UWAAAGA !! Jutro, tj. 18 maja 2012 roku, zrobimy twitcama. Rozpocznie się on koło godziny 16 :) Dokładną godzinę podamy jeszcze jutro ;) :D POZDRAWIAMY :D
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;* ^^
...Because we love more than this...
...Because we love more than this... <3
czwartek, 17 maja 2012
poniedziałek, 14 maja 2012
Rodział 12 - "I've tried playing it cool But when I'm looking at you I can't ever be brave Cause you make my heart race."
***Oczami Meg***
I co ja mam z nimi zrobić?- moje myśli
buzowały…
Po 15 minutach byliśmy przy basenie. Liam cały czas dokuczał
Juls i próbował ją wrzucić do domu, a Niall oczywiście mu w tym pomagałam. Za
to ja wygodnie wylegiwałam się na leżaku, opalając się. Taka słoneczna pogoda w
Londynie to rzadkość, a co najlepsze całe wakacje mają takie być. Niestety
jutro musimy wyprowadzić psy. Mam nadzieje, że nie zdarzy się podobna sytuacja
jak ostatnio.
Cieplutkie promienie ogrzewały moje ciało. Wtedy postanowiłam
nawilżyć je balsamem do opalania.
- Juls ! Posmarujesz mi plecy?! – krzyknęłam w stronę
przyjaciółki.
- Sorry… Aaaa… Ale… Nie… Nie mogę… Ha ha ha ha ha – odparła z
przerwami na śmiech.
No tak… Niall i Liam łaskotali ją od jakiś dziesięciu minut.
Jak ona to jeszcze wytrzymuje? Ja już dawno bym się po nich darła.
- Ja ci posmaruje. – odezwał się Zayn, który pochylał się
nade mną i mile uśmiechał.
Nie powiem, że mnie to nie zdziwiło, no ale z konieczności
tylko mu przytaknęłam. Położyłam się na brzuchu, a po chwili poczułam że Mulat
siada na mnie ( bez skojarzeń) i smaruje plecy. Mam nadzieje, że przybiorą one
kolor lekkiego brązu. Gdy Malik skończył spytał:
- Pomasować Cię?
- A co ty nagle taki miły dla mnie jesteś? – spytałam.
- Po prostu Cię lubię- wymamrotał.
-Ahaa… - uśmiechnęłam się pod nosem, sama nie wiedząc dlaczego.
- To jak? Bo widzę, że jesteś nieźle spięta – odparł.
- No okey, niech Ci będzie. – wyszeptałam.
Musze przyznać, że był w tym dobry. Spokojnie mogłabym
powiedzieć, że jest po jakimś kursie. Wreszcie poczułam się rozluźniona.
Ostatnio mnie i Juls spotykają same trudne sytuacje. A co się z tym wiąże?
Oczywiście stres. Na przykład ostatnio, gdy Chris z Justinem nas nastraszyli to
myślałam, że ich po prostu zabiję. Ale mniejsza z tym. Liczy się
teraźniejszość. Przyjemna teraźniejszość rzecz jasna. Jak zwykle miłą chwilę
musiało coś przerwać, a raczej ktoś. Usłyszałam jakiś charakterystyczny głos z
lekką chrypką. Podniosłam delikatnie głowę i otworzyłam oczy. Stał tam Harry ze
wzrokiem zabójcy.
- Co wy robicie? – spytał groźnie patrząc na Malika.
- Masuje ją. – odparł obojętnie Mulat.
- Przecież ty nie umiesz masować. – powiedział zielonooki z
irytacja wyczuwalną w jego głosie.
- Jej się podoba. – uśmiechnął się cwaniacko.
- Nie czepiaj się go. Jest całkiem dobry. – wtrąciłam.
- Meg, mieliśmy pogadać ! ! ! – Styles prawie krzyknął.
- Póóóóóóóóóóźniej – jęknęłam.
W tym momencie lekko zdenerwowany odszedł. Zrobiło mi się go
trochę żal, ale czy ja mam być na każde jego zawołanie? Nie sądzę.
- Wygodnie Ci ? – szepnął mi do ucha Mulat.
- Myyhmmm… - wymamrotałam.
Po pięciu minutach poczułam, że brunet ze mnie schodzi.
- Malik? Co jest ? – nie dostałam żadnej odpowiedzi.
Ktoś złapał mnie za biodra i przerzucił przez ramię jak jakąś
lalkę. Po chwili sprawca wrzucił mnie do basenu. Miałam bardzo rozgrzane ciało,
dlatego woda była dla mnie lodowata. Wynurzyłam się i już wiedziałam kto mi to
zrobił.
- Lou! Ty debilu ! Zabiję cię ! – krzyknęłam wkurzona.
- Aaaa ! Ona jest niebezpieczna ! Wiejemy ! Aaaaa ! –
wrzeszczał Tomlinson, udając panikę.
Wszyscy wybuchli głośnym rechotem i nawet ja nie mogłam się
powstrzymać. Wyszłam z basenu i powiedziałam:
- Jesteś nienormalny.
- Dziękuję, ale lepiej dajcie mi jakąś marchewkę. – odparł BooBear.
Dochodziła siedemnasta, więc każdy poszedł do swojego domu.
***Oczami Julie***
Wszyscy rozeszli się do siebie. Była siedemnasta trzydzieści,
a o dziewiętnastej miał przyjechać po mnie Liam. Trochę to dziwne. Mam mu pomóc
z jakąś dziewczyną. Okey, rozumiem to, ale dlaczego spotykamy się tak późno?
Żeby on przypadkiem czegoś głupiego nie wymyślił. Po nim to wszystkiego można
się spodziewać. W domu nazywany jest Daddy Direction, zawsze chce uspokoić reszte
i nigdy mu to nie wychodzi, ale jak przyjdzie co do czego to umie się nieźle
zabawić. No i czy mam się czego obawiać ? W czym ja mam mu pomóc niby z tą
dziewczyną? Mam nadzieję, że nie będzie chciał niczego na mnie testować. Ale
chwila… Nawet nie wiem co ja mam ubrać. Co ja z nim mam? Postanowiłam do niego
zadzwonić:
- Halo?
- Hej ! Tu Juls. – powiedziałam.
- Oooo! Hej, co tam?! – spytał wesoło.
- Bo mam do ciebie takie głupie pytanie. – oznajmiłam.
- No… dawaj. – zaśmiał się.
- Bo nie wiem gdzie jedziemy i tak sobie myślałam… W co ja
mam się ubrać ? – zakłopotałam się.
- Ubierz się w co tylko chcesz. – zachichotał.
- Okey, to pa.
Musiałam brać się za przygotowanie, gdyż była już osiemnasta.
Postawiłam na zwykły strój. Nieśmiertelne trampki, rurki, a do tego wszystkiego
prosta bluzka z długim rękawem w kolorowe paski. Włosy zostawiłam rozpuszczone.
Podeszłam do lustra, aby ostatni raz się przejrzeć – nie jest tak źle –
stwierdziłam. Niedługo usłyszałam dzwonek
do drzwi. Zbiegłam na dół po schodach i rzuciłam szybkie „ Wychodzę, nie czekaj
na mnie ‘’ , po czym otworzyłam drzwi. Stal w nich oczywiście uśmiechnięty
Liam.
- Hej ! – przywitałam się.
- Hej – przytulił mnie i lekko cmoknął w policzek. – Idziemy
? – spytał.
- Idziemy. A tak w ogóle to dokąd ? – wymamrotałam.
- Zobaczysz.– powiedział.
Podeszliśmy do auta, Payne otworzył mi drzwi, a następnie
pomógł wsiąść. Ta dziewczyna ma szczęście – pomyślałam.
***Oczami Liama***
Stałem jakiś
czas przed lustrem. Chyba nie wyglądałem aż tak źle. Ubrałem czarne rurki,
biały t-shirt i do tego szarą marynarkę . Do tego oczywiście założyłem moje
ulubione trampki. To zestawienie wyglądało całkiem nieźle. Poprawiłem jeszcze
moje włosy i zrobiłem przed lustrem mój ulubiony ruch - 1,2,3 flick. W tej chwili zauważyłem, że za mną
stoją Louis i Harry, którzy ledwo powstrzymują się od śmiechu.
- Uuu… A
gdzie się nasz Daddy tak szykuje?– powiedział Tomlinson wybuchając śmiechem.
- To chyba
nie Twoja sprawa. – odpowiedziałem oschle.
- Czemu się
tak wkurzasz? – spytał Loczek.
- Nie ważne.
Wychodzę i biorę samochód. Nie wiem kiedy będę. – wziąłem kluczyki do auta i
wyszedłem.
Po 10
minutach byłem pod domem dziewczyn. Wysiadłem z auta i podszedłem do drzwi.
Zapukałem lekko a po chwili się otworzyły. W nich stanęła Juls. Wyglądała
nieziemsko.
- Hej ! – przywitała się.
- Hej – przytuliłem ją i lekko cmoknąłem w policzek. –
Idziemy ? – spytałem.
- Idziemy. A tak w ogóle to dokąd ? – wymamrotała.
- Zobaczysz. – powiedziałem.
Podeszliśmy
do auta, otworzyłem jej drzwi, a następnie pomogłem wsiąść.
Jadąc cały
czas rozmawialiśmy. Bardzo dobrze się dogadujemy. Może jednak mój plan
zadziała? Musze poczekać na rozwinięcie akcji.
W końcu Juls
zapytała:
- To powiesz
mi, gdzie jedziemy? Mieliśmy o czymś pogadać. – powiedziała zniecierpliwiona
dziewczyna.
- Zaraz
zobaczysz. Dojeżdżamy… – szepnąłem.
Widziałem w
oczach Rudej niepewność. Pewnie się bała, dlatego uśmiechnąłem się do niej, po
czym ona podobnie uczyniła.
Dojechaliśmy
na miejsce. Wysiadłem z auta, a następnie otworzyłem drzwi dziewczyny. Udaliśmy
się w głąb lasu. Miałem zamiar pokazać moje ulubione miejsce. Gdy doszliśmy na
polanę stanęliśmy na jej środku. Klasnąłem dwa razy dłońmi, a wtedy zapaliły
się światełka rozwieszone na pobliskich drzewach. Całe miejsce rozbłysło. W tym
świetle tak pięknie wyglądała. Przed nami ukazał się koc, na którym postawione
były dwa talerze i pełno jedzenia. Wszystko świetnie się komponowało na tle
rozgwieżdżonego nieba. Popatrzyłem na dziewczynę, która z wrażenia otworzyła
usta. Stała jak wryta, a w jej pięknych zielonych oczach pojawiły się iskierki,
najprawdopodobniej szczęścia i radości. Byłem zadowolony z siebie bo o taki
efekt mi chodziło. Kosztowało mnie to dużo pracy, ale było warto.
- I jak
podoba Ci się ?– spytałem.
- Wow! Musze
przyznać, że ta dziewczyna o której mówiłeś ma szczęście. – powiedziała Juls
nie odrywając wzroku od tego magicznego widoku.
Co? O czym
ona mówi? O co chodzi? – pomyślałem.
- Co masz na
myśli? – spytałem zdziwiony.
- Mówiłeś,
że mam Ci pomóc z jakąś tam dziewczyną. Rozumiem, że to wszystko dla niej
przygotowałeś. Na pewno się jej spodoba. Sama chciałabym mieć taką randkę. –
oznajmiła.
- No to
twoje marzenie się spełniło.
- Co? O czym
ty mówisz? – popatrzyła na mnie pytającym wzrokiem.
- Bo chodzi
o to, że to ty jesteś tą dziewczyną. – odpowiedziałem spuszczając wzrok. Trochę
się zakłopotałem. W jej oczach wyszedłem na totalnego idiotę. Mogłem to trochę
inaczej rozegrać, ale już trudno, stało się.
- Naprawdę ?
– popatrzyła na mnie wzrokiem przepełnionym szczęściem.
- Tak. Bo od
tego czasu, kiedy zobaczyłem Cię w parku, to od razu wiedziałem, że jesteś tą
jedyną. – spojrzałem na nią z czułością.
- Nie wiem
co powiedzieć. Trochę mnie zaskoczyłeś.
- Dobra nie
psujmy tak pięknego wieczoru. Chodźmy coś zjeść.
Delikatnie
złapałem ją za rękę i lekko pociągnąłem w stronę koca. Bez oporu udała się za
mną. Usiedliśmy i zaczęliśmy się delektować smakołykami, które pomógł mi
przyrządzać Louis. Wyciągnąłem z koszyka truskawkę i zamoczyłem w czekoladzie,
po czym przyłożyłem ją do ust Juls, a ona zwinnym ruchem ugryzła połowę. Wzięła
ode mnie resztę owocu i z uśmiechem na twarzy zaczęła mnie karmić. Robiła to z
taką gracją… Jak ja kocham tą dziewczynę- pomyślałem. Nie wiem kiedy ten czas
zleciał. Ale trzeba było się zbierać. Podparłem się na łokciach i spostrzegłem,
że Juls zasnęła, gdy patrzyliśmy na gwiazdy. Bez zastanowienia wstałem, wziąłem
ją na ręce i zaniosłem do samochodu. Później wróciłem po resztę rzeczy.
Zapakowałem wszystko do auta, po czym sam do niego wsiadłem. Już po paru
sekundach odjechaliśmy. Ale chwila… Gdzie ja ją mam zawieść? Jest późno a Meg
już pewnie śpi. Jedyne co mi zostaje to wziąć ją do siebie. Gdy dojechaliśmy,
ponownie wziąłem w swoje ramiona, podszedłem do drzwi i zdecydowanym ruchem
kopnąłem w nie. One od razu otworzyły się pod wpływem uderzenia. Zaniosłem ją
do swojego pokoju i wygodnie ułożyłem na łóżku. Przykucnąłem przy niej i długo
zastanawiałem się, czy to zrobić, ale emocje wzięły górę. Pocałowałem ją lekko.
Miała takie słodkie usta, które były muśnięte malinowym błyszczykiem. Ruda
uśmiechnęła się. Czy to znaczy, że nie spała ? Jaki ze mnie idiota. Wziąłem koc
i udałem się na kanapę…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej
wszystkim tu Ms. Horan. Niestety Ms. Malik pojechała na wycieczkę
szkolną i zostawiła mnie tutaj samą ale już niedługo wraca. Mam
nadzieję, że się podobał rozdział. Bardzo proszę o komentarze. One są
dla nas bardzo ważne bo nie wiemy czy ktoś czyta naszego bloga czy nie.
Dodaliśmy pod rozdziałami reakcje.
Chciałybyśmy również polecić wspaniałego bloga:
http://harrystylesismydrug.blogspot.com/
Chciałybyśmy również polecić wspaniałego bloga:
http://harrystylesismydrug.blogspot.com/
Już
niedługo następny rozdział i uchylę rąbek tajemnicy: Będzie mnóstwo się
działo. Więc zaglądajcie naszego bloga. Jak chcecie być informowane o
nowych rozdziałach zostawiajcie swoje numery gg i twittery. ;)
...Because we love more than this...<3SEE YA! ;* ^^
niedziela, 13 maja 2012
STRACILIŚMY SIOSTRĘ !!
Dziewczyna o imieniu Demiza nie żyje z powodu hejtów innych ludzi ! Popełniła samobójstwo 5 dni temu ! Broniła zespołu i była dumna z tego, że jest DIRECTIONERKĄ ! Zabrało się na nią peło ludzi, którzy hejtowali ją bardzo długo. Nie wytrzymała psychicznie i się powiesiła. !!!
Jej ostatni tweet brzmiał :
" i choose to end my suffering. thanks to @DaniellePeazer & @onedirection for make my life better. but i can't anymore.. off to a better place "
W przetłumaczeniu na Polski tweet ten brzmi mniej więcej tak:
" Postanawiam zakończyć moje cierpienie, dzięki @DaniellePeazer & @onedirection za uczynienie mojego życia lepszym. ale nie mogę już więcej .. udaje się do lepszego miejsca. "
Dlaczego wgl ją hejtowali ?! Bo co ? Bo słuchała 1D ?! Co im do tego ?! Każdy ma swój gust muzyczny ! Jedni słuchają popu, drudzy reggae, inni rocka i metalu, a jeszcze inni rapu i hip-hopu ! Większość osób nie ogranicza się do jednego gatunku. Więc dlaczego te hejty ?!
Ja sie pytam , dlaczego na świecie są tacy DEBILE , którzy nie mogą znieść , że inna osoba lubi zespół , który dla nich wydaje się pedalaski , ta dziewczyna po prostu chciała być fanką One Direction , ale inni jej niestety na to nie pozwolili ;[ ..
Jednym słowem straciliśmy SIOSTRĘ, która dużo robiła dla zespołu. Wspierała Danielle i nie wstydziła się tego, że słucha ich piosenek. HEJTERZY PRZCZYNILIŚCIE SIĘ DO JEJ ŚMIERCI !! JESTEŚCIE Z SIEBIE DUMNI ??!! ;(
SEE YA !! ;* ^^
Jej ostatni tweet brzmiał :
" i choose to end my suffering. thanks to @DaniellePeazer & @onedirection for make my life better. but i can't anymore.. off to a better place "
W przetłumaczeniu na Polski tweet ten brzmi mniej więcej tak:
" Postanawiam zakończyć moje cierpienie, dzięki @DaniellePeazer & @onedirection za uczynienie mojego życia lepszym. ale nie mogę już więcej .. udaje się do lepszego miejsca. "
Dlaczego wgl ją hejtowali ?! Bo co ? Bo słuchała 1D ?! Co im do tego ?! Każdy ma swój gust muzyczny ! Jedni słuchają popu, drudzy reggae, inni rocka i metalu, a jeszcze inni rapu i hip-hopu ! Większość osób nie ogranicza się do jednego gatunku. Więc dlaczego te hejty ?!
Ja sie pytam , dlaczego na świecie są tacy DEBILE , którzy nie mogą znieść , że inna osoba lubi zespół , który dla nich wydaje się pedalaski , ta dziewczyna po prostu chciała być fanką One Direction , ale inni jej niestety na to nie pozwolili ;[ ..
Jednym słowem straciliśmy SIOSTRĘ, która dużo robiła dla zespołu. Wspierała Danielle i nie wstydziła się tego, że słucha ich piosenek. HEJTERZY PRZCZYNILIŚCIE SIĘ DO JEJ ŚMIERCI !! JESTEŚCIE Z SIEBIE DUMNI ??!! ;(
...Because we love more than this...<3
SEE YA !! ;* ^^
piątek, 11 maja 2012
Rozdział 11 - I, I wanna save you, wanna save your heart tonight He'll only break you, leave you torn apart oh
***Oczami Julie***
Rozwaliłam
mu nos? – powiedziałam w myślach. Ciekawe jakim sposobem? Nawet go nie
dotknęłam. Zza drzwi było tylko słychać krzyki. Ponownie je uchyliłam i
zamarłam. Harry trzymał się za nos, a ręce miał całe we krwi. Szybko wpuściłam
ich do środka. Styles usiadł na krześle w kuchni, a reszta go okrążyła. Wyjęłam
apteczkę z szafki i poszłam do chłopaków. Wytarłam całą krew, dzięki czemu
Loczek był już czysty. Przyłożyłam mu lód do nosa i powiedziałam:
- Potrzebne
Ci to było?
- Musze z
nią porozmawiać. – wyżalił się.
- Ale ona
nie będzie chciała z Tobą gadać, chociaż gdy zobaczy Cię w takim stanie to może
się zlituje. – odparłam uśmiechając się, a on odwdzięczył się tym samym.
- Wiem, że
jesteś zła na Nialla, ale on o niczym nie wiedział. – oznajmił zielonooki.
- Jak to? –
spytałam zdziwiona.
- Wziął mi
telefon jak poszedłem coś przekąsić. – tym razem wtrącił się Horan.
- Serio? –
wyszczerzyłam się.
- Serio. –
odparł.
- Nawet nie
wiesz jak się cieszę. – blondasek w odpowiedzi, strzelił tylko BIG SMAJLA po
czym puścił mi oczko.
Cisze
przerwał huk otwierających się drzwi tarasu. Wtedy do kuchni weszła Meg. Gdy
zobaczyła Harrego powiedziała:
- Jezu ! Co
Ci się stało?
- Mały
wypadek. – uśmiechnął się nie śmiało. – Przyszedłem pogadać. – dodał.
- Tylko, że
my nie mamy o czym. – odparła Szatynka.
- Chyba
jednak mamy. – oznajmił.
- A nie
możemy później? – spytała.
- Jasne, że
możemy. – od razu się rozpromienił.
- Hej ! –
wtrącił Zayn, cały czas patrząc na Szatynkę. Ona odpowiedziała mu tym samym.
Wtedy Liam
podszedł do mnie i szepnął mi do ucha:
- Bądź
gotowa dzisiaj na dziewiętnastą. Mam problem z pewną dziewczyną, a ty musisz mi
pomóc.
- Okej. –
powiedziałam głośniej, a Niall tylko krzywo na nas spojrzał.
Postanowiliśmy,
że chłopcy skoczą szybko do domu po stroje kąpielowe i przyjdą do nas na basen.
Po chwili już ich nie było.
***Oczami Meg***
Szczerze?
Nie jestem zadowolona z tego, że chłopcy zaraz tu przyjdą. Ich przyjście równa
się rozmową z Harrym. Nie wiem co ja mam mu powiedzieć. Nie zachował się fajnie
w stosunku do mnie, Juls i Nialla. Rozumiem, że teraz tego żałuje, ale czy to
wystarczy, żeby mu wybaczyć? Jeszcze Zayn… Dziwnie się zachowuje. Niby się ze
mną wita i mile uśmiecha, a za chwilę jest oschły. Gdy coś opowiada, kieruje to
do wszystkich, prócz mnie. Dlatego za nimi nigdy nie przepadałam. Na pierwszy
rzut oka wyglądają na porządku kolesi, a jak już przyjdzie co do czego, to
umieją skomplikować człowiekowi życie.
Gdy już w miarę poukładałam swoje myśli, wstałam i podeszłam do szafy.
Otworzyłam ją i wyjęłam strój kąpielowy. Był on fioletowy w białe, ułożone
pionowo paski. Prezentowałam się w nim naprawdę dobrze. Taa… Jaka ja jestem
skromna. – pomyślałam.
Ubrałam
jeszcze czarne japonki i zbiegłam po schodach na dół. W tym momencie ktoś
zadzwonił do drzwi. Juls poszła je otworzyć, a za chwilę już było słychać
krzyki. Pobiegłam się przywitać ponownie. Każdego przytuliłam, a Zayn dostał
jeszcze buziaka w policzek. Tylko dlatego, że nie chciałam, aby znów był dla
mnie taki oschły. Wtedy zabawa zdecydowanie by się nie udała. On w odpowiedzi
zrobił to samo i dodatkowo szeroko się uśmiechnął. Czyżby mu się spodobało? –
pomyślałam. Chłopcy umieli z siebie wydusić tylko coś w rodzaju:
- Uuuu…. ! !
!
Spojrzałam
na nich karcąco i przeniosłam wzrok na Harrego, który opierał się o ścianę i
patrzył smutno w podłogę. Postanowiłam mu wybaczyć, ale nie powiem mu na razie
tego, niech się chłopak trochę postara. Zamiast tego podeszłam do niego,
złapałam za rękę, podarowując mu także buziaka w policzek i spytałam:
- Idziesz?
- Pewnie… -
odparł przy czym się od razu rozweselił.
Wtedy Malik o dziwo posmutniał. I co ja mam z nimi zrobić?-
moje myśli buzowały.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest oto rozdział 11 ;P Mamy
nadzieję, że się podoba. Następny w poniedziałek. Bardzo prosimy o komentarze,
bo one strasznie motywują, a nam to potrzebne. Jeśli chcesz się zapisać do
obserwatorów, zrób to :D.
A
teraz krótka informacja od Ms. Malik :
Moja kuzynka
także prowadzi bloga. Świetny jest i naprawdę ma talent do tego co robi.
Gwarantuje, że wam się spodoba, a tutaj na dole macie link : http://imagination1d.blog.onet.pl/
…Because we love more than this…<3
SEE YA ! ;* ^^
poniedziałek, 7 maja 2012
Rozdział 10 - There’s more to discover Find out what went wrong without blaming each other...
*** Oczami Zayna ***
Była
dziewiąta rano, a ja właśnie kończyłem jeść śniadanie. Nie ma to jak smaczne
naleśniki z samego rana. Hazzy nie było w domu całą noc. Ciekawe co się z nim dzieje?
Do niego to trochę nie podobne. Rozumiem jakby stało się tak z Lou, bo on ma
dziewczynę, ale Loczek? Gdzie on mógł się podziać. Jedyne co mi przychodzi do
głowy, to to, że poszedł do jakiegoś clubu, upił się i leży teraz pijany. Ale
przecież tak lekkomyślnie by nie postąpił. Zaczynam się o niego martwić. Może
coś mu się stało? Różne myśli buzowały w mojej głowie. Postanowiłem się
zrelaksować. Brudne naczynia włożyłem do zmywarki, a następnie skierowałem się
na kanapę. Włączyłem jakąś denną komedię i nawet nie wiedziałem o czym ona
jest. Wtedy do salonu wbiegł uradowany Harry i w tym samym momencie do
pomieszczenia zlecieli się pozostali.
- Sieema. –
krzyknął zadowolony Loczek.
- Harry,
kochanie. Gdzie byłeś całą noc? Martwiłem się o Ciebie ! – powiedział z
czułością Lou, tarmosząc włosy Stylesa.
- Nie
uwierzycie, ale to była najwspanialsza noc w moim życiu. – wydusił z siebie.
- A co się
takiego stało? – spytałem obojętnie.
- Spędziłem
ją z pewną wspaniałą Szatynką, którą bardzo dobrze znacie.
- Jaką Szatynką?
– tym razem zainteresowało mnie to o czym nawijał, gdyż na myśl przyszła mi
tylko jedna osoba.
- Mówię o
Meg. Ona jest taka cudowna… Czuła i troskliwa, a zarazem zadziorna.- odparł
powoli się rozpływając.
Wtedy nieźle
się wkurzyłem. Dobrze wie, że ona mi się podoba i znaczy dla mnie bardzo wiele,
a on tak to po prostu do niej jedzie i się z nią zabawia. Strasznie mnie to
wkurzyło. Już miałem zamiar wygarnąć mu co o nim myślę, ale się powstrzymałem i
zamiast tego oznajmiłem:
- Skąd niby
miałeś jej adres?
- Sama
mi go podała. – uśmiechnął się cwaniacko.
- I tak po
prostu do niej pojechałeś? – spytałem z irytacją w głosie.
- Powiedzmy,
że mnie zaprosiła. – wyszczerzył się jeszcze bardziej.
Nie mogłem
tego słuchać jak opowiadał o jakże mile spędzonej nocy z Meg. Po prostu
wstałem, chwyciłem koc do ręki i wyszedłem do ogrodu, trzaskając drzwiami,
które wydały głośny huk.
***Oczami Nialla***
Harry
właśnie opowiadał o tym jak oglądał film z Szatynką, po czym ona się do niego
przytuliła i usnęła, albo o tym, gdy na powitanie go cmoknęła. Wtedy zrobiłem
FACEPALM XD. To o to mu chodziło. Każdy z nas, podobnie jak Zayn, myślał, że
poszedł z nią do łóżka. Malik się nieźle wkurzył, a tu do niczego nie doszło.
Wszyscy na mnie dziwnie spojrzeli, a ja tylko wymamrotałem:
- Mulat źle
zrozumiał Loczka.
- Czy ty
uważasz, że on pomyślał, że oni… - nie dokończył tylko wybuchnął niepohamowanym
śmiechem.
- Lou
uspokój się, to nie jest zabawne. Trzeba wszystko wyjaśnić Zaynowi – wydarłem
się, a on dalej rżył jakby był jakiś niedorozwinięty.
***Oczami Meg***
Wbiegłam do
ogrodu, wygodnie ułożyłam się na trawie i popatrzyłam w niebo. Ten widok był
niesamowity. Błękitne niebo bez skazy świetnie komponowało się ze słońcem,
które dawało ciepłe i miłe promienie. Lekki wiatr muskał moje policzki, a włosy
delikatnie falowały pod jego wpływem. Te wszystkie uczucia buzowały we mnie i
nagle zadzwonił mój telefon.
- Jak ktoś
ma czelność przerywać taki wspaniały moment. – powiedziałam sama do siebie.
Popatrzyłam
na wyświetlacz – dzwonił Harry. Ten to ma tupet. Oczywiście bez zastanowienia
odrzuciłam połączenie. Nie dało mi się zbytnio tym nacieszyć, ponieważ komórka
znów zaczęła wibrować. Postanowiłam dowiedzieć się czego chce. Odebrałem:
- Halo ?! –
powiedziałam oschle.
- Hej Piękna.
– wesoło się przywitał.
- Yyy…
Piękna? O co Ci chodzi? – spytałam.
- O nic.
Możesz się dzisiaj spotkać?
- Przecież
się dzisiaj widzieliśmy, poza tym nie mam ochoty na Ciebie patrzeć, a tym
bardziej z Tobą gadać, więc CZEŚĆ ! – krzyknęłam.
- Meg, porozmawiaj
ze mną ! – powiedział rozpaczliwie do słuchawki.
- Nie mam
czasu.
- Będę u
Ciebie za 10 minut. Nie zostawię tak tego.- poczym się rozłączył.
***Oczami Zayna***
Swobodnie
leżałem sobie na kocu, myśląc o tym, co by było, gdybym wtedy w parku ją
pocałował. Te myśli nie dawały mi spokoju. Przerwał je Harry, który wyszedł na
taras i rozmawiał przez telefon, najprawdopodobniej właśnie z Meg. Kłócili się.
Tylko czemu? Przecież ta noc była niby tak cudowna. Styles strasznie posmutniał
i nawet w pewnym momencie zrobiło mi się go żal. Ale nie zapomnę tego co mi
zrobił. Nagle Harry poszedł w stronę furtki.
- Gdzie
idziesz?! – krzyknąłem.
- Do Meg. –
odparł.
- Czekaj idę
z Tobą. – odparłem bez zastanowienia.
On
przytaknął tylko głową, a z domu wylecieli pozostali, wrzeszcząc, że też idą do
dziewczyn. Zgodziliśmy się i całą piątką wyruszyliśmy. Po dziesięciu minutach
byliśmy na miejscu. Na przedzie staliśmy ja i Loczek, za nami Niall, a na samym
końcu Lou z Liamem. Harry delikatnie zapukał do drzwi. Po chwili otworzyły się,
a w nich stanęła Julie. Gdy nas zobaczyła, powiedziała tylko:
- Czego tu
szukacie?
- Musze
porozmawiać z Meg. – odparł zielonooki.
- Ale wy nie
macie o czym gadać. – powiedziała Ruda i trzasnęła drzwiami.
Na
nieszczęście Styles gwałtownie się przysunął, chcąc ją zatrzymać, ale w tym
momencie mocno oberwał w nos, pod wpływem zamykanych drzwi. Krew od razu
zaczęła ciurkiem zalewać mu twarz. Chłopcy zaczęli krzyczeć i panikować, a ja
stanowczym ruchem znów zapukałem i wydarłem się:
- Juls !
Otwórz! Rozwaliłaś mu nos !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc w
poprzednim poście podałyśmy kontakt do nas. Tak abyście mogły do nas napisać.
Mamy nadzieję, że rozdział się podoba i od razu uprzedzamy, że w przyszłych
rozdziałach będzie się dużo działo, więc zapraszamy :D . AAAAAAAAaaaa Up All Night została w
Polsce okrzyknięta ZŁOTĄ PŁYTĄ. A może chłopcy by tak przyjechali ją osobiście
odebrać ? Fajnie by było nie ? SOO PROOOUD
:D
...Because we love more
than this...<3
SEE YA ! ;* ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)