Rozdział czytajcie przy piosence : KLIK ! X
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
***Oczami Zayna***
Szliśmy przez park. Cały czas nawijałem do Meg, aby wzbudzić w niej wyrzuty sumienia. Denerwowało mnie to, że nie daje mi się nawet przytulić. Okay, rozumiem, że może już mnie nie kocha, ale to nie powód, żeby się tak zachowywać.- Ja pierdziele ! Meg ! Ty mnie w ogóle słuchasz ?! – warknąłem, ale ona sobie nic z tego nie robiła. Zachowywała się jak w jakimś amoku… Jakby była we własnym świecie. Co chwilę odwracała głowę i szukała kogoś wzrokiem. Kompletnie nie wiedziałem o co chodzi.
- Ej ! – szturchnąłem ją zdenerwowany.
- Zayn ! Ktoś był za tamtym drzewem – pisnęła i chwyciła się mojego ramienia. Bez zastanowienia przerzuciłem wzrok na wyznaczone przez nią miejsce.
- Nikogo tam nie ma – odparłem zdziwiony – Ej wszystko okay ? Zaczynasz majaczyć. Jest północ i do tego środek tygodnia. Kto by przychodził o takiej porze do parku ? – dokończyłem, po czym przewróciłem oczami.
- Cholera ! Przecież chyba wiem co widziałam – warknęła.
- Jesteś przewrażliwiona – stwierdziłem obojętnie.
- Żebyś przypadkiem zaraz ty nie był przewrażliwiony – na te słowa ruszyłem i szedłem przodem.
Ciszę przerwał cichy pisk Szatynki. Natychmiast odwróciłem się i zamarłem. Jakiś facet ciągnął Meg do swojego samochodu. Od razu rzuciłem się jej z pomocą. Właśnie dobiegałem do nich, kiedy mężczyzna odpalił silnik i odjechał z piskiem opon. Przyjrzałem się dokładniej rejestracji auta i w tym momencie wszystko skojarzyłem.
- Jawaad ?! – powiedziałem niedowierzając.
***Oczami Julie***
Otworzyłam leniwie oczy. Leżałam na kolanach Nialla, otulona kocem. Ostatnio byłam strasznie zmęczona i niewyspana, więc nie dziwie się, że tak szybko zasnęłam. Odwróciłam się, zerkając na twarz Horana. Chłopak spał, ze słodkim wyrazem twarzy. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i w tym momencie Blondyn mruknął coś pod nosem. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Powoli wstałam i udałam się do kuchni, a raczej doczołgałam się. Kompletnie nieprzytomna wyciągnęłam szklankę, do której nalałam wody i zmoczyłam nią usta. Wróciłam na sofę i usiadłam na niej, kiedy poczułam, że ktoś obejmuje mnie ramieniem.
- A ty nie śpisz? – zaśmiałam się do Horana.
- Nie. Bez Ciebie nie umiem spać – powiedział, na co skarciłam go wzrokiem – Żartowałem - dodał.
- Mam nadzieję – bąknęłam i ponownie upiłam łyk cieczy.
- Śniło Ci się coś? – spytał niebieskooki.
- Nie – rzekłam niepewnie – Gadałam przez sen ? - spytałam, mając nadzieję, że się mylę.
- Powiedziałaś, że uwielbiasz moje perfumy – chłopak wybuchnął śmiechem, a ja przyłożyłam dłoń do czoła, będąc kompletnie zażenowana tą sytuacją.
- Serio tak mówiłam ? – dopytywałam, modląc się w duchu, aby to była nieprawda.
- Yhm… Jeszcze nazbierało by się kilka innych rzeczy, ale nie chce Cię dołować – droczył się.
- Dobra nie mów, bo i tak zaraz po obudzeniu nic nie kojarzę – zaśmiałam się.
- Oglądamy coś? – zmieniłam temat.
- Horror ! – wyszczerzył się Niall.
- No dobra – oparłam głowę o jego ramię i zaczęliśmy oglądanie filmu.Po kilku minutach stawałam się coraz bardziej śpiąca. Już miałam odchodzić do krainy snów, gdy drzwi otworzyły się z hukiem, a ja aż podskoczyłam i wtuliłam się mocniej w Horana. Kiedy do salonu wszedł Malik, odetchnęłam z ulgą.
- Matko Boska. Ale mnie wystraszyłeś – powiedziałam, ale chłopak nic nie odpowiedział.
- Zayn? Wszystko dobrze? – zapytał Blondyn, ale Brunet nadal siedział cicho, dlatego po mojej głowie chodziły najgorsze scenariusze.
- M…Meg… - wyszeptał nieobecny.
- Co z nią ? - spytałam zaniepokojona...
- Bo…. Porwano ją – wydusił z siebie, a ja zamarłam.Myślałam, że on najzwyczajniej w świecie sobie żartuje, ale widząc go całego roztrzęsionego, ta myśl od razu odeszła. Nie mogłam tego zrozumieć. Meg porwana? Nie to nie prawda. To na pewno jest nieprawda !
***Oczami Meg***
Do pokoju, w którym się znajdowałam, otworzyły się drzwi. Do pomieszczenia wszedł znajomy mi facet, po czym zmierzył w moją stronę. Próbowałam śledzić jego każdy ruch, ale światła były trochę przyciemnione, co tylko utrudniało mi zadanie. Kiedy chłopak znalazł się bliżej mnie, bez zastanowienia zaczęłam się szarpać. Niestety nic to nie dało, gdyż moje nadgarstki oplatał szorstki sznurek, a usta drażniła taśma. Brunet jednym szybkim ruchem ściągnął ją z mojej twarzy, przez co wydałam ciche jęknięcie.- Nie poznajesz mnie ? – usłyszałam, a po moim ciele od razu przeszły nieprzyjemne dreszcze.
- Jawaad ?! – powiedziałam, nie dowierzając.
- We własnej osobie – wyszczerzył się.
- Czego ty ode mnie chcesz ?!! Wypuść mnie !! – krzyczałam.
- Tyle trudu i myślisz, że tak po prostu dam ci odejść ? – spytał z chytrym uśmieszkiem – Przez ponad rok cię śledziłem - dokończył, a ja zamarłam, kojarząc fakty.
- Więc to byłeś ty ?! – otworzyłam usta z wrażenia – To ty stałeś pod moim oknem, to ciebie wtedy gonił Zayn, to przed tobą uratował mnie Niall, to ty niszczyłeś mnie psychicznie i fizycznie – stwierdziłam, zakrywając usta dłońmi, po czym popatrzyłam na niego wzrokiem przepełnionym strachem i bólem.
- W końcu mnie rozgryzłaś… - odparł.
- Co ja ci takiego zrobiłam ?! – krzyknęłam, a chłopak przykucnął przy mnie, złapał mój podbródek i rzekł:
- Po prostu kusisz swoją urodą.
- Nie dotykaj mnie – przekręciłam gwałtownie głowę, ale to nic nie dało.
Brunet szarpnął mnie, przy tym wstając, przez co byliśmy sobie równi. Przycisnął mnie do ściany i przybliżył swoją twarz do mojej. Momentalnie serce podeszło mi pod gardło, ale starałam się, żeby nie wyczuł jak bardzo się boje.
- A teraz będziesz posłusznie robić to co ci karzę . Zrozumiano ? – ścisnął moje ramię.
- W twoich snach – wypowiedziałam, patrząc na niego z nienawiścią.
Wtedy jednym ruchem uderzył mnie w twarz. Jego dłoń zdobił duży sygnet, który przeciął mój policzek. Z rany momentalnie puściły się strugi krwi, a ja syknęłam z bólu.
- Nienawidzę cię – warknęłam, a on zaśmiał się.
- Jakoś mnie to nie rusza – odparł i wpił się w moje usta.
Szarpałam się, próbowałam go odepchnąć. Moją twarz moczyły mokre łzy. Byłam bezradna. Nie mogłam nic zrobić. Jawaad przeniósł swoje usta na moją szyję, a ja momentalnie się wzdrygnęłam.
- Zostaw mnie ! – krzyknęłam przez płacz, ale on nawet nie zwrócił na mnie uwagi.
Modliłam się w duchu, żeby nagle zdarzył się jakiś cud, ale wszystko na marne. Nie miałam wyboru, zaczęłam głośno krzyczeć o pomoc. Wtedy podniósł głowę i spojrzał na mnie.
- Krzycz sobie do woli i tak cię tu nikt nie usłyszy.
Zjechał dłońmi na moje biodra, a ja mimowolnie szarpnęłam się. Chłopak wrócił z powrotem do moich ust, po czym jedną ręką wsunął pod moją bluzkę. Złapał zapięcie od mojego stanika, więc od razu zaczęłam go odpychać. Teraz już na niczym mi nie zależało. Szarpałam się, krzyczałam i nic. Nagle drzwi pomieszczenia otworzyły się, a ja zauważyłam Liama i Lou. Kiedy spostrzegli co się dzieje, natychmiast podbiegli i odciągnęli ode mnie Jawaada. Do pomieszczenia wlecieli pozostali, a ja nie wiedziałam co się dzieje. Cała się trzęsłam i jednocześnie drżałam. Niall dzwonił już po policję, a ja ? Wpatrywałam się we wszystkich. Przejechałam wzrokiem po przyjaciołach, a kiedy moje oczy spotkały się z oczami Juls, od razu do niej podbiegłam. Wtuliłam się mocno w dziewczynę i zaczęłam płakać.
- Spokojnie. Jesteśmy już tutaj.. Uspokój sie - powiedziała.
W tym momencie poczułam kogoś rękę na moich plecach.- Daj mi ją przytulić - Harry smutno zwrócił się do Rudej, a ja na niego popatrzyłam, przy tym pociągając nosem.
- Skarbie - szepnął.. Nie do końca wiedziałam co się dzieje. Liam z Lou wciąż wrzeszczeli na Jawaada..i do tego te słowa Stylesa, które kompletnie mnie zdezorientowały. ,,Skarbie'' - tylko to chodziło teraz po mojej głowie. Nie miałam pojęcia czy on traktuje mnie poważnie, czy to tylko przelotny romans. Nie rozmyślając już o niczym, wtuliłam się w niego, a po chwili dołączył do nas Malik. Tkwiłam w objęciach Harrego, zaś Mulat głaskał mnie lekko po plecach.
- Zrobił ci coś ? - spytał szeptem Zayn. Loczek natychmiast trochę mnie od siebie odsunął i trzymając za ramiona powiedział:
- Zrobił ? - uniósł brwi.
Ponownie pociągnęłam nosem i spojrzałam na nich smutno. Malik na wyraz mojej twarzy, zamarł, po czym tym razem to on wtulił mnie w siebie. Nie protestowałam, właśnie tego teraz potrzebowałam.
- Przepraszam Cię Meg. To moja wina.. Byłem za ciebie odpowiedzialny, a ja to tak po prostu spieprzyłem...znowu - te słowa Mulat wyszeptał w moje włosy, tym samym lekko je muskając.
Policja już zdąrzyła wyprowadzić z budynku Jawaada, zaś my wciąż tam tkwiliśmy.
- Jedźcie do domu - zwrócił się do nas policjant - Za około godzinę przyjedzie do Was mój człowiek, abyście złożyli zeznania - dodał i odszedł.
- Chodź tu moja marcheweczko. Zabiorę cię do domu - powiedział zabawnie Lou, obejmując mnie, przez co po raz pierwszy lekko uśmiechnęłam się.
-No już lepiej - odparł Tomlinson - Wszystko będzie dobrze – dodał.
- Dzięki Lou - wyszeptałam..
~*~
Po 15 minutach byliśmy w domu.. Wszystko mnie bolało, pewnie od szarpania się z Jawaadem. Chłopcy zostali w salonie, a mnie Juls zaprowadziła do mojego pokoju.- Odpocznij - rozkazała, a ja pokręciłam przecząco głową.
- Wezmę prysznic i idę do Was. Nie chcę siedzieć sama - odparłam stanowczo.
- Okay - uśmiechnęła się blado i wyszła.
Wbiegłam szybko do łazienki i wzięłam prysznic. Kiedy skończyłam, wysunęłam się z kabiny i stanęłam na zimnych kafelkach. Po moim ciele spływała jeszcze woda, dlatego chwyciłam ręcznik, po czym owinęłam go wokół mojego ciała. Włosy opadały mi swobodnie na ramiona, z których zeskakiwały małe kropelki. Oparłam ręce o zlew i popatrzyłam w swoje odbicie. Rana, znajdująca się na moim policzku, z której sączyła się jeszcze delikatnie krew, była mocno zaczerwieniona. Westchnęłam smutno.
- Weź się w garść dziewczyno - wyszeptałam sama do siebie..
Gdzie ta osoba, która potrafiła śmiać się nawet z najgłupszej rzeczy ? - spytałam w myślach.
Bez zastanowienia szybkim ruchem zerwałam ręcznik i włożyłam na siebie ciuchy. Wysuszyłam włosy, robiąc na nich lekkie fale. Na oczach znalazły się grube kreski, które wykonałam za pomocą eyelinera. Wytuszowałam mocno rzęsy i nałożyłam puder, po czym zwilżyłam usta jasnoróżowym błyszczykiem. Zbiegłam stanowczo na dół i uśmiechnęłam się tak prawdziwie jak nigdy. Pozostali nie wiedzieli o co chodzi..
- Wszystko w porządku ? - spytał Liam, marszcząc zabawnie brwi. Zachichotałam pod nosem i odpowiedziałam:
- W jak najlepszym.
- Czemu jesteś taka szczęśliwa ? - zwrócił się w moją stronę Lou - Nie, żeby to było coś złego.. - Tommo natychmiast poprawił się.
- Bo mam waas - wyszczerzyłam się jeszcze bardziej i podbiegłam do każdego, obdarowując soczystym buziakiem w geście wdzięczności. Wszyscy patrzyli na mnie zdziwieni. Postanowiłam nie przejmować się tym co się stało. Nie pozwolę, aby jedno wydarzenie zmieniło mnie, jak i moje życie o 180 stopni. Usiadłam między Harrym, a Zaynem, po czym na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Przesuń tyłek - zwróciłam się do Malika niezadowolona - I weź te ręce - rozkazałam ponownie, po czym dumna rozłożyłam się wygodnie na kanapie.
- Ehh - westchnął Mulat - No i wróciła wkurzająca Meg - dodał, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ja popatrzyłam na niego spod łba.
- Znowu zacznie się marudzenie - przewrócił oczami Lou.
- Ejj - jęknęłam urażona - Jeszcze przed chwilą byłeś dla mnie taki miły - powiedziałam z wyrzutem.
- Ale wróciła stara Meg, więc już nie ma takiej potrzeby - odparł, szczerząc się, a na końcu wytknął język. Zignorowałam go.
- Dobra, dajcie jej spokój - w mojej obronie stanął Harry.
- No widzicie ? Jeden mądry - wskazałam na zadowolonego Loczka, a reszta ponownie zaśmiała się.
Siedzieliśmy w ciszy i nikt nie miał zamiaru się odezwać. Moja głowa leżała wygodnie na kolanach Zayna, zaś nogi na kolanach Stylesa.
W pewnym momencie zielonooki nachylił się nade mną, rozkładając swoje ręce po moich bokach. Reszta spojrzała na niego zdziwiona.
- Wiem co możemy porobić - wyszczerzył się Loczek, a Liam zrobił zniesmaczoną minę..
- Harry, nie przy ludziach - jęknął Payne, a Styles spojrzał na niego zdziwiony.
- Miałem co innego na myśli - oznajmił, po czym rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Nie mogłam opanować śmiechu.
- Prze..Przees..przestań !! - krzyczałam, ale to nic nie dawało. Wszyscy wokół chichotali, a ja nie mogłam już wytrzymać. Szarpałam się, dlatego Zayn przytrzymał mnie, przy tym pomagając Harremu.
- Dobra spokój ! - krzyknął zrezygnowany Niall.
Przeciągnął mnie za ręce przez kolana Stylesa i Malika, który w ostatniej chwili mnie złapał, tym samym obejmując mnie.
- Czemu ją zabierasz ? - spytał rozbawiony Mulat.
- Bo inaczej nigdy tutaj nie będzie spokoju - odparł, po czym postawił mnie do pionu i popchnął lekko w stronę Juls.
Podbiegłam do niej wesoło, prawie zabijając się o stół, przez co w salonie znów rozbrzmiał śmiech, i usiadłam po turecku obok przyjaciółki. Szturchnęłam ją w ramię,a gdy przeniosła na mnie wzrok, wyszczerzyłam się głupkowato.
Juls strzeliła tylko krótkiego facepalma, po czym powiedziała:
- Jezuu. Z kim ja mieszkam...
- No ze mną - odparłam i znów zaczęłam się śmiać. To dzięki nim miałam taki dobry humor, to im zawdzięczałam to, że wiedziałam jak to być przez kogoś wspieranym, to wszystko dzięki nim - MOIM PRZYJACIOŁOM...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Sorry, że dopiero teraz, ale obie chorowałyśmy i nie miałyśmy jak pisać. Potem doszły święta i wyjazd Anki, więc sami rozumiecie. Dokończyłam ten rozdział sama i tak wiem, że krótki, ale nie mogłam wymyślić co może się tam jeszcze dziać, więc zakończyłam tak jak jest ;) Następny będzie o wiele dłuższy.. Co powiecie na 15 stron worda ? :D Jeszcze raz przepraszamy i dziękujemy, że nadal jesteście z nami <3 #MUCHLOVE :D xx
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;*
