałam SMS-a.

„ Julie, musisz przyjść dzisiaj do pracy na 9. Wiem, że miałaś mieć wolne, ale nie masz innego wyjścia. Jason.”

- No chyba sobie jaja robisz. Powtórka z wczoraj? – mruknęłam sama do siebie.
Położyłam się jeszcze na kilka minut, ale po chwili wstałam i zerknęłam do szafy. Przeglądałam ciuchy na wieszakach, kiedy spadła jedna z moich sukienek. Podniosłam ją i zauważyłam pewną rzecz. Zawiesiłam kieckę na swoje miejsce, a z dna szafy podniosłam koszulkę. Zwykła biała koszulka z nadrukiem.
- Skąd ją mam? Przecież to męski T-shirt – powiedziałam w myślach i wtedy mnie olśniło.
Rok temu. W TAMTĄ noc Niall miał ją na sobie. Powąchałam materiał. Nadal pachniał perfumami, które doskonale znałam. Wszystkie wspomnienia powróciły z podwójną siłą. Usiadłam na brzegu łóżka, a w moich oczach pojawiły się iskierki. To była moja przeszłość, o której chciałam zapomnieć, ale… Ale nie potrafię. I chyba nie powinnam. To, że teraz nic nie czuje do Horana, nie znaczy,  że mam wymazać z pamięci uczycie jakim go niegdyś darzyłam. Wstałam i wrzuciłam koszulkę, tam gdzie ją znalazłam. Wyciągnęłam krótką spódniczkę, bokserkę i do tego koszulę. Gdy się w to ubrałam, zeszłam na dół. Znalazłam koło telewizora kartkę i długopis. Usiadłam przy blacie w kuchni i napisałam liścik do Meg. Położyłam go na stole i udałam się do przedpokoju. Ubrałam swoje buty na koturnach, założyłam jeansową kurteczkę, apaszkę. Wzięłam jeszcze tylko torebkę, do której włożyłam klucze i wyszłam. Postanowiłam dzisiaj nie zamawiać taksówki, tylko przejść się na piechotę. Po drodze chciałam kupić sobie jakąś dobrą kawę i śniadanie na wynos, bo oczywiście nie udało mi się nic zjeść w domu. Poza tym trzeba kiedyś poukładać sobie wszystkie myśli w głowie. A spacer był najlepszym sposobem na to.


***Oczami Meg ***

Obudziłam się dość późno. Przetarłam leniwie oczy i wstałam z łóżka. Wzięłam szybki prysznic, po czym założyłam jeansy, fioletową bluzkę i szary sweterek. Zbiegłam na dół i bez zastanowienia skierowałam się do kuchni. Na blacie leżała karteczka, dlatego wzięłam ją do ręki i przeczytałam:

,, Musiałam jechać do pracy. Wrócę bardzo późno… Julie xoxo "

Zgięłam papierek i wyrzuciłam go do kosza. Korzystając z okazji, szybko wykręciłam numer do Zayna.
- Halo ? – odebrał.
- Siemka, mam sprawę – rzuciłam zadowolona ze swojego pomysłu.
- A co się stało, że dzwonisz do mnie, a nie do Harrego ? – prychnął.
- Nie zaczynaj, tylko słuchaj – powiedziałam – Julie pojechała na cały dzień do pracy, więc zabieraj chłopaków i przyjeżdżajcie. Omówimy szczegóły imprezy – dokończyłam.
- No dobra, ale co z Niallem ? – spytał, a ja od razu zaczęłam nad tym myśleć.
- Powiedzcie mu, że Juls jest w pracy i na niego tam czeka, bo coś od niego chce. Po prostu wciśnijcie mu jakiś kit – rzekłam, przewracając oczami.
- Okay, zaraz będziemy – odparł, po czym się rozłączył.
Odłożyłam komórkę z powrotem do kieszeni i zrobiłam sobie kanapki. Zjadłam je, popijając gorąca herbatą muśniętą paroma kropelkami cytryny. Pozmywała po sobie naczynia i wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, a do środka weszło czterech chłopaków. Najpierw przywitałam się z Liamem, potem z Lou i Zaynem, a na końcu padło na Harrego. Każdego przytuliłam i cmoknęłam w policzek, tylko, że Styles złapał mnie za rękę i splótł nasze dłonie. Weszliśmy do salonu i wszyscy rozłożyli się wygodnie na kanapie, prócz mnie, bo  Harry usadził mnie sobie na kolanach, przy tym mocno przytulając.
- I jak wam poszło z Blondaskiem ? – spytałam.
- Kiedy tylko usłyszał, że Julie coś od niego chce, to wybiegł z domu jak poparzony od natychmiast do niej pojechał – odpowiedział rozbawiony Lou.
- Mogłam się tego spodziewać – zaśmiałam się.
- A więc macie jakieś pomysły co do klubu? – spytał Lou.
- Miałam gdzieś ulotki z adresami dobrych miejscówek. Skoczę je gdzieś poszukać – powiedziałam i pobiegłam na górę.
Przegrzebałam wszystkie szafki, ale ani śladu upragnionych wizytówek. W tym momencie do pokoju wszedł Harry. Zamknął drzwi na klucz i włożył go do kieszeni.
- Co ty robisz? – spytałam z uniesionymi brwiami.
Nic nie odpowiedział tylko podszedł wolnym krokiem w moją stronę. Objął mnie w talii i popatrzył głęboko w oczy. Uśmiechnął się zadziornie , po czym musnął lekko moje usta. Od razu chciałam czegoś więcej, dlatego odwzajemniłam pocałunek. Loczek oblizał wargi, a ja rzekłam:
- Lepiej poszukajmy ulotek.
Podeszłam do drzwi i pociągnęłam je. Zorientowałam się, że są zamknięte.
- Harry dawaj klucz – powiedziałam.
- To mi go zabierz – wyszczerzył się i poruszył zabawnie brwiami.
Styles położył się wygodnie na łóżko, podparł głowę na rękach i popatrzył w moją stronę. Podeszłam do niego i nachyliłam się.
- Oddaj – wyszeptałam.
- Nie – odparł stanowczo, a ja przewróciłam oczami.
- Wiesz o tym, że gdybym miała Ci zabrać ten klucz, to musiałabym być niegrzeczna? – spytałam podejrzliwie.
- Na to właśnie liczę – odparł i posłał mi buziaka.
Bez zastanowienia usiadłam na nim okrakiem i popatrzyłam w jego oczy. Harry położył swoje ręce na moich biodrach, po czym zaczął nimi zjeżdżać coraz niżej, przy tym cały czas szeroko się uśmiechając.
- Oddasz – wyszeptałam po raz trzeci.
Loczek pokręcił przecząco głową i z góry na dół lustrował moje ciało. Nachyliłam się lekko i pocałowałam go. Styles od razu przywarł mnie do siebie mocniej i pogłębił pocałunek. Przerzucił mnie tak, że teraz to on był na górze. Korzystając z okazji, przejechałam rękami po jego brzuchu i zsunęłam je niżej. Wślizgnęłam dłoń do jego kieszeni , tym samym wyciągając klucz. Szybko go zepchnęłam i pobiegłam do drzwi, śmiejąc się. Otworzyłam już drzwi i chciałam wyjść, ale Harry objął mnie w talii i ponownie wciągnął do pokoju. Kopnął drzwi, przez co z hukiem się zamknęły.
- Co ty robisz? – zasmiałam się.
- Próbuję zatrzymać jedną ślicznotkę przy sobie – cmoknął w moje usta.
- Chodźmy już na dół – powiedziałam.
- Jeszcze nie – odparł Styles i powrócił do wcześniejszej czynności.
Ponownie mnie zaczął całować, a ja z całych sił próbowałam go odepchnąć, przy tym co chwile się uśmiechając, ale on nie dawał za wygraną. W tym momencie do pokoju wszedł Zayn. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Malik chwycił Harrego za koszulę i odciągnął ode mnie.
- Nie rozumiesz jak kobieta mówi „NIE” – warknął.
Wraz ze Stylesem spojrzeliśmy na siebie zdezorientowani.
- Stary… Eeee… O co ci chodzi? – spytał Loczek, po czym podrapał się po głowie.
- Masz taką szansę, że możesz mieć Meg blisko siebie, a ty chcesz skrzywdzić?! – krzyknął zdenerwowany Mulat.
- Przecież nic jej nie zrobiłem – odparł niewinnie zielonooki.
- Dobierałeś się do niej idioto !
- Zwariowałeś ?!  Wygłupialiśmy się tylko – odezwałam się zrezygnowana, jak i rozbawiona tą sytuacją.
- Nie broń go Meg. Wiem co widziałem – rzekł Brunet.
- Ale to serio były tylko…
- Miłe pieszczoty – wymruczał mi do ucha Harry, tak aby Zayn tego nie usłyszał.
- Wygłupy – dokończyłam.
Do pomieszczenia wlecieli pozostali, czyli Liam i Lou.
- Co się stało? – spytał Daddy, widząc nasze miny.
- Nic, chodźmy do pokoju Julie. Tam poszukamy tych ulotek – odpowiedziałam, próbując uniknąć ponownych wyjaśnień.
Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Nie długo po tym przeszukiwaliśmy rzeczy Rudej. W pewnym momencie Lou otworzył szafę i zaczął przeglądać jej zawartość.
- Tomlinson ! Zwariowałeś ?! Zostaw tą szafę ! – krzyknęłam.
- Kazałaś szukać ulotek – odparł z pretensją w głosie.
- Tutaj raczej ich nie znajdziesz – uśmiechnęłam się sztucznie.
Lou nie zważając na moje słowa, dalej grzebał w szafie Juls. Zaczęłam się po nim drzeć, ale on nic sobie z tego nie robił. Po chwili wyciągnął jakąś koszulkę i machał mi nią przed oczami.
- Uuuuuuuuu… A czy to nie przypadkiem Nialla? Dawno w niej nie chodził – Tomlinson miał niezły ubaw.
- Lou, to ich sprawy. Zostaw to i idźcie już na dół – powiedziałam i wyrwałam mu T-shirt z rąk.
Odłożyłam go na swoje miejsce i zbiegłam do chłopaków, którzy ku mojemu zdziwieniu, zakładali buty.
- A wy dokąd? – spytałam.
- Musimy się jeszcze spotkać z Paulem – powiedział Liam.
- No okay – odparłam smutna.
- No jeszcze dziś załatwimy jedzenie na imprezę, a ty i Zayn pójdziecie w nocy do clubu, który wybraliśmy i zarezerwujecie go.
- Jasne – odparłam obojętnie.
- To wpadnę po Ciebie o 9 p.m. – odezwał się Mulat, po czym blado uśmiechnął się w moją stronę.
Przytaknęłam mu głową, a następnie wszyscy wyszli, zostawiając mnie samą. Korzystając z okazji, położyłam się na kanapie i włączyłam telewizję, tym samym zaczynając mini maraton filmowy.

***Oczami Julie***

Siedziałam w moim biurze, skupiona na pisaniu artykułu. Z głośników leciała cicha muzyka. Stukałam w klawiaturę, co chwilę zerkając na kartkę, na której wcześniej napisałam już sobie, wszystkie odpowiedzi z wczorajszego i radiowego wywiadu z chłopakami. Właśnie złapała mnie tak zwana „wena”, kiedy ktoś zapukał do drzwi, a po chwili wszedł do pomieszczenia.
- Jeśli to nic ważnego to lepiej wyjdź – powiedziałam, nawet nie patrząc kto przyszedł.
- Przyniosłem Ci lunch, ale jeśli mam iść no to trudno. Zjem sam… - w drzwiach stał Horan.
- O Niall. To ty. Przepraszam Cię, myślałam, że to mój szef – podeszłam do chłopaka i przytuliłam go na powitanie.
- Pracowity dzień? – spytał blondyn.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.. Siedzę nad waszym wywiadem…
- Ooo.. Mogę przeczytać?
- Niee ! Przeczytasz w gazecie – wytknęłam język – A co masz tam dobrego?
- Sushi – powiedział, a ja od razu się wyszczerzyłam.
- Skąd wiedziałeś, że je uwielbiam? – podniosłam jedną brew do góry.
- Jestem jasnowidzem – zaśmiał się, przy tym gestykulując.
- Ha ha. Jasne. Dobra siadajmy i jedzmy, bo umieram z głodu.
Posiłek minął nam w przyjemnej atmosferze. Śmialiśmy się z wszystkiego, jak za dawnych czasów.
- Mmm… Przepyszne to było. Dzięki – powiedziałam i dałam Niall’owi buziaka w policzek.
- Nie ma za co. To, gdzie teraz idziemy? – spytał.
- Jak to gdzie? Ja muszę dokończyć artykuł. No i przeczytać kilka wywiadów i poprawić je, żeby się nadawały do gazety…
- Czyli nie dasz się wyrwać na miasto?
- No jak widać nie..– uśmiechnęłam się.
- Okay, to bierz się za pracę. Ja nie będę Ci przeszkadzać, ale zaraz po pracy porywam Cię.
- Ale jak to?
- Napisz SMS, o której kończysz. Pa – powiedział po czym wyszedł, a ja zabrałam się za moje obowiązki.

~*~

Dochodziła 20, kiedy zbierałam swoje rzeczy do torebki i wyszłam z biura. Niall już czekał na mnie.
- Hej piękna – powiedział i uśmiechnął się.
- Yy.. do mnie mówiłeś? Bo piękna to ja nie jestem – zaśmiałam się.
- Jesteś – spojrzał mi głęboko w oczy – To jak ? Idziemy ? – skinęłam głową i ruszyliśmy przed siebie.
Wieczorne powietrze muskało moje policzki. Było dość zimno, a ja byłam w spódniczce. Czemu akurat dzisiaj musiałam ją założyć? Stanęliśmy przed dobrze znaną mi kawiarnią. Sprzedawali tu najlepsze kawy i ciastka w całym Londynie. Niall przepuścił mnie w drzwiach i weszliśmy do środka. Nie było tu zbyt dużego tłumu, co mnie trochę zdziwiło. W pomieszczeniu unosił się zapach cappuccino i świeżo pieczonych ciastek. Wybraliśmy stolik koło okna i zajęliśmy miejsca.
- To co zamawiamy? – zapytał blondyn, który już wołał kelnera.
- Hm… Ja poproszę gorąco czekoladę i szarlotkę – zwróciłam się do chłopaka, który nas obsługiwał.
- Ja to samo – rzucił Niall, a mężczyzna odszedł.
- Uwielbiam to miejsce – powiedziałam, po czym posłałam Horanowi uśmiech.
- Wiem. Kiedyś mi mówiłaś to.
- Serio? Kiedy niby? – podniosłam brew do góry.
- Jak przyjechałem do Polski.
- A no faktycznie… - zamyśliłam się.
- Wszystko okay ? – zapytał troskliwie.
- W porządku. Po prostu strasznie tęsknie za moim krajem – zwierzyłam się.
- No tak. Polska to przepiękny kraj. Opowiedz mi coś o niej, bo w sumie nie wiele wiem – powiedział Niall, a kelner przyniósł nasze zamówienie.
I tak minęła najbliższa godzina. Ja mówiłam o mojej ojczyźnie, a chłopak uważnie mnie słuchał, popijając przy tym czekoladę.
-  Chyba już wszystko Ci powiedziałam – zaśmiałam się, gdy skończyłam.
- No chyba tak. Julie… Mam do Ciebie pytanie.
- Jakie? – wzięłam łyk napoju.
- Czy kiedykolwiek mnie kochałaś ? – zapytał, a ja zakrztusiłam się.
- A co to za pytanie? – powiedziałam z powagą.
- Odpowiedz mi ! – nalegał.
- Niall… Mieliśmy nie wracać do tego tematu. To było dawno i już się skończyło. Najlepiej będzie jeśli zapomnisz, że cokolwiek nas łączyło – wydusiłam z siebie, przy tym cały czas bawiąc się moim pierścionkiem. Nie umiałam w tym momencie popatrzyć mu w oczy.
- Nie wierze. Nie wierze w to co mówisz – wziął moją rękę. - Starałem się i walczyłem o nas. Pomagała mi nawet w tym Twoja najlepsza przyjaciółka. A teraz chcesz to wszystko przekreślić? – wyrzucił z siebie, a jego głos był przepełniony smutkiem i rozpaczą.
- Ja już dawno nas przekreśliłam – wzięłam rękę z jego uścisku. – Może lepiej chodźmy już.
Założyłam płaszcz, zapłaciliśmy za zamówienie i wyszliśmy. Ruszyliśmy w stronę domu, w ogóle ze sobą nie rozmawiając. Chyba sprawiłam mu przykrość, ale ostatnio mu przecież powiedziałam, że możemy być TYLKO przyjaciółmi. Powinien się tego trzymać. Z rozmyślań wyrwał mnie krzyk.
- Aaaa ! To Niall Horan ! – odwróciłam się i zobaczyłam kilka dziewczyn, biegnących w naszą stronę.
Blondyn popatrzył na mnie.
- Chodź ! – krzyknął i złapał mnie za rękę. Zaczęliśmy uciekać.
- Niall. Ja mam obcasy ! – powiedziałam tłumiąc śmiech i próbując ściągnąć buty.
Kiedy już się pozbyłam obuwia pobiegliśmy trochę szybciej.
- Ej no. Nie dam rady biegać na bosaka – chichotałam.
Chłopak prychnął śmiechem i szybko wziął mnie na barana. Popędziliśmy w stronę parku.
Schowaliśmy się za jednym drzewem. Niall przycisnął mnie do drzewa. Nasze twarze dzieliły milimetry.
- Teraz cicho – rozkazał, wciąż mając banana na twarzy.
Zrobiłam to co kazał i utonęłam w jego błękitnych tęczówkach. Czemu one musiały być tak niesamowite? Przypominały wielki ocean. Odwróciłam głowę i zobaczyłam dziewczyny, które nas goniły. Przeszły dalej, najwyraźniej zawiedzione, że nie udało im się dorwać swojego idola. Gdy się trochę oddaliły, wybuchliśmy śmiechem.

***Oczami Meg***

Siedziałam już gotowa na kanapie w domu, czekając aż Malik się zjawi. W końcu usłyszałam dzwonek do drzwi, więc założyłam buty na koturnie i zarzuciłam czarny płaszczyk. Wyszłam z mieszkania i przeszłam koło Mulata nawet nic nie mówiąc.
- Ej, nie przywitasz się ? – spytał i rozłożył ręce.
-Pośpiesz się. Już i tak musiałam na ciebie czekać – warknęłam, a on przewrócił oczami.
- Przepraszam jaśnie Pani, to więcej się nie powtórzy.
- Weź się już nie pogrążaj – powiedziałam, a Zayn dorównał mi kroku.
- Jezu, ty zawsze musisz mieć problemy ! – krzyknął, a ja zlekceważyłam jego słowa – Wiecznie pretensje  i nic więcej. Już się do cholery nie da z tobą pogadać. Strasznie męcząca się zrobiłaś – dokończył.
- Nie chce mi się ciebie słuchać, więc jakbyś mógł, to w końcu SKOŃCZ GADAĆ !
- No sama widzisz.. W sumie… Po co ja tracę na ciebie czas. Nie mogłaś sobie wziąć tego swojego kochasia ze sobą ? – odparł z pretensją w głosie.
- Po pierwsze to Lou kazał mi iść z tobą, jakbym tylko mogła, to wybrałabym kogoś innego.
- No taak. Zawsze słodkiego Harrego – powiedział teatralnie, a ja walnęłam go w ramie i warknęłam.
- Ty się lepiej nie zajmuj nim, tylko sobą.
Usiedliśmy na ławce w parku, po czym wyciągnęłam z torebki notes Juls, w którym były zapisane numery do jej całej rodziny i przyjaciół. Musieliśmy jeszcze zaprosić ludzi na ich imprezę.
- Masz notatnik Nialla ? – spytałam i spojrzałam w stronę Bruneta.
- Mam. Nie jestem taki głupi jak niektórzy – odparł i znacząco skierował wzrok na mnie.
- Masz kogoś konkretnego na myśli – odgryzłam się.
- Możliwe – uśmiechnął się sztucznie.
- Zadzwoń do wszystkich przyjaciół, całej rodziny Horana i zaproś ich – rozkazałam i nie czekając na odpowiedz odeszłam trochę.
Wyciągnęłam swój telefon z kieszeni i wykręciłam pierwszy numer. Znajomi Juls byli mile zachwyceni tym pomysłem, dlatego natychmiast się zgodzili. Zadowolona z siebie wróciłam na ławkę.
- I jak ? Do wszystkich zadzwoniłeś ? – spytałam.
- Niee. Nie będę nikogo zapraszał. Ty to zrób. Nie znam tych ludzi – powiedział obojętnie.
-  Zachowujesz się jak..
- Jak kto ? – przerwał mi.
- Jak skończony dupek…- dokończyłam.
- Dziękuję – odparł dumnie.
- Zmieniłeś się. I to na gorsze Zayn. Nie jesteś już tym samym człowiekiem – wygłosiłam.
- Sama mówiłaś, że ludzie się zmieniają.. Z resztą popatrz na siebie ! – krzyknął i popatrzył na mnie takim wzrokiem, którego nie znałam, przez co po moim ciele przeszły nieprzyjemne dreszcze. W pewnej chwili zaczęłam się go bać. Z każdą sekundą co raz bardziej go nienawidziłam. Bez zastanowienia wyszarpałam z jego ręki notes i ruszyłam w stronę clubu, który mieliśmy zarezerwować.. Ponownie wykonałam pare telefonów do znajomych Nialla. Wszyscy się zgodzili, dlatego trochę poprawił mi się humor.

***Oczami Julie***

- Haha jaka akcja – wyszczerzył się blondyn.
- Jak w filmie – zaśmiałam się.
- Dobra, chodźmy do domu, bo już zbliża się  10 – powiedział, po czym wziął mnie za rękę i poszliśmy w kierunku domu.
- Niall? Weźmiesz mnie na barana? – zrobiłam oczka kota ze Shreka.
- Znowu? – marudził, ale wiedziałam, że się tylko droczy.
- No proszę. Wiesz jak źle się chodzi w obcasach? Proszę, proszę.
-  No dobra – chłopak przewrócił oczami, a ja wskoczyłam mu na plecy.
- Ale ty jesteś ciężka ! Ile ty ważysz? – wybuchnął śmiechem.
- Ej ! – uderzyłam go lekko w ramię.
- No co? – wyszczerzył się.
- Nie jestem gruba – powiedziałam udając focha, po czym wtuliłam się w niego. 
Po 15 minutach rozmowy i żartów doszliśmy pod bramkę mojego domu. Chłopak odstawił mnie na ziemię.
- Dzięki – lekko cmoknęłam go w policzek, na co Blondyn się uśmiechnął.
- Julka? – usłyszałam za plecami czyiś głos.
Bardzo dawno nikt nie użył mojego polskiego imienia. Powoli się odwróciłam, a moim oczom ukazała się osoba, której nigdy bym się tu nie spodziewała.
- Cześć córeczko – kobieta podeszła do mnie.
- Yyy… Co ty tu robisz ? – spytałam oschle.
- Chciałam Cię odwiedzić – powiedziała spokojnie.
- Juls, kto to jest? – zapytał Niall po angielsku, nie wiedząc co się dzieje.
- Moja matka…
- Zostawić was same? – spytał troskliwie.
- Nie. Zostań. Proszę – zwróciłam się do blondyna, a kobieta wszystkiemu się przypatrywała, nie rozumiejąc o czym mówiliśmy. Nie dziwie się. Przecież ona nie umiała angielskiego.
- To Twój chłopak ? – zaciekawiła się.
- To nie Twoja sprawa – poprawiłam torebkę na moim ramieniu – Czego chcesz?
- Porozmawiać. Mogę wejść do domu?
- Wole nie – zacisnęłam zęby.
- Julka, ja chciałam się pożegnać. Wyjeżdżam do Islandii – powiedziała poprawiając swoje rude włosy, które sięgały ramion.
- I bardzo dobrze. Zabierasz ze sobą tą Twoją chorą rodzinką ? – zapytałam bezczelnie.
- Nie mów tak… - kobieta posmutniała.
- A nie jest tak? Czego ty w ogóle od nas chcesz? Rok temu Ci powiedziałam, co o Tobie myślę, więc chyba nie mamy o czym gadać – założyłam ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Nie odzywaj się tak do mnie ! – matka podniosła głos.
- Bo co? Nie jesteś moją matką, więc mnie nie pouczaj – warknęłam.
- Zawsze będę nią, czy tego chcesz czy nie.
- Hahaha ! Nie żartuj sobie ! Matka nie zostawia swoich dzieci ! Ty nas zostawiłaś, więc nie zasługujesz, żeby siebie tak nazywać ! – zarówno w moich oczach, jak i w oczach kobiety pojawiły się łzy.
- Ale Julia… - wymamrotała, ale pokręciła z rezygnacją głową - Chce Ci coś dać. Zbliżają się Twoje urodziny, więc… To jest prezent ode mnie – powiedziała i wręczyła mi pudełeczko.
- Co to jest? – spytałam.
- Otwórz jak wejdziesz do domu. I pamiętaj, że zawsze będziesz moją ukochaną córeczką – uśmiechnęła się lekko, a ja wrzuciłam prezent do torebki.
- Chyba musze już iść.  Do niezobaczenia – powiedziałam z zamiarem odejścia -Wiesz… Może będę chamska, ale życzę Ci, żebyś została sama, tak jak kiedyś ja, Kamil i Maja –  dopowiedziałam, po czym odwróciłam się, wzięłam Nialla za rękę i skierowałam się w stronę domu. Odwróciłam się za siebie, ale na ulicy już nikogo nie było.
- Niall… Przepraszam, że musiałeś w tym uczestniczyć. Ja… - w tym momencie poczułam coś w rodzaju w guli w moim gardle, przez którą nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa, a w moich oczach pojawiły się słone łzy.
- Cii… Wszystko będzie dobrze – blondyn przytulił mnie.
Trwaliśmy tak w uścisku, przez dobre 5 minut. W końcu oderwałam się od chłopaka i wygrzebałam moje klucze od domu. Otworzyłam drzwi i zapytałam:
- Wejdziesz? – chłopak tylko przytaknął, dlatego wślizgnęliśmy się do środka i skierowaliśmy się do salonu.
- Niall.. Dasz mi 5 minut? Wzięłabym tylko prysznic… - powiedziałam smutnym głosem.
- Jasne. Nie ma sprawy. Ja za ten czas przygotuje coś do jedzenia – uśmiechnął się.
Udałam się na górę do mojego pokoju i wyciągnęłam ze szafy ciuchy. Weszłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Związałam włosy w koczka i popatrzyłam w lustro. Oczy całe czerwone, od powstrzymywania płaczu, policzki zarumienione, od chłodu panującego na polu. Próbowałam nie myśleć o sytuacji z matką. Włączyłam na komórce piosenkę Duffy „ Well, well, well”. Weszłam pod prysznic i puściłam wodę.
Gdy się odświeżyłam ubrałam moje szerokie dresy i do tego czarno białą bokserkę. Zmyłam cały makijaż. Zamiast pełnego make up’u zdecydowałam się tylko na tusz do rzęs. Zeszłam na dół, a tam czekał na mnie pięknie nakryty stół. Niall właśnie zaglądał do piekarnika.
- Mmm… Co dzisiaj będzie na kolacje? – zapytałam, opierając się o blat i biorąc pomarańcze do ręki.
- Coś a’la Horan – wyszczerzył się, a ja podniosłam jak zwykle jedną brew do góry. – Zapiekanki – dodał.
- Brzmi pysznie – zaśmiałam się.
Zjedliśmy kolację przy winie. Byłam wdzięczna blondynowi, za to, że nie poruszał tematu, dotyczącego mojej mamy. Wiedział, że to dla mnie dość trudne i po prostu nie dopytywał. Naprawdę mogę go nazwać moim przyjacielem. Ale chyba jestem mu winna wyjaśnienia, dotyczącej tej sprawy. Dlatego, gdy posprzątaliśmy i siedzieliśmy na sofie w salonie, popijając wino, postanowiłam z nim porozmawiać.
- Chyba powinnam Ci powiedzieć, o mojej…  - przerwałam. Nienawidziłam tego słowa.
- O Twojej matce? – spytał.
- Tak. O niej. Pewnie się zastanawiasz czemu jesteśmy pokłócone?
- No tak. Bo raczej z waszej rozmowy nie mogłem wywnioskować. Polski jest strasznie trudnym językiem.
- Okay. Więc chodzi o to, że gdy miałam jakieś 6 lat, moja mama wyjechała do pracy, za granice. Nie wróciła. Po roku wysłała tylko list mojemu ojcu, że chce rozwodu. Ja, Maja i Kamil mieliśmy jednak nadzieję, że wróci do nas, ale niestety tak nie nastąpiło. Rodzice się rozwiedli, matka zrzekła się praw do nas i musieliśmy wychowywać się bez matki – powiedziałam, a po moim policzku spłynęła łza.
- O kurde. Nie wiedziałem – Niall był zaskoczony. Pewnie nie spodziewał się takiej historii.
- Od dziecka mam dziwne sny. W roli głównej matka, która odchodzi ze swoją nową rodziną, a mnie ma gdzieś… - upiłam łyk wina.
- Czego ona chciała? – zapytał niepewnie blondyn.
- Ponad rok temu, zaraz po Twoim wyjeździe, pojechałam do Polski. Matka po tylu latach powróciła. Nie wiem dlaczego. Chyba chciała się poczuć lepiej po tym świństwie. Postanowiła wystąpić o odzyskanie praw do mnie i Mai. Miała zamiar wziąć nas do Islandii. Ale całe szczęście jej się to nie udało – kompletnie się rozpłakałam.
Niall mocno mnie przytulił i pocałował w czubek głowy.
- Nawet nie wiesz jak ja jej nienawidzę. Zniszczyła mi całe dzieciństwo, a teraz chciała, żebym od tak zapomniała o tym wszystkim.
- No, ale w sumie to Twoja matka… - powiedział ostrożnie blondyn.
- Nie. To nie jest moja matka. Już od dawna nią nie jest. Niall… To przez nią nie umiem wybaczać i zacząć od nowa. Dlatego, gdy ktoś mnie zawiedzie, nie jestem w stanie od tak zapomnieć.
- Nie martw się. Super Horan tu jest – blondyn odezwał się głosem z kreskówki, przez co wywołał mój śmiech. – O i tak najładniej wyglądasz. Jak się uśmiechasz – powiedział, po czym otarł moje mokre policzki.
- Dzięki Niall. Za wszystko – spojrzałam w jego oczy, po czym wtuliłam się w niego.

*** Oczami Meg ***

Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Malik stanął za mną przy wejściu i uśmiechnął się do ochroniarza.
- Siemka Stary. My do szefa.. – Zayn przywitał się, a ja spojrzałam na niego dziwnie. On wszędzie musi mieć znajomości ? – pomyślałam i przewróciłam oczami, a pozostali spojrzeli na mnie zdezorientowani.
Zayn złapał mnie od tyłu w talii i zaczął pchać do przodu.
- Nie pozwalasz sobie za dużo ?! – warknęłam i zrzuciłam jego dłonie z moich bioder, po czym wślizgnęłam się w głąb klubu.
Usiedliśmy do stolika, przy którym już siedział szef tego lokalu.
- Dzień dobry – przywitałam się i podałam mu rękę.
- Ooo witajcie – mężczyzna uśmiechnął się.
- Czy jest możliwość zarezerwowania tego clubu na piątkową noc ?
- A to impreza zamknięta ? – spytał miło.
- Tak. Urodziny naszych przyjaciół.
- A skoro tak, to nie ma najmniejszego problemu – odparł, a ja wyszczerzyłam się.
- Tylko musisz podpisać to – położył na stole kartkę, na której coś było napisane.
Zayn przysunął się bliżej mnie i objął ramieniem. Popatrzyłam na niego groźnym wzrokiem, więc od razu zabrał rękę. Złapałam kawałek papieru i spytałam:
- A co to ?
- Umowa. Gdyby były jakieś zniszczenia w clubie musicie wtedy za to zapłacić.
- Aaa. oczywiście – uśmiechnęłam się, po czym podpisałam zgodę.
Pożegnaliśmy się z Jamesem ( jeśli dobrze pamiętam) i wyszliśmy z lokalu.. Ponownie wracaliśmy przez park, kiedy nagle zaczęłam się czuć nieswojo.
- Co to niby miało być ? Podobno jesteśmy przyjaciółmi, a ty nie pozwalasz się nawet przytulić.. – nawijał Mulat..
- Zayn coś się dzieje – powiedziałam niepokojąco, ściszając przy tym głos.
- Co ? – spytał zdezorientowany, nie wiedząc o co mi chodzi – Ostatnio bardzo dziwnie się zachowujesz. Kiedyś mówiłaś, że mnie kochasz, a teraz wydaje mi się, że moje towarzystwo ci przeszkadza – mówił dalej, ale ja go nie słuchałam. Cały czas rozglądałam się na boki. Czułam, że zaraz stanie się coś złego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękujemy za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem. I baaaardzo przepraszamy,  że dopiero teraz dodajemy 42 rozdział. Rozdział jest wyjątkowo długi, żeby wynagrodzić wam ten czas, w którym go nie dodawałyśmy. Jeśli ktoś nie jest przez nas informowany, a chce to podawajcie w komentarzach swoje nr gg albo twittery. 

I mamy wiadomość do Pami_XD.
Uznajemy, że tej "sprzeczki"  nie było. Uznajmy to jako czyste wygłupianie się XD

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* ^^ 

34 komentarze:

Anonimowy pisze...

Aaaaaa <3
KURWA jak jato kocham, haha :D
Czemu w tym momencie? ;<
ale nic, super czekam na kolejny :*

horanowa pisze...

chciałabym powiedzieć...piękny , boski , cudowny .
dziękuję ,
dobranoc,
szczureK .

Anonimowy pisze...

piękneeeeeee !!! :p KOCHAM WAS xD

Anonimowy pisze...

ojejuś jakie fajne szybko kolejny!

Unknown pisze...

Zajefajny rozdział :D
Czyżby w Julie coś się zaczynało na nowo budzić? Mam na myśli uczucia do Nialla...
Tylko zakończyłyście w TAKIM momencie i ja już chcę kolejny rozdział <3
Weny życzę ;*

Unknown pisze...

czemu kurde taki krótki >
jaaa ja chce kolejny !
uwielbiam cię za tego bloga <3

Julia Szulc pisze...

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

POWIEM JEDNO , KOCHAM WAS !!!! ♥ SUPER PISZECIE NA PRAWDĘ ZAJEBIŚCIE !

Anonimowy pisze...

no weźcie :( co sie stanie? :) normalnie nie doczekam do weekendu :/ pozdro ;***

Lemox3 pisze...

Rozdział jak zwykle świetny. Chociaż chciałabym żeby Meg była z Zaynem a nie Harrym. Nie wiem dlaczego ale nie lubię go :/

xxdomcia pisze...

noo wreszcie. kocham waszego bloga :) dlaczego akurat koniec w tym momencie :o noo ale czekam na kolejny <3

~Stylesowa pisze...

No dawać ten 43, ale tym razem nie dodawajcie jak jesteście zaspane haha ;**

Krejzzi_Directioner_xD pisze...

boski rozdział , szkoda tylko , że koniec w takim momencie . Ja już nie ogarniaj Meg i Zayna , będą w końcu razem czy nie , lepiej , żeby byli parą . KOCHAMMM TEGO BLOGA !!! <3 po prostu boskie czekam z niecierpliwością na następny rozdział a i dzięki , że mi wybaczyłyście ;* , będę już grzeczna ;) . Pami_XD pod inną nazwą :)

Anonimowy pisze...

DLACZEGO W TAKIM MOMENCIE ?!?! xD ale PIĘKNEE *__* :)

Anonimowy pisze...

Zakończenie brzmiało jak urywek sceny w jakimś horrorze xD
Poprzeczka jest dość wysoko postawiona ;)
Ale Wasze fanki dadzą radę! ;D
Co do rozdziału: jak dla mnie jak zwykle świetny, ale czekam na jakąś perspektywę Lou i Liama ;*
Pozdrowienia...

Anonimowy pisze...

ojejejje jakie fajne :D

Anonimowy pisze...

omg zajebiste czemu w tym momencie?!

horanowa pisze...

jestem za tym by nadal Meg była z Harrym , taaaaaaaaaak. tylko spróbujcie mi coś zmienić to nogi z tyłka powyrywam :D

Anonimowy pisze...

super !!

Anonimowy pisze...

jest cudowny ;))) nie moge sie doczekac nastepnego ;d

Anonimowy pisze...

czemu w takim momencie ?! no ;D kocham was , dajecie nowyy <3

Klaudi20 pisze...

rozdział świetny :)
jaaa ja chce kolejny !
uwielbiam cię za tego bloga <3

Anonimowy pisze...

K
O
C
H
A
M

T
O

<3

z poważaniem.... Daria xD

Anonimowy pisze...

cudowny <3

Anonimowy pisze...

świetne <3 ciekawa jestem co za niebezpieczny stwór ich obserwuje :D

Anonimowy pisze...

Harry i Meg yeahh <3

Anonimowy pisze...

Czar prysł...bo w tym momencie kurwa no #czytamjestemdumna xd

Unknown pisze...

KOCHAMKOCHAMKOCHAM <3

Anonimowy pisze...

dalej. *-*

Unknown pisze...

nie w takim momencie! Dalej proszę. <3

Anonimowy pisze...

błagam ludziee.... dajcie mastępny rozdział <3

Anonimowy pisze...

ILE TRZEBA CZEKAC -,- JESTESCIE NIEPOWAZNE

Anonimowy pisze...

za ile będzie kolejny ??

Annie pisze...

z poważaniem ale jest już ponad 30 komentarzy a rozdziału nadal jak nie było tak nie ma. fajnie jest czuc się ignorowanym. mogłybyście chociaż dać jakąś notkę o blizej określonym terminie pojawienia się nowego rozdziału. minął już prawie miesiąc.
i zgadzam się z anonimem nade mną : JESTEŚCIE NIEPOWAŻNE.

Anonimowy pisze...

- Ja tam Was rozumiem...
Uwielbiam tego bloga, więc czekam z niecierpliwością na następny rozdział, ale też nie zamierzam Was pośpieszać, gdyż każdy następny post wnosi coś nowego ;D
Pozdrawiam i życzę niekończącej się dawki weny ;***