...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 27 czerwca 2012

Rozdział 24 - "I, I wanna save you, wanna save your heart tonight"


***Oczami Megan***

- Czego? – spytałam.
- Musisz być od razu taka niemiła ? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Muszę - krótko odparłam. Po chwili Malik uniósł lekko rękę i kiwnął palcem na znak, abym podeszła do niego bliżej. Zrobiłam to o co prosił. Nagle gwałtownie objął mnie w talii i oparł swoje czoło o moje. Spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział:
- Chciałem przeprosić. Po prostu się o ciebie boję.  I od dzisiaj zostaje twoim prywatnym ochroniarzem -  nie wiem co mną kierowało, ale wyszczerzyłam się jak głupi do sera.
- Przeprosiny przyjęte – odparłam szybko.
- Właśnie tego mi brakowało.
- Czego ? - zdziwiłam się.
- Tego ślicznego uśmiechu – zaczął przybliżać twarz do mojej. Wyrwałam się mu szybko, a on krzyknął.
- Piękna ! Nie uciekaj mi !
Tak naprawdę chyba już nie muszę wyjeżdżać do Polski. Moje serce daje mi jednoznaczne znaki. Już wiem, którego z nich kocham naprawdę. Wleciałam zdyszana do salonu z dużym zacieszem na twarzy.
- Będę już lecieć. Pa – cmoknęłam w powietrzu, a chłopaki się zaśmiali.
- Czekaj Meg ! – krzyknął ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna.
- Odprowadzę cię. Wolę nie puszczać cię samej przez park – chytrze się uśmiechnął. 
- Nie. Zostań w domu. – odparłam.
- Nie ma mowy. Jestem teraz twoim ochroniarzem. To mój obowiązek bronić tak pięknej damy jak ty. – wypiął dumnie klatę.
- Serio zostań. Muszę jeszcze coś po drodze załatwić.
- No okay, jak chcesz, ale jakby co to dzwoń.
- Okay .
- A i jeszcze jedno. Mam rozumieć, że między nami wszystko w porządku ? Zapominamy o wszystkich kłótniach ? – spytał z nadzieją.
- Zastanowię się – figlarnie się uśmiechnęłam i cmoknęłam go w policzek na pożegnanie.
Teraz musiałam załatwić jedną sprawę – Justin. Szłam przez park i zbierałam się na to, aby zadzwonić do niego i powiedzieć mu, że to wszystko nie ma sensu. Spojrzałam na ławkę, która znajdowała się niedaleko mnie i zobaczyłam, że  siedzi na niej Szatyn. Podeszłam więc i powiedziałam prosto z mostu:
- Justin my… – głośno westchnęłam. – My nie możemy się spotykać.  - Walker natychmiast się zerwał i popatrzył na mnie.
- Ale dlaczego ? Coś się stało ? – spytał zdenerwowany.
- Zrozumiałam, że cię kocham, ale tylko jak brata. Mogłabym za tobą w ogień wskoczyć, ale to nie taka miłość, którą sobie wyobrażasz – spuściłam wzrok.
- Ale Meg ... – głoś zaczął mu się łamać.
- Mówiłeś, że jeśli nam nie wyjdzie to powrócimy do przyjaźni takiej jak dawniej. Trzymam cię za słowo. – powiedziałam i odeszłam.
Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu. Wiedziałam, że tak będzie. Po co ja się w ogóle w to pakowałam, skoro wiedziałam, że i tak nam nie wyjdzie ?

***Oczami Nialla***

Gdy film się skończył skierowałem się do swojego pokoju. Jutro po południu razem z Meg jedziemy do Polski. W sumie do tej pory nie wiedziałem za bardzo, gdzie jest ten kraj, chociaż mieszka tam wielu naszych fanów. Po prostu to miejsce było dla mnie „Narnią”. Krainą bardzo odległą. No co ja poradzę, że zawsze wolałem biologie od geografii? Popatrzyłem na mój pokój. Muszę przyznać, że panował tam niezły bałagan. Wziąłem się więc za sprzątanie. Do mojego pokoju wparował oczywiście Zayn.
- Hej. Idę do sklepu, kupić Ci coś? – spytał siadając na łóżku.
- Hm… Snickersa, cole, chipsy, żelki i gumy – wyliczyłem.
- Tylko tyle? – zapytał z sarkazmem Malik.
- Nie wkurzaj mnie – odparłem, po czym powróciłem do poprzedniej czynności.
- Co to? Niall ty rysujesz? – trzymał w ręku rysownik Rudej.
- Ja? Proszę Cię – wybuchłem śmiechem.
- To kogo to? Oo… dużo tu twoich portretów. Są naprawdę całkiem niezłe – powiedział, dalej przeglądając rysunki.
- To Meg mi przyniosła. To należy do Juls… -  wyjaśniłem.
- No, no. Teraz możesz być pewny, że cały czas o tobie myśli. Ej tutaj są daty. – zauważył. – Czy wtedy przypadkiem się nie poznaliście? – pokazał na jeden z rysunków.
No tak. To była ta data. A na kartce naszkicowany byłem ja, siedzący na ławce. No faktycznie dziewczyna ma talent.
- Tak. To wtedy.
- Kurde, chłopie walcz o nią. Nie jesteś jej obojętny. Masz jeszcze szanse – poklepał mnie po ramieniu i wyszedł.
Tak.  Zdecydowanie ma racje. Nie zostawię tak tego wszystkiego. Wyciągnąłem z szafy torbę i zacząłem pakować moje rzeczy. Wziąłem do ręki szkicownik i ostrożnie spakowałem go…

***Oczami Liama***

Siedziałem w salonie. Zayn wyszedł do sklepu, najprawdopodobniej po fajki. Lou z Harrym siedzą chyba w ogrodzie, a Niall się pakuje do Polski. Czuje, że moje szansę u Julie maleją. Chciałbym coś zrobić, ale nie wiem co. Nie chce rywalizować z Horanem. To mój przyjaciel, a dobrze wiem, że on kocha Rudą. Może mu pomóc? Wykręciłem znany mi numer.
- Julie?
- O hej Liam – przywitała się.
- Hej. Co tam u Ciebie? Jak się trzymasz? – spytałem niepewnie.
- Maja uspokój się ! Sorki ale siostra nie daje mi spokoju – zaśmiała się. – Co u mnie? Wszystko w porządku. A teraz przyznaj kto kazał Ci zadzwonić na przeszpiegi? – zachichotała.
- Nikt. Po prostu martwię się o Ciebie – wyznałem.
- Nie ma o co. Wszystko okay. Ej sorki musze kończyć. Wołają mnie na kolacje.
- O tej porze? – wybuchłem śmiechem.
- Przecież wiesz, że ja o każdej porze dnia i nocy jestem głodna.
- No fakt. Dobra to pa.
- Pa –cmoknęła do słuchawki i się rozłączyła.
Ja tylko głośno westchnąłem i poszedłem do siebie na górę…

***Oczami Meg***

Zaczęłam biec w stronę mojego domu, dzięki czemu po 5 minutach byłam na miejscu. Weszłam do środka i rzuciłam się przed TV.  Dochodziła już dziesiąta. Postanowiłam więc wziąć krótki prysznic. Udałam się na górę i weszłam do łazienki. Umyłam włosy szamponem o zapachu egzotycznych owoców. Po chwili byłam już u siebie na łóżku w samym ręczniku i wcierałam w moje ciało truskawkowy balsam. Złapałam jeszcze szybko suszarkę i ruszyłam na dół po schodach. Miałam zamiar równocześnie oglądając telewizor, suszyć włosy. Zerknęłam krótko w stronę okna i spowrotem wróciłam do patrzenia na ekran telewizora. Zaraz, zaraz.. Ponownie gwałtownie odwróciłam wzrok w stronę szyby i doznałam szoku. Po drugiej stronie stał mężczyzna, który ostatnio mnie śledzi. Na głowie miał założony kaptur, a na jego twarzy malował się złowieszczy uśmiech. Wzrok prześladowcy mnie co raz bardziej przerażał. Można z niego było wyczytać pożądanie. Stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co mam robić. Z tego wszystkiego upuściłam suszarkę, która rozpadła się na drobne części. Wtedy zorientowałam się, że drzwi wejściowe nie są zamknięte. Powolnym krokiem poszłam w ich stronę i szybkim ruchem zamknęłam je na klucz. Przez strach byłam cała sparaliżowana. Nie mogłam zrobić żadnego ruchu. Kiedy rozum do mnie wrócił załapałam za telefon i nie wiem jakim cudem wykręciłam numer do Zayna. Po moich policzkach spływały potoki łez i w duchu modliłam się, aby odebrał. Po trzech sygnałach usłyszałam miły głos.
- Hej mała. Co się dzieję ? Już się za mną stęskniłaś ? – zażartował.
- Zayn, błagam zabierz mnie stąd, ktoś jest pod moim oknem i mnie obserwuje ! Pomóż mi ! – krzyczałam dławiąc się łzami.
- Meg. Nigdzie się nie ruszaj ! Za trzy minuty będę u ciebie ! – odkrzyknął równie zestresowany jak ja…

***Oczami Zayna***

Biegłem ile sił w nogach. Pierwszy raz cieszyłem się z tego, że poszedłem do sklepu kupić te cholerne papierosy. Gdyby nie to, miałbym o wiele dłuższą drogę do domu Szatynki. Po 5 minutach byłem na miejscu. Chciałem od razu wlecieć do środka, ale drzwi były zamknięte. Bez zastanowienia zacząłem w nie walić pięścią. Po chwili lekko się uchyliły, a w moje ramiona wpadła zapłakana i cała roztrzęsiona Megan. Była w samym ręczniku i dzięki temu mogłem zobaczyć jej atuty, w tym cudowne nogi. Wyglądała tak seksownie.  Co ja mówię ? Dziewczyna jest przestraszona, a ja sobie o niej fantazjuje. To nie czas na takie przemyślenia. Zacisnąłem więc mocniej ramiona i przycisnąłem ją do  mojej klatki piersiowej. Jak dobrze mieć przy sobie taki skarb jak Megan. Oparłem swoją brodę o jej głowę i wyszeptałem:
- Csii… Spokojnie, już jestem przy tobie.
Próbowałem uwolnić się z jej uścisku, ale to było niemożliwe. Nie puszczając jej z objęć zrobiłem kilka kroków w przód, po czym poprzez kopnięcie nogą w drzwi, zamknąłem je. Weszliśmy w głąb pomieszczenia, a dziewczyna nadal nie miała zamiaru mnie puścić. Jest teraz taka bezbronna. Muszę jej pomóc.
- Pakuj się. Idziemy do nas.
- Co? Ale jak to? – wybełkotała.
- No, po prostu.  Pakuj się.
- Nigdzie nie ruszam się z tego miejsca. Założę się, że ten psychol siedzi u mnie w ogrodzie. A co jeśli wyjdę na górę, a on tam będzie? – histeryzowała.
- Mam z ciebie to ściągnąć ? – wskazałem na ręcznik i podniosłem jedną brew.
- Ale… Ale przecież ja nic pod tym nie mam – zacisnęła dłonie na swoim odzianiu.
- To idź się do cholery przebierz i weź ze sobą jakieś ciuchy! – krzyknąłem.
- Znowu zaczynasz? Nie drzyj się na mnie ! – odpłaciła mi się tym samym.
- Meg. To nie czas na kłótnie. Staram się ci pomóc, a ty ponownie to utrudniasz.
- Czyli obstawiasz, że to moja wina ?! – warknęła.
- Kotku, spokojnie. Idź się ubierz i spakuj rzeczy.
- Ha ha , przepraszam kto ? – spytała z kpiną wypisaną na twarzy.
- Kotku ! – krzyknąłem, gwałtownie przybliżając się do niej. Szybkim ruchem chwyciłem ją na ręce. Ona zaczęła naciągać swój ciut przykrótki ręcznik.
- Zayn ręcznik mi spada!
- Bardzo dobrze, będę miał niezłe widoki – zaśmiałem się, posyłając Szatynce chytry uśmiech.
- Postaw mnie idioto !
- Kto?
- Idioto! – wrzasnęła.
Postawiłem ją na środku schodów i wpiłem się w jej usta. Odwzajemniła ten gest, dlatego uśmiechnąłem się podczas pocałunku. Oderwałem się od niej i wyszeptałam:
- Nigdy tak do mnie nie mów.
Ona stanęła jak wryta, a ja wymijając ją, udałem się na górę. Zaczęła panicznie lecieć za mną, gdyż bała się zostać tam sama.
- Zayn, Zayn kotku… Stój ! Zaczekaj na mnie! – krzyczała.
- Taaa… teraz to kotku ? – zaśmiałem się.
- Wykorzystuje teraz Twoją broń – wyszczerzyła się.
- Kocham Twój uśmiech – powiedziałem, a ona w odpowiedzi wytknęła mi język.
Gdy w końcu doszliśmy do jej pokoju, dziewczyna spakowała do torebki piżamę i jakieś ciuchy na przebranie, a następnie skierowała się w stronę drzwi.
- Ej gdzie ty idziesz?
- No idziemy przecież do Ciebie.
- Chcesz iść w takim stanie? – zaśmiałem się i podniosłem jedną brew.
Ona popatrzyła na swój ubiór i spojrzała na mnie groźnie.
- Ha, ha bardzo śmieszne – podeszła do szafy i wyjęła pierwsze, lepsze ubranie.
Zaczęła iść w stronę łazienki, ale nagle się zatrzymała.
- Sprawdź czy nikogo tam  nie ma – słodko zamrugała oczami.
- Że co?
- No proooosze ... – jęczała.
- Mogę wejść z Tobą i Cię przypilnować jak chcesz.
- Zaaayn ! – przewróciła oczami.
- No co? Mogę się odwrócić, jak będziesz się przebierać – zaśmiałem się.
- Kusząca propozycja, ale muszę odmówić.
- Wcale nie musisz – poruszyłem cwaniacko brwiami.
- ZAYN ! – krzyknęła.
- Dobra, dobra już sprawdzam – powiedziałem niechętnie.
Wszedłem do łazienki i zacząłem krzyczeć.
- A!!! Ałłłaaa!!! Meg pomocy !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Siema, siema. Dziękujemy za taką ilość wejść i komentarzy. Jesli chcecie możecie zapisywać się do obserwatorów. Z racji tego, że każda z nas wyjeżdża na wakacje to rozdziały będą dodawane raz w tygodniu czyli w środy. Jest jeden plus. Rozdziały będą długie . ŻYCZYMY MIŁYCH WAKACJI 2012 !! 

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* . xx

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 23 - "And well there must have been a time I was the reason for that smile So keep in mind"


***Oczami Megan***

Kiedy Julie wyszła, nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Przecież ona kocha Blondaska, więc czemu go zostawia i od niego ucieka ? Ale w sumie wyjazd do Polski to całkiem doby pomysł. Nasza ojczyzna zawsze sprawiała wrażenie kraju, w którym trudno sobie poradzić, ale ja jakoś dawałam  radę. Tylko w mojej ukochanej Polsce potrafię zebrać wszystkie myśli do kupy. To zawsze Nowy Sącz dawał mi siłę do następnego dnia, a wiecie dlaczego ? Bo tam się wychowałam. Zostawiłam tam moje całe życie, całe dzieciństwo. Wszystkie  smutki, bóle, śmiechy, zdrady – to moja przeszłość. Przeszłość, która jest kilka tysięcy kilometrów od Londynu. To tutaj w Anglii odnalazłam szczęście, którego teraz mi brak. Juls ma rację. Polska to jedyne miejsce, gdzie będę mogła się dowiedzieć co mówi moje serce. Tylko tam się dowiem, którego z nich kocham naprawdę… Usłyszałam jakiś szelest za oknem i poszłam przez nie spojrzeć. Na schodach nadal siedział załamany Niall. Nie mogłam przecież teraz go z tym wszystkim zostawić. Otworzyłam drzwi wejściowe i powiedziałam :
- Wchoodź ! – Blondasek spojrzał na mnie smutno, ponownie odwrócił głowę w przeciwną stronę i wpatrywał się w ziemie.
- No wchooodź ! Jesteś cały mokry. – ponownie zaprosiłam go do środka. Tym razem się zgodził. Wszedł do domu i poszliśmy do salonu. Dałam mu koc i zaparzyłam dla niego gorącu herbatę.
- Dzięki. – odezwał się i uśmiechnął do mnie smutno.
- Wszystko się ułoży.
- Taa.. Ona mi nigdy nie wybaczy. Wszystko zawaliłem.
- Nie no Niall. Błagam cię. Nie rób mi tu żadnych scen, tylko do cholery o nią walcz.
- A co ja niby robie ?! – wykrzyknął .
- To co zrobiłeś bardzo ci pomogło, uwierz. Założę się, że dzięki twojemu czynowi Juls trochę zmiękła. To tylko kwestia czasu, aż ci wybaczy.
- Serio? – spytał.
- Serio – odpowiedziałam, a on od razu się rozweselił .
- Jesteś jej przyjaciółką, tak ?
- No tak – zdziwiło mnie trochę jego pytanie.
- Więc dlaczego mi pomagasz? Gdyby Julie się o tym dowiedziała to założę się, że by się na ciebie lekko wkurzyła.
- Pomagam ci dlatego, że chcę, aby była szczęśliwa, a wiem, że będzie tylko wtedy kiedy będziecie razem.
- Nawet nie wiesz jak miło słyszeć takie słowa. Nie dziwię się, dlaczego Juls uważa cię za swoją najlepszą przyjaciółkę. Dziękuje. – odparł Horan, a ja w odpowiedzi tylko się do niego wyszczerzyłam.
- A powiesz mi gdzie ona wyjechała ? – spytał z nadzieja, a ja się trochę zakłopotałam.
Taaa. Fajnie. Przed chwila mi powiedział, że tak mu pomagam, a teraz mam go okłamać ? No, ale obiecałam Juls, że nie powiem mu gdzie pojechała, więc słowa dotrzymam.
- Ale ona mi nic nie mówiła. Po prostu się pożegnała i wyszła.  – skłamałam. Spojrzał na mnie przenikliwie.
- Okey. No trudno. Będę musiał ją nękać telefonami, mam nadzieję, że odbierze. Ale jak tylko będziesz coś wiedziała to dzwoń do mnie ! – zagroził mi palcem.
- Jasne. – uśmiechnęłam się do niego.
- To ja będę już leciał. Dzięki za pomoc. – wyszczerzył się.
- Spoko. Cześć. – przytuliłam go na pożegnanie.
Gdy Niall wyszedł, dopadły mnie wyrzuty sumienia. Dlaczego go okłamałam ? Gdybym tego nie zrobiła to Horan by się już pewnie pakował. Założę się, że poleciał by za nią do Polski, a wtedy może by sobie wszystko wytłumaczyli. I teraz pytanie. Zrobiłam dobrze czy źle ? Dobrze na pewno dla Juls, ale za to źle w stosunku do Blondaska. Chodziłam tak po domu, myśląc. Nie wiem czemu, ale jakaś siła skierowała mnie do pokoju przyjaciółki. Weszłam do środka i zaczęłam się rozglądać. Jak zwykle idealnie zaścielone łóżko, panujący porządek w pomieszczeniu. Moją uwagę przykuła jedynie niedomknięta szafka nocna przy łóżku. Otworzyłam ją i ujrzałam rysownik dziewczyny. To moja jedyna okazja, aby go obejrzeć, ale czy powinnam ? Raz kozi śmierć, przecież mnie nie nakryje. Nie ma jej tu. Zaczęłam oglądać jej dzieła. Zaraz zaraz, czy to ..? Tak, to ta osoba. Ale dlaczego rysuje go na każdym rysunku? Bez zastanowienia chwyciłam wszystko do rąk i zbiegłam na dół. Założyłam jeansową kurteczkę, trampki i wybiegłam do chłopaków. Musze o wszystkim powiedzieć Horanowi. Biegłam przez park i w pewnym momencie wszystko wypadło mi z rąk. Zaczęłam zbierać rzeczy z ziemi, kiedy kątem oka znów zobaczyłam tę osobę. Powtórka z rozrywki.- pomyślałam. Złapałam rysownik i uciekłam stamtąd lekko przerażona. Po 10 minutach byłam na miejscu. Zapukałam do drzwi. Po chwili uchyliły się i stał w nich zdziwiony Harry.
- Meg ? Cześć . – powiedział.
- Cześć. Wpuścisz mnie czy znowu  do akcji będzie musiał wkraczać Tomlinson ? – podniosłam jedną brew.
- Yyyy.. Nie.. Wchodź. – zachowywał się bardzo dziwnie. Tak jakby zobaczył ducha. Wiem, że urodą nie grzeszę, ale to nie powód, aby się tak zachowywać.
Nawet nie spytałam tylko szybko pobiegłam do pokoju Nialla. Wparowałam do środka, a Blondasek spojrzał na mnie.
- Heeej, a co ty tu robisz ? Przecież widzieliśmy się nie całą godzinę temu. – odezwał się zdziwiony. Nic nie odpowiedziałam, tylko rzuciłam na łóżko rysownik dziewczyny.
- Co to ? – spytał i spojrzał na mnie przenikliwie.
- Weź to i przeglądnij zanim się rozmyślę – zachowywałam się jak psychicznie chora. Machałam rękami i stwarzałam panikę. Blondyn najwyraźniej się zdziwił. Wziął do ręki to co kazałam i zaczął przeglądać. Co nowy rysunek Horan był co raz bardziej zszokowany.
- Ale przecież to..
- Tak to Ty. – przerwałam mu. – Nadal uważasz, że ona cię nie kocha ? Coś mi się wydaję, że wtedy nie malowała by rysunków z twoją podobizną. Napisała nawet piosenkę i wnioskując po jej treści napisała ją dla ciebie . – wyrzuciłam z siebie wszystko. Niall zaczął skakać po pokoju jak jakiś upośledzony i krzyczał, że kocha Juls.
- Horan. Ogarnij się – powiedziałam tylko z przerwami na śmiech.
- Ale supeer. Dziękuję, że mi to pokazałaś. Serio. Gdyby nie ty to bym się pewnie nawet o nią nie starał, bo myślałbym, że jestem u niej skreślony .
- Spoko, tylko teraz niczego nie zepsuj. – odparłam mu z zaciszem na twarzy.
- Ale i tak nie wiem gdzie wyjechała. – posmutniał.
- Dobra, powinnam się zabić za to co powiem, ale robie to dla waszego szczęścia. – zagroziłam mu palcem i wciągnęłam powietrze do ust. – Juls wyjechała do Polski. – powiedziałam szybko. Horan wytrzeszczył oczy.
- Okłamałaś mnie ? – spytał z pretensją w głosie.
- Ale przecież teraz ci powiedziałam wszystko. – zrobiłam oczka ze shreaka.
- I bardzo ci za to dziękuję. – zaczął mnie przytulać. Po chwili odsunął się i  spojrzał na mnie zadowolony.
- To nie wszystko. – wydusiłam z siebie niepewnie.
- Jak to ? Myślałem, że to już koniec niespodzianek na dzisiaj. - Zaśmiał się .
- Juls zarezerwowała mi lot do polski za dwa dni. Chcesz to możesz lecieć ze mną. – posłałam mu uśmiech.
- Uwielbiam cię – krzyknął i ponownie rzucił się na mnie. W tym momencie do pomieszczenia wlecieli pozostali.
- A co tutaj się dzieje ? Przytulacie się beze mnie ? – powiedział zirytowany Tommo, który po chwili dołączył się do nas.
- Stało się coś ? – spytał zdezorientowany Malik.
Zeszliśmy na dół do salonu i usiedliśmy na kanapie. Niall wszystko opowiedział chłopakom. Jak przystało na przyjaciół życzyli mu powodzenia i cieszyli się razem z nim. Nagle dosiadł się do mnie Lou.
- Co się dzieje ? – spytał troskliwie .
- Ale co ma się dziać ? – nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Chodzisz jakaś nieswoja . Odkąd do nas przyszłaś jakoś dziwnie się zachowujesz.
 Czy on zawsze musi wszystko wyczuć? Cały czas męczyło mnie kim jest ten koleś, który za mną chodzi . Postanowiłam się mu do wszystkiego przyznać. Spojrzałam jeszcze na pozostałych, żeby się upewnić, że nie słuchają naszej rozmowy. Zacięcie o czymś dyskutowali, więc swobodnie odezwałam się do Tomlinsona.
- Wydaję mi się, że od paru dni ktoś mnie śledzi. Nawet jeśli nikogo za mną nie ma to i tak czuje na sobie wzrok jakiejś osoby. Już pare razy widziałam jakiegoś mężczyznę, który mnie obserwował. – wyżaliłam się. Wtedy spostrzegłam, że nie tylko Lou mnie słucha. Reszta bandy także przyglądała mi się z niedowierzaniem. Najbardziej przeraził mnie wkurzony wzrok Zayna, który po chwili krzyknął:
- Dlaczego mi nic o tym nie powiedziałaś ?
- A dlaczego miałabym ci o tym mówić ? Nie jesteś moim ojcem.
- Ale się o ciebie martwię. Nie pomyślałaś o tym ? – wrzasnął jeszcze bardziej wkurzony.
- Odwal się od mojego życia, jasne ? – krzyknęłam tak głośno jak Mulat, a chłopcy przyglądali się wszystkiemu z uśmiechami na twarzy. Ich nigdy nikt nie rozgryzie.
- Nie mam już do ciebie siły. – Malik zrezygnował i wyszedł. Spojrzałam na pozostałych, a oni dalej mieli dziwny wyraz twarzy, pomijając  Harrego.
- No co ? – podniosłam ponownie ton.
- No i po co wy się kłócicie, skoro każdy widzi, że nie jesteście sobie obojętni ? – spytał Niall, który usiadł koło mnie. – Mówisz, że Juls nie widzi tego jak się staram, a tak samo robisz ty. Przecież Zayn staje dla ciebie na głowie, a ty albo na serio tego nie zauważasz, albo jesteś ślepa. – dodał po chwili i uśmiechnął się.
- To nie to samo. – powiedziałam oburzona, a chłopcy zaśmiali się ze mnie.
Liam włączył TV i zaczęliśmy oglądać jakąś dość fajną komedie. Chłopcy do tego wszystkiego zaczęli się wygłupiać, więc nie mogłam przestać się śmiać. No bo kto mógłby być poważny, kiedy Tomlinson mówi do Stylesa, że w przyszłości będą mieć dzieci, z którymi będą razem jeździć traktorem po polu pełnym marchewek ? Chyba każdy normalny człowiek wybuchł by niepohamowanym śmiechem. Tak dobrą zabawę przerwał krzyk Malika z kuchni.
- Meg ! Chodź tu na chwilę.
- Nigdzie nie idę. Nie będziesz mi rozkazywał. – odkrzyknęłam.
- Czy ty chociaż raz nie możesz zrobić to o co cię proszę ? – odparł.
- Ty nigdy mnie o nic nie prosisz, tylko zawsze rozkazujesz ! – wrzasnęłam.
- Przyjdziesz tu czy nie ? – spytał lekko zirytowany Malik.
- Idź – rozkazał mi Niall i wskazał palcem na drzwi do kuchni.
- Nie – sprzeciwiłam się Horanowi.
- Mam cię tam zaprowadzić  siłą ? – Horan podniósł jedną brew.
- Okey, okey. Już idę. – odezwałam się. Wolę nie zadzierać z Blondaskiem. Wiem do czego jest zdolny, dlatego wybrałam znacznie wygodniejszą opcję dotarcia do kuchni. Weszłam do pomieszczenia, gdzie stał Zayn.
- Czego ? – spytałam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej hej. Mamy nadzieję, że rozdział się wam podoba. Następne rozdziały dodamy w poniedziałek i środę, a podczas wakacji będą tylko w środy, ponieważ niestety razem z Klaudią przez całe wakacje będziemy się widziały w sumie 3 tygodnie, co oznacza, że nie będziemy mogły razem pisać. Po prawej stronie macie ankiety " Z kim powinna być Julie" , " Czy będziecie czytać bloga podczas wakacji". Zapraszamy do udziału w nich.

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rozdział 22 - "Don't wanna be reminded Don't wanna be seen Don't wanna be without you"


***Oczami Meg***

Udałam się do mojego pokoju i pędem rzuciłam się w stronę szafy. Włożyłam jasne, jeansowe rurki, czarną bokserkę i koszulę w kratę, w barwach czerwieni. Złapałam także moją gitarę i zbiegłam na dół po schodach. Następnie udałam się do taksówki, która stała pod domem. Zapakowałam instrumenty. Dobrze, że Ruda nie wie co się święci, ale w końcu trzeba kiedyś do tego powrócić. Po chwili Juls stała już koło mnie.
- Wsiadaj – nakazałam, a ona zrobiła to, o co ją poprosiłam.
Zatrzymaliśmy się na poboczu i zapłaciłyśmy za kurs. Wyjęłam instrumenty i podziękowałam kierowcy za dojazd. Uśmiechnęłam się, a on odjechał.
- O co tu chodzi? – popatrzyła na mnie z pretensją.
- Nie marudź tylko chodź – pociągnęłam ją za rękę. Skręciłam w dobrze znaną mi uliczkę. Po chwili stanęłyśmy na ogromnej polanie. Na środku niej stało drzewo, to samo co kilka lat temu. Nic się tutaj nie zmieniło. Ten sam piękny zapach i te same piękne widoki. Gdy byłyśmy tutaj dawniej, to przez cały czas przesiadywałyśmy w tym miejscu. Juls rozejrzała się dookoła, a za chwilę na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- Nie wierzę…
- Ale w co? – zaśmiałam się.
- W to, że tu jestem. – wyszczerzyła się.
Pociągnęłam ją i kazałam przytrzymać gitary. Wdrapałam się na drzewo i już po chwili siedziałam na grubej gałęzi. Juls zrobiła to co ja i oddała mi jeden z instrumentów.
- Od czasów Grześka nie grałam... – spojrzała na mnie smutno, po czym skierowała wzrok na gitarę.
- Dobrze wiesz, że ja też. Zawsze grałyśmy razem, ale kiedy ty przerwałaś granie, to ja musiałam zrobić to samo. Nie miałam innego wyjścia. – uśmiechnęłam się delikatnie, aby dodać jej otuchy.
- Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie, wiesz? – powiedziała po czym mnie przytuliła.
- No wiadomo, jakże inaczej. – wyszczerzyłam się.
- Taa… I jesteś bardzo skromna. – wytknęła język.
- Luuuz – zawyłam. – To jak? Gramy?- dodałam po chwili, a ona przytaknęła twierdząco głową.
Chwyciłam mocniej gitarę i przejechałam palcami po strunach. Od razu wydobyły się pierwsze dźwięki. Zaczęłam pewniej grać dobrze mi znaną piosenkę pt. „ Drunk”Ed Sheeran’a. Julie się dołączyła, a po chwili już śpiewałyśmy. Całkiem dobrze nam szło. W końcu dawniej się tym po amatorsku zajmowałyśmy. Jeszcze rok temu wrzucałyśmy na YouTube’a covery w naszym wykonaniu. Ludziom się bardzo podobały, ale my traktowałyśmy to jako czystą zabawę. W końcu nie wiązałyśmy z tym przyszłości. Wróciło to dawne uczucie. Ta miłość do muzyki nigdy nie wygasła. Skończyłyśmy śpiewać i nie wiadomo z czego, zaczęłyśmy się śmiać. Gdy się uspokoiłyśmy, powiedziałam:
- Czuję się, jakbym nigdy nie przestała grać.
- Dokładnie – uśmiechnęłyśmy się.
- Co jest? – spytała Ruda.
- A dlaczego zakładasz, że coś jest nie tak?
- Bo widzę co się ostatnio z Tobą dzieje. Co oni znowu zrobili?
- Nic po prostu jestem głupia. Spotykam się z Justinem, chociaż wiem, że nic do niego nie czuje. Kocham go jak brata, nic więcej. Natomiast Harry i Zayn… Szkoda gadać… - wyżaliłam się.
- Posłuchaj głosu serca. Niestety ja nie umiem Ci poradzić… Sama mam mętlik w głowie. Ostatnio Liam wyznał mi miłość…
- Co?! On?! Jak to?! Dlaczego ja nic o tym nie wiem? – przerwałam jej.
- A nie wspominałam Ci? –zaśmiała się.
- A wyobraź sobie, że nie. – powiedziałam z udawanym fochem.
- No to już wiesz. Do tego Niall… Nie wiem co mam robić. – posmutniała.
- A co tu jest do myślenia? Jesteście dla siebie stworzeni. Nawet ślepy zauważyłby chemię między wami. Nie widzisz, że on się stara i szaleje za Tobą?
- Taka mądra jesteś? – zaśmiała się. – Przecież spotkaliśmy ich tylko dlatego, że ty i Malik jesteście sobie pisani.
- No chyba nie – wytknęłam  język.
Nagle z nieba zaczęły lecieć ciężkie krople deszczu.
- No nie. – zawyła Ruda.
- A było tak fajnie – marudziłam.
- Dzwoń po taksówkę !
Zrobiłam tak jak mi kazała. Po 30 minutach byłyśmy już w domu. Gitarę oparłam o ścianę, ściągnęłam trampki, a mokrą torbę rzuciłam na podłogę. Poszłam do kuchni i zaczęłam szperać w szafkach. Wyciągnęłam miskę i wsypałam do niej płatki, a następnie zalałam zimnym mlekiem. Zjadłam wszystko z apetytem i ruszyłam przed telewizor. Rzuciłam się na kanapę i włączyłam TV. Spojrzałam na okno. Po szybie nadal spływały krople deszczu. Już dawno temu w Londynie nie padało, aż tak mocno.          
Przez pół godziny oglądałam jakąś denną komedię romantyczną. Mówiła o dziewczynie, w której zakochali się dwaj przyjaciele. Tak ze sobą rywalizowali, że ich wieloletnia, braterska przyjaźń się rozpadła. Wtedy ich wybranka się załamała i na zawsze wyjechała do odległego kraju. Później po paru latach cała trójka przypadkiem spotkała się w centrum handlowym. Na samą treść filmu skrzywiłam się.

***Oczami Julie***

Weszłam do domu i udałam się na górę. Mimo, iż nie czekałyśmy długo na taksówkę byłam cała przemoczona. Dziwne, dawno aż tak w Londynie nie padało. Ściągnęłam mój szary sweterek i udałam się do łazienki. Rozwiesiłam go. Podobnie uczyniłam z resztą ubrań. Postanowiłam wziąć kąpiel. Nalałam ciepłej wody do wanny i dodałam płynu do kąpania o zapachu kwiatów. Cieszę się, że Meg namówiła mnie do powrotu do muzyki. Bardzo kochałam grać  na gitarze, ale po rozstaniu z Grześkiem najwyraźniej stchórzyłam. Przez ten okres czegoś mi brakowało. Gdy usłyszałam dźwięk instrumentu poczułam obecność… mamy? Tak to ona mnie nauczyła grać. Skończywszy kąpiel, wysuszyłam włosy i usiadłam na parapecie. Krople spływały po oknie. Wyścigowały się, która wcześniej znajdzie się na dole. Przypomniałam sobie sen, który ostatnio mnie męczył. Sen o mojej mamie. Cały czas nie dawały mi spokoju jej słowa: „Kiedy czekała mnie trudna decyzja, zawsze szukałam spokojnego miejsca i próbowałam słuchać głosu serca.” Ale gdzie jest to miejsce? No przecież… Polska jest moim domem, moim miejscem spokoju, azylem. Może wyjazd do ojczyzny pomoże mi? Przemyśle wszystko i może wtedy tutaj wrócę. Sięgnęłam po telefon w celu zadzwonienia i zarezerwowania najbliższego biletu do Polski. Okazało się, że najwcześniejszy lot jest już za dwie godziny. Bez zawahania zgodziłam się i wyjęłam walizkę. Spakowałam najważniejsze rzeczy. Po chwili w moich dłoniach znalazł się mój szkicownik. Nie ! Jeśli chce wszystko przemyśleć musze to zostawić tutaj. Włożyłam go do szafki przy moim łóżku. Spakowałam do torebki książkę, portfel i komórkę. Następnie zrobiłam sobie lekki makijaż i byłam gotowa. Zostało mi trochę czasu do odlotu, więc usadowiłam się ponownie na parapecie i obserwowałam po raz ostatni, jak na razie, moje kochane miasto – Londyn...

***Oczami Meg***

Rozmyślanie przerwał mi dźwięk melodii, która dochodziła zza okna. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam Nialla. Stał smutny, grając na gitarze, wydobywając z siebie dźwięki najszczerszej prawdy. Nie mógł żyć bez Juls i tak bardzo chciał udowodnić miłość do niej. Mam nadzieję, że Julie da mu szansę. W końcu ileż można się gniewać za jakieś słowa, które ktoś wypowiedział po pijaku? Wtedy przecież człowiek zawsze bredzi...

***Oczami Julie***

Oparłam głowę o szybę i zamknęłam oczy. W ten sposób próbowałam poukładać myśli. Miałam wątpliwości czy dobrze robię, ale zagłuszyłam te dziwne głosy. Nagle usłyszałam dźwięk gitary i kogoś śpiew. Melodia dochodziła z ogrodu. Popatrzyłam na dół. Pod moim oknem stał cały przemoczony blondyn.
- Niall? – powiedziałam sama do siebie.
Z jego ust wypływały słowa przepięknej piosenki. Mimowolnie uśmiechnęłam się sama do siebie. Ale zaraz powróciłam na ziemie i przypomniałam sobie wszystko, za co tak znienawidziłam Horana. Łzy cisnęły mi się do oczu, ale powstrzymałam je. Złapałam walizkę, torebkę i zeszłam na dół. Meg siedziała oczywiście w salonie.
- Meg. Jadę do Polski. Muszę to wszystko przemyśleć. Jeśli będziesz też potrzebowała przyjechać to masz lot za dwa dni, zarezerwowałam ci bilet. I nie mów Horanowi gdzie jadę. – powiedziałam do przyjaciółki, ubierając przy tym moją niebieską, skórzaną kurkę.
- Ale jak to wyjeżdżasz? Ale przecież Niall… Niall tam stoi… On się tak stara… Dobra nic mu nie powiem… - dziewczyna była zaskoczona.
- Żadna głupia piosenka nie zmieni tego, że go nadal nienawidzę. Muszę już lecieć. Taksówka przyjechała. Pa. – cmoknęłam przyjaciółkę na pożegnanie i wyszłam z domu.
Alejką udałam się w stronę pojazdu. Było bardzo zimno, a wiatr i deszcz na pewno nie pomagał. Kierowca wyszedł i schował mój bagaż. Już miała wsiadać kiedy ktoś złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam gwałtownie głowę i zobaczyłam niebieskookiego.
- Gdzie ty jedziesz? – spytał Niall.
- Nie twoja sprawa. – rzuciłam próbując się wyrwać z jego uścisku.
- Ale nie rozumiesz?! Ja cię kocham ! Nie pozwolę Ci tak odejść! – krzyczał.
- Mam Cię już dość ! Daj mi święty spokój ! – wyswobodziłam się i zamknęłam za sobą drzwi, dając znak taksówkarzowi, aby odjechał.
Horan rzucił się pędem za samochodem, ale nie miał szans nas dogonić. Mimowolnie pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. To miały być najlepsze wakacje. Nowe miasto, nowe życie. Okazało się, że nie jest ono lepsze od wcześniejszego. Zakochałam się… Miało być tak wspaniale, ale niestety nie było. Wysiadłam z taksówki i skierowałam się do odprawy.
Siedziałam już na swoim miejscu, ale miałam jeszcze trochę czasu do odlotu więc wyciągnęłam komórkę i wybrałam numer:
- Hej Kamil. Gdzie jesteś?
- Siema siostra. No jestem w domu, a co?
- Mógłbyś  mnie odebrać z lotniska w Krakowie? – spytałam.
- Przecież jesteś w Londynie.
- Tak. Ale wracam na jakiś czas do Polski.
- Aha. Opowiesz mi co się stało  jak się spotkamy. Jak już wylądujesz zadzwoń. Przyjadę po Ciebie.
- Dzięki. Pa. – rozłączyłam się.
Wyciągnęłam z torebki MP4 i włożyłam słuchawki do uszu. Następnie wzięłam do ręki książkę i zaczęłam czytać. Uwielbiałam Love Story, ale ostatnio nie miałam czasu na to. Może teraz to się zmieni?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Przepraszamy, że ten rozdział wyjątkowo jest krótki, ale obiecujemy, że kolejne będą dłuższe. I na pewno będzie się dużo dziać.

Po prawej stronie pojawiła się ankieta. Zachęcamy do wzięcia w niej udziału.  

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

piątek, 15 czerwca 2012

Rozdział 21 - " Some are like water, some are like the heat, Some are a melody and some are the beat, Sooner or later they all will be gone, Why don't they stay young? "


***Oczami Zayna***

Bez zastanowienia wybiegłem za nią. Zatrzymałem się w drzwiach i krzyknąłem jej imię.  Meg stała jeszcze u mnie przy furtce i była przerażona. Popatrzyła na jakiegoś obcego mężczyznę w czarnym płaszczu, który był po drugiej stronie ulicy i ją obserwował. Szatynka pędem wróciła do środka. Z hukiem zamknęła drzwi i nerwowo zaczęła zamykać je na klucz. Była cała roztrzęsiona. Nie wiedziałem co o tym myśleć. O dziwo, ona mocno wtuliła się we mnie.
– Kto to był? – spytałem.
– Niee… Ja… Nieważne… - wypowiedziała z trudem.
Dlaczego tak wystraszyła się tego mężczyzny? Nie pozwolę, żeby ktoś ją skrzywdził. Musze dowiedzieć się kim jest ten facet. Zaprowadziłem ją do swojego pokoju. Natychmiast się położyła do łóżka i zasnęła. Przykucnąłem przy niej i odgarnąłem kosmyki włosów z jej twarzy. Lekko cmoknąłem ją w policzek, po czym wziąłem jakiś koc i skierowałem się na kanapę w salonie.

***Oczami Meg***

Rano obudziły mnie jakieś męskie krzyki z dołu. Trochę to dziwne. Skąd u mnie w domu mieliby się wziąć faceci? Chyba aż tak nie zabalowałam? Otworzyłam oczy i rozglądnęłam się wkoło. Chwila, chwila. Przecież to nie mój pokój. Czerwono-czarne ściany, plazma, wygodne i mega duże łóżko, w którym właśnie leżałam. Tak zdecydowanie nie byłam u siebie. W tym momencie wszystko sobie przypomniałam, cały wieczór i noc. W końcu jakoś się ogarnęłam i wstałam. Zbiegłam boso po schodach, w ręce trzymając szpilki. Widok, który zastałam, był naprawdę dziwny. Chłopcy chyba mieli fazę głupawki. Niall gonił Harrego z prostownicą w ręce. Liam leżał na podłodze i przepraszał ją za naruszenie jej powierzchni, a Lou gadał z duża marchewką, którą nazwał Margaret. Jedynie Zayn zatrzymał resztki godności. Właśnie nucąc coś pod nosem, skończył robić śniadanie.
- Hej – powiedziałam niepewnie.
Malik szeroko się uśmiechnął i mi pomachał, a Liam, gdy tylko mnie zobaczył podniósł się z ziemi i krzyknął:
- Dobra! Chłopaki ogarnijcie się! Kobieta w pomieszczeniu! Harry załóż spodnie!
Zaśmiałam się pod nosem. Oni są serio nienormalni – pomyślałam. Styles natychmiast znalazł się koło mnie i objął ramieniem. Zaczął prowadzić mnie do stołu, a przy okazji szepnął:
- U nas jest tak codziennie. PRZYZWYCZAJAJ SIĘ ! – zaakcentował dwa ostatnie słowa.
- Sugerujesz coś? – spytałam zdzwiona, po czym wytknęłam język.
- Możliwe – wyszczerzył się i cmoknął w policzek.
Usiadłam na krześle pomiędzy Harrym, a Zaynem i zabrałam się za naleśniki. Malik przez cały posiłek zamiast zająć się jedzeniem, patrzył wkurzony na Stylesa. No i znowu się zaczyna !  - pomyślałam i przewróciłam oczami. Wszyscy na mnie dziwnie popatrzyli.
- Coś nie tak? – odezwał się Lou.
- Yyy… Wszystko okey. – uśmiechnęłam się.
- Na pewno ? – spytał z troską Mulat.
- Tak.
Po skończonym śniadaniu wzięłam się za sprzątanie stołu i mycie naczyń. Chłopcy nalegali, żebym tego nie robiła, gdyż jestem gościem, ale ja się nie zgodziłam. W końcu w pewnym sensie to jakieś podziękowanie za przenocowanie w ich domu.
- Możemy na słówko? – koło mnie pojawił się Malik.
- Pewnie. – odłożyłam ścierkę i odeszliśmy kilka metrów dalej, aby reszta nam nie przeszkadzała.
- Po pierwsze, nie podoba mi się to, że Harry Cię przytula. – wyżalił się.
No nie. On ma zamiar teraz dyrygować całym moim życiem? O nie ! Nie będzie tak łatwo ! Już miałam wybuchnąć, ale na szczęście się uspokoiłam.
- Przecież dobrze wiesz, że Loczek to tylko kolega. Ja spotykam się z Justinem, zapomniałeś? – posłałam mu nieprzyjemne spojrzenie.
- Taa… Niestety… - burknął.
Nic nie odpowiedziałam. Staliśmy tak w ciszy dopóki chłopak nie powiedział:
- Druga sprawa…
- Jaka? – spytałam zdzwiona.
- Czemu byłaś wczoraj taka przerażona, gdy zobaczyłaś jakiegoś mężczyznę? Przecież wiesz, że przy mnie możesz być bezpieczna!
- Słuchaj Zayn. To nie Twoja sprawa. Sama  się tym zajmę. – zaczęłam kierować się do wyjścia, ale on złapał mnie za rękę.
- Coś Ci grozi? – milczałam, unikając jego wzroku. – No powiedz mi ! – dodał lekko zdezorientowany.
Wyrwałam dłoń z jego uścisku i wyszłam z domu…

***Oczami Julie***
„Otworzyły się drzwi. Do mojego domu weszła piękna kobieta, o długich, lekko falujących, rudych włosach. Była bardzo podobna do... Do mnie?
-Mama?                                                   
- Córeczko. – podeszła i mocno mnie przytuliła.
– Mamo. Tak bardzo za Tobą tęskniłam. – nie puszczałam jej z objęć.
- Co u Ciebie słychać? – spytała troskliwie.
- U mnie tak sobie. Nie wiem co robić. Jest dwóch chłopaków. Jeden Irlandczyk. Myślałam, że to właśnie ten, ale strasznie mnie zranił i zawiódł. Drugi natomiast jest przyjacielem Irish Boya. Jest taki słodki i romantyczny. Wyznał mi nawet miłość. Mamo, moje serce jest rozerwane. Kogo wybrać? Co ja mam zrobić?
- Kochanie. Kiedy czekała mnie trudna decyzja, zawsze szukałam spokojnego miejsca i próbowałam słuchać głosu serca. Ty też tak zrób, a na pewno nie będziesz żałować swojej decyzji.
Wtedy do pokoju wszedł jakiś mężczyzna z dzieckiem na rękach. Matka podeszła do niego i wzięła chłopczyka. Ucałowała go i udała się w kierunku drzwi wyjściowych.
- Mamo ! Gdzie idziesz?! Nie zostawiaj mnie! – krzyczałam łapiąc ją za dłoń, którą mocno ścisnęłam. Ona odwróciła się, wyswobodziła się z mojego uścisku, lekko się uśmiechnęła do mnie i wraz z mężczyzną wyszła. Wołałam ją jednocześnie płacząc, ale nikt mnie nie słyszał.”


Otworzyłam oczy i popatrzyłam w sufit. Co noc miewałam takie sny. Sny o matce. Zostawiła mnie. Założyła nową rodzinę, a mnie ma w nosie. Mam do niej wielki żal. Kiedy jej najbardziej potrzebowałam opuściła nas. Mimo to dalej bardzo ją kocham, ale nie chciałabym jej spotkać. Nie potrafiłabym jej wybaczyć. Nie potrzebuję nikogo litości. Sama sobie dobrze radze.
Nagle z bitwy moich myśli wyrwał mnie czyiś dotyk. Ktoś objął mnie i mruczał coś pod nosem. Leżałam jak sparaliżowana. Ale po kilku chwilach rozum wrócił do mnie i zaczęłam krzyczeć. Co ja mówię, ja się darłam i wstałam z łóżka jak poparzona. Dopiero za kilka sekund poczułam ból, rozsadzający moją głowę i szybko się za nią złapałam. W mojej beżowej, atłasowej pościeli leżał…
- Chris?! Co ty tu robisz?! Nawet nie wiesz jak mnie przestraszyłeś ! – podniosłam głos.
- Spokojnie. Uspokój się. Nic, po prostu kiedy wczoraj zasnęłaś zaniosłem Cię do łóżka i położyłem się koło Ciebie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. - uśmiechnął się po czym podobnie jak ja złapał się za głowę.
- Ha ha. Ciebie też boli? – wybuchłam śmiechem.
- Tak, ale na pewno nie aż tak jak Ciebie. Nieźle wczoraj zabalowałaś. – rzucił chłopak.
No tak dopiero teraz sobie wszystko przypomniałam. Wczoraj była impreza w jednym z najlepszych clubów. Hm… Pamiętam Igora, Meg, która wybiegła z lokalu, Malika i… Nialla, kiedy spotkałam go przed clubem. Późniejsze wydarzenia to totalna pustka. Ciekawe, czy czegoś nie przeskrobałam. Muszę się zapytać Chrisa co się stało. Ale to może później.
- Idę po aspirynę czy coś. Przynieść Ci? – spytałam.
- Jasne, dzięki. A ja jeśli pozwolisz wezmę krótki prysznic. – postanowił przyjaciel.
Ja tylko przytaknęłam głową, dałam ręcznik chłopakowi i skierowałam się na dół. Po drodze zaglądnęłam do pokoju Meg. Zastałam tam tylko bałagan, który najprawdopodobniej powstał w wyniku przygotowań na imprezę. Ciekawe gdzie ona jest. Mam nadzieje, że nic się jej nie stało. Zeszłam na parter. Otworzyłam szafkę z lekami i cudem znalazłam coś w rodzaju aspiryny.
- Nigdy więcej alkoholu. – powiedziałam do siebie.
Otworzyłam okno kuchenne, aby poranne, a raczej południowe słońce mogło rozświetlić pomieszczenie. No, od razu lepiej. W tej chwili weszła Meg.  Zamknęła szybko drzwi na klucz i opierając się o nie próbowała złapać oddech.
- Megan? Wszystko okey? – spytałam niepewnie.
- O Juls. Jesteś? Em.. tak wszystko w porządku. Zrobiłam sobie poranny jogging.
- Jogging? Wyglądasz tak jakby ktoś Cię gonił. – zażartowałam, a ona zrobiła dziwną minę.
- Ha ha. – zaśmiała się sztucznie.
- Czy ja o czymś nie wiem ? – dopytywałam zaciekawiona.
- Nie.. Wszystko okey, a tak w ogóle..- przerwała bo na schodach stanął Chris w samym ręczniku. – A czy ty mi o czymś nie zapomniałaś powiedzieć?- dodała wybuchając śmiechem. Lekko się zmieszałam, ale zaraz zrobiłam to samo co przyjaciółka. Chłopak stał lekko zdezorientowany, ale później się uśmiechnął i powiedział:
- Tak kochanie. Nie powiedziałaś nic Meg? – podszedł do mnie i objął mnie.
Zrozumiałam, o co chodzi więc wtuliłam się w niego i zaczęłam razem z nim odgrywać przezabawną scenkę.
- Jeszcze nie mój misiaczku. Przecież dobrze wiesz, że nikt miał nie wiedzieć o naszym „romansie” – wyrzuciłam z siebie teatralnie.
- Ja może pójdę się przebrać. Nie mogę rozmawiać o naszej przyszłości w takim stanie. – dorzucił po czym cała nasza trójka wybuchła niepohamowanym śmiechem.
Ja razem z przyjaciółką usiadłyśmy na kanapie próbując się uspokoić, a Chris udał się na górę.
- Powinnaś do tego wrócić. – powiedziała szatynka.
- Proszę Cię. Nie wracajmy do czasów podstawówki i gimnazjum. – powiedziałam, po czym włączyłam telewizor.
- Jak chcesz. – wybąkała Meg z udawanym fochem.
- Nie jesteś przypadkiem głodna? – spytałam zmieniając temat.
- Ha ha. Wiecznie głodna Juls. – wyszczerzyła się. – Nie dzięki. Jadłam już u chłopaków.– dodała.
- U chłopaków? – spytałam zdezorientowana.
- Em.. No tak bo wiesz… - kręciła. – Bo zapomniałam kluczy, więc Zayn mnie zaprosił do siebie.
- Aha… Dobrze wiedzieć – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Daj mu szanse. On naprawdę żałuje… – powiedziała Szatynka.
- Idę coś przyszykować. – zmieniłam temat wstając ze sofy. Wtedy poczułam ból w mojej głowie.
- O kac dał o sobie znać? – zaśmiała się.
- Nigdy więcej alkoholu. – wymamrotałam – I… nie śmiej się ze mnie ! – rzuciłam wchodząc do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej ser feta. Umyłam i pokroiłam pomidory, po czym ładnie ułożyłam je na talerzu. Na to ser i do dekoracji listek bazylii. Wszystko polałam oliwą i gotowe. Pokroiłam chleb i zrobiłam herbatę. Wszystko położyłam na stole. W tym czasie z góry zszedł Chris.
- O już jesteś? Może zjesz śniadanie? – spytałam.
- Nie dzięki. W domu będą się o mnie martwić. Zdzwonimy się okay? – powiedział ubierając buty.
- Yhm. Jasne. To pa. – podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek. On wyraźnie był tym ucieszony.
- Pa – rzucił na pożegnanie.
Ja oczywiście wróciłam do mojego posiłku. Po skonsumowaniu posprzątałam i poszłam na górę, zostawiając Meg, która oglądała MTV. Rzuciłam się na łóżko i sięgnęłam po mojego laptopa. W sumie dawno na niego nie wchodziłam. Weszłam na Facebook’a i odpisałam moim znajomym z Polskim. Okazało się, że kilka moich dawnych przyjaciół zmieniło swoje statusy. Wiele mnie ominęło. Weszłam na twittera, ale szybko zeszłam bo nic na nim ciekawego nie było. Postanowiłam włączyć muzykę i popatrzyć na jakieś strony plotkarskie. Uwielbiałam czytać nowinki o gwiazdach. Weszłam na jedną z takich stron i zaczęłam przeglądać artykuły. Ktoś się z kimś zaręczył blaa bla bla…. Ktoś miał wypadek bla bla bla…. Przeglądałam znudzona kolejne bzdurne wiadomości. Nagle moim oczom ukazał się wielki czerwony nagłówek, który brzmiał mniej więcej tak : „ Sensacja ! Niall Horan zazdrosny o dziewczyne?”. Zaciekawiło mnie to więc szybko kliknęłam na podany link. Zaczęłam czytać artykuł:

„ Ostatnio nasz młody gwiazdor, bożyszcz nastolatek spotkał chyba swoją miłość życia. Nieznajoma wprowadziła niezły zamęt w życiu jednego z członków One Direction. Niall zmienił się nie do poznania. Z zazdrości pobił jakiegoś chłopaka. Czy przez to straci fanów? Co się dzieje z ulubieńcem dziewczyn?” 

Wytrzeszczyłam oczy. Pod artykułem znalazły się zdjęcia sprzed kilku dni. Na jednym z nich byłam ja z Grześkiem, a w tle idący w naszą stronę Horan. Na kolejnym ja i blondyn całujący się. Ostatnie zdjęcie pokazywało jak Niall bije mojego eks. Co się do cholery dzieje ? Nie miałam pojęcia, że oni się przeze mnie pobili ! Tego już za wiele ! Wyciągnęłam mój telefon spod poduszki i wybrałam numer.
- Niall?! – krzyknęłam.
- Julie. Jak się cieszę, że zadzwoniłaś. Myślałem, że się nigdy do mnie już nie odezwiesz. – uradował się niebieskooki.
- I dobrze myślałeś! Co to za akcja z Grześkiem w parku?! Biliście się?! Porąbało was?! Dzięki Tobie moje zdjęcia latają po całym Internecie! Jesteś z siebie dumny?! Nigdy nie pokazuj mi się na oczy! Nigdy, rozumiesz?! Nie chce Cię znać! Dzięki Tobie mam spieprzone życie ! Zadowolony?! – wrzeszczałam do słuchawki.
- Julie ja Ci wszystko wyjaśnie… - próbował się bronić, ale ja się rozłączyłam i rzuciłam komórkę na ziemie.  Odłożyłam laptopa i biorąc poduszkę do ręki, próbowałam pozbierać myśli…

***Oczami Meg***

Siedziałam w salonie na kanapie i bezmyślnie wgapiałam się w ekran telewizora. Właśnie leciał teledysk do piosenki „ Whistle” – Flo Ridy na MTV. Rzadko brało mnie na głębokie przemyślenia, ale teraz była ta chwila. Cały czas w mojej głowie, krążyło jedno pytanie. Skąd wiedział, że jestem u Malika? Gdy wyleciałam z domu chłopaków i zobaczyłam go po drugiej stronie ulicy, to kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić. Najgorsze, że w jego ręku widziałam coś błyszczącego, Coś co przypominało nóż. To dlatego byłam taka roztrzęsiona. Chyba będę musiała o tym powiedzieć Juls. Psychicznie wysiadam. Powoli boje się wychodzić na miasto bez Julie lub chłopaków. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dobrze znanej mi melodii. Popatrzyłam na ekran telewizora i nie wiem czemu,  uśmiechnęłam się. Na MTV leciała właśnie piosenka „ One Thing”. No dobra. Muszę przyznać, że teledysk im wyszedł. W ogóle ostatnio wydaje mi się, że coraz bardziej się z nimi związałam. Mam nadzieję, że Juls pogodzi się z Niallem. Przecież on ją tak kocha, a ona tego nie widzi. Ale nie możliwe, żeby tego nie zauważyła. Blondasek za bardzo to okazuje. Zauważyłam poza tym, że Ruda oddaliła się od zespołu. Nie mam pojęcia czemu. Ciekawa jestem jak potoczą się losy moje i chłopaków. Wstałam i skierowałam się do pokoju przyjaciółki. Wymyśliłam genialny plan. Zapukałam lekko w drzwi.
- Wchodź ! – usłyszałam.
Pchnęłam więc lekko drzwi i weszłam do środka. Julie siedziała na łóżku i wyładowywała swoje emocje na rysowniku. Podeszłam więc bliżej i wyrwałam jej wszystko z rąk, a następnie rzuciłam rzeczy na biurko.
- Eeej ! – krzyknęła oburzona.
- Zbieraj się. – chytrze się uśmiechnęłam.
- Co? Ale gdzie? – spytała zdzwiona.
- Zobaczysz.
- Alee…
- Nie gadaj, tylko się rusz. Nie będę na Ciebie cały dzień czekać. – przewróciłam teatralnie oczami, po czym złapałam jej gitarę i zaczęłam się kierować w stronę drzwi.
- A po co Ci to? – wskazała palcem na instrument.
Ja tylko się uśmiechnęłam i wyszłam...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Bardzo dziękujemy za wszystko co dla nas robicie. Jeśli jeszcze nie jesteście informowani o nowych rozdziałach to zostawcie w komentarzu swojego twittera lub numer gg. Mamy bardzo dużo pomysłów na dalsze przygody bohaterów, więc wpadajcie do nas często.

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^