...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

czwartek, 13 września 2012

Rozdział 34 - "What's mine is yours to leave or take What's mine is yours to make your own "


***Oczami Meg***

Julie, wzięła do ręki różnego rodzaju pudry, podkłady, czy kredki do oczu i zabrała się za robienie makijażu, zaś El chwyciła moją grzywkę zawijając i upinając wsuwką. Z reszty włosów wyczarowała piękne i długie loki. Po mojej metamorfozie spojrzałam w lusterko.
- Woow ! – tylko tyle udało mi się wydusić.
- Nie ma za co – powiedziały równo przez co wszystkie wybuchłyśmy śmiechem.
- Okay. To teraz pora na Ciebie – wskazałam na lekko przestraszoną Julie.
Posłusznie usiadła na krześle, a my zaczęłyśmy swoją magię. Tym razem fryzurą zajmowałam się ja. Delikatnie uniosłam jej rudą grzywkę i natapirowałam ją, aby lekko się uniosła. Na sam koniec wyprostowałam resztę włosów. Wyglądała ślicznie. Do tego ten idealnie nałożony makijaż, który wykonała Elka. Gdy dziewczyna zobaczyła swoje odbicie, oniemiała tak samo jak ja przed chwilą. Tym razem nadszedł czas na miłość Tomlinsona.
- Twoja kolej – odezwałam się po czym wraz z Juls uśmiechnęłyśmy się chytrze.
- Najpierw idę pod prysznic – rzuciła, a następnie zniknęła za drzwiami, które po paru minutach otworzyły się. Wyszła z nich Eleanor z gotową fryzurą na głowie. Włosy zostawiła  rozpuszczone, a niektóre kosmyki pofalowała za pomocą prostownicy. Na koniec ubrałyśmy nasze eleganckie sukienki. Ja ubrałam małą czarną, Juls biało-czarną, zaś Elką wskoczyła w szarą kieckę z poszarpanym dołem. Każda z nas prezentowała się dość nieźle. Popatrzyłam jeszcze raz w lustro, po czym uśmiechnęłam się sama do siebie. Po trzech minutach usłyszałyśmy warkot silnika. Od razu ruszyłyśmy do okna, dzięki czemu ujrzałyśmy długą limuzynę. Pisnęłyśmy z zachwytu, a następnie zaczęłyśmy się uspakajać. Kiedy już w końcu się ogarnęłam popatrzyłam na dziewczyny, które nadal nie mogły lekko przytłumić swoich emocji. Wybuchłam śmiechem przez co ledwie usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i uchyliłam je. Stali tam Lou, Liam i Harry. Dziewczyny natychmiast ruszyły do swoich panów, a ja zaczęłam zamykać drzwi. Wtedy poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego Styles’a.
- Hej piękna – szepnął mi do ucha.
- Cześć przystojniaku – zaśmiałam się.
- Ślicznie dziś wyglądasz.
- No wiesz. Ty też nie najgorzej – wytknęłam mu język, a Loczek cmoknął mnie w policzek.
Złapał moją rękę i zaprowadził do limuzyny. Jak przypadło na dżentelmena otworzył mi drzwi. Wsunęłam się głębiej, do wnętrza eleganckiego pojazdu i z każdym się przywitałam buziakiem. Kiedy moje usta muskały policzek Malika, ten chwycił moją dłoń i szepnął mi do ucha:
- Pamiętaj. Kocham Cię, dlatego nie rób głupstw – zlekceważyłam go i usiadłam obok Harrego, który od razu objął mnie ramieniem i położył głowę na mojej.
- Nie pomyślałeś może, że Meg nie chce, abyś się tak do niej kleił? – Zayn skierował to pytanie do Loczka.
- Zajmij się Perrie – odparł mile – a tak w ogóle nie widzę, żeby ta oto dama – wskazał na mnie – skarżyła się.
- A może nie chce się skarżyć, bo nie chce Cię urazić?! – krzyknął lekko zirytowany.
- Dobra chłopaki. Spokój – nakazał Liam, a ja uśmiechnęłam się mile.
Na miejsce dojechaliśmy po 30 minutach. Na samą myśl, że za pare minut mam wyjść na czerwony dywan, robiło mi się słabo. Drzwi limuzyny otworzyły się,. Na pierwszy ogień wysiedli Lou i El, potem Juls i Liam, Niall z Sydney, Zayn z Perrie, a na końcu my, czyli ja z Harrym. W momencie kiedy wyciągnęłam nogę poza teren samochodu, po moim ciele przeszedł dreszcz. Wtedy Loczek mocniej chwycił moją rękę i uśmiechnął się do mnie zachęcająco. Pewna siebie ruszyłam na przód. Harry i reszta udzielili po drodze kilka wywiadów i zrobili sobie pare zdjęć.

***Oczami Julie***

 Byłam strasznie podekscytowana. Kiedy nadeszła pora, aby wysiąść z pojazdu, byłam wręcz przerażona. Z jednej strony cieszyłam się, że już nie muszę siedzieć w limuzynie, bo panowała tam dziwnie napięta atmosfera, nie tylko pomiędzy Meg i Zaynem, ale także pomiędzy mną, a Niallem.
Gdy znaleźliśmy się na czerwonym dywanie byłam wniebowzięta. Nigdy nie pomyślałabym, że to takie wspaniałe uczucie, być w centrum uwagi tylu ludzi. Chłopaki musieli udzielić parę wywiadów po drodze. Oni to mają naprawdę ciężkie życie. Z tego powodu nie chciałabym być celebrytką. Przez cały czas trzymałam się raczej z Meg i El. Chłopaki zajmowali się dziennikarzami, a „biedna” Sydney i Perrie musiały się same odnaleźć. Chyba załapaliście ironię ? Ta… Już w limuzynie Sydney działała mi na nerwy. Cały czas lepiła się do Niall’a jak mucha do lepca. Cały czas się śmiali, a reszta nie miała pojęcia z czego. Naprawdę myślałam, że nie wytrzymam, że zaraz wybuchnę. Całe szczęście Liam, mnie uspakajał głaszcząc moją dłoń. Gdyby nie on, ta modeleczka, miałabym już wydrapane te swoje śliczne niebieskie oczka. Chyba nie dziwi was moja reakcja. Spróbujcie się wcielić w moją sytuacje. Musisz oglądać jak Twój chłopak obmacuje się z jakąś debilką. To jest wkurzające. Jeszcze Niall się na to wszystko godzi robiąc mi tym na złość.
Ale mniejsza z tym. Ja, Meg i Eleanor zachwycałyśmy się, gdy weszliśmy do środka. Było przepięknie. Sala udekorowana klasycznie i gustownie. Popatrzyłam na Meg, która zabijała wzrokiem Zayn’a. No tak ona też jest w nienajlepszej sytuacji.
- Meg chodźmy do łazienki. Musze poprawić makijaż – pociągnęłam ją za sobą.
- Okay. Chłopaki zaraz wracamy.
Gdy dotarłyśmy na miejsce, od razu skierowałam się w stronę lustra.
- Julie, przecież ty masz w bardzo dobrym stanie makijaż. Co się dzieje? – przyjaciółka podeszła do mnie i mnie przytuliła.
- A jak myślisz?  Muszę patrzyć jak ta, za przeproszeniem, dziwka odbiera mi moje marzenia ! To jest nie fair. W jednej minucie wszystko runęło cały mój świat ! Jaka ja byłam naiwna, że myślałam, że on do mnie naprawdę coś czuje ! Jaka ze mnie idiotka !
- Juls !!! Nie histeryzuj ! Ogarnij się ! Przyszłaś tutaj z Liam’em i na nim się skup ! Myślisz, że mi jest łatwo?! Otóż nie ! Ale mam zamiar to olać i nie przejmować się Zayn’em ! I radze Tobie zrobić to samo jeśli chodzi o Niall'a! – krzyczała, a ja stałam nie wiedząc co zrobić.
- Dziękuje – przytuliłam się do niej – Dziękuje, że umiesz mnie ustawić do pionu.
- Nie ma za co. Chodźmy bo Liam pewnie już Cię szuka – zaśmiała się, a ja przewróciłam oczami.
Weszłyśmy ponownie na sale. Podeszliśmy do naszych przyjaciół i zaczęliśmy rozmowę. W końcu Harry z Meg poszli sobie gdzieś, tak samo jak reszta. Zostaliśmy tylko we dwoje. Tylko ja i Payne.
- Chodź muszę Cię komuś przedstawić – chłopak zabrzmiał dość tajemniczo.
- Ale o co chodzi? – spytałam.
- Zobaczysz – pociągnął mnie za sobą.


***Oczami Meg***

Gdy weszliśmy do budynku, w którym impreza trwała w najlepsze, stanęliśmy całą paczką i zaczęliśmy rozmawiać.
- I jak się podoba? – spytał wesoły Lou.
- Jak dla mnie extra – odparła Juls.
- Taaaa… Mnie też pasują takie klimaty – odpowiedziałam.
Postaliśmy tak chwilę, dopóki Harry nie porwał mnie do tańca. Zatopiliśmy się w rytmach muzyki i szaleliśmy na parkiecie, aż w końcu puścili wolną piosenkę. Popatrzyłam zmieszana na Styles’a, który od razu się wyszczerzył. Przyciągnął mnie do siebie. Nieśmiało oplotłam jego szyję, przez co Harry wyczuł moją niepewność. Wtedy jeszcze bardziej przycisnął mnie do siebie i… pocałował. Odwzajemniłam to, a świat wokół zaczął wirować. Nagle poczułam, że jego usta gwałtownie oderwały się od moich. Otworzyłam oczy i zobaczy łam Malika, który gniewnie patrzył na Harrego.
- Miałaś nie robić głupot ! – warknął wkurzony Mulat.
- Zayn, zajmij się swoją dziewczyną i proszę Cię, daj nam spokój – odparłam.
- Perrie nie jest moją dziewczyną, tylko koleżanką, a ty dobrze o tym wiesz – wymamrotał – Nie rób głupstw – powtórzył i cmoknął mnie w policzek, po czym odszedł.
Podeszłam do Harrego i wtuliłam się w niego.
- Co jest kotku? – spytał zatroskany.
- Lubisz mnie? – spytałam.
- Nie.
- Jestem dla Ciebie ważna?
- Nie – powiedziałam, a ja nie wierzyłam w to co przed chwilą usłyszałam.
Uwolniłam się z jego ramion i chciałam odejść, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Stykaliśmy się nosami, a nasze twarze dzieliły centymetry, kiedy Harry powiedział:
- Nie lubię Cię, tylko Cię kocham. I nie jesteś dla mnie ważna, tylko najważniejsza – wyszczerzył się.
Uśmiechnęłam się do niego i podarowałam mu buziaka w policzek.
- Ooo. Reszta stoi z JB. Chodź, poznam Cię z nim – powiedział i pociągnął mnie za sobą.
Podeszliśmy do naszej bandy i stanęłam lekko zdezorientowana.
- Justin Bieber? – spytałam.

***Oczami Julie***

Podeszliśmy do grupki ludzi. W sumie kojarzyłam ich skądś, ale za nic nie mogłam przypomnieć sobie skąd. Jakiś chłopak stał do nas tyłem, ale jak usłyszał Liam’a odwrócił się do nas.
- O siema Liam. Co tam? Gdzie masz zespół?
- Siema Justin. A spoko. Chłopaki gdzieś się włóczą, a ja chciałbym Ci kogoś przedstawić – wskazał na mnie.
Ja oczywiście stałam ja wryta z otwartą buzią. Chyba się nie dziwicie? Przecież nie na co dzień się widzi takie gwiazdy.
- Hej. Jestem Justin, a ty jesteś…? – chłopak podał mi dłoń.
- Ja-a-a-a… Jestem Julie – uśmiechnęłam się jak debilka.
- Miło mi Cię poznać. Jesteś dziewczyną Liam’a? – zapytał.
- Nie, nie ! – ja i Payne zaprzeczyliśmy.
- Jesteśmy przyjaciółmi – wyszczerzyłam się.
- Kurde, Juls przepraszam Cię. Ale właśnie dostałam sms-a, że Simon jest tutaj i chce nas wszystkich teraz zobaczyć. Zostałabyś z JB? – spytał Liam.
- Jasne nie ma problemu – powiedziałam.
Gdy zostaliśmy sami podeszliśmy do baru i zamówiliśmy dwa drinki.
- Od dawna znasz ich? – pokazał na boysband.
- Hm… Od początku wakacji – uśmiechnęłam się i upiłam łyk drinku, który był przepyszny.
- Czy ty nie byłaś z Niall’em? – spytał prosto z mostu, a ja zakrztusiłam się napojem.
- A skąd to wiesz? – spytałam zmieszana.
- Brukowce… - zaśmiał się.
- A no tak. Hm… Między nami to dawna sprawa – próbowałam zakończyć tamat.
- Dalej go kochasz? – zachowywał się, jakby znał mnie od lat.
- Justin… To skomplikowane… - kręciłam.
- Nie czujesz się dziwnie, jak widzisz go z tą całą Sydney ? Dalej go kochasz prawda ?– na te słowa spuściłam głowę.
- Szczerze? To ja sama nie wiem co czuje, czego chce i czego oczekuje – powiedziałam oschle.
- Dać Ci radę maleńka? Im szybciej zapomnisz o nim, tym lepiej dla Ciebie, on nie wróci – popatrzył na Niall’a - A ty musisz dalej żyć i pokazać co cennego stracił, a z czasem spotkasz kogoś wartego Ciebie. Nie chce stawać po kogoś stronie, bo bardzo lubie Niall’a, ale już znasz moje zdanie, jeśli chodzi o tą sytuacje.
- Dobra zmieńmy temat. Proszę – odwróciłam głowę.
- No to opowiedz mi coś o sobie – chłopak posłał mi swój uroczy uśmiech.
- Hm.. Pochodzę z Polski. Mieszkam tutaj razem z moją przyjaciółką – powiedziałam.
- Wow. Polska? Zawsze chciałem tam pojechać. A czym się interesujesz?
- Kocham muzykę, w wolnych chwilach rysuje…
- Grasz na jakimś instrumencie? Śpiewasz? – dopytywał.
- Na gitarze – zaśmiałam się – Ale śpiewać to chyba nie umiem.
- To zaśpiewaj coś – Justin nalegał.
- O nie, nie…
- A znasz moją nową piosenkę „ As long as you love me”?
- No jasne, że tak, ale nie ma szans, żebym zaśpiewała.
-  No dobra nie to nie – puścił mi oczko.
W tym momencie podeszła cała nasza paczka. Niall, gdy zobaczył, że jego idol rozmawia ze mną, nie był zbytnio zadowolony.
- Julie idziemy zatańczyć? – spytał Liam.
- Jasne. – wyszczerzyłam się. - Justin miło mi było Cię poznać – powiedziałam, po czym poszłam razem z Payn’em.
Udaliśmy się na środek parkietu. Akurat puścili Demi Lovato - Give Your Heart a Break. Kocham tą piosenkę. Wtuliłam się w Payna i powoli tańczyliśmy.
- I jakie wrażenia, po poznaniu Justina?
- Bardzo miły jest. Naprawdę świetnie mi się z nim gadało – powiedziałam.
- O czym gadaliście? – zapytał się.
- O wszystkich i o niczym – zaśmiałam się.
- Mam być zazdrosny ? – chłopak podniósł jedną brew.
- Liam, wiesz przecież, że jesteśmy tylko przyjaciółmi – wysiliłam się na uśmiech.
- Może faktycznie nic z tego nie wyjdzie, ale pozwól mi się poznać – z oczu chłopaka wyczytałam nadzieję.
- Poznać mnie zawsze możesz, ale tylko jako przyjaciółkę. Zobaczysz kiedyś spotkasz swoją prawdziwą miłość i powinieneś w to wierzyć.
- Wierzę w prawdziwą miłość. Ale po prostu nie wierzę, że przytrafi się mi – chłopak spuścił głowę.
- A ja inaczej uważam – powiedziałam.
Akurat wtedy puścili piosenkę „Good Time” – Carly Rea  Jepsen. Puściłam oczko do Liam’a i zaczęliśmy tym razem szybszy taniec. Naprawdę świetnie się bawiłam. Nie spodziewałam się, że chłopak umie tak dobrze tańczyć. Kątem oka zobaczyłam dość wkurzonego Niall’a, który nam się bacznie przypatrywał, ale ja postanowiłam to olać. Czas bardzo szybko nam zleciał. Niestety musieliśmy już wychodzić. Ale za nim to nastąpiło chłopaki poszli szukać Meg i Zayn’a. Tak właśnie. Gdzieś ich wcięło. Czekałam nieopodal wyjścia, kiedy ktoś do mnie podszedł.
- Julie Baker tak? – spytała kobieta.
- Tak. O co chodzi?
- Jestem z gazety „Heat”. Chciałam Ci zadać kilka pytań.
W tym momencie zaświeciła się w mojej głowie lampka. No tak, przecież to jeden z tych tabliodów.
- Ale w jakiej sprawie? – zdziwiłam się.
- Chce się zapytać o związek Twój i Niall’a Horan’a. Wiemy, że byliście razem, więc czemu on przyszedł ze sławną modelką, zamiast z Tobą? Powodem tego była zdrada? – kobieta cały czas dopytywała.
- Ja nigdy nie byłam w związku z Niall’em. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Wiesz, że w tej chwili możesz się zemścić na nim? Za to co Ci zrobił? Możesz przekreślić jego karierę, jeśli tylko chcesz.
- Że co? Przepraszam, ale powinna się pani wybrać do psychiatry…

***Oczami Meg***

- Justin Bieber? – spytałam.
- Tak. We własnej osobie – wyszczerzył się.
- Justin, poznaj moją bardzo bliską przyjaciółkę Meg – odezwał się Harry.
- Miło mi – odparł piosenkarz, po czym uścisnął moją dłoń.
W tym momencie spostrzegłam, że innych gdzieś wcięło, więc przeniosłam wzrok  na rozmawiającego Bieber’a wraz z Styles’em. Nie jestem fanką Justina, ale byłam zaskoczona jego widokiem dlatego, że jest sławny na skalę całego świata. Belieberki dały by sobie głowę uciąć, żeby móc go zobaczyć. Wtedy doszłam do wniosku, że w życiu wszystko za łatwo mi przychodzi. I to dzięki One Direction i mojej matce. Postanowiłam skorzystać z oferty, którą zaproponowała mi koleżanka mojej rodzicielki. Dała mi szansę, aby wyjechać do Brazylii, na półroczny staż w radio. To okazja, która już nigdy mogła mi się nie przytrafić. Poza tym od teraz o każdą rzecz będę musiała zawalczyć sama. Ciekawe tylko jak zareaguje na tą wiadomość Juls. Wszystkiego dowiemy się później. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Harrego:
- Mała, ja idę udzielić krótkiego wywiadu. Zostaniesz z Justinem?
- Pewnie – uśmiechnęłam się.
- No to zaraz wracam.
Styles szybkim krokiem odszedł od nas i stanął koło dość wysokiego dziennikarza. Mężczyzna zaczął zadawać mu pytania, a Harry na nie dumnie odpowiadał. Po chwili zniknął mi z pola widzenia, dlatego przeniosłam teraz wzrok na Bieber’a. 
- No więc… - odezwał się – Może mi coś o sobie opowiesz?
- A co chcesz wiedzieć? – poruszyłam zabawnie brwiami.
- No to może.. – zamyślił się – Powiedz mi skąd jesteś? Bo biorąc pod uwagę Twój akcent, to dochodzę do wniosku, że na bank nie jesteś z Wielkiej Brytanii.
- Zgadłeś. Pochodzę z Polski.
- Ooo… Z Polski? Pełno tam moich fanów – wypiął dumnie klatę.
Dźgnęłam go palcem w brzuch przez co gwałtownie się zgiął. Wtedy wybuchłam śmiechem, a on uśmiechnął się do mnie figlarnie. Przysunął się bliżej i objął mnie ramieniem.
- Niezłe z Ciebie ziółko – powiedział, nadal tajemniczo się uśmiechając.
- Czemu tak myślisz? – wytknęłam do niego język.
- Mam swoje powody.
W tym momencie podszedł do nas Zayn, który widząc nas obejmujących się, wepchał się między nas.
- Auuuuu – jęknęłam – Uważaj trochę – powiedział zirytowana.
- Przepraszam Cię kochanie – cmoknął mnie w policzek, , a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
- Słucham? – spytałam zdezorientowana.
- To wy jesteście razem? – Justin był zdziwiony tak samo jak ja.
- Nie gadamy tylko tańczymy – odparł Mulat, po czym pociągnął mnie za dłoń.
Stanęliśmy na środku parkietu i z racji tego, ze leciała wolna piosenka, Malik objął mnie w talii, a ja oplotłam swojego ręce wokół jego szyi.
- Co to miało niby być?! – spytał poddenerwowany.
- O to samo powinnam się spytać Ciebie.
- Dlaczego Bieber Cię przytulał?
- Bo rozmawialiśmy – odparłam.
- Czyli jak my będziemy rozmawiać to ja też będę mógł Cię przytulać? – odezwał się z wyczuwalnym sarkazmem.
- Ty już dawno straciłeś ten przywilej.
- Bo?
- Domyśl się – powiedziałam obojętnie.
- Wiem, że między nami ostatnio jest źle, ale nie przekreślaj wszystkiego.
- Zayn ! Między nami nic nie było, nie ma i nie będzie – odparłam zirytowana.
- Ja Cię kocham i tego nie zmienisz.
- To i tak nie ważne.
- Jak to? Nic to dla Ciebie nie znaczy? – spytał zmartwiony.
- Znaczy i to dużo – gdy wypowiedziałam te słowa, Mulat natychmiast się rozweselił. – Ale ty jedziesz w trasę, a ja także wybywam z Londynu – dokończyłam.
- Tylko mi nie mów, że wracasz do Polski.
- Nie. Za dwa dni wylatuje do Brazylii.
- Że co? – odsunął się ode mnie, ale po chwili chwycił mnie za rękę i wywlekł na tyły budynku.
- Teraz mów wszystko od początku do końca.
- Koleżanka mojej mamy zaproponowała mi staż w radio. Minusem jest tylko to, że musze na jakiś czas wyjechać do Brazylii.
- Czyli na ile? – spytał zestresowany.
- To nie Twoja spra…
- Ile?!!! – krzyknął.
- Nie drzyj się na mnie !
- Ile?!!!!!!!! – warknął jeszcze głośniej.
- Na pół roku – odpowiedziałam obojętnie.
- Że co? Nie pozwolę Ci.
- Zajmij się swoim życiem – powiedziałam wkurzona.
- Porozmawiamy o tym wieczorem.
- Jak to wieczorem? – spytałam zdziwiona.
- Dzisiaj ja i Niall musimy u was nocować. Nie wiesz o tym?
- Nie. Nie wiem. I się nie zgadzam ! – krzyknęłam i wróciłam do środka.
Zaraz po tym kiedy znalazłam się w środku dobiegł do mnie Tomlinson.
- Meg czekaj !
- Tak?
- Słuchaj mam prośbę. Może u was nocować Niall z Zaynem? To poważna sprawa.
- To znaczy jaka? – uniosłam jedną brew.
- Wyjaśnię Ci jutro. Powiedz czy się zgadzasz.
- No dobra.
- Super. To zbierajmy się już. Harry czeka przy limuzynie.
Było tak jak powiedział Louis. Styles stał koło luksusowego samochodu wraz z Juls i Liam’em. Podbiegłam do nich. Wymieniłyśmy się z Julie przerażonymi spojrzeniami, ze względu na dzisiejszą noc. Już wsiadłyśmy do środka kiedy ktoś nas zawołał.
- Meg, Julie – odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy Bieber’a.
- Stało się coś? – spytałam.
- Macie tu bilety na mój jutrzejszy koncert, pod London Eye o 20. Chłopaki też są zaproszeni ze swoimi towarzyszkami – uśmiechnął się.
- Dzięki – odparła zadowolona Julie.
- Szykuję dla was dwóch niespodziankę, więc mam nadzieję, że przyjdziecie – puścił mi oczko.
- Jasne. To do jutra – odezwała się Juls, po czym obie przytuliłyśmy go na pożegnanie.
Wskoczyłyśmy do auta i ruszyłyśmy w stronę naszego domu. Przed nami ciężka noc.

~~~~~~~~~~~~ 
HEJ. BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAMY, ŻE TAK DŁUGO CZEKALIŚCIE NA TEN ROZDZIAŁ. NAPRAWDĘ CIĘŻKO NAM TERAZ, BO DUŻO NAUKI I W OGÓLE. PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ? 


NO A TAK W OGÓLE NIALL DZISIAJ MA URODZINKI !!! WSZYSTKIEGO NAJ ;**!

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ^^ ;*

środa, 5 września 2012

UWAGA ! WAŻNA INFORMACJA !

Hej hej. Tu Ms. Horan. Baaaaaaaaaaardzo was przepraszamy, ale niestety dzisiaj nie damy rady dodać rozdziału, ponieważ ja już mam dużo nauki, a Ms. Malik ma zepsutego kompa, więc nie było jak napisać rozdzialiku. Mamy nadzieję, że się nie gniewacie. Spodziewajcie się, że rozdział dodamy pod koniec tygodnia. Mamy na niego świetny pomysł... 

A więc...

SEE YA ! :* ^^

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 33 - "All that you want in under your nose You should open your eyes, but they stay closed, closed"


***Oczami Meg***

Wróciłyśmy do pozostałych, którzy byli rozbawieni całą tą sytuacją.
- Dobra, to ja porywam Meg. Idę ją odprowadzić do domu – oznajmił Zayn, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Meg, czekaj, chciałem cię cos zapytać – zaczepił mnie Harry.
- Tak ?
- Pójdziesz jutro ze mną na galę? Jako osoba towarzysząca?
- Pewnie – bez wahania się zgodziłam, a następnie pożegnałam każdego.
Kiedy w końcu znaleźliśmy się na trochę bardziej cichej ulicy, niż centrum samego Londynu Zayn zaczął rozmowę.
-To co teraz powiem, będzie dla mnie bardzo trudne. Ale proszę cię nie skreślaj mnie, okay ? – spytał.
- No przecież chyba nikogo nie zabiłeś, nie ? – zaśmiałam się. – Nie zabiłeś ? – spytałam podejrzanie.
- Nie, nie . Nic z tych rzeczy – uśmiechnął się smutno.
Staliśmy już pod furtką mojego domu, a Zayn kontynuował.
- Dzisiaj mieliśmy rozmowę z Paulem, ale nie przyniósł nam żadnych dobrych wieści, jak to zazwyczaj się zdarzało.
- To znaczy ? – pośpieszałam go.
- Muszę chodzić z Perrie. Dla mediów rozumiesz ? Chodzi o to, żeby poprawiła się moja reputacja. Wtedy jak widziałaś ją u mnie w łóżku, to do niczego nie doszło. To miało tak tylko wyglądać, żeby nawet chłopcy uwierzyli, że jestem z nią naprawdę – wyżalił się, a ja poczułam dziwne ukłucie w sercu.
- I po co mi to mówisz ? – spytałam obojętnie.
- Jak to po co ? Kocham cię i wiem, że ja tobie tez nie jestem obojętny.
- A niby skąd możesz to wiedzieć ?! Nie jesteś dla mnie obojętny , bo jesteś moim przyjacielem, ale nikim więcej. Chodź sobie z Perrie czy z kim tam chcesz – wybuchłam i już chciałam otworzyć furtkę, ale Zayn złapał mnie za rękę i powiedział:
- Nie mogę tego zmienić. To chora sytuacja, ale jak tylko poprawię swoją reputację to to skończę.
- Rzeczy, których nie możemy zmienić, zmieniają nas. Pamiętaj o tym – spojrzałam głęboko w jego oczy, po czym pobiegłam do domu. Poszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam.

***Oczami Julie***

Po spotkaniu z Afromental, Malik poszedł odprowadzić Meg do domu, a my udaliśmy się w dalszą drogę po Londynie. Oczywiście wydurnialiśmy się jak zwykle. Ja i Eleanor szłyśmy z przodu cały czas gadając. Właśnie przechodziliśmy koło jakiejś fontanny, kiedy usłyszałyśmy jakieś śmiechy. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków biegnących w naszą stronę. Jednak nie dostrzegłam Harrego.
- Ha ha chłopaki to była świetna akcja – śmiał się Lou.
- Może nam ktoś wytłumaczyć o co chodzi? – spytała Elka.
- Popatrz na Harrego – Liam pokazał palem, na idącego w naszą stronę, przemokniętego Stylesa.
- Zabije ! – chłopak wrzeszczał, a pozostali zostali uciekać.
- Co za dzieci – przewróciłam oczami i razem z brunetką zaczęłyśmy się śmiać.
Dalsza droga minęła nam nawet spokojnie. Jeśli w ogóle można powiedzieć, że Ci wariaci są spokojni. Spojrzałam na zegarek, który pokazywał północ.
- Ej ja musze wracać do domu – zaczęłam.
- Odprowadzę Cię – zgłosił się Niall, po czym wziął mnie za rękę.
Pożegnałam się z resztą i ruszyliśmy w stronę domu. Ja oczywiście cały czas gadałam jak najęta, ale chłopakowi nie przeszkadzało to. Jednak widać było, że czymś się martwi. Kiedy byliśmy niedaleko ulicy, na której mieszkam, chłopak pociągnął mnie w stronę ławki. Gdy na niej usiedliśmy, blondyn popatrzył mi głęboko w oczy, ale nie odezwał się ani słowem.
-  Niall… - przerwałam ciszę.
- Julie, nie mam pojęcia jak Ci to powiedzieć… – jego głos był przepełniony smutkiem.
- Niall… co się dzieje? Zaczynam się martwić.
- Jest coś co muszę Ci powiedzieć, tylko proszę nie przerywaj mi okay?
- Jasne. To o co chodzi? – uśmiechnęłam się mile.
- Pamiętasz jak Ci obiecałem, że Cię nigdy nie opuszczę? – kiwnęła twierdząco głową. – Co by było gdybym złamał tą obietnicę?
- Dobrze się czujesz? – zaśmiałam się, myśląc, że chłopak mnie podpuszcza, albo nad zwyczajniej sobie robi żarty.
- Nie, bo musimy z tym skończyć, na jakiś czas.
- Ale z czym?
- Z nami. Muszę chodzić z jedną modelką, dla rozgłosu… -  nie dokończył.
- Co?! – puściłam jego rękę i odsunęłam się od niego.
- To dla dobra naszego zespołu zrozum to – otworzyłam szeroko oczy, próbując zrozumieć co on przed chwilką do mnie powiedział.
- Życzę wam szczęścia – wstałam i odeszłam.
- Tylko tyle powiesz?! – chłopak krzyknął z mną, na co stanęłam i się odwróciłam.
- Tak. Idź do niej, a mnie zostaw w spokoju – powiedziałam spokojnie.
- Julie, ale pamiętaj, że zawsze będziesz dla mnie wszystkim.
- Ty też byłeś dla mnie wszystkim, ale teraz jesteś nikim ! – w moich oczach pojawiły się łzy.
- Obiecaj mi, że nigdy nie zapomnimy kim dla siebie jesteśmy, ile razem przeżyliśmy,  i ile jeszcze razy przejdziemy – podszedł do mnie.
- Żartujesz sobie? Już nie ma nas i już nigdy nie będzie. Nasz związek to przeszłość, a ja nie żyje wspomnieniami.
- Julie ! Ja cię kocham – po moich policzkach spłynęły łzy, więc odwróciłam głowę i szybko je wytarłam.
- Jakbyś mnie kochał, nie zostawił byś mnie dla pierwszej lepszej szmaty ! Walczyłbyś o nas, ale ja tego nie będę robiła za Ciebie ! Zapomnij o mnie ! – wrzasnęłam i wbiegłam do domu.
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Właśnie straciłam cząstkę mnie, która nigdy nie odzyskam. Skuliłam się i próbowałam powstrzymać kolejne łzy. W tej chwili zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, na którym wyświetliło się „Liam :**”. Przez chwilę zastanawiałam się czy odebrać, ale w końcu wcisnęłam zielony przycisk.
- Hej. Nie obudziłem Cię?
- Nie, coś się stało? – spytałam.
- Wiesz, bo jutro jest gala… I nie mam z kim pójść. Może wybrałabyś się ze mną? – zapytał z nadzieją Payne.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł…
- Julie, jesteś ostatnią deską ratunku – zaśmiał się.
- No… - zawahałam się. - Niech będzie. Pójdę z Tobą – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Okay, to zdzwonimy się jutro. Dobranoc – cmoknął i się rozłączył.

***Oczami Meg***

Rano obudziły mnie promienie słońca, wpadające przez uchylone okno. Przetarłam oczy i niechętnie wstałam z łóżka. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, a następnie zbiegłam na dół po schodach. Juls najprawdopodobniej jeszcze spała. Wyciągnęłam z szafki płatki, które wsypałam do małej miski, dolewając do nich zimne mleko. Po skończeniu posiłku wróciłam do pokoju. Popatrzyłam na zegarek. Była 13. Wytrzeszczyłam oczy. Dzień strasznie szybko mi leciał z racji tego, że wstałam w samo południe. Bez zastanowienia podbiegłam do szafki, wyciągnęłam czarne dresy i różową bluzkę, na której widniał ciasteczkowy potwór. Włożyłam na siebie wybrane ciuchy. Złapałam jeszcze telefon i słuchawki, a potem wyszłam z domu. W moich uszach właśnie rozbrzmiewała Nicki Minaj z kawałkiem ,, Pound the alarm ‘’. Rozciągnęłam się trochę, po czym pobiegłam w stronę parku. Dawniej cały czas ćwiczyłam, ale później jakoś przestałam. Przynajmniej dzisiaj mogłam chociaż na chwilę odpocząć od wszystkiego i wrócić do starych czasów. Uwielbiam ten stan – słuchawki w uszach, bieg przez park, dzięki czemu ciepły wiatr muska twoje policzki. Tak, zdecydowanie to lubiłam. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk komórki. Spojrzałam na wyświetlacz – 1 nowa wiadomość. Kliknęłam odczytaj.
,, Meg, możesz w końcu odebrać ten cholerny telefon?! Dzwonię do ciebie przez cały dzień. Martwię się o ciebie, jeszcze dzisiaj się nie odezwałaś. Daj mi szansę. Zayn xx ‘’
Przeleciałam wzrokiem po literkach, po czym przewróciłam oczami. W tym momencie ponownie zadzwonił mój telefon.
- Halo ?
- W końcu ! – krzyknął zirytowany Mulat.
- Nie drzyj się tak ! – odwdzięczyłam mu się tym samym.
- Czemu dzisiaj nie zadzwoniłaś, ani nic ? Ja tu odchodzę od zmysłów, myśląc co się dzieje.
- Nie powinno cie interesować co robię.
- Właśnie, że powinno i powiedz mi jeszcze, dlaczego zgodziłaś się pójść z Harrym na galę ? – spytał wyraźnie wkurzony.
- Bo mnie o to poprosił.
- Ale nie musiałaś się zgadzać – odparł urażony.
- To nie twoja sprawa. Ty na pewno weźmiesz sobie Perrie czy kogo tam chcesz – prychnęłam.
- Dobrze wiesz, że gdyby nie ustawka, to zaprosiłbym ciebie.
- I tak bym się nie zgodziła – wyśmiałam go, sama nie wiedząc dlaczego.
- Nie to nie.
- Wątpię, żebyś wtedy ustąpił. Założę się, że byś nalegał.
- Wcale nie jesteś taka wyjątkowa, więc dlaczego miałbym nalegać ?  - spytał widocznie zmieszany.
- Dlatego, że ci się podobam, poza tym skoro nie jestem taka wyjątkowa to daj mi wreszcie spokój ! – warknęłam po czym się rozłączyła.
Wróciłam do domu. W środku czekała już na mnie Juls z Eleanor. Umówiłyśmy się wczoraj, że na galę przygotujemy się razem, stąd jej wizyta u nas w domu. Kiedy dziewczyny mnie zobaczyły, momentalnie rzuciły się w moją stronę, przy tym mnie przytulając. Odwzajemniłam uściski.
- Dobra to jak ? Zaczynamy ? – zapytała Eleanor.
- Pewnie – odparłam.
- Idziesz na pierwszy ogień – Juls chytrze się wyszczerzyła.
- Oooo znam tą minę – pogroziłam jej palcem.
- No już nie przesadzaj. Chodź.
Ruda pociągnęła mnie za rękę. Po chwili stałyśmy w moim pokoju.
- To ty idź pod prysznic, a my ci wybierzemy sukienkę na dziś.
- O niee. Sukienkę ? – posmutniałam.
- To co ty chciałaś iść w tych dresach na galę, na której będą same sławne osobistości? – Juls gestykulowała.
- Dobra, zrozumiałam, mam ubrać sukienkę i szpilki – wywróciłam oczami.
Pobiegłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Włożyłam na siebie zwykły t-shirt i stare szorty. Wróciłam do dziewczyn, które stały już przy stoliku z grzebieniami i pudrami w ręce. Zaśmiałam się w duchu, wiedząc, że mam takie osoby przy sobie. Uśmiechnęłam się do nich promienie na co one odpowiedziały mi tym samym. Pędem usiadłam na krzesełku.

***Oczami Julie***

Obudził mnie hałas dochodzący z ulicy. No tak minus mieszkania w mieście. Popatrzyłam na zegarek który wskazywał 9. Tej nocy miałam bardzo dziwne sny, związane z Liamem i Niallem, ale nie mogę sobie ich przypomnieć. Może to i  lepiej? Meg jeszcze spała, więc poszłam po cichu do kuchni. Otworzyłam lodówkę, ale świeciły w niej pustki. Została tylko jakaś margaryna, mleko i pasztet. Blee nienawidzę go mimo, iż nie jestem wegetarianką. Pobiegłam szybko na górę i ubrałam jeansy oraz bluzę. Włożyłam jeszcze vansy i poszłam do supermarketu.
Chodziłam między regałami i zbierałam produkty do wózka. Jajka, ser, wędlina, mąka, cukier… Trochę za dużo tego, ale co poradzić, że w domu nie ma kompletnie nic? W między czasie zadzwonił mój telefon.
- Halo? – odebrałam.
- No czemu nie zadzwoniłaś?! – wrzeszczała Maja.
- Przepraszam Cię, kompletnie nie miałam do tego głowy – próbowałam się usprawiedliwić.
- Nie zadzwoniłaś przez Niall’a? – dopytywała.
- Nie no coś ty. Co ci przyszło do głowy? – próbowałam, aby mój głos brzmiał jak najbardziej pewnie.
- Mnie nie oszukasz. Przecież wiesz, że ja wiem wszystko co się dzieje u One Direction. Czemu wszyscy plotkują, że on spotyka się z jakąś modelką? – dopytywała, a w moim gardle stanęła wielka gula.
- Yy…. Musze kończyć Meg mnie woła – rozłączyłam się.
Stanęłam w kolejce do kasy i czekałam, aż będę mogła zapłacić za zakupy. Kiedy to już zrobiłam, szłam przez ulice cała obładowana reklamówkami. I wtedy na kogoś wpadłam. A raczej nie na kogoś, a na Liam’a. Całe szczęście nie opuściłam zakupów.
- Julie? Wow wiedziałem, że masz wilczy apetyt, ale żeby aż tak? – zaśmiał się, a ja zrobiłam to samo.
- A ty, gdzie idziesz? – zapytałam.
- No do domu, też byłem na zakupach – wskazał na dwie paczki chipsów. – Może Ci pomóc?
- Jasne. Pomocą dzisiaj nie pogardzę – powiedziałam i dałam mu kilka reklamówek.
- Jak się trzymasz? – spytał niepewnie.
- Jestem szczęśliwa. Z tego „szczęścia” to aż się skakać chce. Najlepiej z mostu lub pod pociąg.
- Nie mów tak ! – skarcił mnie.
- No wiesz głupie pytanie, głupia odpowiedź – bąknęłam pod nosem. – Dobra zmieńmy temat.
Od tego momentu, atmosfera się trochę rozluźniła. Przez całą drogę gadałam z Liam’em non stop o wszystkim i o niczym. Czułam, że jest on prawdziwym przyjacielem, jakiego teraz potrzebowałam. Odprowadził mnie pod dom i na pożegnanie dał mi całusa w policzek.
- To do wieczora. Przyjedziemy po was.
- Okay będę czekać.
Weszłam do domu i zrobiłam sobie śniadanie. Następnie poszłam do pokoju, aby wejść na neta. Oczywiście musiałam chwilę pogadać z Sylwią i Kamilem przez Skype’a. Wypytywali o podróż i czemu wczoraj nie zadzwoniłam. No wybaczcie, ale miałam ważniejsze plany. Już tylko czekałam na telefon od taty, bo tylko on jako jedyny jeszcze się ze mną nie skontaktował. Nie musiałam czekać długo bo po 15 minutach zadzwonił. Gadaliśmy jakieś 20 minut. Następnie położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się obudziłam była już 15. Szybko poszłam się wykąpać. Następnie  wsmarował w swoje ciało balsam i umyłam zęby. Za jakiś czas usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam na dół i je otworzyłam.
- Hej El – przywitałam się.
- No hej, jesteście gotowe na „salon urody”? – dziewczyna zaśmiała się.
- Ja prawie, ale nie wiem gdzie jest Meg. Wyparowała z domu jak spałam.
- A Niall się do Ciebie odzywał? – spytała niepewnie.
- Nie. Może to i lepiej? – powiedziałam, a do moich oczu napłynęły łzy.
- Nie płacz. On nie jest wart twojego cierpienia – przytuliła mnie.
- Przepraszam Cię, nie powinnam płakać – wytarłam ręką moje mokre policzki.
 - Łzy to nie wstyd. To oznaka, że Ci na kimś zależy.
- Już mi nie zależy. Chodźmy do kuchni. Chcesz się czegoś napić? – zmieniłam temat.
- Hm… Może wody?
Wtedy do domu wparowała zdyszana Meg. Rzuciłyśmy się na nią i poszłyśmy na górę. Wyjęłam wszystkie kosmetyki, a szatynka poszła się wykąpać. Razem z Eleanor przeglądnęłyśmy zarówno moją, jak i mojej współlokatorki szafę i wybrałyśmy kilka całkiem niezłych kiecek.
Kiedy Meg wyszła w końcu z łazienki i mogłyśmy się za nią zabrać. El zaczęła układać jej włosy, a ja zajęłam się makijażem. Nawet sprawnie nam to poszło, bo po trzydziestu minutach szatynka była już gotowa. Później była moja kolej i Eleanor. Gdy zrobiłyśmy się na bóstwo, poszłyśmy włożyć na siebie sukienki. Meg ubrała:

Ja ubrałam:


Do tego założyłyśmy oczywiście szpilki i pozostało nam tylko czekać, aż chłopaki po nas przyjadą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Mamy nadzieję, że rozdział wam się podoba. Baaaardzo prosimy was o komentarze, bo są dla nas bardzo ważne. Obiecujemy, że w następnym rozdziale będzie naprawdę ciekawie ;)

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 32 - "Is your heart taken Is there somebody else on your mind I’m so sorry, I’m so confused just tell me am I outta time?"

Bardzo ważne ! Myślimy nad skończeniem tej części bloga. Chcecie następną część ? Po prawej stronie macie ankiete więc głosujcie. 


***Oczami Julie***

Poranne promyki słońca obudziły mnie. Rozglądnęłam się wkoło i zobaczyłam Nialla siedzącego na fotelu, trzymającego w ręce mój skarb.
- Kto to jest Afromental?
- Uważaj bo zniszczysz – wyrwałam mu kartkę z autografami i przypięłam do tablicy korkowej. – To mój ulubiony zespół – wyszczerzyłam się.
- Ulubiony? Czy to nie jest ten co na plakacie?
- Tak to ten. Oni są zaj…., no bardzo fajni – zaśmiałam się.
- No a tak w ogóle to dzień dobry -  chłopak wstał.
- Dzień dobry – pocałowałam blondyna w policzek.
- Nie chce Cię martwić, ale za godzinę powinniśmy wyjechać na lotnisko.
- Że co?! Ja jeszcze nie jestem spakowana – zaczęłam latać po całym pokoju w poszukiwaniu mojej walizki.
- Dasz radę. Ja idę zrobić coś do jedzenia.
- Okay.
Zaczęłam szybko się pakować. Ciuchy, kosmetyczka, książki, laptop, ładowarka…. Ilości rzeczy nie było końca. Wszystko to zajęło mi około 30 min. Wzięłam ciuchy i poszłam się ogarnąć. Poranna toaleta, lekki makijaż i gotowe.
Pół godziny później Meg i Zayn już czekali na nas pod domem. Zabraliśmy wszystkie swoje bagaże, wsiedliśmy do taksówki i skierowaliśmy się na lotnisko. Przeszliśmy przez odprawę, a dwie godziny później zawitaliśmy do Londynu.

***Oczami Nialla***

Odwieźliśmy dziewczyny pod dom, a następnie pojechaliśmy do naszego kompleksu. Dotarłszy na miejsce, wyjęliśmy z Zaynem nasze torby i skierowaliśmy się w kierunku wejścia. Weszliśmy do przedpokoju. Akurat trafiliśmy na rozmowę reszty zespołu z Paulem.
- Musimy coś zrobić, żeby było o was głośniej – powiedział mężczyzna.
- To znaczy co? – spytał Liam.
- Już wam mówię. Bardzo dobrze, że Lou ma dziewczynę. Eleanor pasuje do Ciebie – zwrócił się  do Tommo. – Pasowałoby jeszcze, zrobić kilka ustawek. Myślałem o Niallu i Zaynie.
Wytrzeszczyłem oczy.
- Że co? – krzyknąłem.
- O… Nie słyszałem jak weszliście… – Paul uśmiechnął się do nas.
- Jakie ustawki ? Ja już skończyłem jedną z Perrie – wkurzył się Malik.
- Pasowałoby odnowić tą znajomość.
- Nie ma szans ! Pojechałem po Meg, a ty mi każesz z niej zrezygnować?! Przecież wiesz, że kocham ją !
- Zayn, spokojnie. Wiem, że Meg jest dla Ciebie ważna, ale musisz też pomyśleć o swoich przyjaciołach. Dzięki temu cały zespół skorzysta no i Little Mix też – powiedział menager spokojnym tonem.
- Ale wtedy strace Meg ! Nie rozumiesz tego?!
- Zayn ! To nie ode mnie zależy. To show biznes ! – mężczyzna podniósł głos.
Mulat strasznie się wkurzył. Rzucił torbę o podłogę i wyszedł na piętro do swojego pokoju, przy okazji trzaskając za sobą drzwiami. Ja nadal stałem w tym samym miejscu, próbując zebrać myśli.
- Niall, miałbyś ustawkę z naprawdę super dziewczyną…
- Z Julie? – spytałem próbując zrobić z Paula idiote.
- Nie… Z Sydney. Jest ona modelką – na te słowa Harry z Lou równocześnie zagwizdali, a ja spojrzałem na nich groźnie.
- Nie ! Ja już mam dziewczynę – sprzeciwiłem się.
- To ja odpowiadam za waszą karierę ! Przykro mi, ale nie ma żadnego „ale” ! Potrzebujesz sławy zarówno ty jak i Sydney ! Pójdziecie razem na najbliższą galę ! – rozkazał ochroniarz.
- Chyba śnisz – warknąłem.
- Niall, może faktycznie to nie jest zły pomysł. Co szkodzi spróbować? – włączył się do dyskusji Harry.
- Jak taki jesteś mądry to co ja mam powiedzieć Julie? Hm…? – syknąłem.

***Oczami Meg***

Razem z Juls wróciłyśmy do domu. Ledwo co weszłam do mieszkania, a już pobiegłam do swojego pokoju. Torby położyłam koło szafy, a następnie szybko wskoczyłam na łóżko. Ten lot strasznie mnie wykończył, dlatego mimo , że była godzina 12 to momentalnie zasnęłam. Obudziłam się o 14. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej ciuchy, układając w szafie. Bez zastanowienia wzięłam zimny prysznic, dzięki czemu trochę się rozbudziłam. Nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam włosy i włożyłam na siebie to:




Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Halo ? – odebrałam.
- Cześć mała – usłyszałam Zayna.
- Czemu cały czas mówisz do mnie mała ? – przewróciłam oczami.
- Bo lubię tak do ciebie mówić – zaśmiał się – z resztą nieważne. Masz dzisiaj czas o 20?
- A czemu pytasz ?
- Chciałem cię dzisiaj porwać na mały spacer.
- Spacer ? – zdziwiłam się.
- Tak. Ostatnio spędzamy ze sobą mało czasu – kręcił.
- Co ty gadasz Malik ?! – krzyknęłam rozbawiona – Przecież byłeś ze mną przez 3 dni w Polsce. Mów po co serio chcesz się spotkać.
- Muszę ci coś powiedzieć – przyznał smutno – I to nie będzie dla mnie łatwe. Boję się, że mnie znienawidzisz, ale to będzie trwało tylko pare tygodni – rzekł zrozpaczony.
- Ej Zayn. Wszystko gra ? – spytałam zaniepokojona.
- Spotkaj się ze mną. Proszę – nalegał.
- Jasne. Widzę, że to coś poważnego. To o 20 w parku.
- Nie – zaprotestował –Przyjdę po ciebie. Nie chcę, żebyś sama chodziła jak będzie ciemno.
- Dobra to pa – powiedziałam i rozłączyłam się.
Schowałam komórkę do kieszeni i zbiegłam na dół po schodach. Juls kręciła się gdzieś po kuchni, za to ja wygodnie ułożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Akurat leciał jakiś film akcji.
- I love it – powiedziałam sama do siebie.

***Oczami Julie***

Udałam się do swojego pokoju. Ledwo udało mi się dowlec moją walizkę do sypialni. Stanowczo za dużo rzeczy zabrałam. Postanowiłam wziąć długą, relaksującą, gorącą kąpiel. Wysuszyłam włosy i ubrałam się w :


W tym momencie zadzwonił telefon.
- Hej Julie. W końcu odebrałaś. Co się z Tobą działo? – po drugiej stronie usłyszałam głos Chrisa.
- Hej. No właśnie wróciłam z Polski.
- To znaczy, że teraz jesteś w Londynie? Może poszlibyśmy dzisiaj razem na lunch? – spytał, a ja w tej chwili poczułam głód.
- Jasne. To może w tej restauracji dwie przecznice od mojego domu?
- Pewnie. Będę tam za 20 minut.
- Okay. No to do zobaczenia – cmoknęłam w słuchawkę i się rozłączyłam.
Wskoczyłam pędem do łazienki i poprawiłam makijaż. A następnie wybiegłam z domu, kierując się w wyznaczone miejsce.
Na miejscu byłam po 15 minutach, a w środku czekał już na mnie Chris. Przywitałam się z nim, a następnie usiadłam naprzeciwko niego.
- Jak tam u Ciebie?
- A wszystko w porządku. Wyjazd do Polski mi pomógł – uśmiechnęłam się.
- Znowu uciekłaś ? – chłopak się zaśmiał.
- Tak, potrzebowałam tego.
- A jak tam sprawy z Niallem? – spytał niepewnie.
- Wszystko dobrze, wróciliśmy do siebie – wyszczerzyłam się, a chłopakowi od razu zrzedła mina.
- Mam nadzieje, że Cię nie zrani. Bo będzie miał ze mną do czynienia  – wymusił u siebie uśmiech.
- Nie martw się – wzięłam go za rękę. – Nie zrani mnie.
- Jeśli tak uważasz… – chłopak odsunął swoją dłoń – To co zamawiamy?
- Ja sałatkę grecką i do tego sok.
Lunch upłynął nam w dobrym humorze. Później poszliśmy pospacerować po Londynie, ja za starych czasów. Udaliśmy się pod Big Bena, Tower of London. To miasto chyba nigdy mi się nie znudzi. Ma taki swój magiczny urok. Sądzę, że jest nawet bardziej romantyczne niż Paryż. Po kilku godzinach Chris odprowadził mnie pod dom. Udałam się od razu do mojego pokoju i włączyłam facebooka.
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer ! – darła się Meg.
- Okay ! – odkrzyknęłam.
W tym momencie dostałam SMS’a.

„Hej kochanie ;** Stęskniłem się za Tobą. Widzimy się? Niall. ”

„Jasne tylko o której i gdzie? Julie. Xoxo”

„ U nas w domu za 30 minut. Chłopaki wypożyczyli jakiś fajny film”

„ Dobra ;) Do zobaczenia ;**”

***Oczami Meg***

Zaczęłam oglądać. Film był niesamowity. Chyba najlepszy jaki przykuł moją uwagę w ostatnim czasie.  Gdy już dobiegł końca, wstałam i skierowałam się do kuchni. Ruda chyba była u siebie na górze i rozpakowywała swoje rzeczy. Z resztą nieważne. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam składniki odpowiednie do zrobienia naleśników. Do miski wbiłam jajko, nalałam mleka, wsypałam trochę mąki, a na końcu wszystko zmiksowałam. Kucnęłam, aby z szafki wygrzebać patelnie. Po paru minutach się udało. Wzięłam się za smażenie. Poszło mi dość sprawnie. Gotowe naleśniki posmarowałam nutellą, a następnie ułożyłam na talerzu. Na sam koniec wyciągnęłam z lodówki bitą śmietanę i ozdobiłam nią moją kolacje. Usiadłam do stołu i wszystko wchłonęłam w natychmiastowym tempie. Pozmywałam po sobie i spojrzałam na chaos panujący w kuchni. Jajka porozbijane na podłodze, rozlane mleko na blatach
– Taa cała ja – pomyślałam.
Chwyciłam do ręki ściereczki i sprawnie ogarnęłam pomieszczenie. Spojrzałam na zegarek, wiszący w kuchni. Była 19:55, więc Zayn lada moment miał tu być. Pobiegłam szybko na górę i wleciałam pędem do łazienki. Poprawiłam lekko makijaż i przeczesałam ręką włosy. Wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Przechodząc obok pokoju Juls krzyknęłam:
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer.
- Okay – odkrzyknęła.
Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi.
- Hej – cmoknęłam go w policzek, tym samym się z nim witając.
- I jak gotowa ? – wyszczerzył się.
- Tak.
Wyszliśmy za furtkę i skierowaliśmy się w stronę parku.

***Oczami Julie***

Miałam tylko pół godziny do wyjścia, więc poszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. Całe szczęście mój makijaż nie był tak bardzo zniszczony, więc zostawiłam go w takim stanie. Zeszłam na dół i ubrałam trampki. Postanowiłam nie wzywać taksówki tylko iść pieszo. Po 20 minutach doszłam do willi chłopaków. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi się uchyliły, a za nimi stał Liam. Gdy mnie zobaczył, zmieszał się lekko, a po chwili uśmiechnął.
- Hej – pocałowałam go w policzek.
- Siemka – wyszczerzył się. – Wchodź.
Weszłam do środka. W domu jak zwykle były tłumy.
- O Julie przyszła – Lou podbiegł do mnie i mocno przytulił, że prawie się wywaliłam.
- Lou, też się cieszę, że Cię widzę, ale możesz mnie tak nie ściskać? – zaśmiałam się.
- No właśnie. She’s mine !!! – wybuchnął śmiechem Niall. – Cześć piękna – Horan podszedł do mnie.
- Cześć kochanie – cmoknęłam go w usta.
Później przywitałam się z Harrym. Wtedy do kuchni weszła jakaś brunetka.
- A no właśnie Julie, poznaj Eleanor, moją dziewczynę.
- O hej. Miło mi Cię poznać. Lou baaaaaaaaaaaaardzo dużo o Tobie mówił – spojrzałam w tej chwili na zarumienionego Tommo.
- A właśnie. Pożyczyliśmy jakiś horror. Może oglądniemy? – tym razem odezwał się Liam.
- Horror? Nieee…. – obie z Elką nie byłyśmy z tego zbyt zadowolone.
- Ej nie pękajcie – zaśmiał się Harry i w tej chwili dostał kuksańca ode mnie.
- To bolało.
- Bo miało – wytknęłam język i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ej zadzwonię po nasze gołąbeczki okay? – tym razem odezwał się Lou.
- No raczej, a my zrobimy frytki – wyszczerzył się Horan.
Poszliśmy więc razem z El do kuchni i zaczęliśmy przygotowywanie. Chipsy, cola, soki, popcorn, frytki, żelki…
- Oszaleliście? Kto to wszystko zje? – Harry wszedł to pomieszczenia.
- No zgadnij – odezwałam się, zerkając znacząco na Nialla.
- Oka-ay.
Porozkładaliśmy jedzenie na pobliskiej ławie i przynieśliśmy dużo poduszek i kocy.
- Musze Ci coś powiedzieć Eleanor… - zaczęłam. – Masz świetne buty. Gdzie je kupiłaś?
- Ha ha. W galerii. Jak chcesz możemy się kiedyś wybrać razem – uśmiechnęła się mile.
- No jasne.
W tej chwili do pomieszczenia weszły nasze gołąbeczki, czyli Zayn i Meg. Dziewczyna się przywitała z wszystkimi, a Niall usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem. Za chwilkę wszyscy zebrali się przed tv. Ja siedziałam oczywiście koło blondyna i Payna. Meg koło Harrego i Zayna, a koło Liama, El wraz z Lou. W końcu film się zaczął.

***Oczami Meg***

Cała droga przemijała nam w niezręcznej ciszy. Nigdy jeszcze tak dziwnie się nie czułam dlatego zaczęłam:
- Co cię gryzie ?
- Nic – odparł krótko.
- Przecież chciałeś o czymś pogadać. Śmiało, nie gryzę – uśmiechnęłam się do niego, tym samym zachęcając do rozmowy.
- No i dlaczego nie mogliśmy zacząć naszej znajomości w ten sposób ? – mruknął pod nosem. Dla własnego dobra zignorowałam to.
- Więc ? – drążyłam temat.
- Powiem ci później. Nie chcę psuć tak miłej chwili, a tak w ogóle chcę cię przeprosić.
- Za co ? – spytałam zdziwiona.
- Za wszystko co ci zrobiłem. Za to kiedyś cię skrzywdziłem, czy na ciebie krzyczałem.
 - Można długo żywić do kogoś urazę, ale po co ? Przecież można otworzyć serce na drugiego człowieka, przytulić go, wybaczyć i przez to być szczęśliwszym – uśmiechnęłam się mile.
- W takim razie przytul mnie, wybacz i stań się szczęśliwsza – odrzekł ze smutkiem w oczach i powagą wypisaną na twarzy.
Zrobiłam to co kazał, a następnie odezwałam się:
- Przytuliłam, wybaczyłam i stałam się szczęśliwsza, a teraz ty się uśmiechnij – wyszczerzyłam się, a Mulat mi zawtórował.
- To może usiądziemy ? - wskazał na pobliską ławkę.
Zgodziłam się, po czym skierowaliśmy się w wyznaczone miejsce. Miasto jak zawsze tętniło życiem. Chociaż już dawno zrobiło się ciemno, ludzie mieszkający niedaleko spacerowali ze swoimi dziećmi czy pupilkami. Wcale mnie to nie dziwiło. Sama uwielbiałam chodzić nocą i obserwować niebo wypełnione małymi brylancikami, które oświetlają ci drogę. Bo to zawsze z gwiazd dało się wszystko wyczytać. Odchyliłam głowę do tyłu i rozpływałam się przez widok. Kryształki migotały w moich oczach, a nieba nie zasłaniała żadna, chociażby najmniejsza chmurka, z której w każdej chwili  mógł rzucić się deszcz przeźroczystych kropelek, wypełnionych prawdą i szczerością. Wtem usłyszałam głos Zayna.
- Opowiedz mi coś o sobie.
- Ale co dokładnie ? –spytałam.
- No na przykład opowiedz coś o swoim dzieciństwie.
- A co tu dużo gadać ? Dzieciństwo jest jak bycie ciągle pijanym.
- Ale jak to ?
- Nie pamiętasz co się działo, ale wszyscy wokół chętnie ci o tym przypominają.
- Masz rację – powiedział po dłuższym zastanowieniu, a ja się do niego uśmiechnęłam.
– Uwielbiam z tobą rozmawiać. Cenie to w dziewczynach. Chodzi mi o takie złote myśli jakie ty wygłaszasz – dodał.
- Jakie złote myśli ? Po prostu wyrażam swoje zdanie – odparłam.
- Jak tam chcesz – zachichotał.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.
- Siemka Lou – odebrałam.
- Hej gołąbeczki – zachichotał.
- Tomlinson ! Jakie gołąbeczki ? – krzyknęłam zabawnie, a Zayn lekko uśmiechnął się pod nosem.
- Dobra nieważne. Powiedział ci już ? – spytał brązowowłosy.
- Co mi powiedział ? – zmrużyłam oczy i popatrzyłam na Mulata, który wytrzeszczył oczy.
- Lou, ty debilu ! Zamknij się ! – wrzasnął do słuchawki Malik.
- O sorki - odezwał się Tommo – Wypożyczyliśmy fajny horror. Czekamy na was – dodał i się rozłączył.
Schowałam telefon do kieszeni i spojrzałam na chłopaka. Patrzył mi w oczy, ale nic się nie odzywał. Świetnie kolejna niezręczna sytuacja – pomyślałam. Od razu postanowiłam to przerwać.
- To powiesz mi w końcu po co mnie tu ściągnąłeś ? – spytałam.
- Nie teraz. Później. Musimy lecieć, nie ? – wyszczerzył się, a  następnie pociągnął mnie za rękę.
Po 10 minutach byliśmy już w domu chłopaków. Weszliśmy do środka i ściągnęliśmy buty. Skierowałam się do salonu, skąd dochodziły różne głosy. Zayn cały czas podążał za mną. Gdy znalazłam się już razem z resztą, podeszłam do każdego i przywitałam się. Brakowało tylko Harrego. Spojrzałam na dość wysoką dziewczynę o ślicznej urodzie, siedzącą obok Lou. Wtedy nasz Tommo zabrał głos:
- Meg poznaj moją dziewczynę Eleanor – wyszczerzył się.
Podałyśmy sobie ręce, a następnie rzekłam:
- Boże dziewczyno, jaka ty jesteś piękna – posłałam jej szczery uśmiech. – Nie dziwię się, że tak za nią szalejesz – dodałam, po czym szturchnęłam Tomlinsona na co Elka zachichotała.
- To samo przyszło mi na myśl jak weszłaś do tego pomieszczenia – powiedziała brunetka.
W tym momencie ktoś rzucił się na mnie od tyłu przytulając i obdarowując soczystym buziakiem w policzek.
- Cześć słooooonko – krzyknął głos za mną.
Odwróciłam się  i zobaczyłam naszą zgubę, czyli Stylesa. Od razu rzuciłam mu się na szyję, na co on zaczął się śmiać.
- Stęskniłem się za tobą – rzekł mrugając do mnie oczkiem.
- Ja też – odparłam.
- Dobra koniec gadania. Zaczynamy seans – zarządził Liam.
Wszyscy zgodnie z rozkazem uspokoili się i ułożyli wygodnie na kanapie. Usiadłam między Harrym, a Zaynem i tak zaczęliśmy oglądać film.

***Oczami Julie***

Oczywiście Meg i Harry cały czas się śmiali, przez co psuli nam nastrój. Powiem wam, że wyglądali jakby chodzili ze sobą od lat. No ale w końcu udało się nam ich uciszyć. Nagle w filmie nastała cisza i niespodziewanie coś wyskoczyło. Zaczęłam się drzeć jak nienormalna wtulając się to w Nialla, to w Liama. El też się nieźle wystraszyła i przytuliła się do Lou. Oczywiście wszyscy się zaczęli z nas śmiać.
- Ha ha… Dziewczyny spokojnie – chłopaki nas uciszali, ale moje serce dalej waliło jak szalone.
- Julie, weź przestań. Rozpraszasz, a tak w ogóle ten film nie jest straszny – zaczęła jęczeć Meg, tłumiąc śmiech.
- Zostaw mnie w spokoju – wytknęłam język.
Chwilka ciszy i jakaś zjawa zaczęła gonić dziewczynę, ówcześnie wyskakując zza drzwi.
- AAAAaaaaaaaaa !!!! – Megan darła się jak nie normalna, gorzej niż ja wcześniej.
Zasłoniła oczy i wtuliła się w Malika.
- Ha ha dalej uważasz, że ten film jest nie straszny? – podniosłam jedną brew cały czas się śmiejąc z zaistniałej sytuacji.
- To akurat było straszne – dziewczyna założyła ręce na wysokości klatki piersiowej i oparła głowę o ramię Zayna.
Wszyscy zaczęli się z niej śmiać, ale po chwili wróciliśmy do oglądania filmu.

***Oczami Meg***

Przez cały film Harry obejmował mnie, przytulał i szeptał do ucha jak bardzo za mną tęsknił, na co ja za każdym razem wybuchałam śmiechem. Niestety inni od razu zaczynali na mnie krzyczeć, żebym przestała chichotać bo to horror, a nie komedia. Wtedy Styles z satysfakcją patrzył na mnie i wytykał język, a następnie całował w czoło. Zayn patrzył na to wszystko z nie małym zdenerwowaniem. Pare razy nawet zaczął odpychać Loczka ode mnie, mówiąc, że zamęczy mnie na śmierć.  Za to Harry tłumaczył Malikowi:
- Każdy się stara jak może. Nie pamiętasz ? – i tak nie wiedziałam o co chodzi, ale wolałam nie wnikać.
Gdy Lou krzyknął, że wychodzimy na miasto, reszta niechętnie się zgodziła. Wyszliśmy z domu i szliśmy przez centrum Londynu, kiedy nagle po drugiej stronie ulicy zobaczyłam znajome twarze. Równo z Juls zaczęłyśmy krzyczeć, przytulać się, skakać i piszczeć. Reszta bandy patrzyła na nas jak na wariatki.
- Wszystko w porządku ? – spytał Liam z niepokojem.
- Tam stoi AFROMENTAL ! – dalej zachowywałyśmy się jak przed momentem.
- To ten zespół co go tak kochacie ? – odezwał się Zayn.
- Tak ! – krzyknęłyśmy równo.
- Na mój widok to tak nie reagujesz – przewrócił oczami Malik.
Bez zastanowienia pobiegłyśmy do naszej ukochanej grupy muzycznej i zaczęłyśmy rozmowę.
- Cześć.. Dacie nam autografy ? –odezwała się moja przyjaciółka.
- Pewnie, a ja was już gdzieś nie widziałem ? – odezwał się Tomson.
- Dokładnie. Wydaję mi się, że się już kiedyś poznaliśmy – dodał Łozo.
- Byłyśmy na waszym koncercie i miałyśmy wejściówki za kulisy – wytłumaczyłam.
- To wszystko wyjaśnia – zaśmiał się Baron.
Zrobiłyśmy sobie z nimi kilka fotek, pogadałyśmy jeszcze chwilę, a następnie pożegnaliśmy się.
~~~~~~~~~~~~
Hej. Jak już wiecie razem z Ms. Malik zastanawiamy się, czy nie zrobić drugiej części tego bloga. Swój głos odnośnie tego możecie oddać  w ankiecie po prawej stronie.
UWAGA ! JEŚLI NIE MASZ KONTA NA BLOGSPOT, A CHCESZ DODAC KOMENTARZ, TO WYSTARCZY PRZY DODAWANIU ZMIENIC NA ANONIM ;) 

100 LAT DLA KAROLCI !!!:D
...Because we love more than this... <3
SEE YA ! ^^ ;*