***Oczami Meg***
Julie,
wzięła do ręki różnego rodzaju pudry, podkłady, czy kredki do oczu i zabrała
się za robienie makijażu, zaś El chwyciła moją grzywkę zawijając i upinając
wsuwką. Z reszty włosów wyczarowała piękne i długie loki. Po mojej metamorfozie
spojrzałam w lusterko.
- Woow ! –
tylko tyle udało mi się wydusić.
- Nie ma za
co – powiedziały równo przez co wszystkie wybuchłyśmy śmiechem.
- Okay. To
teraz pora na Ciebie – wskazałam na lekko przestraszoną Julie.
Posłusznie
usiadła na krześle, a my zaczęłyśmy swoją magię. Tym razem fryzurą zajmowałam
się ja. Delikatnie uniosłam jej rudą grzywkę i natapirowałam ją, aby lekko się
uniosła. Na sam koniec wyprostowałam resztę włosów. Wyglądała ślicznie. Do tego
ten idealnie nałożony makijaż, który wykonała Elka. Gdy dziewczyna zobaczyła
swoje odbicie, oniemiała tak samo jak ja przed chwilą. Tym razem nadszedł czas
na miłość Tomlinsona.
- Twoja
kolej – odezwałam się po czym wraz z Juls uśmiechnęłyśmy się chytrze.
- Najpierw
idę pod prysznic – rzuciła, a następnie zniknęła za drzwiami, które po paru
minutach otworzyły się. Wyszła z nich Eleanor z gotową fryzurą na głowie. Włosy
zostawiła rozpuszczone, a niektóre
kosmyki pofalowała za pomocą prostownicy. Na koniec ubrałyśmy nasze eleganckie
sukienki. Ja ubrałam małą czarną, Juls biało-czarną, zaś Elką wskoczyła w szarą
kieckę z poszarpanym dołem. Każda z nas prezentowała się dość nieźle.
Popatrzyłam jeszcze raz w lustro, po czym uśmiechnęłam się sama do siebie. Po
trzech minutach usłyszałyśmy warkot silnika. Od razu ruszyłyśmy do okna, dzięki
czemu ujrzałyśmy długą limuzynę. Pisnęłyśmy z zachwytu, a następnie zaczęłyśmy
się uspakajać. Kiedy już w końcu się ogarnęłam popatrzyłam na dziewczyny, które
nadal nie mogły lekko przytłumić swoich emocji. Wybuchłam śmiechem przez co
ledwie usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i uchyliłam je. Stali
tam Lou, Liam i Harry. Dziewczyny natychmiast ruszyły do swoich panów, a ja
zaczęłam zamykać drzwi. Wtedy poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Odwróciłam
się i zobaczyłam uśmiechniętego Styles’a.
- Hej piękna
– szepnął mi do ucha.
- Cześć
przystojniaku – zaśmiałam się.
- Ślicznie
dziś wyglądasz.
- No wiesz.
Ty też nie najgorzej – wytknęłam mu język, a Loczek cmoknął mnie w policzek.
Złapał moją
rękę i zaprowadził do limuzyny. Jak przypadło na dżentelmena otworzył mi drzwi.
Wsunęłam się głębiej, do wnętrza eleganckiego pojazdu i z każdym się
przywitałam buziakiem. Kiedy moje usta muskały policzek Malika, ten chwycił
moją dłoń i szepnął mi do ucha:
- Pamiętaj.
Kocham Cię, dlatego nie rób głupstw – zlekceważyłam go i usiadłam obok Harrego,
który od razu objął mnie ramieniem i położył głowę na mojej.
- Nie
pomyślałeś może, że Meg nie chce, abyś się tak do niej kleił? – Zayn skierował
to pytanie do Loczka.
- Zajmij się
Perrie – odparł mile – a tak w ogóle nie widzę, żeby ta oto dama – wskazał na
mnie – skarżyła się.
- A może nie
chce się skarżyć, bo nie chce Cię urazić?! – krzyknął lekko zirytowany.
- Dobra
chłopaki. Spokój – nakazał Liam, a ja uśmiechnęłam się mile.
Na miejsce
dojechaliśmy po 30 minutach. Na samą myśl, że za pare minut mam wyjść na
czerwony dywan, robiło mi się słabo. Drzwi limuzyny otworzyły się,. Na pierwszy
ogień wysiedli Lou i El, potem Juls i Liam, Niall z Sydney, Zayn z Perrie, a na
końcu my, czyli ja z Harrym. W momencie kiedy wyciągnęłam nogę poza teren
samochodu, po moim ciele przeszedł dreszcz. Wtedy Loczek mocniej chwycił moją
rękę i uśmiechnął się do mnie zachęcająco. Pewna siebie ruszyłam na przód.
Harry i reszta udzielili po drodze kilka wywiadów i zrobili sobie pare zdjęć.
***Oczami Julie***
Byłam strasznie podekscytowana. Kiedy nadeszła
pora, aby wysiąść z pojazdu, byłam wręcz przerażona. Z jednej strony cieszyłam
się, że już nie muszę siedzieć w limuzynie, bo panowała tam dziwnie napięta
atmosfera, nie tylko pomiędzy Meg i Zaynem, ale także pomiędzy mną, a Niallem.
Gdy
znaleźliśmy się na czerwonym dywanie byłam wniebowzięta. Nigdy nie
pomyślałabym, że to takie wspaniałe uczucie, być w centrum uwagi tylu ludzi.
Chłopaki musieli udzielić parę wywiadów po drodze. Oni to mają naprawdę ciężkie
życie. Z tego powodu nie chciałabym być celebrytką. Przez cały czas trzymałam
się raczej z Meg i El. Chłopaki zajmowali się dziennikarzami, a „biedna” Sydney
i Perrie musiały się same odnaleźć. Chyba załapaliście ironię ? Ta… Już w
limuzynie Sydney działała mi na nerwy. Cały czas lepiła się do Niall’a jak mucha do
lepca. Cały czas się śmiali, a reszta nie miała pojęcia z czego. Naprawdę
myślałam, że nie wytrzymam, że zaraz wybuchnę. Całe szczęście Liam, mnie
uspakajał głaszcząc moją dłoń. Gdyby nie on, ta modeleczka, miałabym już
wydrapane te swoje śliczne niebieskie oczka. Chyba nie dziwi was moja reakcja.
Spróbujcie się wcielić w moją sytuacje. Musisz oglądać jak Twój chłopak
obmacuje się z jakąś debilką. To jest wkurzające. Jeszcze Niall się na to
wszystko godzi robiąc mi tym na złość.
Ale mniejsza
z tym. Ja, Meg i Eleanor zachwycałyśmy się, gdy weszliśmy do środka. Było
przepięknie. Sala udekorowana klasycznie i gustownie. Popatrzyłam na Meg, która
zabijała wzrokiem Zayn’a. No tak ona też jest w nienajlepszej sytuacji.
- Meg
chodźmy do łazienki. Musze poprawić makijaż – pociągnęłam ją za sobą.
- Okay.
Chłopaki zaraz wracamy.
Gdy
dotarłyśmy na miejsce, od razu skierowałam się w stronę lustra.
- Julie, przecież
ty masz w bardzo dobrym stanie makijaż. Co się dzieje? – przyjaciółka podeszła
do mnie i mnie przytuliła.
- A jak
myślisz? Muszę patrzyć jak ta, za
przeproszeniem, dziwka odbiera mi moje marzenia ! To jest nie fair. W jednej
minucie wszystko runęło cały mój świat ! Jaka ja byłam naiwna, że myślałam, że
on do mnie naprawdę coś czuje ! Jaka ze mnie idiotka !
- Juls !!!
Nie histeryzuj ! Ogarnij się ! Przyszłaś tutaj z Liam’em i na nim się skup !
Myślisz, że mi jest łatwo?! Otóż nie ! Ale mam zamiar to olać i nie przejmować
się Zayn’em ! I radze Tobie zrobić to samo jeśli chodzi o Niall'a! – krzyczała, a ja stałam nie
wiedząc co zrobić.
- Dziękuje –
przytuliłam się do niej – Dziękuje, że umiesz mnie ustawić do pionu.
- Nie ma za
co. Chodźmy bo Liam pewnie już Cię szuka – zaśmiała się, a ja przewróciłam
oczami.
Weszłyśmy
ponownie na sale. Podeszliśmy do naszych przyjaciół i zaczęliśmy rozmowę. W
końcu Harry z Meg poszli sobie gdzieś, tak samo jak reszta. Zostaliśmy tylko we
dwoje. Tylko ja i Payne.
- Chodź
muszę Cię komuś przedstawić – chłopak zabrzmiał dość tajemniczo.
- Ale o co
chodzi? – spytałam.
- Zobaczysz
– pociągnął mnie za sobą.
***Oczami Meg***
Gdy
weszliśmy do budynku, w którym impreza trwała w najlepsze, stanęliśmy całą
paczką i zaczęliśmy rozmawiać.
- I jak się
podoba? – spytał wesoły Lou.
- Jak dla
mnie extra – odparła Juls.
- Taaaa…
Mnie też pasują takie klimaty – odpowiedziałam.
Postaliśmy
tak chwilę, dopóki Harry nie porwał mnie do tańca. Zatopiliśmy się w rytmach
muzyki i szaleliśmy na parkiecie, aż w końcu puścili wolną piosenkę.
Popatrzyłam zmieszana na Styles’a, który od razu się wyszczerzył. Przyciągnął
mnie do siebie. Nieśmiało oplotłam jego szyję, przez co Harry wyczuł moją
niepewność. Wtedy jeszcze bardziej przycisnął mnie do siebie i… pocałował.
Odwzajemniłam to, a świat wokół zaczął wirować. Nagle poczułam, że jego usta
gwałtownie oderwały się od moich. Otworzyłam oczy i zobaczy łam Malika, który
gniewnie patrzył na Harrego.
- Miałaś nie
robić głupot ! – warknął wkurzony Mulat.
- Zayn,
zajmij się swoją dziewczyną i proszę Cię, daj nam spokój – odparłam.
- Perrie nie
jest moją dziewczyną, tylko koleżanką, a ty dobrze o tym wiesz – wymamrotał –
Nie rób głupstw – powtórzył i cmoknął mnie w policzek, po czym odszedł.
Podeszłam do
Harrego i wtuliłam się w niego.
- Co jest
kotku? – spytał zatroskany.
- Lubisz
mnie? – spytałam.
- Nie.
- Jestem dla
Ciebie ważna?
- Nie – powiedziałam,
a ja nie wierzyłam w to co przed chwilą usłyszałam.
Uwolniłam
się z jego ramion i chciałam odejść, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął
do siebie. Stykaliśmy się nosami, a nasze twarze dzieliły centymetry, kiedy
Harry powiedział:
- Nie lubię
Cię, tylko Cię kocham. I nie jesteś dla mnie ważna, tylko najważniejsza –
wyszczerzył się.
Uśmiechnęłam
się do niego i podarowałam mu buziaka w policzek.
- Ooo.
Reszta stoi z JB. Chodź, poznam Cię z nim – powiedział i pociągnął mnie za
sobą.
Podeszliśmy
do naszej bandy i stanęłam lekko zdezorientowana.
- Justin
Bieber? – spytałam.
***Oczami Julie***
Podeszliśmy
do grupki ludzi. W sumie kojarzyłam ich skądś, ale za nic nie mogłam
przypomnieć sobie skąd. Jakiś chłopak stał do nas tyłem, ale jak usłyszał
Liam’a odwrócił się do nas.
- O siema
Liam. Co tam? Gdzie masz zespół?
- Siema
Justin. A spoko. Chłopaki gdzieś się włóczą, a ja chciałbym Ci kogoś
przedstawić – wskazał na mnie.
Ja
oczywiście stałam ja wryta z otwartą buzią. Chyba się nie dziwicie? Przecież
nie na co dzień się widzi takie gwiazdy.
- Hej.
Jestem Justin, a ty jesteś…? – chłopak podał mi dłoń.
- Ja-a-a-a…
Jestem Julie – uśmiechnęłam się jak debilka.
- Miło mi
Cię poznać. Jesteś dziewczyną Liam’a? – zapytał.
- Nie, nie !
– ja i Payne zaprzeczyliśmy.
- Jesteśmy
przyjaciółmi – wyszczerzyłam się.
- Kurde,
Juls przepraszam Cię. Ale właśnie dostałam sms-a, że Simon jest tutaj i chce
nas wszystkich teraz zobaczyć. Zostałabyś z JB? – spytał Liam.
- Jasne nie
ma problemu – powiedziałam.
Gdy
zostaliśmy sami podeszliśmy do baru i zamówiliśmy dwa drinki.
- Od dawna
znasz ich? – pokazał na boysband.
- Hm… Od
początku wakacji – uśmiechnęłam się i upiłam łyk drinku, który był przepyszny.
- Czy ty nie
byłaś z Niall’em? – spytał prosto z mostu, a ja zakrztusiłam się napojem.
- A skąd to
wiesz? – spytałam zmieszana.
- Brukowce…
- zaśmiał się.
- A no tak.
Hm… Między nami to dawna sprawa – próbowałam zakończyć tamat.
- Dalej go
kochasz? – zachowywał się, jakby znał mnie od lat.
- Justin… To
skomplikowane… - kręciłam.
- Nie
czujesz się dziwnie, jak widzisz go z tą całą Sydney ? Dalej go kochasz prawda
?– na te słowa spuściłam głowę.
- Szczerze?
To ja sama nie wiem co czuje, czego chce i czego oczekuje – powiedziałam
oschle.
- Dać Ci
radę maleńka? Im szybciej zapomnisz o nim, tym lepiej dla Ciebie, on nie wróci
– popatrzył na Niall’a - A ty musisz dalej żyć i pokazać co cennego stracił, a
z czasem spotkasz kogoś wartego Ciebie. Nie chce stawać po kogoś stronie, bo
bardzo lubie Niall’a, ale już znasz moje zdanie, jeśli chodzi o tą sytuacje.
- Dobra
zmieńmy temat. Proszę – odwróciłam głowę.
- No to
opowiedz mi coś o sobie – chłopak posłał mi swój uroczy uśmiech.
- Hm..
Pochodzę z Polski. Mieszkam tutaj razem z moją przyjaciółką – powiedziałam.
- Wow.
Polska? Zawsze chciałem tam pojechać. A czym się interesujesz?
- Kocham
muzykę, w wolnych chwilach rysuje…
- Grasz na
jakimś instrumencie? Śpiewasz? – dopytywał.
- Na gitarze
– zaśmiałam się – Ale śpiewać to chyba nie umiem.
- To
zaśpiewaj coś – Justin nalegał.
- O nie,
nie…
- A znasz
moją nową piosenkę „ As long as you love me”?
- No jasne,
że tak, ale nie ma szans, żebym zaśpiewała.
- No dobra nie to nie – puścił mi oczko.
W tym
momencie podeszła cała nasza paczka. Niall, gdy zobaczył, że jego idol rozmawia
ze mną, nie był zbytnio zadowolony.
- Julie
idziemy zatańczyć? – spytał Liam.
- Jasne. –
wyszczerzyłam się. - Justin miło mi było Cię poznać – powiedziałam, po czym
poszłam razem z Payn’em.
Udaliśmy się
na środek parkietu. Akurat puścili Demi Lovato - Give Your Heart a Break.
Kocham tą piosenkę. Wtuliłam się w Payna i powoli tańczyliśmy.
- I jakie
wrażenia, po poznaniu Justina?
- Bardzo
miły jest. Naprawdę świetnie mi się z nim gadało – powiedziałam.
- O czym
gadaliście? – zapytał się.
- O
wszystkich i o niczym – zaśmiałam się.
- Mam być
zazdrosny ? – chłopak podniósł jedną brew.
- Liam,
wiesz przecież, że jesteśmy tylko przyjaciółmi – wysiliłam się na uśmiech.
- Może
faktycznie nic z tego nie wyjdzie, ale pozwól mi się poznać – z oczu chłopaka
wyczytałam nadzieję.
- Poznać
mnie zawsze możesz, ale tylko jako przyjaciółkę. Zobaczysz kiedyś spotkasz
swoją prawdziwą miłość i powinieneś w to wierzyć.
- Wierzę w
prawdziwą miłość. Ale po prostu nie wierzę, że przytrafi się mi – chłopak spuścił
głowę.
- A ja
inaczej uważam – powiedziałam.
Akurat wtedy
puścili piosenkę „Good Time” – Carly Rea
Jepsen. Puściłam oczko do Liam’a i zaczęliśmy tym razem szybszy taniec.
Naprawdę świetnie się bawiłam. Nie spodziewałam się, że chłopak umie tak dobrze
tańczyć. Kątem oka zobaczyłam dość wkurzonego Niall’a, który nam się bacznie
przypatrywał, ale ja postanowiłam to olać. Czas bardzo szybko nam zleciał. Niestety
musieliśmy już wychodzić. Ale za nim to nastąpiło chłopaki poszli szukać Meg i
Zayn’a. Tak właśnie. Gdzieś ich wcięło. Czekałam nieopodal wyjścia, kiedy ktoś
do mnie podszedł.
- Julie
Baker tak? – spytała kobieta.
- Tak. O co
chodzi?
- Jestem z
gazety „Heat”. Chciałam Ci zadać kilka pytań.
W tym
momencie zaświeciła się w mojej głowie lampka. No tak, przecież to jeden z tych
tabliodów.
- Ale w
jakiej sprawie? – zdziwiłam się.
- Chce się
zapytać o związek Twój i Niall’a Horan’a. Wiemy, że byliście razem, więc czemu
on przyszedł ze sławną modelką, zamiast z Tobą? Powodem tego była zdrada? –
kobieta cały czas dopytywała.
- Ja nigdy
nie byłam w związku z Niall’em. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Wiesz, że
w tej chwili możesz się zemścić na nim? Za to co Ci zrobił? Możesz przekreślić
jego karierę, jeśli tylko chcesz.
- Że co?
Przepraszam, ale powinna się pani wybrać do psychiatry…
***Oczami Meg***
- Justin
Bieber? – spytałam.
- Tak. We
własnej osobie – wyszczerzył się.
- Justin,
poznaj moją bardzo bliską przyjaciółkę Meg – odezwał się Harry.
- Miło mi –
odparł piosenkarz, po czym uścisnął moją dłoń.
W tym
momencie spostrzegłam, że innych gdzieś wcięło, więc przeniosłam wzrok na rozmawiającego Bieber’a wraz z Styles’em.
Nie jestem fanką Justina, ale byłam zaskoczona jego widokiem dlatego, że jest
sławny na skalę całego świata. Belieberki dały by sobie głowę uciąć, żeby móc
go zobaczyć. Wtedy doszłam do wniosku, że w życiu wszystko za łatwo mi
przychodzi. I to dzięki One Direction i mojej matce. Postanowiłam skorzystać z
oferty, którą zaproponowała mi koleżanka mojej rodzicielki. Dała mi szansę, aby
wyjechać do Brazylii, na półroczny staż w radio. To okazja, która już nigdy
mogła mi się nie przytrafić. Poza tym od teraz o każdą rzecz będę musiała
zawalczyć sama. Ciekawe tylko jak zareaguje na tą wiadomość Juls. Wszystkiego
dowiemy się później. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Harrego:
- Mała, ja
idę udzielić krótkiego wywiadu. Zostaniesz z Justinem?
- Pewnie –
uśmiechnęłam się.
- No to
zaraz wracam.
Styles
szybkim krokiem odszedł od nas i stanął koło dość wysokiego dziennikarza.
Mężczyzna zaczął zadawać mu pytania, a Harry na nie dumnie odpowiadał. Po
chwili zniknął mi z pola widzenia, dlatego przeniosłam teraz wzrok na
Bieber’a.
- No więc… -
odezwał się – Może mi coś o sobie opowiesz?
- A co
chcesz wiedzieć? – poruszyłam zabawnie brwiami.
- No to
może.. – zamyślił się – Powiedz mi skąd jesteś? Bo biorąc pod uwagę Twój
akcent, to dochodzę do wniosku, że na bank nie jesteś z Wielkiej Brytanii.
- Zgadłeś.
Pochodzę z Polski.
- Ooo… Z
Polski? Pełno tam moich fanów – wypiął dumnie klatę.
Dźgnęłam go
palcem w brzuch przez co gwałtownie się zgiął. Wtedy wybuchłam śmiechem, a on
uśmiechnął się do mnie figlarnie. Przysunął się bliżej i objął mnie ramieniem.
- Niezłe z
Ciebie ziółko – powiedział, nadal tajemniczo się uśmiechając.
- Czemu tak
myślisz? – wytknęłam do niego język.
- Mam swoje
powody.
W tym
momencie podszedł do nas Zayn, który widząc nas obejmujących się, wepchał się
między nas.
- Auuuuu –
jęknęłam – Uważaj trochę – powiedział zirytowana.
-
Przepraszam Cię kochanie – cmoknął mnie w policzek, , a ja spojrzałam na niego
jak na idiotę.
- Słucham? –
spytałam zdezorientowana.
- To wy
jesteście razem? – Justin był zdziwiony tak samo jak ja.
- Nie gadamy
tylko tańczymy – odparł Mulat, po czym pociągnął mnie za dłoń.
Stanęliśmy
na środku parkietu i z racji tego, ze leciała wolna piosenka, Malik objął mnie
w talii, a ja oplotłam swojego ręce wokół jego szyi.
- Co to
miało niby być?! – spytał poddenerwowany.
- O to samo
powinnam się spytać Ciebie.
- Dlaczego
Bieber Cię przytulał?
- Bo
rozmawialiśmy – odparłam.
- Czyli jak
my będziemy rozmawiać to ja też będę mógł Cię przytulać? – odezwał się z
wyczuwalnym sarkazmem.
- Ty już
dawno straciłeś ten przywilej.
- Bo?
- Domyśl się
– powiedziałam obojętnie.
- Wiem, że
między nami ostatnio jest źle, ale nie przekreślaj wszystkiego.
- Zayn !
Między nami nic nie było, nie ma i nie będzie – odparłam zirytowana.
- Ja Cię
kocham i tego nie zmienisz.
- To i tak
nie ważne.
- Jak to?
Nic to dla Ciebie nie znaczy? – spytał zmartwiony.
- Znaczy i
to dużo – gdy wypowiedziałam te słowa, Mulat natychmiast się rozweselił. – Ale
ty jedziesz w trasę, a ja także wybywam z Londynu – dokończyłam.
- Tylko mi
nie mów, że wracasz do Polski.
- Nie. Za
dwa dni wylatuje do Brazylii.
- Że co? –
odsunął się ode mnie, ale po chwili chwycił mnie za rękę i wywlekł na tyły
budynku.
- Teraz mów
wszystko od początku do końca.
- Koleżanka
mojej mamy zaproponowała mi staż w radio. Minusem jest tylko to, że musze na
jakiś czas wyjechać do Brazylii.
- Czyli na
ile? – spytał zestresowany.
- To nie
Twoja spra…
- Ile?!!! –
krzyknął.
- Nie drzyj
się na mnie !
-
Ile?!!!!!!!! – warknął jeszcze głośniej.
- Na pół
roku – odpowiedziałam obojętnie.
- Że co? Nie
pozwolę Ci.
- Zajmij się
swoim życiem – powiedziałam wkurzona.
-
Porozmawiamy o tym wieczorem.
- Jak to
wieczorem? – spytałam zdziwiona.
- Dzisiaj ja
i Niall musimy u was nocować. Nie wiesz o tym?
- Nie. Nie
wiem. I się nie zgadzam ! – krzyknęłam i wróciłam do środka.
Zaraz po tym
kiedy znalazłam się w środku dobiegł do mnie Tomlinson.
- Meg czekaj
!
- Tak?
- Słuchaj
mam prośbę. Może u was nocować Niall z Zaynem? To poważna sprawa.
- To znaczy
jaka? – uniosłam jedną brew.
- Wyjaśnię
Ci jutro. Powiedz czy się zgadzasz.
- No dobra.
- Super. To
zbierajmy się już. Harry czeka przy limuzynie.
Było tak jak
powiedział Louis. Styles stał koło luksusowego samochodu wraz z Juls i Liam’em.
Podbiegłam do nich. Wymieniłyśmy się z Julie przerażonymi spojrzeniami, ze
względu na dzisiejszą noc. Już wsiadłyśmy do środka kiedy ktoś nas zawołał.
- Meg, Julie
– odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy Bieber’a.
- Stało się
coś? – spytałam.
- Macie tu
bilety na mój jutrzejszy koncert, pod London Eye o 20. Chłopaki też są
zaproszeni ze swoimi towarzyszkami – uśmiechnął się.
- Dzięki –
odparła zadowolona Julie.
- Szykuję
dla was dwóch niespodziankę, więc mam nadzieję, że przyjdziecie – puścił mi
oczko.
- Jasne. To
do jutra – odezwała się Juls, po czym obie przytuliłyśmy go na pożegnanie.
Wskoczyłyśmy
do auta i ruszyłyśmy w stronę naszego domu. Przed nami ciężka noc.
~~~~~~~~~~~~
HEJ. BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAMY, ŻE TAK DŁUGO CZEKALIŚCIE NA TEN ROZDZIAŁ. NAPRAWDĘ CIĘŻKO NAM TERAZ, BO DUŻO NAUKI I W OGÓLE. PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ?
NO A TAK W OGÓLE NIALL DZISIAJ MA URODZINKI !!! WSZYSTKIEGO NAJ ;**!
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ^^ ;*



