...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 42 - " She's not afraid"


30 komentarzy = następny rozdział w weekend.  (Mamy nadzieję, że dacie radę)


***Oczami Julie***

Przewróciłam się na drugi bok i wtuliłam się w poduszkę. No nie. Nie dam rady już spać. Sięgnęłam ręką na półkę i chwyciłam swój telefon. Popatrzyłam na godzinę. Była dopiero 8 rano. Czemu nie mogłam ostatnio spać? Przecież położyłam się do łóżka grubo po północy, co dawało mi tylko kilka godzin snu. A mimo to, cały czas budzę się tak wcześnie.
Dopiero po kilku minutach zauważyłam, że dostałam SMS-a.

„ Julie, musisz przyjść dzisiaj do pracy na 9. Wiem, że miałaś mieć wolne, ale nie masz innego wyjścia. Jason.”

- No chyba sobie jaja robisz. Powtórka z wczoraj? – mruknęłam sama do siebie.
Położyłam się jeszcze na kilka minut, ale po chwili wstałam i zerknęłam do szafy. Przeglądałam ciuchy na wieszakach, kiedy spadła jedna z moich sukienek. Podniosłam ją i zauważyłam pewną rzecz. Zawiesiłam kieckę na swoje miejsce, a z dna szafy podniosłam koszulkę. Zwykła biała koszulka z nadrukiem.
- Skąd ją mam? Przecież to męski T-shirt – powiedziałam w myślach i wtedy mnie olśniło.
Rok temu. W TAMTĄ noc Niall miał ją na sobie. Powąchałam materiał. Nadal pachniał perfumami, które doskonale znałam. Wszystkie wspomnienia powróciły z podwójną siłą. Usiadłam na brzegu łóżka, a w moich oczach pojawiły się iskierki. To była moja przeszłość, o której chciałam zapomnieć, ale… Ale nie potrafię. I chyba nie powinnam. To, że teraz nic nie czuje do Horana, nie znaczy,  że mam wymazać z pamięci uczycie jakim go niegdyś darzyłam. Wstałam i wrzuciłam koszulkę, tam gdzie ją znalazłam. Wyciągnęłam krótką spódniczkę, bokserkę i do tego koszulę. Gdy się w to ubrałam, zeszłam na dół. Znalazłam koło telewizora kartkę i długopis. Usiadłam przy blacie w kuchni i napisałam liścik do Meg. Położyłam go na stole i udałam się do przedpokoju. Ubrałam swoje buty na koturnach, założyłam jeansową kurteczkę, apaszkę. Wzięłam jeszcze tylko torebkę, do której włożyłam klucze i wyszłam. Postanowiłam dzisiaj nie zamawiać taksówki, tylko przejść się na piechotę. Po drodze chciałam kupić sobie jakąś dobrą kawę i śniadanie na wynos, bo oczywiście nie udało mi się nic zjeść w domu. Poza tym trzeba kiedyś poukładać sobie wszystkie myśli w głowie. A spacer był najlepszym sposobem na to.


***Oczami Meg ***

Obudziłam się dość późno. Przetarłam leniwie oczy i wstałam z łóżka. Wzięłam szybki prysznic, po czym założyłam jeansy, fioletową bluzkę i szary sweterek. Zbiegłam na dół i bez zastanowienia skierowałam się do kuchni. Na blacie leżała karteczka, dlatego wzięłam ją do ręki i przeczytałam:

,, Musiałam jechać do pracy. Wrócę bardzo późno… Julie xoxo "

Zgięłam papierek i wyrzuciłam go do kosza. Korzystając z okazji, szybko wykręciłam numer do Zayna.
- Halo ? – odebrał.
- Siemka, mam sprawę – rzuciłam zadowolona ze swojego pomysłu.
- A co się stało, że dzwonisz do mnie, a nie do Harrego ? – prychnął.
- Nie zaczynaj, tylko słuchaj – powiedziałam – Julie pojechała na cały dzień do pracy, więc zabieraj chłopaków i przyjeżdżajcie. Omówimy szczegóły imprezy – dokończyłam.
- No dobra, ale co z Niallem ? – spytał, a ja od razu zaczęłam nad tym myśleć.
- Powiedzcie mu, że Juls jest w pracy i na niego tam czeka, bo coś od niego chce. Po prostu wciśnijcie mu jakiś kit – rzekłam, przewracając oczami.
- Okay, zaraz będziemy – odparł, po czym się rozłączył.
Odłożyłam komórkę z powrotem do kieszeni i zrobiłam sobie kanapki. Zjadłam je, popijając gorąca herbatą muśniętą paroma kropelkami cytryny. Pozmywała po sobie naczynia i wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, a do środka weszło czterech chłopaków. Najpierw przywitałam się z Liamem, potem z Lou i Zaynem, a na końcu padło na Harrego. Każdego przytuliłam i cmoknęłam w policzek, tylko, że Styles złapał mnie za rękę i splótł nasze dłonie. Weszliśmy do salonu i wszyscy rozłożyli się wygodnie na kanapie, prócz mnie, bo  Harry usadził mnie sobie na kolanach, przy tym mocno przytulając.
- I jak wam poszło z Blondaskiem ? – spytałam.
- Kiedy tylko usłyszał, że Julie coś od niego chce, to wybiegł z domu jak poparzony od natychmiast do niej pojechał – odpowiedział rozbawiony Lou.
- Mogłam się tego spodziewać – zaśmiałam się.
- A więc macie jakieś pomysły co do klubu? – spytał Lou.
- Miałam gdzieś ulotki z adresami dobrych miejscówek. Skoczę je gdzieś poszukać – powiedziałam i pobiegłam na górę.
Przegrzebałam wszystkie szafki, ale ani śladu upragnionych wizytówek. W tym momencie do pokoju wszedł Harry. Zamknął drzwi na klucz i włożył go do kieszeni.
- Co ty robisz? – spytałam z uniesionymi brwiami.
Nic nie odpowiedział tylko podszedł wolnym krokiem w moją stronę. Objął mnie w talii i popatrzył głęboko w oczy. Uśmiechnął się zadziornie , po czym musnął lekko moje usta. Od razu chciałam czegoś więcej, dlatego odwzajemniłam pocałunek. Loczek oblizał wargi, a ja rzekłam:
- Lepiej poszukajmy ulotek.
Podeszłam do drzwi i pociągnęłam je. Zorientowałam się, że są zamknięte.
- Harry dawaj klucz – powiedziałam.
- To mi go zabierz – wyszczerzył się i poruszył zabawnie brwiami.
Styles położył się wygodnie na łóżko, podparł głowę na rękach i popatrzył w moją stronę. Podeszłam do niego i nachyliłam się.
- Oddaj – wyszeptałam.
- Nie – odparł stanowczo, a ja przewróciłam oczami.
- Wiesz o tym, że gdybym miała Ci zabrać ten klucz, to musiałabym być niegrzeczna? – spytałam podejrzliwie.
- Na to właśnie liczę – odparł i posłał mi buziaka.
Bez zastanowienia usiadłam na nim okrakiem i popatrzyłam w jego oczy. Harry położył swoje ręce na moich biodrach, po czym zaczął nimi zjeżdżać coraz niżej, przy tym cały czas szeroko się uśmiechając.
- Oddasz – wyszeptałam po raz trzeci.
Loczek pokręcił przecząco głową i z góry na dół lustrował moje ciało. Nachyliłam się lekko i pocałowałam go. Styles od razu przywarł mnie do siebie mocniej i pogłębił pocałunek. Przerzucił mnie tak, że teraz to on był na górze. Korzystając z okazji, przejechałam rękami po jego brzuchu i zsunęłam je niżej. Wślizgnęłam dłoń do jego kieszeni , tym samym wyciągając klucz. Szybko go zepchnęłam i pobiegłam do drzwi, śmiejąc się. Otworzyłam już drzwi i chciałam wyjść, ale Harry objął mnie w talii i ponownie wciągnął do pokoju. Kopnął drzwi, przez co z hukiem się zamknęły.
- Co ty robisz? – zasmiałam się.
- Próbuję zatrzymać jedną ślicznotkę przy sobie – cmoknął w moje usta.
- Chodźmy już na dół – powiedziałam.
- Jeszcze nie – odparł Styles i powrócił do wcześniejszej czynności.
Ponownie mnie zaczął całować, a ja z całych sił próbowałam go odepchnąć, przy tym co chwile się uśmiechając, ale on nie dawał za wygraną. W tym momencie do pokoju wszedł Zayn. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Malik chwycił Harrego za koszulę i odciągnął ode mnie.
- Nie rozumiesz jak kobieta mówi „NIE” – warknął.
Wraz ze Stylesem spojrzeliśmy na siebie zdezorientowani.
- Stary… Eeee… O co ci chodzi? – spytał Loczek, po czym podrapał się po głowie.
- Masz taką szansę, że możesz mieć Meg blisko siebie, a ty chcesz skrzywdzić?! – krzyknął zdenerwowany Mulat.
- Przecież nic jej nie zrobiłem – odparł niewinnie zielonooki.
- Dobierałeś się do niej idioto !
- Zwariowałeś ?!  Wygłupialiśmy się tylko – odezwałam się zrezygnowana, jak i rozbawiona tą sytuacją.
- Nie broń go Meg. Wiem co widziałem – rzekł Brunet.
- Ale to serio były tylko…
- Miłe pieszczoty – wymruczał mi do ucha Harry, tak aby Zayn tego nie usłyszał.
- Wygłupy – dokończyłam.
Do pomieszczenia wlecieli pozostali, czyli Liam i Lou.
- Co się stało? – spytał Daddy, widząc nasze miny.
- Nic, chodźmy do pokoju Julie. Tam poszukamy tych ulotek – odpowiedziałam, próbując uniknąć ponownych wyjaśnień.
Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Nie długo po tym przeszukiwaliśmy rzeczy Rudej. W pewnym momencie Lou otworzył szafę i zaczął przeglądać jej zawartość.
- Tomlinson ! Zwariowałeś ?! Zostaw tą szafę ! – krzyknęłam.
- Kazałaś szukać ulotek – odparł z pretensją w głosie.
- Tutaj raczej ich nie znajdziesz – uśmiechnęłam się sztucznie.
Lou nie zważając na moje słowa, dalej grzebał w szafie Juls. Zaczęłam się po nim drzeć, ale on nic sobie z tego nie robił. Po chwili wyciągnął jakąś koszulkę i machał mi nią przed oczami.
- Uuuuuuuuu… A czy to nie przypadkiem Nialla? Dawno w niej nie chodził – Tomlinson miał niezły ubaw.
- Lou, to ich sprawy. Zostaw to i idźcie już na dół – powiedziałam i wyrwałam mu T-shirt z rąk.
Odłożyłam go na swoje miejsce i zbiegłam do chłopaków, którzy ku mojemu zdziwieniu, zakładali buty.
- A wy dokąd? – spytałam.
- Musimy się jeszcze spotkać z Paulem – powiedział Liam.
- No okay – odparłam smutna.
- No jeszcze dziś załatwimy jedzenie na imprezę, a ty i Zayn pójdziecie w nocy do clubu, który wybraliśmy i zarezerwujecie go.
- Jasne – odparłam obojętnie.
- To wpadnę po Ciebie o 9 p.m. – odezwał się Mulat, po czym blado uśmiechnął się w moją stronę.
Przytaknęłam mu głową, a następnie wszyscy wyszli, zostawiając mnie samą. Korzystając z okazji, położyłam się na kanapie i włączyłam telewizję, tym samym zaczynając mini maraton filmowy.

***Oczami Julie***

Siedziałam w moim biurze, skupiona na pisaniu artykułu. Z głośników leciała cicha muzyka. Stukałam w klawiaturę, co chwilę zerkając na kartkę, na której wcześniej napisałam już sobie, wszystkie odpowiedzi z wczorajszego i radiowego wywiadu z chłopakami. Właśnie złapała mnie tak zwana „wena”, kiedy ktoś zapukał do drzwi, a po chwili wszedł do pomieszczenia.
- Jeśli to nic ważnego to lepiej wyjdź – powiedziałam, nawet nie patrząc kto przyszedł.
- Przyniosłem Ci lunch, ale jeśli mam iść no to trudno. Zjem sam… - w drzwiach stał Horan.
- O Niall. To ty. Przepraszam Cię, myślałam, że to mój szef – podeszłam do chłopaka i przytuliłam go na powitanie.
- Pracowity dzień? – spytał blondyn.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.. Siedzę nad waszym wywiadem…
- Ooo.. Mogę przeczytać?
- Niee ! Przeczytasz w gazecie – wytknęłam język – A co masz tam dobrego?
- Sushi – powiedział, a ja od razu się wyszczerzyłam.
- Skąd wiedziałeś, że je uwielbiam? – podniosłam jedną brew do góry.
- Jestem jasnowidzem – zaśmiał się, przy tym gestykulując.
- Ha ha. Jasne. Dobra siadajmy i jedzmy, bo umieram z głodu.
Posiłek minął nam w przyjemnej atmosferze. Śmialiśmy się z wszystkiego, jak za dawnych czasów.
- Mmm… Przepyszne to było. Dzięki – powiedziałam i dałam Niall’owi buziaka w policzek.
- Nie ma za co. To, gdzie teraz idziemy? – spytał.
- Jak to gdzie? Ja muszę dokończyć artykuł. No i przeczytać kilka wywiadów i poprawić je, żeby się nadawały do gazety…
- Czyli nie dasz się wyrwać na miasto?
- No jak widać nie..– uśmiechnęłam się.
- Okay, to bierz się za pracę. Ja nie będę Ci przeszkadzać, ale zaraz po pracy porywam Cię.
- Ale jak to?
- Napisz SMS, o której kończysz. Pa – powiedział po czym wyszedł, a ja zabrałam się za moje obowiązki.

~*~

Dochodziła 20, kiedy zbierałam swoje rzeczy do torebki i wyszłam z biura. Niall już czekał na mnie.
- Hej piękna – powiedział i uśmiechnął się.
- Yy.. do mnie mówiłeś? Bo piękna to ja nie jestem – zaśmiałam się.
- Jesteś – spojrzał mi głęboko w oczy – To jak ? Idziemy ? – skinęłam głową i ruszyliśmy przed siebie.
Wieczorne powietrze muskało moje policzki. Było dość zimno, a ja byłam w spódniczce. Czemu akurat dzisiaj musiałam ją założyć? Stanęliśmy przed dobrze znaną mi kawiarnią. Sprzedawali tu najlepsze kawy i ciastka w całym Londynie. Niall przepuścił mnie w drzwiach i weszliśmy do środka. Nie było tu zbyt dużego tłumu, co mnie trochę zdziwiło. W pomieszczeniu unosił się zapach cappuccino i świeżo pieczonych ciastek. Wybraliśmy stolik koło okna i zajęliśmy miejsca.
- To co zamawiamy? – zapytał blondyn, który już wołał kelnera.
- Hm… Ja poproszę gorąco czekoladę i szarlotkę – zwróciłam się do chłopaka, który nas obsługiwał.
- Ja to samo – rzucił Niall, a mężczyzna odszedł.
- Uwielbiam to miejsce – powiedziałam, po czym posłałam Horanowi uśmiech.
- Wiem. Kiedyś mi mówiłaś to.
- Serio? Kiedy niby? – podniosłam brew do góry.
- Jak przyjechałem do Polski.
- A no faktycznie… - zamyśliłam się.
- Wszystko okay ? – zapytał troskliwie.
- W porządku. Po prostu strasznie tęsknie za moim krajem – zwierzyłam się.
- No tak. Polska to przepiękny kraj. Opowiedz mi coś o niej, bo w sumie nie wiele wiem – powiedział Niall, a kelner przyniósł nasze zamówienie.
I tak minęła najbliższa godzina. Ja mówiłam o mojej ojczyźnie, a chłopak uważnie mnie słuchał, popijając przy tym czekoladę.
-  Chyba już wszystko Ci powiedziałam – zaśmiałam się, gdy skończyłam.
- No chyba tak. Julie… Mam do Ciebie pytanie.
- Jakie? – wzięłam łyk napoju.
- Czy kiedykolwiek mnie kochałaś ? – zapytał, a ja zakrztusiłam się.
- A co to za pytanie? – powiedziałam z powagą.
- Odpowiedz mi ! – nalegał.
- Niall… Mieliśmy nie wracać do tego tematu. To było dawno i już się skończyło. Najlepiej będzie jeśli zapomnisz, że cokolwiek nas łączyło – wydusiłam z siebie, przy tym cały czas bawiąc się moim pierścionkiem. Nie umiałam w tym momencie popatrzyć mu w oczy.
- Nie wierze. Nie wierze w to co mówisz – wziął moją rękę. - Starałem się i walczyłem o nas. Pomagała mi nawet w tym Twoja najlepsza przyjaciółka. A teraz chcesz to wszystko przekreślić? – wyrzucił z siebie, a jego głos był przepełniony smutkiem i rozpaczą.
- Ja już dawno nas przekreśliłam – wzięłam rękę z jego uścisku. – Może lepiej chodźmy już.
Założyłam płaszcz, zapłaciliśmy za zamówienie i wyszliśmy. Ruszyliśmy w stronę domu, w ogóle ze sobą nie rozmawiając. Chyba sprawiłam mu przykrość, ale ostatnio mu przecież powiedziałam, że możemy być TYLKO przyjaciółmi. Powinien się tego trzymać. Z rozmyślań wyrwał mnie krzyk.
- Aaaa ! To Niall Horan ! – odwróciłam się i zobaczyłam kilka dziewczyn, biegnących w naszą stronę.
Blondyn popatrzył na mnie.
- Chodź ! – krzyknął i złapał mnie za rękę. Zaczęliśmy uciekać.
- Niall. Ja mam obcasy ! – powiedziałam tłumiąc śmiech i próbując ściągnąć buty.
Kiedy już się pozbyłam obuwia pobiegliśmy trochę szybciej.
- Ej no. Nie dam rady biegać na bosaka – chichotałam.
Chłopak prychnął śmiechem i szybko wziął mnie na barana. Popędziliśmy w stronę parku.
Schowaliśmy się za jednym drzewem. Niall przycisnął mnie do drzewa. Nasze twarze dzieliły milimetry.
- Teraz cicho – rozkazał, wciąż mając banana na twarzy.
Zrobiłam to co kazał i utonęłam w jego błękitnych tęczówkach. Czemu one musiały być tak niesamowite? Przypominały wielki ocean. Odwróciłam głowę i zobaczyłam dziewczyny, które nas goniły. Przeszły dalej, najwyraźniej zawiedzione, że nie udało im się dorwać swojego idola. Gdy się trochę oddaliły, wybuchliśmy śmiechem.

***Oczami Meg***

Siedziałam już gotowa na kanapie w domu, czekając aż Malik się zjawi. W końcu usłyszałam dzwonek do drzwi, więc założyłam buty na koturnie i zarzuciłam czarny płaszczyk. Wyszłam z mieszkania i przeszłam koło Mulata nawet nic nie mówiąc.
- Ej, nie przywitasz się ? – spytał i rozłożył ręce.
-Pośpiesz się. Już i tak musiałam na ciebie czekać – warknęłam, a on przewrócił oczami.
- Przepraszam jaśnie Pani, to więcej się nie powtórzy.
- Weź się już nie pogrążaj – powiedziałam, a Zayn dorównał mi kroku.
- Jezu, ty zawsze musisz mieć problemy ! – krzyknął, a ja zlekceważyłam jego słowa – Wiecznie pretensje  i nic więcej. Już się do cholery nie da z tobą pogadać. Strasznie męcząca się zrobiłaś – dokończył.
- Nie chce mi się ciebie słuchać, więc jakbyś mógł, to w końcu SKOŃCZ GADAĆ !
- No sama widzisz.. W sumie… Po co ja tracę na ciebie czas. Nie mogłaś sobie wziąć tego swojego kochasia ze sobą ? – odparł z pretensją w głosie.
- Po pierwsze to Lou kazał mi iść z tobą, jakbym tylko mogła, to wybrałabym kogoś innego.
- No taak. Zawsze słodkiego Harrego – powiedział teatralnie, a ja walnęłam go w ramie i warknęłam.
- Ty się lepiej nie zajmuj nim, tylko sobą.
Usiedliśmy na ławce w parku, po czym wyciągnęłam z torebki notes Juls, w którym były zapisane numery do jej całej rodziny i przyjaciół. Musieliśmy jeszcze zaprosić ludzi na ich imprezę.
- Masz notatnik Nialla ? – spytałam i spojrzałam w stronę Bruneta.
- Mam. Nie jestem taki głupi jak niektórzy – odparł i znacząco skierował wzrok na mnie.
- Masz kogoś konkretnego na myśli – odgryzłam się.
- Możliwe – uśmiechnął się sztucznie.
- Zadzwoń do wszystkich przyjaciół, całej rodziny Horana i zaproś ich – rozkazałam i nie czekając na odpowiedz odeszłam trochę.
Wyciągnęłam swój telefon z kieszeni i wykręciłam pierwszy numer. Znajomi Juls byli mile zachwyceni tym pomysłem, dlatego natychmiast się zgodzili. Zadowolona z siebie wróciłam na ławkę.
- I jak ? Do wszystkich zadzwoniłeś ? – spytałam.
- Niee. Nie będę nikogo zapraszał. Ty to zrób. Nie znam tych ludzi – powiedział obojętnie.
-  Zachowujesz się jak..
- Jak kto ? – przerwał mi.
- Jak skończony dupek…- dokończyłam.
- Dziękuję – odparł dumnie.
- Zmieniłeś się. I to na gorsze Zayn. Nie jesteś już tym samym człowiekiem – wygłosiłam.
- Sama mówiłaś, że ludzie się zmieniają.. Z resztą popatrz na siebie ! – krzyknął i popatrzył na mnie takim wzrokiem, którego nie znałam, przez co po moim ciele przeszły nieprzyjemne dreszcze. W pewnej chwili zaczęłam się go bać. Z każdą sekundą co raz bardziej go nienawidziłam. Bez zastanowienia wyszarpałam z jego ręki notes i ruszyłam w stronę clubu, który mieliśmy zarezerwować.. Ponownie wykonałam pare telefonów do znajomych Nialla. Wszyscy się zgodzili, dlatego trochę poprawił mi się humor.

***Oczami Julie***

- Haha jaka akcja – wyszczerzył się blondyn.
- Jak w filmie – zaśmiałam się.
- Dobra, chodźmy do domu, bo już zbliża się  10 – powiedział, po czym wziął mnie za rękę i poszliśmy w kierunku domu.
- Niall? Weźmiesz mnie na barana? – zrobiłam oczka kota ze Shreka.
- Znowu? – marudził, ale wiedziałam, że się tylko droczy.
- No proszę. Wiesz jak źle się chodzi w obcasach? Proszę, proszę.
-  No dobra – chłopak przewrócił oczami, a ja wskoczyłam mu na plecy.
- Ale ty jesteś ciężka ! Ile ty ważysz? – wybuchnął śmiechem.
- Ej ! – uderzyłam go lekko w ramię.
- No co? – wyszczerzył się.
- Nie jestem gruba – powiedziałam udając focha, po czym wtuliłam się w niego. 
Po 15 minutach rozmowy i żartów doszliśmy pod bramkę mojego domu. Chłopak odstawił mnie na ziemię.
- Dzięki – lekko cmoknęłam go w policzek, na co Blondyn się uśmiechnął.
- Julka? – usłyszałam za plecami czyiś głos.
Bardzo dawno nikt nie użył mojego polskiego imienia. Powoli się odwróciłam, a moim oczom ukazała się osoba, której nigdy bym się tu nie spodziewała.
- Cześć córeczko – kobieta podeszła do mnie.
- Yyy… Co ty tu robisz ? – spytałam oschle.
- Chciałam Cię odwiedzić – powiedziała spokojnie.
- Juls, kto to jest? – zapytał Niall po angielsku, nie wiedząc co się dzieje.
- Moja matka…
- Zostawić was same? – spytał troskliwie.
- Nie. Zostań. Proszę – zwróciłam się do blondyna, a kobieta wszystkiemu się przypatrywała, nie rozumiejąc o czym mówiliśmy. Nie dziwie się. Przecież ona nie umiała angielskiego.
- To Twój chłopak ? – zaciekawiła się.
- To nie Twoja sprawa – poprawiłam torebkę na moim ramieniu – Czego chcesz?
- Porozmawiać. Mogę wejść do domu?
- Wole nie – zacisnęłam zęby.
- Julka, ja chciałam się pożegnać. Wyjeżdżam do Islandii – powiedziała poprawiając swoje rude włosy, które sięgały ramion.
- I bardzo dobrze. Zabierasz ze sobą tą Twoją chorą rodzinką ? – zapytałam bezczelnie.
- Nie mów tak… - kobieta posmutniała.
- A nie jest tak? Czego ty w ogóle od nas chcesz? Rok temu Ci powiedziałam, co o Tobie myślę, więc chyba nie mamy o czym gadać – założyłam ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Nie odzywaj się tak do mnie ! – matka podniosła głos.
- Bo co? Nie jesteś moją matką, więc mnie nie pouczaj – warknęłam.
- Zawsze będę nią, czy tego chcesz czy nie.
- Hahaha ! Nie żartuj sobie ! Matka nie zostawia swoich dzieci ! Ty nas zostawiłaś, więc nie zasługujesz, żeby siebie tak nazywać ! – zarówno w moich oczach, jak i w oczach kobiety pojawiły się łzy.
- Ale Julia… - wymamrotała, ale pokręciła z rezygnacją głową - Chce Ci coś dać. Zbliżają się Twoje urodziny, więc… To jest prezent ode mnie – powiedziała i wręczyła mi pudełeczko.
- Co to jest? – spytałam.
- Otwórz jak wejdziesz do domu. I pamiętaj, że zawsze będziesz moją ukochaną córeczką – uśmiechnęła się lekko, a ja wrzuciłam prezent do torebki.
- Chyba musze już iść.  Do niezobaczenia – powiedziałam z zamiarem odejścia -Wiesz… Może będę chamska, ale życzę Ci, żebyś została sama, tak jak kiedyś ja, Kamil i Maja –  dopowiedziałam, po czym odwróciłam się, wzięłam Nialla za rękę i skierowałam się w stronę domu. Odwróciłam się za siebie, ale na ulicy już nikogo nie było.
- Niall… Przepraszam, że musiałeś w tym uczestniczyć. Ja… - w tym momencie poczułam coś w rodzaju w guli w moim gardle, przez którą nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa, a w moich oczach pojawiły się słone łzy.
- Cii… Wszystko będzie dobrze – blondyn przytulił mnie.
Trwaliśmy tak w uścisku, przez dobre 5 minut. W końcu oderwałam się od chłopaka i wygrzebałam moje klucze od domu. Otworzyłam drzwi i zapytałam:
- Wejdziesz? – chłopak tylko przytaknął, dlatego wślizgnęliśmy się do środka i skierowaliśmy się do salonu.
- Niall.. Dasz mi 5 minut? Wzięłabym tylko prysznic… - powiedziałam smutnym głosem.
- Jasne. Nie ma sprawy. Ja za ten czas przygotuje coś do jedzenia – uśmiechnął się.
Udałam się na górę do mojego pokoju i wyciągnęłam ze szafy ciuchy. Weszłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Związałam włosy w koczka i popatrzyłam w lustro. Oczy całe czerwone, od powstrzymywania płaczu, policzki zarumienione, od chłodu panującego na polu. Próbowałam nie myśleć o sytuacji z matką. Włączyłam na komórce piosenkę Duffy „ Well, well, well”. Weszłam pod prysznic i puściłam wodę.
Gdy się odświeżyłam ubrałam moje szerokie dresy i do tego czarno białą bokserkę. Zmyłam cały makijaż. Zamiast pełnego make up’u zdecydowałam się tylko na tusz do rzęs. Zeszłam na dół, a tam czekał na mnie pięknie nakryty stół. Niall właśnie zaglądał do piekarnika.
- Mmm… Co dzisiaj będzie na kolacje? – zapytałam, opierając się o blat i biorąc pomarańcze do ręki.
- Coś a’la Horan – wyszczerzył się, a ja podniosłam jak zwykle jedną brew do góry. – Zapiekanki – dodał.
- Brzmi pysznie – zaśmiałam się.
Zjedliśmy kolację przy winie. Byłam wdzięczna blondynowi, za to, że nie poruszał tematu, dotyczącego mojej mamy. Wiedział, że to dla mnie dość trudne i po prostu nie dopytywał. Naprawdę mogę go nazwać moim przyjacielem. Ale chyba jestem mu winna wyjaśnienia, dotyczącej tej sprawy. Dlatego, gdy posprzątaliśmy i siedzieliśmy na sofie w salonie, popijając wino, postanowiłam z nim porozmawiać.
- Chyba powinnam Ci powiedzieć, o mojej…  - przerwałam. Nienawidziłam tego słowa.
- O Twojej matce? – spytał.
- Tak. O niej. Pewnie się zastanawiasz czemu jesteśmy pokłócone?
- No tak. Bo raczej z waszej rozmowy nie mogłem wywnioskować. Polski jest strasznie trudnym językiem.
- Okay. Więc chodzi o to, że gdy miałam jakieś 6 lat, moja mama wyjechała do pracy, za granice. Nie wróciła. Po roku wysłała tylko list mojemu ojcu, że chce rozwodu. Ja, Maja i Kamil mieliśmy jednak nadzieję, że wróci do nas, ale niestety tak nie nastąpiło. Rodzice się rozwiedli, matka zrzekła się praw do nas i musieliśmy wychowywać się bez matki – powiedziałam, a po moim policzku spłynęła łza.
- O kurde. Nie wiedziałem – Niall był zaskoczony. Pewnie nie spodziewał się takiej historii.
- Od dziecka mam dziwne sny. W roli głównej matka, która odchodzi ze swoją nową rodziną, a mnie ma gdzieś… - upiłam łyk wina.
- Czego ona chciała? – zapytał niepewnie blondyn.
- Ponad rok temu, zaraz po Twoim wyjeździe, pojechałam do Polski. Matka po tylu latach powróciła. Nie wiem dlaczego. Chyba chciała się poczuć lepiej po tym świństwie. Postanowiła wystąpić o odzyskanie praw do mnie i Mai. Miała zamiar wziąć nas do Islandii. Ale całe szczęście jej się to nie udało – kompletnie się rozpłakałam.
Niall mocno mnie przytulił i pocałował w czubek głowy.
- Nawet nie wiesz jak ja jej nienawidzę. Zniszczyła mi całe dzieciństwo, a teraz chciała, żebym od tak zapomniała o tym wszystkim.
- No, ale w sumie to Twoja matka… - powiedział ostrożnie blondyn.
- Nie. To nie jest moja matka. Już od dawna nią nie jest. Niall… To przez nią nie umiem wybaczać i zacząć od nowa. Dlatego, gdy ktoś mnie zawiedzie, nie jestem w stanie od tak zapomnieć.
- Nie martw się. Super Horan tu jest – blondyn odezwał się głosem z kreskówki, przez co wywołał mój śmiech. – O i tak najładniej wyglądasz. Jak się uśmiechasz – powiedział, po czym otarł moje mokre policzki.
- Dzięki Niall. Za wszystko – spojrzałam w jego oczy, po czym wtuliłam się w niego.

*** Oczami Meg ***

Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Malik stanął za mną przy wejściu i uśmiechnął się do ochroniarza.
- Siemka Stary. My do szefa.. – Zayn przywitał się, a ja spojrzałam na niego dziwnie. On wszędzie musi mieć znajomości ? – pomyślałam i przewróciłam oczami, a pozostali spojrzeli na mnie zdezorientowani.
Zayn złapał mnie od tyłu w talii i zaczął pchać do przodu.
- Nie pozwalasz sobie za dużo ?! – warknęłam i zrzuciłam jego dłonie z moich bioder, po czym wślizgnęłam się w głąb klubu.
Usiedliśmy do stolika, przy którym już siedział szef tego lokalu.
- Dzień dobry – przywitałam się i podałam mu rękę.
- Ooo witajcie – mężczyzna uśmiechnął się.
- Czy jest możliwość zarezerwowania tego clubu na piątkową noc ?
- A to impreza zamknięta ? – spytał miło.
- Tak. Urodziny naszych przyjaciół.
- A skoro tak, to nie ma najmniejszego problemu – odparł, a ja wyszczerzyłam się.
- Tylko musisz podpisać to – położył na stole kartkę, na której coś było napisane.
Zayn przysunął się bliżej mnie i objął ramieniem. Popatrzyłam na niego groźnym wzrokiem, więc od razu zabrał rękę. Złapałam kawałek papieru i spytałam:
- A co to ?
- Umowa. Gdyby były jakieś zniszczenia w clubie musicie wtedy za to zapłacić.
- Aaa. oczywiście – uśmiechnęłam się, po czym podpisałam zgodę.
Pożegnaliśmy się z Jamesem ( jeśli dobrze pamiętam) i wyszliśmy z lokalu.. Ponownie wracaliśmy przez park, kiedy nagle zaczęłam się czuć nieswojo.
- Co to niby miało być ? Podobno jesteśmy przyjaciółmi, a ty nie pozwalasz się nawet przytulić.. – nawijał Mulat..
- Zayn coś się dzieje – powiedziałam niepokojąco, ściszając przy tym głos.
- Co ? – spytał zdezorientowany, nie wiedząc o co mi chodzi – Ostatnio bardzo dziwnie się zachowujesz. Kiedyś mówiłaś, że mnie kochasz, a teraz wydaje mi się, że moje towarzystwo ci przeszkadza – mówił dalej, ale ja go nie słuchałam. Cały czas rozglądałam się na boki. Czułam, że zaraz stanie się coś złego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękujemy za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem. I baaaardzo przepraszamy,  że dopiero teraz dodajemy 42 rozdział. Rozdział jest wyjątkowo długi, żeby wynagrodzić wam ten czas, w którym go nie dodawałyśmy. Jeśli ktoś nie jest przez nas informowany, a chce to podawajcie w komentarzach swoje nr gg albo twittery. 

I mamy wiadomość do Pami_XD.
Uznajemy, że tej "sprzeczki"  nie było. Uznajmy to jako czyste wygłupianie się XD

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* ^^ 

niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 41 - " I Would "



20 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ !

ROZDZIAŁ CZYTAJCIE PRZY PIOSENCE : KLIK ! :D



*** Oczami Zayna ***

Rano obudził mnie głośny huk, spadających kropli deszczu. Przetarłem leniwie oczy i podparłem się na łokciach. Zobaczyłem, że na drugim łóżku śpi Niall. Rozglądnąłem się po pokoju, w którym obecnie się znajdowałem. Dopiero wtedy zorientowałem się, gdzie jestem. Szybko wyskoczyłem spod kołdry, po czym podbiegłem do słodko śpiącego Blondaska.
- Wstawaj Horan !! – krzyknąłem mu do ucha. Chłopak gwałtownie zerwał się i stanął naprzeciwko mnie.
- Co jest ? – spytał zaspany.
- Zbieraj się. Musimy jakoś odwdzięczyć się dziewczynom. Zrobimy dla nich śniadanie – oznajmiłem.
Szybko się ogarnęliśmy i zbiegliśmy po cichu do kuchni, a następnie przygotowaliśmy pyszny posiłek. Niedługo po tym, Meg I Julie znalazły się koło nas. Wszyscy usiedliśmy do stołu i w ciszy wchłonęliśmy śniadanie. Dziewczyny sprawnie uporały się brudnymi naczyniami. My natomiast zniknęliśmy w korytarzu, tym samym zakładając buty. Kiedy Meg i Juls przyszły nas pożegnać, Ruda wdała się w dyskusję z Blondaskiem. Wykorzystując sytuację, zabrałem Szatynkę na bok i spytałem:
- Spotkasz się ze mną później ? Chcę porozmawiać o wczoraj..
- Przykro mi, ale dziś nie dam rady – odparła, po czym spojrzała na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami, przez co po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
- A dlaczego ?
- Bo Juls za pare dni ma urodziny, a ja jako najlepsza przyjaciółka, urządzam jej mega dużą imprezę. Muszę rozglądnąć się za jakimś dobrym klubem i tak dalej – nawijała podekscytowana.
- A ja urządzam Niallowi – wyszczerzyłem się.
- Serio ? – zdziwiła się.
- Ej, może byśmy zrobili im tą imprezę razem. Dwoje solenizantów i jedno wielkie PARTY HARD ! – zasugerowałem, mając nadzieję, że się zgodzi.
- W sumie.. Czemu nie ? To dobry pomysł – uśmiechnęła się.
- To extra – odparłem – Słuchaj… Skoro nie masz czasu, żeby się spotkać, to chciałbym wytłumaczyć ten wczorajszy pocałunek.. – zacząłem – Wydaję mi się, że było to trochę nie na miejscu. Nie wiem czemu to zrobiłem, dlatego cię przepraszam.. Chyba kierowały mną uczucia i emocje. Lepiej o tym zapomnijmy – dokończyłem, sam nie wiedząc dlaczego wypowiedziałem te słowa.
- No tak. Pewnie – odparła Meg, która była lekko zbita z tropu – Dzięki, że jasno postawiłeś sprawę. Przynajmniej wszystko sobie wyjaśniliśmy – dodała, po czym ukazał się jej piękny uśmiech.
Pożegnaliśmy się, a następnie wraz z Niallem wyszliśmy od dziewczyn. Po 5 minutach znaleźliśmy się w naszym domu. Od razu wsunęliśmy się do środka i zmierzyliśmy do salonu, gdzie siedziała reszta bandy. Kiedy nas zobaczyli, natychmiast groźnie spojrzeli w naszą stronę. Liam wstał z kanapy i podszedł bliżej.
- Gdzie byliście całą noc ?! Co wam się stało ?! Biliście się ?!  Dlaczego nie zadzwoniliście ?! – Daddy zaatakował nas masą pytań, przy tym cały czas krzycząc.
- Przepraszamy.. – powiedzieliśmy równo, na co wraz z Niallem wybuchliśmy śmiechem.
- Luuuuuz. To długa historia. Później wam opowiemy – odezwał się Blondasek, po czym wygodnie rozsiadł się na kanapie. Uśmiechnąłem się miło do wszystkich, a po chwili poszedłem w ślady przyjaciela, tym samym rozkładając się na miękkiej sofie.

***Oczami Julie***

Kiedy chłopcy wyszli od nas, prędko poprawiłam makijaż, dobrałam dodatki i byłam już gotowa. Wyszłam z domu, kierując się do taksówki….
Po 15 minutach byłam na miejscu. Weszłam do wielkiego budynku i skierowałam się w stronę windy. Po chwili już znalazłam się w biurze Jasona, w którym czekał już ze swoim bratem.
- O już jesteś – uśmiechnął się mężczyzna.
- No cześć. Przepraszam za spóźnienie – powiedziałam, cmokając go w policzek.
- Nic się nie stało… Siadaj – chłopak pokazał na fotel.
Gdy wszyscy usiedliśmy, Aron zaczął swoją przemowę:
- Jesteś, jedną z naszych najlepszych pracownic. Dlatego powierzyliśmy Tobie i Meg, wywiad z One Direction. Musisz się z nimi umówić na wywiad i napisać świetny artykuł. Wiemy, że dasz radę.
- Masz tu numer do nich. Zadzwoń i ustal termin spotkania – Jason podał mi kartkę z numerem telefonu, który doskonale znałam – Musisz wyciągnąć od nich jak najwięcej osobistych informacji. I później jakoś dobrze to oprawić.
- Nie ma sprawy. Ile mam czasu na napisanie tego artykułu?
- Tydzień – odpowiedzieli równocześnie.
- Da się zrobić – wyszczerzyłam się i wyszłam z biura.
Wzięłam telefon i wystukałam numer do Meg.
- Halo? – warknęła dziewczyna.
- Musisz mi pomóc. Idź do chłopaków i umów mnie z nimi, na wywiad. Proszę Cię. Ja nie mam czasu. Musze dokończyć pisać artykuł o Cheryl. Proszę, proszę – marudziłam do słuchawki.
- Ale… No dobra.
- Umów nas na dzisiejszy wieczór. Pa – rozłączyłam się.
Udałam się wzdłuż korytarza. Kiedy doszłam do biura, popchnęłam szklane drzwi i od razu chwyciłam za telefon.
- Caroline? Możesz mi zrobić kawę? I przynieś mi wszystkie materiały do artykułu o Cheryl?
- Jasne nie ma sprawy – powiedziała dziewczyna, a ja odłożyłam słuchawkę.

*** Oczami Meg ***

Leżałam przed telewizorem, trzymając na kolanach laptopa. Odkąd chłopcy poszli do domu, a Juls pojechała do pracy, nie miałam nic innego do roboty. Przeglądałam właśnie oferty klubów, w którym chciałam zorganizować imprezę dla Rudej i Nialla, ale niestety żaden się nie nadawał. Zamknęłam więc laptopa i odłożyła go na bok, po czym chwyciłam za pilot i wyłączyłam telewizor. W tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Halo? – odebrałam.
- Musisz mi pomóc. Idź do chłopaków i umów mnie z nimi, na wywiad. Proszę Cię. Ja nie mam czasu. Musze dokończyć pisać artykuł o Cheryl. Proszę, proszę – marudziła do słuchawki Julie.
- Ale… No dobra – niechętnie się zgodziłam.
- Umów nas na dzisiejszy wieczór. Pa – rozłączyła się.
Bez zastanowienia wstałam i pobiegłam na górę do łazienki. Ubrałam nieco bardziej stosowniejsze rzeczy i wyszłam z domu. Po 15 minutach byłam na miejscu. Podeszłam do drzwi i zapukałam w nie trzy razy. Po chwili uchyliły się, a w nich zobaczyłam Liama.
- Hej – uśmiechnęłam się miło i przytuliłam go na powitanie.
- Cześć – odezwał się, po czym odwzajemnił moje gesty – wchooodź – dodał uśmiechnięty.
- Dzięki – odparłam, a następnie wślizgnęłam się do środka i ruszyłam do salonu. Payne stanął za mną i krzyknął do pozostałych:
- Chłopaki ! Spokój ! Dama w pomieszczeniu ! …
Cały Liam – pomyślałam. Harry i Louis natychmiast rzucili się na mnie, zaś Malik wraz z Horanem tylko pomachali w moją stronę.
- Siadaj mała.. – odezwał się Harry i cmoknął mnie lekko w policzek.
Tak jak powiedział, tak zrobiłam. Kiedy w końcu wszyscy wygodnie się usadowili, zaczęłam rozmowę:
- Nie chcę wam przeszkadzać..
- Ty nigdy nam nie przeszkadzasz. – przerwał mi Harry i posłał ten swój powalający uśmiech, na co Zayn przewrócił oczami.
- No więc, Julie poprosiła, aby wam przekazać, żebyście dzisiaj koło 21 wpadli do nas. Musi wam zadać jeszcze pare pytań odnośnie tego artykułu –uśmiechnęłam się mile.
- Jasne. Będziemy na pewno – odpowiedział Lou.
- Świetnie. To ja się zbieram.
- Nie posiedzisz z nami ? – spytał cwaniacko Zayn.
Na te słowa lekko się skrzywiłam, nie wiedząc o co mu chodzi. Najpierw mnie całuje, później mówi, żeby o tym zapomnieć, a teraz próbuje ze mną flirtować. Chyba nigdy go nie rozgryzę. Dobrze, że moje uczucie do niego wygasło.
- Niee. Mam jeszcze sprawy do załatwienia – skłamałam.
- Skoro tak, to okay. – powiedział Harry – A może wieczorem byśmy gdzieś wyszli razem – spytał nagle, a z ust chłopaków usłyszałam tylko głośne:
- Uuuuuuuuu ..
- Niech będzie. – uśmiechnęłam się i wręczyłam mu karteczkę, na której napisany był mój adres.
Wszyscy otworzyli szeroko buzię, włącznie ze Stylesem. Rok temu Hary zabiegał o randkę przez dobrych pare miesięcy i niestety mu się to nie udało. Reszta pewnie myślała, że tym razem będzie tak samo.  To dlatego byli tak bardzo zaskoczeni.
- To wpadnę po ciebie o 18 – odpowiedział nieśmiało Loczek, po czym cmoknął mnie w policzek i przytulił na pożegnanie.
- Ale wy… przecież.. Wy nie możecie się razem spotkać – odezwał się Zayn z wyczuwalną pretensją w głosie.
- A dlaczego ? – spytałam ze zdziwieniem.
- Bo..yyy.. Bo o 21 musimy przyjechać do was na wywiad – kręcił.
- Spokojnie. Zdążymy. Prawda Harry ?- spojrzałam na Loczka, który od razu przytaknął mi głową. Uśmiechnęłam się do wszystkich, po czym rzuciłam krótkie:
- Do później ! –wyszłam z ich mieszkania i skierowałam się do domu.

***Oczami Harrego***

Stałem właśnie przed lustrem w moim pokoju i poprawiałem marynarkę. W tym momencie do pomieszczenia, w którym się znajdowałem, wleciał zdenerwowany Zayn. Trzasnął drzwiami, przez co po całym mieszkaniu rozległ się hałas. Chłopak zbliżył się do mnie i warknął:
- Ty serio chcesz się z nią spotkać ?!
- Tak, a niby czemu miałbym się z nią nie spotykać, skoro w końcu się zgodziła ? – spytałem.
- Bo ona zgodziła się tylko dlatego, abym był zazdrosny – krzyknął złośliwie.
- O czym ty mówisz ? – odsunąłem go od siebie wkurzony.
- O tym, że przed naszym wyjazdem w trasę, powiedziała mi, że mnie kocha – gestykulował, a mi co raz bardziej przeszkadzała jego obecność.
- Skąd mam wiedzieć, że nie kłamiesz ? Poza tym nawet jeśli to prawda, to minął rok.
- No i co w związku z tym ? – spytał obojętnie.
- To, że każdy z nas się zmienił, a ona mogła się już w tobie odkochać – warknąłem.
- Nawet tak nie żartuj – krzyknął i wyszedł, trzaskając przy tym drzwiami.
Nie przejmując się słowami przyjaciela, ulotniłem się z domu i wsiadłem do mojego nowego porsche, tym samym odpaliłem silnik samochodu i odjechałem.
Po 10 minutach byłem pod domem Meg.Od razu skierowałem się do drzwi i zapukałem w nie lekko. Wtedy uchyliły się i zobaczyłem ją. Wyglądała pięknie. Miała na sobie to:

dzięki czemu prezentowała się wręcz idealnie.
- Hej – odezwałem się.
- Cześć - uśmiechnęła się nieśmiało.
Kiedy Meg przekręcała klucz w zamku, przytuliłem ją od tyłu i szepnął wprost do jej ucha:
- Nie mogę doczekać się naszego wieczoru – w odpowiedzi usłyszałem tylko ten anielski śmiech.
Zaprowadziłem ją w stronę auta i jak przystało na dżentelmena, otworzyłem drzwi samochodu i pomogłem jej wsiąść do środka. Już po chwili nas tam nie było.

***Oczami Julie***

Wstałam od biurka i powoli poruszyłam głową to w jedną, to w drugą stronę. Za długo siedziałam przed  komputerem, opracowując ten piekielny artykuł. Wrzuciłam swoje rzeczy do torebki i ubrałam płaszczyk. Był już wrzesień, dlatego wieczory  są już chłodniejsze. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 19:00. Cholera ! Już tak późno?! Złapałam pierwszą lepszą taksówkę i podałam adres mojego domu. Pomińmy fakt, że na ulicach, były ogromne korki, przez co dopiero po trzydziestu minutach dotarłam do domu. Otworzyłam szybko drzwi i wparowałam do budynku. Ściągnęłam buty i odłożyłam je do szafki. Weszłam do salonu, w którym jak zwykle panował niezły syf. Widać, że Meg się przygotowywała do wyjścia… Zaczęłam zbierać rzeczy z ławy, a brudne naczynia odniosłam do kuchni. Gdy udało mi się posprzątać, pobiegłam na górę i wzięłam krótki, orzeźwiający prysznic. Poprawiłam makijaż i ubrałam się w jeansy i koszule w krate, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi, w których stali: Lou, Liam, Zayn i Niall.
- Hej. Wchodźcie – powiedziałam zapraszając ich do środka.
- Cześć – wyszczerzyli się.
- Wow, ale się urządziłyście – powiedział Tommo, wchodząc do salonu.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. - A gdzie Harry?
- Aaa … Na „randce” z Meg – wyszczerzył się Liam.
- Serio? – zdziwiłam się.
- No tak, ale nie martw się. Przyjdzie – pocieszył mnie Lou.
- Chcecie się coś napić? – zaproponowałam.
- Jasne, że tak – powiedzieli wszyscy.
- Okay to zaraz przyniosę, a wy wybierzcie jakiś film, bo chyba będziemy musieli poczekać na te nasze gołąbeczki – zaśmiałam się.
- Ja ci pomogę – zaoferował Niall.
Weszłam do kuchni i wyciągnęłam szklanki, do których nalałam pepsi. Wyjęłam miskę i wsypałam do niej ciastka.
- Ciastka ! – krzyknął Horan i rzucił się na słodkości.
- Ej ! Zostaw coś dla  nas – powiedział Lou, który wraz z resztą stał w drzwiach.
- Matko Boska ! Niall, czyżbyś miał miesięczną głodówkę? – zaśmiałam się.
- Hahaha – bardzo śmieszne, powiedział blondyn, który powędrował z miską do salonu.
- I znowu wróciła patologia – powiedziałam pod nosem.
- I pewnie się z tego cieszysz? – Zayn podszedł do mnie.
- No oczywiście, że nie – wyszczerzyłam się i podałam Mulatowi szklankę z napojem.
- Jaki film wybraliście? – zwróciłam się do Lou.
- Paranormal Activity ! – prawie krzyknął.
- Że co?! O nie, nie ! Ja nie będę tego oglądać.
- No weź… Nie masz co się bać – Lou złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu.
Usiadłam między nim, a Niallem.
- Mogę trochę? – spytałam blondasa, który wciąż wcinał ciastka.
- No dobra – westchnął, a wszyscy popatrzyli na niego z miną WTF?
- Niall oddał komuś jedzenie? – Lou zrobił minę jak z tragedii.
- Co w tym dziwnego ? – zaśmiałam się.
- Nie nic. Oglądajmy – powiedział Liam, który wcisnął przycisk Play.

***Oczami Harrego***

- A dokąd właściwie jedziemy – spytała i lekko przekręciła się w moją stronę.
- Niespodzianka – odparłem i wyszczerzyłem się do niej, ale zaraz skierowałem swój wzrok z powrotem na jezdnię.
- Nienawidzę niespodzianek – odrzekła z grymasem wypisanym na twarzy.
Przez jakiś czas w samochodzie panowała cisza, póki dziewczyna nie podparła się na moim ramieniu i szepnęła:
- Nie powiesz mi ?
- Chcesz spowodować wypadek ? – spytałem, nie odrywając wzroku od ulicy.
- Możliwe – odparła i lekko przygryzła mój płatek ucha, przez co po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Odwróciłem się do niej i wyszczerzyłem, a następnie cmoknąłem w policzek:
- Usiądź wygodnie i nie przeszkadzaj kiedy prowadzę – powiedziałem zabawnie.
- Okropny jesteś – rzekła dziewczyna i ułożyła się na siedzeniu ze sztucznym fochem.
- No nie bądź zła – pogładziłem ją po ręce – Ja chcę chociaż na tą randkę dojechać żywy – na te słowa dziewczyna lekko się zaśmiała.
- Dobrze, dobrze – odparła.
Na miejscy byliśmy, kiedy zrobiło się już ciemno. Wysiedliśmy z auta i złapałem ją za rękę. Przeszliśmy przez las, aż znaleźliśmy się na małej polanie, na której znajdował się mały staw. Na  wodzie znajdowały się liście lilii z małymi świeczkami, dlatego światełka odbijamy się w tafli, tym samym tworząc niesamowity klimat. Przed jeziorkiem widniał koc, na którym był koszyk z jedzeniem, posypany białymi płatkami róż. Przez całe dzisiejsze po południe starałem się, aby wszystko wyszło idealnie. Spojrzałem na dziewczynę. Była widocznie bardzo zaskoczona. Wtedy poczułem jej usta na moim policzku.
- Jest idealnie – rzekła zachwycona.
Usiedliśmy razem na kocu i zaczęliśmy rozmawiać.
- Zmieniłeś się przez ten rok – odezwała się Meg.
- Ale pozytywnie czy negatywnie ?
- Zdecydowanie pozytywnie – odparła.
- Wiesz Meg.. Chciałem dać ci wszystko, pokazać co znaczy miłość, ale ty wybrałaś coś, czemu nie zależało na twoim szczęściu. Mam nadzieję, że teraz nie postąpisz tak samo.
- Na pewno nie. Jesteś dla mnie zbyt ważny – powiedziała nieśmiało.
- I pomyśleć, że musiało się tyle wydarzyć, aby każde z nas to w końcu powiedziało – wymamrotałem.
- W sumie cieszę się z przeszłości. Przynajmniej zrozumiałam swoje błędy.
- Taak. Kiedyś ułożyłem sobie w myślach całe nasze życie, a ty nawet nie chciałaś spędzić ze mną jednego dnia. Czemu wtedy na lotnisku wyjechałaś tak bez pożegnania ? – spytałem smutno, a dziewczyna zmieszała się.
- Bo myślałam, że tak będzie lepiej. Myślałam, że będzie mi lepiej, gdy będę sama – kiedy usłyszałem te słowa, poczułem dziwne ukłucie w brzuchu. Bez zastanowienia rzekłem:
- Bycie samym jest dobre, dopóki nie znajdziesz drugiej połówki, wtedy jest jeszcze lepiej – na te słowa dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
- Tak. Chyba masz rację – wyszeptała i spojrzała na mnie z …miłością?
Wtedy sięgnąłem do koszyka i wyjąłem z niego truskawkę. Zamoczyłem ją w czekoladzie i przyłożyłem do ust Meg. Dziewczyna od razu odgryzła kawałek owocu, a pozostałą część wsunąłem do swojej buzi. Po jej brodzie spływała czekolada, dlatego przysunąłem się do niej i językiem zlizałem słodycz. Dziewczyna wyszczerzyła się do mnie, a ja nie wytrzymałem i wpiłem się w jej usta. Dopiero po chwili odwzajemniła pocałunek. Objęła moją szyję i przyciągnęła do siebie mocniej. Przygniotłem ją swoim ciałem, dzięki czemu po chwili leżeliśmy na kocu. Jedną ręką podparłem się, zaś drugą położyłem na jej udzie, lekko je masując. Chciałem pogłębić nasz pocałunek, dlatego językiem rozchyliłem jej usta i wsunąłem go. Dziewczyna nie protestowała, dlatego podczas pocałunku uśmiechnąłem się. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie spojrzałem głęboko w jej oczy.
- Najpiękniejsza randka w całym moim życiu – szepnęła, a w duchu cieszyłem się jak nikt inny.
- Chyba musimy już wracać – wymamrotałem niezadowolony, a dziewczyną pokiwała twierdząco głową.
Zaraz znaleźliśmy się w moim samochodzie i odjechaliśmy. Meg była chyba bardzo zmęczona bo zaraz zasnęła. Po jakiś 50 minutach byliśmy pod jej domem. Nie chcąc jej obudzić wyszedłem z auta i wziąłem ją na ręce. Bez pukania wsunąłem się do środka ich mieszkania i skierowałem się do salonu. Zapaliłem światło, gdyż reszta towarzystwa oglądała jakiś horror. Wszyscy spojrzeli na mnie. Zatrzymali film, a wtedy Julie spytała:
- Coś ty jej zrobił ?!
- Cssiii. Jezu po prostu śpi, przecież chyba jej nie zabiłem.
- Tak ją zanudziłeś, że ci zasnęła ? – Zayn próbował mi dogryźć.
- Dla twojej wiadomości było świetnie, a jej usta są bardzo słodkie – odparłem usatysfakcjonowany swoją odpowiedzią. Mulat groźnie na mnie spojrzał i chciał wstać, ale Meg przebudziła się. Przetarła niewinnie oczy i spojrzała na wszystkich zdziwiona. Kiedy jej wzrok spotkał się z moim, uśmiechnęła się pod nosem. Postawiłem ją na ziemi, a ona tylko rzekła zachrypniętym głosem:
- Cześć i dobranoc wszystkich. Idę na górę.
Odwróciła się do mnie i wymamrotała:
- Dziękuję za dzisiejszy wieczór – uśmiechnąłem się do niej, a ona cmoknęła mnie szybko w usta i pobiegła na górę. Byłem wtedy najszczęśliwszym facetem na świecie. Usiadłem na kanapie i rozpoczęliśmy wywiad.
***Oczami Meg***

Kiedy znalazłam się w swoim pokoju, wzięłam ze sobą piżamę i skierowałam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie ciuchy i wskoczyłam pod zimny prysznic. Umyłam włosy i wyskoczyłam na zimne kafelki. Owinęłam się białym ręcznikiem i rozczesałam włosy, po czym je wysuszyłam. Wcisnęłam się w piżamę i pędem wleciałam do łóżka. Szczelnie przykryłam się kołdrą, a następnie wtuliłam się w poduszkę. Już po chwili zasnęłam.

*** Oczami Julie ***

Rozłożyłam na ławie moje papiery i odszukałam kartkę z przygotowanymi już wcześniej pytaniami, które wielokrotnie zadawały fanki na twitterze.
- Chłopaki, zróbmy szybko ten wywiad okay ? – spytałam, ustawiając dyktafon.
- No dobra – powiedział Lou, próbując się uspokoić.
- Więc... Fani podczas audycji w radiu przysyłali wiele pytań, których niestety nie zdążyliśmy wam zadać. Wzięłam kilkanaście najciekawszych i zadam wam je teraz. A więc wszyscy dobrze wiedzą, że mieliście ostatnio mnóstwo tras, na różnych kontynentach. Za kim lub za czym, przez ten czas, tęskniliście najbardziej?
- Hm… Myślę, że tęskniliśmy najbardziej za naszymi rodzinami i przyjaciółmi – powiedział Lou, patrząc na resztę zespołu.
- Tak. To dość trudne, rozstawać się z rodziną, na tak długo, ale próbowaliśmy często do nich dzwonić… - dopowiedział Zayn.
- Czyli jesteście osobami, dla których rodzina jest bardzo ważna? – drążyłam temat.
- Tak, oni nas zaciągnęli do X-Factora, żebyśmy mogli spróbować swoich sił i jesteśmy im za to bardzo wdzięczni – Niall, gdy to mówił cały czas się do mnie uśmiechał.
- No właśnie. Gdy poszliście na casting do XF, czy spodziewaliście się, że osiągnięcie tak wielką karierę?
- W życiu się nie spodziewaliśmy tego – rzekł Harry – Gdy odpadliśmy jako soliści, byłem załamany, chyba jak każdy z nas. Byłem wkurzony, bo wiedziałem, że nie pokazałem wszystkiego, ale na szczęście Simon zobaczył w nas  to coś i dał nam szansę.
- Tak. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni, bo, gdyby nie on na pewno nie przeżylibyśmy tego wszystkiego – dokończył Liam.
- Wiele Directioners chce wiedzieć, w jaki sposób spędzacie wolny czas.
- Uwielbiamy chodzić na imprezy, chociaż nie mam ostatnio zbyt wiele wolnego czasu, ale dla naszych przyjaciół zawsze próbujemy go wygospodarować  – powiedział Lou, po czym puścił mi oczko, a ja się zaśmiałam.
- Tak. Uwielbiamy wpraszać się do naszych przyjaciół i spędzać z nimi czas oglądając filmy…
- I jedząc pizzę – wtrącił się Niall.
- I jedząc pizzę – powtórzył Zayn, śmiejąc się. –Może to banalny sposób spędzania czasu, ale naprawdę,  jesteśmy tylko zwykłymi chłopakami.
- Może jesteście zwykłymi chłopakami, ale miliony dziewczyn, dało by się zabić, żeby was spotkać czy umówić się z wami. No właśnie… Jak, według was, powinna wyglądać idealna randka? – zapytałam i kątem oka, popatrzyłam na Lou i Harrego, którzy śmiali się z czegoś w niebogłosy.
- Myślę, że idealna randka jest wtedy, gdy jesteś na niej z wyjątkową osobą – powiedział blondyn, a ja się zmieszałam, gdyż wiedziałam, że słowa Nialla były skierowane do mnie…
- Też tak sądzę – powiedział Styles.
- Randka powinna być romantyczna. Ja wyobrażam sobie, mnie i moją wybrankę, siedzących na dachu jakiegoś wysokiego budynku  patrzących na pełnie księżyca -  Malik trochę się rozmarzył.
- Wow. Czyli ujawnia nam się tutaj romantyczna strona, zwariowanych chłopaków z 1D – zaśmiałam się. –A jak widzicie swoją przyszłość, za 10 – 20 lat?
- Myślę, że wtedy będziemy mieć żony, dzieci… - zaśmiał się Lou.
- Tak. Wtedy będziemy odpoczywać i prowadzić spokojne życie – dopowiedział Liam.
- No właśnie. Teraz jest wokół was wielkie zamieszanie. Media próbują z wszystkiego zrobić sensacje. Jak sobie radzicie z plotkami? – zapytałam, przy okazji wiążąc swoje włosy w niedbałego koczka.
- Na początku byliśmy tym załamani, ale teraz po prostu się tym nie przejmujemy. Nasi fani wiedzą jaka jest prawda i nie wierzą w bzdury – Zayn uśmiechnął się.
- No tak. Macie mnóstwo, wspaniałych fanów. Jak bardzo są dla was ważni?
- Są dla nas bardzo ważni. Bez nich nic byśmy nie osiągnęli. Zawsze nas wspierają. I bardzo im za to dziękujemy – powiedział szczerze Tommo.
- A czy bylibyście w stanie związać się z wasza fanką?
- Czy to podchwytliwe pytanie? – zaśmiał się Niall, a za nim reszta.
- Jeśli nie piszczałaby na nasz widok, to czemu nie? – rzekł Payne, a wszyscy mu przytaknęli.
- Okay no to by było na tyle… - wyszczerzyłam się.

*** Oczami Meg ***

Po około godzinie obudził mnie głośny szum wiatru za oknem. Chcąc spać dalej, odwróciłam się na drugi bok. Niestety nic to nie dało, więc niechętnie podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą i piżamę przebrałam na jakieś szare, dresy i czarną bokserkę. Niepotrzebnie spałam u Harrego w aucie, przez to nie mogę zasnąć teraz – skarciłam się. Zeszłam zaspana na dół. Przechodząc przez  salon, pogładziłam ręką po moich włosach, przy tym ziewając. Nagle usłyszałam śmiech. Zaraz, dlaczego tutaj świeci się światło ? – pomyślałam. W tym momencie zobaczyłam, że Julie wraz z chłopakami siedzą wciąż na kanapie. Zaczęli głośno się śmiać, a ja wkurzona przeszłam do kuchni. Nalałam sobie wody do szklanki i upiłam łyk. Po chwili wróciłam do tych głupków. Juls zakończyła wywiad słowami:
- Okay no to by było na tyle… - uśmiechnęła się, po czym wyłączyła dyktafon.
W tym momencie spojrzała na mnie i spytała:
- Czemu nie śpisz ?
- Nie wiem. Coś mnie obudziło i nie mogę zasnąć – powiedziałam jak zrozpaczone dziecko, któremu zabrano cukierka.
- Oooow moje biedactwo – usłyszałam Harrego. Na jego widok od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Podbiegłam do niego i usiadłam obok. Podkuliłam nogi i wtuliłam się w jego tors. Chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
- Meg, czy ty mi chcesz odebrać mojego Stylesa ? – powiedział teatralnie Lou, na co wszyscy oprócz Zayna wybuchli śmiechem.
- Jeśli się tylko na to zgodzi to tak – wyszczerzyłam się.
- Jak najbardziej oddaję się w twoje ręce, kotku – powiedział Loczek i wystawił język w stronę Tomlinsona.
- Czyli mamy nową pare ? – spytała zadowolona Juls, widząc nas szczęśliwych.
- Nigdy nic nie wiadomo – wyszczerzył się Styles i cmoknął mnie znów w policzek.
Wszyscy uśmiechnęli się na nasz widok i powrócili do oglądania filmu. Ja natomiast objęłam Harrego wokół szyi i szepnęłam mu do ucha:
- Spotkamy się jutro?
- No pewnie – wymruczał, po czym wpił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, który był bardzo przyjemny.
-  Dobra, nie patrzmy tak na nich. To normalne, są zakochani – usłyszałam Liama.
Oboje oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na wszystkich. Wzrok każdego był skierowany na nas. Uśmiechnęłam się do Harrego, który cmoknął mnie w nos, a ja już tylko z powrotem wtuliłam się w jego tors i przymknęłam oczy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli do następnego weekendu pod tym rozdziałem pojawi się 20 komentarzy, to pojawi się także nowy rozdział ;) Mamy nadzieję, że się podoba. Bardzo nad nim się napracowałyśmy ;* Jeśli jeszcze ktoś z was chce być informowany o nowym rozdziale to zostawcie w komentarzu swój numer gg lub nazwę twittera ! :D Więc miłej lekturki życzymy :D


...Because we love more than this...<3


SEE YOU ! ;*