PRZECZYTAJCIE TO CO JEST NAPISANE POD ROZDZIAŁEM !!!
***Oczami Julie***
Pożegnałam
się z wszystkimi i wysiadłam z limuzyny, a następnie przyśpieszyłam, aby
dogonić Meg. Zayn i Niall wlekli się za nami. Wszyscy poszli do domu, a ja zostałam
sama stojąca przed mieszkaniem. Usiadłam na schodach i odchyliłam głowę do
tyłu. Dzisiaj była naprawdę piękna, gwieździsta noc. Miliony migających
punkcików na niebie i ani jednej chmurki. Moje policzki musnął lekki powiew
wietrzyku. Myślałam jaką Justin szykuje dla nas niespodziankę. Naprawdę okazał
się bardzo fajnym facetem. Ale jednak cały czas po mojej głowie chodziły słowa
JB :
„Dać Ci radę maleńka? Im szybciej
zapomnisz o nim, tym lepiej dla Ciebie, on nie wróci. A ty musisz dalej żyć i pokazać co
cennego stracił, a z czasem spotkasz kogoś wartego Ciebie…”
Chciałam
zapomnieć o Niall’u. Ale chyba przyznacie, że to trudne, gdy ona ma zostać na
noc u mnie w domu. Nagle poczułam, jak
ktoś zarzuca na moje ramiona kurtkę.
Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam Horana. Chłopak usiadł koło mnie i patrzył
przed siebie.
- Czego
chcesz? – zapytał oschle, przerywając tym samym cisze.
- Kochasz
Liama? – spytał, dalej patrząc w tą samą stronę.
- To nie
powinno Cię chyba obchodzić – burknęłam pod nosem.
- Chyba
jednak powinno.
- Że co? Nie
powinno Cię interesować z kim się spotykam, a z kim nie. Straciłam szacunek do
Ciebie. Po raz kolejny. Więc się nawet do mnie nie odzywaj.
- Jesteś
wkurzona o Sydney ? – przybliżył się do mnie, a ja odsunęłam się od niego.
- Powiem
tylko jedno. Wstyd mi za Ciebie. Nisko upadłeś. Tańczysz jak Ci zagrają. A
kiedy mówią skacz, pytasz jak wysoko – popatrzyłam z nienawiścią w oczach.
- O czym ty
mówisz? – zdziwił się.
- Nic nie
rozumiesz prawda?
- No nie za
bardzo.
- Trudno.
Nie mam zamiaru już z Tobą gadać – wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.
***Oczami Meg***
Gdy
dojeżdżaliśmy pod nasz dom od razu pożegnałam się z resztą i ruszyłam w stronę
domu. Julie dorównała mi kroku, zaś
Horan i Malik wlekli się za nami. Gdy weszliśmy do środka, natychmiast udałam się do kuchni. Podeszłam
do szafki i wyciągnęłam z niej czystą szklankę, do której wlałam zimną wodę. Oparłam się o blat i upiłam łyk
napoju, wilżąc przy tym lekko usta, dzięki czemu nabrały delikatny połysk. W
tym momencie do kuchni wszedł Zayn.
- Mała… –
odezwał się niewinnie, a ja słysząc jego ciepły i bezbronny głos, od razu
zmiękłam.
- Co? –
wymamrotałam bez uczucia.
- Dalej zła?
– spytał smutny i podszedł bardzo blisko mnie.
- O co Ci
chodzi? – powiedziałam oschle.
- Czemu mnie
odtrącasz?
- A ty znowu
swoje.
- Bo ja Cię
nie rozumiem – zdenerwował się. – Wszyscy wiedzą, że nie jestem Tobie obojętny,
więc co ty odwalasz?! – warknął, a ja uniosłam brew.
- Masz coś
jeszcze do powiedzenia?
- Tak, mam !
Powiedz mi dlaczego jesteś inna?! Każda chciała by być na Twoim miejscu ! –
krzyknął.
- Taa… Bo ty jesteś taki wspaniały, że żadna nie może Ci się oprzeć –
przewróciłam oczami.
- Dokładnie.
- Wyobraź
sobie, że ja nie mam na imię każda. Wolę wyróżniać się z tłumu i być sobą !- odkrzyknęłam, a Zayn
gwałtownie przyparł mnie do ściany i wpił się w moje usta. Od razu go
odepchnęłam na odległość ręki, a następnie uderzyłam w policzek.
- Nie
pozwalaj sobie ! – warknęłam i groźnie na niego popatrzyłam.
- Meg –
powiedział zmartwiony i zdezorientowany tą sytuacją, a w jego oczach widniał
ból, smutek i rozpacz.
Zrobiło mi
się go trochę żal, ale olałam to i zabrałam się za robienie kolacji. Przez cały
czas, gdy przygotowywaliśmy posiłek nie odezwałam się do Zayna, za to on co
chwilę mnie przepraszał i próbowałam udobruchać, ale ja nie chciałam dać mu tej
satysfakcji.
- Meg. Serio
jeszcze raz Cię przepraszam. Nie wiem dlaczego Cię pocałowałem. To emocje.
Więcej się to nie powtórzy, chyba, że będziesz chciała.
- Daruj
sobie ! Okay?! – warknęłam kładąc na stół dużą ilość kanapek.
- W końcu się
do mnie odezwałaś – uśmiechnął się blado.
- Taa… -
mruknęłam, a wtedy do pomieszczenia weszła Julie, a za nią Niall.
Razem z Rudą
usiadłyśmy przy stole i zabrałyśmy się za jedzenie. Chłopcy lekko skrępowani
usadowili się naprzeciwko nas.
- Juls.
Skoczysz jutro ze mną do centrum handlowego?
- A co
potrzeba kupić? – spytała.
- Różne
rzeczy. Wytłumaczę Ci wszystko później.
- Spoko –
uśmiechnęła się.
- Chciałam
skoczyć do Hollister. Spotkałybyśmy się przy okazji z Elką, a poza tym mam tam
wypatrzone śliczne buty i taką mega kurteczkę – mówiłam podekscytowana, cały
czas gestykulując.
- O extra.
To ja też sobie coś kupię. Może się przydać trochę nowych ciuchów.
- Jak
chcecie to możemy iść z wami – uśmiechnął się Zayn.
- To świetny
pomysł – Horan poparł swojego przyjaciela.
Popatrzyłyśmy
na nich z uniesionymi brwiami. Juls nagle się skrzywiła i oznajmiła:
- Nie
dzięki, lepsza zabawa będzie bez was.
- Ale niby
czemu? – spytał z wyrzutem Malik.
- Bo tak i
koniec tematu – powiedziałam stanowczo.
- Meg!
Przecież przeprosiłem Cię – odezwał się Mulat i spojrzał na mnie.
Właśnie
chciał mnie złapać za rękę, ale na szczęście gwałtownie wstałam od stołu, tym
samym zaczynając, sprzątać po posiłku.
- To ja idę
spać – rzuciła Juls, która cmoknęła mnie w policzek i po chwili uciekła na
górę.
- Tak. Ja
też lecę się położyć. Jestem wykończony – wyznał Horan i zniknął gdzieś na
schodach.
Zabrałam się
za mycie naczyń, więc odkręciłam wodę, a brudne talerze i kubki czyściłam
truskawkowym płynem. Malik oparł się o blat, przysuwając się do mnie coraz
bliżej, aż w końcu zetknęliśmy się ramionami.
- Powiesz
coś? – spytał smutno, a ja dalej wykonywałam wcześniejszą czynność. - Cholera !
Meg ! Odezwij się do mnie ! – krzyknął, przez co zagotowałam się w sobie.
Zakręciłam
szybko wodę, odwróciłam się w jego stronę i warknęłam:
- Daj mi
święty spokój ! Masz tu tylko spać ! Nikt nie powiedział, że muszę z Tobą
rozmawiać, więc się do cholery odwal ode mnie !
Zayn
popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, takim, którego jeszcze nie znałam. Z jego
oczu biła miłość i troska, jak i ból, cierpienie i obrzydzenie do mojej osoby.
Gdy podniosłam ręce do góry, z zamiarem poprawienia fryzury, Malik chwycił
mocno moje nadgarstki. Z każdą sekundą ucisk był mocniejszy, ale po chwili
chłopak wbił we mnie swoje czekoladowe oczy i powiedział spokojnie:
- Chciałbym
Cię nienawidzić, tak bardzo jak Cię kocham. Dobranoc – puścił moje ręce,
cmoknął mnie w policzek, a następnie poszedł na górę. Przez dobrych kilka minut
stałam w bezruchu, cała oszołomiona. Nie docierało do mnie, co się przed chwilą
stało. Kiedy już doszłam do siebie, dokończyłam sprzątanie i poszłam do swojego
pokoju. Od razu wskoczyłam pod zimny prysznic i zmyłam z siebie cały dzisiejszy
wieczór. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamę i wgramoliłam się pod ciepłą
kołdrę. Z racji tego, że była już połowa września, noce w Londynie nie były
takie ciepłe jak w lecie. Ułożyłam się wygodnie i wtuliłam się w poduszkę. Już
po chwili zasnęłam.
W nocy
obudził mnie szum wiatru, dlatego wstałam i po cichu zbiegłam na dół. Wsunęłam
się do kuchni i nalałam wody do szklanki, a następnie zamoczyłam usta w zimnym
napoju. W tym momencie usłyszałam czyjeś kroki. Spojrzałam przed siebie i
zobaczyłam zaspaną Juls, która szła w moim kierunku.
- Czemu nie
śpisz? – spytała uśmiechnięta.
***Oczami Julie***
Wstałam od
stołu i podziękowałam za kolacje.
- To ja idę
już spać. Dobranoc Meg – pomachałam przyjaciółce.
- Pa Juls –
uśmiechnęła się.
Chciałam
ominąć Niall’a, ale ten oczywiście musiał mi zagrodzić drogę.
- A ze mną
się nie pożegnasz? – spytał.
- Yyy… Niby
czemu? No chyba, że wynosisz się stąd to mogę nawet Cię odprowadzić do drzwi –
podniosłam brew ku górze.
- Bardzo
jesteś miła – powiedział, a Zayn wybuchnął śmiechem – Zamknij się Malik ! –
krzyknął.
- Co raz
bardziej się zmieniasz... – rzuciłam i pobiegłam na górę.
Chłopak
podążył za mną i dogonił mnie jak właśnie miałam wchodzić do pokoju.
- Czemu mnie
tak traktujesz?
Ja nic nie
odpowiedziałam i weszłam do pomieszczenia i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa
i zajrzałam na twittera.
Zobaczyłam
wpis Justina Biebera
.
„ Nie mogę się doczekać jutra. To
będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott szykujcie
się kochane. xoxo ”
Byłam coraz
bardziej ciekawa, o co może chodzić. Wzięłam do ręki książkę i zasnęłam ubrana
w to samo, w czym byłam na gali.
Obudziłam
się godzinę później, cała zalana potem. Znowu śnił mi się jakiś koszmar. Ale
najgorsze jest to, że obudziłam się mówiąc „Niall kocham Cię”. Nie to nie może
być prawda. Już nie. Zaświeciłam lampkę nocną i znalazłam moje pluszowe
pantofle, które kiedyś dostałam od Meg na gwiazdkę. Powoli otworzyłam drzwi i
zeszłam po schodach na dół, próbując robić jak najmniej hałasu. Weszłam do kuchni
i zobaczyłam Meg siedzącą na stołku, a przed nią stała szklanka z wodą.
- Czemu nie
śpisz ? – zaczęłam rozmowę.
- Coś mnie
obudziło – skrzywiła się Meg. – Nalać Ci wody?
- Nie… Mam
ochotę na… - zamyśliłam się.
- Koktajl –
powiedziałyśmy równocześnie.
Wzięłyśmy
się za przygotowanie napoju. Gdy zasiadłyśmy przy stole, Meg zaczęła:
- Julie,
chyba muszę Ci o czymś powiedzieć. Lepiej, żebyś o tym ode mnie się dowiedziała
niż od kogoś innego.
- Ale o co
chodzi? – uśmiechnęłam się szeroko.
- Pamiętasz
tą koleżankę mamy, która jest prezesem firmy The Hits? - spytała niepewnie.
- No tak. I
co w związku z tym? – dopytywałam, upijając przez rurkę kolejne łyki koktajlu.
- Załatwiła
mi staż – dziewczyna aż pisnęła.
- Jejku
strasznie się cieszę – powiedziałam ciesząc się razem z nią.
- Tylko jest
jeden problem…
- To znaczy?
– mój uśmiech zniknął z twarzy.
- Ten staż
odbędzie się w Brazylii – w tym momencie mnie zatkało – I będzie trwać pół
roku…
- Yyy… Nie
wiem co powiedzieć – dosłownie oniemiałam.
- Nie wiedziałam
jak Ci to powiedzieć, bo wiem, że pewnie jesteś zła…
- Ja zła? –
przerwałam jej. – Niby o co? Bardzo się
cieszę, że dostałaś taką propozycję. To dla Ciebie wielka szansa i powinnaś ją
wykorzystać.
- Serio tak
myślisz? A co z Tobą?
- Mną się
nie martw. Powinnaś realizować swoje marzenia i nie patrzeć na mnie. A tak w
ogóle to chyba wrócisz – uśmiechnęłam się – Bo wrócisz no nie? – dopytałam.
- No jasne.
Przecież Cię nie opuszczam na zawsze – wyszczerzyła się i mnie przytuliła.
- To kiedy
masz samolot ?
- Za dwa dni
rano.
- Tak
szybko? – zdziwiłam się.
- Niestety
tak.
- A powiedz
mi, czy ty z Niall’em…
- Ja? Z nim?
Pogięło Cię? – zbulwersowałam się.
- No nie
mów, że tak szybko Ci przeszło.
- To głupie
tęsknić za kimś, kogo już naprawdę straciliśmy, a pozostały mi tylko jego
wiadomości na dobranoc i na dzień dobry, które tak trudno się kasuje.
- Czyli nie
ma już szans?
- Żadnych.
W tej chwili
usłyszałyśmy huk.
***Oczami Zayna***
Siedziałem w
pokoju i nie mogłem spać. Sięgnąłem więc po moją komórkę, która leżała na
drugim końcu łóżka i wszedłem na Twittera. Zobaczyłem na profilu Meg dziwnego
posta od Justina.
„ Nie mogę się doczekać jutra. To
będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott
szykujcie się kochane. xoxo ”
- Co on
kombinuje ? – spytałem samego siebie.
Postanowiłem
więc, jak na razie to olać i poczekać do jutra. Dla zabicia czasu dodałem parę
twittów i odpisałem kilku fanom. Odłożyłem mojego Black Berry pod poduszkę i w
tej chwili usłyszałem skrzypienie podłogi na korytarzu. Podszedłem do drzwi i
nacisnąłem klamkę, lekko pchając je do przodu. Niestety coś mi w tym
przeszkodziło. Usłyszałem tylko jak ktoś upada na ziemię. Wychyliłem więc głowę
na korytarz i zobaczyłem zwijającego się Niall’a, który trzymał się za twarz.
- Ty ciołku
! Żeby własnego przyjaciela drzwiami walić?! – zbulwersował się Blondasek.
- Stary.
Sory. Nie wiedzia…
- Csiiii… -
przerwał mi i podniósł się z ziemi. – Chodź – wyszeptał i machnął na mnie ręką.
Pobiegłem za
nim, ale kiedy Horan usiadł na schodach, trochę się zdziwiłem. Po chwili
ułożyłem się obok niego.
- Co się
dzieje?
- Dziewczyny
nie śpią i o czymś gadają w salonie – wymamrotał.
- Rozumiem,
że będziemy podsłuchiwać ? – spytałem zachwycony.
- No –
odparł krótko.
- Extra
stary – uniosłem rękę do góry, a następnie zadowoleni przybiliśmy sobie piątkę.
Siedzieliśmy
tam z dobrych kilka minut, ale nie mogliśmy nic szczególnego wywnioskować.
- Zayn –
odezwał się cicho Horan.
- Co? –
spytałem i popatrzyłem w jego stronę.
- Usłyszałem
: Niall, Brazylia i Malik. Ale ta Brazylia mi tu nie pasuje – zamyślił się.
- Meg
wyjeżdża do Brazylii – wyszeptałem smutno.
- Jak to?
- Dostała
tam półroczny staż.
- No to
nieźle – odparł zaskoczony.
- Ta… -
mruknąłem.
- Czyli, że
teraz już odpuścisz?
- Nie wiem
Niall – odparłem i ponownie wyostrzyłem słuch.
Kompletnie
nic nie mogliśmy zrozumieć. Dziewczyny gadały bardzo cicho. Pewnie nie chciały
nas obudzić. W pewnym momencie usłyszałem kogoś żołądek. Przeniosłem wzrok na
Horana, który trzymał się za brzuch.
- No co?
Głodny jestem – powiedział z wyrzutem, a ja wtedy strzeliłem facepalma.
Walnąłem go
w ramię i zacząłem cicho chichotać pod nosem, ale Niall mi się odwdzięczył. Po
chwili przepychaliśmy się nawzajem, cały czas przy tym śmiejąc się. Na nasze
nieszczęście straciłem równowagę i sturlałem się po schodach, lądując na
podłodze, tym samym robiąc hałas na całym terenie posiadłości dziewczyn.
*** Oczami Meg ***
Gdy
usłyszałyśmy hałas, gwałtownie od siebie odskoczyłyśmy. Odwróciłam się do tyłu
i zobaczyłam Zayna, który leżał na ziemi. Momentalnie zerwałam się z kanapy i
podbiegłam do niego. Uklęknęłam obok i zaczęłam go szturchać.
- Zayn?
Słyszysz mnie ?! – krzyknęłam lekko zdenerwowana.
- Zayn ?!
Cholera odezwij się ! – warknęłam, a wtedy na twarzy Mulata pojawił się
uśmiech.
Nagle Malik
wybuchł niepohamowanym śmiechem, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowana.
- To ja
lepiej pójdę na górę – usłyszałam Juls, która od razu się ulotniła.
Popatrzyłam
jeszcze raz na Zayna, który już pomału dochodził do siebie.
- Ty idioto
! – krzyknęłam, po czym walnęłam go w ramię. Wstałam z podłogi i usiadłam na
kanapie. Chłopak natychmiast ułożył się obok i niepewnie objął mnie ramieniem,
cały czas śmiejąc się pod nosem.
- Głupi
jesteś – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- No nie
wierzę. Czyżby panna wiecznie obrażona już się na mnie nie gniewała ? –
poruszył zabawnie brwiami.
- Gniewa się
i to jeszcze bardziej – wytknęłam mu język.
- No weź.
Może już skończymy z fochami na siebie ? – wyszczerzył się zabawnie, przez co
zaczęłam się śmiać.
Spojrzałam
na niego i nagle cała złość minęła. Z jego oczu biła radość, zadowolenie i
nadzieja..
- Przestań
mnie rozśmieszać, próbuję być na ciebie zła – powiedziałam i poprawiłam się na
kanapie.
- No, ale po
co ? Nie lubię jak się na mnie gniewasz – zrobił minę zbitego szczeniaka.
- Trzeba
było o tym pomyśleć trochę wcześniej.
- Mam pomysł
– rzucił nagle.
- Już się
boję – odparłam.
- Chodźmy na
spacer – wyszczerzył się, a ja strzeliłam totalnego facepalma.
- Zayn,
kotku ty się dobrze czujesz ? – zaśmiałam się i przyłożyłam rękę do jego czoła,
aby sprawdzić czy ma gorączkę, natomiast on chwycił moją dłoń i zsunął ją na
swój policzek. Zmieszałam się trochę, dlatego wzięłam ją szybko. Zayn jednak
nie odpuszczał, więc przysunął się do mnie i przytulił.
- Meg, nie
uciekaj ode mnie. Tylko nie teraz –
wymamrotał.
- Ale jak to
? Nie rozumiem.
- Po prostu
jak sobie pomyślę, że będę musiał wypuścić cię z ramion, aż na pół roku to
strasznie się boje – wyszeptał smutno.
- Ale czego
się boisz ? – spytałam zdziwiona.
- Chodźmy na
spacer. Wtedy ci wszystko wyjaśnię – powiedział, a ja tylko przytaknęłam mu
głową.
***Oczami Julie***
Skierowałam
się do mojego pokoju, jednak coś mnie zdziwiło. Idąc po schodach usłyszałam
czyjeś kroki i zamykanie drzwi. No tak teraz wszystko jasne. Pewnie Zayn z
Niallem podsłuchiwali naszą rozmowę, tylko pech chciał, że jeden z nich się
zdemaskował. To dziwne nienawidzić osoby, którą się niegdyś kochało. Chyba
kochało. Weszłam do pomieszczenia i postanowiłam wziąć krótki, ale gorący
prysznic. Może dzięki niemu uda mi się zasnąć. Zrobiłam więc tak. Ściągnęłam
moją sukienkę i puściłam wodę, która dawała ukojenie. Po jakichś 10 minutach
owinęłam się w ręcznik i dokładnie wysuszyłam ciało. Przebrałam się w piżamę i
założyłam szlafrok. Otworzyłam drzwi, a w pokoju zastałam, siedzącego na
moim łóżku Horana.
- Co ty
robisz w moim pokoju?! – podniosłam głos.
- To nie
prawda, że do mnie nic nie czujesz –
wstał.
- Skąd ty
niby możesz to wiedzieć?
- Bo wiem.
Widzę jak reagujesz, kiedy Sydney jest koło mnie. Widzę jak ukradkiem na mnie
patrzysz. Czuję, że nie jestem Ci obojętny i nigdy nie będę. Widzę, że tęsknisz
za naszymi wspólnymi chwilami – podszedł do mnie kilka kroków.
- Czasami możemy
tęsknić tylko za wspomnieniami, ale nie za osobą – warknęłam.
- Nie
sądzisz tak. Ja to wiem.
- Wiesz…
Nasz „związek” nie był prawdziwy. Ty nigdy nie byłeś tym „kimś” kogo naprawdę
chciałam. Potrzebowałam kogokolwiek, po rozstaniu z Grześkiem, a ty się po
prostu trafiłeś – wyrzuciłam z siebie.
- Wiem, że
się boisz uczuć, ale nie zabraniaj mi ich – podszedł jeszcze bliżej i
przycisnął mnie do ściany.
Oparł rękę o
ścianę i popatrzył w moje oczy, tak jak wtedy, gdy pierwszy raz spotkaliśmy się
na lotnisku. Tak, jakbym była najważniejszą dla niego osobą. W pewnej chwili
chłopak mnie pocałował. Rozum mówił mi: „ Przestań”, a serce : „ Ciesz się
chwilą”. W mojej głowie narodził się chaos. Nie odwzajemniłam pocałunku, więc
chłopak oderwał swoje usta od moich. Popatrzył kolejny raz w moje oczy, a ja
się uśmiechnęłam. Horan spojrzał na moje usta i ponowił wspaniałą czynność,
jaką jest całowanie. Czułam się, że mogę latać, góry przenosić. Że w tej chwili
jestem zdolna do wszystkiego. Nigdy nie sądziłam, że miłość jest aż tak mocnym
uczuciem.
Wplotłam
swoje ręce w jego włosy. Horan wziął mnie na ręce i zaniósł na moje łóżko.
Ostrożnie położył mnie na nim, jakbym była z porcelany. Wylądował tuż nade mną
i błądził swoimi dłońmi po całym ciele. Na chwilę zaprzestał tej czynności i
przybliżył swoje usta, do mojej szyi, aby zrobić mi malinkę. Następnie zaczęłam
mu ściągać jego T-shirt. Zauważyłam, że Niall był dość zaskoczony tym ruchem,
ale jak najbardziej mu się to podobało.
- Kocham Cię
– szepnął mi do ucha, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
Miałam
zamiar powiedzieć mu to samo, ale zamiast tego przygryzłam dolną wargę i
zatopiłam się w jego błękitnych oczach. Zaczął mnie namiętnie całować w
okolicach obojczyka, ramion i szyi. Teraz
byłam mocno podniecona, tak samo jak Niall. Zabrałam się za jego rozporek i
sciąganie spodni, a on za mój szlafrok i piżamę.
I w końcu
doszło do TEGO. Miałam w nosie, czy wcześniej mnie zranił czy nie. Czy chodzi i
kocha tą całą Sydney. Teraz to nie miało znaczenia, bo w tym momencie byłam
najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. W Polsce nie byłam jeszcze na to gotowa,
ale teraz… Żyję chwilą i tylko to się liczy.
***Oczami Meg***
Na piżamę
zarzuciliśmy jakieś bluzy i wyszliśmy. Skierowaliśmy się w stronę parku. Ulice
były dość puste. Tylko niekiedy ktoś przechodził. Usiedliśmy na ławce i wtedy
zapadła cisza, której żadne z nas nie chciało przerwać. Spojrzałam więc przed
siebie i obserwowałam liście, które lekko bujały się pod wpływem podmuchu
wiatru. Księżyc, który oświecał drogę zagubionym duszom, błyszczał dziś na niebie
wyjątkowo pięknie. W fontannie migotały małe światełka, a pojedyncze krople
deszczu, spadające z nieba niosły dobrą nowinę.
- Słuchaj… -
powiedzieliśmy równo na co oboje się do siebie uśmiechnęliśmy.
- Mów
pierwsza – odezwał się.
- Okay. Nie
wiem czy to dobry pomysł, abyś się o tym dowiedział, no, ale już trudno.
- Ej. Mała.
Co się dzieje ? – spytał na widok mojej zmartwionej miny.
- Długo
broniłam się przed uczuciem do ciebie, ale doszłam do wniosku, że to nie ma
sensu.
-To znaczy ?
– odparł z lekkim zdziwieniem.
- To znaczy,
że cię kocham idioto – wyszczerzyłam się, za to Zayn patrzył na mnie z rozdziawioną buzią. Po chwili uśmiechnął się szeroko.
- Meg. Ty
mówisz poważnie ?! – krzyknął szczęśliwy.
- Zayn !
Cicho! Jest prawie trzecia w nocy – uspakajałam go szeptem, ale on cały czas
coś nawijał lub po prostu się do mnie szczerzył.
- Czyli już
bez żadnych przeszkód możemy być razem ?
- Nie
zupełnie.
- Możesz
trochę bardziej dokładnie ? – spytał.
- Przecież
ty masz trasę, a ja wyjeżdżam do Brazylii.
- Ale za pół
roku tu wrócisz…
- Co z tego
? Pół roku to szmat czasu. Może się dużo zdarzyć.
-
Sugerujesz, że możesz się we mnie odkochać ?
- Niee. Ja
nic nie sugeruje.
- Słuchaj.
Mogę czekać na ciebie nawet całą wieczność, ale obiecaj mi, że kiedyś razem
będziemy i będziesz przy mnie, będziesz kochała, dbała i tęskniła tak jak ja
dziś tęsknie za tobą…
- Zayn –
popatrzyłam na jego czekoladowe oczy – Nie wiem czy mogę ci to obiec…
- Obiecaj !
Proszę – wyszeptał.
- Dobrze –
przybliżyłam swoją twarz do jego i musnęłam lekko jego usta, tym samym
sprawdzając czy odwzajemni pocałunek. Po chwili niewinny buziak przerodził się
w cos bardziej namiętnego. Wskoczyłam mu na kolana, a rękami oplotłam jego
szyję, zaś Malik objął mnie w talii i przysunął do siebie. Czułam, że Zayn jest
szczęśliwy bo podczas naszego pocałunku kilka razy się uśmiechnął. Kiedy
oderwaliśmy się od siebie, Mulat wziął mnie na ręce i zaczął nieść do domu.
- Postaw
mnie – śmiałam się mówiąc to.
- Nie ma
mowy. Księżniczki muszą być godnie traktowane – wyszczerzył się.
Tak minęła
nam cała droga do domu. Co chwilę rzucaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia lub
obdarowywaliśmy się małymi buziakami. W końcu dotarliśmy na miejsce. Od razu poszliśmy na górę, przy
okazji sprawdzając czy Julie już śpi. Otworzyłam cicho drzwi do jej pokoju i
oniemiałam. Ruda leżała w objęciach Nialla i jak gdyby nigdy nic, spali w jej
łóżku. Poczułam Zayna, który przytulił się do mnie od tyłu.
- Hmm… Może
my też sobie zrobimy taką upojną noc jak
oni ? – poruszył zabawnie brwiami.
- Malik nie
przeginaj – walnęłam go w ramię.
Każde z nas
poszło do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą.
Wgramoliłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam tylko i wy
łącznie o Maliku. Wstałam i szybko wyszłam z pomieszczenia. Przeszłam przez
ciemny korytarz i nawet nie zapukałam do drzwi tylko wbiegłam do jego
tymczasowego pokoju. Zayn właśnie ściągał koszulkę. Odwrócił się w moją stronę,
a ja korzystając z okazji wskoczyłam mu na ręce, a następnie wpiłam się w jego
usta. Delikatnie położył mnie na swoim łóżku, a sam przygniótł mnie swoim ciałem.
Po chwili oderwał się ode mnie i spytał:
- Zmieniłaś
zdanie co do upojnej nocy ? – wyszczerzył się.
- Niee. Po
prostu nie mogłam przestać o tobie myśleć - wytknęłam mu język.
- Mmmm…
Podoba mi się to.
Pocałował
mnie jeszcze raz, a następnie zsunął się ze mnie, przytulając do siebie.
- W takim
razie chodźmy spać – powiedział.
- No co ty..
Tylko tyle ? – spytałam zawiedziona.
Zayn za to
cmoknął mnie w policzek, przycisnął mocniej do siebie, a na koniec szepnął:
- Słodkich
snów Księżniczko…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Dziękujemy za taką ilość wejść, ale martwi nas fakt, że jest tak mało komentarzy. Liczymy, że pod tym rozdziałem będzie ich o wiele więcej. Piszcie jak wam się podoba rozdział, bo naprawdę się przy nim napracowałyśmy. Za tydzień dodamy ostatni rozdział i epilog, ale nie martwcie się robimy drugą część, która będzie kontynuacją tej historii. Więc jak na razie nic się nie zmienia. Przez najbliższe miesiące rozdziały będą dodawane w środy !!!
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^