***Oczami Meg***
- I w końcu się spotykamy…
W pierwszym momencie pomyślałam, że to najnormalniej w
świecie Niall, ale niestety się myliłam. To nie był jego głos. Wstałam więc i
szybko otrzepałam ubrania, a następnie przetarłam łzy, spływające po moich
policzkach. Bałam się odwrócić, ale w
końcu się odważyłam. Przede mną stał chłopak w kapturze. Nie mogłam dopatrzyć
się jego twarzy, ponieważ było ciemno. Wszystko co było widać to jedynie chytry
uśmieszek namalowany na jego ohydnej mordzie. To był ten sam facet, który mnie
śledził i był pod moim domem. Za dużo wrażeń jak na dzisiejszy dzień.
Gwałtownie odsunęłam się od niego i chciałam jak najszybciej znaleźć się w
aucie, ale on niestety złapał mnie za rękę i spytał nieprzyjemnie się śmiejąc:
- Dokąd się wybierasz ? Nie zostaniesz ze mną ?
Przeraziłam się. Miałam wrażenie, że chce mi coś zrobić. Na
szczęście w porę zjawił się Niall, który od razu odsunął gościa ode mnie i
pociągnął za rękę do samochodu. Natychmiast odjechaliśmy z spiskiem opon.
Po 5 minutach byliśmy pod willą
chłopaków. Podziękowaliśmy kierowcy i wyjęliśmy swoje bagaże. Przeszliśmy przez
furtkę i już po chwili staliśmy w środku. Właśnie kładłam swoje walizki na
ziemie kiedy do pomieszczenia wszedł Harry. Gdy nas zobaczył od razu się
wyszczerzył i spytał :
- Nie polecieliście ?
- Nie. Lot został przełożony na jutro – odpowiedział Horan.
Nic się nie odzywałam tylko stałam i tępo patrzyłam w
podłogę. Blondasek oznajmił, że idzie do kuchni coś przekąsić. Jak zwykle.
Ledwo wszedł do domu i już o jedzeniu myśli. Wtedy Harry się przybliżył i
położył swoją rękę na moim policzku.
- Płakałaś ? – spytał.
- Nie.
- Przecież widzę.
- To po co się głupio pytasz ?! – podniosłam ton, sama nie
wiedząc dlaczego. Styles spojrzał na mnie zdziwiony. Chyba nie wiedział, że tak
zareaguję. To pewnie wszystko przez ten cały dzień. Za dużo wrażeń jak na jeden
raz.
- Przepraszam – powiedziałam i blado się do niego
uśmiechnęłam, na co on odpowiedział mi tym samym. – Po prostu jestem zmęczona –
dodałam.
Harry podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Dalej nie
rozumiem dlaczego on wciąż jest sam. Przecież mieć takiego chłopaka jak Loczek
to największe marzenie każdej dziewczyny. On jest jak skarb. Gdybyśmy byli
razem to nigdy bym mu nie pozwoliła ode mnie odejść. Wtuliłam się w niego
mocniej na co on typowo się zdziwił. Miałam mu ochotę powiedzieć, że go kocham,
ale to by było chyba nie na miejscu. I w tym momencie mnie olśniło. Może i
czuję coś do Zayna, ale do Stylesa czuję
dokładnie to samo. Nie zważając na czyny, uwolniłam się z uścisku i wpiłam się
w jego usta. Były takie miękkie i słodkie. Czułam jak Harry uśmiecha się podczas
pocałunku. To było coś niesamowitego. Nagle cały smutek, ból i cierpienie
ulotniło się ze mnie. Została tylko radość i szczęście. Gdy już się od niego
uwolniłam, uśmiechnęłam się szeroko na co on odpowiedział mi tym samym.
- A co to miało być ? – spytał Loczek, zabawnie poruszając
brwiami. Głośno westchnęłam i szepnęłam:
- Sama nie wiem.
Popatrzyłam jeszcze raz w zielone oczy Stylesa, które od razu
hipnotyzowały, po czym ponownie się w niego wtuliłam. Nie mam zielonego pojęcia
jak teraz potoczy się moje życie. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Gdy
pojadę do Polski to przemyślę sobie wszystko. I wtedy zdecyduję co dalej. Nie
mogę przecież tak pochopnie decydować w ważnych sprawach.
Nagle Harry oderwał się ode mnie i pociągnął za sobą do
salonu. Na nasze nieszczęście, Malik siedział na kanapie. Loczek chyba poczuł
się niekomfortowo bo na widok Mulata od razu puścił moją dłoń. Popatrzyłam na
niego zdziwiona. Jeszcze nie dawno robił wszystko, żeby pokazać Zaynowi, że
jestem jego, chociaż wcale tak nie było, a teraz ? Teraz gdy się jakoś ułożyło
to on odwala jakieś scenki ? Nigdy nie zrozumiem facetów. Westchnęłam głośno i
bez żadnych skrupułów udałam się na pobliski fotel. Wygodnie się na nim
rozłożyłam i wyciągnęłam swojego I-phona z kieszeni. Weszłam na twittera i
przeglądałam ostatnio dodane tweety. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam, że
Malik wraz ze Stylesem przyglądają mi się.
- No co ? – spytałam z pretensją.
- Nic – odpowiedział Styles.
- Możemy pogadać ? -
odezwał się Zayn.
- Jasne. O czym ? – zapytałam jak gdyby nigdy nic.
- Na osobności – Mulat specyficznie podkreślił swoją
wypowiedź.
- Chcesz to mów tutaj. Nie mam przed Harrym żadnych tajemnic.
– wymyśliłam na poczekaniu.
- W takim razie nie mamy o czym gadać. – zrezygnował.
- Jak chcesz – wzruszyłam ramionami.
Przez dobrych kilka minut panowała zupełna cisza. Każdy z nas
się nad czymś poważnie zastanawiał. Nagle Malik się odezwał:
- Sory, że pytam, ale od kiedy on stał się dla ciebie taki
ważny ?! – wskazał wściekły na Harrego.
- Ej… – wymamrotał urażony Loczek – Od zawsze byłem dla niej
ważny – rzekł i wyszczerzył się do mnie na co ja odpowiedziałam tym samym, a
następnie dosiadł się do mnie i objął w talii.
- Dość tego !!! – wrzasnął Zayn i rzucił się na Stylesa.
Harry próbował się jakoś bronić, ale nie spodziewał się
takiej reakcji Mulata, więc pewnie to mu w tym przeszkodziło. Bez zastanowienia
ruszyłam mu na pomoc.
- Zayn !! Zostaw go !! – krzyczałam i odciągałam Malika.
Po wielu próbach mi się udało. Mulat spojrzał z nienawiścią na
biednego, przestraszonego Loczka, po czym posłał mi przepraszające spojrzenie.
Skrzywiłam się i od razu podeszłam do Stylesa, który miał rozciętą wargę.
Cmoknęłam go w ranę i przytuliłam się do niego. Niech Malik wie, że nie ma już
u mnie szans. Harry odwzajemnił uścisk i mocniej przycisnął mnie do siebie, po
czym cmoknął lekko w głowę.
- MEG ! – wrzasnął Zayn – Ty naprawdę nic do mnie nie czujesz
?! – krzyczał, a ja odsunęłam się od Stylesa i podeszłam do niego.
- Zejdź mi z oczu! Zawsze próbuję wykorzystywać życie jak
najlepiej i cieszyć się nim, ale to właśnie przez takich ludzi jak ty jest to
trudne! Nie możesz pojąć, że między nami nic nie będzie?! Zrujnowałeś wszystko!
Miałeś szanse, ale ją do dupy wykorzystałeś! Nienawidzę cię ! Rozumiesz ?!
Nienawidzę !!! – wyrzuciłam z siebie wszystko co leżało mi na sercu.
- Meg… – wyszeptał zrozpaczony.
- Przestań to powtarzać ! Wiem jak mam na imię ! –
wrzasnęłam.
Chwyciłam Harrego za rękę i pociągnęłam do kuchni. Przeszukiwałam
właśnie szafki z zamiarem znalezienia jakiegoś plastra, kiedy Styles położył
dłonie na mojej talii i obrócił w swoją stronę. Popatrzyłam na niego
zdezorientowana.
- Dziękuję – wyszeptał i zatopił się w moich ustach.
Na początku tylko je muskał, ale z czasem się to zmieniło.
Gdy właśnie pogłębiliśmy pocałunek, Loczek oderwał się nagle ode mnie i jęknął
z bólu.
- Co jest ? – spytałam przestraszona.
- Warga – powiedział po czym złapał się za ranę.
- Głuptasie. Nie całuję się z rozwaloną wargą – wytknęłam mu
język.
- No, ale .. To jak ja mam cię całować ? – odezwał się
zdziwiony.
- Masz mnie po prostu nie całować – wybuchłam śmiechem.
- Ale tak się nie da – wyszczerzył się i ponownie wpił w moje
usta.
Opamiętałam się i odepchnęłam Loczka. Stanął zdezorientowany
i nie wiedział o co chodzi. Wtedy pokazałam palcem na ranę i dałam mu znak, że
ma na nią uważać. Uśmiechnął się mile do mnie, na co ja odpowiedziałam tym
samym.
- Dobranoc – odezwałam się.
- Tak po prostu idziesz spać ? Zostawisz mnie tu samego ?
Przecież jestem poszkodowany – wyszczerzył.
Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- Styles ! – krzyknęłam zabawnie – Masz tylko rozwaloną wargę
– zaśmiałam się, po czym wyminęłam go i poszłam w stronę korytarzu.
Wyszłam cicho po schodach, aby nikogo nie obudzić, a
następnie podreptałam do pokoju Nialla. Zapukałam lekko w drzwi, zza których
usłyszałam ciche:
- Wchoooodź.
- Yyy Niall mam do ciebie pytanie… – oznajmiłam i wpłynęłam w
głąb pomieszczenia.
- Jakie ? – spytał mile.
- Gdzie ja mam spać ?
- Ale ze mnie idiota – walnął się w czoło – Zapomniałem ci
pokazać twojego pokoju.
- Mojego ? – uniosłam wysoko brwi ze zdziwienia.
- Mamy pare wolnych pokoi urządzonych bardziej dziewczęco.
Tak na wypadek, jakby któryś z nas chciał zamieszkać ze swoją dziewczyną –
wytknął mi język.
- O nie ! – krzyknęłam zabawnie – Juls mi z domu nie
zabierzesz. Nie będę mieszkać sama – pogroziłam mu palcem.
- Spokojnie. Nie zdziwię się jak Harry, albo Zayn wciągną cię
tutaj znacznie szybciej, niż ja Julie – wyszczerzył się. Popatrzyłam na niego
jak na kretyna i popukałam go w czoło. Zaśmiał się, a następnie kazał iść w
wyznaczone miejsce.
Jak przystało na dżentelmena, przepuścił mnie w drzwiach i
zaprowadził do mojego tymczasowego pokoju.
- To tu. Czuj się jak u siebie – uśmiechnął się mile.
- Dzięki. Dobranoc – odparłam.
Zostałam sama w pokoju. Weszłam do łazienki. Związałam włosy
w wysokiego koka i sprawnie zaczęłam zmywać makijaż. Przeczyściłam twarz
tonikiem, a następnie wzięłam długi i gorący prysznic. Po jego skończeniu
wygramoliłam się z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Wtedy zauważyłam, że nie
zabrałam ze sobą piżamy. Podreptałam do walizki. Wyciągnęłam to co chciałam i
usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Gwałtownie odwróciłam głowę i
spostrzegłam Malika, który stał zdziwiony, cały czas na mnie patrząc.
- Czego ?! – warknęłam – Chyba się puka, nie ? – dodałam.
- Yyyy... Sory, nie wiedziałem, że tu będziesz. – tłumaczył
się, a ja teatralnie wywróciłam oczami.
Zayn dokładnie zmierzył mnie wzrokiem, po czym odparł:
- I znów cię widzę w
samym ręczniku.
- Wyjdź stąd ! – wrzasnęłam, a on od razu posmutniał.
- Spokojnie. Przyszedłem tylko po moje rysunki. Zapomniałem
ich wcześniej zabrać. – odpowiedział.
Nie odezwałam się. Malik zbliżył się do biurka, na którym
leżały jego dzieła, a następnie zwinnie chwycił je w ręce, odwracając tak, abym
nie widziała co na nich jest narysowane. Już kierował się do wyjścia, kiedy
ponownie na mnie spojrzał i zapytał:
- Nie mam już szans ?
- Wyjdź ! – wskazałam palcem na drzwi.
Zrobił to co chciałam. Ja natomiast weszłam z powrotem do
łazienki, jeszcze bardziej wkurzona. Zrzuciłam z siebie ręcznik i wtarłam w
moje ciało brzoskwiniowy balsam. Założyłam dość skąpą piżamę i rzuciłam się na
łóżko. W tym momencie dostałam smsa od Julie:
,, Hej kochana. Wiem,
że już bardzo późno, ale wbijaj na skype . Stęskniłam się za tobą <3 . xoxo
‘’
Na samą treść wiadomości wyszczerzyłam się i w tym momencie
zorientowałam się, że przecież nie mam przy sobie laptopa. Bez zastanowienia
wybiegłam na korytarz, wpadając przy tym na Louisa.
- Ooo hej – uśmiechnęłam się.
- Czemu biegasz po korytarzu o 3 w nocy nago ? - spytał. Popatrzyłam na niego jak na idiotę.
- Lou dobrze się czujesz ? Jest 2 w nocy i wcale nie jestem
nago – podkreśliłam ostatnie zdanie.
- Obojętne – rzekł i poszedł do swojego pokoju.
Był strasznie zaspany i nie wiedział co się dzieje, więc pewnie
dlatego wygadywał takie głupoty. Spytam go rano czy w ogóle pamięta co mówił.
Ponowiłam swoją drogę i po paru sekundach stałam pod drzwiami Hazzy. Zapukałam
lekko, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi, więc postanowiłam wejść do środka.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Styles
leżał na łóżku, tępo wpatrując się w sufit. Nawet nie zauważył kiedy weszłam.
- Yyy… Harry ? Wszystko gra ? – spytałam, niepewnie podchodząc
bliżej niego. W tym momencie od razu
skupił swój wzrok na mnie.
- Powiedzmy, że tak. – wysilił się na sztuczny uśmiech.
Usiadłam u niego na łóżko i podkuliłam nogi pod brodę, a
następnie rzekłam.
- Możesz mi powiedzieć wszystko.
- Wiem – chwycił mnie za dłoń, co mnie trochę zdziwiło.
Nie odzywaliśmy się. Trwaliśmy w ciszy. Miałam nadzieję, że
Loczek w końcu się wygada i dowiem się co mu na sercu leży. Niestety do tego
nie doszło. Po paru minutach nagle pociągnął mnie za rękę w swoją stronę. Po
chwili leżałam tuż obok niego. Bez zastanowienia przytulił mnie i cmoknął w
policzek.
- Haaaaaary – zawyłam.
- No co ? – spytał.
- Puszczaj mnie…
- Nie - odparł
stanowczo.
- No puszczaj mnie ! – marudziłam.
- Aż tak ci źle ?
- Styles ! Mówię coś do ciebie ! – podniosłam ton.
- Mogę cię o coś zapytać ? – zasugerował cały czas mnie
obejmując.
- Wal..
- Czemu ja ? Czemu nie Zayn ? Każda wybrała by jego.. –
posmutniał.
- Czyli dlatego jesteś taki nieswój – zachichotałam – Harry
posłuchaj... – odwróciłam się do niego, aby móc patrzeć mu w oczy. – Jesteś dla
mnie bardzo ważny i sama nie umiem odpowiedzieć ci na twoje pytanie. A ty
powinieneś w końcu w siebie uwierzyć. Zayn wcale nie jest taki wspaniały na
jakiego wygląda – uśmiechnęłam się mile.
Hazza momentalnie rozpromieniał i zbliżył swoją twarz do
mojej.
- Warga ! – powiedziałam.
- No i co ?
- Będzie cię boleć – wytknęłam mu język.
- Nie dbam o to…
- A powinieneś – krzyknęłam i szybkim ruchem wygramoliłam się
z łóżka, tym samym przed nim uciekając.
- I tak cię dorwę ! – krzyknął.
- Tylko nie dzisiaj. Już wszyscy śpią – zaczęłam wymyślać
wymówki.
- Najwyżej ich obudzę – wyszczerzył się.
- Harry proszę cię, daj sobie spokój – wystawiłam ręce na
znak niewinności.
- Chyba sobie żartujesz – zaczął mnie gonić.
Dzięki mojej niezłej zwinności uchroniłam się przed nim z
dobre 3 minuty. Niestety po tym czasie mnie dorwał i powalił na łóżko.
Przygniótł mnie swoim ciałem i zaczął się głupio szczerzyć.
- O co ci chodzi ? – spytałam z grymasem.
- Mam cię – odparł, a banan, który gościł na jego twarzy nie
znikał.
- Jest 3 w nocy. Powinieneś już dawno spać – zasugerowałam.
- Wiedząc, że jesteś w tym samym domu co ja, nie mógłbym
zasnąć – ponownie się uśmiechnął. – A tak właściwie to po co przyszłaś do mnie
do pokoju ? – zdziwił się.
- Chciałam cię prosić, żeb…
- Zgoda, możesz ze mną spać – wyszczerzył się, po czym
wybuchnął śmiechem.
- Żeby pożyczyć laptopa – dokończyłam, mówiąc poważnym tonem.
- Okey, możesz wziąć. Leży na biurku.
- A mógłbyś ze mnie zejść ? Nie żeby coś, ale ta pozycja nie
jest za wygodna, przynajmniej z mojej perspektywy – na mojej twarzy ponownie
wyszedł mi grymas.
Harry posłusznie zrobił to o co poprosiłam, a następnie
chwyciłam laptopa do rąk i uciekłam z nim do pokoju. Od razy weszłam na skype i
zadzwoniłam do Juls.
- Sieeeema – wrzasnęła.
- Ciii. Obudzisz wszystkich – upomniałam ją.
- A Sory. Co tam u ciebie ? Jak Zayn ? Harry ? – zasypała
mnie potokiem pytań.
- Powiedzmy, że jest okey. Z Malikiem jest sprawa trochę
napięta, za to ze Stylesem wszystko idzie w jak najlepszym kierunku –
wyszczerzyłam się.
- Więc jednak Loczek ? – spytała zdziwiona - Głowę bym sobie dała uciąć, że będziesz z
Mulatem – dodała.
- Jak na razie z nikim nie jestem, więc wrzuć na luz –
doradziłam. – Lepiej opowiadaj co tam w Polsce.
- Jest całkiem spoko, ale i tak chcę już wracać do Londynu. A
co u Nialla ? – zapytała niepewnie.
- Wszystko dobrze. Jest trochę przybity przez to, że nie
chcesz mu wybaczyć, ale cały czas chodzi i kombinuje w jaki sposób by cię
jeszcze przeprosić.
- Nocujesz dzisiaj u nich ?! – wrzasnęła. - Nie mamy takiego
pokoju w domu… Chyba… - zaśmiała się.
- Brawo za spostrzegawczość – odpowiedziałam jej tym samym.
Pogadałyśmy jeszcze chwilkę i w końcu się z nią pożegnałam.
Było już po 3, a jutro, czekał mnie lot. Zamknęłam więc laptopa i odłożyłam go
na półkę. Wtuliłam się w poduszkę i nagle przyszedł mi sms. Wzięłam do ręki
telefon, aby sprawdzić wiadomość. Oczywiście kto jest taki mądry, żeby pisać do
mnie o 3 w nocy ? Oczywiście Harry. Najdziwniejsze jest to, że śpi na tym samym
piętrze co ja i pisze do mnie smsa, który brzmiał tak:
,, Jest mi zimno i nie
mogę zasnąć. Mogę przyjść do twojego łóżka ? xx ‘’
Bez zastanowienia szybko wstukałam w klawiaturę komórki:
,, Chyba sobie jaja
robisz… Nie kombinuj Styles tylko idź spać ! Dobranoc ;) .xxx ’’
Poczekałam jeszcze pare minut i nie dostałam żadnej
odpowiedzi, więc ponownie położyłam się wygodnie. Po 20 minutach usłyszałam, że
ktoś wchodzi do mnie do pokoju. Postanowiłam się tym nie przejmować, więc udawałam,
że śpię. Osoba wsunęła się pod moją kołdrę i przytuliła się do mnie. Poczułam
czyjś chłodny tors na moich plecach. Był to Harry.
- Miałeś nie kombinować – wyszeptałam.
- Nie śpisz ? – zapytał zdziwiony.
- Teraz już śpię . Dobranoc. – odparłam.
- Dobranoc – musnął ustami moją szyję przez co po moim ciele
przeszedł przyjemny dreszcz.
Na koniec wtulił się we mnie i po paru sekundach oboje
zasnęliśmy.
Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie jak na mnie.
Była 8. Harry jeszcze spał z resztą reszta
zespołu także. Głośno westchnęłam i chciałam wstać, ale utrudnił mi to Loczek.
Całą noc spał przytulony do mnie. Podjęłam drugą próbę, ale wszystko na nic.
Nie pozostało mi nic innego jak go obudzić. Szturchnęłam lekko ramię Harrego,
ale nic. Wtedy zbliżyłam moją twarz do jego i szepnęłam do ucha :
- Kochanie, wstawaj. Mam dla ciebie niespodziankę – Styles
automatycznie otworzył oczy, spojrzał na mnie i wyszczerzył się. – Zadziałało
!- krzyknęłam zadowolona.
- Co zadziałało ? Co to za niespodzianka ? – dociekał.
- Nie ma żadnej niespodzianki. Chciałam po prostu, żebyś się
obudził. Nie mam jak wstać – oznajmiłam.
- No dobraa – powiedział niezadowolony i w końcu mnie puścił.
Podeszłam do torby i chwyciłam jakieś ciuchy.
- Gdzie idziesz ? – spytał.
- Pod prysznic.
- No to chodźmy – wyszczerzył się.
Loczek szybko wyskoczył z łóżka i podbiegł w moją stronę,
pchając mnie do łazienki. Czy on zwariował ?
- Harry ! – wrzeszczałam, a on tylko się śmiał.
Nagle włożył mnie do kabiny i wszedł za mną nie zamykając
szyb od prysznicu. Odkręcił wodę przez co byłam cała mokra, tak samo jak moja
piżama. W pewnym momencie poczułam na głowie coś zimnego. Loczek wylał pół
szamponu na moje włosy, zaczął się śmiać po czym zabrał się za mycie moich
włosów.
- Harry ! – piszczałam i śmiałam się na zmianę.
Nagle wyleciał pędem z łazienki i pognał na dół. Zmyłam
szybko połowę piany i ruszyłam za nim. Byłam mokra więc wywróciłam się na
korytarzu centralnie przed pokojem Malika. Akurat drzwi od pomieszczenia
otworzyły się i wyszedł z niego Zayn. Gdy mnie zobaczył chyba lekko się
przestraszył. Co się dziwić. Cała przemoczona w pianie leżałam na podłodze.
- Jezu, Meg. Nic ci nie jest ? Nic cię nie boli ? Wszystko okay
? – pytał zatroskany.
- Powiedzmy, że tak – chwyciłam go za ręce i wstałam.
- Zabiję cię ! – te słowa skierowałam do rozbawionego Loczka.
Pognałam dalej. Hazza akurat zlatywał na dół po schodach. Z
racji tego, że byłam za nim, wskoczyłam mu na plecy, dzięki czemu także ociekał
wodą. Kiedy już pokonywaliśmy ostatni schód, akurat się potknął i oboje
wylądowaliśmy na ziemi. Wtedy do akcji wkroczył Liam:
- Coś ty jej zrobił ?! – zaczął krzyczeć na Harrego.
- Nic – wstaliśmy. – To przez nią wylądowaliśmy na podłodze –
Loczek wyszczerzył się do mnie.
- Ta jasne – odparłam oburzona.
- Meg na górę ! Dokończ kąpiel… – popatrzył na mnie
rezygnująco. – A ty Harry łap za ścierę i wytrzyj tą całą wodę – dokończył nasz
Daddy.
- Trzeba się słuchać Tatusia – wytknęłam język Hazzie.
Pobiegłam na górę, przy okazji mijając Zayna.
- Na pewno nic cię nie boli ? – spytał z podobną troską niż
pare minut temu.
- Wszystko okay – uśmiechnęłam się mile do niego, na co on
się zdziwił, ale zaraz odpowiedział mi tym samym.
Wleciałam do pokoju. Ogarnęłam się, złapałam za walizki i
staszczyłam je na dół. Wszyscy kończyli jeść śniadanie.
- Meg. Zjedz coś i jedziemy – pomachał mi Niall.
- Nie jestem głodna. Lepiej się pośpiesz. – odparłam.
- Daj spokój. Musisz coś zjeść – zasugerował Mulat, po czym
się do mnie mile uśmiechnął.
- Nie dzięki. Może następnym razem z wami zjem – rzekłam.
- Taa. Czyli najwcześniej za pare miesięcy – odparł Horan, po
czym dyskretnie puścił do mnie oczko. Nie wiem o co chodzi temu głodomorowi. Po
co gada chłopakom, że zostaję w Polsce na dłużej. Przecież to nie ma sensu.
- Bywa – powiedziałam, ciągnąc kłamstwo Blondyna.
- Jak to ? – zapytał Zayn, patrząc po każdym.
- Meg wyjeżdża do Polski – powiedział Louis.
- To wiem – odrzekł i ugryzł kawałek gofra.
- I wraca dopiero za pare miesięcy – dopowiedział Niall.
Wtedy wszystko co Mulat miał w buzi znalazło się na stole.
- Że co ?! – krzyknął. – Dlaczego dopiero teraz się o tym
dowiaduję ?! Nie zrobisz mi tego ? Znaczy wiesz będzie mi ciebie brakować – dopowiedział,
wstał od stołu i poszedł do siebie do pokoju.
- To było dziwne – odezwał się Liam.
Wtedy na pare minut zapanowała cisza. Nagle Horan zerwał się
od blatu i z każdym pożegnał. Zrobiłam to co on, czyli przytuliłam każdego z
nich.
- Idź pożegnaj się z Zaynem, a ja zaniosę torby do taksówki,
tylko się pośpiesz. – pogroził mi palcem farbowany.
Gwałtownie się zerwałam i pobiegłam na górę. Nawet nie
zapukałam tylko od razu weszłam do środka jego pokoju. Stał na środku pokoju, a
gdy mnie zobaczył od razu rzucił się w moją stronę i mocno mnie przytulił.
- Nie wyjeżdżaj – szepnął mi nad uchem.
- Niedługo wrócę – odpowiedziałam.
- W takim razie jak tylko dolecisz to do mnie zadzwoń, żebym
się upewnił, że wszystko z tobą okay, i Niallem oczywiście – wyrzucił z siebie
cały czas trzymając mnie w uścisku.
- Dobrze – odsunęłam się od niego i cmoknęłam w policzek, a
następnie z uśmiechem na twarzy zeszłam na dół.
- Pa – rzuciłam do pozostałych, a już za chwilę byłam w aucie
razem z Blondaskiem.
Po 30 minutach dojechaliśmy na lotnisko. Odprawa trwała jakąś
godzinę, więc dopiero o 14 wsiedliśmy do samolotu. Już po 10 minutach lotu
zasnęłam. Miałam bardzo głupi sen. Śniło mi się, że stoję na łące i zza drzew
nagle wychodzi Zayn, który kieruje się w moją stronę w ręku trzymając białą
różę. Wtedy pojawia się Harry i niesie ten sam kwiat, ale koloru czerwonego.
Nagle poczułam szturchnięcie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam
Nialla, który pośpieszał mnie, gdyż wylądowaliśmy już dobre pare minut temu.
Wysiedliśmy z samolotu i odebraliśmy swoje walizki. Złapaliśmy taksówkę i po 2
godzinach jazdy znaleźliśmy się na ulicy, gdzie mieszkam. Od razu zaczęłam się
wiercić i uśmiechać. Taksówka się zatrzymała. Wyciągnęliśmy z niej bagaże i
podziękowaliśmy za dojazd. Pociągnęłam przestraszonego Blondaska w stronę domu
Juls. Zapukałam do drzwi i wtedy zobaczyłam tatę Rudej.
- Dzień dobry Panu – przywitałam się.
- O cześć Meg. Już przyjechałaś ? – spytał.
- Tak – odpowiedziałam grzecznie.
- A co on tutaj robi ?
- wskazał na Nialla.
- Musi wyjaśnić Julie jedną ważną rzecz. Niech Pan go do niej
zaprowadzi.
- Przykro mi, ale nie. Moja córka dość się już przez niego
wycierpiała – odparł.
- Ale… Niech mi Pan zaufa i zrobi to dla mnie. Oni naprawdę
muszą pogadać – prosiłam.
- No dobrze. Masz szczęście, że cię bardzo lubię – uśmiechnął
się do mnie ojciec mojej przyjaciółki.
- Jakby co mieszkam w tym domu – odezwałam się do Nialla i
wskazałam na budynek po drugiej stronie ulicy. On tylko pokiwał twierdząco
głową.
Pan Baker zaprosił do środka Horana, a ja szybko złapałam
moje walizki i przebiegłam przez drogę. Pchnęłam furtkę i za chwilę stałam
przed drzwiami. Głośno westchnęłam i nacisnęłam dłonią na klamkę.
***Oczami Julie***
Wstałam koło
11. W nocy rozmawiałam przez skypa z Meg. Poźniej oglądałyśmy z Mają jakiś
horror, więc zasnęłyśmy dopiero nad ranem. Poczułam straszny ból w moim
żołądku. No tak, przecież nie jadłam jeszcze śniadanie. Udałam się więc do
kuchni, gdzie zastałam blondynkę.
- Cześć
łajzo – zaśmiałam się.
- Siema
brzydalu – dziewczyna posłała mi całusa.
- Może dzisiaj pójdziemy się
trochę poopalać? – spytałam.
- Jasne, to za 10 minut w ogrodzie.
Maja uśmiechnęła się i szybko pobiegła do swojego pokoju.
Przebrałam się w króciutkie spodenki i mój granatowy stanik od stroju kąpielowego.
Posmarowałam ciało balsamem do opalania, wzięłam okulary przeciwsłoneczne, MP4
i wyszłam na dwór. Mimo, iż dochodziła druga, było chyba z trzydzieści stopni
jak nie więcej. Leżaki były już rozłożone, a moja siostra czekała. Zajęłam
jeden z nich i zamknęłam oczy. Słyszałam tylko śpiew ptaków i lekki powiew
wiatru, który dodawał otuchy podczas tego upału. Chwilę rozmawiałyśmy, ale
później włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam na fula muzykę. Związałam włosy
w niedbałego koka i założyłam okulary. Oparłam głowę o poduszkę. Promienie
słońca lekko muskały moje ciało. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Obudziła mnie kolejna piosenka, która zawierała masę bitów.
Nie zmieniając pozycji przełączyłam na następną i miałam zamiar powrócić do
świata snów. Niestety nie było mi to dane. Maja
wrzeszczała jak opętana. Pewnie znowu zobaczyła pszczołę, osę, albo inne
latające stworzenie. Myślałam, że zaraz przestanie, ale jednak to nie nastąpiło.
Wyłączyłam odtwarzacz, rzucając go na ziemie i wstałam z zamiarem uspokojenia
siostry.
- Co ci do cholery?! Ja tutaj śpię ! – wydarłam się.
- O mój Bożeee !!! Aaaa !!! – ona dalej zachowywała się jak
chora psychicznie.
Spojrzałam na drzwi balkonowe w których stał mój tata i….
~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Jak wam wakacje mijają? Chcemy się pochwalić, że zostałyśmy jednymi z adminek na fb. Bardzo prosimy lajkujcie tą stronę. To dla nas bardzo ważne. Do zobaczenia za tydzień.
PS. Dziękujemy za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem i mamy nadzieję, że pod tym będzie równie dużo.
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^