...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 32 - "Is your heart taken Is there somebody else on your mind I’m so sorry, I’m so confused just tell me am I outta time?"

Bardzo ważne ! Myślimy nad skończeniem tej części bloga. Chcecie następną część ? Po prawej stronie macie ankiete więc głosujcie. 


***Oczami Julie***

Poranne promyki słońca obudziły mnie. Rozglądnęłam się wkoło i zobaczyłam Nialla siedzącego na fotelu, trzymającego w ręce mój skarb.
- Kto to jest Afromental?
- Uważaj bo zniszczysz – wyrwałam mu kartkę z autografami i przypięłam do tablicy korkowej. – To mój ulubiony zespół – wyszczerzyłam się.
- Ulubiony? Czy to nie jest ten co na plakacie?
- Tak to ten. Oni są zaj…., no bardzo fajni – zaśmiałam się.
- No a tak w ogóle to dzień dobry -  chłopak wstał.
- Dzień dobry – pocałowałam blondyna w policzek.
- Nie chce Cię martwić, ale za godzinę powinniśmy wyjechać na lotnisko.
- Że co?! Ja jeszcze nie jestem spakowana – zaczęłam latać po całym pokoju w poszukiwaniu mojej walizki.
- Dasz radę. Ja idę zrobić coś do jedzenia.
- Okay.
Zaczęłam szybko się pakować. Ciuchy, kosmetyczka, książki, laptop, ładowarka…. Ilości rzeczy nie było końca. Wszystko to zajęło mi około 30 min. Wzięłam ciuchy i poszłam się ogarnąć. Poranna toaleta, lekki makijaż i gotowe.
Pół godziny później Meg i Zayn już czekali na nas pod domem. Zabraliśmy wszystkie swoje bagaże, wsiedliśmy do taksówki i skierowaliśmy się na lotnisko. Przeszliśmy przez odprawę, a dwie godziny później zawitaliśmy do Londynu.

***Oczami Nialla***

Odwieźliśmy dziewczyny pod dom, a następnie pojechaliśmy do naszego kompleksu. Dotarłszy na miejsce, wyjęliśmy z Zaynem nasze torby i skierowaliśmy się w kierunku wejścia. Weszliśmy do przedpokoju. Akurat trafiliśmy na rozmowę reszty zespołu z Paulem.
- Musimy coś zrobić, żeby było o was głośniej – powiedział mężczyzna.
- To znaczy co? – spytał Liam.
- Już wam mówię. Bardzo dobrze, że Lou ma dziewczynę. Eleanor pasuje do Ciebie – zwrócił się  do Tommo. – Pasowałoby jeszcze, zrobić kilka ustawek. Myślałem o Niallu i Zaynie.
Wytrzeszczyłem oczy.
- Że co? – krzyknąłem.
- O… Nie słyszałem jak weszliście… – Paul uśmiechnął się do nas.
- Jakie ustawki ? Ja już skończyłem jedną z Perrie – wkurzył się Malik.
- Pasowałoby odnowić tą znajomość.
- Nie ma szans ! Pojechałem po Meg, a ty mi każesz z niej zrezygnować?! Przecież wiesz, że kocham ją !
- Zayn, spokojnie. Wiem, że Meg jest dla Ciebie ważna, ale musisz też pomyśleć o swoich przyjaciołach. Dzięki temu cały zespół skorzysta no i Little Mix też – powiedział menager spokojnym tonem.
- Ale wtedy strace Meg ! Nie rozumiesz tego?!
- Zayn ! To nie ode mnie zależy. To show biznes ! – mężczyzna podniósł głos.
Mulat strasznie się wkurzył. Rzucił torbę o podłogę i wyszedł na piętro do swojego pokoju, przy okazji trzaskając za sobą drzwiami. Ja nadal stałem w tym samym miejscu, próbując zebrać myśli.
- Niall, miałbyś ustawkę z naprawdę super dziewczyną…
- Z Julie? – spytałem próbując zrobić z Paula idiote.
- Nie… Z Sydney. Jest ona modelką – na te słowa Harry z Lou równocześnie zagwizdali, a ja spojrzałem na nich groźnie.
- Nie ! Ja już mam dziewczynę – sprzeciwiłem się.
- To ja odpowiadam za waszą karierę ! Przykro mi, ale nie ma żadnego „ale” ! Potrzebujesz sławy zarówno ty jak i Sydney ! Pójdziecie razem na najbliższą galę ! – rozkazał ochroniarz.
- Chyba śnisz – warknąłem.
- Niall, może faktycznie to nie jest zły pomysł. Co szkodzi spróbować? – włączył się do dyskusji Harry.
- Jak taki jesteś mądry to co ja mam powiedzieć Julie? Hm…? – syknąłem.

***Oczami Meg***

Razem z Juls wróciłyśmy do domu. Ledwo co weszłam do mieszkania, a już pobiegłam do swojego pokoju. Torby położyłam koło szafy, a następnie szybko wskoczyłam na łóżko. Ten lot strasznie mnie wykończył, dlatego mimo , że była godzina 12 to momentalnie zasnęłam. Obudziłam się o 14. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej ciuchy, układając w szafie. Bez zastanowienia wzięłam zimny prysznic, dzięki czemu trochę się rozbudziłam. Nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam włosy i włożyłam na siebie to:




Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Halo ? – odebrałam.
- Cześć mała – usłyszałam Zayna.
- Czemu cały czas mówisz do mnie mała ? – przewróciłam oczami.
- Bo lubię tak do ciebie mówić – zaśmiał się – z resztą nieważne. Masz dzisiaj czas o 20?
- A czemu pytasz ?
- Chciałem cię dzisiaj porwać na mały spacer.
- Spacer ? – zdziwiłam się.
- Tak. Ostatnio spędzamy ze sobą mało czasu – kręcił.
- Co ty gadasz Malik ?! – krzyknęłam rozbawiona – Przecież byłeś ze mną przez 3 dni w Polsce. Mów po co serio chcesz się spotkać.
- Muszę ci coś powiedzieć – przyznał smutno – I to nie będzie dla mnie łatwe. Boję się, że mnie znienawidzisz, ale to będzie trwało tylko pare tygodni – rzekł zrozpaczony.
- Ej Zayn. Wszystko gra ? – spytałam zaniepokojona.
- Spotkaj się ze mną. Proszę – nalegał.
- Jasne. Widzę, że to coś poważnego. To o 20 w parku.
- Nie – zaprotestował –Przyjdę po ciebie. Nie chcę, żebyś sama chodziła jak będzie ciemno.
- Dobra to pa – powiedziałam i rozłączyłam się.
Schowałam komórkę do kieszeni i zbiegłam na dół po schodach. Juls kręciła się gdzieś po kuchni, za to ja wygodnie ułożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Akurat leciał jakiś film akcji.
- I love it – powiedziałam sama do siebie.

***Oczami Julie***

Udałam się do swojego pokoju. Ledwo udało mi się dowlec moją walizkę do sypialni. Stanowczo za dużo rzeczy zabrałam. Postanowiłam wziąć długą, relaksującą, gorącą kąpiel. Wysuszyłam włosy i ubrałam się w :


W tym momencie zadzwonił telefon.
- Hej Julie. W końcu odebrałaś. Co się z Tobą działo? – po drugiej stronie usłyszałam głos Chrisa.
- Hej. No właśnie wróciłam z Polski.
- To znaczy, że teraz jesteś w Londynie? Może poszlibyśmy dzisiaj razem na lunch? – spytał, a ja w tej chwili poczułam głód.
- Jasne. To może w tej restauracji dwie przecznice od mojego domu?
- Pewnie. Będę tam za 20 minut.
- Okay. No to do zobaczenia – cmoknęłam w słuchawkę i się rozłączyłam.
Wskoczyłam pędem do łazienki i poprawiłam makijaż. A następnie wybiegłam z domu, kierując się w wyznaczone miejsce.
Na miejscu byłam po 15 minutach, a w środku czekał już na mnie Chris. Przywitałam się z nim, a następnie usiadłam naprzeciwko niego.
- Jak tam u Ciebie?
- A wszystko w porządku. Wyjazd do Polski mi pomógł – uśmiechnęłam się.
- Znowu uciekłaś ? – chłopak się zaśmiał.
- Tak, potrzebowałam tego.
- A jak tam sprawy z Niallem? – spytał niepewnie.
- Wszystko dobrze, wróciliśmy do siebie – wyszczerzyłam się, a chłopakowi od razu zrzedła mina.
- Mam nadzieje, że Cię nie zrani. Bo będzie miał ze mną do czynienia  – wymusił u siebie uśmiech.
- Nie martw się – wzięłam go za rękę. – Nie zrani mnie.
- Jeśli tak uważasz… – chłopak odsunął swoją dłoń – To co zamawiamy?
- Ja sałatkę grecką i do tego sok.
Lunch upłynął nam w dobrym humorze. Później poszliśmy pospacerować po Londynie, ja za starych czasów. Udaliśmy się pod Big Bena, Tower of London. To miasto chyba nigdy mi się nie znudzi. Ma taki swój magiczny urok. Sądzę, że jest nawet bardziej romantyczne niż Paryż. Po kilku godzinach Chris odprowadził mnie pod dom. Udałam się od razu do mojego pokoju i włączyłam facebooka.
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer ! – darła się Meg.
- Okay ! – odkrzyknęłam.
W tym momencie dostałam SMS’a.

„Hej kochanie ;** Stęskniłem się za Tobą. Widzimy się? Niall. ”

„Jasne tylko o której i gdzie? Julie. Xoxo”

„ U nas w domu za 30 minut. Chłopaki wypożyczyli jakiś fajny film”

„ Dobra ;) Do zobaczenia ;**”

***Oczami Meg***

Zaczęłam oglądać. Film był niesamowity. Chyba najlepszy jaki przykuł moją uwagę w ostatnim czasie.  Gdy już dobiegł końca, wstałam i skierowałam się do kuchni. Ruda chyba była u siebie na górze i rozpakowywała swoje rzeczy. Z resztą nieważne. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam składniki odpowiednie do zrobienia naleśników. Do miski wbiłam jajko, nalałam mleka, wsypałam trochę mąki, a na końcu wszystko zmiksowałam. Kucnęłam, aby z szafki wygrzebać patelnie. Po paru minutach się udało. Wzięłam się za smażenie. Poszło mi dość sprawnie. Gotowe naleśniki posmarowałam nutellą, a następnie ułożyłam na talerzu. Na sam koniec wyciągnęłam z lodówki bitą śmietanę i ozdobiłam nią moją kolacje. Usiadłam do stołu i wszystko wchłonęłam w natychmiastowym tempie. Pozmywałam po sobie i spojrzałam na chaos panujący w kuchni. Jajka porozbijane na podłodze, rozlane mleko na blatach
– Taa cała ja – pomyślałam.
Chwyciłam do ręki ściereczki i sprawnie ogarnęłam pomieszczenie. Spojrzałam na zegarek, wiszący w kuchni. Była 19:55, więc Zayn lada moment miał tu być. Pobiegłam szybko na górę i wleciałam pędem do łazienki. Poprawiłam lekko makijaż i przeczesałam ręką włosy. Wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Przechodząc obok pokoju Juls krzyknęłam:
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer.
- Okay – odkrzyknęła.
Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi.
- Hej – cmoknęłam go w policzek, tym samym się z nim witając.
- I jak gotowa ? – wyszczerzył się.
- Tak.
Wyszliśmy za furtkę i skierowaliśmy się w stronę parku.

***Oczami Julie***

Miałam tylko pół godziny do wyjścia, więc poszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. Całe szczęście mój makijaż nie był tak bardzo zniszczony, więc zostawiłam go w takim stanie. Zeszłam na dół i ubrałam trampki. Postanowiłam nie wzywać taksówki tylko iść pieszo. Po 20 minutach doszłam do willi chłopaków. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi się uchyliły, a za nimi stał Liam. Gdy mnie zobaczył, zmieszał się lekko, a po chwili uśmiechnął.
- Hej – pocałowałam go w policzek.
- Siemka – wyszczerzył się. – Wchodź.
Weszłam do środka. W domu jak zwykle były tłumy.
- O Julie przyszła – Lou podbiegł do mnie i mocno przytulił, że prawie się wywaliłam.
- Lou, też się cieszę, że Cię widzę, ale możesz mnie tak nie ściskać? – zaśmiałam się.
- No właśnie. She’s mine !!! – wybuchnął śmiechem Niall. – Cześć piękna – Horan podszedł do mnie.
- Cześć kochanie – cmoknęłam go w usta.
Później przywitałam się z Harrym. Wtedy do kuchni weszła jakaś brunetka.
- A no właśnie Julie, poznaj Eleanor, moją dziewczynę.
- O hej. Miło mi Cię poznać. Lou baaaaaaaaaaaaardzo dużo o Tobie mówił – spojrzałam w tej chwili na zarumienionego Tommo.
- A właśnie. Pożyczyliśmy jakiś horror. Może oglądniemy? – tym razem odezwał się Liam.
- Horror? Nieee…. – obie z Elką nie byłyśmy z tego zbyt zadowolone.
- Ej nie pękajcie – zaśmiał się Harry i w tej chwili dostał kuksańca ode mnie.
- To bolało.
- Bo miało – wytknęłam język i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ej zadzwonię po nasze gołąbeczki okay? – tym razem odezwał się Lou.
- No raczej, a my zrobimy frytki – wyszczerzył się Horan.
Poszliśmy więc razem z El do kuchni i zaczęliśmy przygotowywanie. Chipsy, cola, soki, popcorn, frytki, żelki…
- Oszaleliście? Kto to wszystko zje? – Harry wszedł to pomieszczenia.
- No zgadnij – odezwałam się, zerkając znacząco na Nialla.
- Oka-ay.
Porozkładaliśmy jedzenie na pobliskiej ławie i przynieśliśmy dużo poduszek i kocy.
- Musze Ci coś powiedzieć Eleanor… - zaczęłam. – Masz świetne buty. Gdzie je kupiłaś?
- Ha ha. W galerii. Jak chcesz możemy się kiedyś wybrać razem – uśmiechnęła się mile.
- No jasne.
W tej chwili do pomieszczenia weszły nasze gołąbeczki, czyli Zayn i Meg. Dziewczyna się przywitała z wszystkimi, a Niall usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem. Za chwilkę wszyscy zebrali się przed tv. Ja siedziałam oczywiście koło blondyna i Payna. Meg koło Harrego i Zayna, a koło Liama, El wraz z Lou. W końcu film się zaczął.

***Oczami Meg***

Cała droga przemijała nam w niezręcznej ciszy. Nigdy jeszcze tak dziwnie się nie czułam dlatego zaczęłam:
- Co cię gryzie ?
- Nic – odparł krótko.
- Przecież chciałeś o czymś pogadać. Śmiało, nie gryzę – uśmiechnęłam się do niego, tym samym zachęcając do rozmowy.
- No i dlaczego nie mogliśmy zacząć naszej znajomości w ten sposób ? – mruknął pod nosem. Dla własnego dobra zignorowałam to.
- Więc ? – drążyłam temat.
- Powiem ci później. Nie chcę psuć tak miłej chwili, a tak w ogóle chcę cię przeprosić.
- Za co ? – spytałam zdziwiona.
- Za wszystko co ci zrobiłem. Za to kiedyś cię skrzywdziłem, czy na ciebie krzyczałem.
 - Można długo żywić do kogoś urazę, ale po co ? Przecież można otworzyć serce na drugiego człowieka, przytulić go, wybaczyć i przez to być szczęśliwszym – uśmiechnęłam się mile.
- W takim razie przytul mnie, wybacz i stań się szczęśliwsza – odrzekł ze smutkiem w oczach i powagą wypisaną na twarzy.
Zrobiłam to co kazał, a następnie odezwałam się:
- Przytuliłam, wybaczyłam i stałam się szczęśliwsza, a teraz ty się uśmiechnij – wyszczerzyłam się, a Mulat mi zawtórował.
- To może usiądziemy ? - wskazał na pobliską ławkę.
Zgodziłam się, po czym skierowaliśmy się w wyznaczone miejsce. Miasto jak zawsze tętniło życiem. Chociaż już dawno zrobiło się ciemno, ludzie mieszkający niedaleko spacerowali ze swoimi dziećmi czy pupilkami. Wcale mnie to nie dziwiło. Sama uwielbiałam chodzić nocą i obserwować niebo wypełnione małymi brylancikami, które oświetlają ci drogę. Bo to zawsze z gwiazd dało się wszystko wyczytać. Odchyliłam głowę do tyłu i rozpływałam się przez widok. Kryształki migotały w moich oczach, a nieba nie zasłaniała żadna, chociażby najmniejsza chmurka, z której w każdej chwili  mógł rzucić się deszcz przeźroczystych kropelek, wypełnionych prawdą i szczerością. Wtem usłyszałam głos Zayna.
- Opowiedz mi coś o sobie.
- Ale co dokładnie ? –spytałam.
- No na przykład opowiedz coś o swoim dzieciństwie.
- A co tu dużo gadać ? Dzieciństwo jest jak bycie ciągle pijanym.
- Ale jak to ?
- Nie pamiętasz co się działo, ale wszyscy wokół chętnie ci o tym przypominają.
- Masz rację – powiedział po dłuższym zastanowieniu, a ja się do niego uśmiechnęłam.
– Uwielbiam z tobą rozmawiać. Cenie to w dziewczynach. Chodzi mi o takie złote myśli jakie ty wygłaszasz – dodał.
- Jakie złote myśli ? Po prostu wyrażam swoje zdanie – odparłam.
- Jak tam chcesz – zachichotał.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.
- Siemka Lou – odebrałam.
- Hej gołąbeczki – zachichotał.
- Tomlinson ! Jakie gołąbeczki ? – krzyknęłam zabawnie, a Zayn lekko uśmiechnął się pod nosem.
- Dobra nieważne. Powiedział ci już ? – spytał brązowowłosy.
- Co mi powiedział ? – zmrużyłam oczy i popatrzyłam na Mulata, który wytrzeszczył oczy.
- Lou, ty debilu ! Zamknij się ! – wrzasnął do słuchawki Malik.
- O sorki - odezwał się Tommo – Wypożyczyliśmy fajny horror. Czekamy na was – dodał i się rozłączył.
Schowałam telefon do kieszeni i spojrzałam na chłopaka. Patrzył mi w oczy, ale nic się nie odzywał. Świetnie kolejna niezręczna sytuacja – pomyślałam. Od razu postanowiłam to przerwać.
- To powiesz mi w końcu po co mnie tu ściągnąłeś ? – spytałam.
- Nie teraz. Później. Musimy lecieć, nie ? – wyszczerzył się, a  następnie pociągnął mnie za rękę.
Po 10 minutach byliśmy już w domu chłopaków. Weszliśmy do środka i ściągnęliśmy buty. Skierowałam się do salonu, skąd dochodziły różne głosy. Zayn cały czas podążał za mną. Gdy znalazłam się już razem z resztą, podeszłam do każdego i przywitałam się. Brakowało tylko Harrego. Spojrzałam na dość wysoką dziewczynę o ślicznej urodzie, siedzącą obok Lou. Wtedy nasz Tommo zabrał głos:
- Meg poznaj moją dziewczynę Eleanor – wyszczerzył się.
Podałyśmy sobie ręce, a następnie rzekłam:
- Boże dziewczyno, jaka ty jesteś piękna – posłałam jej szczery uśmiech. – Nie dziwię się, że tak za nią szalejesz – dodałam, po czym szturchnęłam Tomlinsona na co Elka zachichotała.
- To samo przyszło mi na myśl jak weszłaś do tego pomieszczenia – powiedziała brunetka.
W tym momencie ktoś rzucił się na mnie od tyłu przytulając i obdarowując soczystym buziakiem w policzek.
- Cześć słooooonko – krzyknął głos za mną.
Odwróciłam się  i zobaczyłam naszą zgubę, czyli Stylesa. Od razu rzuciłam mu się na szyję, na co on zaczął się śmiać.
- Stęskniłem się za tobą – rzekł mrugając do mnie oczkiem.
- Ja też – odparłam.
- Dobra koniec gadania. Zaczynamy seans – zarządził Liam.
Wszyscy zgodnie z rozkazem uspokoili się i ułożyli wygodnie na kanapie. Usiadłam między Harrym, a Zaynem i tak zaczęliśmy oglądać film.

***Oczami Julie***

Oczywiście Meg i Harry cały czas się śmiali, przez co psuli nam nastrój. Powiem wam, że wyglądali jakby chodzili ze sobą od lat. No ale w końcu udało się nam ich uciszyć. Nagle w filmie nastała cisza i niespodziewanie coś wyskoczyło. Zaczęłam się drzeć jak nienormalna wtulając się to w Nialla, to w Liama. El też się nieźle wystraszyła i przytuliła się do Lou. Oczywiście wszyscy się zaczęli z nas śmiać.
- Ha ha… Dziewczyny spokojnie – chłopaki nas uciszali, ale moje serce dalej waliło jak szalone.
- Julie, weź przestań. Rozpraszasz, a tak w ogóle ten film nie jest straszny – zaczęła jęczeć Meg, tłumiąc śmiech.
- Zostaw mnie w spokoju – wytknęłam język.
Chwilka ciszy i jakaś zjawa zaczęła gonić dziewczynę, ówcześnie wyskakując zza drzwi.
- AAAAaaaaaaaaa !!!! – Megan darła się jak nie normalna, gorzej niż ja wcześniej.
Zasłoniła oczy i wtuliła się w Malika.
- Ha ha dalej uważasz, że ten film jest nie straszny? – podniosłam jedną brew cały czas się śmiejąc z zaistniałej sytuacji.
- To akurat było straszne – dziewczyna założyła ręce na wysokości klatki piersiowej i oparła głowę o ramię Zayna.
Wszyscy zaczęli się z niej śmiać, ale po chwili wróciliśmy do oglądania filmu.

***Oczami Meg***

Przez cały film Harry obejmował mnie, przytulał i szeptał do ucha jak bardzo za mną tęsknił, na co ja za każdym razem wybuchałam śmiechem. Niestety inni od razu zaczynali na mnie krzyczeć, żebym przestała chichotać bo to horror, a nie komedia. Wtedy Styles z satysfakcją patrzył na mnie i wytykał język, a następnie całował w czoło. Zayn patrzył na to wszystko z nie małym zdenerwowaniem. Pare razy nawet zaczął odpychać Loczka ode mnie, mówiąc, że zamęczy mnie na śmierć.  Za to Harry tłumaczył Malikowi:
- Każdy się stara jak może. Nie pamiętasz ? – i tak nie wiedziałam o co chodzi, ale wolałam nie wnikać.
Gdy Lou krzyknął, że wychodzimy na miasto, reszta niechętnie się zgodziła. Wyszliśmy z domu i szliśmy przez centrum Londynu, kiedy nagle po drugiej stronie ulicy zobaczyłam znajome twarze. Równo z Juls zaczęłyśmy krzyczeć, przytulać się, skakać i piszczeć. Reszta bandy patrzyła na nas jak na wariatki.
- Wszystko w porządku ? – spytał Liam z niepokojem.
- Tam stoi AFROMENTAL ! – dalej zachowywałyśmy się jak przed momentem.
- To ten zespół co go tak kochacie ? – odezwał się Zayn.
- Tak ! – krzyknęłyśmy równo.
- Na mój widok to tak nie reagujesz – przewrócił oczami Malik.
Bez zastanowienia pobiegłyśmy do naszej ukochanej grupy muzycznej i zaczęłyśmy rozmowę.
- Cześć.. Dacie nam autografy ? –odezwała się moja przyjaciółka.
- Pewnie, a ja was już gdzieś nie widziałem ? – odezwał się Tomson.
- Dokładnie. Wydaję mi się, że się już kiedyś poznaliśmy – dodał Łozo.
- Byłyśmy na waszym koncercie i miałyśmy wejściówki za kulisy – wytłumaczyłam.
- To wszystko wyjaśnia – zaśmiał się Baron.
Zrobiłyśmy sobie z nimi kilka fotek, pogadałyśmy jeszcze chwilę, a następnie pożegnaliśmy się.
~~~~~~~~~~~~
Hej. Jak już wiecie razem z Ms. Malik zastanawiamy się, czy nie zrobić drugiej części tego bloga. Swój głos odnośnie tego możecie oddać  w ankiecie po prawej stronie.
UWAGA ! JEŚLI NIE MASZ KONTA NA BLOGSPOT, A CHCESZ DODAC KOMENTARZ, TO WYSTARCZY PRZY DODAWANIU ZMIENIC NA ANONIM ;) 

100 LAT DLA KAROLCI !!!:D
...Because we love more than this... <3
SEE YA ! ^^ ;*

środa, 15 sierpnia 2012

Rozdział 31 - "Baby let me find out your secret Just let me in, let me show you that I keep it Close to my heart jump in the deep end Just let me in and let me show you what I'm meaning "


***Oczami Julie***

Wróciłam z Niallem z orlika. Weszliśmy do domu i od razu udałam się w stronę kuchni.
- Horan głodny jesteś? Właśnie robię zapiekanki. Może chcesz jedną? – spytałam.
- No jasne. Tylko musze pare telefonów wykonać, wiesz zarezerwować na jutro bilet, zadzwonić do Paula i takie tam.
- Okay jasne. Jak chcesz, możesz pogadać w moim pokoju – uśmiechnęłam się.
Za chwilkę byłam już sama w pomieszczeniu. Między kolejnymi telefonami zjedliśmy razem z blondaskiem naszą kolacje. Miałam chwilkę wolnego, więc postanowiłam wrócić do mojej ulubionej czynności z przed kilku miesięcy czyli czytania. A dokładniej czytania moich kochanych romansideł. Wybrałam Nickola Spearksa. Ten gościu to umie doprowadzić czytelnika do wzruszenia. Oczywiście ja, jako bardzo wrażliwa osoba, poryczałam się przy niej jak bóbr. Obgryzając moje paznokcie, pochłaniałam kolejne strony. Kiedy Niall przyszedł do mnie, zastał mnie w okropnym stanie. Cały mój makijaż, nad którym tyle się męczyłam, był całkiem rozmazany. Koło mnie leżała masa rozrzuconych chusteczek higienicznych.
- Julie? Coś się stało? Ktoś zrobił Ci krzywdę? – chłopak zaniepokoił się i wziął mnie za rękę.
- To takie piękne. Przed jej śmiercią, postanowili wziąć ślub. To to to to takie romantyczne – udało mi się wyjąkać.
- Ale o czym ty mówisz? – zdziwił się.
- No o książce. A o czym innym? – popatrzyłam na niego jak na debila.
- Ha ha. To przez to płaczesz? Przez jakieś durne romansidło? – Niall wybuchł niepohamowanym śmiechem.
- Durne romansidło?! Odwołaj to ! – popatrzyłam na niego wzrokiem mordercy.
- Taka jest prawda ! – chłopak dalej szydził.
- To się doigrałeś ! – krzyknęłam, bijąc blondyna poduszką, którą akurat miałam pod ręką.
- Ej przestań ! – oboje śmialiśmy się jak nie normalni.
- Aha ! Mam ją ! – powiedział uradowany Horan, kiedy przejął poduszkę.
- Co teraz zamierzasz zrobić? – spytałam, robiąc oczka ze shreka.
- No sam nie wiem – wyszczerzył się.
W tym momencie zaczęliśmy biegać po całym salonie. O mało co nie strąciliśmy wazonu z Chin i kwiatka stojącego na ławie. Prawie poryczałam się ze śmiechu. Niestety chwila nie uwagi i chłopakowi udało się mnie dogonić. Objął mnie za biodra i oboje się wywróciliśmy. Nadal był w posiadaniu poduszki więc zasłaniałam się rękoma, tylko, żeby nie oberwać. Blondyn znalazł się tuż nade mną. Zamiast mnie uderzyć tą nieszczęsną poduszką, pocałował mnie. Najpierw powolny, czuły pocałunek, później coraz odważniejszy. Nasze języki zahaczały o siebie, tańcząc taniec miłości. Chłopak oderwał się ode mnie i spojrzał tymi swoimi nieziemskimi, niebieskimi oczami. Uśmiechnęłam się szeroko i znów jego usta dotykały moich, poczułam gorąco. W moim brzuchu latały miliony motyli. Oczywiście ta magiczna chwila nie trwała zbyt długo. Przeszkodził nam dzwonek do drzwi.
- No kur… - Horan był zawiedziony.
- Sory, musze otworzyć – powiedziałam niechętnie, wstając z podłogi.
Podeszłam do drzwi, za którymi stał mój tata.
- Hej. Zapomniałem kluczy. Czemu tak długo nie otwierałaś? – spytał wchodząc do domu.
- Yyy… W łazience byłam – skłamałam.
Za ten czas chłopak ogarnął syf jaki zrobiliśmy w salonie i włączył pierwszy lepszy film na DVD. Okazało się, że to był jeden z moich ulubionych  czyli „Next” z Nicolas Cage. Na pewno was zaskoczyłam bo myśleliście, że ja tylko lubię romansidła. Otóż nie prawda, bo uwielbiam filmy akcji.
- O widzę, że oglądacie ten fajny film. Mogę się dosiąść ? – spytał ojciec.
- Jasne niech pan siada – powiedział blondyn, ale widać było, że nie jest zbytnio z tego zadowolony.
Siadłam więc koło chłopaka, a ten objął mnie ramieniem. Ale po chwili zaprzestał tej czynności. Zdziwiłam się i popatrzyłam na irish boya, który był duszony wzrokiem mojego taty. Zaśmiałam się i wróciłam do oglądania. Całe szczęście po 30 minutach komórka zadzwoniła i tata poszedł obgadać interesy.
Horan przybliżył się do mnie, a ja położyłam swoją głowę na jego ramieniu. On pocałował mnie w czoło i wróciliśmy do oglądania filmu.
Kiedy film się zakończył chłopak powiedział:
- Kurde. Świetny był by film, ale tak głupio się zakończył. Więc nie lubię go – założył ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Ha ha wiedziałam, że to powiesz. Powinni zrobić drugą część – zaśmiałam się.
- Ej jeszcze jest wcześnie, może się gdzieś przejdziemy? – zapytał.
- Dochodzi 23:00 – marudziłam.
- No choooodź – nie odpuszczał.
- Dobra, pokaże Ci moje ulubione miejsce – uśmiechnęłam się szeroko.
Ubrałam swoją granatową bluzę z Hollister , ponieważ w Polsce wieczory są dość chłodne. Do tego moje ukochane jeansy i białe conversy. Włosy spięłam w wysokiego koka i założyłam bandankę.
Szliśmy ciemną ulicą, którą ledwo oświecały światła dochodzące z domów. Przeszliśmy koło domu Meg. Światło w salonie było zapalone, a dzięki temu, że sofa jest naprzeciwko okna, zauważyliśmy Megan i Zayna. Otworzyłam szeroko oczy.
- Czy oni właśnie…?  - zatkało mnie.
- Wow. Nieźle im idzie, jeśli już się całują – Horan jak zwykle z wszystkiego się śmiał.
- To romantyczne ! – dałam mu kuksańca.
Po chwili Meg odepchnęła chłopaka. Coś rozmawiali później wyłączyli wszystkie światła i najprawdopodobniej zaczęli oglądać jakiś film.
- Założę się o 10 funtów, że oglądają horror – wyszczerzył się blondas.
- Nie sądzę. Myślę, że oglądają jakąś komedię – droczyłam się.
- Zakład?
- Zakład – podałam rękę chłopakowi.
- Ale jak teraz to sprawdzimy? – chłopak podrapał się po głowie.
- Może pójdziemy do nich? – pokazałam klucz.
- Skąd go masz?
- Ha ha.  Mam zapasowy na wypadek, gdyby Meg znowu go zapomniała wziąć z domu – zaśmiałam się.
- Okay to idziemy.
Ostrożnie otworzyłam bramkę, aby nie wydała żadnego dźwięku. Szybko pobiegliśmy, aby nie zobaczyli nas w oknie.
- Całe szczęście, że jej pies jest w klatce – uśmiechnęłam się.
- To co teraz? – spytał.
- Pobiegnij i zadzwoń do drzwi– szeptałam.
- Okay – chłopak wyszedł z ukrycia, rozglądnął się i na palcach powędrował w stronę drzwi.

**Oczami Meg **

Razem z Zaynem oglądaliśmy horror, kiedy po pomieszczeniu rozległ się dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek znajdujący się na mojej ręce. Było już grubo po 23.
- Kto przychodzi do kogoś o tej godzinie ?! – spytałam ironicznie Malika, po czym przewróciłam oczami.
Niechętnie podniosłam się z kanapy i udałam się sprawdzić kim jest tajemnicza osoba, która zakłóca mój spokój. Otworzyłam drzwi, ale ku mojemu zdziwieniu, zastałam pustkę. Nikogo tam nie było. Wychyliłam lekko głowę na zewnątrz, ale nic. Do oglądania filmu wróciłam lekko nieobecna. Myślami byłam zupełnie gdzie indziej.
- Kto to był ? – Malik spojrzał na mnie przenikliwie.
- Nie wiem – wzruszyłam ramionami, nie odrywając oczu od telewizora.
- Przecież poszłaś otworzyć – dalej wiercił mnie swoim wzrokiem.
- Nikogo tam nie było – odparłam lekko rozdrażniona.
- Doobraa – podniósł ręce w geście niewinności – Ale czemu jesteś taka zdenerwowana ?
Na to pytania gwałtownie odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
- Co jeśli to był ten koleś, który śledził mnie w Londynie ?
- Ej, mała, nie stresuj się tym. Przecież jakby co masz mnie – wyszczerzył się – Przecież cię obronię – dodał zadowolony z siebie.
Nic nie odpowiedziałam, tylko powróciłam do oglądania filmu. Wtedy poczułam ciepłą dłoń Zayna na mojej. Przysunął się do mnie i objął ramieniem.
- W końcu obiecałem, że cię będę chronił, poza tym jestem twoim ochroniarzem.
- Zayn nie możesz być moim ochroniarzem. Ty jesteś gwiazdą – gwałtownie podniosłam się i stanęłam naprzeciwko niego.
- No i co z tego. Jestem też zwykłym chłopakiem i chcę bronić dziewczynę, która dla mnie coś znaczy – odparł lekko wkurzony.
- Ty nic nie rozumiesz – opuściłam rezygnująco ręce.
- To mi wytłumacz.
- Jeśli tobie się coś stanie to dość, że ja bym miała wyrzuty sumienia, to jeszcze twoje fanki by mnie rozszarpały – gestykulowałam.
- W tym momencie liczysz się tylko ty – wstał i zbliżył się do mnie – Jeśli tobie coś grozi to nie pozwolę, żeby stała ci się krzywda – dodał już ciszej.
- Doceniam wszystko co dla mnie robisz, ale to już lekka przesada. Lepiej zajmij się śpiewaniem – zasugerowałam.
- Wiesz co ? Niepotrzebnie tu w ogóle przyjeżdżałem. Ty nie widzisz tego, że za tobą szaleje ?! Wszystko co robię to robię po to, abyś w końcu dała mi szanse. Ale jak na razie się na to nie zapowiada – prychnął wkurzony.
- Bo ty jesteś gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną.
- Tak ? Zwykła dziewczyna zna Rihanne czy Cher Lloyd ?! – zapytał.
- To nie moja zasługa tylko mojej mamy. Dobrze o tym wiesz – odparłam i w tym momencie usłyszeliśmy jak ktoś próbuje wejść do domu. Na szczęście były zamknięte na wszystkie spusty.
Automatycznie doskoczyłam do Malika i wskoczyłam w jego ramiona. Spojrzałam na niego, a on lekko uśmiechnął się pod nosem. Szturchnęłam go, a on się zaśmiał.
- Widzisz. Jednak mnie potrzebujesz – zachichotał – Trzymaj się mnie. Idę sprawdzić kto to – dodał i ruszył przed siebie.
Natychmiast złapałam go za rękę.
- Czekaj – powiedziałam i zaczęłam uważnie wsłuchiwać się w ciszę – Ten ktoś już sobie poszedł. Nic nie słychać – dodałam podejrzliwie.
- W takim razie chodź oglądać film, tylko na wszelki wypadek masz ode mnie nie odchodzić, jasne ? – spytał, a ja przytaknęłam mu.
Usiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy film. Kompletnie nie wiedziałam o co w nim chodzi, bo cały czas musiałam przerywać seans. Nagle po pomieszczeniu rozległ się wielki huk, dochodzący z kuchni. Wzdrygnęłam się, a Zayn mocniej mnie objął.
- Poczekaj tu. Tylko nigdzie się nie ruszaj – cmoknął mnie w policzek i poszedł na przeszpiegi.
Bez zastanowienia wstałam i pobiegłam za nim, a następnie chwyciłam jego dłoń.
- Miałaś zostać – krzyknął szeptem.
- Wolę być jakby co koło ciebie – uśmiechnęłam się niewinnie.
Ścisnął moją dłoń mocniej i spojrzał głęboko w oczy. Wpatrywałam się w niego i nie wiedziałam co dzieje się wokół mnie. Staliśmy w wejściu do kuchni, w której nagle zaświeciło się światło. Odwróciłam głowę w stronę pomieszczenia i ujrzałam śmiejącą się Juls z Nialla, który klęczał nad rozwalonym naczyniem, w którym było spaghetti. Przetarłam oczy, ale zobaczyłam to samo.
- Co wy tu do cholery robicie ?! – wrzasnął Zayn.
Niall natychmiast posprzątał uszkodzone przez niego rzeczy i razem z Juls stanęli naprzeciwko nas, jakby szykowali się na wyrok.
- Sory, byłem głodny – tłumaczył się Blondasek.
- Wiecie jak mnie wystraszyliście ? – spytałam z wyrzutem.
- Przeprosiliśmy – odparła nadal rozbawiona dziewczyna.
- Widzę, że przeszkodziliśmy – odparł Horan i wskazał na  nasze złączone dłonie.
Natychmiast puściłam rękę Zayna, ale on ją od razu chwycił i odparł:
- Tak przeszkodziliście, oglądaliśmy właśnie film – najwyraźniej był dalej zły na tą dwójkę.
- Czyżby horror – Horan dalej dopytywał.
- Tak, a co? – spytał zdziwiony Malik.
- Ha ha no dalej Juls, zapłata – blondyn zaśmiał się.
- No dobra – dziewczyna dała mu 100 funtów. - No to jeszcze raz Sory. Do jutra na lotnisku – rzuciła szybko Juls i pociągnęła Nialla za sobą po chwili już ich nie było.

***Oczami Julie***

Wyszliśmy z domu Meg.
- Trochę głupio wyszło nie?
- No faktycznie – chłopak zachowywał powagę. – To, gdzie chciałaś mnie zabrać?
- Do jednego magicznego miejsca – uśmiechnęłam się słodko.
Weszliśmy na mały pagórek i usiedliśmy na trawie pod drzewem.  Podziwialiśmy widok pięknie oświetlonego miasta jakim jest Nowy Sącz. Światło księżyca odbijało się o taflę wody Dunajca.
- I jak Ci się podoba? Ładnie? – spytałam.
- Ten widok nie jest ładniejszy niż ty – cmoknął mnie w policzek.
- Nie gadaj głupot – zarumieniłam się.
- To prawda przecież.
- Yhm… Jasne.
- O popatrz spadająca gwiazda ! Pomyśl życzenie – chłopak wskazał na niebo.
- Żeby wszystko było tak jak teraz – pomyślałam.
- Ty też pomyśl życzenie.
- Ja nie musze. Mam wszystko – chłopak wziął mnie za rękę.
Zdziwiło mnie to, a zarazem mega wzruszyło.
- Niall…
- Tak?
- Obiecaj mi coś – powiedziałam niepewnie.
- Ale co? – zdziwił się.
- Jeśli mnie kochasz, obiecaj mi że nigdy mnie nie opuścisz – odwróciłam wzrok.
- Nigdy – chwycił mnie za podbródek i pocałował.

**Oczami Meg**

- Idziemy się przejść ? – spytał z nadzieją Mulat.
- Dochodzi północ.
- Prooooszę – przeciągał sylaby dopóki się nie zgodziłam.
- Yyyh . No dobra, chodź.
Złapałam w rękę swoją jeansową kurtkę i wyszliśmy. Wędrowaliśmy dobrze mi znanymi uliczkami. Standartowo udaliśmy się do parku i usiedliśmy na ławce. Każda przechodząca osoba wzbudzała teraz we mnie pewien niepokój. Wszyscy wydawali mi się podejrzani. W głowie miałam tylko mojego prześladowcę. Czemu ten chłopak w Londynie mnie śledził ? Nic nikomu nie zrobiłam, przynajmniej tak mi się wydaję. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Szybko ją otarłam, a w tym momencie spostrzegłam, że Zayn mnie obserwuje. Już chciał coś powiedzieć, ale szybko rzuciłam:
- Zimna noc jak na lato, nie ? – sztucznie się uśmiechnęłam.
- Nie kręć. Meg co się dzieje ? – spytał przepełniony troską.
- Nic się nie dzieje – skłamałam.
W tym momencie moja komórka się odezwała. Szybko wygrzebałam ją z kieszeni i odebrałam:
- Halo ?
- W końcu Meg. Próbuje się do ciebie dodzwonić od dwóch dni. Martwiłem się. Jak mogłaś do mnie nie zadzwonić – Harry wrzeszczał do słuchawki.
- Uspokój się – zaśmiałam się słodko – Przepraszam. To się więcej nie powtórzy proszę pana.
- Proszę Pana ? – spytał rozbawiony – Czyżby dama chciała się ze mną droczyć ? – zachichotał.
- Może kiedy indziej - odpowiedziałam.
- Co u ciebie ? – spytał nagle.
- Dobrze. Zayn się mną zajmuje.
- Taa Zayn – mruknął – Też chciałem lecieć, ale Paul mi zabronił. Teraz pilnuję mnie całą dobę, żebym przypadkiem nie wsiadł w samolot – odparł oburzony.
- Haha. Niedługo się Misiek i tak zobaczymy . Pa  - cmoknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Wsadziłam telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Malika, który od paru minut mi się przyglądał.
- Misiek ? – spytał zdezorientowany.
- Harry dzwonił – zaśmiałam się.
- Aha, fajnie. Nie przypominam sobie, żebyś tak do mnie mówiła – powiedział oburzony.
- Już się tak nie dąsaj. Chodź. Wracamy Misiek – wytknęłam do niego język, a on się wyszczerzył.
Po 10 minutach byliśmy w domu. Pobiegłam na górę i złapałam piżamę. Wskoczyłam pod prysznic. Następnie wysuszyłam włosy i weszłam do łóżka. Zaczęłam rozmyślać nad swoim życiem przez co nie mogłam spać. Nagle usłyszałam jakiś szelest na zewnątrz. Zlekceważyłam to, ale zaczęłam czuć się trochę nieswojo. Wstałam i pobiegłam do pokoju Malika. Nie pukając, wpadłam do pomieszczenia, szybko zamykając drzwi. Oparłam się o nie i spojrzałam w stronę Zayna. Także nie spał. Widać było, że trochę zdziwiła go moja wizyta.
- Ducha zobaczyłaś czy co ? – zaśmiał się.
- Ha ha zabawane. Słyszałam jakiś szelest za oknem boję się sama siedzieć w pokoju. Mogę spać z tobą ? – spytałam.
- No pewnie – uśmiechnął się zachęcająco, a następnie odchylił kawałek kołdry.
Wskoczyłam obok niego i od razu poczułam ciepło. Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć, ale usłyszałam Malika:
- Przyznaj się, że to był tylko pretekst, aby spać ze mną.
- Jak chcesz to mogę iść do siebie – zaczęłam wstawać, ale Zayn przyciągnął mnie do siebie, musnął moją szyję, a następnie wtulony we mnie zasnął. Po chwili zrobiłam to samo.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O matko :D Dziękujemy za prawie 10300 wejść !!! Jesteście niesamowici. Mamy nadzieję, że nie zanudziłyśmy was tym rozdziałem na śmierć. Bardzo prosimy o komentarze, ponieważ są one dla nas motywujące, a ostatnio weny brak. :/ 
 Do zobaczenia za tydzień. :) 

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;*

środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 30 - I’m broken, do you hear me? I’m blinded, ‘cuz you are everything I see I’m dancing, alone I’m praying That your heart will just turn aroun


***Oczami Mai***
Siedziałam w moim pokoju i pisałam z koleżankami, kiedy Niall wparował do mojej sypialni trzaskając drzwiami za sobą. Był mega wkurzony.
- Uważaj bo urwiesz mi drzwi – zaśmiałam się.
- Sory, może pójdę gdzie indziej – powiedział ponuro, z zamiarem wyjścia z pomieszczenie.
- Nie ! Zostań – wskazałam na fotel.
Chłopak zrobił tak jak mu powiedziałam. Siedział tępo gapiąc się w ścianę.
- Ziemia do Nialla ! Co się stało? – w tym momencie blondyn się ocknął.
- Nie ważne – burknął pod nosem.
- O nie. Nie ma tak łatwo ! Mów mi co się dzieje – powiedziałam, siadając na łóżku. – Chodzi o Julie? – spytałam.
- Musimy o tym gadać? – zbulwersował się.
- Dowiedziałeś się? – zapytałam.
- O czym? Że nie potrzebnie tu przyjechałem? Że ona zostaje w Polsce?
- Czyli wiesz… Ona strasznie to przeżywa. Próbowała wszystkiego, pokłóciła się nawet z tatą, ale nie ma wyjścia z tej sytuacji.
- Jak to?
- Poczekaj chwilkę – powiedziałam spokojnie i wyszłam z pokoju.
Zapukałam lekko w drzwi do łazienki. Usłyszałam tylko „ Zajęte”, a później ciche szlochy. Tak to była Juls. I co ja mam teraz zrobić? Czuje się współwinna tej sytuacji. Szybkim krokiem ruszyłam w kierunku swojego pokoju.
- Musisz coś z tym zrobić ! Teraz ! – wrzasnęłam.
- Ale z czym? – zdziwił się.
- Moja siostra teraz siedzi zamknięta w łazience i ryczy. Nie była w takim stanie od sytuacji z Grześkiem ! Zrób coś ! Znajdź wyjście ! Teraz !
- Yyy… Maja uspokój się – próbował mnie uciszyć, ale nie udało mu się.
- Po prostu idź do niej i powiedz, że wszystko będzie dobrze, że coś wykombinujecie – powiedziałam już nieco ciszej.
- A jeśli nic nie wymyślimy? Ona i tak już mnie wykreśliła. Powiedziała, że to nie ma sensu – spuścił głowę.
- Ona tak powiedziała? Powiedziała „ Nie kocham Cię. To koniec”?
- No nie tymi słowami…
- Idź do niej bo stracę do Ciebie cierpliwość !
Chłopak zaczął się śmiać, z resztą tak samo jak ja. Podszedł do mnie, przytulił i podziękował. Zamieniliśmy jeszcze ze sobą kilka zdań, po czym Blondasek wyszedł z pokoju.

***Oczami Julie***
Obierałam właśnie ziemniaki kiedy leciała piosenka „Summer Paradise” Simple Plan. Oczywiście chodziłam po całej kuchni śpiewając i tańcząc. Kiedy utwór się skończył zaczęłam kroić warzywa do sałatki. Szło mi całkiem sprawnie dopóki nie usłyszałam pewnej melodię, przez którą prawie przecięłam sobie palec. Było to „More than this”. Zaprzestałam czynności i oparłam się o blat. Najpierw leciała oczywiście niesamowita solówka Liama i Harrego. Wiedziałam jaki jest kolejny etap piosenki. Chciałam wyłączyć telewizor, ale niestety mi przeszkodzono. Ktoś mnie objął w talii i wyśpiewał mi do ucha kolejną wzrotkę.
- „If I’m louder, would you see me?
Would you lay down in my arms and rescue me?
Cause we are the same
You save me
When you leave it’s gone again ”
- Niall? – wyszeptałam kiedy skończył śpiewać.
- Julie przepraszam Cię – odwrócił mnie, staliśmy twarzą w twarz.
- Ty mnie przepraszasz? – zdziwiłam się. – Przecież to moja wina i każdy o tym wie. Powinnam była wcześniej Ci powiedzieć, ale nie umiałam. Nie umiałam się pogodzić, że musimy to zakończyć i … - przerwano mi.
- Zakończyć? Ja Ci na to w życiu nie pozwolę, rozumiesz? Jeśli musisz tutaj zostać to będę do Ciebie przyjeżdżał w każdej wolnej chwili, mogę nawet zostawić chłopaków i przeprowadzić się do Polski.
- Nie ! Obiecaj mi, że nigdy tego nie zrobisz. Nie wolno Ci, słyszysz? – zaczęłam bić pięścią w jego klate.
- Ale…. – spotkał się z moim wkurzonym wzrokiem. – No dobra, obiecuje. Ale nie martw się coś wymyślimy. Znajdziemy rozwiązanie – chłopak mocno mnie przytulił.
Mógłby nigdy mnie nie puszczać, ale jak zwykle nam przeszkodzono. Do domu wszedł nie kto inny jak mój ukochany brat.
- Uuu…Sylwia patrz co my tu zastaliśmy – on jak zwykle się nabijał. Cały braciszek.
- A to już nie łaska zapukać jak się wchodzi do kogoś domu? – zaśmiałam się.
- To mój dom, więc …
- Dobra, daruj sobie – bąknęłam.
- A czemu zawdzięczamy taką romantyczną sytuacje?
- Julie, nie może pojechać do Londynu, bo musi się mną zająć – w tej chwili przyszła Maja.
- Ale jak to? – dopytywała Sylwia.
- Tata podpisał kontrakt w Holandii i musi wyjechać, a ja mam się opiekować Mają – wybąkałam.
- Mam pomysł…. – tym razem odezwał się Kamil.
***Oczami Meg***
Wciąż siedzieliśmy na ławce w parku, kiedy Zayn się odezwał:
- Co jej wtedy powiedziałaś ?
- Komu ? – spytałam zdziwiona.
- No Julie. W kawiarni tłumaczyłaś jej coś po polsku . O czym wtedy rozmawiałyście ?
 - Powiedziałam, że jeśli kocha Nialla to musi wyjechać do Londynu, bo inaczej go straci.
- I dlatego wybiegła z knajpki ? – zmarszczył czoło.
- Nie . Dodałam jeszcze, żeby wtedy nie przyleciała do mnie z płaczem – spuściłam głowę. Mulat mocniej mnie objął i pocałował w czoło.
- Nie martw się, na pewno się nie gniewa.
- Mam nadzieję. Powiedziałam tak, tylko dlatego, żeby ją zmotywować do znalezienia wyjścia z tej sytuacji, ale niestety się przeliczyłam. Przecież wiadomo, że gdyby oni się rozstali to nie zostawiłabym jej samej w takiej chwili – wyżaliłam się.
- Wszystko będzie dobrze – odparł.
Wstaliśmy i ponownie ruszyliśmy do domu. Wyszliśmy z parku i po paru minutach byliśmy już na miejscu. Gdy znaleźliśmy się w środku, Zayn usiadł na kanapie, a ja poszłam do kuchni w celu zrobienia obiadu. Otworzyłam lodówkę, po czym uderzyłam się w czoło. Była całkiem pusta. Przypomniałam sobie, że nie zrobiłam zakupów.
- Zayn – krzyknęłam.
- Co ?
- Chodź tu
- Niee. Ty chodź tu. Ta sama droga – odparł od niechcenia.
- Nie denerwuj mnie – warknęłam.
Po tych słowach Malik od razu zjawił się w kuchni.
- Co chcesz ? – spytał niezadowolony.
- Lodówka jest pusta. Albo idziemy do sklepu, albo zamawiamy pizze – odparłam.
- Mam lepszy pomysł – wyszczerzył się  - Chodźmy kupić coś na kolacje, a pizze zamówimy na teraz. Co ty na to ? – zasugerował.
- No okey. To zbieraj się.
Pobiegłam szybko na górę i poprawiałam właśnie make up, kiedy do łazienki wparował mi Malik. Stanął za mną i przeczesał włosy ręką, patrząc w lustro. Po chwili spuścił wzrok na mnie i spytał:
- Co ty robisz ?
- Maluję się – odparłam zdziwiona.
- Wiesz, że makijaż nie jest ci potrzebny ? Bez niego też jesteś piękna – wyszczerzył się.
- Tani podryw panie Malik  - zaśmiałam się.
W tym momencie Mulat wyrwał mi z ręki tusz i rzekł.
- Dawaj ja dokończę.
- Nieee – krzyknęłam przerażona.
- No Meg. Chyba się nie boisz ? – wyszczerzył się.
Wtedy nastawiłam mu twarz, a on szybko złapał mnie za policzek. Zaczął malować moje rzęsy, a ja przyglądałam się mu. Byłam zaskoczona tym, że jest tak strasznie skupiony.
- Skończyłem – krzyknął zadowolony.
- Nie musisz się drzeć. Stoję koło ciebie – spojrzałam na niego groźnie, a następnie odwróciłam głowę, a by przejrzeć się lustrze. Gdy zobaczyłam swoje odbicie, wybuchłam śmiechem. Na szczęście po paru sekundach uspokoiłam się. Wtedy położyłam rękę na jego ramieniu i powiedziałam:
- Nie umiesz robić makijażu, ale to świetnie – uśmiechnęłam się – Prawdziwi faceci nie umieją robić tylko tego.
- Czyli dobrze mi poszło – wyszczerzył się, a ja mu przytaknęłam.
Kiedy już w końcu doprowadziłam się do normalnego stanu, udaliśmy się do sklepu. Kupiliśmy jakieś warzywa, owoce, chleb i picie. Wróciliśmy do domu i wtedy wpadłam na genialny pomysł:
- Zayn. Rano powiedziałeś mi, że Polacy nie umieją grać w nogę – wyszczerzyłam się, a on spojrzał na mnie dziwnie – Idziemy na orlika i tam pokażę ci co to znaczy być Polakiem – dodałam.
- No dobra. Niech ci będzie – odpowiedział.
Poszłam do pokoju obok i wygrzebałam stamtąd piłkę. Chwyciłam ją do rąk, po czym razem z Malikiem wyszliśmy na dwór. Była godzina 17, a słońce grzało nadzwyczaj mocno jak o tej porze. Po 15 minutach dotarliśmy na miejsce. Na boisku do siatki siedziało pare kolesi, których kojarzyłam tylko z widzenia, ale na szczęście orlik był pusty. Gdy stanęliśmy na sztucznej murawie, od razu przypomniały mi się czasy, gdy razem z Juls przychodziłyśmy tu pograć, albo pooglądać przystojniaków, którzy mieli trening. Jak teraz myślę o swoim życiu, to dochodzę do wniosku, że było dość fajne i ciekawe. Mam tylko nadzieja, że przyszłość będzie tak wspaniała jak przeszłość. Oczywiście omijając fakt o moim ojcu, który nas porzucił. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Mulata:
- No to jak ? Jeżeli strzelisz mi gola odwołam to co powiedziałem – wyszczerzył się.
- Tylko tyle? – prychnęłam.
Zayn stanął na bramce, a ja się trochę rozciągnęłam. Ułożyłam piłkę w odpowiedniej odległości, a następnie przymierzyłam się do strzału. Zrobiłam kilka kroków w tył  i z biegu kopnęłam w piłkę, lekko ją podkręcając. Trafiłam idealnie w lewy, górny róg bramki. Podeszłam do Malika, który stał nieruchomo i patrzył na mnie.
- Woooow – wydusił z siebie – Niezła jesteś.
- Dziękuję – słodko się uśmiechnęłam, a potem dodałam – a teraz wiesz co powinieneś zrobić – wyszczerzyłam się.
- Okay. To, że Polacy nie umieją grać w nogę to kłamstwo. Zadowolona ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo – wytknęłam mu język.
W tym momencie dołączyli do nas kolesie, którzy siedzieli na boisku do siatki.
- No cześć Meg. Dawno cię tu nie było – powiedział jeden z nich.
- A my się znamy w ogóle ?  - odparłam zdziwiona jego zachowaniem.
- Złotko. Nie pamiętasz mnie ? – chytrze się uśmiechnął, a na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Nie za bardzo.
- A szkoda – wyszczerzył się i podszedł do mnie.
Najpierw objął mnie w talii, ale później zaczął zjeżdżać ręką co raz niżej. Kleił się do mnie, aż w końcu uderzyłam go prosto w twarz i warknęłam:
- Nie pozwalaj sobie.
- Uuuuuuuuu – tyle udało się usłyszeć od jego kolegów.
Wtedy do akcji wkroczył Zayn .
- Gdzie z tymi łapami ?! – krzyknął do Szatyna.
- Spadaj. Przepuść mnie do tej szmaty – wskazał na mnie.
Zrobiłam krok w przód, aby ponownie walnąć go w twarz, ale przeszkodził mi Mulat. Złapał moją rękę i wyszeptał w moją stronę:
- Ja się tym zajmę.
Wtedy Zayn zadał mu cios w szczękę, a następnie chwycił go gwałtownie za kołnierzyk od koszuli.
- Przeproś ją – warknął Malik.
- Dobra sory – wydukał Szatyn, a Zayn popchnął go na ziemię.
Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Kiedy już trochę oddaliliśmy się od tego nieszczęsnego miejsca, Mulat stanął naprzeciwko mnie, podniósł mój podbródek i spytał troskliwie:
- Nic ci nie jest ?
- Nie.
- To chodź – ruszył w stronę parku.
- Zayn – wyszeptałam, a on od razu odwrócił się w moją stronę.
- Tak ? – spytał, a w jego oczach ujrzałam iskierki szczęścia i nadziei.
- Dziękuję. No wiesz, za to że mnie broniłeś – uśmiechnęłam się. 
- Przecież wiesz, że na mnie zawsze możesz liczyć – przytulił mnie, a następnie pocałował lekko w czoło.
- Ekhem – usłyszeliśmy czyjeś chrząknięcie.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętych Juls i Nialla. Podeszłam do nich i przywitałam się.
- Mamy dla was genialną wiadomość – powiedział Horan, a na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Co się stało ? – spytał podejrzliwie Zayn.
- Julie może lecieć do Londynu. Jej brat dzisiaj był na obiedzie i zaproponował, że może się zająć Mają – Blondasek od razu nam wszystko wytłumaczył.
- Serio ? – te słowa skierowałam do Rudej.
- Taaak – krzyknęła zadowolona, a ja automatycznie się na nią rzuciłam.
Zaczęłyśmy razem skakać i piszczeć. Nie wierzyłam w to, że teraz może być tylko lepiej. Znowu wyjedziemy do Londynu i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Gdy już się opanowałyśmy, postanowiłyśmy, że wracamy do domu. Szliśmy cały czas się wygłupiając. Tak bardzo cieszyłyśmy się, że ponownie zobaczymy Anglię.
Po 5 minutach doszliśmy na miejsce, razem z Zaynem pożegnaliśmy się z Julie i Niallem. Weszliśmy do domu i Malik zasugerował, aby się teraz spakować. Tak też zrobiłam. Pobiegłam na górę, wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam wrzucać do niej wszystkie ciuchy. Włożyłam do środka także laptopa i inne urządzenia. Zasunęłam torbę i udałam się na dół. Zayn siedział już na kanapie.
- Tak szybko się spakowałeś ? – spytałam.
- Nie brałem dużo rzeczy – odparł.
Skierowałam się do kuchni i zrobiłam frytki. Nałożyłam je na talerz i zaniosłam do salonu. Pobiegłam jeszcze po ketchup, sól i picie. Wszystko położyłam na stoliku, przy którym siedział Malik. Usadowiłam się koło niego i powiedziałam:
- Jedz.
Wzięłam sól do ręki i chciałam posypać nią posiłek, ale Mulat krzyknął:
- Nieee ! Nie sól tego !
- Boo ? – spytałam zdezorientowana.
- Bo wtedy jest nie dobre.
- Że co ? Nie zjem frytek bez soli – powiedziałam oburzona.
W tym momencie Zayn chwycił pare do ręki, zamoczył je w ketchupie i powiedział:
- Otwórz buzię.
- Nieeeeee – protestowałam.
- No otwórz. Spróbujesz i sama się przekonasz.
- Nieee – jęczałam.
Wtedy Malik zaczął wpychać mi je do buzi. Broniłam się rękami jak tylko mogłam, ale niestety się nie udało. Zjadłam to co kazał, ale w tym momencie wpadłam na genialny pomysł. Wzięłam frytkę, sypnęłam ją solą i wyszczerzyłam się do Zayna.
***Oczami Zayna***
Gdy zobaczyłem jej chytry uśmiech to już wiedziałem co chcę zrobić.
- Otwórz buzię – usłyszałem jej delikatny głos.
Lubiłem w niej to, że w każdej wolnej chwili, droczyła się ze mną. Zaprotestowałem, dlatego, ku mojemu zdziwieniu, Meg wgramoliła mi się na kolana, siadając okrakiem. Próbowała wepchać mi jedzenie do buzi, ale ja nie dawałem za wygraną. Gdy już zaczęłam mnie prosić, uległem. Zjadłem to co kazała i skrzywiłem się.
- Słone – powiedziałem.
- Takie ma być – słodko się uśmiechnęła.
Nie zważając na konsekwencje, gwałtownie przysunąłem ją do siebie i złożyłem na jej ustach czuły pocałunek. Odwzajemniła go. Byłem wtedy najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi.
***Oczami Meg***
Chciałam, żeby w końcu zjadł tą frytkę, dlatego zaczęłam go prosić. Malik zlitowałam się nade mną, a ja zadowolona z siebie wyszczerzyłam się do niego. W tym momencie Mulat gwałtownie przysunął mnie do siebie i pocałował. Nie wiedziałam co robię, przez co odwzajemniłam to.  Poczułam jak Zayn się uśmiecha. Po chwili przygniótł mnie jego ciężar. Pocałunek stawał się co raz bardziej namiętny, ale wtedy na szczęście powrócił zdrowy rozsądek. Odepchnęłam Bruneta i podniosłam się do pozycji siedzącej. Mulat zrobił to samo, po czym spytał:
- Czemu przerwałaś ? Zrobiłem coś nie tak ?
- Nie Zayn. Po prostu to nie powinno się zdarzyć. Zapomnijmy o tym.
- Jak chcesz  -powiedział obojętnie , a w jego oczach było widać smutek – Włączę jakiś film – dodał.
Malik podszedł do DVD i włożył do środka płytę. Potem zgasił wszystkie światła i dosiadł się ponownie do mnie.
- Horror ? – spytałam niepewnie.
- Tak – wyszczerzył się.
- Zayn błagam cię nie. Zaświeć chociaż światło – jęczałam.
- Nie marudź. Kładź się – wskazał na swoje kolana.
Położył na nich poduszkę, a ja wygodnie się ułożyłam.
- Nie bój się. Jestem tutaj – usłyszałam przyjemny szept. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej hej hej . Dziękujemy za komentarze pod tamtym rozdziałem. To naprawdę dla nas dużo znaczy. Rozdział pisany przed chwilą na szybko, więc przepraszamy za błędy :) Love you ;*

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* 

środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 29 - Zayn: Something’s gotta give now Cause I’m dying just to make you see That I need you here with me now Cause you've got that one thing


***Oczami Meg***
Odblokowałam telefon i spojrzałam na ekran komórki. Odtworzyłam wiadomość, którą napisał mi Zayn…
,, Dalej uważasz, że jestem przystojny ? :D. xx ”
Przetarłam ręką oczy i jeszcze raz przeczytałam treść. Przecież rozmawiałam o nim z Riri, więc skąd on niby wie, że tak mówiłam ? Nie zastanawiając się wstukałam w komórkę:
„ Czyżbyś podsłuchiwał ? :P ”
Nie zdążyłam odłożyć telefonu, a Malik już mi odpisał:
,, Tak jakby. Nie gniewaj się . xx ”
Skoro on się ze mną bawi to postanowiłam wykorzystać jego broń.
„ No masz przechlapane kolego. Gniewam się i to bardzo. Branoc ”
Ułożyłam głowę wygodnie na poduszce i zamknęłam oczy. Myślałam nad moim życiem. Chciałam je przeanalizować, ale niestety Mulat mi przeszkodził.
,, Kolego? Tylko kolego ? :< ”
Gdy odczytałam smsa uśmiechnęłam się sama do siebie i po prostu odłożyłam komórkę na szafkę nocną. Po chwili już słodko spałam. W nocy obudziły mnie jakieś szmery z dołu. Podniosłam się trochę i próbowałam wybadać co to za odgłosy. Nagle po całym domu przeszedł ogromny huk. Wzdrygnęłam się i od razu rozbudziłam. Stanęłam pewniej na nogach i w ręce chwyciłam kij bejsbolowy. Zaczęłam po cichu się skradać w stronę kuchni. Gdy już byłam przy celu, szybkim ruchem zaświeciłam światło i wtedy oniemiałam. Zayn stał i patrzył na mnie. Opuściłam rezygnująco ręce i warknęłam:
- Co ty do cholery robisz o 3 w nocy ? Musisz tak hałasować ?
- Sory Meg – wydukał ledwo powstrzymując się od śmiechu. Kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Co ci tak wesoło ? Mam coś na twarzy ? – spytałam wkurzona.
- Nie. Co ty chciałaś z tym kijem robić? Hahaha- wybuchł śmiechem, a ja popatrzyłam na niego spod byka.
- Chciałam się obronić, gdyby ktoś mnie napad w moim własnym domu – odparłam zirytowana.
- Przecież masz mnie. Obroniłbym cię – wypiął dumnie klatę.
- Zayn, ja mówię poważnie. Odkąd śledzi mnie ten koleś w Londynie to ja już boję się sama zostawać w domu – wyżaliłam się.
- Spokojnie jestem przy tobie – podszedł do mnie i przytulił. Bez zastanowienia odwzajemniłam uścisk. Właśnie tego mi teraz było trzeba.
- Lepiej chodźmy spać – odezwałam się.
- Okay, ale pamiętaj – spojrzał na mnie z czułością – na mnie możesz liczyć – dodał.
- Dobrze wiedzieć. Dobranoc – rzuciłam szybko i pobiegłam na górę.
Malik bez zastanowienia ruszył za mną i tuż przed drzwiami mojego pokoju dorwał mnie. Objął mnie mocno w talii i uniósł lekko nad ziemią.
- Idziesz spać tak bez pożegnania ? – wyszeptał mi do ucha.
- Puść mnie – zaśmiałam się.
- Niee. Muszę ci zaśpiewać kołysankę – wyszczerzył się, a następnie wpakował się do mojego pokoju, niosąc mnie na rękach.
Po chwili leżałam już na swoim łóżku. Zayn podszedł i ułożył się koło mnie.
- Dobra, koniec wygłupów. Malik wypad ! Jest 3 w nocy – krzyknęłam.
Mulat puścił moją uwagę mimo uszu i zaczął śpiewać.
- Baby you light up my world like nobody else…
Moje powieki natychmiast zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa i tak po prostu po paru sekundach zasnęłam.
Rano obudziłam się dość wypoczęta. Otworzyłam oczy i rozglądnęłam się po pomieszczeniu. Nagle spostrzegłam, że Zayn leży koło mnie i słodko śpi. Zaczęłam głośno piszczeć i się wiercić, dzięki czemu miałam bliższe spotkanie z podłogą. Mulat się obudził i podparł na łokciach.
- Co jest ? – powiedział zaspany.
Gdy zobaczył, że leże na ziemi, momentalnie się zerwał z łóżka i pomógł mi wstać.
- Nic ci nie jest ? – spytał troskliwie.
- Nic. Możesz mi powiedzieć co robiłeś w moim łóżku ? – spojrzałam na niego.
- Yyyy..- podrapał się po głowie – Chyba zasnąłem u ciebie.
Popatrzyłam na niego jak na idiotę i złapałam w ręce jakieś ciuchy. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Założyłam to: 
a następnie wyprostowałam włosy i nałożyłam lekki makijaż. Zbiegłam na dół do kuchni, gdzie już czekał na mnie Mulat.
- Co chcesz na śniadanie ? – spytałam go.
- A co proponujesz ? – wyszczerzył się.
- Naleśniki ?
- Pewnie.
Zabrałam się więc za przygotowanie posiłku. 
***Oczami Julie***
Właśnie robiłam śniadanie. Gosposia ma akurat wolne, a dzisiaj na obiad przyjeżdża Kamil z Sylwią. Więc przygotowanie jedzenia przypada na mnie. Poszłam obudzić Maję, którą z wielkim trudem udało mi się zwlec z łóżka. Następnie udałam się do pokoju, w którym spał Niall.
- Horan ! Wstawaj ! Już dziesiąta ! – wydarłam mu się do ucha.
On jednak nie reagował. Matko, ale on ma głęboki sen. Zastosowałam więc inny sposób. Położyłam się koło niego i delikatnie ułożyłam swoją głowę na jego klacie. Palcami „chodziłam” po jego torsie i pocałowałam go w policzek. Następnie szepnęłam mu do ucha:
- Kochanie wstawaj. Zrobiłam Twoją ulubioną jajecznice.
W tym momencie blondyn otworzył jedno oko i cwaniacko się uśmiechnął.
- Znalazłaś dobry sposób, żebym się obudził, ale nie na tyle dobry, żebym wstał.
- Tak? – podniosłam jedną brew i zaczęłam go łaskotać.
Horan nie mógł zapanować nad śmiechem.
- Teraz to masz przechlapane – wyszczerzył się.
Siadł na mnie okrakiem i zaczął mnie łaskotać. Próbowałam się wyrwać, ale nie udało mi się to. Wiłam się ze śmiechu. Po jakiś 5 minutach zlitował się i przestał, ale dalej był w tej samej pozycji, czyli nade mną. Popatrzyłam w jego niebieskie oczy niczym ocean. Mój oddech był przyśpieszony. Powoli chłopak przybliżył się do mnie i zrobił mi malinkę na szyi. Naprawdę było to mega przyjemne. Następnie złożył na moich ustach pocałunek, który stawał  się coraz odważniejszy. W tej chwili usłyszeliśmy chrząknięcie. W drzwiach stała Maja, która ledwo powstrzymywała się od śmiechu.
- Nie mogę w to uwierzyć. Niall Horan i moja siostra, w moim łóżku? O matko ! – zaczęła zachowywać się jak nienormalna. – Dobra spokój! – skarciła się. – Chodźcie na śniadanie. A no i przepraszam, że wam przeszkodziłam, ale pukałam i nie dostałam żadnej odpowiedzi – powiedziała wesoło.
- Wow ! Ty umiesz mówić po angielsku ? – zdziwiłam się.
- Tak – zaśmiała się.
-  Jak pierwszy raz zobaczyłaś Nialla to nie wydusiłaś żadnego słowa.
- No wiesz to normalne, jak spotykasz swojego idola.
- Dobra. Już idziemy na śniadanie – powiedział Horan.
Zostaliśmy sami w pokoju. Spojrzeliśmy na siebie równocześnie i wybuchliśmy śmiechem.
- Dobra musimy wstawać – postanowiłam wstając z łóżka.
- Musimy? – blondyn chwycił mnie za nadgarstek.
Ja tylko pokiwałam twierdząco głową.
- A dasz buziaka? – spytał.
- Nie. Co za dużo to nie zdrowo – wstałam i wyszłam z pomieszczenia. – Za 3 minuty na śniadaniu ! – rzuciłam na koniec.

***Oczami Meg***
Gdy zjedliśmy, pozmywałam naczynia i dosiadłam się do Zayna, który oglądał jakieś durne seriale w telewizji. Wzięłam od niego pilot i zaczęłam skakać po kanałach. Nagle trafiłam na mecz piłki nożnej.
- No wreszcie coś normalnego leci – powiedziałam. Mulat spojrzał na mnie zdziwiony.
- Interesujesz się sportem ?
- Taak. Masz z tym jakiś problem ? – spytałam unosząc brwi.
- Nie, nie. Jakie dziedziny najbardziej lubisz ? – spytał.
- Najbardziej siatkówkę i nogę.
- Spójrz kto gra – wyszczerzył się.
- Polska i Anglia. Polska wygra.
- Ty chyba żartujesz.  Anglia wygra. Nie chcę cię urazić, ale w nogę to wy nie umiecie grać – powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Popatrzyłam na niego niedowierzając. Wstałam, złapałam poduszkę w ręce i podeszłam do niego. Uniosłam ją za siebie i odezwałam się:
- Odwołaj to co powiedziałeś.
- Prawda boli, nie ? – zaśmiał się.
Wtedy dostał prosto w twarz poduszką. W tym samym czasie oboje wybuchliśmy śmiechem. Malik chwycił mnie za biodra i pociągnął w swoją stronę. Po chwili rzucił się na mnie i zaczął gilgotać.
- Za..Zayn..Prze…Przestań, prosz..e cię – odpowiedziałam z przerwami na śmiech.
Po chwili się uspokoił i ponowiliśmy oglądanie meczu. Gdy już się skończył, byłam wkurzona.
- Polska przegrała – wyszczerzył się  - Masz coś jeszcze do powiedzenia na ten temat ?
- Anglii sprzyjało szczęście i tyle – stwierdziłam.
- Przecież ty sama nie wierzysz w to co mówisz – wytknął język.
- Dobra sam tego chciałeś. Już wiem gdzie dzisiaj popołudniu pójdziemy – uśmiechnęłam się chytrze do niego.
Malik spojrzał na mnie zdziwiony, ale po chwili poruszył zabawnie brwiami i spytał:
- Idziemy na randkę ?
- Chyba cię pogięło - odpowiedziałam rozbawiona.
Wstałam z kanapy i wyciągnęłam swój telefon. Wybrałam numer Juls, a po dwóch sygnałach odebrała:
- Halo ?
- Siema – przywitałam się.
- Za 10 sekund pod twoim domem – zachichotałam.
- Daj mi chociaż 30 – wybuchła śmiechem do słuchawki.
- No dobra. To do zaraz – cmoknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Z racji tego, że Julie mieszkała po drugiej stronie ulicy, pobiegłam jeszcze na górę i poprawiłam makijaż. Zbiegłam na dół i krzyknęłam:
- Zayn ! Zbieraj się ! Wychodzimy ! – chłopak momentalnie znalazł się koło mnie i zaczął zakładać buty.
- Myślałem, że dzisiaj posiedzimy w domu i spędzimy trochę czasu sami – wyszczerzył się – podeszłam do niego i popukałam go w głowę.
- Rusz się.
Zamknęłam jeszcze drzwi na klucz i skierowaliśmy na drugą stronę ulicy. Stojąc przed domem Julie, strasznie się niecierpliwiłam, więc zaczęłam skakać z nogi na nogę. Malik stał nieruchomo z rękami włożonymi do kieszeni spodni i patrzył na mnie z uśmiechem.
- No co ? – spytałam z pretensją.
- Nic. Coś się ich doczekać nie możesz.
- Bo na nią zawsze czekać trzeba – powiedziałam zirytowana, a Malik tylko do mnie podszedł i przytulił – Przestań już tak skakać – dodał.
Postaliśmy tak jeszcze z 5 minut, po czym wreszcie ujrzeliśmy rozbawioną parę.
- W końcu. Ileż można na was czekać ?! – wywróciłam oczami.
Niall zdziwił się na widok Malika, podobnie jak Juls. Oboje go uściskali na powitanie, a następnie zrobili to samo ze mną. Horan podszedł jeszcze na chwilę do mnie i powiedział na ucho:
- Widzisz. Mój plan jednak zadziałał. Zayn przyjechał po ciebie, więc chyba już wiesz kto cię kocha – w odpowiedzi tylko szturchnęłam go w ramię i razem wybuchliśmy śmiechem.
Malik popatrzył na nas dziwnie, ale my się tym zbytnio nie przejęliśmy. Ruszyliśmy do kawiarenki, która znajdowała się za rogiem. Zajęliśmy wolny stolik i zaczęliśmy rozmawiać:
- Jutro mamy samolot do Londynu. Jestem za tym, żeby już wracać – zaczął Horan.
Zayn od razu na mnie spojrzał. Po kłamstwie Nialla, myślał, że zostaję w Polsce na kilka miesięcy.
- To jak ? – spytał Mulat.
- Już się tak nie stresuj. Wracam do Anglii.
- Serio ? – ożywił się, a ja przytaknęłam mu głową.
Malik wstał, pociągnął mnie za rękę, a następnie przytulił i okręcił wokół własnej osi. Gdy już mnie postawił, przytknął nasze czoła i rzekł:
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Awww. Jakie to jest słooodkie – odezwała się Juls, po czym podparła głowę na rękach i wpatrywała się w nas z uśmiechem.
Usiedliśmy z powrotem do stołu, a Horan krzyknął.
- Yeaah baddy. Czyli jutro o 8 mamy samolot. Extra.
- Mamy mały problem – Ruda odezwała się cicho. Z jej głosu wyczytałam, że coś jest nie tak.
- Co jest ? – zmarszczyłam czoło.
- Nie mogę lecieć do Anglii. Mój tata dostał awans i wyjeżdża na dość długo.
- No i ? – nie wiedziałam co ma na myśli.
- Muszę zostać i opiekować się Mają. Ojciec nie dał mi innego wyboru. Już sam zdecydował.
- Ty sobie chyba żartujesz. Przecież nie polecę beż ciebie – wkurzyłam się.
- Nic na to nie poradzę – odparła.
- Pamiętasz jak bardzo chciałyśmy zamieszkać w Anglii ?! To było nasze marzenie od dzieciństwa. Londyn. Nowy świat. Nowi ludzie, a ty chcesz to teraz zniszczyć ?! – co raz bardziej wrzeszczałam.
Zayn położył rękę na moich plecach i zaczął nią delikatnie mnie gładzić, a po chwili rzekł:
- Mała, uspokój się. Jakoś sobie poradzimy i rozwiążemy ten problem – totalnie go zlekceważyłam.
- Przepraszam, że mam młodszą siostrę – krzyknęła z sarkazmem Juls i wywróciła oczami.
- Przestań tak gadać. Maja ma prawie 17 lat. My w tym wieku zamieszkałyśmy w Londynie ! Same !
- Dziewczyny, uspokójcie się – Zayn próbował załagodzić sytuację, ale totalnie mu to nie wychodziło.
- Maja to całkiem co innego. Ona jest kompletnie nieodpowiedzialna.
- Kochasz go ? – spytałam ją po polsku i wskazałam na Nialla, a Blondasek na mnie dziwnie popatrzył.
- Przecież wiesz, że tak.
- To wiedz, że jeżeli nie wyjedziesz do Londynu to go stracisz i już nie odzyskasz. Tylko, żebyś później do mnie nie przyleciała z płaczem – dalej mówiłam w moim ojczystym języku, a tymi słowami miałam zamiar sprowokować ją do znalezienia jakiegoś prostego wyjścia z tak trudnej sytuacji. Niestety się przeliczyłam. Juls chwyciła swoje rzeczy i opuściła kawiarenkę, w której obecnie się znajdowaliśmy. Horan spojrzał na nas przepraszająco i wybiegł za Juls. 
***Oczami Julie***
Wzięłam swoją torebkę i wybiegłam z lokalu. Wszyscy, nawet Meg są na mnie wściekli. Wiem, że powinnam im była wcześniej powiedzieć, ale nie wiedziałam jak. Do końca wierzyłam, że jednak uda mi się załatwić tą sprawę. Niestety nie udało mi się. Usiadłam na pobliskiej ławce, próbując się uspokoić. Ledwo powstrzymywałam fale łez. Ubrałam moje przeciwsłoneczne okulary i ruszyłam w stronę domu. Nie minęły 3 minuty, kiedy poczułam mocne pociągnięcie za rękę. Gwałtownie się odwróciłam i zobaczyłam Nialla.
- Może mi to wyjaśnisz?
- Ja powiedziałam wszystko na ten temat – próbowałam, aby mój głos brzmiał jak najbardziej naturalnie.
- Co teraz zrobimy? Co będzie z nami?! – zapytał zaniepokojony.
- Chodźmy tam usiąść – wskazałam na ławkę w parku.
- A co do nas… - zaczęłam, gdy usiedliśmy. – To nie mam pojęcia. Ty masz trasy koncertowe po całym świecie, a ja musze zostać tutaj. Może lepiej… - nie dokończyłam.
- Chcesz tak łatwo z nas zrezygnować?! – podniósł głos.
- Chciałam powiedzieć, że może lepiej jak to wszystko przemyślimy – powiedziałam spokojnie.
- Twoja odpowiedź jest jednoznaczna z zerwaniem – chłopak wstał i zaczął iść.
- Niall, ale… !!! – pobiegłam za nim.
- Nie odzywaj się do mnie ! Ja się o nas starałem ! Teraz napotkaliśmy jedną głupią przeszkodę, a ty chcesz to oddać walkowerem?!
- Niall to nie tak ! – wrzeszczałam.
- Zostaw mnie w spokoju !
***Oczami Zayna***
Razem z Meg zostaliśmy sami. Objąłem ją ramieniem, a jej głowę przycisnąłem do mojej klatki.
- Nie martw się. Julie na pewno z pomocą Nialla znajdzie wyjście z tej sytuacji.
- Nie mam zamiaru się martwić – odpowiedziałam, po czym wstała z krzesła i wyszła z kawiarenki.
Rzuciłem szybko jakieś pieniądze na stolik i pobiegłem za nią. Droga do domu była krótka. Kiedy już prawie byliśmy na miejscu, Meg skręciła w prawo, tym samym wchodząc w głąb parku. Zdziwiło mnie trochę jej zachowanie, ale wolałem się głupio nie odzywać. Jest teraz w takim stanie, że moglibyśmy się jedynie pokłócić. Po chwili Szatynka usiadła na pobliskiej ławce, a ja dosiadłem się do niej. Ku mojemu zdziwieniu Meg rzuciła mi się w ramiona. Z każdą sekundą dziewczyna wtulała się we mnie co raz bardziej. Bez zastanowienia objąłem ją ramieniem, pocałowałem w czoło i szepnąłem:
- Wszystko będzie dobrze. Jestem przy tobie.
***Oczami Julie***
Weszliśmy do domu. Niall przez całą drogę się do mnie nie odzywał i nadal nie miał zamiaru. W sumie się nie dziwie. Na jego miejscu pewnie zrobiłabym to samo. Spojrzałam na chłopaka. Niesamowite ile emocji można było wyczytać z jego twarzy. Smutek, zdenerwowanie, bezradność, bezsilność. Horan nawet na mnie nie spojrzał  tylko poszedł do swojego tymczasowego pokoju, jakim była sypialnia Mai. Zatrzasnął za sobą drzwi. Czemu ma do mnie żal? Przecież to nie ja wymyśliłam ten chory pomysł odnośnie zostania w Polsce. Znowu się pokłóciliśmy. Pierwszy raz odkąd, a raczej po mnie przyjechał. Czy on myśli, że ta sytuacja jest dla mnie łatwa? Cierpię tak samo jak on. Może nawet bardziej.
Zdjęłam ukochane czerwone trampki i poszłam wziąć prysznic. Puściłam zimną wodę, która chłodziła moje rozgrzane ciało. Niespodziewanie po moim policzkach spłynęło kilka pojedynczych łez. Próbowałam je powstrzymać, ale niestety się  nie udało. Oparłam się o  ścianę i powoli osunęłam się do pozycji siedzącej. Całe szczęście, że woda maskowała mój płacz. Czułam się bezradna. Tracę po raz kolejny osobę, którą kocham. To okropne uczucie. Niall powiedział, że nie walczę o nasz związek. Myli się, ale to nie jest takie łatwe jak się wydaje. Muszę podjąć dorosłą decyzję nawet jeśli będzie ona bardzo trudna. Nagle z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk pukania w drzwi. Dusząc się łzami ledwo udało mi się wydusić:
- Zajęte !
Wyszłam z kabiny, owinęłam się ręcznikiem i popatrzyłam w lustro. Wyglądałam okropnie. Cały makijaż rozmazany, oczy lekko podpuchnięte. Włosy w wielkim nieładzie. Wzięłam płyn do demakijażu i powoli zaczęłam zmywać czarne pozostałości tuszu do rzęs. Następnie wysuszyłam włosy i spięłam w wysokiego kucyka. Zrobiłam nowy, lekki make up i wyszłam z łazienki. Musze zrobić obiad dla gości. Na wymyślanie nie mam nastroju, więc zrobiłam zwykłą zupę  pomidorową. Na drugie danie pieczone nóżki z kurczaka, ziemniaki i sałatka. Włączyłam ESKA TV i zaczęłam gotować.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Woooow . Dziękujemy za ponad 9000 tysięcy wyświetleń. Jesteście po prostu niesamowici. Innych czytelników nie mogłyśmy sobie wymarzyć. Jeśli chcecie to zapisujecie się do obserwatorów, dla nas to wielka radość. No i teraz najważniejsze. Smuci nas to, że pod rozdziałem 28 jest tylko 6 komentarzy. Pod 27 było ich aż 12. Mamy nadzieję, że pod tym rozdziałem pobijecie swój dotychczasowy rekord :D <3 

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;*