...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 30 - I’m broken, do you hear me? I’m blinded, ‘cuz you are everything I see I’m dancing, alone I’m praying That your heart will just turn aroun


***Oczami Mai***
Siedziałam w moim pokoju i pisałam z koleżankami, kiedy Niall wparował do mojej sypialni trzaskając drzwiami za sobą. Był mega wkurzony.
- Uważaj bo urwiesz mi drzwi – zaśmiałam się.
- Sory, może pójdę gdzie indziej – powiedział ponuro, z zamiarem wyjścia z pomieszczenie.
- Nie ! Zostań – wskazałam na fotel.
Chłopak zrobił tak jak mu powiedziałam. Siedział tępo gapiąc się w ścianę.
- Ziemia do Nialla ! Co się stało? – w tym momencie blondyn się ocknął.
- Nie ważne – burknął pod nosem.
- O nie. Nie ma tak łatwo ! Mów mi co się dzieje – powiedziałam, siadając na łóżku. – Chodzi o Julie? – spytałam.
- Musimy o tym gadać? – zbulwersował się.
- Dowiedziałeś się? – zapytałam.
- O czym? Że nie potrzebnie tu przyjechałem? Że ona zostaje w Polsce?
- Czyli wiesz… Ona strasznie to przeżywa. Próbowała wszystkiego, pokłóciła się nawet z tatą, ale nie ma wyjścia z tej sytuacji.
- Jak to?
- Poczekaj chwilkę – powiedziałam spokojnie i wyszłam z pokoju.
Zapukałam lekko w drzwi do łazienki. Usłyszałam tylko „ Zajęte”, a później ciche szlochy. Tak to była Juls. I co ja mam teraz zrobić? Czuje się współwinna tej sytuacji. Szybkim krokiem ruszyłam w kierunku swojego pokoju.
- Musisz coś z tym zrobić ! Teraz ! – wrzasnęłam.
- Ale z czym? – zdziwił się.
- Moja siostra teraz siedzi zamknięta w łazience i ryczy. Nie była w takim stanie od sytuacji z Grześkiem ! Zrób coś ! Znajdź wyjście ! Teraz !
- Yyy… Maja uspokój się – próbował mnie uciszyć, ale nie udało mu się.
- Po prostu idź do niej i powiedz, że wszystko będzie dobrze, że coś wykombinujecie – powiedziałam już nieco ciszej.
- A jeśli nic nie wymyślimy? Ona i tak już mnie wykreśliła. Powiedziała, że to nie ma sensu – spuścił głowę.
- Ona tak powiedziała? Powiedziała „ Nie kocham Cię. To koniec”?
- No nie tymi słowami…
- Idź do niej bo stracę do Ciebie cierpliwość !
Chłopak zaczął się śmiać, z resztą tak samo jak ja. Podszedł do mnie, przytulił i podziękował. Zamieniliśmy jeszcze ze sobą kilka zdań, po czym Blondasek wyszedł z pokoju.

***Oczami Julie***
Obierałam właśnie ziemniaki kiedy leciała piosenka „Summer Paradise” Simple Plan. Oczywiście chodziłam po całej kuchni śpiewając i tańcząc. Kiedy utwór się skończył zaczęłam kroić warzywa do sałatki. Szło mi całkiem sprawnie dopóki nie usłyszałam pewnej melodię, przez którą prawie przecięłam sobie palec. Było to „More than this”. Zaprzestałam czynności i oparłam się o blat. Najpierw leciała oczywiście niesamowita solówka Liama i Harrego. Wiedziałam jaki jest kolejny etap piosenki. Chciałam wyłączyć telewizor, ale niestety mi przeszkodzono. Ktoś mnie objął w talii i wyśpiewał mi do ucha kolejną wzrotkę.
- „If I’m louder, would you see me?
Would you lay down in my arms and rescue me?
Cause we are the same
You save me
When you leave it’s gone again ”
- Niall? – wyszeptałam kiedy skończył śpiewać.
- Julie przepraszam Cię – odwrócił mnie, staliśmy twarzą w twarz.
- Ty mnie przepraszasz? – zdziwiłam się. – Przecież to moja wina i każdy o tym wie. Powinnam była wcześniej Ci powiedzieć, ale nie umiałam. Nie umiałam się pogodzić, że musimy to zakończyć i … - przerwano mi.
- Zakończyć? Ja Ci na to w życiu nie pozwolę, rozumiesz? Jeśli musisz tutaj zostać to będę do Ciebie przyjeżdżał w każdej wolnej chwili, mogę nawet zostawić chłopaków i przeprowadzić się do Polski.
- Nie ! Obiecaj mi, że nigdy tego nie zrobisz. Nie wolno Ci, słyszysz? – zaczęłam bić pięścią w jego klate.
- Ale…. – spotkał się z moim wkurzonym wzrokiem. – No dobra, obiecuje. Ale nie martw się coś wymyślimy. Znajdziemy rozwiązanie – chłopak mocno mnie przytulił.
Mógłby nigdy mnie nie puszczać, ale jak zwykle nam przeszkodzono. Do domu wszedł nie kto inny jak mój ukochany brat.
- Uuu…Sylwia patrz co my tu zastaliśmy – on jak zwykle się nabijał. Cały braciszek.
- A to już nie łaska zapukać jak się wchodzi do kogoś domu? – zaśmiałam się.
- To mój dom, więc …
- Dobra, daruj sobie – bąknęłam.
- A czemu zawdzięczamy taką romantyczną sytuacje?
- Julie, nie może pojechać do Londynu, bo musi się mną zająć – w tej chwili przyszła Maja.
- Ale jak to? – dopytywała Sylwia.
- Tata podpisał kontrakt w Holandii i musi wyjechać, a ja mam się opiekować Mają – wybąkałam.
- Mam pomysł…. – tym razem odezwał się Kamil.
***Oczami Meg***
Wciąż siedzieliśmy na ławce w parku, kiedy Zayn się odezwał:
- Co jej wtedy powiedziałaś ?
- Komu ? – spytałam zdziwiona.
- No Julie. W kawiarni tłumaczyłaś jej coś po polsku . O czym wtedy rozmawiałyście ?
 - Powiedziałam, że jeśli kocha Nialla to musi wyjechać do Londynu, bo inaczej go straci.
- I dlatego wybiegła z knajpki ? – zmarszczył czoło.
- Nie . Dodałam jeszcze, żeby wtedy nie przyleciała do mnie z płaczem – spuściłam głowę. Mulat mocniej mnie objął i pocałował w czoło.
- Nie martw się, na pewno się nie gniewa.
- Mam nadzieję. Powiedziałam tak, tylko dlatego, żeby ją zmotywować do znalezienia wyjścia z tej sytuacji, ale niestety się przeliczyłam. Przecież wiadomo, że gdyby oni się rozstali to nie zostawiłabym jej samej w takiej chwili – wyżaliłam się.
- Wszystko będzie dobrze – odparł.
Wstaliśmy i ponownie ruszyliśmy do domu. Wyszliśmy z parku i po paru minutach byliśmy już na miejscu. Gdy znaleźliśmy się w środku, Zayn usiadł na kanapie, a ja poszłam do kuchni w celu zrobienia obiadu. Otworzyłam lodówkę, po czym uderzyłam się w czoło. Była całkiem pusta. Przypomniałam sobie, że nie zrobiłam zakupów.
- Zayn – krzyknęłam.
- Co ?
- Chodź tu
- Niee. Ty chodź tu. Ta sama droga – odparł od niechcenia.
- Nie denerwuj mnie – warknęłam.
Po tych słowach Malik od razu zjawił się w kuchni.
- Co chcesz ? – spytał niezadowolony.
- Lodówka jest pusta. Albo idziemy do sklepu, albo zamawiamy pizze – odparłam.
- Mam lepszy pomysł – wyszczerzył się  - Chodźmy kupić coś na kolacje, a pizze zamówimy na teraz. Co ty na to ? – zasugerował.
- No okey. To zbieraj się.
Pobiegłam szybko na górę i poprawiałam właśnie make up, kiedy do łazienki wparował mi Malik. Stanął za mną i przeczesał włosy ręką, patrząc w lustro. Po chwili spuścił wzrok na mnie i spytał:
- Co ty robisz ?
- Maluję się – odparłam zdziwiona.
- Wiesz, że makijaż nie jest ci potrzebny ? Bez niego też jesteś piękna – wyszczerzył się.
- Tani podryw panie Malik  - zaśmiałam się.
W tym momencie Mulat wyrwał mi z ręki tusz i rzekł.
- Dawaj ja dokończę.
- Nieee – krzyknęłam przerażona.
- No Meg. Chyba się nie boisz ? – wyszczerzył się.
Wtedy nastawiłam mu twarz, a on szybko złapał mnie za policzek. Zaczął malować moje rzęsy, a ja przyglądałam się mu. Byłam zaskoczona tym, że jest tak strasznie skupiony.
- Skończyłem – krzyknął zadowolony.
- Nie musisz się drzeć. Stoję koło ciebie – spojrzałam na niego groźnie, a następnie odwróciłam głowę, a by przejrzeć się lustrze. Gdy zobaczyłam swoje odbicie, wybuchłam śmiechem. Na szczęście po paru sekundach uspokoiłam się. Wtedy położyłam rękę na jego ramieniu i powiedziałam:
- Nie umiesz robić makijażu, ale to świetnie – uśmiechnęłam się – Prawdziwi faceci nie umieją robić tylko tego.
- Czyli dobrze mi poszło – wyszczerzył się, a ja mu przytaknęłam.
Kiedy już w końcu doprowadziłam się do normalnego stanu, udaliśmy się do sklepu. Kupiliśmy jakieś warzywa, owoce, chleb i picie. Wróciliśmy do domu i wtedy wpadłam na genialny pomysł:
- Zayn. Rano powiedziałeś mi, że Polacy nie umieją grać w nogę – wyszczerzyłam się, a on spojrzał na mnie dziwnie – Idziemy na orlika i tam pokażę ci co to znaczy być Polakiem – dodałam.
- No dobra. Niech ci będzie – odpowiedział.
Poszłam do pokoju obok i wygrzebałam stamtąd piłkę. Chwyciłam ją do rąk, po czym razem z Malikiem wyszliśmy na dwór. Była godzina 17, a słońce grzało nadzwyczaj mocno jak o tej porze. Po 15 minutach dotarliśmy na miejsce. Na boisku do siatki siedziało pare kolesi, których kojarzyłam tylko z widzenia, ale na szczęście orlik był pusty. Gdy stanęliśmy na sztucznej murawie, od razu przypomniały mi się czasy, gdy razem z Juls przychodziłyśmy tu pograć, albo pooglądać przystojniaków, którzy mieli trening. Jak teraz myślę o swoim życiu, to dochodzę do wniosku, że było dość fajne i ciekawe. Mam tylko nadzieja, że przyszłość będzie tak wspaniała jak przeszłość. Oczywiście omijając fakt o moim ojcu, który nas porzucił. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Mulata:
- No to jak ? Jeżeli strzelisz mi gola odwołam to co powiedziałem – wyszczerzył się.
- Tylko tyle? – prychnęłam.
Zayn stanął na bramce, a ja się trochę rozciągnęłam. Ułożyłam piłkę w odpowiedniej odległości, a następnie przymierzyłam się do strzału. Zrobiłam kilka kroków w tył  i z biegu kopnęłam w piłkę, lekko ją podkręcając. Trafiłam idealnie w lewy, górny róg bramki. Podeszłam do Malika, który stał nieruchomo i patrzył na mnie.
- Woooow – wydusił z siebie – Niezła jesteś.
- Dziękuję – słodko się uśmiechnęłam, a potem dodałam – a teraz wiesz co powinieneś zrobić – wyszczerzyłam się.
- Okay. To, że Polacy nie umieją grać w nogę to kłamstwo. Zadowolona ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo – wytknęłam mu język.
W tym momencie dołączyli do nas kolesie, którzy siedzieli na boisku do siatki.
- No cześć Meg. Dawno cię tu nie było – powiedział jeden z nich.
- A my się znamy w ogóle ?  - odparłam zdziwiona jego zachowaniem.
- Złotko. Nie pamiętasz mnie ? – chytrze się uśmiechnął, a na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Nie za bardzo.
- A szkoda – wyszczerzył się i podszedł do mnie.
Najpierw objął mnie w talii, ale później zaczął zjeżdżać ręką co raz niżej. Kleił się do mnie, aż w końcu uderzyłam go prosto w twarz i warknęłam:
- Nie pozwalaj sobie.
- Uuuuuuuuu – tyle udało się usłyszeć od jego kolegów.
Wtedy do akcji wkroczył Zayn .
- Gdzie z tymi łapami ?! – krzyknął do Szatyna.
- Spadaj. Przepuść mnie do tej szmaty – wskazał na mnie.
Zrobiłam krok w przód, aby ponownie walnąć go w twarz, ale przeszkodził mi Mulat. Złapał moją rękę i wyszeptał w moją stronę:
- Ja się tym zajmę.
Wtedy Zayn zadał mu cios w szczękę, a następnie chwycił go gwałtownie za kołnierzyk od koszuli.
- Przeproś ją – warknął Malik.
- Dobra sory – wydukał Szatyn, a Zayn popchnął go na ziemię.
Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Kiedy już trochę oddaliliśmy się od tego nieszczęsnego miejsca, Mulat stanął naprzeciwko mnie, podniósł mój podbródek i spytał troskliwie:
- Nic ci nie jest ?
- Nie.
- To chodź – ruszył w stronę parku.
- Zayn – wyszeptałam, a on od razu odwrócił się w moją stronę.
- Tak ? – spytał, a w jego oczach ujrzałam iskierki szczęścia i nadziei.
- Dziękuję. No wiesz, za to że mnie broniłeś – uśmiechnęłam się. 
- Przecież wiesz, że na mnie zawsze możesz liczyć – przytulił mnie, a następnie pocałował lekko w czoło.
- Ekhem – usłyszeliśmy czyjeś chrząknięcie.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętych Juls i Nialla. Podeszłam do nich i przywitałam się.
- Mamy dla was genialną wiadomość – powiedział Horan, a na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Co się stało ? – spytał podejrzliwie Zayn.
- Julie może lecieć do Londynu. Jej brat dzisiaj był na obiedzie i zaproponował, że może się zająć Mają – Blondasek od razu nam wszystko wytłumaczył.
- Serio ? – te słowa skierowałam do Rudej.
- Taaak – krzyknęła zadowolona, a ja automatycznie się na nią rzuciłam.
Zaczęłyśmy razem skakać i piszczeć. Nie wierzyłam w to, że teraz może być tylko lepiej. Znowu wyjedziemy do Londynu i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Gdy już się opanowałyśmy, postanowiłyśmy, że wracamy do domu. Szliśmy cały czas się wygłupiając. Tak bardzo cieszyłyśmy się, że ponownie zobaczymy Anglię.
Po 5 minutach doszliśmy na miejsce, razem z Zaynem pożegnaliśmy się z Julie i Niallem. Weszliśmy do domu i Malik zasugerował, aby się teraz spakować. Tak też zrobiłam. Pobiegłam na górę, wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam wrzucać do niej wszystkie ciuchy. Włożyłam do środka także laptopa i inne urządzenia. Zasunęłam torbę i udałam się na dół. Zayn siedział już na kanapie.
- Tak szybko się spakowałeś ? – spytałam.
- Nie brałem dużo rzeczy – odparł.
Skierowałam się do kuchni i zrobiłam frytki. Nałożyłam je na talerz i zaniosłam do salonu. Pobiegłam jeszcze po ketchup, sól i picie. Wszystko położyłam na stoliku, przy którym siedział Malik. Usadowiłam się koło niego i powiedziałam:
- Jedz.
Wzięłam sól do ręki i chciałam posypać nią posiłek, ale Mulat krzyknął:
- Nieee ! Nie sól tego !
- Boo ? – spytałam zdezorientowana.
- Bo wtedy jest nie dobre.
- Że co ? Nie zjem frytek bez soli – powiedziałam oburzona.
W tym momencie Zayn chwycił pare do ręki, zamoczył je w ketchupie i powiedział:
- Otwórz buzię.
- Nieeeeee – protestowałam.
- No otwórz. Spróbujesz i sama się przekonasz.
- Nieee – jęczałam.
Wtedy Malik zaczął wpychać mi je do buzi. Broniłam się rękami jak tylko mogłam, ale niestety się nie udało. Zjadłam to co kazał, ale w tym momencie wpadłam na genialny pomysł. Wzięłam frytkę, sypnęłam ją solą i wyszczerzyłam się do Zayna.
***Oczami Zayna***
Gdy zobaczyłem jej chytry uśmiech to już wiedziałem co chcę zrobić.
- Otwórz buzię – usłyszałem jej delikatny głos.
Lubiłem w niej to, że w każdej wolnej chwili, droczyła się ze mną. Zaprotestowałem, dlatego, ku mojemu zdziwieniu, Meg wgramoliła mi się na kolana, siadając okrakiem. Próbowała wepchać mi jedzenie do buzi, ale ja nie dawałem za wygraną. Gdy już zaczęłam mnie prosić, uległem. Zjadłem to co kazała i skrzywiłem się.
- Słone – powiedziałem.
- Takie ma być – słodko się uśmiechnęła.
Nie zważając na konsekwencje, gwałtownie przysunąłem ją do siebie i złożyłem na jej ustach czuły pocałunek. Odwzajemniła go. Byłem wtedy najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi.
***Oczami Meg***
Chciałam, żeby w końcu zjadł tą frytkę, dlatego zaczęłam go prosić. Malik zlitowałam się nade mną, a ja zadowolona z siebie wyszczerzyłam się do niego. W tym momencie Mulat gwałtownie przysunął mnie do siebie i pocałował. Nie wiedziałam co robię, przez co odwzajemniłam to.  Poczułam jak Zayn się uśmiecha. Po chwili przygniótł mnie jego ciężar. Pocałunek stawał się co raz bardziej namiętny, ale wtedy na szczęście powrócił zdrowy rozsądek. Odepchnęłam Bruneta i podniosłam się do pozycji siedzącej. Mulat zrobił to samo, po czym spytał:
- Czemu przerwałaś ? Zrobiłem coś nie tak ?
- Nie Zayn. Po prostu to nie powinno się zdarzyć. Zapomnijmy o tym.
- Jak chcesz  -powiedział obojętnie , a w jego oczach było widać smutek – Włączę jakiś film – dodał.
Malik podszedł do DVD i włożył do środka płytę. Potem zgasił wszystkie światła i dosiadł się ponownie do mnie.
- Horror ? – spytałam niepewnie.
- Tak – wyszczerzył się.
- Zayn błagam cię nie. Zaświeć chociaż światło – jęczałam.
- Nie marudź. Kładź się – wskazał na swoje kolana.
Położył na nich poduszkę, a ja wygodnie się ułożyłam.
- Nie bój się. Jestem tutaj – usłyszałam przyjemny szept. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej hej hej . Dziękujemy za komentarze pod tamtym rozdziałem. To naprawdę dla nas dużo znaczy. Rozdział pisany przed chwilą na szybko, więc przepraszamy za błędy :) Love you ;*

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* 

środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 29 - Zayn: Something’s gotta give now Cause I’m dying just to make you see That I need you here with me now Cause you've got that one thing


***Oczami Meg***
Odblokowałam telefon i spojrzałam na ekran komórki. Odtworzyłam wiadomość, którą napisał mi Zayn…
,, Dalej uważasz, że jestem przystojny ? :D. xx ”
Przetarłam ręką oczy i jeszcze raz przeczytałam treść. Przecież rozmawiałam o nim z Riri, więc skąd on niby wie, że tak mówiłam ? Nie zastanawiając się wstukałam w komórkę:
„ Czyżbyś podsłuchiwał ? :P ”
Nie zdążyłam odłożyć telefonu, a Malik już mi odpisał:
,, Tak jakby. Nie gniewaj się . xx ”
Skoro on się ze mną bawi to postanowiłam wykorzystać jego broń.
„ No masz przechlapane kolego. Gniewam się i to bardzo. Branoc ”
Ułożyłam głowę wygodnie na poduszce i zamknęłam oczy. Myślałam nad moim życiem. Chciałam je przeanalizować, ale niestety Mulat mi przeszkodził.
,, Kolego? Tylko kolego ? :< ”
Gdy odczytałam smsa uśmiechnęłam się sama do siebie i po prostu odłożyłam komórkę na szafkę nocną. Po chwili już słodko spałam. W nocy obudziły mnie jakieś szmery z dołu. Podniosłam się trochę i próbowałam wybadać co to za odgłosy. Nagle po całym domu przeszedł ogromny huk. Wzdrygnęłam się i od razu rozbudziłam. Stanęłam pewniej na nogach i w ręce chwyciłam kij bejsbolowy. Zaczęłam po cichu się skradać w stronę kuchni. Gdy już byłam przy celu, szybkim ruchem zaświeciłam światło i wtedy oniemiałam. Zayn stał i patrzył na mnie. Opuściłam rezygnująco ręce i warknęłam:
- Co ty do cholery robisz o 3 w nocy ? Musisz tak hałasować ?
- Sory Meg – wydukał ledwo powstrzymując się od śmiechu. Kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Co ci tak wesoło ? Mam coś na twarzy ? – spytałam wkurzona.
- Nie. Co ty chciałaś z tym kijem robić? Hahaha- wybuchł śmiechem, a ja popatrzyłam na niego spod byka.
- Chciałam się obronić, gdyby ktoś mnie napad w moim własnym domu – odparłam zirytowana.
- Przecież masz mnie. Obroniłbym cię – wypiął dumnie klatę.
- Zayn, ja mówię poważnie. Odkąd śledzi mnie ten koleś w Londynie to ja już boję się sama zostawać w domu – wyżaliłam się.
- Spokojnie jestem przy tobie – podszedł do mnie i przytulił. Bez zastanowienia odwzajemniłam uścisk. Właśnie tego mi teraz było trzeba.
- Lepiej chodźmy spać – odezwałam się.
- Okay, ale pamiętaj – spojrzał na mnie z czułością – na mnie możesz liczyć – dodał.
- Dobrze wiedzieć. Dobranoc – rzuciłam szybko i pobiegłam na górę.
Malik bez zastanowienia ruszył za mną i tuż przed drzwiami mojego pokoju dorwał mnie. Objął mnie mocno w talii i uniósł lekko nad ziemią.
- Idziesz spać tak bez pożegnania ? – wyszeptał mi do ucha.
- Puść mnie – zaśmiałam się.
- Niee. Muszę ci zaśpiewać kołysankę – wyszczerzył się, a następnie wpakował się do mojego pokoju, niosąc mnie na rękach.
Po chwili leżałam już na swoim łóżku. Zayn podszedł i ułożył się koło mnie.
- Dobra, koniec wygłupów. Malik wypad ! Jest 3 w nocy – krzyknęłam.
Mulat puścił moją uwagę mimo uszu i zaczął śpiewać.
- Baby you light up my world like nobody else…
Moje powieki natychmiast zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa i tak po prostu po paru sekundach zasnęłam.
Rano obudziłam się dość wypoczęta. Otworzyłam oczy i rozglądnęłam się po pomieszczeniu. Nagle spostrzegłam, że Zayn leży koło mnie i słodko śpi. Zaczęłam głośno piszczeć i się wiercić, dzięki czemu miałam bliższe spotkanie z podłogą. Mulat się obudził i podparł na łokciach.
- Co jest ? – powiedział zaspany.
Gdy zobaczył, że leże na ziemi, momentalnie się zerwał z łóżka i pomógł mi wstać.
- Nic ci nie jest ? – spytał troskliwie.
- Nic. Możesz mi powiedzieć co robiłeś w moim łóżku ? – spojrzałam na niego.
- Yyyy..- podrapał się po głowie – Chyba zasnąłem u ciebie.
Popatrzyłam na niego jak na idiotę i złapałam w ręce jakieś ciuchy. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Założyłam to: 
a następnie wyprostowałam włosy i nałożyłam lekki makijaż. Zbiegłam na dół do kuchni, gdzie już czekał na mnie Mulat.
- Co chcesz na śniadanie ? – spytałam go.
- A co proponujesz ? – wyszczerzył się.
- Naleśniki ?
- Pewnie.
Zabrałam się więc za przygotowanie posiłku. 
***Oczami Julie***
Właśnie robiłam śniadanie. Gosposia ma akurat wolne, a dzisiaj na obiad przyjeżdża Kamil z Sylwią. Więc przygotowanie jedzenia przypada na mnie. Poszłam obudzić Maję, którą z wielkim trudem udało mi się zwlec z łóżka. Następnie udałam się do pokoju, w którym spał Niall.
- Horan ! Wstawaj ! Już dziesiąta ! – wydarłam mu się do ucha.
On jednak nie reagował. Matko, ale on ma głęboki sen. Zastosowałam więc inny sposób. Położyłam się koło niego i delikatnie ułożyłam swoją głowę na jego klacie. Palcami „chodziłam” po jego torsie i pocałowałam go w policzek. Następnie szepnęłam mu do ucha:
- Kochanie wstawaj. Zrobiłam Twoją ulubioną jajecznice.
W tym momencie blondyn otworzył jedno oko i cwaniacko się uśmiechnął.
- Znalazłaś dobry sposób, żebym się obudził, ale nie na tyle dobry, żebym wstał.
- Tak? – podniosłam jedną brew i zaczęłam go łaskotać.
Horan nie mógł zapanować nad śmiechem.
- Teraz to masz przechlapane – wyszczerzył się.
Siadł na mnie okrakiem i zaczął mnie łaskotać. Próbowałam się wyrwać, ale nie udało mi się to. Wiłam się ze śmiechu. Po jakiś 5 minutach zlitował się i przestał, ale dalej był w tej samej pozycji, czyli nade mną. Popatrzyłam w jego niebieskie oczy niczym ocean. Mój oddech był przyśpieszony. Powoli chłopak przybliżył się do mnie i zrobił mi malinkę na szyi. Naprawdę było to mega przyjemne. Następnie złożył na moich ustach pocałunek, który stawał  się coraz odważniejszy. W tej chwili usłyszeliśmy chrząknięcie. W drzwiach stała Maja, która ledwo powstrzymywała się od śmiechu.
- Nie mogę w to uwierzyć. Niall Horan i moja siostra, w moim łóżku? O matko ! – zaczęła zachowywać się jak nienormalna. – Dobra spokój! – skarciła się. – Chodźcie na śniadanie. A no i przepraszam, że wam przeszkodziłam, ale pukałam i nie dostałam żadnej odpowiedzi – powiedziała wesoło.
- Wow ! Ty umiesz mówić po angielsku ? – zdziwiłam się.
- Tak – zaśmiała się.
-  Jak pierwszy raz zobaczyłaś Nialla to nie wydusiłaś żadnego słowa.
- No wiesz to normalne, jak spotykasz swojego idola.
- Dobra. Już idziemy na śniadanie – powiedział Horan.
Zostaliśmy sami w pokoju. Spojrzeliśmy na siebie równocześnie i wybuchliśmy śmiechem.
- Dobra musimy wstawać – postanowiłam wstając z łóżka.
- Musimy? – blondyn chwycił mnie za nadgarstek.
Ja tylko pokiwałam twierdząco głową.
- A dasz buziaka? – spytał.
- Nie. Co za dużo to nie zdrowo – wstałam i wyszłam z pomieszczenia. – Za 3 minuty na śniadaniu ! – rzuciłam na koniec.

***Oczami Meg***
Gdy zjedliśmy, pozmywałam naczynia i dosiadłam się do Zayna, który oglądał jakieś durne seriale w telewizji. Wzięłam od niego pilot i zaczęłam skakać po kanałach. Nagle trafiłam na mecz piłki nożnej.
- No wreszcie coś normalnego leci – powiedziałam. Mulat spojrzał na mnie zdziwiony.
- Interesujesz się sportem ?
- Taak. Masz z tym jakiś problem ? – spytałam unosząc brwi.
- Nie, nie. Jakie dziedziny najbardziej lubisz ? – spytał.
- Najbardziej siatkówkę i nogę.
- Spójrz kto gra – wyszczerzył się.
- Polska i Anglia. Polska wygra.
- Ty chyba żartujesz.  Anglia wygra. Nie chcę cię urazić, ale w nogę to wy nie umiecie grać – powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Popatrzyłam na niego niedowierzając. Wstałam, złapałam poduszkę w ręce i podeszłam do niego. Uniosłam ją za siebie i odezwałam się:
- Odwołaj to co powiedziałeś.
- Prawda boli, nie ? – zaśmiał się.
Wtedy dostał prosto w twarz poduszką. W tym samym czasie oboje wybuchliśmy śmiechem. Malik chwycił mnie za biodra i pociągnął w swoją stronę. Po chwili rzucił się na mnie i zaczął gilgotać.
- Za..Zayn..Prze…Przestań, prosz..e cię – odpowiedziałam z przerwami na śmiech.
Po chwili się uspokoił i ponowiliśmy oglądanie meczu. Gdy już się skończył, byłam wkurzona.
- Polska przegrała – wyszczerzył się  - Masz coś jeszcze do powiedzenia na ten temat ?
- Anglii sprzyjało szczęście i tyle – stwierdziłam.
- Przecież ty sama nie wierzysz w to co mówisz – wytknął język.
- Dobra sam tego chciałeś. Już wiem gdzie dzisiaj popołudniu pójdziemy – uśmiechnęłam się chytrze do niego.
Malik spojrzał na mnie zdziwiony, ale po chwili poruszył zabawnie brwiami i spytał:
- Idziemy na randkę ?
- Chyba cię pogięło - odpowiedziałam rozbawiona.
Wstałam z kanapy i wyciągnęłam swój telefon. Wybrałam numer Juls, a po dwóch sygnałach odebrała:
- Halo ?
- Siema – przywitałam się.
- Za 10 sekund pod twoim domem – zachichotałam.
- Daj mi chociaż 30 – wybuchła śmiechem do słuchawki.
- No dobra. To do zaraz – cmoknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Z racji tego, że Julie mieszkała po drugiej stronie ulicy, pobiegłam jeszcze na górę i poprawiłam makijaż. Zbiegłam na dół i krzyknęłam:
- Zayn ! Zbieraj się ! Wychodzimy ! – chłopak momentalnie znalazł się koło mnie i zaczął zakładać buty.
- Myślałem, że dzisiaj posiedzimy w domu i spędzimy trochę czasu sami – wyszczerzył się – podeszłam do niego i popukałam go w głowę.
- Rusz się.
Zamknęłam jeszcze drzwi na klucz i skierowaliśmy na drugą stronę ulicy. Stojąc przed domem Julie, strasznie się niecierpliwiłam, więc zaczęłam skakać z nogi na nogę. Malik stał nieruchomo z rękami włożonymi do kieszeni spodni i patrzył na mnie z uśmiechem.
- No co ? – spytałam z pretensją.
- Nic. Coś się ich doczekać nie możesz.
- Bo na nią zawsze czekać trzeba – powiedziałam zirytowana, a Malik tylko do mnie podszedł i przytulił – Przestań już tak skakać – dodał.
Postaliśmy tak jeszcze z 5 minut, po czym wreszcie ujrzeliśmy rozbawioną parę.
- W końcu. Ileż można na was czekać ?! – wywróciłam oczami.
Niall zdziwił się na widok Malika, podobnie jak Juls. Oboje go uściskali na powitanie, a następnie zrobili to samo ze mną. Horan podszedł jeszcze na chwilę do mnie i powiedział na ucho:
- Widzisz. Mój plan jednak zadziałał. Zayn przyjechał po ciebie, więc chyba już wiesz kto cię kocha – w odpowiedzi tylko szturchnęłam go w ramię i razem wybuchliśmy śmiechem.
Malik popatrzył na nas dziwnie, ale my się tym zbytnio nie przejęliśmy. Ruszyliśmy do kawiarenki, która znajdowała się za rogiem. Zajęliśmy wolny stolik i zaczęliśmy rozmawiać:
- Jutro mamy samolot do Londynu. Jestem za tym, żeby już wracać – zaczął Horan.
Zayn od razu na mnie spojrzał. Po kłamstwie Nialla, myślał, że zostaję w Polsce na kilka miesięcy.
- To jak ? – spytał Mulat.
- Już się tak nie stresuj. Wracam do Anglii.
- Serio ? – ożywił się, a ja przytaknęłam mu głową.
Malik wstał, pociągnął mnie za rękę, a następnie przytulił i okręcił wokół własnej osi. Gdy już mnie postawił, przytknął nasze czoła i rzekł:
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Awww. Jakie to jest słooodkie – odezwała się Juls, po czym podparła głowę na rękach i wpatrywała się w nas z uśmiechem.
Usiedliśmy z powrotem do stołu, a Horan krzyknął.
- Yeaah baddy. Czyli jutro o 8 mamy samolot. Extra.
- Mamy mały problem – Ruda odezwała się cicho. Z jej głosu wyczytałam, że coś jest nie tak.
- Co jest ? – zmarszczyłam czoło.
- Nie mogę lecieć do Anglii. Mój tata dostał awans i wyjeżdża na dość długo.
- No i ? – nie wiedziałam co ma na myśli.
- Muszę zostać i opiekować się Mają. Ojciec nie dał mi innego wyboru. Już sam zdecydował.
- Ty sobie chyba żartujesz. Przecież nie polecę beż ciebie – wkurzyłam się.
- Nic na to nie poradzę – odparła.
- Pamiętasz jak bardzo chciałyśmy zamieszkać w Anglii ?! To było nasze marzenie od dzieciństwa. Londyn. Nowy świat. Nowi ludzie, a ty chcesz to teraz zniszczyć ?! – co raz bardziej wrzeszczałam.
Zayn położył rękę na moich plecach i zaczął nią delikatnie mnie gładzić, a po chwili rzekł:
- Mała, uspokój się. Jakoś sobie poradzimy i rozwiążemy ten problem – totalnie go zlekceważyłam.
- Przepraszam, że mam młodszą siostrę – krzyknęła z sarkazmem Juls i wywróciła oczami.
- Przestań tak gadać. Maja ma prawie 17 lat. My w tym wieku zamieszkałyśmy w Londynie ! Same !
- Dziewczyny, uspokójcie się – Zayn próbował załagodzić sytuację, ale totalnie mu to nie wychodziło.
- Maja to całkiem co innego. Ona jest kompletnie nieodpowiedzialna.
- Kochasz go ? – spytałam ją po polsku i wskazałam na Nialla, a Blondasek na mnie dziwnie popatrzył.
- Przecież wiesz, że tak.
- To wiedz, że jeżeli nie wyjedziesz do Londynu to go stracisz i już nie odzyskasz. Tylko, żebyś później do mnie nie przyleciała z płaczem – dalej mówiłam w moim ojczystym języku, a tymi słowami miałam zamiar sprowokować ją do znalezienia jakiegoś prostego wyjścia z tak trudnej sytuacji. Niestety się przeliczyłam. Juls chwyciła swoje rzeczy i opuściła kawiarenkę, w której obecnie się znajdowaliśmy. Horan spojrzał na nas przepraszająco i wybiegł za Juls. 
***Oczami Julie***
Wzięłam swoją torebkę i wybiegłam z lokalu. Wszyscy, nawet Meg są na mnie wściekli. Wiem, że powinnam im była wcześniej powiedzieć, ale nie wiedziałam jak. Do końca wierzyłam, że jednak uda mi się załatwić tą sprawę. Niestety nie udało mi się. Usiadłam na pobliskiej ławce, próbując się uspokoić. Ledwo powstrzymywałam fale łez. Ubrałam moje przeciwsłoneczne okulary i ruszyłam w stronę domu. Nie minęły 3 minuty, kiedy poczułam mocne pociągnięcie za rękę. Gwałtownie się odwróciłam i zobaczyłam Nialla.
- Może mi to wyjaśnisz?
- Ja powiedziałam wszystko na ten temat – próbowałam, aby mój głos brzmiał jak najbardziej naturalnie.
- Co teraz zrobimy? Co będzie z nami?! – zapytał zaniepokojony.
- Chodźmy tam usiąść – wskazałam na ławkę w parku.
- A co do nas… - zaczęłam, gdy usiedliśmy. – To nie mam pojęcia. Ty masz trasy koncertowe po całym świecie, a ja musze zostać tutaj. Może lepiej… - nie dokończyłam.
- Chcesz tak łatwo z nas zrezygnować?! – podniósł głos.
- Chciałam powiedzieć, że może lepiej jak to wszystko przemyślimy – powiedziałam spokojnie.
- Twoja odpowiedź jest jednoznaczna z zerwaniem – chłopak wstał i zaczął iść.
- Niall, ale… !!! – pobiegłam za nim.
- Nie odzywaj się do mnie ! Ja się o nas starałem ! Teraz napotkaliśmy jedną głupią przeszkodę, a ty chcesz to oddać walkowerem?!
- Niall to nie tak ! – wrzeszczałam.
- Zostaw mnie w spokoju !
***Oczami Zayna***
Razem z Meg zostaliśmy sami. Objąłem ją ramieniem, a jej głowę przycisnąłem do mojej klatki.
- Nie martw się. Julie na pewno z pomocą Nialla znajdzie wyjście z tej sytuacji.
- Nie mam zamiaru się martwić – odpowiedziałam, po czym wstała z krzesła i wyszła z kawiarenki.
Rzuciłem szybko jakieś pieniądze na stolik i pobiegłem za nią. Droga do domu była krótka. Kiedy już prawie byliśmy na miejscu, Meg skręciła w prawo, tym samym wchodząc w głąb parku. Zdziwiło mnie trochę jej zachowanie, ale wolałem się głupio nie odzywać. Jest teraz w takim stanie, że moglibyśmy się jedynie pokłócić. Po chwili Szatynka usiadła na pobliskiej ławce, a ja dosiadłem się do niej. Ku mojemu zdziwieniu Meg rzuciła mi się w ramiona. Z każdą sekundą dziewczyna wtulała się we mnie co raz bardziej. Bez zastanowienia objąłem ją ramieniem, pocałowałem w czoło i szepnąłem:
- Wszystko będzie dobrze. Jestem przy tobie.
***Oczami Julie***
Weszliśmy do domu. Niall przez całą drogę się do mnie nie odzywał i nadal nie miał zamiaru. W sumie się nie dziwie. Na jego miejscu pewnie zrobiłabym to samo. Spojrzałam na chłopaka. Niesamowite ile emocji można było wyczytać z jego twarzy. Smutek, zdenerwowanie, bezradność, bezsilność. Horan nawet na mnie nie spojrzał  tylko poszedł do swojego tymczasowego pokoju, jakim była sypialnia Mai. Zatrzasnął za sobą drzwi. Czemu ma do mnie żal? Przecież to nie ja wymyśliłam ten chory pomysł odnośnie zostania w Polsce. Znowu się pokłóciliśmy. Pierwszy raz odkąd, a raczej po mnie przyjechał. Czy on myśli, że ta sytuacja jest dla mnie łatwa? Cierpię tak samo jak on. Może nawet bardziej.
Zdjęłam ukochane czerwone trampki i poszłam wziąć prysznic. Puściłam zimną wodę, która chłodziła moje rozgrzane ciało. Niespodziewanie po moim policzkach spłynęło kilka pojedynczych łez. Próbowałam je powstrzymać, ale niestety się  nie udało. Oparłam się o  ścianę i powoli osunęłam się do pozycji siedzącej. Całe szczęście, że woda maskowała mój płacz. Czułam się bezradna. Tracę po raz kolejny osobę, którą kocham. To okropne uczucie. Niall powiedział, że nie walczę o nasz związek. Myli się, ale to nie jest takie łatwe jak się wydaje. Muszę podjąć dorosłą decyzję nawet jeśli będzie ona bardzo trudna. Nagle z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk pukania w drzwi. Dusząc się łzami ledwo udało mi się wydusić:
- Zajęte !
Wyszłam z kabiny, owinęłam się ręcznikiem i popatrzyłam w lustro. Wyglądałam okropnie. Cały makijaż rozmazany, oczy lekko podpuchnięte. Włosy w wielkim nieładzie. Wzięłam płyn do demakijażu i powoli zaczęłam zmywać czarne pozostałości tuszu do rzęs. Następnie wysuszyłam włosy i spięłam w wysokiego kucyka. Zrobiłam nowy, lekki make up i wyszłam z łazienki. Musze zrobić obiad dla gości. Na wymyślanie nie mam nastroju, więc zrobiłam zwykłą zupę  pomidorową. Na drugie danie pieczone nóżki z kurczaka, ziemniaki i sałatka. Włączyłam ESKA TV i zaczęłam gotować.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Woooow . Dziękujemy za ponad 9000 tysięcy wyświetleń. Jesteście po prostu niesamowici. Innych czytelników nie mogłyśmy sobie wymarzyć. Jeśli chcecie to zapisujecie się do obserwatorów, dla nas to wielka radość. No i teraz najważniejsze. Smuci nas to, że pod rozdziałem 28 jest tylko 6 komentarzy. Pod 27 było ich aż 12. Mamy nadzieję, że pod tym rozdziałem pobijecie swój dotychczasowy rekord :D <3 

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;*

środa, 25 lipca 2012

Rozdział 28 - I'll say that I hate a song Then you'll go request it the whole night long Some people say it's so wrong But even when we fight, it'll turn me on


***Oczami Julie***
- Niall? – wytrzeszczyłam oczy.
- Córciu TEN chłopak to do ciebie – podkreślił drugie słowo.
- Maja kurwa uspokój się ! – wrzasnęłam, a ta od razu ucichła. – Sorki – dodałam po chwili.
- Hej. Możemy pogadać? – spytał po angielsku Horan, a blondynka miała oczy jak dwie dwuzłotówki.
- Nie mamy chyba o czym rozmawiać – powiedziałam oschle, ale zaraz zmieniłam zdanie – No dobra. Daj mi chwilkę. Pójdziemy się przejść tylko, muszę się przebrać. A tak przy okazji to jest Maja moja siostra – wskazałam na zdezorientowaną dziewczynę.
- Hi ! I’m Niall.          
- Hi. – udało jej się tylko wydusić.
- Zaraz wracam – skierowałam słowa do blondyna i zostawiłam go  na pastwę losu  z moją zwariowaną rodzinką.
Szybko pobiegłam na piętro do mojego pokoju. Przebrałam dotychczasowy top na pudrową bluzkę i poprawiłam makijaż. Zbiegłam na dół, przerywając przy tym konwersację mojego taty z chłopakiem. Skierowaliśmy się razem z Niallem w kierunku wyjścia. Gdy tylko wyszliśmy na ulice chłopak od razu założył swoją ulubioną czerwoną czapkę i czarne okulary. Pewnie nie chciał, żeby ktoś go rozpoznał. W sumie to miał racje. Ale skąd on się tu wziął? Skąd wiedział, że tu jestem? Czemu tu przyjechał?
- Julie, ja… - nie dokończył.
- Co ty tu robisz? – spytałam w końcu.
- Ja przyjechałem tutaj, bo chce ci wszystko wytłumaczyć.
- My nie mamy o czym rozmawiać, tutaj nie ma nic do tłumaczenia. W ogóle skąd wiedziałeś, gdzie mnie szukać? – powiedziałam cicho. – Chodźmy tędy – nakazałam kierując się w stronę pola ze zbożem.
- Mam swoje sposoby – zaśmiał się, tym swoim nieziemskim śmiechem.
- Dobra, a tak naprawdę? Meg ci powiedziała? – dopytywałam.
- Nigdy się nie dowiesz. – posłał mi chytry uśmiech.
- To nie poprawia Twojej sytuacji – bąknęłam, po czym przyśpieszyłam.
Szliśmy tak w ciszy. Promienie słońca padały na zboże, dzięki czemu przybierało złotego koloru. Uwielbiałam za to Polskę. Za to, że mogłam znaleźć ciche miejsce, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał i gdzie można poić się pięknymi widokami.
- Julie… - blondyn złapał mnie za nadgarstek. Teraz staliśmy twarzą w twarz. Chłopak ściągnął okulary, po czym zaczął śpiewać piosenkę. Tą samą co pod moim oknem w Londynie. Cały czas patrzył prosto w moje oczy. Wzruszyłam się. Naprawdę. Miałam ochotę się w niego wtulić i nigdy go nie puszczać.
- Niall ja… - wydusiłam z siebie, ale on  mi przerwał.
- Juls kocham Cię. Przepraszam Cię za to, co powiedziałem. Naprawdę nie wiem co mną kierowało. Gdy zobaczyłam Ciebie u nas, kiedy Liam Cię pocałował… Czułem się rozdarty, rozumiesz? Zdałem sobie sprawę, że tracę mój sens życia, którym byłaś ty. Jeszcze to z Grześkiem… Wiem, że był Twoją wielką miłością i bałem się, że możesz do niego wrócić. On jest dla ciebie bardzo ważny, znacie się mase czasu. A… A ja jestem osobą z Mullingar, która zna Ciebie pare tygodni i zrozumiałem, jak bardzo jesteś dla mnie ważna. Wiem, że ja też nie jestem Ci obojętny. Przepraszam Cię, ale widziałem Twoje rysunki. Na wszystkich jestem ja. Wybacz mi wszystko co zrobiłem. Nie chciałem Cię zranić. – podniósł mój podbródek, a w moich oczach pojawiły się iskierki wzruszenia i radości.
- No zrobisz to? Pocałujesz mnie? – zaśmiałam się, na co on posłał mi wielkiego smajla. Przybliżył się do mnie, aż w końcu nasze usta złączyły się w nieśmiałym pocałunku. Złapał mnie w tali i przyciągnął mocno do siebie. Obydwoje uśmiechaliśmy się przez pocałunek, ale żadne z nas go nie przerwało. Ta chwila mogła by trwać wiecznie. Pewnie świetnie to wyglądało. Dwoje ludzi całujących się na środku pola ze zbożem przy zachodzącym już słońcu. Scena jak z filmu. Poczułam się jak księżniczka, która w końcu znalazła swojego księcia. Hm… dziwne porównanie, ale sami wiecie co miłość robi z człowiekiem.
 W końcu oderwaliśmy się od siebie. Wtedy zobaczyłam, że ktoś nas obserwuje. A raczej nie ktoś, ale zołza z mojego gimnazjum. Największa plotkara wszechczasów. Ale nie obchodziło mnie to. Założyłam Niallowi okulary, po czym wtuliłam się w jego tors i poszliśmy dalej.
- Ja Ciebie też kocham – dodałam cicho, na co Horan najwyraźniej się ucieszył.
Szliśmy tak w objęciu już prawie godzinę. Gadaliśmy na wszystkie tematy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Przerwał nam niestety dźwięk mojej komórki. Odczytałam więc wiadomość, która przyszła:
„ Hej Julie. Kim jest ten przystojniak, z którym się prowadzasz? Czemu ja nic o nim nie wiem? Jesteśmy przecież przyjaciółkami..”
Zaśmiałam się pod nosem. Najpierw ma czelność mnie szpiegować, a teraz to? Od kiedy tak w ogóle jesteśmy przyjaciółkami?
- Z czego się śmiejesz? – spytał niebieskooki.
- Z takiej jednej koleżanki. SMS-a mi napisała -  uśmiechnęłam się.
- A co takiego napisała?
- Em.. Nic ważnego, chodźmy – skierowaliśmy się w stronę rzeki.
Usiedliśmy na brzegu Dunajca i wtuleni w siebie podziwialiśmy zachód słońca.
- Pięknie tutaj, wiesz?
- Wiem. Dlatego tak kocham ten kraj – posłałam miły uśmiech, po czym po raz kolejny chłopak złożył pocałunek na moich ustach.
- A powiesz mi kto wydał gdzie jestem? Meg prawda?
- Yhm i jestem jej za to bardzo wdzięczny – zaśmiał się.
- Ja mimo wszystko też wiele jej zawdzięczam. A co u chłopaków?
- O dużo gadać. Ale po krótce patologia, jak zwykle. Zayn nie może żyć bez Meg. I takie tam. Sama się przekonasz jak wrócisz do Londynu – powiedział po czym usiadł za mną i mocno mnie przytulił, kładąc głowę na moim ramieniu.
Taak. Jeśli kiedykolwiek wrócę do Anglii. Już chciałam mu powiedzieć o wszystkim, ale stchórzyłam. Sama nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Siedzieliśmy tak, nie czując upływającego czasu, dopóki niegrzecznie przerwał nam dźwięk mojej komórki.
- Julie sorki, że przeszkadzam, ale wracajcie do domu. Zaraz kolacja – powiedziała niepewnie Maja.
- Jasne. A która już godzina? – spytałam wesoło.
- Już dochodzi ósma. – zaśmiała się.
- Już? Dobra, zaraz będziemy – rzuciłam szybko i rozłączyłam się.
- Musimy wracać – szepnęłam do ucha Niallowi.
- Musimy? – spytał niezadowolony.
- Musimy kolacja czeka – cmoknęłam go, po czym skierowaliśmy się w drogę powrotną.
***Oczami Meg***
… ja głośno westchnęłam i nacisnęłam na klamkę. Drzwi otworzyły się, a moim oczom ukazał się zgrabny korytarz. Nic się nie zmieniło – pomyślałam. Odłożyłam torby na dół i skierowałam się do kuchni.
- Mama ! – krzyknęłam uradowana. Moja rodzicielka spojrzała na mnie i szeroko się uśmiechnęła.
- Córciu ! – Obie wskoczyłyśmy sobie w ramiona.
- Ale się za tobą stęskniłam – wydusiłam.
- Ooo. Ja za tobą też. Niech ci się tu przyjrzę – powiedziała, po czym zaczęła oglądać mnie z każdej strony.
- Maaaaaamoo. – marudziłam.
- No nie wierzę, że moja córcia wróciła – ponownie mnie przytuliła.
- Przyjechałam tylko na pare dni.
- Domyśliłam się. Idź na górę i się odśwież, a ja zrobię ci obiad – odezwała się i pocałowała mnie w czoło.
Ucieszona pobiegłam po torby, a następnie jakoś wniosłam je do swojego pokoju. Odetchnęłam głośno i rzuciłam się na łóżko. Nic się tu nie zmieniło – powtórzyłam myśl. Zielone ściany, całe obklejone plakatami moich idoli. Tablica korkowa, na której widniały zdjęcia moich starych przyjaciół i mój skarb, który zostawiłam w Polsce. Kartka oprawiona w przeźroczystą antyrame, a na niej podpisy moich największych ulubieńców, czyli chłopaków, za którymi szaleje. Tak właśnie… Na papierze widniały autografy siedmiu członków sławnego, polskiego zespołu – AFROMENTAL. Razem z Juls szalejemy za nimi. Byłyśmy już raz na ich jednym koncercie i to było niesamowite. Jeśli miałabym porównać to co robią fanki na koncercie One Direction, a Afromentalu, to śmiało mogę powiedzieć, że miłośnicy brytyjskiego boysbendu śpią na występach. Natomiast koncerty mojego ukochanego zespołu są szalone, niewyobrażalne i pełne adrenaliny. Gdybym miała okazję zobaczyć ich jeszcze raz to nawet bym się nie zastanawiała. Z rozmyśleń wyrwał mnie krzyk mojej rodzicielki.
- Meg, kochanie, schodź już na dół. Obiad prawie gotowy.
Bez zastanowienia złapałam jakieś byle jakie ciuchy i wskoczyłam pod prysznic. Po jego skończeniu wcisnęłam się w ubrania , które wzięłam ze sobą, a następnie zbiegłam na dół. Usiadłam przy stole, a mama podałam mi jedzenie. Opowiedziałam jej trochę o Londynie i o tym jak mi się tam mieszka. Była bardzo szczęśliwa, że razem z Julie dajemy sobie same radę, bo to świadczy o tym, że jesteśmy już w pełni dojrzałe.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką ? – spytałam.
- No wiesz.. Dzisiaj miałam lecieć do Paryża, aby wybrać jakieś stroje na trasę koncertową Rihanny, ale nie chcę wyjeżdżać od razu kiedy ty przyjechałaś, dlatego ściągnęłam ją tutaj. Będzie u nas wieczorem i zostanie na pare dni. Poznałyście się już kiedyś, dlatego pomyślałam, że się ucieszysz – zasugerowała.
- No pewnie . Super – pisnęłam. Byłam jej ogromną fanką i zawsze kiedy się z nią widzę muszę jakoś opanowywać swoje emocje, a dobrze wiecie, że przy mnie to trudne do zrobienia. Ale jakoś dam radę, jak już kiedyś dałam, to teraz też dam.
- Mamo, ja lecę teraz na chwilę na miasto. Będę po południu okey ? – spytałam
- Pewnie. Masz tu pieniądze i kup sobie coś ładnego. Musisz dziś dobrze wyglądać przy Rihannie – uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję – powiedziałam, po czym ucałowałam ją w policzek. Pobiegłam na górę i przebrałam się w to . Złapałam jeszcze telefon i wsadziłam go do kieszeni, a następnie wyszłam z domu.
***Oczami Zayna***

Już od godziny pałętałem się po mieście bez żadnego celu. Musiałem trochę odreagować po wyjeździe mojej ukochanej osoby. Dlaczego ja nie mogę o niej przestać myśleć ?! Nie wiedziałem jej pare godzin, a ja już wariuje. Ciekaw jestem jak wytrzymam tych pare miesięcy bez niej. Nie wierzę w to jakim palantem byłem. Te bójki z Harrym, kłótnie, niedociągnięcia. To wszystko było w ogóle niepotrzebne. Już wiem jak z Meg trzeba postępować i chyba znalazłem sposób, aby ją zdobyć. Z zewnątrz jest twarda, ale tam w środku tkwi bardzo wrażliwa i bezbronna dziewczyna, dlatego właśnie muszę się z nią delikatnie obchodzić. Traktować ją jak jedyną księżniczkę na świecie. Jak osobę, która daje mi powietrze. No bo w końcu tak jest. Rozmyślając tak, właśnie znalazłem się koło mojego domu. Pchnąłem lekko furtkę i zrobiłem krok w przód. Następnie otworzyłem drzwi i wszedłem w głąb mieszkania. Ściągnąłem buty i rzuciłem je w jakiś kąt. Po chwili skierowałem się do salonu. Na kanapie siedział Harry. Od razu posmutniałem na myśl, że mój najlepszy przyjaciel się na mnie gniewa. Byłem wręcz tego pewny. W końcu gdyby on rzucił by się na mnie tak nagle i niespodziewanie, to też byłbym zły na niego. Musiałem coś z tym zrobić, dlatego podreptałem w stronę Loczka i usiadłem koło niego. Nawet nie zwrócił na mnie uwagi, tylko cały czas wpatrywał się w ekran telewizora. Opuściłem głowę i już miałem zrezygnować, kiedy nagle coś się we mnie zrodziło. Taka chęć naprawienia wszystkiego. Popatrzyłem na Stylesa i powiedziałem:
- Stary, serio cię przepraszam. Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale naprawdę tego żałuję.
-  Nagle teraz żałujesz? Było trzeba pomyśleć trochę wcześniej – odparł niezadowolony.
- Harry. Przecież wiesz, że jesteś dla mnie jak brat. Nie byłbyś zazdrosny gdybym to ja siedział wtedy z Meg i ją obejmował ? – spojrzałem na niego przenikliwie. Westchnął głośno i rzekł:
- W sumie to bym był i dlatego cię rozumiem. Jedna dziewczyna nie może rozwalić naszej przyjaźni – uśmiechnął się do mnie.
- Nawet tak wspaniała dziewczyna jak Meg – pogroziłem mu palcem.
- Nawet taka – powtórzył.
- Słuchaj mam pomysł. Nie rywalizujmy ze sobą aż tak bardzo. Po prostu niech każdy z nas się o nią łagodnie stara. Wybierze tego, którego kocha – wygłosiłem.
- Świetna myśl – przytulił mnie. W końcu wszystko zaczęło się układać. Pogodziłem się z przyjacielem i teraz jedyna rzecz to : ODZYSKAĆ MEG.
Wstałem z kanapy i złapałem za kluczyki. Po 10 minutach byłem pod domem Paula. Zgasiłem samochód, a następnie z niego wysiadłem. Podszedłem do drzwi i zapukałem w nie lekko. Otworzył mi je, jak zwykle uśmiechnięty, spory mężczyzna, który był naszym ochroniarzem. Odpowiadał także za sprawy organizacyjne.
- Siema – przywitałem się.
- Hej. Co cię do mnie sprowadza ? – spytał.
- Słuchaj muszę wyjechać do Polski. To poważna sprawa.
- Sory Zayn, ale nie ma mowy. Niall też tam wyjechał, a dobrze wiecie, że nie powinienem was tam puszczać.
- Ale Paul. Błagam cię. – prosiłem.
- Przykro mi.  Muszę odmówić.
- Byłeś kiedyś zakochany ? – zapytałem nagle.
- Tak. Jestem zakochany. Przecież niedawno byłeś na moim ślubie – zaśmiał się.
- Więc wiesz jak to jest tęsknić za osobą, na której ci zależy – powiedziałem a on się zamyślił.
- Po co chcesz tam dokładnie jechać ? – wypytywał.
- Muszę sprowadzić z powrotem do Londynu miłość mojego życia – uśmiechnąłem się blado.
- Chodzi o Meg ?
- Skąd wiesz ? – wytrzeszczyłem oczy.
- Przecież widzę jak na nią patrzysz – odparł usatysfakcjonowany.
- Więc sam rozumiesz.
- Dobrze możesz jechać…
- Super – przerwałem mu.
- Ale pod jednym warunkiem – dokończył.
- Jakim ?
- Masz wyjechać jeszcze dzisiaj i ją tu sprowadzić jak najszybciej, a potem macie żyć długo i szczęśliwie – pogroził mi palcem.
- Dzięki Paul. Jesteś najlepszy – uśmiechnąłem się – To ja uciekam. Do zobaczenia za pare dni – pomachałem mu i wyszedłem z domu.
Wsiadłem do samochodu i go odpaliłem. Po 10 minutach byłem na miejscu. Wbiegłem szybko do naszej willi i skierowałem się do mojego pokoju. Wyciągnąłem walizkę i wrzuciłem do niego byle jakie ciuchy. Spakowałem jeszcze laptopa, po czym w rękę chwyciłem telefon. Staszczyłem na dół bagaże i poszedłem do kuchni. Zadzwoniłem po taksówkę, a następnie wyciągnąłem z lodówki butelkę wody, z której upiłem łyk. Poszedłem do salonu gdzie siedział Lou i Liam.
- Chłopcy lecę do Polski. Wrócę za pare dni. I proszę nie pytajcie po co – odezwałem się
- Okey. Trzymaj się stary – Payne podbiegł do mnie i mocno przytulił. Po chwili Tomlinson mu zawtórował i zrobił to co przed chwilą Daddy.
Złapałem za torbę i wyszedłem z domu. Na zewnątrz stała już taksówka. Wsiadłem szybko do niej i podałem adres kierowcy.
- Na lotnisko proszę.
- Już się robi – odparł grzecznie.
***Oczami Meg***
Kręciłam się właśnie po centrum handlowym w celu zakupienia nowych ciuchów, ale niestety nic nie przypadało mi do gustu. Szłam, więc dalej kiedy nagle na wystawie zobaczyłam śliczną, miętową sukienkę. Bez zastanowienia weszłam do sklepu i poszłam ją zmierzyć. Była dobrze dopasowana do ciała, ozdobiona lekkimi falbanami. Sięgała do połowy uda, dzięki czemu wydłużała moje nogi.
Hmm.. Muszę ją mieć – pomyślałam. Chwyciłam ją ze sobą i podeszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Miałam zamiar kupić jeszcze buty do kompletu. Moją uwagę przykuły niesamowite klasyczne, zamszowe szpilki w kremowym kolorze. Popatrzyłam na nazwę sklepu, przez co na mojej twarzy pojawił się grymas. Był to najdroższy sklep w okolicy, nawet jak na mnie. Ubierają się tu same szychy, więc nie byłam pewna czy robię dobrze, ale wsunęłam się w głąb pomieszczenia. Automatycznie znalazłam się przy tym na czym mi zależało. Zmierzyłam buty i podeszłam w nich do lustra. 

Wyglądały nieziemsko. Zaczepiłam jedną pracownicę i spytałam:
- Przepraszam.. Ile kosztują te buty ?
- Chwileczkę. Muszę sprawdzić – odpowiedziała mile i popatrzyła na jakiś kod na opakowaniu, po czym powiedziała – 485 złoty.
Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Mama lubi kiedy przynoszę do domu rzeczy, które szybko się nie zniszczą, ale żeby za taką cenę ? Podziękowałam jej ładnie i wyjęłam kase z kieszeni. Miałam przy sobie jeszcze 600 zł, więc zdecydowałam się na ten zakup. Ponownie podeszłam do kasy, zapłaciłam i wyszłam. Nagle zachciało mi się pić, więc wstąpiłam do kawiarni i kupiłam małą butelkę wody. Spojrzałam na zegarek. Była już 18. Nie wiedziałam, że tyle czasu zleciało, dlatego wybiegłam na zewnątrz i złapałam pierwszą lepszą taksówkę. Po 15 minutach byłam pod domem. Weszłam do środka tylko na chwilę po czym wybiegłam do domu Julie. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi jej mieszkania i weszłam w głąb. Zawsze wchodziłam tutaj jak do siebie, podobnie jak Juls. Spędzałam tutaj nie raz więcej czasu niż w swoim domu, więc nie krępowałam się tutaj. Skierowałam się do kuchni i zobaczyłam, że Julie wraz z Niallem i Mają siedzą przy stole i jedzą kolację.
- Siema – rzuciłam do wszystkich, po czym przytuliłam siostrę Rudej.
- Yyyy.. Cześć. A co ty tutaj robisz ? – spytałam Julie.
- Taa fajnie. Widzę, że się za mną stęskniłaś – powiedziałam z sarkazmem po czym wywróciłam oczami.
- Stęskniłam się – wytknęła mi język, a Niall się wszystkiemu przyglądał.
Złapałam szybko kanapkę i posmarowałam ją nutellą. Ruda popatrzyła na mnie spod byka.
- No co ? – spytałam z pretensją – Głodna jestem- dopowiedziałam z wyrzutem.
Gdy już wszyscy zjedli, pozmywałam po każdym, a następnie usiadłam przed telewizorem. Maja poszła gdzieś spotkać się chyba z koleżanką, natomiast Juls i Niall dosiedli się do mnie. Ruda włączyła jakąś komedie i tak zaczęliśmy oglądać.
- Widzę, że wszystko okey ? – skierowałam te słowa do Horana, który obejmował moją przyjaciółkę.
- Zgadza się – wyszczerzył się do mnie – Ale niestety jestem bardzo zmęczony i idę się położyć – dodał po chwili. Julie wstała wraz z nim i poszła pokazać mu miejsce, w którym ma spać.
***Oczami Nialla***
Ruda zaprowadziła mnie do jednego z pokoi.
- Tu jest pokój Mai, ale możesz tu przenocować. Czuj się jak u siebie – dziewczyna mile się uśmiechnęła, po czym weszliśmy do pomieszczenia.
Ściany były koloru seledynowego, ale ledwo można było dostrzec barwę bo całe były ozdobione plakatami. Na pewno trochę niekomfortowo będzie mi się spało, bo pełno tu moich i reszty zespołu fotografii. Najbardziej jednak moją uwagę przykuła wielka mapa świata, która wisiała na ścianie. W nią powbijane były pinezki.
- Co to jest? – spytałem.
- To miejsca, w których byliście. Moja siostra ma świra na waszym punkcie. Zniszczyliście moją siostrę ! – zaśmiała się.
- Oj tam, oj tam. A ty też jesteś naszą zwariowaną fanką? – objąłem ją w tali.
- Szczerze? Wole inne klimaty, typu hip-hop – wytknęła język.
- A takie klimaty lubisz? – powiedziałem podnosząc jedną brew, po czym delikatnie ją pocałowałem.
Gdy się od siebie oderwaliśmy, ona szeroko się uśmiechnęła. Ale zaraz wróciła do wcześniejszej czynności tylko z tą różnicą, że robiła to coraz namiętniej. Moje ręce błądziły po jej całym ciele.
- Musze już iść – wymamrotała.
- Nie możesz tutaj zostać? A najlepiej spać? Łóżko jest duże – zaśmiałem się robiąc oczka ze Shreka.
- Nie mogę – próbowała się wyrwać z uścisku, ale nie udało się jej to. – Puścisz mnie? – spytała rozbawiona.
- Nie – pokręciłem przecząco głową.
- Bo? – podniosła jedną brew. Uwielbiam jak to robi.
- Bo nie dostałem całusa na dobranoc.
- A tamto?
- Tamto się nie liczy – zaśmiałem się, a ona przewróciła oczami.
Jednak po chwili złożyła na moich ustach krótki, ale czuły pocałunek. Popatrzyła mi głęboko w oczy i przygryzła dolną wargę.
- Dobranoc, słodkich snów – wyszeptała mi do ucha i wyszła, a ja opadłem na łóżko i głośno westchnąłem.
To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, zaraz po tym, w którym poznałem Julie. Naprawdę wątpiłem w to, że mi wybaczy. Juls jest naprawdę świetną dziewczyną i już nigdy jej nie zawiodę.
Wyciągnąłem telefon z mojej kieszeni i wybrałem numer Tommo. Po trzech sygnałach odebrał.
- Harry ! Gdzie są do cholery moje marchewki ! Ooo siema Niall.
- Siema. Widzę, że u nas po staremu – zaśmiałem się.
- Idioto przecież już je wszystkie zjadłeś! – usłyszałem w oddali głos Styles’a.
- To idź mi kup ! – wrzasnął rozbawiony Lou. – A jak Ci poszło? – te słowa skierował do mnie.
- Ta, to jest pierwsza rzecz, od bardzo dawna, którą nie spieprzyłem. Myślę, że nie długo wrócimy do UK. RAZEM – podkreśliłem ostatni wyraz.
- To gratuluje – zaśmiał się Tomlinson.
- Co u chłopaków?
- Hmm… U Harrego wszystko okay, mimo, że nie może się pogodzić z tym, że Meg wyjechała. Liam cały czas siedzi w pokoju, a Zayn… właśnie w tej chwili wyszedł. Bardzo dziwnie się zachowywał.
- Czy myślisz, że…. – nie dokończyłem.
- Tak sądzę.
- O kurde…
- Sory, ale musze kończyć. Harry próbuje rozpalić kominek, więc jest duże prawdopodobieństwo, że spali dom. Pewnie będzie chciał wzniecić ogień benzyną – zażartował. – Na razie – rozłączył się.
Ja oczywiście zacząłem się śmiać jak nienormalny i poszedłem wziąć krótki prysznic.
***Oczami Meg***
Gdy Julie wróciła z powrotem, usiadła koło mnie i wyłączyła telewizję. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem.
- Ja to oglądałam  - powiedziałam z wyrzutem.
- No dobra. Mniejsza z tym . Mów co się stało.
- A dlaczego miało by się coś stać ? – zapytałam zaskoczona.
- Przecież widzę. Jesteś jakaś nieswoja. Normalnie to byś mi już dom rozniosła – uśmiechnęła się mile, a ja strzeliłam focha – No mów.
- Bo …
- Kochasz Zayna ? – przerwała mi.
- Sama nie wiem. Chyba tak, ale nawet jeśli, to do Harrego czuję to samo – posmutniałam.
- Ouu. No to lipa. Nie wiedziałam, że w takim bagnie tkwisz – skrzywiła się.
- No dzięki – powiedziałam sarkastycznie.
- Posłuchaj mnie. Nie wiem jak rozwiązać twój problem, ale  to co teraz powiem może ci pomóc – uśmiechnęła się po czym zaczęła – Wydaję mi się, że kochasz tego, którego gdy całujesz świat się rozmywa, widzisz tylko jego, wiesz, że to ten którego masz całować do końca życia, czujesz, że to podarunek od losu, chce ci się śmiać i płakać. Jesteś szczęśliwa, ale jednocześnie boisz się go stracić - spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Wow Julie. To było.. wooow – nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Cieszę się, że pomogłam – odparła wesoło, a ja w podziękowaniu ją przytuliłam.
Cmoknęłam ją jeszcze w policzek i się pożegnałam. Wyszłam z jej domu i właśnie przechodziłam przez ulicę, kiedy zobaczyłam jakiegoś chłopaka w kapturze. Trochę się przestraszyłam, gdyż sylwetką przypominał mi tego kolesia, który śledził mnie w Londynie. Najdziwniejsze było to, że niósł ze sobą jakieś torby. Położył swój bagaż naprzeciwko mojej furtki. Przystanęłam lekko, ponieważ strach mnie sparaliżował. Na szczęście po paru sekundach ocknęłam się i ruszyłam dalej. Stanęłam za nim i powiedziałam:
- Mogę ci w czymś po..- chłopak odwrócił się przodem do mnie. Wtedy totalnie oniemiałam - Zaayn ?! – krzyknęłam.
- Meg ! – odparł wesoło, a następnie mocno się we mnie wtulił.
- Co ty tu robisz? – spytałam dalej tkwiąc w uścisku.
- Stęskniłem się. I postanowiłem sprowadzić miłość mojego życia do Londynu – wyszeptał mi do ucha – na te słowa przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
Malik chyba pomyślał, że jest mi zimno, dlatego przycisnął mnie mocniej do siebie. To co przed chwilą usłyszałam, nie dawało mi spokoju. I że to niby ja jestem tą miłością jego życia ? Nie mogło to do mnie dojść. W końcu odsunęliśmy się od siebie, a Mulat spojrzał mi głęboko w oczy i zaczął przysuwać swoją twarz do mojej. Wtedy w głowie pojawił mi się obraz Loczka. Od razu cofnęłam się krok w tył, a Zayn posmutniał.
- Zrobiłem coś nie tak ?! – spytał zrezygnowany.
- Pogadamy później. Najpierw musisz się wyspać.
- A znasz jakiś dobry hotel ? – spytał.
- Jaki hotel ? Śpisz u mnie. Mam dużo wolnych pokoi – odparłam.
- No to będzie ciekawie – wyszczerzył się, po czym otworzył furtkę i przepuścił mnie pierwszą.
Weszliśmy do środka, a następnie zaprowadziłam Zayna do, ładnie urządzonego, pokoju  z łazienką. Zostawiłam go tam, a sama zbiegłam na dół po schodach. Skierowałam się do salonu i jakby nigdy nic krzyknęłam:
- Mamo, mój kolega dzisiaj u nas przenocuje, okay ?
- Pewnie. Nie ma problemu.
Spojrzałam na kanapę i moje policzki od razu przybrały barwę lekkiego różu. Obok mojej opiekunki siedziała Rihanna, która zaraz się odezwała:
- Meg. No cześć mała, tyle czasu się nie widziałyśmy – brunetka wstała i podbiegła do mnie, po czym od razu mnie przytuliła i cmoknęła w policzek.
- Heej. Całkiem zapomniałam, że masz dzisiaj u nas być – odparłam.
Moja mama jest stylistką największych gwiazd całego świata, dlatego jestem przyzwyczajona do ich widoku. Ale nie do Rihanny. Zawsze byłam jej ogromną fanką i uwielbiam ją za to jakim jest człowiekiem. To dlatego w jej towarzystwie jest mi bardzo trudno opanować swoje emocje. No bo jak to brzmi. W moim domu siedzi Rihanna. Fakt, poznałyśmy się już kiedyś i dobrze się dogadywałyśmy, ale nie myślałam, że mnie zapamięta. W sumie to jestem córką jej stylistki, no, ale i tak jest to dla mnie niesamowite. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Riri.
- Niestety nie zagoszczę u was długo – zrobiła smutną minkę.
- Jak to ?
- Margaret nie powiedziałaś jej ? – te słowa Rihanna skierowała do mojej rodzicielki.
- Przecież miałaś zostać u nas na pare dni – wtrąciłam.
- Niestety plany się pozmieniały. Za godzinę mamy lot do Paryża. Przykro mi córciu. – powiedziała mama.
- Dobrze.. Rozumiem.
- Ale mówiłaś, że nocuje dzisiaj u was twój kolega, więc na pewno będziecie się dobrze bawić – Riri szturchnęła mnie łokciem i głupkowato się wyszczerzyła.
***Oczami Zayna***
Gdy Meg zeszła na dół, postanowiłem się wykąpać. Złapałem ze sobą jakieś czyste ciuchy i poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic po czym wbiegłem do pokoju i pędem rzuciłem się na łóżko. Chwyciłem telefon w rękę i wbiłem na twittera. Rzadko zdarza mi się odpisywać fanom na wiadomości z powodu braku czasu, dlatego teraz to zrobiłem. Gdy już skończyłem chciałem sprawdzić reakcje dziewczyn, którym odpowiedziałem. Każda z nich była wniebowzięta. Pisały tweety typu:
,, OMG. @zaynmalik mi odpisał. Nie wierzę.’’
‘’ @zaynmalik kocham cię. Sprawiłeś, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. ‘’
,, Spełniło się moje największe marzenie. Dziękuje @zaynmalik kocham cię. ‘’
Przyznam, że imponowało mi to, że każda dziewczyna wzdycha na mój widok, ale żeby robić takie wielkie halo z tego powodu, że im odpisałem ? Dla mnie to trochę dziwne, a dla nich chyba bardzo ważna rzecz. Z resztą nieważne. Follownąłem jeszcze pare osób i coś tweetnąłem, po czym postanowiłem zejść na dół. Gdy byłem na schodach usłyszałem czyjąś rozmowę. Usiadłem więc sobie wygodnie i zacząłem się przysłuchiwać. Wiem, że tak nie powinno się robić, ale słyszałem głos Meg, a chciałem wiedzieć o czym z kimś rozmawia. Może by mi to pomogło ją odzyskać. Wytężyłem słuch i już doskonale mogłem przysłuchiwać się ich wymianie zdań.
- Margaret nie powiedziałaś jej ?
- Przecież miałaś zostać u nas na pare dni.
- Niestety plany się pozmieniały. Za godzinę mamy lot do Paryża. Przykro mi córciu
- Dobrze.. Rozumiem.
- Ale mówiłaś, że nocuje dzisiaj u was twój kolega, więc na pewno będziecie się dobrze bawić.
- Bardzo śmieszne. On na pewno już śpi – po tych słowach spostrzegłem, że to Meg.
- A przystojny ? – spytała jakaś kobieta o znajomym mi głosie.
- Bardzo – usłyszałem ten przepiękny śmiech.
Nagle rozmowa ucichła, a do moich uszu doszedł głos zbliżających się kroków.  Automatycznie się zerwałem i pobiegłem na górę do pokoju, który wyznaczyła mi Meg. 
***Oczami Meg***
Gdy skończyłam rozmawiać z Riri, pożegnałam się z nią i z moją mamą, a następnie pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju Zayna i spytałam:
- Potrzebujesz czegoś ?
- Nie – odpowiedział.
- To jakby co jestem u siebie. Gdybyś chciał się czegoś napić to wszystko jest w kuchni. Nie krępuj się nikogo oprócz nas nie ma w domu – uśmiechnęłam się i wyszłam.
Pobiegłam korytarzem i po chwili byłam u siebie. Chwyciłam ze sobą piżamę, a następnie wzięłam szybko prysznic. Weszłam z powrotem do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Włożyłam słuchawki do uszu, podpięłam je do telefonu i zaczęłam słuchać. Gdy już usypiałam nagle usłyszałam głośny dźwięk, który oznaczał, że dostałam sms. Odblokowałam telefon i spojrzałam na ekran komórki. Odtworzyłam wiadomość, którą napisał mi Zayn…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siema, siema. Tu Ms.MALIK Oto rozdział 28 XD strasznie szybko to idzie. Nie mam dzisiaj w ogóle głowy do pisania wam tutaj poematów, dlatego tylko podziękujemy za taką ilość wejść i komentarzy. Zapisujcie się do obserwatorów. A teraz ważna sprawa. Zdjęcie sukienki pochodzi ze sklepu mojej mamy :D Wiec proszę go nie kopiować. I tak w ogóle stylizacje dziewczyn będą brane tylko z tego sklepu :D Nie zapomnijcie o konkursie na najlepszego bloga, dzięki takiemu konkursowi można naprawdę zareklamować swojego bloga, więc do roboty. Zgłaszać się możecie w notce niżej .Love you <3

...Because we love more than this...<3 

SEE YA ! ;* ^^