...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Rozdział 18 - "You're messing with my head Girl that's what you do best Saying there's nothing you won't do To get me to say yes You're impossible to resist But I wouldn't bet your heart on it It's like I'm finally awake And you're just a beautiful mistake"


***Oczami Meg***
Wzięłam od Juls dwie suczki i razem z Justinem skierowałyśmy się do ich właścicielki. Zwierzaki całkiem dobrze się sprawowały  i tym razem  ich nie zgubiliśmy. Cała sytuacja w parku była strasznie dziwna. Czemu Juls nie powiedziała mi, że Grzesiek wrócił? Że się z nią kontaktował. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami. Zawsze wszystko sobie mówimy, więc dlaczego tak postąpiła ? Co się z nią dzieje ? Może to ta sytuacja z Niallem? Ostatnio przeżywa okropne chwile, ale to jej nie tłumaczy. Zmieniła się odkąd zamieszkaliśmy w Londynie. Gdyby nie One Direction pewnie wszystko było by w porządku. Kątem oka zerknęłam na Jusa, który od dłuższego czasu także mi się przyglądał.                                       - Czemu tak na mnie patrzysz  ? – spytałam cwaniacko się uśmiechając. 
- Bo ładnie wyglądasz, gdy jesteś zamyślona. – puścił mi oczko.
- Co ty gadasz ? – zaśmiałam się.
- Mówię poważnie. – odparł.
- W takim razie dzięki. – odpowiedziałam.
- A jeśli mogę wiedzieć to o czym, a raczej o kim myślisz? – popatrzył na mnie nie pewnie. 
- Oczywiście o Juls. Martwię się o nią. – wyżaliłam się.
- Spokojnie wszystko będzie dobrze, to dzielna dziewczyna. Da sobie radę. – uśmiechnęłam się do niego wdzięcznie, a on objął mnie ramieniem.  Przyznam, że lekko mnie to zdziwiło. Jesteśmy przyjaciółmi, a on ostatnio zachowuje się inaczej w stosunku do mnie. Pewnie po prostu chciał być miły. Doszliśmy pod dom Pani Teresy. Zapukałam lekko w drzwi, a po chwili uchyliły się.
- Dobry wieczór. – powiedziałam.
- O cześć Meg. A gdzie masz swoją koleżankę? – spytała staruszka.
- Coś jej wypadło. – odparłam.
- Ooo.. Widzę, że przyprowadziłaś chłopaka ?
- Yyyy.. – nie dane mi było dokończyć bo Jus wtrącił.
- Tak, dokładnie. Jestem Justin – powiedział, po czym  złapał mnie za rękę. Ja tylko zmusiłam się do uśmiechu.
- Teresa – mile wyszeptała. – Meg, nie wiedziałam, że jesteś z kimś związana. – dodała.
- Też nie wiedziałam. – wymamrotałam mając nadzieję, że nie usłyszy.
- Słucham ? – zdziwiła się.
– Yyy.. to Dobranoc – odparłam szybko i pociągnęłam za sobą Walkera.
Gdy tylko wyszliśmy za furtkę, gwałtownie wyciągnęłam dłoń z uścisku. Popatrzyłam groźnie na bruneta, ale on nic sobie z tego nie robił. Obserwował mnie z dużym uśmiechem na twarzy.
- Od kiedy jesteśmy razem ?!?! – krzyknęłam. On spojrzał na zegarek i powiedział:
- Od dziesięciu minut – wyszczerzył się jeszcze bardziej.
- Bardzo śmieszne. – odparłam oburzona odchodząc. Chłopak natychmiast do mnie podbiegł i objął od tyłu.
- No chyba się na mnie nie gniewasz ? – spytał robiąc oczka ze Shreka.
- Zostaw mnie w spokoju ! – warknęłam. Brunet od razu posmutniał.
- No nie bądź zła. – żalił się. Uległam. Robił takie maślane oczka. Nie mogłam długo być na niego obrażona.
- Okey, ale nigdy więcej ma się nie zdarzyć taka akcja – uśmiechnęłam się lekko.
- Zgoda. – rozweselił się, po czym przytulił mnie i zakręcił w powietrzu.
Szliśmy tak w ciszy. Rozmyślałam o różnych rzeczach. Ciekawe czy Zayn i Harry żałują tego wszystkiego tak szczerze, czy tylko sprawiają takie wrażenie. Wtedy Justin się odezwał:
- Muszę z tobą o czymś porozmawiać. – stanęłam naprzeciwko niego.
- O czym ? – spytałam z dużym uśmiechem. On go odwzajemnił.
- Bo widzisz.. Już dawno chciałem ci to powiedzieć, tylko bałem się. Znaczy… - zakłopotał się.
- Powiesz w końcu o co chodzi ? –zarechotałam.
- Meg, Bo ja cię .. – głośno westchnął. – Ja Cię kocham – wyrzucił wreszcie z siebie. Wytrzeszczyłam szeroko oczy. Czegoś takiego się nie spodziewałam.
- Że co ?! – krzyknęłam zdenerwowana. – Przecież my jesteśmy przyjaciółmi, chcesz to zniszczyć ? – rzuciłam nagle.
- Nie możemy zaryzykować ? – spytał niepewnie.
- Dobrze wiesz, że jeśli nam nie wyjdzie to nasza przyjaźń nie przetrwa.
- Niby czemu tak uważasz ? – powiedział z pretensją w głosie.
- Bo tak jest. – odparłam.
- Z nami będzie inaczej. – wymamrotał rozżalony.
- Wcale, że nie. Tak się tylko mówi, ale rzeczywistość jest całkiem inna. – wyszeptałam.
- Każdy zasługuje na szanse. – uśmiechnął się lekko.
- Jakby co – uprzedzałam cię. – zagroziłam mu palcem.
Uradowany znów mocno mnie przytulił i chciał pocałować, ale ja odwróciłam głowę, dzięki czemu trafił w policzek.
- Wszystko w swoim czasie. – rzekłam.
- Jasne. – uśmiechnął się.
Przyznam, że gdy go poznałam, spodobał mi się i tak było przez pewien czas, ale później sobie odpuściłam, bo zaczęliśmy się po prostu kumplować. Czyżby to dawne uczucie powróciło ? Zobaczymy niedługo…
Justin odprowadził mnie do domu. Cała nasza czwórka miała dzisiaj zabawić się w jakimś dobrym clubie. Zaprosiłam go na chwilę do środka. Skierowaliśmy się w stronę kuchni. Na stoliku leżała karteczka. Wzięłam ją do ręki, aby zapoznać się z jej treścią, ale Jus podszedł i od tyłu mnie objął. Położył swoją głowę na moim ramieniu i razem zaczęliśmy czytać.

„Hej. Poszliśmy trochę wcześniej do clubu. Dojedźcie do nas później. Adres znacie.
Juls & Chris. xx”     
   
- Ciekawe dlaczego na nas nie poczekali? – powiedziałam na głos.
– Pewnie nie chcieli nam przeszkadzać. – uśmiechnął się cwaniacko.
W tym momencie złapał mnie w talii i obrócił tak, że patrzyłam wprost w jego oczy. Powoli się w nich rozpływałam, ale on zaczął niebezpiecznie przysuwać swoją twarz do mojej. Wtedy szybko rzuciłam:
- Muszę iść się przygotować. – skierowałam się w kierunku schodów.
- No czemu? – zawył.
– Przecież jakoś trzeba wyglądać. – odparłam zdzwiona. Jemu najwidoczniej nie chodziło o to.
– Czemu nie chcesz dopuścić do pocałunku? Już drugi raz uciekasz. – powiedział.
– Wcale nie uciekam. – wymamrotałam.
– Niee? To jak to nazwiesz? – spytał.
– Ja po prostu… - nie dokończyłam.
Zamiast tego, podeszłam do niego, stanęłam na palcach i szybko cmoknęłam go w usta.
- Teraz mogę iść się przebrać? – Jus się uśmiechnął i przytaknął głową wesoło, na znak, że mi pozwala.
Zadowolona z siebie pobiegłam na górę. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to.
Na włosach zrobiła lekkie fale, twarz musnęłam pudrem, rzęsy tuszem, a usta jasnoróżowym błyszczykiem. Zbiegłam szybko na dół po schodach, a dobrze wiecie, że w szpilkach to niezły wyczyn. Na kanapie siedział Justin. Dosiadłam się do niego. O nie, tylko nie to. W rękach trzymał mój album.
- Oddawaj to ! – krzyknęłam przerażona.
– Nie ! – odparł stanowczo.
–  Nie oglądaj tych zdjęć. Oddaj mi ten album. – zrobiłam oczka ze Shreka. On uniósł go za siebie i powiedział:
- Coś za coś.
– To znaczy? - nie wiedziałam o co chodzi. Po chwili uśmiechnął się cwaniacko i złożył usta w dzióbek.
– Przecież przedtem dostałeś buziaka. – wymamrotałam z udawaną pretensją w głosie.
– Tamto? To było zdecydowanie za krótko. – prychnął. – Skoro ci się nie podobało to już więcej nie masz na co liczyć. – udawałam obrażoną.
Wstałam i zaczęłam iść w stronę drzwi. Wtedy Jus podbiegł i ponownie mocno przytulił mnie od tyłu, a po chwili szepnął:
- Podobało mi się i to bardzo. – po czym cmoknął mnie w policzek.
Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Chwyciłam za klamkę i wyszliśmy. Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Wpuścili nas bez problemu, bo Walker powiedział ochroniarzowi, że mam ukończone osiemnaście lat. Od razu poszliśmy usiąść przy barze. Brunet zamówił nam dwa drinki i zaczął rozmowę:
- Skoro dałaś mi szansę, to może byśmy jutro razem gdzieś wyszli? – spytał niepewnie.
– Na randkę ? – zadziornie się uśmiechnęłam.
– Tak. – odparł.
Zaraz się przybliżył, aby mi dać buziaka, ale ja go wyprzedziłam. Zaczęłam całować Justina coraz zachłanniej, a jemu najwyraźniej bardzo się to podobało. Gdy już się od niego oderwałam, spojrzałam na Szatyna w celu sprawdzenia jego reakcji.
- Mmm…- wydusił z siebie i szybko cmoknął mnie w usta.
Popijając drinka, zaczęłam obserwować ludzi. W tłumie spostrzegłam tańczącą Juls z jakimś brunetem. Dobrze się bawi – pomyślałam. Za chwilę wypatrzyłam, że Chris podszedł do Rudej i teraz razem wariują na parkiecie. Natomiast nieznajomy mi chłopak usiadł niedaleko mnie i cały czas patrzył na Julie. Muszę przyznać, że był całkiem przystojny.
– Meg? Halo ! Ziemia do Meg ! – wył mi nad uchem Justin.
– Co? – spytałam.
– O czym tak myślisz? – popatrzył na mnie przenikliwie.
– Fajnie razem wyglądają. – wskazałam na Juls i Chrisa.
– Nie tak fajnie jak my. – uśmiechnął się, a ja to odwzajemniłam.
Siedzieliśmy tak rozmawiając o wszystkim i o niczym, a także popijając drinki. Nagle Jus cmoknął  mnie w policzek i pociągnął za rękę na środek parkietu. Zaczęliśmy swój „ niegrzeczny taniec”. Przez cały czas ocieraliśmy się o siebie, a Justinowi zdarzyło się nawet kilka razy złapać mnie za tyłek. Nie protestowałam. W końcu teraz zaczynamy się spotykać i szczerze mam nadzieję, że nam wyjdzie. Trwaliśmy tak w rytmach muzyki i było całkiem miło. Można było dostrzec, że Jus chce zdobyć moje względy, dlatego niekiedy delikatnie obdarowywał mnie całusem, lub ostrożnie dotykał. Mi także parę razy przytrafiło się go cmoknąć, a on był z tego bardzo zadowolony.
Nagle kątem oka zauważyłam, że w drzwiach stoi trzech chłopaków, których dobrze kojarzę. Stał tam blondyn, brunet o czekoladowych oczach i chłopak z lokami. Chyba się domyślacie o kogo chodzi? Zayn lustrował wszystkich, dopóki nie zobaczył mnie. Jeździł po mnie swoim wzrokiem. Dziwne uczucie, ale to mi nie przeszkadzało. Niall podszedł od siedzących przy barze Louisa i Liama. Ja dalej w najlepsze bawiłam się z Justinem, który zakręcił mną i pocałował szybko w usta. Podniosłam jedną brew i uśmiechnęłam się mile do niego. Zerknęłam lekko na Harrego i Malika, którzy stali nadal w tym samym miejscu, obserwując nas z otwartymi buziami i wytrzeszczonymi oczami. Pewnie zaskoczył ich ten widok. Chyba nie wierzyli w to co przed chwilą zobaczyli. Oni już szansę mieli, ale jej nie wykorzystali. To nie moja wina. Pretensje mogą mieć tylko i wyłącznie do siebie.
– Oo… Zbliżają się kłopoty. – pomyślałam.
Zayn szedł w naszą stronę nieźle wkurzony. Gdy był już koło nas mile się uśmiechnął do Justina i cały czas patrząc na niego powiedział:
- Odbijany.
Wtedy pociągnął mnie za rękę i zaczęliśmy tańczyć. Walker zaczął wyrywać jakąś blondynkę. Chyba robił to po to, aby wzbudzić moją zazdrość. Niestety mu się nie udało, bo robił to tak nieudolnie, że wyglądało to komicznie. Dlatego Zayn zaczął:
- Mówiłaś, że Jus jest tylko twoim przyjacielem!
– No tak. – odparł obojętnie.
– To czemu się z nim całowałaś?! – podniósł ton.
W tym momencie zaczęłam się go bać. Wyszłam przed budynek , aby ochłonąć, ale on ruszył za mną. Chwycił mnie za nadgarstek dość mocno i krzyknął:
- Wytłumacz mi to !
– Puść mnie. – odparłam, a on zacisnął mocniej dłoń.
– Stary ! Co ty robisz? Zostaw tą dziewczynę w spokoju. – usłyszałam głos za sobą.
– Jawaad? Miałeś przyjechać jutro. – odezwał się Mulat.
– Ale jestem wcześniej. Puść ją. – wskazał na mnie.
W tym momencie Malik rozluźnił uścisk. Popatrzyłam na niego zaszklonymi oczami, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza. Niepewnym ruchem przytulił mnie do siebie i szepnął:
- Kocham Cię i przepraszam.
Odepchnęłam go szybko i w tej samej chwili pojawił się zdyszany Jus.
– Meg! Jesteś! Wszędzie Cię szuka…- nie dokończył bo od razu do niego doskoczyłam, po czym wtuliłam się w jego klatę.
– Ej, Mała. Co się stało? Zrobił Ci krzywdę? – popatrzył groźnie na Zayna.
Nie odpowiedziałam, zamiast tego zaczęłam cicho łkać. – Masz się do niej nie zbliżać ! – te słowa skierował do Mulata.                                                                                                         – A ty niby kim jesteś, żeby mówić mi co mam robić?! – wrzeszczał Malik.                            Jus odsunął mnie od siebie. Zdziwiło mnie to lekko. Po chwili równo do siebie doskoczyli i w ten sposób zaczęła się bójka.
– Ogarnąć się ! – krzyknął Jawaad.
Stanęli na baczność. Justin chciał chwycić mnie za rękę, ale odsunęłam się.
– Zostawcie mnie w spokoju. – podkreśliłam każde słowo. Patrzyli na mnie smutno.
– Chodź, odprowadzę Cię. – odezwał się kuzyn Zayna.

***Oczami Julie***

Siedziałam w jednym z najlepszych clubów w Londynie. Miałam ochotę dziś się nieźle zabawić i zapomnieć o tej sytuacji sprzed kilku godzin. Ubrana byłam w to.
Nie chcieli mi sprzedać drinka, bo jestem niepełnoletnia, więc wzięłam go od Chrisa i szybko wypiłam. Musiałam. Chciałam się rozluźnić. Chciałam zapomnieć. Chłopak dziwnie się na mnie popatrzył, ale ja nic sobie z tego nie robiłam. Wstałam, wzięłam za rękę i pociągnęłam go w stronę parkietu. Musze przyznać, że DJ był świetny i powoli zatracałam się w muzyce. Za chwilę Chris powiedział, że ktoś do niego dzwoni, więc wyszedł na chwilę. Ja zostałam sama. A co tam. Miałam się dobrze bawić. Podeszłam do chłopaka, który miał około dziewiętnaście – dwadzieścia lat i zaczęłam z nim tańczyć. Musze przyznać, że był całkiem przystojny. Miał ciemne, krótkie włosy, prześliczne zielone oczy i boski uśmiech, w którym można było się zatracić. Chłopak najprawdopodobniej był tancerzem, bo bardzo dobrze się poruszał. Ja dawałam z siebie wszystko, bo nie chciałam za bardzo odstawać od niego. W końcu nadeszła wolna piosenka. Spojrzałam na niego, a on obdarował mnie wielkim smajlem, a ja odwzajemniłam się tym samym. Puścił mi oczko i za chwilę zaczęliśmy tańczyć. Naprawdę nieźle nam szło. W końcu nieznajomy szepnął:
- A mogę się dowiedzieć jak masz na imię?
- Jasne. Jestem Julie. - odpowiedziałam, a on delikatnie mnie obrócił wokół własnej osi.
- Ładnie. Ja jestem Igor. - posłał mi wielki uśmiech.
- Ty nie jesteś przypadkiem Polakiem? - popatrzyłam w jego oczy.
- W połowie. A skąd wiesz? - odparł zdezorientowany chłopak. 
- Bo to Polskie imię. Ja też jestem Polką.
On poruszył komicznie brwiami czym strasznie przypominał mi Justina. Ciekawe czy Meg z Walkerem już są w clubie. Będę musiała ich poszukać. Ale na razie skoncentrowałam się na podrywaniu przystojnego bruneta. Obrócił mnie kilka razy i teraz tańczyliśmy bardzo blisko siebie. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się. To był Chris. Uśmiechnął się do mnie po czym nastąpił odbijany. Powiedziałam bezgłośnie do nowopoznanego chłopaka „przepraszam” na co on smutno się uśmiechnął i poszedł najprawdopodobniej do baru. W tym czasie ja bawiłam się w najlepsze. Muszę przyznać, że Watson chyba wziął korepetycje u Jusa bo naprawdę bardzo dobrze się poruszał. W końcu doszło do tego, że nasze ciała były naprawdę blisko. W sumie nie krępowałam się , bo znałam już Chris kilka lat i jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Podbiegłam szybko do baru, wypiłam kolejny kieliszek i wróciłam do partnera. Świat cały się kręcił. Alkohol robił swoje. Powoli nie panowałam nad swoimi ciałem. Zachwiałam się i prawie upadłam. Prawie bo Brunet szybko mnie złapał. Ja zaczęłam się śmiać, a chłopak podprowadził mnie na krzesło. Teraz siedziałam i żartowałam razem z Watsonem. Obserwowałam również tańczących już od kilku godzin ludzi. Oczywiście jak zwykle podpatrywałam ich ruchy. Jak to mówią jestem samoukiem. Na środku parkietu dostrzegłam Megan i  Justina.
- O zobacz ! Tam są nasze kochane debile ! - krzyknęłam głośno do Chrisa i pokazałam palcem na naszych przyjaciół.
- Ooo.. – w tym momencie chłopak otworzył szeroko usta. Nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, więc spojrzałam w tym samym kierunku i zobaczyłam, że Szatynka wraz ze swoim towarzyszem tańczą niebezpiecznie blisko. Co ja mówię. Ich ciała ocierały się o siebie. Ręce Jusa błądziły po jej ciele. To jeszcze nic. Po chwili stanęli twarzą w twarz, a raczej usta w usta i…. I zaczęli się całować !
- Czy my o czymś nie wiemy? – szepnęłam na ucho Watsonowi.
- Yy…. Nie jestem pewien. – odpowiedział nie odwracając swoich wielkich oczu od pary.
No nie. Teraz się dziewczyna nie wywinie. Jak mogła mi nie powiedzieć? Przecież nic nie wskazywało na to, że oni będą razem. Przecież bardziej bym się spodziewała tsunami w mojej rodzinnej Polsce, niżeli oni będą parą. Niestety pocałunek przerwał im jakiś koleś. Ciekawe kim on jest. Nie widziałam go bo stał tyłem do mnie. Pewnie niezłe z niego ciacho. Przypatrywałam się dalej sytuacji. Nieznajomy  zaczął tańczyć z Meg. Ciekawe dlaczego nie jest z tego zadowolona. Jus oczywiście znalazł inną laskę.
- Ha ha… Po…Popatrz na Walkera.. ha ha…on…nie uda mu się raczej poderwać tej laski. – wykrztusiłam ze siebie, cały czas się śmiejąc.
- Ha ha. Stary sposób skejta pt. „ Siema tańczę breakdance ołłłł yeaah ! – nabijał się Chris.
- Ej no, nie bądź taki dla niego – pokazałam mu język.
- O kurde. Myślałem, że Meg jest pokłócona z One Direct….- przerwał. – Sory, nie powinienem. Moja wina. – spojrzał na mnie przepraszająco. No tak wiedział, że chce o nich zapomnieć.
- Nie no spoko. Nic się nie stało. A wracając do Szatynki to tak. Ona jest z nimi pokłócona. A czemu pytasz? – uspokoiłam go.
- Jeśli tak to dlaczego ona tańczy z tym… Jak mu tam… No z tym mulatem. – na te słowa od razu zareagowałam miną WTF? Spojrzałam w jej stronę i faktycznie było tak jak chłopak mówił. Ale o co chodzi? Zayn coś do niej gadał, a ona nie była zadowolona. Nagle para stanęła. Malik coś  jej powiedział, a w jej oczach pojawiły się łzy. Co się dzieje?
- Chris. Idę do niej zaraz przyjdę. – powiedziałam, kończąc drinka.
Niestety, tłum ludzi utrudniał mi dostanie się do przyjaciółki.  Straciłam ją z oczu.
- Może poszła na dwór się przewietrzyć? – pomyślałam. Skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych. Kiedy wyszłam z clubu, zobaczyłam Jusa, Malika, Meg i jakiegoś kolesia, który wyglądał na muzułmanina. Chyba coś się stało. Nieznajomy wziął pod rękę Szatynkę i gdzieś poszli. Zayn siedział na krawężniku, a Justin usadowił się koło niego. Co się do cholery stało ?! Po jakiejś minucie ocknęłam się i podeszłam do chłopaków.
- Co tu się dzieje? Co do cholery zrobiliście Meg? Czemu odchodzi z jakimś obcym facetem? Nie boicie się o nią? Przecież on może ją zgwałcić czy coś ! – zaczęłam robić awanturę w stylu Megan. Zawsze, gdy trochę wypiję lubię wdawać się w konflikty.
- Nic  się nie dzieje. A ten koleś? Nie martw się. To mój kuzyn. Nic się jej nie stanie... – powiedział Mulat ocierając łzy.
- Ty płaczesz? Co tu się do cholery dzieje?! – wykrzyczałam to ostatnie zdanie, a ochroniarz dziwnie się na mnie popatrzył.
- Nic się nie stało. Nie martw się. Wszystko Ci później wyjaśnię. – powiedział Walker próbując mnie przytulić.
- Nie wiedziałem, że tu jesteś. Bo wiesz tutaj też jest Ni…. – powiedział Zayn, ale nie dane było mu skończyć.
- A czemu miałoby mnie tu nie być? Sory, ale nie chce mi się gadać. Chris czeka na mnie w środku. – odpowiedziałam, odwracając się na pięcie i kierując się w stronę wejścia. Oczywiście ochroniarzowi coś odbiło i zastąpił mi drogę…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Hejka. Rozdział nam się wyjątkowo spodoba. Wprowadziłyśmy nowe postacie - Igora i Jawaada. Mamy nadzieje ze w tym pierwszym dostrzegliście Igora z You Can Dance. Bardzo dziękujemy za komentarze i wejścia. Chcecie być informowane zostawiajcie numery gg albo Twittery. 
8 CZERWCA ODBĘDZIE SIĘ ZLOT WSZYSTKICH FANÓW ONE DIRECTION W NOWYM SĄCZU, W PARKU NA PLANTACH, PRZY GŁÓWNYM WEJŚCIU DO PARKU, NAJPRAWDOPODOBNIEJ KOŁO GODZINY 13:00. MAMY NADZIEJE, ZE WPADNIECIE ;)

... Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^

5 komentarzy:

Lanana pisze...

Rozdział fajny, chodź nie przepadam za Chrisem i Justinem -,- xd nie wiem dlaczego xd No cóż czekam na dalsze losy Meg i Juls <33 emily-and-onedirection.blogspot.com

Juka pisze...

Hejka, rozdział rewelka. I tak jak koleżanka u góry, nie przepadam za Chrisem i Justinem, ot tak. Ale wracając do tematu, to nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Rzeczywiście rozdział jak zwykle okazał się extra...
Hmm ;)Osobiście polubiłam Chrisa i Justina(pewnie dlatego,że są nieźle postrzeleni xD)Czekam na dalszy ciąg przygód.

Anonimowy pisze...

jeden z lepszych, zdecydowanie :) x
zapraszam ciepło tu :
http://faithmakesmiracles1d.blogspot.com/

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

mam nadzieje że Juls pogodzi się z Niallem rozdział jak zawsze ekstra pozdrawiam ;*