...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 30 - I’m broken, do you hear me? I’m blinded, ‘cuz you are everything I see I’m dancing, alone I’m praying That your heart will just turn aroun


***Oczami Mai***
Siedziałam w moim pokoju i pisałam z koleżankami, kiedy Niall wparował do mojej sypialni trzaskając drzwiami za sobą. Był mega wkurzony.
- Uważaj bo urwiesz mi drzwi – zaśmiałam się.
- Sory, może pójdę gdzie indziej – powiedział ponuro, z zamiarem wyjścia z pomieszczenie.
- Nie ! Zostań – wskazałam na fotel.
Chłopak zrobił tak jak mu powiedziałam. Siedział tępo gapiąc się w ścianę.
- Ziemia do Nialla ! Co się stało? – w tym momencie blondyn się ocknął.
- Nie ważne – burknął pod nosem.
- O nie. Nie ma tak łatwo ! Mów mi co się dzieje – powiedziałam, siadając na łóżku. – Chodzi o Julie? – spytałam.
- Musimy o tym gadać? – zbulwersował się.
- Dowiedziałeś się? – zapytałam.
- O czym? Że nie potrzebnie tu przyjechałem? Że ona zostaje w Polsce?
- Czyli wiesz… Ona strasznie to przeżywa. Próbowała wszystkiego, pokłóciła się nawet z tatą, ale nie ma wyjścia z tej sytuacji.
- Jak to?
- Poczekaj chwilkę – powiedziałam spokojnie i wyszłam z pokoju.
Zapukałam lekko w drzwi do łazienki. Usłyszałam tylko „ Zajęte”, a później ciche szlochy. Tak to była Juls. I co ja mam teraz zrobić? Czuje się współwinna tej sytuacji. Szybkim krokiem ruszyłam w kierunku swojego pokoju.
- Musisz coś z tym zrobić ! Teraz ! – wrzasnęłam.
- Ale z czym? – zdziwił się.
- Moja siostra teraz siedzi zamknięta w łazience i ryczy. Nie była w takim stanie od sytuacji z Grześkiem ! Zrób coś ! Znajdź wyjście ! Teraz !
- Yyy… Maja uspokój się – próbował mnie uciszyć, ale nie udało mu się.
- Po prostu idź do niej i powiedz, że wszystko będzie dobrze, że coś wykombinujecie – powiedziałam już nieco ciszej.
- A jeśli nic nie wymyślimy? Ona i tak już mnie wykreśliła. Powiedziała, że to nie ma sensu – spuścił głowę.
- Ona tak powiedziała? Powiedziała „ Nie kocham Cię. To koniec”?
- No nie tymi słowami…
- Idź do niej bo stracę do Ciebie cierpliwość !
Chłopak zaczął się śmiać, z resztą tak samo jak ja. Podszedł do mnie, przytulił i podziękował. Zamieniliśmy jeszcze ze sobą kilka zdań, po czym Blondasek wyszedł z pokoju.

***Oczami Julie***
Obierałam właśnie ziemniaki kiedy leciała piosenka „Summer Paradise” Simple Plan. Oczywiście chodziłam po całej kuchni śpiewając i tańcząc. Kiedy utwór się skończył zaczęłam kroić warzywa do sałatki. Szło mi całkiem sprawnie dopóki nie usłyszałam pewnej melodię, przez którą prawie przecięłam sobie palec. Było to „More than this”. Zaprzestałam czynności i oparłam się o blat. Najpierw leciała oczywiście niesamowita solówka Liama i Harrego. Wiedziałam jaki jest kolejny etap piosenki. Chciałam wyłączyć telewizor, ale niestety mi przeszkodzono. Ktoś mnie objął w talii i wyśpiewał mi do ucha kolejną wzrotkę.
- „If I’m louder, would you see me?
Would you lay down in my arms and rescue me?
Cause we are the same
You save me
When you leave it’s gone again ”
- Niall? – wyszeptałam kiedy skończył śpiewać.
- Julie przepraszam Cię – odwrócił mnie, staliśmy twarzą w twarz.
- Ty mnie przepraszasz? – zdziwiłam się. – Przecież to moja wina i każdy o tym wie. Powinnam była wcześniej Ci powiedzieć, ale nie umiałam. Nie umiałam się pogodzić, że musimy to zakończyć i … - przerwano mi.
- Zakończyć? Ja Ci na to w życiu nie pozwolę, rozumiesz? Jeśli musisz tutaj zostać to będę do Ciebie przyjeżdżał w każdej wolnej chwili, mogę nawet zostawić chłopaków i przeprowadzić się do Polski.
- Nie ! Obiecaj mi, że nigdy tego nie zrobisz. Nie wolno Ci, słyszysz? – zaczęłam bić pięścią w jego klate.
- Ale…. – spotkał się z moim wkurzonym wzrokiem. – No dobra, obiecuje. Ale nie martw się coś wymyślimy. Znajdziemy rozwiązanie – chłopak mocno mnie przytulił.
Mógłby nigdy mnie nie puszczać, ale jak zwykle nam przeszkodzono. Do domu wszedł nie kto inny jak mój ukochany brat.
- Uuu…Sylwia patrz co my tu zastaliśmy – on jak zwykle się nabijał. Cały braciszek.
- A to już nie łaska zapukać jak się wchodzi do kogoś domu? – zaśmiałam się.
- To mój dom, więc …
- Dobra, daruj sobie – bąknęłam.
- A czemu zawdzięczamy taką romantyczną sytuacje?
- Julie, nie może pojechać do Londynu, bo musi się mną zająć – w tej chwili przyszła Maja.
- Ale jak to? – dopytywała Sylwia.
- Tata podpisał kontrakt w Holandii i musi wyjechać, a ja mam się opiekować Mają – wybąkałam.
- Mam pomysł…. – tym razem odezwał się Kamil.
***Oczami Meg***
Wciąż siedzieliśmy na ławce w parku, kiedy Zayn się odezwał:
- Co jej wtedy powiedziałaś ?
- Komu ? – spytałam zdziwiona.
- No Julie. W kawiarni tłumaczyłaś jej coś po polsku . O czym wtedy rozmawiałyście ?
 - Powiedziałam, że jeśli kocha Nialla to musi wyjechać do Londynu, bo inaczej go straci.
- I dlatego wybiegła z knajpki ? – zmarszczył czoło.
- Nie . Dodałam jeszcze, żeby wtedy nie przyleciała do mnie z płaczem – spuściłam głowę. Mulat mocniej mnie objął i pocałował w czoło.
- Nie martw się, na pewno się nie gniewa.
- Mam nadzieję. Powiedziałam tak, tylko dlatego, żeby ją zmotywować do znalezienia wyjścia z tej sytuacji, ale niestety się przeliczyłam. Przecież wiadomo, że gdyby oni się rozstali to nie zostawiłabym jej samej w takiej chwili – wyżaliłam się.
- Wszystko będzie dobrze – odparł.
Wstaliśmy i ponownie ruszyliśmy do domu. Wyszliśmy z parku i po paru minutach byliśmy już na miejscu. Gdy znaleźliśmy się w środku, Zayn usiadł na kanapie, a ja poszłam do kuchni w celu zrobienia obiadu. Otworzyłam lodówkę, po czym uderzyłam się w czoło. Była całkiem pusta. Przypomniałam sobie, że nie zrobiłam zakupów.
- Zayn – krzyknęłam.
- Co ?
- Chodź tu
- Niee. Ty chodź tu. Ta sama droga – odparł od niechcenia.
- Nie denerwuj mnie – warknęłam.
Po tych słowach Malik od razu zjawił się w kuchni.
- Co chcesz ? – spytał niezadowolony.
- Lodówka jest pusta. Albo idziemy do sklepu, albo zamawiamy pizze – odparłam.
- Mam lepszy pomysł – wyszczerzył się  - Chodźmy kupić coś na kolacje, a pizze zamówimy na teraz. Co ty na to ? – zasugerował.
- No okey. To zbieraj się.
Pobiegłam szybko na górę i poprawiałam właśnie make up, kiedy do łazienki wparował mi Malik. Stanął za mną i przeczesał włosy ręką, patrząc w lustro. Po chwili spuścił wzrok na mnie i spytał:
- Co ty robisz ?
- Maluję się – odparłam zdziwiona.
- Wiesz, że makijaż nie jest ci potrzebny ? Bez niego też jesteś piękna – wyszczerzył się.
- Tani podryw panie Malik  - zaśmiałam się.
W tym momencie Mulat wyrwał mi z ręki tusz i rzekł.
- Dawaj ja dokończę.
- Nieee – krzyknęłam przerażona.
- No Meg. Chyba się nie boisz ? – wyszczerzył się.
Wtedy nastawiłam mu twarz, a on szybko złapał mnie za policzek. Zaczął malować moje rzęsy, a ja przyglądałam się mu. Byłam zaskoczona tym, że jest tak strasznie skupiony.
- Skończyłem – krzyknął zadowolony.
- Nie musisz się drzeć. Stoję koło ciebie – spojrzałam na niego groźnie, a następnie odwróciłam głowę, a by przejrzeć się lustrze. Gdy zobaczyłam swoje odbicie, wybuchłam śmiechem. Na szczęście po paru sekundach uspokoiłam się. Wtedy położyłam rękę na jego ramieniu i powiedziałam:
- Nie umiesz robić makijażu, ale to świetnie – uśmiechnęłam się – Prawdziwi faceci nie umieją robić tylko tego.
- Czyli dobrze mi poszło – wyszczerzył się, a ja mu przytaknęłam.
Kiedy już w końcu doprowadziłam się do normalnego stanu, udaliśmy się do sklepu. Kupiliśmy jakieś warzywa, owoce, chleb i picie. Wróciliśmy do domu i wtedy wpadłam na genialny pomysł:
- Zayn. Rano powiedziałeś mi, że Polacy nie umieją grać w nogę – wyszczerzyłam się, a on spojrzał na mnie dziwnie – Idziemy na orlika i tam pokażę ci co to znaczy być Polakiem – dodałam.
- No dobra. Niech ci będzie – odpowiedział.
Poszłam do pokoju obok i wygrzebałam stamtąd piłkę. Chwyciłam ją do rąk, po czym razem z Malikiem wyszliśmy na dwór. Była godzina 17, a słońce grzało nadzwyczaj mocno jak o tej porze. Po 15 minutach dotarliśmy na miejsce. Na boisku do siatki siedziało pare kolesi, których kojarzyłam tylko z widzenia, ale na szczęście orlik był pusty. Gdy stanęliśmy na sztucznej murawie, od razu przypomniały mi się czasy, gdy razem z Juls przychodziłyśmy tu pograć, albo pooglądać przystojniaków, którzy mieli trening. Jak teraz myślę o swoim życiu, to dochodzę do wniosku, że było dość fajne i ciekawe. Mam tylko nadzieja, że przyszłość będzie tak wspaniała jak przeszłość. Oczywiście omijając fakt o moim ojcu, który nas porzucił. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Mulata:
- No to jak ? Jeżeli strzelisz mi gola odwołam to co powiedziałem – wyszczerzył się.
- Tylko tyle? – prychnęłam.
Zayn stanął na bramce, a ja się trochę rozciągnęłam. Ułożyłam piłkę w odpowiedniej odległości, a następnie przymierzyłam się do strzału. Zrobiłam kilka kroków w tył  i z biegu kopnęłam w piłkę, lekko ją podkręcając. Trafiłam idealnie w lewy, górny róg bramki. Podeszłam do Malika, który stał nieruchomo i patrzył na mnie.
- Woooow – wydusił z siebie – Niezła jesteś.
- Dziękuję – słodko się uśmiechnęłam, a potem dodałam – a teraz wiesz co powinieneś zrobić – wyszczerzyłam się.
- Okay. To, że Polacy nie umieją grać w nogę to kłamstwo. Zadowolona ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo – wytknęłam mu język.
W tym momencie dołączyli do nas kolesie, którzy siedzieli na boisku do siatki.
- No cześć Meg. Dawno cię tu nie było – powiedział jeden z nich.
- A my się znamy w ogóle ?  - odparłam zdziwiona jego zachowaniem.
- Złotko. Nie pamiętasz mnie ? – chytrze się uśmiechnął, a na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Nie za bardzo.
- A szkoda – wyszczerzył się i podszedł do mnie.
Najpierw objął mnie w talii, ale później zaczął zjeżdżać ręką co raz niżej. Kleił się do mnie, aż w końcu uderzyłam go prosto w twarz i warknęłam:
- Nie pozwalaj sobie.
- Uuuuuuuuu – tyle udało się usłyszeć od jego kolegów.
Wtedy do akcji wkroczył Zayn .
- Gdzie z tymi łapami ?! – krzyknął do Szatyna.
- Spadaj. Przepuść mnie do tej szmaty – wskazał na mnie.
Zrobiłam krok w przód, aby ponownie walnąć go w twarz, ale przeszkodził mi Mulat. Złapał moją rękę i wyszeptał w moją stronę:
- Ja się tym zajmę.
Wtedy Zayn zadał mu cios w szczękę, a następnie chwycił go gwałtownie za kołnierzyk od koszuli.
- Przeproś ją – warknął Malik.
- Dobra sory – wydukał Szatyn, a Zayn popchnął go na ziemię.
Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Kiedy już trochę oddaliliśmy się od tego nieszczęsnego miejsca, Mulat stanął naprzeciwko mnie, podniósł mój podbródek i spytał troskliwie:
- Nic ci nie jest ?
- Nie.
- To chodź – ruszył w stronę parku.
- Zayn – wyszeptałam, a on od razu odwrócił się w moją stronę.
- Tak ? – spytał, a w jego oczach ujrzałam iskierki szczęścia i nadziei.
- Dziękuję. No wiesz, za to że mnie broniłeś – uśmiechnęłam się. 
- Przecież wiesz, że na mnie zawsze możesz liczyć – przytulił mnie, a następnie pocałował lekko w czoło.
- Ekhem – usłyszeliśmy czyjeś chrząknięcie.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętych Juls i Nialla. Podeszłam do nich i przywitałam się.
- Mamy dla was genialną wiadomość – powiedział Horan, a na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Co się stało ? – spytał podejrzliwie Zayn.
- Julie może lecieć do Londynu. Jej brat dzisiaj był na obiedzie i zaproponował, że może się zająć Mają – Blondasek od razu nam wszystko wytłumaczył.
- Serio ? – te słowa skierowałam do Rudej.
- Taaak – krzyknęła zadowolona, a ja automatycznie się na nią rzuciłam.
Zaczęłyśmy razem skakać i piszczeć. Nie wierzyłam w to, że teraz może być tylko lepiej. Znowu wyjedziemy do Londynu i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Gdy już się opanowałyśmy, postanowiłyśmy, że wracamy do domu. Szliśmy cały czas się wygłupiając. Tak bardzo cieszyłyśmy się, że ponownie zobaczymy Anglię.
Po 5 minutach doszliśmy na miejsce, razem z Zaynem pożegnaliśmy się z Julie i Niallem. Weszliśmy do domu i Malik zasugerował, aby się teraz spakować. Tak też zrobiłam. Pobiegłam na górę, wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam wrzucać do niej wszystkie ciuchy. Włożyłam do środka także laptopa i inne urządzenia. Zasunęłam torbę i udałam się na dół. Zayn siedział już na kanapie.
- Tak szybko się spakowałeś ? – spytałam.
- Nie brałem dużo rzeczy – odparł.
Skierowałam się do kuchni i zrobiłam frytki. Nałożyłam je na talerz i zaniosłam do salonu. Pobiegłam jeszcze po ketchup, sól i picie. Wszystko położyłam na stoliku, przy którym siedział Malik. Usadowiłam się koło niego i powiedziałam:
- Jedz.
Wzięłam sól do ręki i chciałam posypać nią posiłek, ale Mulat krzyknął:
- Nieee ! Nie sól tego !
- Boo ? – spytałam zdezorientowana.
- Bo wtedy jest nie dobre.
- Że co ? Nie zjem frytek bez soli – powiedziałam oburzona.
W tym momencie Zayn chwycił pare do ręki, zamoczył je w ketchupie i powiedział:
- Otwórz buzię.
- Nieeeeee – protestowałam.
- No otwórz. Spróbujesz i sama się przekonasz.
- Nieee – jęczałam.
Wtedy Malik zaczął wpychać mi je do buzi. Broniłam się rękami jak tylko mogłam, ale niestety się nie udało. Zjadłam to co kazał, ale w tym momencie wpadłam na genialny pomysł. Wzięłam frytkę, sypnęłam ją solą i wyszczerzyłam się do Zayna.
***Oczami Zayna***
Gdy zobaczyłem jej chytry uśmiech to już wiedziałem co chcę zrobić.
- Otwórz buzię – usłyszałem jej delikatny głos.
Lubiłem w niej to, że w każdej wolnej chwili, droczyła się ze mną. Zaprotestowałem, dlatego, ku mojemu zdziwieniu, Meg wgramoliła mi się na kolana, siadając okrakiem. Próbowała wepchać mi jedzenie do buzi, ale ja nie dawałem za wygraną. Gdy już zaczęłam mnie prosić, uległem. Zjadłem to co kazała i skrzywiłem się.
- Słone – powiedziałem.
- Takie ma być – słodko się uśmiechnęła.
Nie zważając na konsekwencje, gwałtownie przysunąłem ją do siebie i złożyłem na jej ustach czuły pocałunek. Odwzajemniła go. Byłem wtedy najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi.
***Oczami Meg***
Chciałam, żeby w końcu zjadł tą frytkę, dlatego zaczęłam go prosić. Malik zlitowałam się nade mną, a ja zadowolona z siebie wyszczerzyłam się do niego. W tym momencie Mulat gwałtownie przysunął mnie do siebie i pocałował. Nie wiedziałam co robię, przez co odwzajemniłam to.  Poczułam jak Zayn się uśmiecha. Po chwili przygniótł mnie jego ciężar. Pocałunek stawał się co raz bardziej namiętny, ale wtedy na szczęście powrócił zdrowy rozsądek. Odepchnęłam Bruneta i podniosłam się do pozycji siedzącej. Mulat zrobił to samo, po czym spytał:
- Czemu przerwałaś ? Zrobiłem coś nie tak ?
- Nie Zayn. Po prostu to nie powinno się zdarzyć. Zapomnijmy o tym.
- Jak chcesz  -powiedział obojętnie , a w jego oczach było widać smutek – Włączę jakiś film – dodał.
Malik podszedł do DVD i włożył do środka płytę. Potem zgasił wszystkie światła i dosiadł się ponownie do mnie.
- Horror ? – spytałam niepewnie.
- Tak – wyszczerzył się.
- Zayn błagam cię nie. Zaświeć chociaż światło – jęczałam.
- Nie marudź. Kładź się – wskazał na swoje kolana.
Położył na nich poduszkę, a ja wygodnie się ułożyłam.
- Nie bój się. Jestem tutaj – usłyszałam przyjemny szept. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej hej hej . Dziękujemy za komentarze pod tamtym rozdziałem. To naprawdę dla nas dużo znaczy. Rozdział pisany przed chwilą na szybko, więc przepraszamy za błędy :) Love you ;*

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* 

7 komentarzy:

Valnientaa pisze...

Super !!!!!!!!! Czekam na następny :D

Anonimowy pisze...

Dawaj nastepny omomomomo '~ Zaynowa' hahaha

Natalia :* pisze...

kocham ♥

carmelkova . ♥ pisze...

supeer ♥

horanowa pisze...

yeyeyey kocham ten rozdział <3 ja kcem Harolda :C .
czekam z niecierpliwością do środy <3 baaaay ;3333333

Unknown pisze...

Ooo ! Świetny ;D
Czekam na next'a ;P

Anonimowy pisze...

Świetny czekam na następny 