...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 18 lipca 2012

Rozdział 27 - "Tell me you don't want my kiss That you need your distance, distance Tell me anything but don't you say he's what you're missing baby"


***Oczami Meg***

- I w końcu się spotykamy…
W pierwszym momencie pomyślałam, że to najnormalniej w świecie Niall, ale niestety się myliłam. To nie był jego głos. Wstałam więc i szybko otrzepałam ubrania, a następnie przetarłam łzy, spływające po moich policzkach.  Bałam się odwrócić, ale w końcu się odważyłam. Przede mną stał chłopak w kapturze. Nie mogłam dopatrzyć się jego twarzy, ponieważ było ciemno. Wszystko co było widać to jedynie chytry uśmieszek namalowany na jego ohydnej mordzie. To był ten sam facet, który mnie śledził i był pod moim domem. Za dużo wrażeń jak na dzisiejszy dzień. Gwałtownie odsunęłam się od niego i chciałam jak najszybciej znaleźć się w aucie, ale on niestety złapał mnie za rękę i spytał nieprzyjemnie się śmiejąc:
- Dokąd się wybierasz ? Nie zostaniesz ze mną ?
Przeraziłam się. Miałam wrażenie, że chce mi coś zrobić. Na szczęście w porę zjawił się Niall, który od razu odsunął gościa ode mnie i pociągnął za rękę do samochodu. Natychmiast odjechaliśmy z spiskiem opon. Po  5 minutach byliśmy pod willą chłopaków. Podziękowaliśmy kierowcy i wyjęliśmy swoje bagaże. Przeszliśmy przez furtkę i już po chwili staliśmy w środku. Właśnie kładłam swoje walizki na ziemie kiedy do pomieszczenia wszedł Harry. Gdy nas zobaczył od razu się wyszczerzył i spytał :
- Nie polecieliście ?
- Nie. Lot został przełożony na jutro – odpowiedział Horan.
Nic się nie odzywałam tylko stałam i tępo patrzyłam w podłogę. Blondasek oznajmił, że idzie do kuchni coś przekąsić. Jak zwykle. Ledwo wszedł do domu i już o jedzeniu myśli. Wtedy Harry się przybliżył i położył swoją rękę na moim policzku.
- Płakałaś ? – spytał.
- Nie.
- Przecież widzę.
- To po co się głupio pytasz ?! – podniosłam ton, sama nie wiedząc dlaczego. Styles spojrzał na mnie zdziwiony. Chyba nie wiedział, że tak zareaguję. To pewnie wszystko przez ten cały dzień. Za dużo wrażeń jak na jeden raz.
- Przepraszam – powiedziałam i blado się do niego uśmiechnęłam, na co on odpowiedział mi tym samym. – Po prostu jestem zmęczona – dodałam.
Harry podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Dalej nie rozumiem dlaczego on wciąż jest sam. Przecież mieć takiego chłopaka jak Loczek to największe marzenie każdej dziewczyny. On jest jak skarb. Gdybyśmy byli razem to nigdy bym mu nie pozwoliła ode mnie odejść. Wtuliłam się w niego mocniej na co on typowo się zdziwił. Miałam mu ochotę powiedzieć, że go kocham, ale to by było chyba nie na miejscu. I w tym momencie mnie olśniło. Może i czuję coś do Zayna, ale do  Stylesa czuję dokładnie to samo. Nie zważając na czyny, uwolniłam się z uścisku i wpiłam się w jego usta. Były takie miękkie i słodkie. Czułam jak Harry uśmiecha się podczas pocałunku. To było coś niesamowitego. Nagle cały smutek, ból i cierpienie ulotniło się ze mnie. Została tylko radość i szczęście. Gdy już się od niego uwolniłam, uśmiechnęłam się szeroko na co on odpowiedział mi tym samym.
- A co to miało być ? – spytał Loczek, zabawnie poruszając brwiami. Głośno westchnęłam i szepnęłam:
- Sama nie wiem.
Popatrzyłam jeszcze raz w zielone oczy Stylesa, które od razu hipnotyzowały, po czym ponownie się w niego wtuliłam. Nie mam zielonego pojęcia jak teraz potoczy się moje życie. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Gdy pojadę do Polski to przemyślę sobie wszystko. I wtedy zdecyduję co dalej. Nie mogę przecież tak pochopnie decydować w ważnych sprawach.
Nagle Harry oderwał się ode mnie i pociągnął za sobą do salonu. Na nasze nieszczęście, Malik siedział na kanapie. Loczek chyba poczuł się niekomfortowo bo na widok Mulata od razu puścił moją dłoń. Popatrzyłam na niego zdziwiona. Jeszcze nie dawno robił wszystko, żeby pokazać Zaynowi, że jestem jego, chociaż wcale tak nie było, a teraz ? Teraz gdy się jakoś ułożyło to on odwala jakieś scenki ? Nigdy nie zrozumiem facetów. Westchnęłam głośno i bez żadnych skrupułów udałam się na pobliski fotel. Wygodnie się na nim rozłożyłam i wyciągnęłam swojego I-phona z kieszeni. Weszłam na twittera i przeglądałam ostatnio dodane tweety. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam, że Malik wraz ze Stylesem przyglądają mi się.
- No co ? – spytałam z pretensją.
- Nic – odpowiedział Styles.
- Możemy pogadać ?  - odezwał się Zayn.
- Jasne. O czym ? – zapytałam jak gdyby nigdy nic.
- Na osobności – Mulat specyficznie podkreślił swoją wypowiedź.
- Chcesz to mów tutaj. Nie mam przed Harrym żadnych tajemnic. – wymyśliłam na poczekaniu.
- W takim razie nie mamy o czym gadać. – zrezygnował.
- Jak chcesz – wzruszyłam ramionami.
Przez dobrych kilka minut panowała zupełna cisza. Każdy z nas się nad czymś poważnie zastanawiał. Nagle Malik się odezwał:
- Sory, że pytam, ale od kiedy on stał się dla ciebie taki ważny ?! – wskazał wściekły na Harrego.
- Ej… – wymamrotał urażony Loczek – Od zawsze byłem dla niej ważny – rzekł i wyszczerzył się do mnie na co ja odpowiedziałam tym samym, a następnie dosiadł się do mnie i objął w talii.
- Dość tego !!! – wrzasnął Zayn i rzucił się na Stylesa.
Harry próbował się jakoś bronić, ale nie spodziewał się takiej reakcji Mulata, więc pewnie to mu w tym przeszkodziło. Bez zastanowienia ruszyłam mu na pomoc.
- Zayn !! Zostaw go !! – krzyczałam i odciągałam Malika.
Po wielu próbach mi się udało. Mulat spojrzał z nienawiścią na biednego, przestraszonego Loczka, po czym posłał mi przepraszające spojrzenie. Skrzywiłam się i od razu podeszłam do Stylesa, który miał rozciętą wargę. Cmoknęłam go w ranę i przytuliłam się do niego. Niech Malik wie, że nie ma już u mnie szans. Harry odwzajemnił uścisk i mocniej przycisnął mnie do siebie, po czym cmoknął lekko w głowę.
- MEG ! – wrzasnął Zayn – Ty naprawdę nic do mnie nie czujesz ?! – krzyczał, a ja odsunęłam się od Stylesa i podeszłam do niego.
- Zejdź mi z oczu! Zawsze próbuję wykorzystywać życie jak najlepiej i cieszyć się nim, ale to właśnie przez takich ludzi jak ty jest to trudne! Nie możesz pojąć, że między nami nic nie będzie?! Zrujnowałeś wszystko! Miałeś szanse, ale ją do dupy wykorzystałeś! Nienawidzę cię ! Rozumiesz ?! Nienawidzę !!! – wyrzuciłam z siebie wszystko co leżało mi na sercu.
- Meg… – wyszeptał zrozpaczony.
- Przestań to powtarzać ! Wiem jak mam na imię ! – wrzasnęłam.
Chwyciłam Harrego za rękę i pociągnęłam do kuchni. Przeszukiwałam właśnie szafki z zamiarem znalezienia jakiegoś plastra, kiedy Styles położył dłonie na mojej talii i obrócił w swoją stronę. Popatrzyłam na niego zdezorientowana.
- Dziękuję – wyszeptał i zatopił się w moich ustach.
Na początku tylko je muskał, ale z czasem się to zmieniło. Gdy właśnie pogłębiliśmy pocałunek, Loczek oderwał się nagle ode mnie i jęknął z bólu.
- Co jest ? – spytałam przestraszona.
- Warga – powiedział po czym złapał się za ranę.
- Głuptasie. Nie całuję się z rozwaloną wargą – wytknęłam mu język.
- No, ale .. To jak ja mam cię całować ? – odezwał się zdziwiony.
- Masz mnie po prostu nie całować – wybuchłam śmiechem.
- Ale tak się nie da – wyszczerzył się i ponownie wpił w moje usta.
Opamiętałam się i odepchnęłam Loczka. Stanął zdezorientowany i nie wiedział o co chodzi. Wtedy pokazałam palcem na ranę i dałam mu znak, że ma na nią uważać. Uśmiechnął się mile do mnie, na co ja odpowiedziałam tym samym.
- Dobranoc – odezwałam się.
- Tak po prostu idziesz spać ? Zostawisz mnie tu samego ? Przecież jestem poszkodowany – wyszczerzył.
Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- Styles ! – krzyknęłam zabawnie – Masz tylko rozwaloną wargę – zaśmiałam się, po czym wyminęłam go i poszłam w stronę korytarzu.
Wyszłam cicho po schodach, aby nikogo nie obudzić, a następnie podreptałam do pokoju Nialla. Zapukałam lekko w drzwi, zza których usłyszałam ciche:
- Wchoooodź.
- Yyy Niall mam do ciebie pytanie… – oznajmiłam i wpłynęłam w głąb pomieszczenia.
- Jakie ? – spytał mile.
- Gdzie ja mam spać ?
- Ale ze mnie idiota – walnął się w czoło – Zapomniałem ci pokazać twojego pokoju.
- Mojego ? – uniosłam wysoko brwi ze zdziwienia.
- Mamy pare wolnych pokoi urządzonych bardziej dziewczęco. Tak na wypadek, jakby któryś z nas chciał zamieszkać ze swoją dziewczyną – wytknął mi język.
- O nie ! – krzyknęłam zabawnie – Juls mi z domu nie zabierzesz. Nie będę mieszkać sama – pogroziłam mu palcem.
- Spokojnie. Nie zdziwię się jak Harry, albo Zayn wciągną cię tutaj znacznie szybciej, niż ja Julie – wyszczerzył się. Popatrzyłam na niego jak na kretyna i popukałam go w czoło. Zaśmiał się, a następnie kazał iść w wyznaczone miejsce.
Jak przystało na dżentelmena, przepuścił mnie w drzwiach i zaprowadził do mojego tymczasowego pokoju.
- To tu. Czuj się jak u siebie – uśmiechnął się mile.
- Dzięki. Dobranoc – odparłam.
Zostałam sama w pokoju. Weszłam do łazienki. Związałam włosy w wysokiego koka i sprawnie zaczęłam zmywać makijaż. Przeczyściłam twarz tonikiem, a następnie wzięłam długi i gorący prysznic. Po jego skończeniu wygramoliłam się z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Wtedy zauważyłam, że nie zabrałam ze sobą piżamy. Podreptałam do walizki. Wyciągnęłam to co chciałam i usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Gwałtownie odwróciłam głowę i spostrzegłam Malika, który stał zdziwiony, cały czas na mnie patrząc.
- Czego ?! – warknęłam – Chyba się puka, nie ? – dodałam.
- Yyyy... Sory, nie wiedziałem, że tu będziesz. – tłumaczył się, a ja teatralnie wywróciłam oczami.
Zayn dokładnie zmierzył mnie wzrokiem, po czym odparł:
- I znów cię widzę w  samym ręczniku.
- Wyjdź stąd ! – wrzasnęłam, a on od razu posmutniał.
- Spokojnie. Przyszedłem tylko po moje rysunki. Zapomniałem ich wcześniej zabrać. – odpowiedział.
Nie odezwałam się. Malik zbliżył się do biurka, na którym leżały jego dzieła, a następnie zwinnie chwycił je w ręce, odwracając tak, abym nie widziała co na nich jest narysowane. Już kierował się do wyjścia, kiedy ponownie na mnie spojrzał i zapytał:
- Nie mam już szans ?
- Wyjdź ! – wskazałam palcem na drzwi.
Zrobił to co chciałam. Ja natomiast weszłam z powrotem do łazienki, jeszcze bardziej wkurzona. Zrzuciłam z siebie ręcznik i wtarłam w moje ciało brzoskwiniowy balsam. Założyłam dość skąpą piżamę i rzuciłam się na łóżko. W tym momencie dostałam smsa od Julie:
,, Hej kochana. Wiem, że już bardzo późno, ale wbijaj na skype . Stęskniłam się za tobą <3 . xoxo ‘’
Na samą treść wiadomości wyszczerzyłam się i w tym momencie zorientowałam się, że przecież nie mam przy sobie laptopa. Bez zastanowienia wybiegłam na korytarz, wpadając przy tym na Louisa.
- Ooo hej – uśmiechnęłam się.
- Czemu biegasz po korytarzu o 3 w nocy nago ?  - spytał. Popatrzyłam na niego jak na idiotę.
- Lou dobrze się czujesz ? Jest 2 w nocy i wcale nie jestem nago – podkreśliłam  ostatnie zdanie.
- Obojętne – rzekł i poszedł do swojego pokoju.
Był strasznie zaspany i nie wiedział co się dzieje, więc pewnie dlatego wygadywał takie głupoty. Spytam go rano czy w ogóle pamięta co mówił. Ponowiłam swoją drogę i po paru sekundach stałam pod drzwiami Hazzy. Zapukałam lekko, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi, więc postanowiłam wejść do środka. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.  Styles leżał na łóżku, tępo wpatrując się w sufit. Nawet nie zauważył kiedy weszłam.
- Yyy… Harry ? Wszystko gra ? – spytałam, niepewnie podchodząc bliżej niego. W tym  momencie od razu skupił swój wzrok na mnie.
- Powiedzmy, że tak. – wysilił się na sztuczny uśmiech.
Usiadłam u niego na łóżko i podkuliłam nogi pod brodę, a następnie rzekłam.
- Możesz mi powiedzieć wszystko.
- Wiem – chwycił mnie za dłoń, co mnie trochę zdziwiło.
Nie odzywaliśmy się. Trwaliśmy w ciszy. Miałam nadzieję, że Loczek w końcu się wygada i dowiem się co mu na sercu leży. Niestety do tego nie doszło. Po paru minutach nagle pociągnął mnie za rękę w swoją stronę. Po chwili leżałam tuż obok niego. Bez zastanowienia przytulił mnie i cmoknął w policzek.
- Haaaaaary – zawyłam.
- No co ? – spytał.
 - Puszczaj mnie…
- Nie  - odparł stanowczo.
- No puszczaj mnie ! – marudziłam.
- Aż tak ci źle ?  
- Styles ! Mówię coś do ciebie ! – podniosłam ton.
- Mogę cię o coś zapytać ? – zasugerował cały czas mnie obejmując.
- Wal..
- Czemu ja ? Czemu nie Zayn ? Każda wybrała by jego.. – posmutniał.
- Czyli dlatego jesteś taki nieswój – zachichotałam – Harry posłuchaj... – odwróciłam się do niego, aby móc patrzeć mu w oczy. – Jesteś dla mnie bardzo ważny i sama nie umiem odpowiedzieć ci na twoje pytanie. A ty powinieneś w końcu w siebie uwierzyć. Zayn wcale nie jest taki wspaniały na jakiego wygląda – uśmiechnęłam się mile.
Hazza momentalnie rozpromieniał i zbliżył swoją twarz do mojej.
- Warga ! – powiedziałam.
- No i co ?
- Będzie cię boleć – wytknęłam mu język.
- Nie dbam o to…
- A powinieneś – krzyknęłam i szybkim ruchem wygramoliłam się z łóżka, tym samym przed nim uciekając.
- I tak cię dorwę ! – krzyknął.
- Tylko nie dzisiaj. Już wszyscy śpią – zaczęłam wymyślać wymówki.
- Najwyżej ich obudzę – wyszczerzył się.
- Harry proszę cię, daj sobie spokój – wystawiłam ręce na znak niewinności.
- Chyba sobie żartujesz – zaczął mnie gonić.
Dzięki mojej niezłej zwinności uchroniłam się przed nim z dobre 3 minuty. Niestety po tym czasie mnie dorwał i powalił na łóżko. Przygniótł mnie swoim ciałem i zaczął się głupio szczerzyć.
- O co ci chodzi ? – spytałam z grymasem.
- Mam cię – odparł, a banan, który gościł na jego twarzy nie znikał.
- Jest 3 w nocy. Powinieneś już dawno spać – zasugerowałam.
- Wiedząc, że jesteś w tym samym domu co ja, nie mógłbym zasnąć – ponownie się uśmiechnął. – A tak właściwie to po co przyszłaś do mnie do pokoju ? – zdziwił się.
- Chciałam cię prosić, żeb…
- Zgoda, możesz ze mną spać – wyszczerzył się, po czym wybuchnął śmiechem.
- Żeby pożyczyć laptopa – dokończyłam, mówiąc poważnym tonem.
- Okey, możesz wziąć. Leży na biurku.
- A mógłbyś ze mnie zejść ? Nie żeby coś, ale ta pozycja nie jest za wygodna, przynajmniej z mojej perspektywy – na mojej twarzy ponownie wyszedł mi grymas.
Harry posłusznie zrobił to o co poprosiłam, a następnie chwyciłam laptopa do rąk i uciekłam z nim do pokoju. Od razy weszłam na skype i zadzwoniłam do Juls.
- Sieeeema – wrzasnęła.
- Ciii. Obudzisz wszystkich – upomniałam ją.
- A Sory. Co tam u ciebie ? Jak Zayn ? Harry ? – zasypała mnie potokiem pytań.
- Powiedzmy, że jest okey. Z Malikiem jest sprawa trochę napięta, za to ze Stylesem wszystko idzie w jak najlepszym kierunku – wyszczerzyłam się.
- Więc jednak Loczek ? – spytała zdziwiona  - Głowę bym sobie dała uciąć, że będziesz z Mulatem – dodała.
- Jak na razie z nikim nie jestem, więc wrzuć na luz – doradziłam. – Lepiej opowiadaj co tam w Polsce.
- Jest całkiem spoko, ale i tak chcę już wracać do Londynu. A co u Nialla ? – zapytała niepewnie.
- Wszystko dobrze. Jest trochę przybity przez to, że nie chcesz mu wybaczyć, ale cały czas chodzi i kombinuje w jaki sposób by cię jeszcze przeprosić.
- Nocujesz dzisiaj u nich ?! – wrzasnęła. - Nie mamy takiego pokoju w domu… Chyba… - zaśmiała się.
- Brawo za spostrzegawczość – odpowiedziałam jej tym samym.
Pogadałyśmy jeszcze chwilkę i w końcu się z nią pożegnałam. Było już po 3, a jutro, czekał mnie lot. Zamknęłam więc laptopa i odłożyłam go na półkę. Wtuliłam się w poduszkę i nagle przyszedł mi sms. Wzięłam do ręki telefon, aby sprawdzić wiadomość. Oczywiście kto jest taki mądry, żeby pisać do mnie o 3 w nocy ? Oczywiście Harry. Najdziwniejsze jest to, że śpi na tym samym piętrze co ja i pisze do mnie smsa, który brzmiał tak:
,, Jest mi zimno i nie mogę zasnąć. Mogę przyjść do twojego łóżka ? xx ‘’
Bez zastanowienia szybko wstukałam w klawiaturę komórki:
,, Chyba sobie jaja robisz… Nie kombinuj Styles tylko idź spać ! Dobranoc ;) .xxx ’’
Poczekałam jeszcze pare minut i nie dostałam żadnej odpowiedzi, więc ponownie położyłam się wygodnie. Po 20 minutach usłyszałam, że ktoś wchodzi do mnie do pokoju. Postanowiłam się tym nie przejmować, więc udawałam, że śpię. Osoba wsunęła się pod moją kołdrę i przytuliła się do mnie. Poczułam czyjś chłodny tors na moich plecach. Był to Harry.
- Miałeś nie kombinować – wyszeptałam.
- Nie śpisz ? – zapytał zdziwiony.
- Teraz już śpię . Dobranoc. – odparłam.
- Dobranoc – musnął ustami moją szyję przez co po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
Na koniec wtulił się we mnie i po paru sekundach oboje zasnęliśmy.
Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie jak na mnie. Była 8.  Harry jeszcze spał z resztą reszta zespołu także. Głośno westchnęłam i chciałam wstać, ale utrudnił mi to Loczek. Całą noc spał przytulony do mnie. Podjęłam drugą próbę, ale wszystko na nic. Nie pozostało mi nic innego jak go obudzić. Szturchnęłam lekko ramię Harrego, ale nic. Wtedy zbliżyłam moją twarz do jego i szepnęłam do ucha :
- Kochanie, wstawaj. Mam dla ciebie niespodziankę – Styles automatycznie otworzył oczy, spojrzał na mnie i wyszczerzył się. – Zadziałało !- krzyknęłam zadowolona.
- Co zadziałało ? Co to za niespodzianka ? – dociekał.
- Nie ma żadnej niespodzianki. Chciałam po prostu, żebyś się obudził. Nie mam jak wstać – oznajmiłam.
- No dobraa – powiedział niezadowolony i w końcu mnie puścił.
Podeszłam do torby i chwyciłam jakieś ciuchy.
- Gdzie idziesz ? – spytał.
- Pod prysznic.
- No to chodźmy – wyszczerzył się.
Loczek szybko wyskoczył z łóżka i podbiegł w moją stronę, pchając mnie do łazienki. Czy on zwariował ?
- Harry ! – wrzeszczałam, a on tylko się śmiał.
Nagle włożył mnie do kabiny i wszedł za mną nie zamykając szyb od prysznicu. Odkręcił wodę przez co byłam cała mokra, tak samo jak moja piżama. W pewnym momencie poczułam na głowie coś zimnego. Loczek wylał pół szamponu na moje włosy, zaczął się śmiać po czym zabrał się za mycie moich włosów.
- Harry ! – piszczałam i śmiałam się na zmianę.
Nagle wyleciał pędem z łazienki i pognał na dół. Zmyłam szybko połowę piany i ruszyłam za nim. Byłam mokra więc wywróciłam się na korytarzu centralnie przed pokojem Malika. Akurat drzwi od pomieszczenia otworzyły się i wyszedł z niego Zayn. Gdy mnie zobaczył chyba lekko się przestraszył. Co się dziwić. Cała przemoczona w pianie leżałam na podłodze.
- Jezu, Meg. Nic ci nie jest ? Nic cię nie boli ? Wszystko okay ? – pytał zatroskany.
- Powiedzmy, że tak – chwyciłam go za ręce i wstałam.
- Zabiję cię ! – te słowa skierowałam do rozbawionego Loczka.
Pognałam dalej. Hazza akurat zlatywał na dół po schodach. Z racji tego, że byłam za nim, wskoczyłam mu na plecy, dzięki czemu także ociekał wodą. Kiedy już pokonywaliśmy ostatni schód, akurat się potknął i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Wtedy do akcji wkroczył Liam:
- Coś ty jej zrobił ?! – zaczął krzyczeć na Harrego.
- Nic – wstaliśmy. – To przez nią wylądowaliśmy na podłodze – Loczek wyszczerzył się do mnie.
- Ta jasne – odparłam oburzona.
- Meg na górę ! Dokończ kąpiel… – popatrzył na mnie rezygnująco. – A ty Harry łap za ścierę i wytrzyj tą całą wodę – dokończył nasz Daddy.
- Trzeba się słuchać Tatusia – wytknęłam język Hazzie.
Pobiegłam na górę, przy okazji mijając Zayna.
- Na pewno nic cię nie boli ? – spytał z podobną troską niż pare minut temu.
- Wszystko okay – uśmiechnęłam się mile do niego, na co on się zdziwił, ale zaraz odpowiedział mi tym samym.
Wleciałam do pokoju. Ogarnęłam się, złapałam za walizki i staszczyłam je na dół. Wszyscy kończyli jeść śniadanie.
- Meg. Zjedz coś i jedziemy – pomachał mi Niall.
- Nie jestem głodna. Lepiej się pośpiesz. – odparłam.
- Daj spokój. Musisz coś zjeść – zasugerował Mulat, po czym się do mnie mile uśmiechnął.
- Nie dzięki. Może następnym razem z wami zjem – rzekłam.
- Taa. Czyli najwcześniej za pare miesięcy – odparł Horan, po czym dyskretnie puścił do mnie oczko. Nie wiem o co chodzi temu głodomorowi. Po co gada chłopakom, że zostaję w Polsce na dłużej. Przecież to nie ma sensu.
- Bywa – powiedziałam, ciągnąc kłamstwo Blondyna.
- Jak to ? – zapytał Zayn, patrząc po każdym.
- Meg wyjeżdża do Polski – powiedział Louis.
- To wiem – odrzekł i ugryzł kawałek gofra.
- I wraca dopiero za pare miesięcy – dopowiedział Niall. Wtedy wszystko co Mulat miał w buzi znalazło się na stole.
- Że co ?! – krzyknął. – Dlaczego dopiero teraz się o tym dowiaduję ?! Nie zrobisz mi tego ? Znaczy wiesz będzie mi ciebie brakować – dopowiedział, wstał od stołu i poszedł do siebie do pokoju.
- To było dziwne – odezwał się Liam.
Wtedy na pare minut zapanowała cisza. Nagle Horan zerwał się od blatu i z każdym pożegnał. Zrobiłam to co on, czyli przytuliłam każdego z nich.
- Idź pożegnaj się z Zaynem, a ja zaniosę torby do taksówki, tylko się pośpiesz. – pogroził mi palcem farbowany.
Gwałtownie się zerwałam i pobiegłam na górę. Nawet nie zapukałam tylko od razu weszłam do środka jego pokoju. Stał na środku pokoju, a gdy mnie zobaczył od razu rzucił się w moją stronę i mocno mnie przytulił.
- Nie wyjeżdżaj – szepnął mi nad uchem.
- Niedługo wrócę – odpowiedziałam.
- W takim razie jak tylko dolecisz to do mnie zadzwoń, żebym się upewnił, że wszystko z tobą okay, i Niallem oczywiście – wyrzucił z siebie cały czas trzymając mnie w uścisku.
- Dobrze – odsunęłam się od niego i cmoknęłam w policzek, a następnie z uśmiechem na twarzy zeszłam na dół.
- Pa – rzuciłam do pozostałych, a już za chwilę byłam w aucie razem z Blondaskiem.
Po 30 minutach dojechaliśmy na lotnisko. Odprawa trwała jakąś godzinę, więc dopiero o 14 wsiedliśmy do samolotu. Już po 10 minutach lotu zasnęłam. Miałam bardzo głupi sen. Śniło mi się, że stoję na łące i zza drzew nagle wychodzi Zayn, który kieruje się w moją stronę w ręku trzymając białą różę. Wtedy pojawia się Harry i niesie ten sam kwiat, ale koloru czerwonego.
Nagle poczułam szturchnięcie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nialla, który pośpieszał mnie, gdyż wylądowaliśmy już dobre pare minut temu. Wysiedliśmy z samolotu i odebraliśmy swoje walizki. Złapaliśmy taksówkę i po 2 godzinach jazdy znaleźliśmy się na ulicy, gdzie mieszkam. Od razu zaczęłam się wiercić i uśmiechać. Taksówka się zatrzymała. Wyciągnęliśmy z niej bagaże i podziękowaliśmy za dojazd. Pociągnęłam przestraszonego Blondaska w stronę domu Juls. Zapukałam do drzwi i wtedy zobaczyłam tatę Rudej.
- Dzień dobry Panu – przywitałam się.
- O cześć Meg. Już przyjechałaś ? – spytał.
- Tak – odpowiedziałam grzecznie.
- A co on tutaj robi ?  - wskazał na Nialla.
- Musi wyjaśnić Julie jedną ważną rzecz. Niech Pan go do niej zaprowadzi. 
- Przykro mi, ale nie. Moja córka dość się już przez niego wycierpiała – odparł.
- Ale… Niech mi Pan zaufa i zrobi to dla mnie. Oni naprawdę muszą pogadać – prosiłam.
- No dobrze. Masz szczęście, że cię bardzo lubię – uśmiechnął się do mnie ojciec mojej przyjaciółki.
- Jakby co mieszkam w tym domu – odezwałam się do Nialla i wskazałam na budynek po drugiej stronie ulicy. On tylko pokiwał twierdząco głową.
Pan Baker zaprosił do środka Horana, a ja szybko złapałam moje walizki i przebiegłam przez drogę. Pchnęłam furtkę i za chwilę stałam przed drzwiami. Głośno westchnęłam i nacisnęłam dłonią na klamkę.

***Oczami Julie***

Wstałam koło 11. W nocy rozmawiałam przez skypa z Meg. Poźniej oglądałyśmy z Mają jakiś horror, więc zasnęłyśmy dopiero nad ranem. Poczułam straszny ból w moim żołądku. No tak, przecież nie jadłam jeszcze śniadanie. Udałam się więc do kuchni, gdzie zastałam blondynkę.
- Cześć łajzo – zaśmiałam się.
- Siema brzydalu – dziewczyna posłała mi całusa.
- Może dzisiaj pójdziemy się  trochę poopalać? – spytałam.
- Jasne, to za 10 minut w ogrodzie.
Maja uśmiechnęła się i szybko pobiegła do swojego pokoju. Przebrałam się w króciutkie spodenki i mój granatowy stanik od stroju kąpielowego. Posmarowałam ciało balsamem do opalania, wzięłam okulary przeciwsłoneczne, MP4 i wyszłam na dwór. Mimo, iż dochodziła druga, było chyba z trzydzieści stopni jak nie więcej. Leżaki były już rozłożone, a moja siostra czekała. Zajęłam jeden z nich i zamknęłam oczy. Słyszałam tylko śpiew ptaków i lekki powiew wiatru, który dodawał otuchy podczas tego upału. Chwilę rozmawiałyśmy, ale później włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam na fula muzykę. Związałam włosy w niedbałego koka i założyłam okulary. Oparłam głowę o poduszkę. Promienie słońca lekko muskały moje ciało. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Obudziła mnie kolejna piosenka, która zawierała masę bitów. Nie zmieniając pozycji przełączyłam na następną i miałam zamiar powrócić do świata snów. Niestety nie było mi to dane. Maja  wrzeszczała jak opętana. Pewnie znowu zobaczyła pszczołę, osę, albo inne latające stworzenie. Myślałam, że zaraz przestanie, ale jednak to nie nastąpiło. Wyłączyłam odtwarzacz, rzucając go na ziemie i wstałam z zamiarem uspokojenia siostry.
- Co ci do cholery?! Ja tutaj śpię ! – wydarłam się.
- O mój Bożeee !!! Aaaa !!! – ona dalej zachowywała się jak chora psychicznie.
Spojrzałam na drzwi balkonowe w których stał mój tata i….
~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Jak wam wakacje mijają? Chcemy się pochwalić, że zostałyśmy jednymi z adminek na fb. Bardzo prosimy lajkujcie tą stronę. To dla nas bardzo ważne. Do zobaczenia za tydzień.

PS. Dziękujemy za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem i mamy nadzieję, że pod tym będzie równie dużo.

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

12 komentarzy:

Me pisze...

SUPER KOCHAM WAS EXTRA OPOWIADANIE I BLOG *.*

Unknown pisze...

Oooooo , ja chce następnyy , noo !

Kocham tego blogaa ♥

Zegann , czekam na to ♥

Unknown pisze...

kurdę... wciąż kibicuję Zegan ! i tak się teraz zastanawiam - czy ja użyłam tego połączenia pierwsza ? :D fak jea...
super dziewczyny :)
tu też jest 27 ale i mała informacja, może widziałyście :) x
http://faithmakesmiracles1d.blogspot.com/

Juka pisze...

Przeszłyście same siebie. Ten rozdział jest naprawdę świetny, tyle, że ma jedną, aczkolwiek znaczącą wadę- się wziął i skończył!!!!!

Lemox3 pisze...

Rozdział długi i świetny. I chyba bym wolała meg z zeynem.

Valnientaa pisze...

Ja bym wolała Meg z Zayn'em.Rozdział supcio. :3

Anonimowy pisze...

super ;* to jest najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam <3

horanowa pisze...

a ja was zaskocze ! ja sie ciesze jak jest , chceee z Harrym <3
Jeszcze tylko czekać aż blondasek zejdzie się z Juls :3 .
Zarąbisty rozdział ! kocham .

Izabela Anna pisze...

Super rozdział . .Czekam na następny ..
Już nie mogę się doczekaać . I mam taką małą prośbę . .
Bardzo bym chciała, żeby Meg była z Harrym . .Zrobiłybyście to dla mnie ..?? :)

Anonimowy pisze...

Dziewczyny jesteście bombowe!
Podziwiam Was za te pomysły :)
I wiem, że to jeszcze nie koniec xD
Życzę kolejnej dawki weny...Pozdrowienia

horanowa pisze...

dopisuję się do ciebie :3 . ja też chce ja też ! :d

Ms. Malik & Ms. Horan pisze...

My już mamy ustalone z kim będzie Meg ;) ale nie możemy zdradzić ;) żeby się dowiedzieć kto jest tym "jedynym" Meg musicie czytać bloga ;P
Ms. Horan ^^ <3