~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
***Oczami Julie***
Byłam
wkurzona. Znowu to samo. Czemu Meg tak się zachowuje? Znowu nawet nie
pożegnałam się z chłopakami. Postanowiłyśmy odprowadzić psy do ich mieszkań.
Oczywiście nie wspomniałyśmy o incydencie, które miało miejsce w parku. Ku
naszemu zdziwieniu dostałyśmy zaliczkę. Szatynka strasznie się cieszyła. Idąc
ulicą cały czas tańczyła, śpiewała i robiła głupie miny. Przechodzący ludzie
dziwnie się na nią patrzyli uśmiechając się pod nosem. Nagle Meg wyskoczyła na
środek ulicy. O mało co nie potrącił ją nadjeżdżający samochód. Ona nic sobie z
tego nie robiła. Dalej stała w tym samym miejscu i głośno się śmiała. Nie
wytrzymałam:
- Co Ci
odbiło? – rzuciłam.
- O co ci
chodzi? – spytała rozbawiona.
- Z czego
się tak cieszysz, że nawet nie dbasz o swoje bezpieczeństwo. O mało co nie
potrącił Cię samochód !
- Cieszę
się, bo to nasze pierwsze zarobione pieniądze.
- Na pewno
tylko o to chodzi? – spytałam stojąc już na chodniku razem z nią.
- A o co
innego ma chodzić? – powiedziała z dziwną miną na twarzy.
- Hmmm…. No
nie wiem może chodzi o tego przystojnego mulata, o czekoladowych oczach,
któremu najprawdopodobniej wpadłaś w oko. – wytknęłam język.-Albo o Harrego-
dodałam.
- Nie prawda
! Dlaczego uważasz, że o nich myślę?
- Yyyy…. Bo
tak jest? – zarechotałam.
- Ty się
zajmij tym swoim blondaskiem, a nie wmawiaj mi głupot. – poruszyła znacząco
brwiami. Tego miałam już dość.
- Może bym
się zajęła, tylko zawsze jak się z nim widzę, to mnie od niego odciągasz i
nawet nie dajesz mi szansy się z nim pożegnać!- wydusiłam z siebie.
-
Twierdzisz, że zrobiłam to specjalnie? Po prostu nie chciałam patrzeć na
Malika.- powiedziała oburzona.
- A jednak o
nim myślisz. – uśmiechnęłam się.
- Wcale nie
! – odkrzyknęła.- To idziemy do domu.- zmieniła temat.
Nie chciałam
już się z nią kłócić, więc przytaknęłam głową i włożyłam słuchawki do uszu.
Pokierowałyśmy się w stronę domu. Po
drodze dopadł nas deszcz. Dlatego szybkim krokiem wbiegłyśmy przez furtkę, a później
do domu. Poszłam do pokoju i skierowałam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie
mokre rzeczy, nalałam wodę do wanny, dodając płynu o zapachu jaśminu. Po dwóch
minutach zaczęłam długą kąpiel, w czasie której myślałam o chłopaku o
niebieskich oczach.
- Hm…. Czemu
to wszystko jest takie dziwne? Meg twierdzi, że nie myśli o Zaynie i Harrym,
ale ja wiem, że jest inaczej. Za to czemu
w mojej głowie, jest tylko Niall i Liam, który cały czas się do mnie
znacząco uśmiechał. Tak właściwie czemu Payne wciąż na mnie zerkał i puszczał
oczko. To jest za trudne. Mimo, że minął już prawie rok, nadal nie mogłam się
pogodzić z rozstaniem z moim byłym. Niall tak strasznie go przypomniał. Tak
dużo identycznych cech między nimi. Ten sam uśmiech, jasne włosy i niebieskie
oczy. Może dlatego Horan wciąż siedzi w mojej głowie. Gdy widziałam go na
plakatach u mojej młodszej siostry, nawet nie zwróciłam na niego uwagi. A
teraz? Teraz wszystko się zmieniło. Ale nie chciałabym się z nim w przyszłości
wiązać tylko dlatego, że przypomina Grześka. Nie chcę nikogo ranić. Ale to
chyba za wcześnie na takie przemyślenia. Przecież nie mam nawet numeru
niebieskookiego. Pewnie już nigdy go nie spotkam.
Po
skończonej kąpieli ubrałam na siebie piżamę, zarzuciłam szlafrok, a następnie
usiadłam na łóżku, wzięłam laptopa na kolana i weszłam na Twittera.
***Oczami Meg***
Gdy
wskoczyłyśmy do domu, Juls bez słowa pobiegła do swojego pokoju, aby się
wysuszyć. Miałam ciekawe plany na wieczór, związane z nią, dlatego uczyniłam
podobnie jak ona. Skierowałam się w stronę łazienki, wzięłam szybki prysznic i
założyłam piżamę, która składała się z krótkich spodenek i bokserki w czarnym
kolorze. Równym krokiem zbiegłam ze schodów i udałam się do kuchni, w celu
zrobienia popcornu. Przygotowałam różne smakołyki takie jak kanapki, chipsy,
cole. Zwinnym ruchem wszystko zaniosłam do salonu, a po paru sekundach całe
jedzenie było ułożone na stoliku. Poukładałam poduszki, aby było nam wygodniej.
Nie zapomniałam o ciepłych kocach. Podeszłam do schodów i najgłośniej jak
umiałam krzyknęłam:
- Juuuuuls !
! !
- Co? –
odkrzyknęła.
- Chodź tu
szybko! – odpowiedziałam.
Po chwili Ruda
stała już koło mnie.
- Co
chciałaś? – spytała.
- Dzisiaj
robimy maraton filmowy. Wolisz najpierw jakiś horror czy komedię romantyczną? –
uśmiechnęłam się.
- Horror ! –
wręcz krzyknęła.
Skierowałyśmy
się na kanapę. Juls usiadła i zaraz rzuciła się na smakołyki.
- Cała ona -
pomyślałam.
Podeszłam do
półki z filmami, a następnie wrzuciłam jakąś pierwszą lepszą płytę do DVD. Był
to film pod tytułem” Przypadek 39”. Już po dwóch pierwszych scenach,
siedziałyśmy wtulone w siebie, z nogami podkulonymi pod brodę i poduszkami w
rękach, aby móc zasłonić sobie oczy przed strasznymi momentami w filmie. Z tego
wszystkiego Ruda przestała jeść, a zamiast tego co chwilę piszczała. W pewnym
momencie usłyszałam jakiś szelest za oknem. Popatrzyłyśmy na siebie z
przerażeniem w oczach. Serce zaczęło mi szybciej bić, Juls najprawdopodobniej
już dostawała zawału. Po pewnym czasie powiedziałam:
- To pewnie
tylko wiatr.
- Hm.. No
pewnie tak – wymamrotała biorąc przy okazji miskę z chipsami.
Cała Juls.
Kiedy się denerwuje opycha się wszystkim co napotka. Jak ona to robi, że nadal
jest chuda?
- Wróciłyśmy
do dalszego oglądania filmu. To był chyba najstraszniejszy film jaki kiedykolwiek
widziałam. A było ich sporo. Za chwilę sytuacja się powtórzyła. Tym razem ktoś
zapukał do okna i przejechał paznokciami po parapecie. Ruda spojrzała na mnie,
znaczącym wzrokiem i wyszeptała:
- To też
jest wiatr?
- Pewnie
tak. – skłamałam nie chcąc jej jeszcze bardziej denerwować.
Ona coraz
mocniej się we mnie wtulała, piszcząc że tam ktoś musi być. Nieźle się
wkurzyłam. Wstałam, ubrałam szlafrok i oznajmiłam jej, że wychodzę sprawdzić co
to jest. Posłała mi tylko przerażone spojrzenie.
- Chcesz
mnie tu zostawić samą? – spytała z wyrzutem.
- To ja
chyba będę bardziej zagrożona, wychodząc na dwór niż ty siedząc na tyłku w
domu. – warknęłam.
- Ale jeśli
to coś wejdzie do domu to co mam robić? - pisnęła.
- Po prostu
złap byle co do ręki i walnij nie patrząc czym lub kim jest. – rzuciłam z
rozbawieniem.
Wyszłam
przez szklane drzwi tarasu i krzyknęłam, gdy coś poruszyło się w krzakach obok
okna:
- Co to do
cholery ma być? Kim jesteś ty debilu? Myślisz że to jest śmieszne?
Wróciłam do domu i oznajmiłam, że wszystko sprawdziłam i nic
tam nie ma. Skłamałam tylko dlatego, aby przynajmniej ona była spokojna.
Siadłam obok Juls i ponowiłyśmy oglądanie horroru. Po niespełna 15 min Ruda,
zaczęła się wydzierać, że widziała kogoś przy oknie. Popatrzyłam w tamtą stronę
i także cos mignęło mi przed oczami. Zaczęłam ją uspakajać, że nikogo tam nie
ma i że to tylko jej wyobraźnia. Nagle poczułam kogoś oddech na mojej szyi. Był
nierówny. Serce chciało mi wyskoczyć z klatki piersiowej. Bałam się odwrócić.
Kątem oka zauważyłam jakąś bladą rękę dotykającą Juls….
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;* ^^