***Oczami Julie***
Poranne
promyki słońca obudziły mnie. Rozglądnęłam się wkoło i zobaczyłam Nialla
siedzącego na fotelu, trzymającego w ręce mój skarb.
- Kto to
jest Afromental?
- Uważaj bo
zniszczysz – wyrwałam mu kartkę z autografami i przypięłam do tablicy korkowej.
– To mój ulubiony zespół – wyszczerzyłam się.
- Ulubiony?
Czy to nie jest ten co na plakacie?
- Tak to
ten. Oni są zaj…., no bardzo fajni – zaśmiałam się.
- No a tak w
ogóle to dzień dobry - chłopak wstał.
- Dzień
dobry – pocałowałam blondyna w policzek.
- Nie chce
Cię martwić, ale za godzinę powinniśmy wyjechać na lotnisko.
- Że co?! Ja
jeszcze nie jestem spakowana – zaczęłam latać po całym pokoju w poszukiwaniu
mojej walizki.
- Dasz radę.
Ja idę zrobić coś do jedzenia.
- Okay.
Zaczęłam
szybko się pakować. Ciuchy, kosmetyczka, książki, laptop, ładowarka…. Ilości
rzeczy nie było końca. Wszystko to zajęło mi około 30 min. Wzięłam ciuchy i
poszłam się ogarnąć. Poranna toaleta, lekki makijaż i gotowe.
Pół godziny
później Meg i Zayn już czekali na nas pod domem. Zabraliśmy wszystkie swoje
bagaże, wsiedliśmy do taksówki i skierowaliśmy się na lotnisko. Przeszliśmy
przez odprawę, a dwie godziny później zawitaliśmy do Londynu.
***Oczami Nialla***
Odwieźliśmy
dziewczyny pod dom, a następnie pojechaliśmy do naszego kompleksu. Dotarłszy na
miejsce, wyjęliśmy z Zaynem nasze torby i skierowaliśmy się w kierunku wejścia.
Weszliśmy do przedpokoju. Akurat trafiliśmy na rozmowę reszty zespołu z Paulem.
- Musimy coś
zrobić, żeby było o was głośniej – powiedział mężczyzna.
- To znaczy
co? – spytał Liam.
- Już wam
mówię. Bardzo dobrze, że Lou ma dziewczynę. Eleanor pasuje do Ciebie – zwrócił
się do Tommo. – Pasowałoby jeszcze,
zrobić kilka ustawek. Myślałem o Niallu i Zaynie.
Wytrzeszczyłem
oczy.
- Że co? –
krzyknąłem.
- O… Nie
słyszałem jak weszliście… – Paul uśmiechnął się do nas.
- Jakie
ustawki ? Ja już skończyłem jedną z Perrie – wkurzył się Malik.
- Pasowałoby
odnowić tą znajomość.
- Nie ma
szans ! Pojechałem po Meg, a ty mi każesz z niej zrezygnować?! Przecież wiesz,
że kocham ją !
- Zayn,
spokojnie. Wiem, że Meg jest dla Ciebie ważna, ale musisz też pomyśleć o swoich
przyjaciołach. Dzięki temu cały zespół skorzysta no i Little Mix też –
powiedział menager spokojnym tonem.
- Ale wtedy strace
Meg ! Nie rozumiesz tego?!
- Zayn ! To
nie ode mnie zależy. To show biznes ! – mężczyzna podniósł głos.
Mulat
strasznie się wkurzył. Rzucił torbę o podłogę i wyszedł na piętro do swojego
pokoju, przy okazji trzaskając za sobą drzwiami. Ja nadal stałem w tym samym
miejscu, próbując zebrać myśli.
- Niall,
miałbyś ustawkę z naprawdę super dziewczyną…
- Z Julie? –
spytałem próbując zrobić z Paula idiote.
- Nie… Z
Sydney. Jest ona modelką – na te słowa Harry z Lou równocześnie zagwizdali, a
ja spojrzałem na nich groźnie.
- Nie ! Ja
już mam dziewczynę – sprzeciwiłem się.
- To ja
odpowiadam za waszą karierę ! Przykro mi, ale nie ma żadnego „ale” ! Potrzebujesz
sławy zarówno ty jak i Sydney ! Pójdziecie razem na najbliższą galę ! –
rozkazał ochroniarz.
- Chyba
śnisz – warknąłem.
- Niall,
może faktycznie to nie jest zły pomysł. Co szkodzi spróbować? – włączył się do
dyskusji Harry.
- Jak taki
jesteś mądry to co ja mam powiedzieć Julie? Hm…? – syknąłem.
***Oczami Meg***
Razem z Juls
wróciłyśmy do domu. Ledwo co weszłam do mieszkania, a już pobiegłam do swojego
pokoju. Torby położyłam koło szafy, a następnie szybko wskoczyłam na łóżko. Ten
lot strasznie mnie wykończył, dlatego mimo , że była godzina 12 to momentalnie
zasnęłam. Obudziłam się o 14. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej ciuchy,
układając w szafie. Bez zastanowienia wzięłam zimny prysznic, dzięki czemu
trochę się rozbudziłam. Nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam włosy i włożyłam
na siebie to:
Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Halo ? –
odebrałam.
- Cześć mała
– usłyszałam Zayna.
- Czemu cały
czas mówisz do mnie mała ? – przewróciłam oczami.
- Bo lubię
tak do ciebie mówić – zaśmiał się – z resztą nieważne. Masz dzisiaj czas o 20?
- A czemu
pytasz ?
- Chciałem
cię dzisiaj porwać na mały spacer.
- Spacer ? –
zdziwiłam się.
- Tak.
Ostatnio spędzamy ze sobą mało czasu – kręcił.
- Co ty
gadasz Malik ?! – krzyknęłam rozbawiona – Przecież byłeś ze mną przez 3 dni w
Polsce. Mów po co serio chcesz się spotkać.
- Muszę ci
coś powiedzieć – przyznał smutno – I to nie będzie dla mnie łatwe. Boję się, że
mnie znienawidzisz, ale to będzie trwało tylko pare tygodni – rzekł
zrozpaczony.
- Ej Zayn.
Wszystko gra ? – spytałam zaniepokojona.
- Spotkaj
się ze mną. Proszę – nalegał.
- Jasne.
Widzę, że to coś poważnego. To o 20 w parku.
- Nie –
zaprotestował –Przyjdę po ciebie. Nie chcę, żebyś sama chodziła jak będzie
ciemno.
- Dobra to
pa – powiedziałam i rozłączyłam się.
Schowałam
komórkę do kieszeni i zbiegłam na dół po schodach. Juls kręciła się gdzieś po
kuchni, za to ja wygodnie ułożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Akurat
leciał jakiś film akcji.
- I love it
– powiedziałam sama do siebie.
***Oczami Julie***
Udałam się
do swojego pokoju. Ledwo udało mi się dowlec moją walizkę do sypialni.
Stanowczo za dużo rzeczy zabrałam. Postanowiłam wziąć długą, relaksującą,
gorącą kąpiel. Wysuszyłam włosy i ubrałam się w :
W tym momencie zadzwonił
telefon.
- Hej Julie.
W końcu odebrałaś. Co się z Tobą działo? – po drugiej stronie usłyszałam głos
Chrisa.
- Hej. No
właśnie wróciłam z Polski.
- To znaczy,
że teraz jesteś w Londynie? Może poszlibyśmy dzisiaj razem na lunch? – spytał,
a ja w tej chwili poczułam głód.
- Jasne. To
może w tej restauracji dwie przecznice od mojego domu?
- Pewnie.
Będę tam za 20 minut.
- Okay. No
to do zobaczenia – cmoknęłam w słuchawkę i się rozłączyłam.
Wskoczyłam
pędem do łazienki i poprawiłam makijaż. A następnie wybiegłam z domu, kierując
się w wyznaczone miejsce.
Na miejscu
byłam po 15 minutach, a w środku czekał już na mnie Chris. Przywitałam się z
nim, a następnie usiadłam naprzeciwko niego.
- Jak tam u
Ciebie?
- A wszystko
w porządku. Wyjazd do Polski mi pomógł – uśmiechnęłam się.
- Znowu
uciekłaś ? – chłopak się zaśmiał.
- Tak,
potrzebowałam tego.
- A jak tam
sprawy z Niallem? – spytał niepewnie.
- Wszystko
dobrze, wróciliśmy do siebie – wyszczerzyłam się, a chłopakowi od razu zrzedła
mina.
- Mam
nadzieje, że Cię nie zrani. Bo będzie miał ze mną do czynienia – wymusił u siebie uśmiech.
- Nie martw
się – wzięłam go za rękę. – Nie zrani mnie.
- Jeśli tak
uważasz… – chłopak odsunął swoją dłoń – To co zamawiamy?
- Ja sałatkę
grecką i do tego sok.
Lunch
upłynął nam w dobrym humorze. Później poszliśmy pospacerować po Londynie, ja za
starych czasów. Udaliśmy się pod Big Bena, Tower of London. To miasto chyba
nigdy mi się nie znudzi. Ma taki swój magiczny urok. Sądzę, że jest nawet
bardziej romantyczne niż Paryż. Po kilku godzinach Chris odprowadził mnie pod
dom. Udałam się od razu do mojego pokoju i włączyłam facebooka.
- Julie
wychodzę z Malikiem na spacer ! – darła się Meg.
- Okay ! –
odkrzyknęłam.
W tym
momencie dostałam SMS’a.
„Hej kochanie ;**
Stęskniłem się za Tobą. Widzimy się? Niall. ”
„Jasne tylko o której i
gdzie? Julie. Xoxo”
„ U nas w domu za 30
minut. Chłopaki wypożyczyli jakiś fajny film”
„ Dobra ;) Do
zobaczenia ;**”
***Oczami Meg***
Zaczęłam
oglądać. Film był niesamowity. Chyba najlepszy jaki przykuł moją uwagę w
ostatnim czasie. Gdy już dobiegł końca,
wstałam i skierowałam się do kuchni. Ruda chyba była u siebie na górze i
rozpakowywała swoje rzeczy. Z resztą nieważne. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam
składniki odpowiednie do zrobienia naleśników. Do miski wbiłam jajko, nalałam
mleka, wsypałam trochę mąki, a na końcu wszystko zmiksowałam. Kucnęłam, aby z
szafki wygrzebać patelnie. Po paru minutach się udało. Wzięłam się za smażenie.
Poszło mi dość sprawnie. Gotowe naleśniki posmarowałam nutellą, a następnie
ułożyłam na talerzu. Na sam koniec wyciągnęłam z lodówki bitą śmietanę i
ozdobiłam nią moją kolacje. Usiadłam do stołu i wszystko wchłonęłam w
natychmiastowym tempie. Pozmywałam po sobie i spojrzałam na chaos panujący w
kuchni. Jajka porozbijane na podłodze, rozlane mleko na blatach
– Taa cała
ja – pomyślałam.
Chwyciłam do
ręki ściereczki i sprawnie ogarnęłam pomieszczenie. Spojrzałam na zegarek,
wiszący w kuchni. Była 19:55, więc Zayn lada moment miał tu być. Pobiegłam
szybko na górę i wleciałam pędem do łazienki. Poprawiłam lekko makijaż i
przeczesałam ręką włosy. Wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Przechodząc obok
pokoju Juls krzyknęłam:
- Julie
wychodzę z Malikiem na spacer.
- Okay –
odkrzyknęła.
Zbiegłam po
schodach i otworzyłam drzwi.
- Hej –
cmoknęłam go w policzek, tym samym się z nim witając.
- I jak
gotowa ? – wyszczerzył się.
- Tak.
Wyszliśmy za
furtkę i skierowaliśmy się w stronę parku.
***Oczami Julie***
Miałam tylko
pół godziny do wyjścia, więc poszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. Całe
szczęście mój makijaż nie był tak bardzo zniszczony, więc zostawiłam go w takim
stanie. Zeszłam na dół i ubrałam trampki. Postanowiłam nie wzywać taksówki
tylko iść pieszo. Po 20 minutach doszłam do willi chłopaków. Podeszłam do drzwi
i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi się uchyliły, a za nimi stał Liam. Gdy
mnie zobaczył, zmieszał się lekko, a po chwili uśmiechnął.
- Hej –
pocałowałam go w policzek.
- Siemka –
wyszczerzył się. – Wchodź.
Weszłam do
środka. W domu jak zwykle były tłumy.
- O Julie
przyszła – Lou podbiegł do mnie i mocno przytulił, że prawie się wywaliłam.
- Lou, też
się cieszę, że Cię widzę, ale możesz mnie tak nie ściskać? – zaśmiałam się.
- No
właśnie. She’s mine !!! – wybuchnął śmiechem Niall. – Cześć piękna – Horan
podszedł do mnie.
- Cześć
kochanie – cmoknęłam go w usta.
Później
przywitałam się z Harrym. Wtedy do kuchni weszła jakaś brunetka.
- A no
właśnie Julie, poznaj Eleanor, moją dziewczynę.
- O hej.
Miło mi Cię poznać. Lou baaaaaaaaaaaaardzo dużo o Tobie mówił – spojrzałam w
tej chwili na zarumienionego Tommo.
- A właśnie.
Pożyczyliśmy jakiś horror. Może oglądniemy? – tym razem odezwał się Liam.
- Horror?
Nieee…. – obie z Elką nie byłyśmy z tego zbyt zadowolone.
- Ej nie
pękajcie – zaśmiał się Harry i w tej chwili dostał kuksańca ode mnie.
- To bolało.
- Bo miało –
wytknęłam język i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ej
zadzwonię po nasze gołąbeczki okay? – tym razem odezwał się Lou.
- No raczej,
a my zrobimy frytki – wyszczerzył się Horan.
Poszliśmy
więc razem z El do kuchni i zaczęliśmy przygotowywanie. Chipsy, cola, soki,
popcorn, frytki, żelki…
-
Oszaleliście? Kto to wszystko zje? – Harry wszedł to pomieszczenia.
- No zgadnij
– odezwałam się, zerkając znacząco na Nialla.
- Oka-ay.
Porozkładaliśmy
jedzenie na pobliskiej ławie i przynieśliśmy dużo poduszek i kocy.
- Musze Ci
coś powiedzieć Eleanor… - zaczęłam. – Masz świetne buty. Gdzie je kupiłaś?
- Ha ha. W
galerii. Jak chcesz możemy się kiedyś wybrać razem – uśmiechnęła się mile.
- No jasne.
W tej chwili
do pomieszczenia weszły nasze gołąbeczki, czyli Zayn i Meg. Dziewczyna się
przywitała z wszystkimi, a Niall usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem. Za
chwilkę wszyscy zebrali się przed tv. Ja siedziałam oczywiście koło blondyna i
Payna. Meg koło Harrego i Zayna, a koło Liama, El wraz z Lou. W końcu film się
zaczął.
***Oczami Meg***
Cała droga
przemijała nam w niezręcznej ciszy. Nigdy jeszcze tak dziwnie się nie czułam
dlatego zaczęłam:
- Co cię
gryzie ?
- Nic –
odparł krótko.
- Przecież
chciałeś o czymś pogadać. Śmiało, nie gryzę – uśmiechnęłam się do niego, tym
samym zachęcając do rozmowy.
- No i
dlaczego nie mogliśmy zacząć naszej znajomości w ten sposób ? – mruknął pod
nosem. Dla własnego dobra zignorowałam to.
- Więc ? –
drążyłam temat.
- Powiem ci
później. Nie chcę psuć tak miłej chwili, a tak w ogóle chcę cię przeprosić.
- Za co ? –
spytałam zdziwiona.
- Za
wszystko co ci zrobiłem. Za to kiedyś cię skrzywdziłem, czy na ciebie krzyczałem.
- Można długo żywić do kogoś urazę, ale po co
? Przecież można otworzyć serce na drugiego człowieka, przytulić go, wybaczyć i
przez to być szczęśliwszym – uśmiechnęłam się mile.
- W takim
razie przytul mnie, wybacz i stań się szczęśliwsza – odrzekł ze smutkiem w
oczach i powagą wypisaną na twarzy.
Zrobiłam to
co kazał, a następnie odezwałam się:
-
Przytuliłam, wybaczyłam i stałam się szczęśliwsza, a teraz ty się uśmiechnij –
wyszczerzyłam się, a Mulat mi zawtórował.
- To może
usiądziemy ? - wskazał na pobliską ławkę.
Zgodziłam
się, po czym skierowaliśmy się w wyznaczone miejsce. Miasto jak zawsze tętniło
życiem. Chociaż już dawno zrobiło się ciemno, ludzie mieszkający niedaleko
spacerowali ze swoimi dziećmi czy pupilkami. Wcale mnie to nie dziwiło. Sama
uwielbiałam chodzić nocą i obserwować niebo wypełnione małymi brylancikami,
które oświetlają ci drogę. Bo to zawsze z gwiazd dało się wszystko wyczytać.
Odchyliłam głowę do tyłu i rozpływałam się przez widok. Kryształki migotały w
moich oczach, a nieba nie zasłaniała żadna, chociażby najmniejsza chmurka, z
której w każdej chwili mógł rzucić się
deszcz przeźroczystych kropelek, wypełnionych prawdą i szczerością. Wtem
usłyszałam głos Zayna.
- Opowiedz
mi coś o sobie.
- Ale co
dokładnie ? –spytałam.
- No na
przykład opowiedz coś o swoim dzieciństwie.
- A co tu
dużo gadać ? Dzieciństwo jest jak bycie ciągle pijanym.
- Ale jak to
?
- Nie
pamiętasz co się działo, ale wszyscy wokół chętnie ci o tym przypominają.
- Masz rację
– powiedział po dłuższym zastanowieniu, a ja się do niego uśmiechnęłam.
– Uwielbiam
z tobą rozmawiać. Cenie to w dziewczynach. Chodzi mi o takie złote myśli jakie
ty wygłaszasz – dodał.
- Jakie
złote myśli ? Po prostu wyrażam swoje zdanie – odparłam.
- Jak tam
chcesz – zachichotał.
W tym
momencie zadzwonił mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na
wyświetlacz.
- Siemka Lou
– odebrałam.
- Hej
gołąbeczki – zachichotał.
- Tomlinson
! Jakie gołąbeczki ? – krzyknęłam zabawnie, a Zayn lekko uśmiechnął się pod
nosem.
- Dobra
nieważne. Powiedział ci już ? – spytał brązowowłosy.
- Co mi
powiedział ? – zmrużyłam oczy i popatrzyłam na Mulata, który wytrzeszczył oczy.
- Lou, ty
debilu ! Zamknij się ! – wrzasnął do słuchawki Malik.
- O sorki -
odezwał się Tommo – Wypożyczyliśmy fajny horror. Czekamy na was – dodał i się
rozłączył.
Schowałam
telefon do kieszeni i spojrzałam na chłopaka. Patrzył mi w oczy, ale nic się
nie odzywał. Świetnie kolejna niezręczna sytuacja – pomyślałam. Od razu
postanowiłam to przerwać.
- To powiesz
mi w końcu po co mnie tu ściągnąłeś ? – spytałam.
- Nie teraz.
Później. Musimy lecieć, nie ? – wyszczerzył się, a następnie pociągnął mnie za rękę.
Po 10
minutach byliśmy już w domu chłopaków. Weszliśmy do środka i ściągnęliśmy buty.
Skierowałam się do salonu, skąd dochodziły różne głosy. Zayn cały czas podążał
za mną. Gdy znalazłam się już razem z resztą, podeszłam do każdego i
przywitałam się. Brakowało tylko Harrego. Spojrzałam na dość wysoką dziewczynę
o ślicznej urodzie, siedzącą obok Lou. Wtedy nasz Tommo zabrał głos:
- Meg poznaj
moją dziewczynę Eleanor – wyszczerzył się.
Podałyśmy
sobie ręce, a następnie rzekłam:
- Boże
dziewczyno, jaka ty jesteś piękna – posłałam jej szczery uśmiech. – Nie dziwię
się, że tak za nią szalejesz – dodałam, po czym szturchnęłam Tomlinsona na co
Elka zachichotała.
- To samo
przyszło mi na myśl jak weszłaś do tego pomieszczenia – powiedziała brunetka.
W tym
momencie ktoś rzucił się na mnie od tyłu przytulając i obdarowując soczystym
buziakiem w policzek.
- Cześć
słooooonko – krzyknął głos za mną.
Odwróciłam
się i zobaczyłam naszą zgubę, czyli
Stylesa. Od razu rzuciłam mu się na szyję, na co on zaczął się śmiać.
- Stęskniłem
się za tobą – rzekł mrugając do mnie oczkiem.
- Ja też –
odparłam.
- Dobra
koniec gadania. Zaczynamy seans – zarządził Liam.
Wszyscy
zgodnie z rozkazem uspokoili się i ułożyli wygodnie na kanapie. Usiadłam między
Harrym, a Zaynem i tak zaczęliśmy oglądać film.
***Oczami Julie***
Oczywiście
Meg i Harry cały czas się śmiali, przez co psuli nam nastrój. Powiem wam, że
wyglądali jakby chodzili ze sobą od lat. No ale w końcu udało się nam ich
uciszyć. Nagle w filmie nastała cisza i niespodziewanie coś wyskoczyło.
Zaczęłam się drzeć jak nienormalna wtulając się to w Nialla, to w Liama. El też
się nieźle wystraszyła i przytuliła się do Lou. Oczywiście wszyscy się zaczęli
z nas śmiać.
- Ha ha…
Dziewczyny spokojnie – chłopaki nas uciszali, ale moje serce dalej waliło jak
szalone.
- Julie, weź
przestań. Rozpraszasz, a tak w ogóle ten film nie jest straszny – zaczęła
jęczeć Meg, tłumiąc śmiech.
- Zostaw
mnie w spokoju – wytknęłam język.
Chwilka
ciszy i jakaś zjawa zaczęła gonić dziewczynę, ówcześnie wyskakując zza drzwi.
-
AAAAaaaaaaaaa !!!! – Megan darła się jak nie normalna, gorzej niż ja wcześniej.
Zasłoniła
oczy i wtuliła się w Malika.
- Ha ha
dalej uważasz, że ten film jest nie straszny? – podniosłam jedną brew cały czas
się śmiejąc z zaistniałej sytuacji.
- To akurat
było straszne – dziewczyna założyła ręce na wysokości klatki piersiowej i
oparła głowę o ramię Zayna.
Wszyscy
zaczęli się z niej śmiać, ale po chwili wróciliśmy do oglądania filmu.
***Oczami Meg***
Przez cały
film Harry obejmował mnie, przytulał i szeptał do ucha jak bardzo za mną
tęsknił, na co ja za każdym razem wybuchałam śmiechem. Niestety inni od razu
zaczynali na mnie krzyczeć, żebym przestała chichotać bo to horror, a nie
komedia. Wtedy Styles z satysfakcją patrzył na mnie i wytykał język, a
następnie całował w czoło. Zayn patrzył na to wszystko z nie małym zdenerwowaniem.
Pare razy nawet zaczął odpychać Loczka ode mnie, mówiąc, że zamęczy mnie na
śmierć. Za to Harry tłumaczył Malikowi:
- Każdy się
stara jak może. Nie pamiętasz ? – i tak nie wiedziałam o co chodzi, ale wolałam
nie wnikać.
Gdy Lou
krzyknął, że wychodzimy na miasto, reszta niechętnie się zgodziła. Wyszliśmy z
domu i szliśmy przez centrum Londynu, kiedy nagle po drugiej stronie ulicy
zobaczyłam znajome twarze. Równo z Juls zaczęłyśmy krzyczeć, przytulać się,
skakać i piszczeć. Reszta bandy patrzyła na nas jak na wariatki.
- Wszystko w
porządku ? – spytał Liam z niepokojem.
- Tam stoi
AFROMENTAL ! – dalej zachowywałyśmy się jak przed momentem.
- To ten
zespół co go tak kochacie ? – odezwał się Zayn.
- Tak ! –
krzyknęłyśmy równo.
- Na mój
widok to tak nie reagujesz – przewrócił oczami Malik.
Bez
zastanowienia pobiegłyśmy do naszej ukochanej grupy muzycznej i zaczęłyśmy
rozmowę.
- Cześć..
Dacie nam autografy ? –odezwała się moja przyjaciółka.
- Pewnie, a
ja was już gdzieś nie widziałem ? – odezwał się Tomson.
- Dokładnie.
Wydaję mi się, że się już kiedyś poznaliśmy – dodał Łozo.
- Byłyśmy na
waszym koncercie i miałyśmy wejściówki za kulisy – wytłumaczyłam.
- To
wszystko wyjaśnia – zaśmiał się Baron.
Zrobiłyśmy
sobie z nimi kilka fotek, pogadałyśmy jeszcze chwilę, a następnie pożegnaliśmy
się.
~~~~~~~~~~~~
Hej. Jak już wiecie razem z Ms. Malik zastanawiamy się, czy nie zrobić drugiej części tego bloga. Swój głos odnośnie tego możecie oddać w ankiecie po prawej stronie.
UWAGA ! JEŚLI NIE MASZ KONTA NA BLOGSPOT, A CHCESZ DODAC KOMENTARZ, TO WYSTARCZY PRZY DODAWANIU ZMIENIC NA ANONIM ;)
100 LAT DLA KAROLCI !!!:D
...Because we love more than this... <3
SEE YA ! ^^ ;*



