...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 33 - "All that you want in under your nose You should open your eyes, but they stay closed, closed"


***Oczami Meg***

Wróciłyśmy do pozostałych, którzy byli rozbawieni całą tą sytuacją.
- Dobra, to ja porywam Meg. Idę ją odprowadzić do domu – oznajmił Zayn, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Meg, czekaj, chciałem cię cos zapytać – zaczepił mnie Harry.
- Tak ?
- Pójdziesz jutro ze mną na galę? Jako osoba towarzysząca?
- Pewnie – bez wahania się zgodziłam, a następnie pożegnałam każdego.
Kiedy w końcu znaleźliśmy się na trochę bardziej cichej ulicy, niż centrum samego Londynu Zayn zaczął rozmowę.
-To co teraz powiem, będzie dla mnie bardzo trudne. Ale proszę cię nie skreślaj mnie, okay ? – spytał.
- No przecież chyba nikogo nie zabiłeś, nie ? – zaśmiałam się. – Nie zabiłeś ? – spytałam podejrzanie.
- Nie, nie . Nic z tych rzeczy – uśmiechnął się smutno.
Staliśmy już pod furtką mojego domu, a Zayn kontynuował.
- Dzisiaj mieliśmy rozmowę z Paulem, ale nie przyniósł nam żadnych dobrych wieści, jak to zazwyczaj się zdarzało.
- To znaczy ? – pośpieszałam go.
- Muszę chodzić z Perrie. Dla mediów rozumiesz ? Chodzi o to, żeby poprawiła się moja reputacja. Wtedy jak widziałaś ją u mnie w łóżku, to do niczego nie doszło. To miało tak tylko wyglądać, żeby nawet chłopcy uwierzyli, że jestem z nią naprawdę – wyżalił się, a ja poczułam dziwne ukłucie w sercu.
- I po co mi to mówisz ? – spytałam obojętnie.
- Jak to po co ? Kocham cię i wiem, że ja tobie tez nie jestem obojętny.
- A niby skąd możesz to wiedzieć ?! Nie jesteś dla mnie obojętny , bo jesteś moim przyjacielem, ale nikim więcej. Chodź sobie z Perrie czy z kim tam chcesz – wybuchłam i już chciałam otworzyć furtkę, ale Zayn złapał mnie za rękę i powiedział:
- Nie mogę tego zmienić. To chora sytuacja, ale jak tylko poprawię swoją reputację to to skończę.
- Rzeczy, których nie możemy zmienić, zmieniają nas. Pamiętaj o tym – spojrzałam głęboko w jego oczy, po czym pobiegłam do domu. Poszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam.

***Oczami Julie***

Po spotkaniu z Afromental, Malik poszedł odprowadzić Meg do domu, a my udaliśmy się w dalszą drogę po Londynie. Oczywiście wydurnialiśmy się jak zwykle. Ja i Eleanor szłyśmy z przodu cały czas gadając. Właśnie przechodziliśmy koło jakiejś fontanny, kiedy usłyszałyśmy jakieś śmiechy. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków biegnących w naszą stronę. Jednak nie dostrzegłam Harrego.
- Ha ha chłopaki to była świetna akcja – śmiał się Lou.
- Może nam ktoś wytłumaczyć o co chodzi? – spytała Elka.
- Popatrz na Harrego – Liam pokazał palem, na idącego w naszą stronę, przemokniętego Stylesa.
- Zabije ! – chłopak wrzeszczał, a pozostali zostali uciekać.
- Co za dzieci – przewróciłam oczami i razem z brunetką zaczęłyśmy się śmiać.
Dalsza droga minęła nam nawet spokojnie. Jeśli w ogóle można powiedzieć, że Ci wariaci są spokojni. Spojrzałam na zegarek, który pokazywał północ.
- Ej ja musze wracać do domu – zaczęłam.
- Odprowadzę Cię – zgłosił się Niall, po czym wziął mnie za rękę.
Pożegnałam się z resztą i ruszyliśmy w stronę domu. Ja oczywiście cały czas gadałam jak najęta, ale chłopakowi nie przeszkadzało to. Jednak widać było, że czymś się martwi. Kiedy byliśmy niedaleko ulicy, na której mieszkam, chłopak pociągnął mnie w stronę ławki. Gdy na niej usiedliśmy, blondyn popatrzył mi głęboko w oczy, ale nie odezwał się ani słowem.
-  Niall… - przerwałam ciszę.
- Julie, nie mam pojęcia jak Ci to powiedzieć… – jego głos był przepełniony smutkiem.
- Niall… co się dzieje? Zaczynam się martwić.
- Jest coś co muszę Ci powiedzieć, tylko proszę nie przerywaj mi okay?
- Jasne. To o co chodzi? – uśmiechnęłam się mile.
- Pamiętasz jak Ci obiecałem, że Cię nigdy nie opuszczę? – kiwnęła twierdząco głową. – Co by było gdybym złamał tą obietnicę?
- Dobrze się czujesz? – zaśmiałam się, myśląc, że chłopak mnie podpuszcza, albo nad zwyczajniej sobie robi żarty.
- Nie, bo musimy z tym skończyć, na jakiś czas.
- Ale z czym?
- Z nami. Muszę chodzić z jedną modelką, dla rozgłosu… -  nie dokończył.
- Co?! – puściłam jego rękę i odsunęłam się od niego.
- To dla dobra naszego zespołu zrozum to – otworzyłam szeroko oczy, próbując zrozumieć co on przed chwilką do mnie powiedział.
- Życzę wam szczęścia – wstałam i odeszłam.
- Tylko tyle powiesz?! – chłopak krzyknął z mną, na co stanęłam i się odwróciłam.
- Tak. Idź do niej, a mnie zostaw w spokoju – powiedziałam spokojnie.
- Julie, ale pamiętaj, że zawsze będziesz dla mnie wszystkim.
- Ty też byłeś dla mnie wszystkim, ale teraz jesteś nikim ! – w moich oczach pojawiły się łzy.
- Obiecaj mi, że nigdy nie zapomnimy kim dla siebie jesteśmy, ile razem przeżyliśmy,  i ile jeszcze razy przejdziemy – podszedł do mnie.
- Żartujesz sobie? Już nie ma nas i już nigdy nie będzie. Nasz związek to przeszłość, a ja nie żyje wspomnieniami.
- Julie ! Ja cię kocham – po moich policzkach spłynęły łzy, więc odwróciłam głowę i szybko je wytarłam.
- Jakbyś mnie kochał, nie zostawił byś mnie dla pierwszej lepszej szmaty ! Walczyłbyś o nas, ale ja tego nie będę robiła za Ciebie ! Zapomnij o mnie ! – wrzasnęłam i wbiegłam do domu.
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Właśnie straciłam cząstkę mnie, która nigdy nie odzyskam. Skuliłam się i próbowałam powstrzymać kolejne łzy. W tej chwili zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, na którym wyświetliło się „Liam :**”. Przez chwilę zastanawiałam się czy odebrać, ale w końcu wcisnęłam zielony przycisk.
- Hej. Nie obudziłem Cię?
- Nie, coś się stało? – spytałam.
- Wiesz, bo jutro jest gala… I nie mam z kim pójść. Może wybrałabyś się ze mną? – zapytał z nadzieją Payne.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł…
- Julie, jesteś ostatnią deską ratunku – zaśmiał się.
- No… - zawahałam się. - Niech będzie. Pójdę z Tobą – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Okay, to zdzwonimy się jutro. Dobranoc – cmoknął i się rozłączył.

***Oczami Meg***

Rano obudziły mnie promienie słońca, wpadające przez uchylone okno. Przetarłam oczy i niechętnie wstałam z łóżka. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, a następnie zbiegłam na dół po schodach. Juls najprawdopodobniej jeszcze spała. Wyciągnęłam z szafki płatki, które wsypałam do małej miski, dolewając do nich zimne mleko. Po skończeniu posiłku wróciłam do pokoju. Popatrzyłam na zegarek. Była 13. Wytrzeszczyłam oczy. Dzień strasznie szybko mi leciał z racji tego, że wstałam w samo południe. Bez zastanowienia podbiegłam do szafki, wyciągnęłam czarne dresy i różową bluzkę, na której widniał ciasteczkowy potwór. Włożyłam na siebie wybrane ciuchy. Złapałam jeszcze telefon i słuchawki, a potem wyszłam z domu. W moich uszach właśnie rozbrzmiewała Nicki Minaj z kawałkiem ,, Pound the alarm ‘’. Rozciągnęłam się trochę, po czym pobiegłam w stronę parku. Dawniej cały czas ćwiczyłam, ale później jakoś przestałam. Przynajmniej dzisiaj mogłam chociaż na chwilę odpocząć od wszystkiego i wrócić do starych czasów. Uwielbiam ten stan – słuchawki w uszach, bieg przez park, dzięki czemu ciepły wiatr muska twoje policzki. Tak, zdecydowanie to lubiłam. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk komórki. Spojrzałam na wyświetlacz – 1 nowa wiadomość. Kliknęłam odczytaj.
,, Meg, możesz w końcu odebrać ten cholerny telefon?! Dzwonię do ciebie przez cały dzień. Martwię się o ciebie, jeszcze dzisiaj się nie odezwałaś. Daj mi szansę. Zayn xx ‘’
Przeleciałam wzrokiem po literkach, po czym przewróciłam oczami. W tym momencie ponownie zadzwonił mój telefon.
- Halo ?
- W końcu ! – krzyknął zirytowany Mulat.
- Nie drzyj się tak ! – odwdzięczyłam mu się tym samym.
- Czemu dzisiaj nie zadzwoniłaś, ani nic ? Ja tu odchodzę od zmysłów, myśląc co się dzieje.
- Nie powinno cie interesować co robię.
- Właśnie, że powinno i powiedz mi jeszcze, dlaczego zgodziłaś się pójść z Harrym na galę ? – spytał wyraźnie wkurzony.
- Bo mnie o to poprosił.
- Ale nie musiałaś się zgadzać – odparł urażony.
- To nie twoja sprawa. Ty na pewno weźmiesz sobie Perrie czy kogo tam chcesz – prychnęłam.
- Dobrze wiesz, że gdyby nie ustawka, to zaprosiłbym ciebie.
- I tak bym się nie zgodziła – wyśmiałam go, sama nie wiedząc dlaczego.
- Nie to nie.
- Wątpię, żebyś wtedy ustąpił. Założę się, że byś nalegał.
- Wcale nie jesteś taka wyjątkowa, więc dlaczego miałbym nalegać ?  - spytał widocznie zmieszany.
- Dlatego, że ci się podobam, poza tym skoro nie jestem taka wyjątkowa to daj mi wreszcie spokój ! – warknęłam po czym się rozłączyła.
Wróciłam do domu. W środku czekała już na mnie Juls z Eleanor. Umówiłyśmy się wczoraj, że na galę przygotujemy się razem, stąd jej wizyta u nas w domu. Kiedy dziewczyny mnie zobaczyły, momentalnie rzuciły się w moją stronę, przy tym mnie przytulając. Odwzajemniłam uściski.
- Dobra to jak ? Zaczynamy ? – zapytała Eleanor.
- Pewnie – odparłam.
- Idziesz na pierwszy ogień – Juls chytrze się wyszczerzyła.
- Oooo znam tą minę – pogroziłam jej palcem.
- No już nie przesadzaj. Chodź.
Ruda pociągnęła mnie za rękę. Po chwili stałyśmy w moim pokoju.
- To ty idź pod prysznic, a my ci wybierzemy sukienkę na dziś.
- O niee. Sukienkę ? – posmutniałam.
- To co ty chciałaś iść w tych dresach na galę, na której będą same sławne osobistości? – Juls gestykulowała.
- Dobra, zrozumiałam, mam ubrać sukienkę i szpilki – wywróciłam oczami.
Pobiegłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Włożyłam na siebie zwykły t-shirt i stare szorty. Wróciłam do dziewczyn, które stały już przy stoliku z grzebieniami i pudrami w ręce. Zaśmiałam się w duchu, wiedząc, że mam takie osoby przy sobie. Uśmiechnęłam się do nich promienie na co one odpowiedziały mi tym samym. Pędem usiadłam na krzesełku.

***Oczami Julie***

Obudził mnie hałas dochodzący z ulicy. No tak minus mieszkania w mieście. Popatrzyłam na zegarek który wskazywał 9. Tej nocy miałam bardzo dziwne sny, związane z Liamem i Niallem, ale nie mogę sobie ich przypomnieć. Może to i  lepiej? Meg jeszcze spała, więc poszłam po cichu do kuchni. Otworzyłam lodówkę, ale świeciły w niej pustki. Została tylko jakaś margaryna, mleko i pasztet. Blee nienawidzę go mimo, iż nie jestem wegetarianką. Pobiegłam szybko na górę i ubrałam jeansy oraz bluzę. Włożyłam jeszcze vansy i poszłam do supermarketu.
Chodziłam między regałami i zbierałam produkty do wózka. Jajka, ser, wędlina, mąka, cukier… Trochę za dużo tego, ale co poradzić, że w domu nie ma kompletnie nic? W między czasie zadzwonił mój telefon.
- Halo? – odebrałam.
- No czemu nie zadzwoniłaś?! – wrzeszczała Maja.
- Przepraszam Cię, kompletnie nie miałam do tego głowy – próbowałam się usprawiedliwić.
- Nie zadzwoniłaś przez Niall’a? – dopytywała.
- Nie no coś ty. Co ci przyszło do głowy? – próbowałam, aby mój głos brzmiał jak najbardziej pewnie.
- Mnie nie oszukasz. Przecież wiesz, że ja wiem wszystko co się dzieje u One Direction. Czemu wszyscy plotkują, że on spotyka się z jakąś modelką? – dopytywała, a w moim gardle stanęła wielka gula.
- Yy…. Musze kończyć Meg mnie woła – rozłączyłam się.
Stanęłam w kolejce do kasy i czekałam, aż będę mogła zapłacić za zakupy. Kiedy to już zrobiłam, szłam przez ulice cała obładowana reklamówkami. I wtedy na kogoś wpadłam. A raczej nie na kogoś, a na Liam’a. Całe szczęście nie opuściłam zakupów.
- Julie? Wow wiedziałem, że masz wilczy apetyt, ale żeby aż tak? – zaśmiał się, a ja zrobiłam to samo.
- A ty, gdzie idziesz? – zapytałam.
- No do domu, też byłem na zakupach – wskazał na dwie paczki chipsów. – Może Ci pomóc?
- Jasne. Pomocą dzisiaj nie pogardzę – powiedziałam i dałam mu kilka reklamówek.
- Jak się trzymasz? – spytał niepewnie.
- Jestem szczęśliwa. Z tego „szczęścia” to aż się skakać chce. Najlepiej z mostu lub pod pociąg.
- Nie mów tak ! – skarcił mnie.
- No wiesz głupie pytanie, głupia odpowiedź – bąknęłam pod nosem. – Dobra zmieńmy temat.
Od tego momentu, atmosfera się trochę rozluźniła. Przez całą drogę gadałam z Liam’em non stop o wszystkim i o niczym. Czułam, że jest on prawdziwym przyjacielem, jakiego teraz potrzebowałam. Odprowadził mnie pod dom i na pożegnanie dał mi całusa w policzek.
- To do wieczora. Przyjedziemy po was.
- Okay będę czekać.
Weszłam do domu i zrobiłam sobie śniadanie. Następnie poszłam do pokoju, aby wejść na neta. Oczywiście musiałam chwilę pogadać z Sylwią i Kamilem przez Skype’a. Wypytywali o podróż i czemu wczoraj nie zadzwoniłam. No wybaczcie, ale miałam ważniejsze plany. Już tylko czekałam na telefon od taty, bo tylko on jako jedyny jeszcze się ze mną nie skontaktował. Nie musiałam czekać długo bo po 15 minutach zadzwonił. Gadaliśmy jakieś 20 minut. Następnie położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się obudziłam była już 15. Szybko poszłam się wykąpać. Następnie  wsmarował w swoje ciało balsam i umyłam zęby. Za jakiś czas usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam na dół i je otworzyłam.
- Hej El – przywitałam się.
- No hej, jesteście gotowe na „salon urody”? – dziewczyna zaśmiała się.
- Ja prawie, ale nie wiem gdzie jest Meg. Wyparowała z domu jak spałam.
- A Niall się do Ciebie odzywał? – spytała niepewnie.
- Nie. Może to i lepiej? – powiedziałam, a do moich oczu napłynęły łzy.
- Nie płacz. On nie jest wart twojego cierpienia – przytuliła mnie.
- Przepraszam Cię, nie powinnam płakać – wytarłam ręką moje mokre policzki.
 - Łzy to nie wstyd. To oznaka, że Ci na kimś zależy.
- Już mi nie zależy. Chodźmy do kuchni. Chcesz się czegoś napić? – zmieniłam temat.
- Hm… Może wody?
Wtedy do domu wparowała zdyszana Meg. Rzuciłyśmy się na nią i poszłyśmy na górę. Wyjęłam wszystkie kosmetyki, a szatynka poszła się wykąpać. Razem z Eleanor przeglądnęłyśmy zarówno moją, jak i mojej współlokatorki szafę i wybrałyśmy kilka całkiem niezłych kiecek.
Kiedy Meg wyszła w końcu z łazienki i mogłyśmy się za nią zabrać. El zaczęła układać jej włosy, a ja zajęłam się makijażem. Nawet sprawnie nam to poszło, bo po trzydziestu minutach szatynka była już gotowa. Później była moja kolej i Eleanor. Gdy zrobiłyśmy się na bóstwo, poszłyśmy włożyć na siebie sukienki. Meg ubrała:

Ja ubrałam:


Do tego założyłyśmy oczywiście szpilki i pozostało nam tylko czekać, aż chłopaki po nas przyjadą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Mamy nadzieję, że rozdział wam się podoba. Baaaardzo prosimy was o komentarze, bo są dla nas bardzo ważne. Obiecujemy, że w następnym rozdziale będzie naprawdę ciekawie ;)

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 32 - "Is your heart taken Is there somebody else on your mind I’m so sorry, I’m so confused just tell me am I outta time?"

Bardzo ważne ! Myślimy nad skończeniem tej części bloga. Chcecie następną część ? Po prawej stronie macie ankiete więc głosujcie. 


***Oczami Julie***

Poranne promyki słońca obudziły mnie. Rozglądnęłam się wkoło i zobaczyłam Nialla siedzącego na fotelu, trzymającego w ręce mój skarb.
- Kto to jest Afromental?
- Uważaj bo zniszczysz – wyrwałam mu kartkę z autografami i przypięłam do tablicy korkowej. – To mój ulubiony zespół – wyszczerzyłam się.
- Ulubiony? Czy to nie jest ten co na plakacie?
- Tak to ten. Oni są zaj…., no bardzo fajni – zaśmiałam się.
- No a tak w ogóle to dzień dobry -  chłopak wstał.
- Dzień dobry – pocałowałam blondyna w policzek.
- Nie chce Cię martwić, ale za godzinę powinniśmy wyjechać na lotnisko.
- Że co?! Ja jeszcze nie jestem spakowana – zaczęłam latać po całym pokoju w poszukiwaniu mojej walizki.
- Dasz radę. Ja idę zrobić coś do jedzenia.
- Okay.
Zaczęłam szybko się pakować. Ciuchy, kosmetyczka, książki, laptop, ładowarka…. Ilości rzeczy nie było końca. Wszystko to zajęło mi około 30 min. Wzięłam ciuchy i poszłam się ogarnąć. Poranna toaleta, lekki makijaż i gotowe.
Pół godziny później Meg i Zayn już czekali na nas pod domem. Zabraliśmy wszystkie swoje bagaże, wsiedliśmy do taksówki i skierowaliśmy się na lotnisko. Przeszliśmy przez odprawę, a dwie godziny później zawitaliśmy do Londynu.

***Oczami Nialla***

Odwieźliśmy dziewczyny pod dom, a następnie pojechaliśmy do naszego kompleksu. Dotarłszy na miejsce, wyjęliśmy z Zaynem nasze torby i skierowaliśmy się w kierunku wejścia. Weszliśmy do przedpokoju. Akurat trafiliśmy na rozmowę reszty zespołu z Paulem.
- Musimy coś zrobić, żeby było o was głośniej – powiedział mężczyzna.
- To znaczy co? – spytał Liam.
- Już wam mówię. Bardzo dobrze, że Lou ma dziewczynę. Eleanor pasuje do Ciebie – zwrócił się  do Tommo. – Pasowałoby jeszcze, zrobić kilka ustawek. Myślałem o Niallu i Zaynie.
Wytrzeszczyłem oczy.
- Że co? – krzyknąłem.
- O… Nie słyszałem jak weszliście… – Paul uśmiechnął się do nas.
- Jakie ustawki ? Ja już skończyłem jedną z Perrie – wkurzył się Malik.
- Pasowałoby odnowić tą znajomość.
- Nie ma szans ! Pojechałem po Meg, a ty mi każesz z niej zrezygnować?! Przecież wiesz, że kocham ją !
- Zayn, spokojnie. Wiem, że Meg jest dla Ciebie ważna, ale musisz też pomyśleć o swoich przyjaciołach. Dzięki temu cały zespół skorzysta no i Little Mix też – powiedział menager spokojnym tonem.
- Ale wtedy strace Meg ! Nie rozumiesz tego?!
- Zayn ! To nie ode mnie zależy. To show biznes ! – mężczyzna podniósł głos.
Mulat strasznie się wkurzył. Rzucił torbę o podłogę i wyszedł na piętro do swojego pokoju, przy okazji trzaskając za sobą drzwiami. Ja nadal stałem w tym samym miejscu, próbując zebrać myśli.
- Niall, miałbyś ustawkę z naprawdę super dziewczyną…
- Z Julie? – spytałem próbując zrobić z Paula idiote.
- Nie… Z Sydney. Jest ona modelką – na te słowa Harry z Lou równocześnie zagwizdali, a ja spojrzałem na nich groźnie.
- Nie ! Ja już mam dziewczynę – sprzeciwiłem się.
- To ja odpowiadam za waszą karierę ! Przykro mi, ale nie ma żadnego „ale” ! Potrzebujesz sławy zarówno ty jak i Sydney ! Pójdziecie razem na najbliższą galę ! – rozkazał ochroniarz.
- Chyba śnisz – warknąłem.
- Niall, może faktycznie to nie jest zły pomysł. Co szkodzi spróbować? – włączył się do dyskusji Harry.
- Jak taki jesteś mądry to co ja mam powiedzieć Julie? Hm…? – syknąłem.

***Oczami Meg***

Razem z Juls wróciłyśmy do domu. Ledwo co weszłam do mieszkania, a już pobiegłam do swojego pokoju. Torby położyłam koło szafy, a następnie szybko wskoczyłam na łóżko. Ten lot strasznie mnie wykończył, dlatego mimo , że była godzina 12 to momentalnie zasnęłam. Obudziłam się o 14. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej ciuchy, układając w szafie. Bez zastanowienia wzięłam zimny prysznic, dzięki czemu trochę się rozbudziłam. Nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam włosy i włożyłam na siebie to:




Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Halo ? – odebrałam.
- Cześć mała – usłyszałam Zayna.
- Czemu cały czas mówisz do mnie mała ? – przewróciłam oczami.
- Bo lubię tak do ciebie mówić – zaśmiał się – z resztą nieważne. Masz dzisiaj czas o 20?
- A czemu pytasz ?
- Chciałem cię dzisiaj porwać na mały spacer.
- Spacer ? – zdziwiłam się.
- Tak. Ostatnio spędzamy ze sobą mało czasu – kręcił.
- Co ty gadasz Malik ?! – krzyknęłam rozbawiona – Przecież byłeś ze mną przez 3 dni w Polsce. Mów po co serio chcesz się spotkać.
- Muszę ci coś powiedzieć – przyznał smutno – I to nie będzie dla mnie łatwe. Boję się, że mnie znienawidzisz, ale to będzie trwało tylko pare tygodni – rzekł zrozpaczony.
- Ej Zayn. Wszystko gra ? – spytałam zaniepokojona.
- Spotkaj się ze mną. Proszę – nalegał.
- Jasne. Widzę, że to coś poważnego. To o 20 w parku.
- Nie – zaprotestował –Przyjdę po ciebie. Nie chcę, żebyś sama chodziła jak będzie ciemno.
- Dobra to pa – powiedziałam i rozłączyłam się.
Schowałam komórkę do kieszeni i zbiegłam na dół po schodach. Juls kręciła się gdzieś po kuchni, za to ja wygodnie ułożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Akurat leciał jakiś film akcji.
- I love it – powiedziałam sama do siebie.

***Oczami Julie***

Udałam się do swojego pokoju. Ledwo udało mi się dowlec moją walizkę do sypialni. Stanowczo za dużo rzeczy zabrałam. Postanowiłam wziąć długą, relaksującą, gorącą kąpiel. Wysuszyłam włosy i ubrałam się w :


W tym momencie zadzwonił telefon.
- Hej Julie. W końcu odebrałaś. Co się z Tobą działo? – po drugiej stronie usłyszałam głos Chrisa.
- Hej. No właśnie wróciłam z Polski.
- To znaczy, że teraz jesteś w Londynie? Może poszlibyśmy dzisiaj razem na lunch? – spytał, a ja w tej chwili poczułam głód.
- Jasne. To może w tej restauracji dwie przecznice od mojego domu?
- Pewnie. Będę tam za 20 minut.
- Okay. No to do zobaczenia – cmoknęłam w słuchawkę i się rozłączyłam.
Wskoczyłam pędem do łazienki i poprawiłam makijaż. A następnie wybiegłam z domu, kierując się w wyznaczone miejsce.
Na miejscu byłam po 15 minutach, a w środku czekał już na mnie Chris. Przywitałam się z nim, a następnie usiadłam naprzeciwko niego.
- Jak tam u Ciebie?
- A wszystko w porządku. Wyjazd do Polski mi pomógł – uśmiechnęłam się.
- Znowu uciekłaś ? – chłopak się zaśmiał.
- Tak, potrzebowałam tego.
- A jak tam sprawy z Niallem? – spytał niepewnie.
- Wszystko dobrze, wróciliśmy do siebie – wyszczerzyłam się, a chłopakowi od razu zrzedła mina.
- Mam nadzieje, że Cię nie zrani. Bo będzie miał ze mną do czynienia  – wymusił u siebie uśmiech.
- Nie martw się – wzięłam go za rękę. – Nie zrani mnie.
- Jeśli tak uważasz… – chłopak odsunął swoją dłoń – To co zamawiamy?
- Ja sałatkę grecką i do tego sok.
Lunch upłynął nam w dobrym humorze. Później poszliśmy pospacerować po Londynie, ja za starych czasów. Udaliśmy się pod Big Bena, Tower of London. To miasto chyba nigdy mi się nie znudzi. Ma taki swój magiczny urok. Sądzę, że jest nawet bardziej romantyczne niż Paryż. Po kilku godzinach Chris odprowadził mnie pod dom. Udałam się od razu do mojego pokoju i włączyłam facebooka.
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer ! – darła się Meg.
- Okay ! – odkrzyknęłam.
W tym momencie dostałam SMS’a.

„Hej kochanie ;** Stęskniłem się za Tobą. Widzimy się? Niall. ”

„Jasne tylko o której i gdzie? Julie. Xoxo”

„ U nas w domu za 30 minut. Chłopaki wypożyczyli jakiś fajny film”

„ Dobra ;) Do zobaczenia ;**”

***Oczami Meg***

Zaczęłam oglądać. Film był niesamowity. Chyba najlepszy jaki przykuł moją uwagę w ostatnim czasie.  Gdy już dobiegł końca, wstałam i skierowałam się do kuchni. Ruda chyba była u siebie na górze i rozpakowywała swoje rzeczy. Z resztą nieważne. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam składniki odpowiednie do zrobienia naleśników. Do miski wbiłam jajko, nalałam mleka, wsypałam trochę mąki, a na końcu wszystko zmiksowałam. Kucnęłam, aby z szafki wygrzebać patelnie. Po paru minutach się udało. Wzięłam się za smażenie. Poszło mi dość sprawnie. Gotowe naleśniki posmarowałam nutellą, a następnie ułożyłam na talerzu. Na sam koniec wyciągnęłam z lodówki bitą śmietanę i ozdobiłam nią moją kolacje. Usiadłam do stołu i wszystko wchłonęłam w natychmiastowym tempie. Pozmywałam po sobie i spojrzałam na chaos panujący w kuchni. Jajka porozbijane na podłodze, rozlane mleko na blatach
– Taa cała ja – pomyślałam.
Chwyciłam do ręki ściereczki i sprawnie ogarnęłam pomieszczenie. Spojrzałam na zegarek, wiszący w kuchni. Była 19:55, więc Zayn lada moment miał tu być. Pobiegłam szybko na górę i wleciałam pędem do łazienki. Poprawiłam lekko makijaż i przeczesałam ręką włosy. Wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Przechodząc obok pokoju Juls krzyknęłam:
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer.
- Okay – odkrzyknęła.
Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi.
- Hej – cmoknęłam go w policzek, tym samym się z nim witając.
- I jak gotowa ? – wyszczerzył się.
- Tak.
Wyszliśmy za furtkę i skierowaliśmy się w stronę parku.

***Oczami Julie***

Miałam tylko pół godziny do wyjścia, więc poszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. Całe szczęście mój makijaż nie był tak bardzo zniszczony, więc zostawiłam go w takim stanie. Zeszłam na dół i ubrałam trampki. Postanowiłam nie wzywać taksówki tylko iść pieszo. Po 20 minutach doszłam do willi chłopaków. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi się uchyliły, a za nimi stał Liam. Gdy mnie zobaczył, zmieszał się lekko, a po chwili uśmiechnął.
- Hej – pocałowałam go w policzek.
- Siemka – wyszczerzył się. – Wchodź.
Weszłam do środka. W domu jak zwykle były tłumy.
- O Julie przyszła – Lou podbiegł do mnie i mocno przytulił, że prawie się wywaliłam.
- Lou, też się cieszę, że Cię widzę, ale możesz mnie tak nie ściskać? – zaśmiałam się.
- No właśnie. She’s mine !!! – wybuchnął śmiechem Niall. – Cześć piękna – Horan podszedł do mnie.
- Cześć kochanie – cmoknęłam go w usta.
Później przywitałam się z Harrym. Wtedy do kuchni weszła jakaś brunetka.
- A no właśnie Julie, poznaj Eleanor, moją dziewczynę.
- O hej. Miło mi Cię poznać. Lou baaaaaaaaaaaaardzo dużo o Tobie mówił – spojrzałam w tej chwili na zarumienionego Tommo.
- A właśnie. Pożyczyliśmy jakiś horror. Może oglądniemy? – tym razem odezwał się Liam.
- Horror? Nieee…. – obie z Elką nie byłyśmy z tego zbyt zadowolone.
- Ej nie pękajcie – zaśmiał się Harry i w tej chwili dostał kuksańca ode mnie.
- To bolało.
- Bo miało – wytknęłam język i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ej zadzwonię po nasze gołąbeczki okay? – tym razem odezwał się Lou.
- No raczej, a my zrobimy frytki – wyszczerzył się Horan.
Poszliśmy więc razem z El do kuchni i zaczęliśmy przygotowywanie. Chipsy, cola, soki, popcorn, frytki, żelki…
- Oszaleliście? Kto to wszystko zje? – Harry wszedł to pomieszczenia.
- No zgadnij – odezwałam się, zerkając znacząco na Nialla.
- Oka-ay.
Porozkładaliśmy jedzenie na pobliskiej ławie i przynieśliśmy dużo poduszek i kocy.
- Musze Ci coś powiedzieć Eleanor… - zaczęłam. – Masz świetne buty. Gdzie je kupiłaś?
- Ha ha. W galerii. Jak chcesz możemy się kiedyś wybrać razem – uśmiechnęła się mile.
- No jasne.
W tej chwili do pomieszczenia weszły nasze gołąbeczki, czyli Zayn i Meg. Dziewczyna się przywitała z wszystkimi, a Niall usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem. Za chwilkę wszyscy zebrali się przed tv. Ja siedziałam oczywiście koło blondyna i Payna. Meg koło Harrego i Zayna, a koło Liama, El wraz z Lou. W końcu film się zaczął.

***Oczami Meg***

Cała droga przemijała nam w niezręcznej ciszy. Nigdy jeszcze tak dziwnie się nie czułam dlatego zaczęłam:
- Co cię gryzie ?
- Nic – odparł krótko.
- Przecież chciałeś o czymś pogadać. Śmiało, nie gryzę – uśmiechnęłam się do niego, tym samym zachęcając do rozmowy.
- No i dlaczego nie mogliśmy zacząć naszej znajomości w ten sposób ? – mruknął pod nosem. Dla własnego dobra zignorowałam to.
- Więc ? – drążyłam temat.
- Powiem ci później. Nie chcę psuć tak miłej chwili, a tak w ogóle chcę cię przeprosić.
- Za co ? – spytałam zdziwiona.
- Za wszystko co ci zrobiłem. Za to kiedyś cię skrzywdziłem, czy na ciebie krzyczałem.
 - Można długo żywić do kogoś urazę, ale po co ? Przecież można otworzyć serce na drugiego człowieka, przytulić go, wybaczyć i przez to być szczęśliwszym – uśmiechnęłam się mile.
- W takim razie przytul mnie, wybacz i stań się szczęśliwsza – odrzekł ze smutkiem w oczach i powagą wypisaną na twarzy.
Zrobiłam to co kazał, a następnie odezwałam się:
- Przytuliłam, wybaczyłam i stałam się szczęśliwsza, a teraz ty się uśmiechnij – wyszczerzyłam się, a Mulat mi zawtórował.
- To może usiądziemy ? - wskazał na pobliską ławkę.
Zgodziłam się, po czym skierowaliśmy się w wyznaczone miejsce. Miasto jak zawsze tętniło życiem. Chociaż już dawno zrobiło się ciemno, ludzie mieszkający niedaleko spacerowali ze swoimi dziećmi czy pupilkami. Wcale mnie to nie dziwiło. Sama uwielbiałam chodzić nocą i obserwować niebo wypełnione małymi brylancikami, które oświetlają ci drogę. Bo to zawsze z gwiazd dało się wszystko wyczytać. Odchyliłam głowę do tyłu i rozpływałam się przez widok. Kryształki migotały w moich oczach, a nieba nie zasłaniała żadna, chociażby najmniejsza chmurka, z której w każdej chwili  mógł rzucić się deszcz przeźroczystych kropelek, wypełnionych prawdą i szczerością. Wtem usłyszałam głos Zayna.
- Opowiedz mi coś o sobie.
- Ale co dokładnie ? –spytałam.
- No na przykład opowiedz coś o swoim dzieciństwie.
- A co tu dużo gadać ? Dzieciństwo jest jak bycie ciągle pijanym.
- Ale jak to ?
- Nie pamiętasz co się działo, ale wszyscy wokół chętnie ci o tym przypominają.
- Masz rację – powiedział po dłuższym zastanowieniu, a ja się do niego uśmiechnęłam.
– Uwielbiam z tobą rozmawiać. Cenie to w dziewczynach. Chodzi mi o takie złote myśli jakie ty wygłaszasz – dodał.
- Jakie złote myśli ? Po prostu wyrażam swoje zdanie – odparłam.
- Jak tam chcesz – zachichotał.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.
- Siemka Lou – odebrałam.
- Hej gołąbeczki – zachichotał.
- Tomlinson ! Jakie gołąbeczki ? – krzyknęłam zabawnie, a Zayn lekko uśmiechnął się pod nosem.
- Dobra nieważne. Powiedział ci już ? – spytał brązowowłosy.
- Co mi powiedział ? – zmrużyłam oczy i popatrzyłam na Mulata, który wytrzeszczył oczy.
- Lou, ty debilu ! Zamknij się ! – wrzasnął do słuchawki Malik.
- O sorki - odezwał się Tommo – Wypożyczyliśmy fajny horror. Czekamy na was – dodał i się rozłączył.
Schowałam telefon do kieszeni i spojrzałam na chłopaka. Patrzył mi w oczy, ale nic się nie odzywał. Świetnie kolejna niezręczna sytuacja – pomyślałam. Od razu postanowiłam to przerwać.
- To powiesz mi w końcu po co mnie tu ściągnąłeś ? – spytałam.
- Nie teraz. Później. Musimy lecieć, nie ? – wyszczerzył się, a  następnie pociągnął mnie za rękę.
Po 10 minutach byliśmy już w domu chłopaków. Weszliśmy do środka i ściągnęliśmy buty. Skierowałam się do salonu, skąd dochodziły różne głosy. Zayn cały czas podążał za mną. Gdy znalazłam się już razem z resztą, podeszłam do każdego i przywitałam się. Brakowało tylko Harrego. Spojrzałam na dość wysoką dziewczynę o ślicznej urodzie, siedzącą obok Lou. Wtedy nasz Tommo zabrał głos:
- Meg poznaj moją dziewczynę Eleanor – wyszczerzył się.
Podałyśmy sobie ręce, a następnie rzekłam:
- Boże dziewczyno, jaka ty jesteś piękna – posłałam jej szczery uśmiech. – Nie dziwię się, że tak za nią szalejesz – dodałam, po czym szturchnęłam Tomlinsona na co Elka zachichotała.
- To samo przyszło mi na myśl jak weszłaś do tego pomieszczenia – powiedziała brunetka.
W tym momencie ktoś rzucił się na mnie od tyłu przytulając i obdarowując soczystym buziakiem w policzek.
- Cześć słooooonko – krzyknął głos za mną.
Odwróciłam się  i zobaczyłam naszą zgubę, czyli Stylesa. Od razu rzuciłam mu się na szyję, na co on zaczął się śmiać.
- Stęskniłem się za tobą – rzekł mrugając do mnie oczkiem.
- Ja też – odparłam.
- Dobra koniec gadania. Zaczynamy seans – zarządził Liam.
Wszyscy zgodnie z rozkazem uspokoili się i ułożyli wygodnie na kanapie. Usiadłam między Harrym, a Zaynem i tak zaczęliśmy oglądać film.

***Oczami Julie***

Oczywiście Meg i Harry cały czas się śmiali, przez co psuli nam nastrój. Powiem wam, że wyglądali jakby chodzili ze sobą od lat. No ale w końcu udało się nam ich uciszyć. Nagle w filmie nastała cisza i niespodziewanie coś wyskoczyło. Zaczęłam się drzeć jak nienormalna wtulając się to w Nialla, to w Liama. El też się nieźle wystraszyła i przytuliła się do Lou. Oczywiście wszyscy się zaczęli z nas śmiać.
- Ha ha… Dziewczyny spokojnie – chłopaki nas uciszali, ale moje serce dalej waliło jak szalone.
- Julie, weź przestań. Rozpraszasz, a tak w ogóle ten film nie jest straszny – zaczęła jęczeć Meg, tłumiąc śmiech.
- Zostaw mnie w spokoju – wytknęłam język.
Chwilka ciszy i jakaś zjawa zaczęła gonić dziewczynę, ówcześnie wyskakując zza drzwi.
- AAAAaaaaaaaaa !!!! – Megan darła się jak nie normalna, gorzej niż ja wcześniej.
Zasłoniła oczy i wtuliła się w Malika.
- Ha ha dalej uważasz, że ten film jest nie straszny? – podniosłam jedną brew cały czas się śmiejąc z zaistniałej sytuacji.
- To akurat było straszne – dziewczyna założyła ręce na wysokości klatki piersiowej i oparła głowę o ramię Zayna.
Wszyscy zaczęli się z niej śmiać, ale po chwili wróciliśmy do oglądania filmu.

***Oczami Meg***

Przez cały film Harry obejmował mnie, przytulał i szeptał do ucha jak bardzo za mną tęsknił, na co ja za każdym razem wybuchałam śmiechem. Niestety inni od razu zaczynali na mnie krzyczeć, żebym przestała chichotać bo to horror, a nie komedia. Wtedy Styles z satysfakcją patrzył na mnie i wytykał język, a następnie całował w czoło. Zayn patrzył na to wszystko z nie małym zdenerwowaniem. Pare razy nawet zaczął odpychać Loczka ode mnie, mówiąc, że zamęczy mnie na śmierć.  Za to Harry tłumaczył Malikowi:
- Każdy się stara jak może. Nie pamiętasz ? – i tak nie wiedziałam o co chodzi, ale wolałam nie wnikać.
Gdy Lou krzyknął, że wychodzimy na miasto, reszta niechętnie się zgodziła. Wyszliśmy z domu i szliśmy przez centrum Londynu, kiedy nagle po drugiej stronie ulicy zobaczyłam znajome twarze. Równo z Juls zaczęłyśmy krzyczeć, przytulać się, skakać i piszczeć. Reszta bandy patrzyła na nas jak na wariatki.
- Wszystko w porządku ? – spytał Liam z niepokojem.
- Tam stoi AFROMENTAL ! – dalej zachowywałyśmy się jak przed momentem.
- To ten zespół co go tak kochacie ? – odezwał się Zayn.
- Tak ! – krzyknęłyśmy równo.
- Na mój widok to tak nie reagujesz – przewrócił oczami Malik.
Bez zastanowienia pobiegłyśmy do naszej ukochanej grupy muzycznej i zaczęłyśmy rozmowę.
- Cześć.. Dacie nam autografy ? –odezwała się moja przyjaciółka.
- Pewnie, a ja was już gdzieś nie widziałem ? – odezwał się Tomson.
- Dokładnie. Wydaję mi się, że się już kiedyś poznaliśmy – dodał Łozo.
- Byłyśmy na waszym koncercie i miałyśmy wejściówki za kulisy – wytłumaczyłam.
- To wszystko wyjaśnia – zaśmiał się Baron.
Zrobiłyśmy sobie z nimi kilka fotek, pogadałyśmy jeszcze chwilę, a następnie pożegnaliśmy się.
~~~~~~~~~~~~
Hej. Jak już wiecie razem z Ms. Malik zastanawiamy się, czy nie zrobić drugiej części tego bloga. Swój głos odnośnie tego możecie oddać  w ankiecie po prawej stronie.
UWAGA ! JEŚLI NIE MASZ KONTA NA BLOGSPOT, A CHCESZ DODAC KOMENTARZ, TO WYSTARCZY PRZY DODAWANIU ZMIENIC NA ANONIM ;) 

100 LAT DLA KAROLCI !!!:D
...Because we love more than this... <3
SEE YA ! ^^ ;*

środa, 15 sierpnia 2012

Rozdział 31 - "Baby let me find out your secret Just let me in, let me show you that I keep it Close to my heart jump in the deep end Just let me in and let me show you what I'm meaning "


***Oczami Julie***

Wróciłam z Niallem z orlika. Weszliśmy do domu i od razu udałam się w stronę kuchni.
- Horan głodny jesteś? Właśnie robię zapiekanki. Może chcesz jedną? – spytałam.
- No jasne. Tylko musze pare telefonów wykonać, wiesz zarezerwować na jutro bilet, zadzwonić do Paula i takie tam.
- Okay jasne. Jak chcesz, możesz pogadać w moim pokoju – uśmiechnęłam się.
Za chwilkę byłam już sama w pomieszczeniu. Między kolejnymi telefonami zjedliśmy razem z blondaskiem naszą kolacje. Miałam chwilkę wolnego, więc postanowiłam wrócić do mojej ulubionej czynności z przed kilku miesięcy czyli czytania. A dokładniej czytania moich kochanych romansideł. Wybrałam Nickola Spearksa. Ten gościu to umie doprowadzić czytelnika do wzruszenia. Oczywiście ja, jako bardzo wrażliwa osoba, poryczałam się przy niej jak bóbr. Obgryzając moje paznokcie, pochłaniałam kolejne strony. Kiedy Niall przyszedł do mnie, zastał mnie w okropnym stanie. Cały mój makijaż, nad którym tyle się męczyłam, był całkiem rozmazany. Koło mnie leżała masa rozrzuconych chusteczek higienicznych.
- Julie? Coś się stało? Ktoś zrobił Ci krzywdę? – chłopak zaniepokoił się i wziął mnie za rękę.
- To takie piękne. Przed jej śmiercią, postanowili wziąć ślub. To to to to takie romantyczne – udało mi się wyjąkać.
- Ale o czym ty mówisz? – zdziwił się.
- No o książce. A o czym innym? – popatrzyłam na niego jak na debila.
- Ha ha. To przez to płaczesz? Przez jakieś durne romansidło? – Niall wybuchł niepohamowanym śmiechem.
- Durne romansidło?! Odwołaj to ! – popatrzyłam na niego wzrokiem mordercy.
- Taka jest prawda ! – chłopak dalej szydził.
- To się doigrałeś ! – krzyknęłam, bijąc blondyna poduszką, którą akurat miałam pod ręką.
- Ej przestań ! – oboje śmialiśmy się jak nie normalni.
- Aha ! Mam ją ! – powiedział uradowany Horan, kiedy przejął poduszkę.
- Co teraz zamierzasz zrobić? – spytałam, robiąc oczka ze shreka.
- No sam nie wiem – wyszczerzył się.
W tym momencie zaczęliśmy biegać po całym salonie. O mało co nie strąciliśmy wazonu z Chin i kwiatka stojącego na ławie. Prawie poryczałam się ze śmiechu. Niestety chwila nie uwagi i chłopakowi udało się mnie dogonić. Objął mnie za biodra i oboje się wywróciliśmy. Nadal był w posiadaniu poduszki więc zasłaniałam się rękoma, tylko, żeby nie oberwać. Blondyn znalazł się tuż nade mną. Zamiast mnie uderzyć tą nieszczęsną poduszką, pocałował mnie. Najpierw powolny, czuły pocałunek, później coraz odważniejszy. Nasze języki zahaczały o siebie, tańcząc taniec miłości. Chłopak oderwał się ode mnie i spojrzał tymi swoimi nieziemskimi, niebieskimi oczami. Uśmiechnęłam się szeroko i znów jego usta dotykały moich, poczułam gorąco. W moim brzuchu latały miliony motyli. Oczywiście ta magiczna chwila nie trwała zbyt długo. Przeszkodził nam dzwonek do drzwi.
- No kur… - Horan był zawiedziony.
- Sory, musze otworzyć – powiedziałam niechętnie, wstając z podłogi.
Podeszłam do drzwi, za którymi stał mój tata.
- Hej. Zapomniałem kluczy. Czemu tak długo nie otwierałaś? – spytał wchodząc do domu.
- Yyy… W łazience byłam – skłamałam.
Za ten czas chłopak ogarnął syf jaki zrobiliśmy w salonie i włączył pierwszy lepszy film na DVD. Okazało się, że to był jeden z moich ulubionych  czyli „Next” z Nicolas Cage. Na pewno was zaskoczyłam bo myśleliście, że ja tylko lubię romansidła. Otóż nie prawda, bo uwielbiam filmy akcji.
- O widzę, że oglądacie ten fajny film. Mogę się dosiąść ? – spytał ojciec.
- Jasne niech pan siada – powiedział blondyn, ale widać było, że nie jest zbytnio z tego zadowolony.
Siadłam więc koło chłopaka, a ten objął mnie ramieniem. Ale po chwili zaprzestał tej czynności. Zdziwiłam się i popatrzyłam na irish boya, który był duszony wzrokiem mojego taty. Zaśmiałam się i wróciłam do oglądania. Całe szczęście po 30 minutach komórka zadzwoniła i tata poszedł obgadać interesy.
Horan przybliżył się do mnie, a ja położyłam swoją głowę na jego ramieniu. On pocałował mnie w czoło i wróciliśmy do oglądania filmu.
Kiedy film się zakończył chłopak powiedział:
- Kurde. Świetny był by film, ale tak głupio się zakończył. Więc nie lubię go – założył ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Ha ha wiedziałam, że to powiesz. Powinni zrobić drugą część – zaśmiałam się.
- Ej jeszcze jest wcześnie, może się gdzieś przejdziemy? – zapytał.
- Dochodzi 23:00 – marudziłam.
- No choooodź – nie odpuszczał.
- Dobra, pokaże Ci moje ulubione miejsce – uśmiechnęłam się szeroko.
Ubrałam swoją granatową bluzę z Hollister , ponieważ w Polsce wieczory są dość chłodne. Do tego moje ukochane jeansy i białe conversy. Włosy spięłam w wysokiego koka i założyłam bandankę.
Szliśmy ciemną ulicą, którą ledwo oświecały światła dochodzące z domów. Przeszliśmy koło domu Meg. Światło w salonie było zapalone, a dzięki temu, że sofa jest naprzeciwko okna, zauważyliśmy Megan i Zayna. Otworzyłam szeroko oczy.
- Czy oni właśnie…?  - zatkało mnie.
- Wow. Nieźle im idzie, jeśli już się całują – Horan jak zwykle z wszystkiego się śmiał.
- To romantyczne ! – dałam mu kuksańca.
Po chwili Meg odepchnęła chłopaka. Coś rozmawiali później wyłączyli wszystkie światła i najprawdopodobniej zaczęli oglądać jakiś film.
- Założę się o 10 funtów, że oglądają horror – wyszczerzył się blondas.
- Nie sądzę. Myślę, że oglądają jakąś komedię – droczyłam się.
- Zakład?
- Zakład – podałam rękę chłopakowi.
- Ale jak teraz to sprawdzimy? – chłopak podrapał się po głowie.
- Może pójdziemy do nich? – pokazałam klucz.
- Skąd go masz?
- Ha ha.  Mam zapasowy na wypadek, gdyby Meg znowu go zapomniała wziąć z domu – zaśmiałam się.
- Okay to idziemy.
Ostrożnie otworzyłam bramkę, aby nie wydała żadnego dźwięku. Szybko pobiegliśmy, aby nie zobaczyli nas w oknie.
- Całe szczęście, że jej pies jest w klatce – uśmiechnęłam się.
- To co teraz? – spytał.
- Pobiegnij i zadzwoń do drzwi– szeptałam.
- Okay – chłopak wyszedł z ukrycia, rozglądnął się i na palcach powędrował w stronę drzwi.

**Oczami Meg **

Razem z Zaynem oglądaliśmy horror, kiedy po pomieszczeniu rozległ się dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek znajdujący się na mojej ręce. Było już grubo po 23.
- Kto przychodzi do kogoś o tej godzinie ?! – spytałam ironicznie Malika, po czym przewróciłam oczami.
Niechętnie podniosłam się z kanapy i udałam się sprawdzić kim jest tajemnicza osoba, która zakłóca mój spokój. Otworzyłam drzwi, ale ku mojemu zdziwieniu, zastałam pustkę. Nikogo tam nie było. Wychyliłam lekko głowę na zewnątrz, ale nic. Do oglądania filmu wróciłam lekko nieobecna. Myślami byłam zupełnie gdzie indziej.
- Kto to był ? – Malik spojrzał na mnie przenikliwie.
- Nie wiem – wzruszyłam ramionami, nie odrywając oczu od telewizora.
- Przecież poszłaś otworzyć – dalej wiercił mnie swoim wzrokiem.
- Nikogo tam nie było – odparłam lekko rozdrażniona.
- Doobraa – podniósł ręce w geście niewinności – Ale czemu jesteś taka zdenerwowana ?
Na to pytania gwałtownie odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
- Co jeśli to był ten koleś, który śledził mnie w Londynie ?
- Ej, mała, nie stresuj się tym. Przecież jakby co masz mnie – wyszczerzył się – Przecież cię obronię – dodał zadowolony z siebie.
Nic nie odpowiedziałam, tylko powróciłam do oglądania filmu. Wtedy poczułam ciepłą dłoń Zayna na mojej. Przysunął się do mnie i objął ramieniem.
- W końcu obiecałem, że cię będę chronił, poza tym jestem twoim ochroniarzem.
- Zayn nie możesz być moim ochroniarzem. Ty jesteś gwiazdą – gwałtownie podniosłam się i stanęłam naprzeciwko niego.
- No i co z tego. Jestem też zwykłym chłopakiem i chcę bronić dziewczynę, która dla mnie coś znaczy – odparł lekko wkurzony.
- Ty nic nie rozumiesz – opuściłam rezygnująco ręce.
- To mi wytłumacz.
- Jeśli tobie się coś stanie to dość, że ja bym miała wyrzuty sumienia, to jeszcze twoje fanki by mnie rozszarpały – gestykulowałam.
- W tym momencie liczysz się tylko ty – wstał i zbliżył się do mnie – Jeśli tobie coś grozi to nie pozwolę, żeby stała ci się krzywda – dodał już ciszej.
- Doceniam wszystko co dla mnie robisz, ale to już lekka przesada. Lepiej zajmij się śpiewaniem – zasugerowałam.
- Wiesz co ? Niepotrzebnie tu w ogóle przyjeżdżałem. Ty nie widzisz tego, że za tobą szaleje ?! Wszystko co robię to robię po to, abyś w końcu dała mi szanse. Ale jak na razie się na to nie zapowiada – prychnął wkurzony.
- Bo ty jesteś gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną.
- Tak ? Zwykła dziewczyna zna Rihanne czy Cher Lloyd ?! – zapytał.
- To nie moja zasługa tylko mojej mamy. Dobrze o tym wiesz – odparłam i w tym momencie usłyszeliśmy jak ktoś próbuje wejść do domu. Na szczęście były zamknięte na wszystkie spusty.
Automatycznie doskoczyłam do Malika i wskoczyłam w jego ramiona. Spojrzałam na niego, a on lekko uśmiechnął się pod nosem. Szturchnęłam go, a on się zaśmiał.
- Widzisz. Jednak mnie potrzebujesz – zachichotał – Trzymaj się mnie. Idę sprawdzić kto to – dodał i ruszył przed siebie.
Natychmiast złapałam go za rękę.
- Czekaj – powiedziałam i zaczęłam uważnie wsłuchiwać się w ciszę – Ten ktoś już sobie poszedł. Nic nie słychać – dodałam podejrzliwie.
- W takim razie chodź oglądać film, tylko na wszelki wypadek masz ode mnie nie odchodzić, jasne ? – spytał, a ja przytaknęłam mu.
Usiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy film. Kompletnie nie wiedziałam o co w nim chodzi, bo cały czas musiałam przerywać seans. Nagle po pomieszczeniu rozległ się wielki huk, dochodzący z kuchni. Wzdrygnęłam się, a Zayn mocniej mnie objął.
- Poczekaj tu. Tylko nigdzie się nie ruszaj – cmoknął mnie w policzek i poszedł na przeszpiegi.
Bez zastanowienia wstałam i pobiegłam za nim, a następnie chwyciłam jego dłoń.
- Miałaś zostać – krzyknął szeptem.
- Wolę być jakby co koło ciebie – uśmiechnęłam się niewinnie.
Ścisnął moją dłoń mocniej i spojrzał głęboko w oczy. Wpatrywałam się w niego i nie wiedziałam co dzieje się wokół mnie. Staliśmy w wejściu do kuchni, w której nagle zaświeciło się światło. Odwróciłam głowę w stronę pomieszczenia i ujrzałam śmiejącą się Juls z Nialla, który klęczał nad rozwalonym naczyniem, w którym było spaghetti. Przetarłam oczy, ale zobaczyłam to samo.
- Co wy tu do cholery robicie ?! – wrzasnął Zayn.
Niall natychmiast posprzątał uszkodzone przez niego rzeczy i razem z Juls stanęli naprzeciwko nas, jakby szykowali się na wyrok.
- Sory, byłem głodny – tłumaczył się Blondasek.
- Wiecie jak mnie wystraszyliście ? – spytałam z wyrzutem.
- Przeprosiliśmy – odparła nadal rozbawiona dziewczyna.
- Widzę, że przeszkodziliśmy – odparł Horan i wskazał na  nasze złączone dłonie.
Natychmiast puściłam rękę Zayna, ale on ją od razu chwycił i odparł:
- Tak przeszkodziliście, oglądaliśmy właśnie film – najwyraźniej był dalej zły na tą dwójkę.
- Czyżby horror – Horan dalej dopytywał.
- Tak, a co? – spytał zdziwiony Malik.
- Ha ha no dalej Juls, zapłata – blondyn zaśmiał się.
- No dobra – dziewczyna dała mu 100 funtów. - No to jeszcze raz Sory. Do jutra na lotnisku – rzuciła szybko Juls i pociągnęła Nialla za sobą po chwili już ich nie było.

***Oczami Julie***

Wyszliśmy z domu Meg.
- Trochę głupio wyszło nie?
- No faktycznie – chłopak zachowywał powagę. – To, gdzie chciałaś mnie zabrać?
- Do jednego magicznego miejsca – uśmiechnęłam się słodko.
Weszliśmy na mały pagórek i usiedliśmy na trawie pod drzewem.  Podziwialiśmy widok pięknie oświetlonego miasta jakim jest Nowy Sącz. Światło księżyca odbijało się o taflę wody Dunajca.
- I jak Ci się podoba? Ładnie? – spytałam.
- Ten widok nie jest ładniejszy niż ty – cmoknął mnie w policzek.
- Nie gadaj głupot – zarumieniłam się.
- To prawda przecież.
- Yhm… Jasne.
- O popatrz spadająca gwiazda ! Pomyśl życzenie – chłopak wskazał na niebo.
- Żeby wszystko było tak jak teraz – pomyślałam.
- Ty też pomyśl życzenie.
- Ja nie musze. Mam wszystko – chłopak wziął mnie za rękę.
Zdziwiło mnie to, a zarazem mega wzruszyło.
- Niall…
- Tak?
- Obiecaj mi coś – powiedziałam niepewnie.
- Ale co? – zdziwił się.
- Jeśli mnie kochasz, obiecaj mi że nigdy mnie nie opuścisz – odwróciłam wzrok.
- Nigdy – chwycił mnie za podbródek i pocałował.

**Oczami Meg**

- Idziemy się przejść ? – spytał z nadzieją Mulat.
- Dochodzi północ.
- Prooooszę – przeciągał sylaby dopóki się nie zgodziłam.
- Yyyh . No dobra, chodź.
Złapałam w rękę swoją jeansową kurtkę i wyszliśmy. Wędrowaliśmy dobrze mi znanymi uliczkami. Standartowo udaliśmy się do parku i usiedliśmy na ławce. Każda przechodząca osoba wzbudzała teraz we mnie pewien niepokój. Wszyscy wydawali mi się podejrzani. W głowie miałam tylko mojego prześladowcę. Czemu ten chłopak w Londynie mnie śledził ? Nic nikomu nie zrobiłam, przynajmniej tak mi się wydaję. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Szybko ją otarłam, a w tym momencie spostrzegłam, że Zayn mnie obserwuje. Już chciał coś powiedzieć, ale szybko rzuciłam:
- Zimna noc jak na lato, nie ? – sztucznie się uśmiechnęłam.
- Nie kręć. Meg co się dzieje ? – spytał przepełniony troską.
- Nic się nie dzieje – skłamałam.
W tym momencie moja komórka się odezwała. Szybko wygrzebałam ją z kieszeni i odebrałam:
- Halo ?
- W końcu Meg. Próbuje się do ciebie dodzwonić od dwóch dni. Martwiłem się. Jak mogłaś do mnie nie zadzwonić – Harry wrzeszczał do słuchawki.
- Uspokój się – zaśmiałam się słodko – Przepraszam. To się więcej nie powtórzy proszę pana.
- Proszę Pana ? – spytał rozbawiony – Czyżby dama chciała się ze mną droczyć ? – zachichotał.
- Może kiedy indziej - odpowiedziałam.
- Co u ciebie ? – spytał nagle.
- Dobrze. Zayn się mną zajmuje.
- Taa Zayn – mruknął – Też chciałem lecieć, ale Paul mi zabronił. Teraz pilnuję mnie całą dobę, żebym przypadkiem nie wsiadł w samolot – odparł oburzony.
- Haha. Niedługo się Misiek i tak zobaczymy . Pa  - cmoknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Wsadziłam telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Malika, który od paru minut mi się przyglądał.
- Misiek ? – spytał zdezorientowany.
- Harry dzwonił – zaśmiałam się.
- Aha, fajnie. Nie przypominam sobie, żebyś tak do mnie mówiła – powiedział oburzony.
- Już się tak nie dąsaj. Chodź. Wracamy Misiek – wytknęłam do niego język, a on się wyszczerzył.
Po 10 minutach byliśmy w domu. Pobiegłam na górę i złapałam piżamę. Wskoczyłam pod prysznic. Następnie wysuszyłam włosy i weszłam do łóżka. Zaczęłam rozmyślać nad swoim życiem przez co nie mogłam spać. Nagle usłyszałam jakiś szelest na zewnątrz. Zlekceważyłam to, ale zaczęłam czuć się trochę nieswojo. Wstałam i pobiegłam do pokoju Malika. Nie pukając, wpadłam do pomieszczenia, szybko zamykając drzwi. Oparłam się o nie i spojrzałam w stronę Zayna. Także nie spał. Widać było, że trochę zdziwiła go moja wizyta.
- Ducha zobaczyłaś czy co ? – zaśmiał się.
- Ha ha zabawane. Słyszałam jakiś szelest za oknem boję się sama siedzieć w pokoju. Mogę spać z tobą ? – spytałam.
- No pewnie – uśmiechnął się zachęcająco, a następnie odchylił kawałek kołdry.
Wskoczyłam obok niego i od razu poczułam ciepło. Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć, ale usłyszałam Malika:
- Przyznaj się, że to był tylko pretekst, aby spać ze mną.
- Jak chcesz to mogę iść do siebie – zaczęłam wstawać, ale Zayn przyciągnął mnie do siebie, musnął moją szyję, a następnie wtulony we mnie zasnął. Po chwili zrobiłam to samo.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O matko :D Dziękujemy za prawie 10300 wejść !!! Jesteście niesamowici. Mamy nadzieję, że nie zanudziłyśmy was tym rozdziałem na śmierć. Bardzo prosimy o komentarze, ponieważ są one dla nas motywujące, a ostatnio weny brak. :/ 
 Do zobaczenia za tydzień. :) 

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;*