...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

czwartek, 17 maja 2012

Twitcam !!

UWAAAGA !! Jutro, tj. 18 maja 2012 roku, zrobimy twitcama. Rozpocznie się on koło godziny 16 :) Dokładną godzinę podamy jeszcze jutro ;) :D POZDRAWIAMY :D


...Because we love more than this...<3


SEE YA ! ;* ^^

poniedziałek, 14 maja 2012

Rodział 12 - "I've tried playing it cool But when I'm looking at you I can't ever be brave Cause you make my heart race."

 
***Oczami Meg***
 I co ja mam z nimi zrobić?- moje myśli buzowały…
Po 15 minutach byliśmy przy basenie. Liam cały czas dokuczał Juls i próbował ją wrzucić do domu, a Niall oczywiście mu w tym pomagałam. Za to ja wygodnie wylegiwałam się na leżaku, opalając się. Taka słoneczna pogoda w Londynie to rzadkość, a co najlepsze całe wakacje mają takie być. Niestety jutro musimy wyprowadzić psy. Mam nadzieje, że nie zdarzy się podobna sytuacja jak ostatnio.
Cieplutkie promienie ogrzewały moje ciało. Wtedy postanowiłam nawilżyć je balsamem do opalania.
- Juls ! Posmarujesz mi plecy?! – krzyknęłam w stronę przyjaciółki.
- Sorry… Aaaa… Ale… Nie… Nie mogę… Ha ha ha ha ha – odparła z przerwami na śmiech.
No tak… Niall i Liam łaskotali ją od jakiś dziesięciu minut. Jak ona to jeszcze wytrzymuje? Ja już dawno bym się po nich darła.
- Ja ci posmaruje. – odezwał się Zayn, który pochylał się nade mną i mile uśmiechał.
Nie powiem, że mnie to nie zdziwiło, no ale z konieczności tylko mu przytaknęłam. Położyłam się na brzuchu, a po chwili poczułam że Mulat siada na mnie ( bez skojarzeń) i smaruje plecy. Mam nadzieje, że przybiorą one kolor lekkiego brązu. Gdy Malik skończył spytał:
- Pomasować Cię?
- A co ty nagle taki miły dla mnie jesteś? – spytałam.
- Po prostu Cię lubię- wymamrotał.
-Ahaa… - uśmiechnęłam się pod nosem, sama nie wiedząc dlaczego.
- To jak? Bo widzę, że jesteś nieźle spięta – odparł.
- No okey, niech Ci będzie. – wyszeptałam.
Musze przyznać, że był w tym dobry. Spokojnie mogłabym powiedzieć, że jest po jakimś kursie. Wreszcie poczułam się rozluźniona. Ostatnio mnie i Juls spotykają same trudne sytuacje. A co się z tym wiąże? Oczywiście stres. Na przykład ostatnio, gdy Chris z Justinem nas nastraszyli to myślałam, że ich po prostu zabiję. Ale mniejsza z tym. Liczy się teraźniejszość. Przyjemna teraźniejszość rzecz jasna. Jak zwykle miłą chwilę musiało coś przerwać, a raczej ktoś. Usłyszałam jakiś charakterystyczny głos z lekką chrypką. Podniosłam delikatnie głowę i otworzyłam oczy. Stał tam Harry ze wzrokiem zabójcy.
- Co wy robicie? – spytał groźnie patrząc na Malika.
- Masuje ją. – odparł obojętnie Mulat.
- Przecież ty nie umiesz masować. – powiedział zielonooki z irytacja wyczuwalną w jego głosie.
- Jej się podoba. – uśmiechnął się cwaniacko.
- Nie czepiaj się go. Jest całkiem dobry. – wtrąciłam.
- Meg, mieliśmy pogadać ! ! ! – Styles prawie krzyknął.
- Póóóóóóóóóóźniej – jęknęłam.
W tym momencie lekko zdenerwowany odszedł. Zrobiło mi się go trochę żal, ale czy ja mam być na każde jego zawołanie? Nie sądzę.
- Wygodnie Ci ? – szepnął mi do ucha Mulat.
- Myyhmmm… - wymamrotałam.
Po pięciu minutach poczułam, że brunet ze mnie schodzi.
- Malik? Co jest ? – nie dostałam żadnej odpowiedzi.
Ktoś złapał mnie za biodra i przerzucił przez ramię jak jakąś lalkę. Po chwili sprawca wrzucił mnie do basenu. Miałam bardzo rozgrzane ciało, dlatego woda była dla mnie lodowata. Wynurzyłam się i już wiedziałam kto mi to zrobił.
- Lou! Ty debilu ! Zabiję cię ! – krzyknęłam wkurzona.
- Aaaa ! Ona jest niebezpieczna ! Wiejemy ! Aaaaa ! – wrzeszczał Tomlinson, udając panikę.
Wszyscy wybuchli głośnym rechotem i nawet ja nie mogłam się powstrzymać. Wyszłam z basenu i powiedziałam:
- Jesteś nienormalny.
- Dziękuję, ale lepiej dajcie mi jakąś marchewkę. – odparł BooBear.
Dochodziła siedemnasta, więc każdy poszedł do swojego domu.
***Oczami Julie***
Wszyscy rozeszli się do siebie. Była siedemnasta trzydzieści, a o dziewiętnastej miał przyjechać po mnie Liam. Trochę to dziwne. Mam mu pomóc z jakąś dziewczyną. Okey, rozumiem to, ale dlaczego spotykamy się tak późno? Żeby on przypadkiem czegoś głupiego nie wymyślił. Po nim to wszystkiego można się spodziewać. W domu nazywany jest Daddy Direction, zawsze chce uspokoić reszte i nigdy mu to nie wychodzi, ale jak przyjdzie co do czego to umie się nieźle zabawić. No i czy mam się czego obawiać ? W czym ja mam mu pomóc niby z tą dziewczyną? Mam nadzieję, że nie będzie chciał niczego na mnie testować. Ale chwila… Nawet nie wiem co ja mam ubrać. Co ja z nim mam? Postanowiłam do niego zadzwonić:
- Halo?
- Hej ! Tu Juls. – powiedziałam.
- Oooo! Hej, co tam?! – spytał wesoło.
- Bo mam do ciebie takie głupie pytanie. – oznajmiłam.
- No… dawaj. – zaśmiał się.
- Bo nie wiem gdzie jedziemy i tak sobie myślałam… W co ja mam się ubrać ? – zakłopotałam się.
- Ubierz się w co tylko chcesz. – zachichotał.
- Okey, to pa.
Musiałam brać się za przygotowanie, gdyż była już osiemnasta. Postawiłam na zwykły strój. Nieśmiertelne trampki, rurki, a do tego wszystkiego prosta bluzka z długim rękawem w kolorowe paski. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Podeszłam do lustra, aby ostatni raz się przejrzeć – nie jest tak źle – stwierdziłam.  Niedługo usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół po schodach i rzuciłam szybkie „ Wychodzę, nie czekaj na mnie ‘’ , po czym otworzyłam drzwi. Stal w nich oczywiście uśmiechnięty Liam.
- Hej ! – przywitałam się.
- Hej – przytulił mnie i lekko cmoknął w policzek. – Idziemy ? – spytał.
- Idziemy. A tak w ogóle to dokąd ? – wymamrotałam.
- Zobaczysz.– powiedział.
Podeszliśmy do auta, Payne otworzył mi drzwi, a następnie pomógł wsiąść. Ta dziewczyna ma szczęście – pomyślałam.

***Oczami Liama***
Stałem jakiś czas przed lustrem. Chyba nie wyglądałem aż tak źle. Ubrałem czarne rurki, biały t-shirt i do tego szarą marynarkę . Do tego oczywiście założyłem moje ulubione trampki. To zestawienie wyglądało całkiem nieźle. Poprawiłem jeszcze moje włosy i zrobiłem przed lustrem mój ulubiony ruch - 1,2,3  flick. W tej chwili zauważyłem, że za mną stoją Louis i Harry, którzy ledwo powstrzymują się od śmiechu.
- Uuu… A gdzie się nasz Daddy tak szykuje?– powiedział Tomlinson wybuchając śmiechem.
- To chyba nie Twoja sprawa. – odpowiedziałem oschle.
- Czemu się tak wkurzasz? – spytał Loczek.
- Nie ważne. Wychodzę i biorę samochód. Nie wiem kiedy będę. – wziąłem kluczyki do auta i wyszedłem.
Po 10 minutach byłem pod domem dziewczyn. Wysiadłem z auta i podszedłem do drzwi. Zapukałem lekko a po chwili się otworzyły. W nich stanęła Juls. Wyglądała nieziemsko.
- Hej ! – przywitała się.
- Hej – przytuliłem ją i lekko cmoknąłem w policzek. – Idziemy ? – spytałem.
- Idziemy. A tak w ogóle to dokąd ? – wymamrotała.
- Zobaczysz. – powiedziałem.
Podeszliśmy do auta, otworzyłem jej drzwi, a następnie pomogłem wsiąść.
Jadąc cały czas rozmawialiśmy. Bardzo dobrze się dogadujemy. Może jednak mój plan zadziała? Musze poczekać na rozwinięcie akcji.
W końcu Juls zapytała:
- To powiesz mi, gdzie jedziemy? Mieliśmy o czymś pogadać. – powiedziała zniecierpliwiona dziewczyna.
- Zaraz zobaczysz. Dojeżdżamy… – szepnąłem.
Widziałem w oczach Rudej niepewność. Pewnie się bała, dlatego uśmiechnąłem się do niej, po czym ona podobnie uczyniła.
Dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłem z auta, a następnie otworzyłem drzwi dziewczyny. Udaliśmy się w głąb lasu. Miałem zamiar pokazać moje ulubione miejsce. Gdy doszliśmy na polanę stanęliśmy na jej środku. Klasnąłem dwa razy dłońmi, a wtedy zapaliły się światełka rozwieszone na pobliskich drzewach. Całe miejsce rozbłysło. W tym świetle tak pięknie wyglądała. Przed nami ukazał się koc, na którym postawione były dwa talerze i pełno jedzenia. Wszystko świetnie się komponowało na tle rozgwieżdżonego nieba. Popatrzyłem na dziewczynę, która z wrażenia otworzyła usta. Stała jak wryta, a w jej pięknych zielonych oczach pojawiły się iskierki, najprawdopodobniej szczęścia i radości. Byłem zadowolony z siebie bo o taki efekt mi chodziło. Kosztowało mnie to dużo pracy, ale było warto.
- I jak podoba Ci się ?– spytałem.
- Wow! Musze przyznać, że ta dziewczyna o której mówiłeś ma szczęście. – powiedziała Juls nie odrywając wzroku od tego magicznego widoku.
Co? O czym ona mówi? O co chodzi? – pomyślałem.
- Co masz na myśli? – spytałem zdziwiony.
- Mówiłeś, że mam Ci pomóc z jakąś tam dziewczyną. Rozumiem, że to wszystko dla niej przygotowałeś. Na pewno się jej spodoba. Sama chciałabym mieć taką randkę. – oznajmiła.
- No to twoje marzenie się spełniło.
- Co? O czym ty mówisz? – popatrzyła na mnie pytającym wzrokiem.
- Bo chodzi o to, że to ty jesteś tą dziewczyną. – odpowiedziałem spuszczając wzrok. Trochę się zakłopotałem. W jej oczach wyszedłem na totalnego idiotę. Mogłem to trochę inaczej rozegrać, ale już trudno, stało się.
- Naprawdę ? – popatrzyła na mnie wzrokiem przepełnionym szczęściem.
- Tak. Bo od tego czasu, kiedy zobaczyłem Cię w parku, to od razu wiedziałem, że jesteś tą jedyną. – spojrzałem na nią z czułością.
- Nie wiem co powiedzieć. Trochę mnie zaskoczyłeś.
- Dobra nie psujmy tak pięknego wieczoru. Chodźmy coś zjeść.
Delikatnie złapałem ją za rękę i lekko pociągnąłem w stronę koca. Bez oporu udała się za mną. Usiedliśmy i zaczęliśmy się delektować smakołykami, które pomógł mi przyrządzać Louis. Wyciągnąłem z koszyka truskawkę i zamoczyłem w czekoladzie, po czym przyłożyłem ją do ust Juls, a ona zwinnym ruchem ugryzła połowę. Wzięła ode mnie resztę owocu i z uśmiechem na twarzy zaczęła mnie karmić. Robiła to z taką gracją… Jak ja kocham tą dziewczynę- pomyślałem. Nie wiem kiedy ten czas zleciał. Ale trzeba było się zbierać. Podparłem się na łokciach i spostrzegłem, że Juls zasnęła, gdy patrzyliśmy na gwiazdy. Bez zastanowienia wstałem, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do samochodu. Później wróciłem po resztę rzeczy. Zapakowałem wszystko do auta, po czym sam do niego wsiadłem. Już po paru sekundach odjechaliśmy. Ale chwila… Gdzie ja ją mam zawieść? Jest późno a Meg już pewnie śpi. Jedyne co mi zostaje to wziąć ją do siebie. Gdy dojechaliśmy, ponownie wziąłem w swoje ramiona, podszedłem do drzwi i zdecydowanym ruchem kopnąłem w nie. One od razu otworzyły się pod wpływem uderzenia. Zaniosłem ją do swojego pokoju i wygodnie ułożyłem na łóżku. Przykucnąłem przy niej i długo zastanawiałem się, czy to zrobić, ale emocje wzięły górę. Pocałowałem ją lekko. Miała takie słodkie usta, które były muśnięte malinowym błyszczykiem. Ruda uśmiechnęła się. Czy to znaczy, że nie spała ? Jaki ze mnie idiota. Wziąłem koc i udałem się na kanapę…
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej wszystkim tu Ms. Horan. Niestety Ms. Malik pojechała na wycieczkę szkolną i zostawiła mnie tutaj samą ale już niedługo wraca. Mam nadzieję, że się podobał rozdział. Bardzo proszę o komentarze. One są dla nas bardzo ważne bo nie wiemy czy ktoś czyta naszego bloga czy nie. Dodaliśmy pod rozdziałami reakcje. 
Chciałybyśmy również polecić wspaniałego bloga:  

http://harrystylesismydrug.blogspot.com/
 
Już niedługo następny rozdział i uchylę rąbek tajemnicy: Będzie mnóstwo się działo. Więc zaglądajcie naszego bloga. Jak chcecie być informowane o nowych rozdziałach zostawiajcie swoje numery gg i twittery. ;)
...Because we love more than this...<3
SEE YA! ;* ^^

niedziela, 13 maja 2012

STRACILIŚMY SIOSTRĘ !!

Dziewczyna o imieniu Demiza nie żyje z powodu hejtów innych ludzi ! Popełniła samobójstwo 5 dni temu ! Broniła zespołu i była dumna z tego, że jest DIRECTIONERKĄ ! Zabrało się na nią peło ludzi, którzy hejtowali ją bardzo długo. Nie wytrzymała psychicznie i się powiesiła. !!!



Jej ostatni tweet brzmiał :


" i choose to end my suffering. thanks to @DaniellePeazer & @onedirection for make my life better. but i can't anymore.. off to a better place "  


W przetłumaczeniu na Polski tweet ten brzmi mniej więcej tak:


" Postanawiam zakończyć moje cierpienie, dzięki @DaniellePeazer & @onedirection za uczynienie mojego życia lepszym. ale nie mogę już więcej .. udaje się do lepszego miejsca. "


Dlaczego wgl ją hejtowali ?! Bo co ? Bo słuchała 1D ?! Co im do tego ?! Każdy ma swój gust muzyczny ! Jedni słuchają popu, drudzy reggae, inni rocka i metalu, a jeszcze inni rapu i hip-hopu ! Większość osób nie ogranicza się do jednego gatunku. Więc dlaczego te hejty ?!
Ja sie pytam , dlaczego na świecie są tacy DEBILE , którzy nie mogą znieść , że inna osoba lubi zespół , który dla nich wydaje się pedalaski , ta dziewczyna po prostu chciała być fanką One Direction , ale inni jej niestety na to nie pozwolili ;[ ..


Jednym słowem straciliśmy SIOSTRĘ, która dużo robiła dla zespołu. Wspierała Danielle i nie wstydziła się tego, że słucha ich piosenek.  HEJTERZY PRZCZYNILIŚCIE SIĘ DO JEJ ŚMIERCI !! JESTEŚCIE Z SIEBIE DUMNI ??!! ;(


...Because we love more than this...<3


SEE YA !! ;* ^^

piątek, 11 maja 2012

Rozdział 11 - I, I wanna save you, wanna save your heart tonight He'll only break you, leave you torn apart oh


***Oczami Julie***
Rozwaliłam mu nos? – powiedziałam w myślach. Ciekawe jakim sposobem? Nawet go nie dotknęłam. Zza drzwi było tylko słychać krzyki. Ponownie je uchyliłam i zamarłam. Harry trzymał się za nos, a ręce miał całe we krwi. Szybko wpuściłam ich do środka. Styles usiadł na krześle w kuchni, a reszta go okrążyła. Wyjęłam apteczkę z szafki i poszłam do chłopaków. Wytarłam całą krew, dzięki czemu Loczek był już czysty. Przyłożyłam mu lód do nosa i powiedziałam:
- Potrzebne Ci to było?
- Musze z nią porozmawiać. – wyżalił się.
- Ale ona nie będzie chciała z Tobą gadać, chociaż gdy zobaczy Cię w takim stanie to może się zlituje. – odparłam uśmiechając się, a on odwdzięczył się tym samym.
- Wiem, że jesteś zła na Nialla, ale on o niczym nie wiedział. – oznajmił zielonooki.
- Jak to? – spytałam zdziwiona.
- Wziął mi telefon jak poszedłem coś przekąsić. – tym razem wtrącił się Horan.
- Serio? – wyszczerzyłam się.
- Serio. – odparł.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. – blondasek w odpowiedzi, strzelił tylko BIG SMAJLA po czym puścił mi oczko.
Cisze przerwał huk otwierających się drzwi tarasu. Wtedy do kuchni weszła Meg. Gdy zobaczyła Harrego powiedziała:
- Jezu ! Co Ci się stało?
- Mały wypadek. – uśmiechnął się nie śmiało. – Przyszedłem pogadać. – dodał.
- Tylko, że my nie mamy o czym. – odparła Szatynka.
- Chyba jednak mamy. – oznajmił.
- A nie możemy później? – spytała.
- Jasne, że możemy. – od razu się rozpromienił.
- Hej ! – wtrącił Zayn, cały czas patrząc na Szatynkę. Ona odpowiedziała mu tym samym.
Wtedy Liam podszedł do mnie i szepnął mi do ucha:
- Bądź gotowa dzisiaj na dziewiętnastą. Mam problem z pewną dziewczyną, a ty musisz mi pomóc.
- Okej. – powiedziałam głośniej, a Niall tylko krzywo na nas spojrzał.
Postanowiliśmy, że chłopcy skoczą szybko do domu po stroje kąpielowe i przyjdą do nas na basen. Po chwili już ich nie było.

***Oczami Meg***
Szczerze? Nie jestem zadowolona z tego, że chłopcy zaraz tu przyjdą. Ich przyjście równa się rozmową z Harrym. Nie wiem co ja mam mu powiedzieć. Nie zachował się fajnie w stosunku do mnie, Juls i Nialla. Rozumiem, że teraz tego żałuje, ale czy to wystarczy, żeby mu wybaczyć? Jeszcze Zayn… Dziwnie się zachowuje. Niby się ze mną wita i mile uśmiecha, a za chwilę jest oschły. Gdy coś opowiada, kieruje to do wszystkich, prócz mnie. Dlatego za nimi nigdy nie przepadałam. Na pierwszy rzut oka wyglądają na porządku kolesi, a jak już przyjdzie co do czego, to umieją skomplikować człowiekowi życie.                                                    Gdy już w miarę poukładałam swoje myśli, wstałam i podeszłam do szafy. Otworzyłam ją i wyjęłam strój kąpielowy. Był on fioletowy w białe, ułożone pionowo paski. Prezentowałam się w nim naprawdę dobrze. Taa… Jaka ja jestem skromna. – pomyślałam.
Ubrałam jeszcze czarne japonki i zbiegłam po schodach na dół. W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Juls poszła je otworzyć, a za chwilę już było słychać krzyki. Pobiegłam się przywitać ponownie. Każdego przytuliłam, a Zayn dostał jeszcze buziaka w policzek. Tylko dlatego, że nie chciałam, aby znów był dla mnie taki oschły. Wtedy zabawa zdecydowanie by się nie udała. On w odpowiedzi zrobił to samo i dodatkowo szeroko się uśmiechnął. Czyżby mu się spodobało? – pomyślałam. Chłopcy umieli z siebie wydusić tylko coś w rodzaju:
- Uuuu…. ! ! !
Spojrzałam na nich karcąco i przeniosłam wzrok na Harrego, który opierał się o ścianę i patrzył smutno w podłogę. Postanowiłam mu wybaczyć, ale nie powiem mu na razie tego, niech się chłopak trochę postara. Zamiast tego podeszłam do niego, złapałam za rękę, podarowując mu także buziaka w policzek i spytałam:
- Idziesz?
- Pewnie… - odparł przy czym się od razu rozweselił.
Wtedy Malik o dziwo posmutniał. I co ja mam z nimi zrobić?- moje myśli buzowały.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest oto rozdział 11 ;P Mamy nadzieję, że się podoba. Następny w poniedziałek. Bardzo prosimy o komentarze, bo one strasznie motywują, a nam to potrzebne. Jeśli chcesz się zapisać do obserwatorów, zrób to :D.
A teraz krótka informacja od Ms. Malik :
Moja kuzynka także prowadzi bloga. Świetny jest i naprawdę ma talent do tego co robi. Gwarantuje, że wam się spodoba, a tutaj na dole macie link : http://imagination1d.blog.onet.pl/

…Because we love more than this…<3
SEE YA ! ;* ^^

poniedziałek, 7 maja 2012

Rozdział 10 - There’s more to discover Find out what went wrong without blaming each other...


*** Oczami Zayna ***
Była dziewiąta rano, a ja właśnie kończyłem jeść śniadanie. Nie ma to jak smaczne naleśniki z samego rana. Hazzy nie było w domu całą noc. Ciekawe co się z nim dzieje? Do niego to trochę nie podobne. Rozumiem jakby stało się tak z Lou, bo on ma dziewczynę, ale Loczek? Gdzie on mógł się podziać. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że poszedł do jakiegoś clubu, upił się i leży teraz pijany. Ale przecież tak lekkomyślnie by nie postąpił. Zaczynam się o niego martwić. Może coś mu się stało? Różne myśli buzowały w mojej głowie. Postanowiłem się zrelaksować. Brudne naczynia włożyłem do zmywarki, a następnie skierowałem się na kanapę. Włączyłem jakąś denną komedię i nawet nie wiedziałem o czym ona jest. Wtedy do salonu wbiegł uradowany Harry i w tym samym momencie do pomieszczenia zlecieli się pozostali.
- Sieema. – krzyknął zadowolony Loczek.
- Harry, kochanie. Gdzie byłeś całą noc? Martwiłem się o Ciebie ! – powiedział z czułością Lou, tarmosząc włosy Stylesa.
- Nie uwierzycie, ale to była najwspanialsza noc w moim życiu. – wydusił z siebie.
- A co się takiego stało? – spytałem obojętnie.
- Spędziłem ją z pewną wspaniałą Szatynką, którą bardzo dobrze znacie.
- Jaką Szatynką? – tym razem zainteresowało mnie to o czym nawijał, gdyż na myśl przyszła mi tylko  jedna osoba.
- Mówię o Meg. Ona jest taka cudowna… Czuła i troskliwa, a zarazem zadziorna.- odparł powoli się rozpływając.
Wtedy nieźle się wkurzyłem. Dobrze wie, że ona mi się podoba i znaczy dla mnie bardzo wiele, a on tak to po prostu do niej jedzie i się z nią zabawia. Strasznie mnie to wkurzyło. Już miałem zamiar wygarnąć mu co o nim myślę, ale się powstrzymałem i zamiast tego oznajmiłem:
- Skąd niby miałeś jej adres?
-  Sama mi go podała. – uśmiechnął się cwaniacko.
- I tak po prostu do niej pojechałeś? – spytałem z irytacją w głosie.
- Powiedzmy, że mnie zaprosiła. – wyszczerzył się jeszcze bardziej.
Nie mogłem tego słuchać jak opowiadał o jakże mile spędzonej nocy z Meg. Po prostu wstałem, chwyciłem koc do ręki i wyszedłem do ogrodu, trzaskając drzwiami, które wydały głośny huk.
***Oczami Nialla***
Harry właśnie opowiadał o tym jak oglądał film z Szatynką, po czym ona się do niego przytuliła i usnęła, albo o tym, gdy na powitanie go cmoknęła. Wtedy zrobiłem FACEPALM XD. To o to mu chodziło. Każdy z nas, podobnie jak Zayn, myślał, że poszedł z nią do łóżka. Malik się nieźle wkurzył, a tu do niczego nie doszło. Wszyscy na mnie dziwnie spojrzeli, a ja tylko wymamrotałem:
- Mulat źle zrozumiał Loczka.
- Czy ty uważasz, że on pomyślał, że oni… - nie dokończył tylko wybuchnął niepohamowanym śmiechem.
- Lou uspokój się, to nie jest zabawne. Trzeba wszystko wyjaśnić Zaynowi – wydarłem się, a on dalej rżył jakby był jakiś niedorozwinięty.

***Oczami Meg***
Wbiegłam do ogrodu, wygodnie ułożyłam się na trawie i popatrzyłam w niebo. Ten widok był niesamowity. Błękitne niebo bez skazy świetnie komponowało się ze słońcem, które dawało ciepłe i miłe promienie. Lekki wiatr muskał moje policzki, a włosy delikatnie falowały pod jego wpływem. Te wszystkie uczucia buzowały we mnie i nagle zadzwonił mój telefon.
- Jak ktoś ma czelność przerywać taki wspaniały moment. – powiedziałam sama do siebie.
Popatrzyłam na wyświetlacz – dzwonił Harry. Ten to ma tupet. Oczywiście bez zastanowienia odrzuciłam połączenie. Nie dało mi się zbytnio tym nacieszyć, ponieważ komórka znów zaczęła wibrować. Postanowiłam dowiedzieć się czego chce. Odebrałem:
- Halo ?! – powiedziałam oschle.
- Hej Piękna. – wesoło się przywitał.
- Yyy… Piękna? O co Ci chodzi? – spytałam.
- O nic. Możesz się dzisiaj spotkać?
- Przecież się dzisiaj widzieliśmy, poza tym nie mam ochoty na Ciebie patrzeć, a tym bardziej z Tobą gadać, więc CZEŚĆ ! – krzyknęłam.
- Meg, porozmawiaj ze mną ! – powiedział rozpaczliwie do słuchawki.
- Nie mam czasu.
- Będę u Ciebie za 10 minut. Nie zostawię tak tego.- poczym się rozłączył.

***Oczami Zayna***
Swobodnie leżałem sobie na kocu, myśląc o tym, co by było, gdybym wtedy w parku ją pocałował. Te myśli nie dawały mi spokoju. Przerwał je Harry, który wyszedł na taras i rozmawiał przez telefon, najprawdopodobniej właśnie z Meg. Kłócili się. Tylko czemu? Przecież ta noc była niby tak cudowna. Styles strasznie posmutniał i nawet w pewnym momencie zrobiło mi się go żal. Ale nie zapomnę tego co mi zrobił. Nagle Harry poszedł w stronę furtki.
- Gdzie idziesz?! – krzyknąłem.
- Do Meg. – odparł.
- Czekaj idę z Tobą. – odparłem bez zastanowienia.
On przytaknął tylko głową, a z domu wylecieli pozostali, wrzeszcząc, że też idą do dziewczyn. Zgodziliśmy się i całą piątką wyruszyliśmy. Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Na przedzie staliśmy ja i Loczek, za nami Niall, a na samym końcu Lou z Liamem. Harry delikatnie zapukał do drzwi. Po chwili otworzyły się, a w nich stanęła Julie. Gdy nas zobaczyła, powiedziała tylko:
- Czego tu szukacie?
- Musze porozmawiać z Meg. – odparł zielonooki.
- Ale wy nie macie o czym gadać. – powiedziała Ruda i trzasnęła drzwiami.
Na nieszczęście Styles gwałtownie się przysunął, chcąc ją zatrzymać, ale w tym momencie mocno oberwał w nos, pod wpływem zamykanych drzwi. Krew od razu zaczęła ciurkiem zalewać mu twarz. Chłopcy zaczęli krzyczeć i panikować, a ja stanowczym ruchem znów zapukałem i wydarłem się:
- Juls ! Otwórz! Rozwaliłaś mu nos ! 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
No więc w poprzednim poście podałyśmy kontakt do nas. Tak abyście mogły do nas napisać. Mamy nadzieję, że rozdział się podoba i od razu uprzedzamy, że w przyszłych rozdziałach będzie się dużo działo, więc zapraszamy :D AAAAAAAAaaaa Up All Night została w Polsce okrzyknięta ZŁOTĄ PŁYTĄ. A może chłopcy by tak przyjechali ją osobiście odebrać ? Fajnie by było nie ? SOO PROOOUD :D  

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* ^^