...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 11 lipca 2012

Rozdział 26 - " I've been roaming around, I was looking down at all I see "


***Oczami Julie***

Już jestem drugi dzień w domu. Brakowało mi spania w moim prze wygodnym łóżku. Tęskniłam za tym miejscem. Mimo, iż w Londynie było mi dobrze, zawsze pewna część mnie zostanie w Polsce. Nagle usłyszałam huk zamykających drzwi. Zdziwiło mnie to bo tato rano pojechał na jakieś spotkanie biznesowe i przyjedzie dopiero po południu. Może to nasza gosposia przyszła? Ale przecież jest za wcześnie. Niechętnie wstałam, założyłam moje pantofle i wyszłam z pokoju. Wtedy usłyszałam krzyk:
- Julieeee! Wróciłaś? Ale co ty tu robisz? Ale mi sprawiłaś niespodziankę – tak to była moja ukochana siostrzyczka, która właśnie rzuciła się na mnie.
- Cześć. No przyjechałam na kilka dni. Jak tam na kolonii? – spytałam próbując się wydostać z uścisku Mai.
- A spoko. W ogóle spotkałam takiego fajnego chłopaka. Wiesz bajerka i te sprawy. Mam jego numer, ale zobaczymy co dalej będzie. Ale 12 dni bez Internetu to stanowczo za długo. Nic nie wiem co się dzieje u chłopaków. Podobno są teraz w Londynie. Przyjechali z trasy i… - gadała bez końca.
- Czekaj, czekaj. Jakich chłopaków? O kim ty mówisz? – spytałam ledwo rozkminiając jej słowa. No tak jest 8 rano, więc powszechnie wiadomo, że o tej porze nic nie kojarze.
- No One Direction. Wiesz ten zespół co go kocham. Pamiętasz? – zaśmiała się, wymachując rękoma.
- Aaa… O to chodzi – posmutniałam. Przyjechałam, żeby zapomnieć, ale trudno będzie bo moja kochana siostra ich ubóstwia, więc będzie cały czas o nich nawijać.
- Chodźmy do mojego pokoju, wejdę na neta i mi wszystko opowiesz – pociągnęła mnie za sobą, a ja niechętnie się za nią udałam.
Weszłam do pomieszczenia. Na szafie wisiało masę plakatów. Zgadnijcie kto na nich był… Eh… Mam tego dość. Położyłam się na łóżku, a Maja od razu włączyła komputer. Oczywiście pytała jak jest w Anglii itp.
Na chwilę odpłynęłam. Tak bardzo potrzebowałam snu. Ostatnie noce często zarywałam. Nie mogłam spać, przez myśli, które nie dawały mi spokoju. Spałam może 15 minut? Obudził mnie krzyk dziewczyny.
- Aaaa !!! Julie wstawaj ! Jak mogłaś mi nie powiedzieć, że znasz 1D?! Poznasz mnie z nimi?! – wrzeszczała mi do ucha.
- O co ci kur… chodzi? – syknęłam zaspanym głosem, nie otwierając oczu.
- Jak to o czym? Po całym necie latają zdjęcia Twoje i Nialla! Czemu mi nie powiedziałaś? Poznam ich kiedyś? – nawijała jak zwariowana.
Popatrzyłam na monitor. Faktycznie w Internecie było pełno moich zdjęć. Spuściłam głowę, po czym wróciłam do łóżka i cała zakryłam się kołdrą. Ledwo powstrzymywałam płacz. Maja usiadłam koło mnie i głaszcząc po plecach powiedziała:
- Ej co się stało? Coś Ci zrobili?
- Nie chce o tym gadać – warknęłam mając nadzieje, że dziewczyna się odczepi.
- Te portale nie kłamią. Ty go kochasz, a on Ciebie – na te słowa wybuchłam niepohamowanym płaczem.
- I co z tego?! Zranił mnie ! Nigdy mu tego nie wybaczę ! – wrzasnęłam, po czym przytuliłam się do siostry.
- Duma? Proszę Cię nie kieruj się nią. Jesteś jak matka. Gdy ktoś uraził jej dumę, nigdy nie wybaczyła tej osobie.
- Nie porównuj mnie do niej ! Nigdy rozumiesz?! – krzyczałam.
- Przepraszam. Powiesz mi co się stało? – spytała łagodnie. Mimo, iż była ode mnie tylko o rok młodsza, traktowałam ją w takich chwilach jak starszą siostrę.
Opowiedziałam jej wszystko. Ona nic nie mówiła tylko słuchała. Nie dopytywała się. Wiedziała, że to dla mnie trudne. Nie komentowała niczego. Po prostu siedziała i nie przerywała mi.
- No tak w sumie, to bardzo go kocham i chyba dlatego go tak znienawidziłam. Wiem, że nie mam o co się na niego gniewać, ale wiesz jaka ja jestem. Teraz wszystko schrzaniłam i już na pewno sobie odpuścił. Wiesz nawet napisał piosenkę dla mnie i pobił Grześka. – skończyłam swój monolog.
- Co? Przepraszam Cię, ale jak by TEN NIALL HORAN dla mnie coś takiego zrobił, byłabym najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. – podsumowała, wybuchając równo ze mną śmiechem.
- Dziękuje Ci za to, że mnie wysłuchałaś – uśmiechnęłam się.
- Spoko. Zawsze do usług – zaśmiała się. – To dlatego przyjechałaś do Polski? – dodała.
- Hm… chyba tak. Muszę to wszystko przemyśleć – wzruszyłam ramionami.
- Ale wiesz, że ucieczka to nie jest rozwiązanie? – powiedziała.
Skąd ona ma takie przemyślenia? Jest przecież ode mnie młodsza. Pewnie z jakiegoś filmu to wychwyciła.
- Możliwe – burknęłam. – O już prawie dziesiąta. Idę się przebrać i w ogóle się ogarnąć, a ty rozpakuj swoje walizki. – posłałam blondynce uśmiech, po czym skierowałam się w stronę drzwi.
Może ona ma racje? Może powinnam pogadać z Niallem? Przecież go kocham. Wow punkt dla mnie. W końcu przyznałam się do tego przed samą sobą….
Wybrałyśmy się z Mają na miasto. Zanim wyjechałam często chodziłyśmy na rynek i siedząc na ławce przy fontannie, obaczajałyśmy ludzi. Nie kiedy byłyśmy  mega wredne, ale to było w tym wszystkim najlepsze. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu, cały czas się śmiejąc i gadając.
Nagle wpadłam na grupkę ludzi.
- Julie? – podniosłam głowę. Trafiłam na grupkę moich przyjaciół z czasów gimnazjum i liceum.
- O hejka – przywitałam się z wszystkimi.
- Myślałam, że jesteś w Londynie – powiedziała Monika, moja przyjaciółka.
- Em… Bo tak jest. Przyjechałam na kilka dni, pozałatwiać pare spraw – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Aha rozumiem. Może pójdziesz z nami do kafejki? Oczywiście ty i Maja.
Popatrzyłam na siostrę, która pokiwała twierdząco głową…
Do domu wróciłyśmy koło godziny 13:00. Gosposia jak zwykle krzyczała, że obiad już wystygł itp. Posłusznie więc usiadłyśmy do stołu. Mm… nie ma to jak kotlet, ziemniaki i surówka. W chwili kiedy skończyłyśmy jeść posiłek, do domu wrócił tata. Po jego minie można było wywnioskować, że nie ma najlepszych wieści.
- Hej – powiedziałyśmy równo.
- Cześć córcie. Maja możesz pójść do swojego pokoju? Muszę pogadać z Julie – rozkazał ojciec.
Gdy siostra wyszła wskazał na stołek, abym usiadła.
- Mam dla Ciebie bardzo ważna wiadomość. Firma podpisuje kontrakt.
- To świetnie – ucieszyłam się, bo to znaczyło więcej zleceń dla firmy.
- Tylko jest jeden problem. Warunkiem umowy jest to, że musze wyjechać do Holandii. Nie mogę zostawić samej Mai, chyba, że z Tobą – popatrzył na mnie niepewnie.
- Ale jak to?! Tato chyba zapomniałeś, że za kilka dni wracam do Londynu ! – podniosłam głos. Czy to oznacza,  że już nie pojadę do Anglii?
- Ty jesteś jedyną nadzieją. Wiesz jaki ten kontrakt jest ważny. A tylko ty możesz się zająć siostrą.
- A co z moim życiem w UK? Ja tam już mam znajomych, prace, dom, Meg… - wyliczałam.
- Może to będzie dla Ciebie lepsze. Może nie będą już pokazywać zdjęć mojej córki w gazetach ! – najwyraźniej się wkurzył.
- O czym ty mówisz?! – wrzasnęłam.
- O tym! – rzucił gazetę na stół.
Szybko wzięłam ją w ręce i zaczęłam czytać…
„Niall ma nową dziewczynę”
„ Kim jest tajemnicza nieznajoma?”
Spuściłam wzrok. Nie powiedziałam nic tylko wstałam i poszłam do swojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i włączyłam radio. To nie może się tak skończyć ! Nie może !
Usłyszałam ciche pukanie.
- Czego?! – krzyknęłam.
W drzwiach pojawiła się blondynka.
- Wszystko wiem, słyszałam…
- Nie powinnaś podsłuchiwać – skarciłam ją, podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Nie chce, żebyś rezygnowała ze swoich marzeń. I to jeszcze przeze mnie. Co będzie z Tobą i Niallem? – posmutniała.
- Nie martw się tym. Jakoś będzie, nie? – uśmiechnęłam się blado.

***Oczami Meg***

Dojechaliśmy na lotnisko. Chcieliśmy jak najszybciej znaleźć się w Polsce, ale niestety nasze plany się popsuły. Zamiast tego tkwiliśmy na twardych, plastikowych krzesłach na lotnisku, nie wiedząc kiedy będziemy mogli wsiąść do samolotu. Lot opóźniała ogromna wichura, która szalała nad Londynem. Westchnęłam głośno i podparłam głowę na łokciach. Niall poklepał mnie po plecach i powiedział:
- Czym się tak martwisz ?
- Ogólnie wszystkim – głośno westchnęłam i luźniej ułożyłam się na twardym siedzeniu.
- Nie chodzi przypadkiem o Zayna ? – spytał i przenikliwie na mnie spojrzał.
Nie chciałam, żeby poznał powód mojego smutku. Nie było potrzeby się bardziej dołować i kompromitować, dlatego po prostu milczałam.
- On do niej nic nie czuje. Ostatnio strasznie dziwi mnie zachowanie Malika. Nie rozumiem po co sprowadził do domu tą całą Perrie. On jej nie kocha i wie, że każdy z nas za nią jakoś specjalnie nie przepada. – wygłosił.
Dalej się nie odzywałam. Mam już gdzieś co czuje i robi ten ciemny debil. Pobawił się tylko moimi uczuciami i nic więcej. Nie obchodzi mnie z kim prowadza się codziennie za rączkę. On ma swoje życie, a ja swoje, więc nie ma sensu się nad sobą użalać. Za to Horanek nie dawał za wygraną.
- Chociaż... – wrzasnął i gwałtownie się wyprostował – Znam powód ! – dodał.
- Słuchaj Niall. Mnie naprawdę nie interesuję jego życie. On ma swoje, a ja swo… - przerwał mi.
- Powodem jesteś ty ! – krzyknął zadowolony i wyszczerzył się.
- Że co ? – skrzywiłam się. – Coś ty dzisiaj jadł ? Na pewno ci nic nie zaszkodziło ? Bo wiesz tak jakby … majaczysz ? – odparłam po czym wybuchłam głośnym rechotem.
- Nie wyszedł ci ten żart. – powiedział po czym wstał oburzony i odwrócił się do mnie tyłem, dając mi znak, że jest na mnie zły. 
- No niee. – zawyłam – Niall przecież ty się nie możesz na mnie gnieeewać – dodałam z miną zbitego pieska.
Blondasek spojrzał w moją stronę i przeszył mnie swoim wzrokiem.
- To się więcej ze mnie nie nabijaj ! – pogroził palcem.
- Okay – wystawiłam ręce na znak niewinności.
Ponownie spoczęliśmy na tych niewygodnych stołkach. Wyciągnęłam z torebki jakieś czasopismo i zatopiłam się w literkach, nasypanych na kolorowym papierze. Po kilku minutach czytania jakże wciągającej lektury, rozejrzałam się po pomieszczeniu. Panowała tu niezwykła cisza, pomijając groźne huki i grzmoty na zewnątrz. Wszyscy pasażerowie, którzy mieli lecieć do Polski, zaczęli rezygnować z lotu. Nie zapowiadało się, żeby wichura szybko ucichła, a więc ja też zaczęłam tracić wiarę na odwiedzenie mojej ojczyzny. Byłam po prostu załamana. Dochodziła już godzina 22. Spędziliśmy tutaj prawie cały dzień i nic. Burza z każdą minutą stawała się co raz groźniejsza, dlatego chęć wejścia do samolotu ode mnie jakoś odlatywała. Za dużo naoglądałam się tych filmów o katastrofach lotniczych. Nie chciałabym uczestniczyć w czymś takim. To był właśnie powód mojego lęku do tych ogromnych maszyn. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Nialla, który od paru sekund coś do mnie mówił.
- Spokojnie lot jest tylko opóźniony. W najgorszym razie zostanie przeniesiony na jutro – mile się do mnie uśmiechnął.
- Mam nadzieję – odpowiedziałam tym samym.
- A co do Zayna.. – zaczął.
- Niall ! – warknęłam. – Możemy skończyć gadać na jego temat ? Co się tak do niego uczepiłeś ?!
- Po prostu próbuje ci coś wytłumaczyć ! – podniósł ton.
- Ciekawe co – przewróciłam oczami.
- Przecież ty go kochasz, a on kocha ciebie. Po co komplikować sprawę ? – spytał.
- Wcale go nie kocham, a on mnie tym bardziej. – spuściłam wzrok.
- Serio ? – podniósł jedną brew – To ciekawe dlaczego jak jest koło ciebie to można ujrzeć ten jego ,,SŁYNNY UŚMIECH” ? – dodał, a ja spojrzałam na niego  jak na idiotę.
- Jaki znowu słynny uśmiech ? – spytałam przedrzeźniając go, a on wytknął mi język.
- Zawsze gdy się zakocha to uśmiecha się tak tajemniczo. Zazwyczaj  nieśmiało, jak i radośnie, a przecież on jest podrywaczem. Więc jakoś mi to do niego nie pasuje. – wyszczerzył się, a ja walnęłam się w czoło. – A wiesz co jest najlepsze ? – kontynuował – właśnie tak uśmiecha się gdy jest z tobą.
- Sam sobie to uroiłeś czy ktoś ci w tym pomógł ? – spytałam z rozbawieniem.
- Pomogła mi w tym reszta bandy, która w stu procentach ma racje. – odpowiedział dumnie.
- Taa... jasne... - bąknęłam po nosem.
Ponownie usiedliśmy na krzesłach i gadaliśmy o różnych głupotach typu wyprzedaże czy najlepsze knajpki w mieście. Czas dłużył się niemiłosiernie. Nagle z głośników, które znajdowały się w pomieszczeniu, rozległ się kobiecy głos:
- Pasażerów lotu 516 bardzo przepraszamy za dotychczasowe problemy, ale niestety lot ten został przełożony na jutro o godzinie 16. Dziękujemy za uwagę i życzymy miłej nocy, Dobranoc.
- Że co ?! – wrzasnęłam – To po cholere ja tu cały dzień siedziałam ?! – kontynuowałam.
- Dobra spokojnie. Chodź. Pojedziemy do mnie. Wyśpimy się i wczesnym popołudniem startujemy na lotnisko. Co ty na to ? – Blondasek próbował załagodzić sytuację.
- Ty chyba śnisz, że ja to tak zostawię. – spojrzał na mnie dziwnie..
- Ale co ty chcesz zrobić ? – spytał.
Odeszłam od niego i zaczęłam iść w stronę okienka, w którym stała młoda kobieta. Niall natychmiast ruszył za mną i chciał mnie powstrzymać. Nie wiedział co mam zamiar zrobić.
- Przepraszam – rzuciłam do brunetki, która na plakietce miała napisane Sydney . – Mogę wiedzieć po co nas tu trzymaliście skoro było wiadomo, ze burza nie ustanie ? – spytałam z udawaną grzecznością.
- Mieliśmy nadzieję, że prognozy były nietrafne. – powiedziała z miłym uśmiechem. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Że co, proszę ?! – krzyknęłam – Przecież macie bardzo dokładne prognozy ! Jeśli wskazywały na wichury, to wiadomo było, że nie ustaną ! Jesteście naprawdę tacy tępi czy udajecie?! – wrzeszczałam.
- Jeśli się pani nie uspokoi to nie mamy o czym rozmawiać. – odparła spokojnie, co doprowadziło mnie jeszcze bardziej do szału.
- Nie dość, że wydaje kasę na bilet, to jeszcze macie czelność tak traktować swoich klientów ?! Już nigdy nie skorzystam z tych linii lotniczych ! Nie macie za grosz szacunku do ludzi ! – warknęłam, a wtedy poczułam szarpnięcie za rękę.
Poczułam czyiś oddech na karku i wtedy usłyszałam wkurzony głos Nialla:
- Meg, uspokój się do cholery. – totalnie to zignorowałam i dalej robiłam awanturę.
- Niall nie denerwuj mnie !- rzuciłam do Blondaska. - Chce rozmawiać z szefem tego badziewnego lotniska ! – te słowa skierowałam do lekko wystraszonej kobiety.
- Dość tego, wzywam ochronę ! – rzekła Brunetka, a ja spojrzałam na nią z miną WTF !
- Czyli tak po prostu chcesz zignorować problem ? – spytałam wkurzona.
- Niech Pani się nie martwi. Już nie będzie potrzeby odwiedzania tego lotniska. – odparła.
- Ale jak to ? – spytałam z oburzeniem.
- Nie ma Pani wstępu na teren naszego lotniska i przykro mi, ale do Polski będzie Pani musiała lecieć innym samolotem z innego lotniska.
- Słucham ?! Zapłaciłam za bilet. Jesteście tutaj wszyscy bandą idiotów. W takim razie żądam zwrócenia pieniędzy za lot!! – wyrzuciłam z siebie wszystko, dostrzegając idących w moją stronę dwóch mężczyzn o sporej budowie.
- Niestety to nie możliwe – powiedziała Sydney.
W tym momencie poczułam, że unoszę się nad ziemią, a raczej ktoś mnie unosi. Dwaj silni murzyni zaczęli  mnie szarpać i ciągnąć do wyjścia. Wtedy do akcji wkroczył Niall, bredząc jakieś niestworzone rzeczy.
- Zostawcie ją ! Ona jest w ciąży ! Nie powinna się denerwować! – po jego argumentach znowu mogłam stać na ziemi.
- Wiecie hormony i te sprawy. Bardzo za nią przepraszam. – tłumaczył Blondasek. Spojrzałam na niego wzrokiem zabójcy, a on dyskretnie dźgnął mnie łokciem.
- Yyy.. Tak to już 3 miesiąc – pogłaskałam się po brzuchu, a następnie wyszczerzyłam się do Nialla na co on odpowiedział mi tym samym.  – Jesteśmy ze sobą tacy szczęśliwi – kontynuowałam robiąc sobie niezłe jaja ze stojących przed nami ludzi.
- Dokładnie, więc możemy jutro lecieć do Polski tym przeniesionym lotem ? Chcieliśmy odwiedzić naszych rodziców. – powiedział spokojnie po czym mnie objął i lekko cmoknął w policzek.
- Yyy jasne. Oczywiście.  I bardzo przepraszamy za wszelkie problemy.
- Nie ma sprawy, każdemu może się zdarzyć. – mówił Niall.
- A czy Pan przypadkiem nie należy do tego zespołu One Direction ? –spytała uradowana.
- Tak. Jestem Niall. NiallHoran – Blondasek się przedstawił i wyciągnął rękę w stronę zadowolonej dziewczyny, która natychmiast ją uścisnęła.
- A mogę sobie zrobić z Tobą zdjęcie ? – spytała z nadzieją w głosie.
Jedyne co mnie zaskoczyło to to, że z bezczelnej idiotki stała się nagle największą sweet fanką. Nienawidzę takich osób jak ona. Bez skrupułów zaczęła się do niego kleić i w pewnej chwili nachyliła się, aby go pocałować, ale w tym momencie pędem wtargnęłam między nich i bezczelnie im przerwałam.
- Chodź – warknęłam do Nialla i pociągnęłam go za sobą. 
Przed budynkiem stała taksówka, więc od razu do niej wskoczyłam. Niall wsadził do bagażnika nasze walizki i po chwili siedział koło mnie.
- Nie poznaję cię Niall. Prawie pocałowałeś tą .. Nawet nie wiem jak ją nazwać… - opuściłam rezygnująco ręce.
- Ale o co ci chodzi ? – spytał zdziwiony.
- O co mi chodzi ? – popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.  – Czy ty w ogóle pomyślałeś o Juls ? Gdyby wtedy jacyś paparazzi zrobili by ci zdjęcia jak całujesz tą wywłokę, to myślisz, że jak Julie by się czuła ? Ty ją w ogóle kochasz ? – pytałam.
- Oczywiście, że tak. – odparł.
- Skoro ja nie widzę, że ją kochasz, to jak ona to ma zobaczyć ? – popatrzyłam na niego smutnym wzrokiem.
- Ta dziewczyna dobrze gada. Słuchaj jej, a daleko w życiu zajdziesz. – wtrącił kierowca taksówki, na co ja życzliwie się do niego uśmiechnęłam, po czym od razu spojrzałam na Nialla, aby sprawdzić jego reakcję.
Siedział zamyślony, tępo patrząc w szybę. Chyba analizował teraz wszystko co mu powiedziałam. Zawiódł mnie. Ciekawe czy byłby zdolny pocałować tą całą Sydney. Już się tego nie dowiem, przynajmniej mam taką nadzieję. Byliśmy właśnie w centrum miasta. Była już godzina 23, a to miasto nadal tętniło życiem. I za to właśnie kocham Londyn. Potrafi zaskakiwać. Przejeżdżaliśmy właśnie z drugiej strony parku. Spostrzegłam, że za ten cały czas nigdy nie jechałam tą drogą. Nagle zauważyłam fontannę. Automatycznie głośno krzyknęłam:
- Niech Pan się zatrzyma !!!
Kierowca zrobił to o co poprosiłam, natomiast Niall patrzył na mnie jak na wariatkę. Teraz nic mnie nie obchodziło. Wybiegłam szybko z auta i usiadłam na skraju fontanny. Podkuliłam nogi pod brodę i zaczęłam płakać. Teraz już doskonale znałam to miejsce. Przynajmniej z opowieści mojej mamy. To właśnie tutaj mój ojciec powiedział matce, że nie chcę mnie. Odszedł od nas. Zostawił mnie. Zostawił nas. Nigdy mu tego nie wybaczę. Próbowałam się z tym pogodzić. Myślałam, że dam radę. Myślałam, że tak musiał, ale rzeczywistość jest całkiem inna. Po prostu mnie nie chciał. Porzucił mnie i mamę. Przez niego moja opiekunka załamała się i jako małe dziecko brakowało mi matki. Na szczęśnie po dłuższym czasie jakoś się pozbierała i zaczęła zajmować się mną. To dzięki niej jestem jaka jestem. I bardzo jej za to dziękuję. Niestety dwa lata później matka postanowiła otworzyć własną działalność. Nie wyszło jej z tym pomysłem, więc po krótkim czasie została stylistką mody. Do tej pory ubiera największe gwiazdy show biznesu takie jak Rihanna, Lady Gaga czy Cher Lloyd. Wszystko było by świetnie gdyby nie to, że tak ją pochłonęła praca, że całkiem zapomniała o mnie. W wieku 14 lat zaczęłam palić fajki wraz ze swoimi znajomymi. Mama myślała, że ilością pieniędzy wynagrodzi mi brak ojca, ale tak się nie stało. Tylko wszystko tym pogorszyła. Brakowało mi jej. Tak cholernie. Jeszcze dwa lata temu musiałam zostawać w domu sama nawet na 3 dni, gdyż ona miała do załatwienia ,, ważne sprawy ‘’, czyli po prostu wybranie garderoby dla kolejnej, rozpieszczonej gwiazdki. Jedyne plusy pacy mojej opiekunki jest to, że większość tych wszystkich gwiazd znam. Siedziałam tak przy fontannie i szlochałam dopóki nie usłyszałam za sobą głosu… 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Rozdział wyjątkowo długi bo na 10 stron Worda:D bardzo dziękujemy za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem. To rekordowa liczba. Dziękujemy również za liczbę obserwujących. Jeśli wam się podoba powiedzcie o nas swoim znajomym. Do następnego. 

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

12 komentarzy:

Unknown pisze...

ciąża? hahaha
kurdę, kurdę, kurdę... Niulie chcę :<
Zegan teeeż :D

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

he he ale Niall wymyślił ;p czekam na następny pa ;*

Lemox3 pisze...

Super ;d Cieszę się że taki długi. Czekam na next ;*

Pamii@xD pisze...

kurwa ja chce już następną środe i następny rozdział !! dodawajcie je częściej :D !! XD wasz blog jest cudowny !! KOCHAM <333333 !! :**

Pamii@xD pisze...

A i jeszcze jedno jak Megan jest w ciąży to kiedy termin ? kto idzie ze mną odwiedzić malucha XD :D hehe

Pamii@xD pisze...

jak się nazywacie na Twitterze bo nie moge was znalezć mój Twitter to @PamelaBalicka prosze obserwujcie mnie i wyślijcie mi wiadomość prywatną żebym wiedziała jak się na Tt nazywacie plis :)

Unknown pisze...

Haha !
" - ... Ona jest w ciąży ! ... " - Rozwaliło mnie to ♥

Nie chce czeka na następną środe , hehuhehuhehu , Czekam z niecierpiliwoscia na ZEGAN , i Niulieee ♥

Valnientaa pisze...

Fajne kłamstwo.Rozdział boski :)

Anonimowy pisze...

czekam na kolejny rozdział, świetnie piszecie! :) u mnie nowy wywiad przetlumaczony z muchmusic http://tlumaczeniawywiadow1d-jb-inne.blogspot.com/ zapraszam :) x

Unknown pisze...

ciąża rozwalająca, tarzałam się po podłodze XD
+ zapraszam do mnie http://trying-to-be-english.blogspot.com/ (;

Vol2 pisze...

zapraszam do siebie :3.
http://iloveyoumorerap.blogspot.com/

horanowa pisze...

Jeezu , czytam ten blog od początku i coraz bardziej mnie zaskakujecie :D szczerze ? bywały lepsze rozdziały , ten mi sie niezbyt podoba ale i tak go uwielbiam :D
kocham ten blog . :3 .