...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 33 - "All that you want in under your nose You should open your eyes, but they stay closed, closed"


***Oczami Meg***

Wróciłyśmy do pozostałych, którzy byli rozbawieni całą tą sytuacją.
- Dobra, to ja porywam Meg. Idę ją odprowadzić do domu – oznajmił Zayn, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Meg, czekaj, chciałem cię cos zapytać – zaczepił mnie Harry.
- Tak ?
- Pójdziesz jutro ze mną na galę? Jako osoba towarzysząca?
- Pewnie – bez wahania się zgodziłam, a następnie pożegnałam każdego.
Kiedy w końcu znaleźliśmy się na trochę bardziej cichej ulicy, niż centrum samego Londynu Zayn zaczął rozmowę.
-To co teraz powiem, będzie dla mnie bardzo trudne. Ale proszę cię nie skreślaj mnie, okay ? – spytał.
- No przecież chyba nikogo nie zabiłeś, nie ? – zaśmiałam się. – Nie zabiłeś ? – spytałam podejrzanie.
- Nie, nie . Nic z tych rzeczy – uśmiechnął się smutno.
Staliśmy już pod furtką mojego domu, a Zayn kontynuował.
- Dzisiaj mieliśmy rozmowę z Paulem, ale nie przyniósł nam żadnych dobrych wieści, jak to zazwyczaj się zdarzało.
- To znaczy ? – pośpieszałam go.
- Muszę chodzić z Perrie. Dla mediów rozumiesz ? Chodzi o to, żeby poprawiła się moja reputacja. Wtedy jak widziałaś ją u mnie w łóżku, to do niczego nie doszło. To miało tak tylko wyglądać, żeby nawet chłopcy uwierzyli, że jestem z nią naprawdę – wyżalił się, a ja poczułam dziwne ukłucie w sercu.
- I po co mi to mówisz ? – spytałam obojętnie.
- Jak to po co ? Kocham cię i wiem, że ja tobie tez nie jestem obojętny.
- A niby skąd możesz to wiedzieć ?! Nie jesteś dla mnie obojętny , bo jesteś moim przyjacielem, ale nikim więcej. Chodź sobie z Perrie czy z kim tam chcesz – wybuchłam i już chciałam otworzyć furtkę, ale Zayn złapał mnie za rękę i powiedział:
- Nie mogę tego zmienić. To chora sytuacja, ale jak tylko poprawię swoją reputację to to skończę.
- Rzeczy, których nie możemy zmienić, zmieniają nas. Pamiętaj o tym – spojrzałam głęboko w jego oczy, po czym pobiegłam do domu. Poszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam.

***Oczami Julie***

Po spotkaniu z Afromental, Malik poszedł odprowadzić Meg do domu, a my udaliśmy się w dalszą drogę po Londynie. Oczywiście wydurnialiśmy się jak zwykle. Ja i Eleanor szłyśmy z przodu cały czas gadając. Właśnie przechodziliśmy koło jakiejś fontanny, kiedy usłyszałyśmy jakieś śmiechy. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków biegnących w naszą stronę. Jednak nie dostrzegłam Harrego.
- Ha ha chłopaki to była świetna akcja – śmiał się Lou.
- Może nam ktoś wytłumaczyć o co chodzi? – spytała Elka.
- Popatrz na Harrego – Liam pokazał palem, na idącego w naszą stronę, przemokniętego Stylesa.
- Zabije ! – chłopak wrzeszczał, a pozostali zostali uciekać.
- Co za dzieci – przewróciłam oczami i razem z brunetką zaczęłyśmy się śmiać.
Dalsza droga minęła nam nawet spokojnie. Jeśli w ogóle można powiedzieć, że Ci wariaci są spokojni. Spojrzałam na zegarek, który pokazywał północ.
- Ej ja musze wracać do domu – zaczęłam.
- Odprowadzę Cię – zgłosił się Niall, po czym wziął mnie za rękę.
Pożegnałam się z resztą i ruszyliśmy w stronę domu. Ja oczywiście cały czas gadałam jak najęta, ale chłopakowi nie przeszkadzało to. Jednak widać było, że czymś się martwi. Kiedy byliśmy niedaleko ulicy, na której mieszkam, chłopak pociągnął mnie w stronę ławki. Gdy na niej usiedliśmy, blondyn popatrzył mi głęboko w oczy, ale nie odezwał się ani słowem.
-  Niall… - przerwałam ciszę.
- Julie, nie mam pojęcia jak Ci to powiedzieć… – jego głos był przepełniony smutkiem.
- Niall… co się dzieje? Zaczynam się martwić.
- Jest coś co muszę Ci powiedzieć, tylko proszę nie przerywaj mi okay?
- Jasne. To o co chodzi? – uśmiechnęłam się mile.
- Pamiętasz jak Ci obiecałem, że Cię nigdy nie opuszczę? – kiwnęła twierdząco głową. – Co by było gdybym złamał tą obietnicę?
- Dobrze się czujesz? – zaśmiałam się, myśląc, że chłopak mnie podpuszcza, albo nad zwyczajniej sobie robi żarty.
- Nie, bo musimy z tym skończyć, na jakiś czas.
- Ale z czym?
- Z nami. Muszę chodzić z jedną modelką, dla rozgłosu… -  nie dokończył.
- Co?! – puściłam jego rękę i odsunęłam się od niego.
- To dla dobra naszego zespołu zrozum to – otworzyłam szeroko oczy, próbując zrozumieć co on przed chwilką do mnie powiedział.
- Życzę wam szczęścia – wstałam i odeszłam.
- Tylko tyle powiesz?! – chłopak krzyknął z mną, na co stanęłam i się odwróciłam.
- Tak. Idź do niej, a mnie zostaw w spokoju – powiedziałam spokojnie.
- Julie, ale pamiętaj, że zawsze będziesz dla mnie wszystkim.
- Ty też byłeś dla mnie wszystkim, ale teraz jesteś nikim ! – w moich oczach pojawiły się łzy.
- Obiecaj mi, że nigdy nie zapomnimy kim dla siebie jesteśmy, ile razem przeżyliśmy,  i ile jeszcze razy przejdziemy – podszedł do mnie.
- Żartujesz sobie? Już nie ma nas i już nigdy nie będzie. Nasz związek to przeszłość, a ja nie żyje wspomnieniami.
- Julie ! Ja cię kocham – po moich policzkach spłynęły łzy, więc odwróciłam głowę i szybko je wytarłam.
- Jakbyś mnie kochał, nie zostawił byś mnie dla pierwszej lepszej szmaty ! Walczyłbyś o nas, ale ja tego nie będę robiła za Ciebie ! Zapomnij o mnie ! – wrzasnęłam i wbiegłam do domu.
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Właśnie straciłam cząstkę mnie, która nigdy nie odzyskam. Skuliłam się i próbowałam powstrzymać kolejne łzy. W tej chwili zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, na którym wyświetliło się „Liam :**”. Przez chwilę zastanawiałam się czy odebrać, ale w końcu wcisnęłam zielony przycisk.
- Hej. Nie obudziłem Cię?
- Nie, coś się stało? – spytałam.
- Wiesz, bo jutro jest gala… I nie mam z kim pójść. Może wybrałabyś się ze mną? – zapytał z nadzieją Payne.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł…
- Julie, jesteś ostatnią deską ratunku – zaśmiał się.
- No… - zawahałam się. - Niech będzie. Pójdę z Tobą – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Okay, to zdzwonimy się jutro. Dobranoc – cmoknął i się rozłączył.

***Oczami Meg***

Rano obudziły mnie promienie słońca, wpadające przez uchylone okno. Przetarłam oczy i niechętnie wstałam z łóżka. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, a następnie zbiegłam na dół po schodach. Juls najprawdopodobniej jeszcze spała. Wyciągnęłam z szafki płatki, które wsypałam do małej miski, dolewając do nich zimne mleko. Po skończeniu posiłku wróciłam do pokoju. Popatrzyłam na zegarek. Była 13. Wytrzeszczyłam oczy. Dzień strasznie szybko mi leciał z racji tego, że wstałam w samo południe. Bez zastanowienia podbiegłam do szafki, wyciągnęłam czarne dresy i różową bluzkę, na której widniał ciasteczkowy potwór. Włożyłam na siebie wybrane ciuchy. Złapałam jeszcze telefon i słuchawki, a potem wyszłam z domu. W moich uszach właśnie rozbrzmiewała Nicki Minaj z kawałkiem ,, Pound the alarm ‘’. Rozciągnęłam się trochę, po czym pobiegłam w stronę parku. Dawniej cały czas ćwiczyłam, ale później jakoś przestałam. Przynajmniej dzisiaj mogłam chociaż na chwilę odpocząć od wszystkiego i wrócić do starych czasów. Uwielbiam ten stan – słuchawki w uszach, bieg przez park, dzięki czemu ciepły wiatr muska twoje policzki. Tak, zdecydowanie to lubiłam. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk komórki. Spojrzałam na wyświetlacz – 1 nowa wiadomość. Kliknęłam odczytaj.
,, Meg, możesz w końcu odebrać ten cholerny telefon?! Dzwonię do ciebie przez cały dzień. Martwię się o ciebie, jeszcze dzisiaj się nie odezwałaś. Daj mi szansę. Zayn xx ‘’
Przeleciałam wzrokiem po literkach, po czym przewróciłam oczami. W tym momencie ponownie zadzwonił mój telefon.
- Halo ?
- W końcu ! – krzyknął zirytowany Mulat.
- Nie drzyj się tak ! – odwdzięczyłam mu się tym samym.
- Czemu dzisiaj nie zadzwoniłaś, ani nic ? Ja tu odchodzę od zmysłów, myśląc co się dzieje.
- Nie powinno cie interesować co robię.
- Właśnie, że powinno i powiedz mi jeszcze, dlaczego zgodziłaś się pójść z Harrym na galę ? – spytał wyraźnie wkurzony.
- Bo mnie o to poprosił.
- Ale nie musiałaś się zgadzać – odparł urażony.
- To nie twoja sprawa. Ty na pewno weźmiesz sobie Perrie czy kogo tam chcesz – prychnęłam.
- Dobrze wiesz, że gdyby nie ustawka, to zaprosiłbym ciebie.
- I tak bym się nie zgodziła – wyśmiałam go, sama nie wiedząc dlaczego.
- Nie to nie.
- Wątpię, żebyś wtedy ustąpił. Założę się, że byś nalegał.
- Wcale nie jesteś taka wyjątkowa, więc dlaczego miałbym nalegać ?  - spytał widocznie zmieszany.
- Dlatego, że ci się podobam, poza tym skoro nie jestem taka wyjątkowa to daj mi wreszcie spokój ! – warknęłam po czym się rozłączyła.
Wróciłam do domu. W środku czekała już na mnie Juls z Eleanor. Umówiłyśmy się wczoraj, że na galę przygotujemy się razem, stąd jej wizyta u nas w domu. Kiedy dziewczyny mnie zobaczyły, momentalnie rzuciły się w moją stronę, przy tym mnie przytulając. Odwzajemniłam uściski.
- Dobra to jak ? Zaczynamy ? – zapytała Eleanor.
- Pewnie – odparłam.
- Idziesz na pierwszy ogień – Juls chytrze się wyszczerzyła.
- Oooo znam tą minę – pogroziłam jej palcem.
- No już nie przesadzaj. Chodź.
Ruda pociągnęła mnie za rękę. Po chwili stałyśmy w moim pokoju.
- To ty idź pod prysznic, a my ci wybierzemy sukienkę na dziś.
- O niee. Sukienkę ? – posmutniałam.
- To co ty chciałaś iść w tych dresach na galę, na której będą same sławne osobistości? – Juls gestykulowała.
- Dobra, zrozumiałam, mam ubrać sukienkę i szpilki – wywróciłam oczami.
Pobiegłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Włożyłam na siebie zwykły t-shirt i stare szorty. Wróciłam do dziewczyn, które stały już przy stoliku z grzebieniami i pudrami w ręce. Zaśmiałam się w duchu, wiedząc, że mam takie osoby przy sobie. Uśmiechnęłam się do nich promienie na co one odpowiedziały mi tym samym. Pędem usiadłam na krzesełku.

***Oczami Julie***

Obudził mnie hałas dochodzący z ulicy. No tak minus mieszkania w mieście. Popatrzyłam na zegarek który wskazywał 9. Tej nocy miałam bardzo dziwne sny, związane z Liamem i Niallem, ale nie mogę sobie ich przypomnieć. Może to i  lepiej? Meg jeszcze spała, więc poszłam po cichu do kuchni. Otworzyłam lodówkę, ale świeciły w niej pustki. Została tylko jakaś margaryna, mleko i pasztet. Blee nienawidzę go mimo, iż nie jestem wegetarianką. Pobiegłam szybko na górę i ubrałam jeansy oraz bluzę. Włożyłam jeszcze vansy i poszłam do supermarketu.
Chodziłam między regałami i zbierałam produkty do wózka. Jajka, ser, wędlina, mąka, cukier… Trochę za dużo tego, ale co poradzić, że w domu nie ma kompletnie nic? W między czasie zadzwonił mój telefon.
- Halo? – odebrałam.
- No czemu nie zadzwoniłaś?! – wrzeszczała Maja.
- Przepraszam Cię, kompletnie nie miałam do tego głowy – próbowałam się usprawiedliwić.
- Nie zadzwoniłaś przez Niall’a? – dopytywała.
- Nie no coś ty. Co ci przyszło do głowy? – próbowałam, aby mój głos brzmiał jak najbardziej pewnie.
- Mnie nie oszukasz. Przecież wiesz, że ja wiem wszystko co się dzieje u One Direction. Czemu wszyscy plotkują, że on spotyka się z jakąś modelką? – dopytywała, a w moim gardle stanęła wielka gula.
- Yy…. Musze kończyć Meg mnie woła – rozłączyłam się.
Stanęłam w kolejce do kasy i czekałam, aż będę mogła zapłacić za zakupy. Kiedy to już zrobiłam, szłam przez ulice cała obładowana reklamówkami. I wtedy na kogoś wpadłam. A raczej nie na kogoś, a na Liam’a. Całe szczęście nie opuściłam zakupów.
- Julie? Wow wiedziałem, że masz wilczy apetyt, ale żeby aż tak? – zaśmiał się, a ja zrobiłam to samo.
- A ty, gdzie idziesz? – zapytałam.
- No do domu, też byłem na zakupach – wskazał na dwie paczki chipsów. – Może Ci pomóc?
- Jasne. Pomocą dzisiaj nie pogardzę – powiedziałam i dałam mu kilka reklamówek.
- Jak się trzymasz? – spytał niepewnie.
- Jestem szczęśliwa. Z tego „szczęścia” to aż się skakać chce. Najlepiej z mostu lub pod pociąg.
- Nie mów tak ! – skarcił mnie.
- No wiesz głupie pytanie, głupia odpowiedź – bąknęłam pod nosem. – Dobra zmieńmy temat.
Od tego momentu, atmosfera się trochę rozluźniła. Przez całą drogę gadałam z Liam’em non stop o wszystkim i o niczym. Czułam, że jest on prawdziwym przyjacielem, jakiego teraz potrzebowałam. Odprowadził mnie pod dom i na pożegnanie dał mi całusa w policzek.
- To do wieczora. Przyjedziemy po was.
- Okay będę czekać.
Weszłam do domu i zrobiłam sobie śniadanie. Następnie poszłam do pokoju, aby wejść na neta. Oczywiście musiałam chwilę pogadać z Sylwią i Kamilem przez Skype’a. Wypytywali o podróż i czemu wczoraj nie zadzwoniłam. No wybaczcie, ale miałam ważniejsze plany. Już tylko czekałam na telefon od taty, bo tylko on jako jedyny jeszcze się ze mną nie skontaktował. Nie musiałam czekać długo bo po 15 minutach zadzwonił. Gadaliśmy jakieś 20 minut. Następnie położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się obudziłam była już 15. Szybko poszłam się wykąpać. Następnie  wsmarował w swoje ciało balsam i umyłam zęby. Za jakiś czas usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam na dół i je otworzyłam.
- Hej El – przywitałam się.
- No hej, jesteście gotowe na „salon urody”? – dziewczyna zaśmiała się.
- Ja prawie, ale nie wiem gdzie jest Meg. Wyparowała z domu jak spałam.
- A Niall się do Ciebie odzywał? – spytała niepewnie.
- Nie. Może to i lepiej? – powiedziałam, a do moich oczu napłynęły łzy.
- Nie płacz. On nie jest wart twojego cierpienia – przytuliła mnie.
- Przepraszam Cię, nie powinnam płakać – wytarłam ręką moje mokre policzki.
 - Łzy to nie wstyd. To oznaka, że Ci na kimś zależy.
- Już mi nie zależy. Chodźmy do kuchni. Chcesz się czegoś napić? – zmieniłam temat.
- Hm… Może wody?
Wtedy do domu wparowała zdyszana Meg. Rzuciłyśmy się na nią i poszłyśmy na górę. Wyjęłam wszystkie kosmetyki, a szatynka poszła się wykąpać. Razem z Eleanor przeglądnęłyśmy zarówno moją, jak i mojej współlokatorki szafę i wybrałyśmy kilka całkiem niezłych kiecek.
Kiedy Meg wyszła w końcu z łazienki i mogłyśmy się za nią zabrać. El zaczęła układać jej włosy, a ja zajęłam się makijażem. Nawet sprawnie nam to poszło, bo po trzydziestu minutach szatynka była już gotowa. Później była moja kolej i Eleanor. Gdy zrobiłyśmy się na bóstwo, poszłyśmy włożyć na siebie sukienki. Meg ubrała:

Ja ubrałam:


Do tego założyłyśmy oczywiście szpilki i pozostało nam tylko czekać, aż chłopaki po nas przyjadą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Mamy nadzieję, że rozdział wam się podoba. Baaaardzo prosimy was o komentarze, bo są dla nas bardzo ważne. Obiecujemy, że w następnym rozdziale będzie naprawdę ciekawie ;)

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

genialne <3 czekam na następny :D

Valnientaa pisze...

super!!!

Lanana pisze...

Smuuuutne ;( Dlaczego Juls i Meg nie mogły ich zrozumieć? Kurdeee ;/ czekam na nn poinformuj mnie: moment-imbalance.blogspot.com

horanowa pisze...

no wiecie co ?! czekałam na ten rozdział calutkie dwa dni , wchodziłam tutaj co pięć minut żeby sprawdzić :cc. i czemu taki mały ?! XDDDDDDDD chyba za dużo wymagaam :x dobra zamykam sie . zarąbisty rozdział , zresztą tak jak wszystkie :3 . i jeszcze mam pytanie : w roku szkolnym bedziecie dodawać tak jak kiedyś ? czyli w poniedziałek i piątek ? baaaaaaaaaaardzo prosze :D <3

Pami_XD pisze...

Super blog szkoda tylko że rozdziały nie są dodawane częściej

☼ Abbie ☼ pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
☼ Abbie ☼ pisze...

Na blogu http://stories--about-1d.blogspot.com/ pojawiła się ankieta na konkurs "Opowiadanie miesiąca Wrzesień" Zgłosiłaś się i twój numerek w ankiecie to: 16 Namawiaj swoich czytelników do głosowania. Życzę ci powodzenia ;)
+ Dodaj się do obserwatorów. ^.^
Abbie <3

carmelkova . ♥ pisze...

hym, hym, hym x DD
super piszecie < 33

Izabela Anna pisze...

Witam ponownie. . Zostałyście przeze mnie "otagowane" .. Wejdź, a dowiesz się o co chodzi . .http://wieczne-opowiadanie.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

kocam was <3
ola kot ;***

Anonimowy pisze...

Kiedy następny ?; D nie mogę się doczekać ; D

Anonimowy pisze...

Bożeee nie mogę się doczekać następnego rozdzialu!! Piszecie coraz lepiej i do tego te wszystkie akcje ♥ czekam z niecierpliwością!! kocham tego bloga i nwet nie musicie mi pisać czy jest kolejny rozdział bo sama codziennie sprawdzam ^^ Tylko proszę niech Julie i Niall się pogodzą! Lots of love! Xxx Isabelle Malik ;)