...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 5 - If he's the reason that you're leaving me tonight Spare me what you think and Tell me a lie

UWAGA! Od razu uprzedzamy, żeby ten rozdział czytać jak już będzie ciemno.. Przy czytaniu tego na okrągło słuchajcie tej piosenki ---> http://www.youtube.com/watch?v=FlsBObg-1BQ


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

***Oczami Julie***
Byłam wkurzona. Znowu to samo. Czemu Meg tak się zachowuje? Znowu nawet nie pożegnałam się z chłopakami. Postanowiłyśmy odprowadzić psy do ich mieszkań. Oczywiście nie wspomniałyśmy o incydencie, które miało miejsce w parku. Ku naszemu zdziwieniu dostałyśmy zaliczkę. Szatynka strasznie się cieszyła. Idąc ulicą cały czas tańczyła, śpiewała i robiła głupie miny. Przechodzący ludzie dziwnie się na nią patrzyli uśmiechając się pod nosem. Nagle Meg wyskoczyła na środek ulicy. O mało co nie potrącił ją nadjeżdżający samochód. Ona nic sobie z tego nie robiła. Dalej stała w tym samym miejscu i głośno się śmiała. Nie wytrzymałam:
- Co Ci odbiło? – rzuciłam.
- O co ci chodzi? – spytała rozbawiona.
- Z czego się tak cieszysz, że nawet nie dbasz o swoje bezpieczeństwo. O mało co nie potrącił Cię samochód !
- Cieszę się, bo to nasze pierwsze zarobione pieniądze.
- Na pewno tylko o to chodzi? – spytałam stojąc już na chodniku razem z nią.
- A o co innego ma chodzić? – powiedziała z dziwną miną na twarzy.
- Hmmm…. No nie wiem może chodzi o tego przystojnego mulata, o czekoladowych oczach, któremu najprawdopodobniej wpadłaś w oko. – wytknęłam język.-Albo o Harrego- dodałam.
- Nie prawda ! Dlaczego uważasz, że o nich myślę?
- Yyyy…. Bo tak jest? – zarechotałam.
- Ty się zajmij tym swoim blondaskiem, a nie wmawiaj mi głupot. – poruszyła znacząco brwiami. Tego miałam już dość.
- Może bym się zajęła, tylko zawsze jak się z nim widzę, to mnie od niego odciągasz i nawet nie dajesz mi szansy się z nim pożegnać!- wydusiłam z siebie.
- Twierdzisz, że zrobiłam to specjalnie? Po prostu nie chciałam patrzeć na Malika.- powiedziała oburzona.
- A jednak o nim myślisz. – uśmiechnęłam się.
- Wcale nie ! – odkrzyknęła.- To idziemy do domu.- zmieniła temat.
Nie chciałam już się z nią kłócić, więc przytaknęłam głową i włożyłam słuchawki do uszu. Pokierowałyśmy się w stronę domu.  Po drodze dopadł nas deszcz. Dlatego szybkim krokiem wbiegłyśmy przez furtkę, a później do domu. Poszłam do pokoju i skierowałam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie mokre rzeczy, nalałam wodę do wanny, dodając płynu o zapachu jaśminu. Po dwóch minutach zaczęłam długą kąpiel, w czasie której myślałam o chłopaku o niebieskich oczach.
- Hm…. Czemu to wszystko jest takie dziwne? Meg twierdzi, że nie myśli o Zaynie i Harrym, ale ja wiem, że jest inaczej. Za to czemu  w mojej głowie, jest tylko Niall i Liam, który cały czas się do mnie znacząco uśmiechał. Tak właściwie czemu Payne wciąż na mnie zerkał i puszczał oczko. To jest za trudne. Mimo, że minął już prawie rok, nadal nie mogłam się pogodzić z rozstaniem z moim byłym. Niall tak strasznie go przypomniał. Tak dużo identycznych cech między nimi. Ten sam uśmiech, jasne włosy i niebieskie oczy. Może dlatego Horan wciąż siedzi w mojej głowie. Gdy widziałam go na plakatach u mojej młodszej siostry, nawet nie zwróciłam na niego uwagi. A teraz? Teraz wszystko się zmieniło. Ale nie chciałabym się z nim w przyszłości wiązać tylko dlatego, że przypomina Grześka. Nie chcę nikogo ranić. Ale to chyba za wcześnie na takie przemyślenia. Przecież nie mam nawet numeru niebieskookiego. Pewnie już nigdy go nie spotkam.
Po skończonej kąpieli ubrałam na siebie piżamę, zarzuciłam szlafrok, a następnie usiadłam na łóżku, wzięłam laptopa na kolana i weszłam na Twittera.

***Oczami Meg***
Gdy wskoczyłyśmy do domu, Juls bez słowa pobiegła do swojego pokoju, aby się wysuszyć. Miałam ciekawe plany na wieczór, związane z nią, dlatego uczyniłam podobnie jak ona. Skierowałam się w stronę łazienki, wzięłam szybki prysznic i założyłam piżamę, która składała się z krótkich spodenek i bokserki w czarnym kolorze. Równym krokiem zbiegłam ze schodów i udałam się do kuchni, w celu zrobienia popcornu. Przygotowałam różne smakołyki takie jak kanapki, chipsy, cole. Zwinnym ruchem wszystko zaniosłam do salonu, a po paru sekundach całe jedzenie było ułożone na stoliku. Poukładałam poduszki, aby było nam wygodniej. Nie zapomniałam o ciepłych kocach. Podeszłam do schodów i najgłośniej jak umiałam krzyknęłam:
- Juuuuuls ! ! !
- Co? – odkrzyknęła.
- Chodź tu szybko! – odpowiedziałam.
Po chwili Ruda stała już koło mnie.
- Co chciałaś? – spytała.
- Dzisiaj robimy maraton filmowy. Wolisz najpierw jakiś horror czy komedię romantyczną? – uśmiechnęłam się.
- Horror ! – wręcz krzyknęła.
Skierowałyśmy się na kanapę. Juls usiadła i zaraz rzuciła się na smakołyki.
- Cała ona - pomyślałam.
Podeszłam do półki z filmami, a następnie wrzuciłam jakąś pierwszą lepszą płytę do DVD. Był to film pod tytułem” Przypadek 39”. Już po dwóch pierwszych scenach, siedziałyśmy wtulone w siebie, z nogami podkulonymi pod brodę i poduszkami w rękach, aby móc zasłonić sobie oczy przed strasznymi momentami w filmie. Z tego wszystkiego Ruda przestała jeść, a zamiast tego co chwilę piszczała. W pewnym momencie usłyszałam jakiś szelest za oknem. Popatrzyłyśmy na siebie z przerażeniem w oczach. Serce zaczęło mi szybciej bić, Juls najprawdopodobniej już dostawała zawału. Po pewnym czasie powiedziałam:
- To pewnie tylko wiatr.
- Hm.. No pewnie tak – wymamrotała biorąc przy okazji miskę z chipsami.
Cała Juls. Kiedy się denerwuje opycha się wszystkim co napotka. Jak ona to robi, że nadal jest chuda?
- Wróciłyśmy do dalszego oglądania filmu. To był chyba najstraszniejszy film jaki kiedykolwiek widziałam. A było ich sporo. Za chwilę sytuacja się powtórzyła. Tym razem ktoś zapukał do okna i przejechał paznokciami po parapecie. Ruda spojrzała na mnie, znaczącym wzrokiem i wyszeptała:
- To też jest wiatr?
- Pewnie tak. – skłamałam nie chcąc jej jeszcze bardziej denerwować.
Ona coraz mocniej się we mnie wtulała, piszcząc że tam ktoś musi być. Nieźle się wkurzyłam. Wstałam, ubrałam szlafrok i oznajmiłam jej, że wychodzę sprawdzić co to jest. Posłała mi tylko przerażone spojrzenie.
- Chcesz mnie tu zostawić samą? – spytała z wyrzutem.
- To ja chyba będę bardziej zagrożona, wychodząc na dwór niż ty siedząc na tyłku w domu. – warknęłam.
- Ale jeśli to coś wejdzie do domu to co mam robić? - pisnęła.
- Po prostu złap byle co do ręki i walnij nie patrząc czym lub kim jest. – rzuciłam z rozbawieniem.
Wyszłam przez szklane drzwi tarasu i krzyknęłam, gdy coś poruszyło się w krzakach obok okna:
- Co to do cholery ma być? Kim jesteś ty debilu? Myślisz że to jest śmieszne?
Wróciłam do domu i oznajmiłam, że wszystko sprawdziłam i nic tam nie ma. Skłamałam tylko dlatego, aby przynajmniej ona była spokojna. Siadłam obok Juls i ponowiłyśmy oglądanie horroru. Po niespełna 15 min Ruda, zaczęła się wydzierać, że widziała kogoś przy oknie. Popatrzyłam w tamtą stronę i także cos mignęło mi przed oczami. Zaczęłam ją uspakajać, że nikogo tam nie ma i że to tylko jej wyobraźnia. Nagle poczułam kogoś oddech na mojej szyi. Był nierówny. Serce chciało mi wyskoczyć z klatki piersiowej. Bałam się odwrócić. Kątem oka zauważyłam jakąś bladą rękę dotykającą Juls….
Jeśli chcesz być informowana o następnym rozdziale to zostaw w komentarzu swój nr gg lub Twittera. Jeśli czytasz, skomentuj.. Mamy nadzieję, że rozdzialik się podoba, a dalszy ciąg niedługo..



...Because we love more than this...<3


SEE YA ! ;* ^^

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

WAŻNE !!! :D

Słuchajcie tutaj można zagłosować na chłopców w radiuZet :  http://www.radiozet.pl/Programy/Lista-Przebojow-Radia-ZET#vote_411  ...


Chłopcy są na czwartym miejscu, ale damy radę, żeby wyskoczyli na PIERWSZE !! :D No bo w końcu od czego są POLISCH DIRECTIONER ?! :D
Love we all ;* ^^
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* ^^ 

Rozdział 4 - Under the lights tonight... You turned around and you stole my heart...With just one look...When I saw your face...I fell in love...It took a minute girl to steal my heart, tonight...With just one look, yeah. I've been waiting for a girl like you...;D


*** Oczami Zayna ***
Już przez godzinę szukaliśmy tych zwierzaków. Meg posmutniała i co raz słabiej wypowiadała imiona dwóch suczek. Po 10 minutach zorientowałem się, że szatynki nie ma koło mnie. Odwróciłem się i zobaczyłem ją szlochającą na ławce z podkulonymi nogami. Nie mogę na nią patrzeć, gdy jest tak załamana. Bez zastanowienia dosiadłem się do niej. Niepewnie ją objąłem, a ona ku mojemu zdziwieniu nie zaprotestowała. To chyba pierwsza sytuacja, kiedy nie wyjechała na mnie z krzykiem, ale jak najbardziej mi to odpowiadało. W końcu odważyłem się i zacząłem szeptać jej do ucha.
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze. To przecież szczeniaki, nie mogły daleko odejść. Na pewno się znajdą i już nie płacz, bo wolę widzieć cię uśmiechniętą.
- Dzięki – odpowiedziała i lekko cmoknęła mnie w policzek. – od razu na mojej twarzy pojawił się wielki banan.
- Nie wierzę . – rzuciłem nagle.
- Ale w co ? – spytała ze zdziwieniem.
- Ty mi dałaś buziaka! Uśmiechasz się do mnie i co najważniejsze nie krzyczysz, ani nie patrzysz na mnie z obrzydzeniem.
- Masz z tym jakiś problem ? Po prostu odwdzięczam się za pomoc- odpowiedziała.
- A tak nie chciałaś mojej pomocy –oznajmiłem rozmarzony.
Nie wiedziałem co robię. Powoli przybliżałem swoją twarz do jej i już miałem ją pocałować, kiedy ona przerwała:
- Yyyy.. Co ty robisz ? – spytała
- Nic.. Ja przepraszam.. ja… - jąkałem się. Chyba to wyczuła i powiedziała:
- Spoko, nic się nie stało. Wracamy ?
- Tak… Chodźmy.


*** Oczami Nialla ***
Stałem opierając się o drzewo i ciągle myśląc o nowo poznanej dziewczynie, kiedy nagle zobaczyłem dwa biegające labradory. Zdziwiło mnie to bo nie było obok nich żadnego opiekuna. Postanowiłem już wracać do domu. Po upływie dłuższego czasu zobaczyłem nikogo innego jak Julie. Chodziła zdenerwowana ciągle kogoś wołając. Zaniepokoiłem się, więc podbiegłem do niej truchtem i złapałem ją za rękę. Wzdrygnęła się po czym odwróciła w moją stronę i popatrzyła na mnie oczami, w których można było dostrzec łzy.
- Co się stało ? – spytałem zmieszany
- Bo…bo… - nie mogła wydusić z siebie słowa.
- Juls, mów natychmiast co się stało. Ktoś ci coś zrobił ? – przez moją głowę przechodziły tysiące mrocznych myśli.
- Wszystko jest okey, oprócz tego, że wraz z Meg zgubiłyśmy psy, które wyprowadzamy na spacery. One nie należą do nas i w tym tkwi cały problem – pisnęła.
- Hmm… Niech zgadnę, czy to nie były przypadkiem dwa biszkoptowe labradory ? – uśmiechnąłem się do niej najładniej jak tylko potrafiłem.
- Skąd wiesz ? Widziałeś je może ?- spytała z wyczuwalną nadzieją w głosie.
- Mooooże – specjalnie przedłużałem słowa, aby się z nią trochę podrażnić.
- Co? Gdzie ? Zaprowadź mnie tam szybko. – powiedziała zdenerwowana i pociągnęła mnie za rękę.
- Dobra, dobra, spokojnie. Kierujmy się w stronę fontanny. – oznajmiłem.
Ruszyliśmy w tym kierunku. Gdy zobaczyła psy od razu pobiegła w ich stronę, usiadła na trawie i zaczęła przytulać każdą z nich. Po chwili wyciągnęła smycze i przypięła je do dwóch obroży. W pewnym momencie podeszła do mnie i podziękowała za odnalezienie jej suczek. Niespodziewanie, delikatnie musnęła mój policzek swoimi wargami. Lekko się zarumieniłem, co w moim przypadku jest dziwne, gdyż, nigdy tak nie reagowałem. Ruszyliśmy w kierunku Meg, do której zadzwoniła wcześniej Julie. Gdy doszliśmy na miejsce, oniemiałem. ZAYN PRZYTULAŁ SZATYNKĘ.  Zrobiłem minę WTF. Najpierw na niego krzyczy, a teraz się do niego tuli. Popatrzyłem na Juls, tak samo jak ja nie wiedziała o co chodzi. Kiedy podeszliśmy bliżej, dziewczyna odskoczyła od Malika i lekko speszona wzięła jedną z suczek na ręce. Ruda zrobiła to samo.
- Ooo jakie słodkie. Mogę jednego zatrzymać ? Proooszę – jęczał mulat z oczami kota ze Shrek’a .
Gdy to zobaczyłem, zrobiłem facepalm i wybuchnąłem ogromną salwą śmiechu, a dziewczyny uczyniły podobnie. Zayn spojrzał na nas wzrokiem mordercy.
- To źle, że lubię małe pieski ? – spytał
- Nie, Malik to bardzo dobrze, że lubisz małe pieski. – odpowiedziała rozbawiona Meg, po czym Malik od razu wyszczerzył się do niej i puścił oczko.
To wzbudziło zakłopotanie dziewczyny.
- Dobra, dzięki za pomoc w szukaniu, my musimy już chyba spadać – oznajmiła szatynka i jak zwykle pociągnęła za sobą koleżankę. Nie zdążyliśmy powiedzieć ani słowa. Byłem wkurzony na siebie, bo tyle czasu spędziłem z Julie, a ja nadal nie mam jej numeru.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rozdział trochę krótki, ale wierzcie mi na słowo, że dwa następne wam się spodobają :D Będą pełne strachu i niepokoju, więc się szyyykujcie :D W końcu zauważyłyśmy, że ktoś to czyta i chciałyśmy podziękować za ponad 290 wejść, nawet nie wiecie ile to dla nas znaczy . UWAGA ! 4 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ ! :D

...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;* ^^ 

niedziela, 15 kwietnia 2012

Noootka ;D

I jak oglądacie Logie Awards ? Niedługo One Direction będą wręczać nagrodę :D I później ich występ . Jeśli ktoś nie ma jeszcze linka to proszę : http://twitcam.livestream.com/9jq3w .. :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* ^^

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 3 - All that you want in under your nose You should open your eyes, but they stay closed, closed...


***Oczami Julie***
Leżałam na ziemi. Popatrzyłam w jego lśniące, niebieskie oczy. Uśmiechnął się do mnie i ostrożnie podał mi rękę, abym mogła bezpiecznie wstać. Otrzepałam moje zielone spodnie, na których znajdował się brudny piach.
- Co to do cholery ma być ? ! – usłyszałam pełen pretensji krzyk Meg, który był skierowany do mulata.
- Hm… I znów się spotykamy. – powiedział do mnie blondyn, a na jego twarzy pojawił się wielki banan.
-  No tak. Ostatnio faktycznie często na siebie wpadamy. – oznajmiłam nieśmiało.
-  A tak poza tym jestem Niall. - powiedział ściskając moją dłoń.
- Julie ale mów mi Juls. – posłałam mu miły uśmiech.
- Może usiądziemy? – spytał chłopak wskazując na ławkę.
- Jasne. Chętnie. – powiedziałam siadając.
- Heh. Twoja przyjaciółka chyba nieźle się wkurzyła. – powiedział niepewnie Niall. Widziałam, że się ledwo powstrzymywał, żeby nie zacząć się śmiać.
No tak Meg dalej darła się na biednych chłopców.
- Taki charakter. – powiedziałam wybuchając śmiechem, wraz z blondynem.
- Masz bardzo ładny uśmiech. – wypowiedział niepewnie te słowa, spoglądając na mnie.
A ja co? Jak zwykle moje policzki przybrały barwę delikatnego różu. Nienawidzę tego.   
- Taaaa. Jasne – rzekłam lekko zawstydzona.
  - Sieeeema Juls ! ! !  - podbiegł do mnie, nie wiadomo skąd i pocałował mnie w policzek.
- Chris? Heej. Idziesz do skateparku? Gdzie Justin? – spytałam ze zdziwieniem.
- Wita się z Meg. No właśnie mam zamiar nauczyć Walkera parę trików na desce. Jak chcesz wpadnij jutro z Meg. – powiedział posyłając mi szeroki uśmiech.
- Okey. Będziemy na pewno. – pożegnałam się z nim i wróciłam do rozmowy z blondynem. Miał bardzo dziwny jak i zamyślony wyraz twarzy. Bił od  niego nieuzasadniony chłód, ale już po chwili wrócił do poprzedniego stanu.
- Julie ! Rusz się ! Wracamy ! – krzyknęła wkurzona Meg.
- Okey. No to pa. – zwróciłam się do Nialla a na pożegnanie cmoknęłam go w policzek.
- No pa.  A mógłbym dostać Twój numer? – spytał. Niestety było już za późno bo szatynka wzięła mnie za rękę i gwałtownie pociągnęła. Spojrzałam na niego przepraszającym wzrokiem  i wzruszyłam ramionami.

*** Oczami Megan***
Po krótkiej chwili szłam już z Juls. Zawsze z wszystkiego się sobie zwierzamy, dlatego po chwili zaczęła:
- Musze Ci coś powiedzieć. – oznajmiła.
- Co? ! – warknęłam.
- Czemu jesteś taka zdenerwowana? – zmieniła temat.
- Widziałaś tego Malika? – krzyknęłam.
- No tak. A co ?  Wpadł Ci w oko? – uśmiechnęła się.
- Nieee… ! Wręcz przeciwnie… Myśli, że może mieć każdą. Wiesz co mi powiedział, gdy od niego odchodziłam? – wydarłam się.
- Co ? – spojrzała na mnie tymi swoimi zielonymi oczami.
- Że ma nadzieje, że to nie nasze ostatnie spotkanie. – oburzyłam się.
- Uuuuuuu…. ! Podobasz mu się, zresztą on Tobie też. – głupio się uśmiechnęła.
- Nie prawda ! Nie jestem nim zainteresowana, a ty chyba zapomniałaś, że oni są członkami One Direction, a my ich nienawidzimy. – oznajmiłam z irytacją w głosie.
- Ale po co szukamy sobie wrogów? – spytała.
- Nie wrogów. Po prostu za nimi nie przepadam i nie musze ich lubić. – powiedziałam tym razem spokojnie.
- Tak, tylko, że ja..  – przerwała  - bo ja chyba zaczynam coś czuć do Nialla, tak dobrze nam się rozmawia i nie brakuje nam tematów. – zaczęła
- Dobra, dość ! Nie poznaję cię Juls, ale skoro się zakochałaś to nic na to nie poradzę.  – uśmiechnęłam się lekko.
Za chwilę mnie przytuliła i podziękowała za to, że się nie gniewam. Szłyśmy tak w ciszy, dopóki Ruda nie krzyknęła:
 - PSY !!
- Jakie psy? – zapytałam – Aaaa, psy ! Gdzie one są – wytrzeszczyłam oczy.
- Aaaa !! – obie zaczęłyśmy się wydzierać .. – Fibi ! Toora !
Rozdzieliłyśmy się, a po 10 minutach poszukiwań odwróciłam się, aby spojrzeć czy przypadkiem Juls nie znalazła szczeniaków. Zorientowałam się, że ten cały Niall podbiega do niej i zagaduję. Pewnie ją podrywa – pomyślałam – oby nie dał rady – dodałam. Po paru sekundach przed moimi oczami ukazał się przestraszony Zayn, który pytał :
- Ej, stało ci się coś ? Czemu krzyczysz ?
- Nie, nic mi się nie stało, tylko razem z moją przyjaciółką zgubiłyśmy psy, które do nas nie należą. Mamy je tylko wyprowadzać na spacery pare razy w tygodniu, a przez to, że na nas wpadliście to je zgubiłyśmy. – wymamrotała z pretensją w głosie.
-  Czyli twierdzisz, że to moja wina ? – zdziwił się.
- A może moja ?! – wykrzyczałam.
- Okey, spokojnie ! Znajdą się . Pomogę ci szukać. – zaproponował.
- Nie chcę twojej pomocy – wykrztusiłam.  
- Nie obchodzi mnie czy jej chcesz czy nie, po prostu ci pomogę. – wkurzył się lekko.
- Nie drzyj się na mnie ! – podniosłam głos
- Nie krzyczę, chcę ci tylko pomóc, a przy okazji lepiej poznać, a ty mi to utrudniasz.- wyżalił się.
- Niech ci będzie – uległam.
- Będzie ciekawie – wyszczerzył się i śmiesznie poruszył brwiami.
- Nie wyobrażaj sobie niewiadomo czego – oznajmiłam.
- Jeszcze zobaczymy – ponownie się uśmiechnął i puścił do mnie oczko.
Chodziliśmy po całym parku wołając imię suczek. Nigdzie ich nie było. Wtedy totalnie się załamałam. Jak zwykle spieprzyłyśmy robotę. Już myślałam, że umiemy sobie same poradzić w życiu, a tu nagle zdarza się coś takiego. Co my teraz powiemy tej miłej, starszej pani ? Może Juls je znalazła ? To nasz ostatnia szansa. Usiadłam na pobliskiej ławce, podciągnęłam nogi pod brodę i tak po prostu zaczęłam płakać. Zayn od razu usiadł kolo mnie, objął i szeptał do ucha krótkie zdania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
UWAGA !!! 2 komentarze = NOWY ROZDZIAŁ ! Jak czytasz komentuj.. Dla cb to chwila, a dla nas to motywacja do dalszego pisania...

...Because we love more than this...<3
SEE YA !! ;* ^^