...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 25 lipca 2012

Rozdział 28 - I'll say that I hate a song Then you'll go request it the whole night long Some people say it's so wrong But even when we fight, it'll turn me on


***Oczami Julie***
- Niall? – wytrzeszczyłam oczy.
- Córciu TEN chłopak to do ciebie – podkreślił drugie słowo.
- Maja kurwa uspokój się ! – wrzasnęłam, a ta od razu ucichła. – Sorki – dodałam po chwili.
- Hej. Możemy pogadać? – spytał po angielsku Horan, a blondynka miała oczy jak dwie dwuzłotówki.
- Nie mamy chyba o czym rozmawiać – powiedziałam oschle, ale zaraz zmieniłam zdanie – No dobra. Daj mi chwilkę. Pójdziemy się przejść tylko, muszę się przebrać. A tak przy okazji to jest Maja moja siostra – wskazałam na zdezorientowaną dziewczynę.
- Hi ! I’m Niall.          
- Hi. – udało jej się tylko wydusić.
- Zaraz wracam – skierowałam słowa do blondyna i zostawiłam go  na pastwę losu  z moją zwariowaną rodzinką.
Szybko pobiegłam na piętro do mojego pokoju. Przebrałam dotychczasowy top na pudrową bluzkę i poprawiłam makijaż. Zbiegłam na dół, przerywając przy tym konwersację mojego taty z chłopakiem. Skierowaliśmy się razem z Niallem w kierunku wyjścia. Gdy tylko wyszliśmy na ulice chłopak od razu założył swoją ulubioną czerwoną czapkę i czarne okulary. Pewnie nie chciał, żeby ktoś go rozpoznał. W sumie to miał racje. Ale skąd on się tu wziął? Skąd wiedział, że tu jestem? Czemu tu przyjechał?
- Julie, ja… - nie dokończył.
- Co ty tu robisz? – spytałam w końcu.
- Ja przyjechałem tutaj, bo chce ci wszystko wytłumaczyć.
- My nie mamy o czym rozmawiać, tutaj nie ma nic do tłumaczenia. W ogóle skąd wiedziałeś, gdzie mnie szukać? – powiedziałam cicho. – Chodźmy tędy – nakazałam kierując się w stronę pola ze zbożem.
- Mam swoje sposoby – zaśmiał się, tym swoim nieziemskim śmiechem.
- Dobra, a tak naprawdę? Meg ci powiedziała? – dopytywałam.
- Nigdy się nie dowiesz. – posłał mi chytry uśmiech.
- To nie poprawia Twojej sytuacji – bąknęłam, po czym przyśpieszyłam.
Szliśmy tak w ciszy. Promienie słońca padały na zboże, dzięki czemu przybierało złotego koloru. Uwielbiałam za to Polskę. Za to, że mogłam znaleźć ciche miejsce, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał i gdzie można poić się pięknymi widokami.
- Julie… - blondyn złapał mnie za nadgarstek. Teraz staliśmy twarzą w twarz. Chłopak ściągnął okulary, po czym zaczął śpiewać piosenkę. Tą samą co pod moim oknem w Londynie. Cały czas patrzył prosto w moje oczy. Wzruszyłam się. Naprawdę. Miałam ochotę się w niego wtulić i nigdy go nie puszczać.
- Niall ja… - wydusiłam z siebie, ale on  mi przerwał.
- Juls kocham Cię. Przepraszam Cię za to, co powiedziałem. Naprawdę nie wiem co mną kierowało. Gdy zobaczyłam Ciebie u nas, kiedy Liam Cię pocałował… Czułem się rozdarty, rozumiesz? Zdałem sobie sprawę, że tracę mój sens życia, którym byłaś ty. Jeszcze to z Grześkiem… Wiem, że był Twoją wielką miłością i bałem się, że możesz do niego wrócić. On jest dla ciebie bardzo ważny, znacie się mase czasu. A… A ja jestem osobą z Mullingar, która zna Ciebie pare tygodni i zrozumiałem, jak bardzo jesteś dla mnie ważna. Wiem, że ja też nie jestem Ci obojętny. Przepraszam Cię, ale widziałem Twoje rysunki. Na wszystkich jestem ja. Wybacz mi wszystko co zrobiłem. Nie chciałem Cię zranić. – podniósł mój podbródek, a w moich oczach pojawiły się iskierki wzruszenia i radości.
- No zrobisz to? Pocałujesz mnie? – zaśmiałam się, na co on posłał mi wielkiego smajla. Przybliżył się do mnie, aż w końcu nasze usta złączyły się w nieśmiałym pocałunku. Złapał mnie w tali i przyciągnął mocno do siebie. Obydwoje uśmiechaliśmy się przez pocałunek, ale żadne z nas go nie przerwało. Ta chwila mogła by trwać wiecznie. Pewnie świetnie to wyglądało. Dwoje ludzi całujących się na środku pola ze zbożem przy zachodzącym już słońcu. Scena jak z filmu. Poczułam się jak księżniczka, która w końcu znalazła swojego księcia. Hm… dziwne porównanie, ale sami wiecie co miłość robi z człowiekiem.
 W końcu oderwaliśmy się od siebie. Wtedy zobaczyłam, że ktoś nas obserwuje. A raczej nie ktoś, ale zołza z mojego gimnazjum. Największa plotkara wszechczasów. Ale nie obchodziło mnie to. Założyłam Niallowi okulary, po czym wtuliłam się w jego tors i poszliśmy dalej.
- Ja Ciebie też kocham – dodałam cicho, na co Horan najwyraźniej się ucieszył.
Szliśmy tak w objęciu już prawie godzinę. Gadaliśmy na wszystkie tematy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Przerwał nam niestety dźwięk mojej komórki. Odczytałam więc wiadomość, która przyszła:
„ Hej Julie. Kim jest ten przystojniak, z którym się prowadzasz? Czemu ja nic o nim nie wiem? Jesteśmy przecież przyjaciółkami..”
Zaśmiałam się pod nosem. Najpierw ma czelność mnie szpiegować, a teraz to? Od kiedy tak w ogóle jesteśmy przyjaciółkami?
- Z czego się śmiejesz? – spytał niebieskooki.
- Z takiej jednej koleżanki. SMS-a mi napisała -  uśmiechnęłam się.
- A co takiego napisała?
- Em.. Nic ważnego, chodźmy – skierowaliśmy się w stronę rzeki.
Usiedliśmy na brzegu Dunajca i wtuleni w siebie podziwialiśmy zachód słońca.
- Pięknie tutaj, wiesz?
- Wiem. Dlatego tak kocham ten kraj – posłałam miły uśmiech, po czym po raz kolejny chłopak złożył pocałunek na moich ustach.
- A powiesz mi kto wydał gdzie jestem? Meg prawda?
- Yhm i jestem jej za to bardzo wdzięczny – zaśmiał się.
- Ja mimo wszystko też wiele jej zawdzięczam. A co u chłopaków?
- O dużo gadać. Ale po krótce patologia, jak zwykle. Zayn nie może żyć bez Meg. I takie tam. Sama się przekonasz jak wrócisz do Londynu – powiedział po czym usiadł za mną i mocno mnie przytulił, kładąc głowę na moim ramieniu.
Taak. Jeśli kiedykolwiek wrócę do Anglii. Już chciałam mu powiedzieć o wszystkim, ale stchórzyłam. Sama nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Siedzieliśmy tak, nie czując upływającego czasu, dopóki niegrzecznie przerwał nam dźwięk mojej komórki.
- Julie sorki, że przeszkadzam, ale wracajcie do domu. Zaraz kolacja – powiedziała niepewnie Maja.
- Jasne. A która już godzina? – spytałam wesoło.
- Już dochodzi ósma. – zaśmiała się.
- Już? Dobra, zaraz będziemy – rzuciłam szybko i rozłączyłam się.
- Musimy wracać – szepnęłam do ucha Niallowi.
- Musimy? – spytał niezadowolony.
- Musimy kolacja czeka – cmoknęłam go, po czym skierowaliśmy się w drogę powrotną.
***Oczami Meg***
… ja głośno westchnęłam i nacisnęłam na klamkę. Drzwi otworzyły się, a moim oczom ukazał się zgrabny korytarz. Nic się nie zmieniło – pomyślałam. Odłożyłam torby na dół i skierowałam się do kuchni.
- Mama ! – krzyknęłam uradowana. Moja rodzicielka spojrzała na mnie i szeroko się uśmiechnęła.
- Córciu ! – Obie wskoczyłyśmy sobie w ramiona.
- Ale się za tobą stęskniłam – wydusiłam.
- Ooo. Ja za tobą też. Niech ci się tu przyjrzę – powiedziała, po czym zaczęła oglądać mnie z każdej strony.
- Maaaaaamoo. – marudziłam.
- No nie wierzę, że moja córcia wróciła – ponownie mnie przytuliła.
- Przyjechałam tylko na pare dni.
- Domyśliłam się. Idź na górę i się odśwież, a ja zrobię ci obiad – odezwała się i pocałowała mnie w czoło.
Ucieszona pobiegłam po torby, a następnie jakoś wniosłam je do swojego pokoju. Odetchnęłam głośno i rzuciłam się na łóżko. Nic się tu nie zmieniło – powtórzyłam myśl. Zielone ściany, całe obklejone plakatami moich idoli. Tablica korkowa, na której widniały zdjęcia moich starych przyjaciół i mój skarb, który zostawiłam w Polsce. Kartka oprawiona w przeźroczystą antyrame, a na niej podpisy moich największych ulubieńców, czyli chłopaków, za którymi szaleje. Tak właśnie… Na papierze widniały autografy siedmiu członków sławnego, polskiego zespołu – AFROMENTAL. Razem z Juls szalejemy za nimi. Byłyśmy już raz na ich jednym koncercie i to było niesamowite. Jeśli miałabym porównać to co robią fanki na koncercie One Direction, a Afromentalu, to śmiało mogę powiedzieć, że miłośnicy brytyjskiego boysbendu śpią na występach. Natomiast koncerty mojego ukochanego zespołu są szalone, niewyobrażalne i pełne adrenaliny. Gdybym miała okazję zobaczyć ich jeszcze raz to nawet bym się nie zastanawiała. Z rozmyśleń wyrwał mnie krzyk mojej rodzicielki.
- Meg, kochanie, schodź już na dół. Obiad prawie gotowy.
Bez zastanowienia złapałam jakieś byle jakie ciuchy i wskoczyłam pod prysznic. Po jego skończeniu wcisnęłam się w ubrania , które wzięłam ze sobą, a następnie zbiegłam na dół. Usiadłam przy stole, a mama podałam mi jedzenie. Opowiedziałam jej trochę o Londynie i o tym jak mi się tam mieszka. Była bardzo szczęśliwa, że razem z Julie dajemy sobie same radę, bo to świadczy o tym, że jesteśmy już w pełni dojrzałe.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką ? – spytałam.
- No wiesz.. Dzisiaj miałam lecieć do Paryża, aby wybrać jakieś stroje na trasę koncertową Rihanny, ale nie chcę wyjeżdżać od razu kiedy ty przyjechałaś, dlatego ściągnęłam ją tutaj. Będzie u nas wieczorem i zostanie na pare dni. Poznałyście się już kiedyś, dlatego pomyślałam, że się ucieszysz – zasugerowała.
- No pewnie . Super – pisnęłam. Byłam jej ogromną fanką i zawsze kiedy się z nią widzę muszę jakoś opanowywać swoje emocje, a dobrze wiecie, że przy mnie to trudne do zrobienia. Ale jakoś dam radę, jak już kiedyś dałam, to teraz też dam.
- Mamo, ja lecę teraz na chwilę na miasto. Będę po południu okey ? – spytałam
- Pewnie. Masz tu pieniądze i kup sobie coś ładnego. Musisz dziś dobrze wyglądać przy Rihannie – uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję – powiedziałam, po czym ucałowałam ją w policzek. Pobiegłam na górę i przebrałam się w to . Złapałam jeszcze telefon i wsadziłam go do kieszeni, a następnie wyszłam z domu.
***Oczami Zayna***

Już od godziny pałętałem się po mieście bez żadnego celu. Musiałem trochę odreagować po wyjeździe mojej ukochanej osoby. Dlaczego ja nie mogę o niej przestać myśleć ?! Nie wiedziałem jej pare godzin, a ja już wariuje. Ciekaw jestem jak wytrzymam tych pare miesięcy bez niej. Nie wierzę w to jakim palantem byłem. Te bójki z Harrym, kłótnie, niedociągnięcia. To wszystko było w ogóle niepotrzebne. Już wiem jak z Meg trzeba postępować i chyba znalazłem sposób, aby ją zdobyć. Z zewnątrz jest twarda, ale tam w środku tkwi bardzo wrażliwa i bezbronna dziewczyna, dlatego właśnie muszę się z nią delikatnie obchodzić. Traktować ją jak jedyną księżniczkę na świecie. Jak osobę, która daje mi powietrze. No bo w końcu tak jest. Rozmyślając tak, właśnie znalazłem się koło mojego domu. Pchnąłem lekko furtkę i zrobiłem krok w przód. Następnie otworzyłem drzwi i wszedłem w głąb mieszkania. Ściągnąłem buty i rzuciłem je w jakiś kąt. Po chwili skierowałem się do salonu. Na kanapie siedział Harry. Od razu posmutniałem na myśl, że mój najlepszy przyjaciel się na mnie gniewa. Byłem wręcz tego pewny. W końcu gdyby on rzucił by się na mnie tak nagle i niespodziewanie, to też byłbym zły na niego. Musiałem coś z tym zrobić, dlatego podreptałem w stronę Loczka i usiadłem koło niego. Nawet nie zwrócił na mnie uwagi, tylko cały czas wpatrywał się w ekran telewizora. Opuściłem głowę i już miałem zrezygnować, kiedy nagle coś się we mnie zrodziło. Taka chęć naprawienia wszystkiego. Popatrzyłem na Stylesa i powiedziałem:
- Stary, serio cię przepraszam. Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło, ale naprawdę tego żałuję.
-  Nagle teraz żałujesz? Było trzeba pomyśleć trochę wcześniej – odparł niezadowolony.
- Harry. Przecież wiesz, że jesteś dla mnie jak brat. Nie byłbyś zazdrosny gdybym to ja siedział wtedy z Meg i ją obejmował ? – spojrzałem na niego przenikliwie. Westchnął głośno i rzekł:
- W sumie to bym był i dlatego cię rozumiem. Jedna dziewczyna nie może rozwalić naszej przyjaźni – uśmiechnął się do mnie.
- Nawet tak wspaniała dziewczyna jak Meg – pogroziłem mu palcem.
- Nawet taka – powtórzył.
- Słuchaj mam pomysł. Nie rywalizujmy ze sobą aż tak bardzo. Po prostu niech każdy z nas się o nią łagodnie stara. Wybierze tego, którego kocha – wygłosiłem.
- Świetna myśl – przytulił mnie. W końcu wszystko zaczęło się układać. Pogodziłem się z przyjacielem i teraz jedyna rzecz to : ODZYSKAĆ MEG.
Wstałem z kanapy i złapałem za kluczyki. Po 10 minutach byłem pod domem Paula. Zgasiłem samochód, a następnie z niego wysiadłem. Podszedłem do drzwi i zapukałem w nie lekko. Otworzył mi je, jak zwykle uśmiechnięty, spory mężczyzna, który był naszym ochroniarzem. Odpowiadał także za sprawy organizacyjne.
- Siema – przywitałem się.
- Hej. Co cię do mnie sprowadza ? – spytał.
- Słuchaj muszę wyjechać do Polski. To poważna sprawa.
- Sory Zayn, ale nie ma mowy. Niall też tam wyjechał, a dobrze wiecie, że nie powinienem was tam puszczać.
- Ale Paul. Błagam cię. – prosiłem.
- Przykro mi.  Muszę odmówić.
- Byłeś kiedyś zakochany ? – zapytałem nagle.
- Tak. Jestem zakochany. Przecież niedawno byłeś na moim ślubie – zaśmiał się.
- Więc wiesz jak to jest tęsknić za osobą, na której ci zależy – powiedziałem a on się zamyślił.
- Po co chcesz tam dokładnie jechać ? – wypytywał.
- Muszę sprowadzić z powrotem do Londynu miłość mojego życia – uśmiechnąłem się blado.
- Chodzi o Meg ?
- Skąd wiesz ? – wytrzeszczyłem oczy.
- Przecież widzę jak na nią patrzysz – odparł usatysfakcjonowany.
- Więc sam rozumiesz.
- Dobrze możesz jechać…
- Super – przerwałem mu.
- Ale pod jednym warunkiem – dokończył.
- Jakim ?
- Masz wyjechać jeszcze dzisiaj i ją tu sprowadzić jak najszybciej, a potem macie żyć długo i szczęśliwie – pogroził mi palcem.
- Dzięki Paul. Jesteś najlepszy – uśmiechnąłem się – To ja uciekam. Do zobaczenia za pare dni – pomachałem mu i wyszedłem z domu.
Wsiadłem do samochodu i go odpaliłem. Po 10 minutach byłem na miejscu. Wbiegłem szybko do naszej willi i skierowałem się do mojego pokoju. Wyciągnąłem walizkę i wrzuciłem do niego byle jakie ciuchy. Spakowałem jeszcze laptopa, po czym w rękę chwyciłem telefon. Staszczyłem na dół bagaże i poszedłem do kuchni. Zadzwoniłem po taksówkę, a następnie wyciągnąłem z lodówki butelkę wody, z której upiłem łyk. Poszedłem do salonu gdzie siedział Lou i Liam.
- Chłopcy lecę do Polski. Wrócę za pare dni. I proszę nie pytajcie po co – odezwałem się
- Okey. Trzymaj się stary – Payne podbiegł do mnie i mocno przytulił. Po chwili Tomlinson mu zawtórował i zrobił to co przed chwilą Daddy.
Złapałem za torbę i wyszedłem z domu. Na zewnątrz stała już taksówka. Wsiadłem szybko do niej i podałem adres kierowcy.
- Na lotnisko proszę.
- Już się robi – odparł grzecznie.
***Oczami Meg***
Kręciłam się właśnie po centrum handlowym w celu zakupienia nowych ciuchów, ale niestety nic nie przypadało mi do gustu. Szłam, więc dalej kiedy nagle na wystawie zobaczyłam śliczną, miętową sukienkę. Bez zastanowienia weszłam do sklepu i poszłam ją zmierzyć. Była dobrze dopasowana do ciała, ozdobiona lekkimi falbanami. Sięgała do połowy uda, dzięki czemu wydłużała moje nogi.
Hmm.. Muszę ją mieć – pomyślałam. Chwyciłam ją ze sobą i podeszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Miałam zamiar kupić jeszcze buty do kompletu. Moją uwagę przykuły niesamowite klasyczne, zamszowe szpilki w kremowym kolorze. Popatrzyłam na nazwę sklepu, przez co na mojej twarzy pojawił się grymas. Był to najdroższy sklep w okolicy, nawet jak na mnie. Ubierają się tu same szychy, więc nie byłam pewna czy robię dobrze, ale wsunęłam się w głąb pomieszczenia. Automatycznie znalazłam się przy tym na czym mi zależało. Zmierzyłam buty i podeszłam w nich do lustra. 

Wyglądały nieziemsko. Zaczepiłam jedną pracownicę i spytałam:
- Przepraszam.. Ile kosztują te buty ?
- Chwileczkę. Muszę sprawdzić – odpowiedziała mile i popatrzyła na jakiś kod na opakowaniu, po czym powiedziała – 485 złoty.
Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Mama lubi kiedy przynoszę do domu rzeczy, które szybko się nie zniszczą, ale żeby za taką cenę ? Podziękowałam jej ładnie i wyjęłam kase z kieszeni. Miałam przy sobie jeszcze 600 zł, więc zdecydowałam się na ten zakup. Ponownie podeszłam do kasy, zapłaciłam i wyszłam. Nagle zachciało mi się pić, więc wstąpiłam do kawiarni i kupiłam małą butelkę wody. Spojrzałam na zegarek. Była już 18. Nie wiedziałam, że tyle czasu zleciało, dlatego wybiegłam na zewnątrz i złapałam pierwszą lepszą taksówkę. Po 15 minutach byłam pod domem. Weszłam do środka tylko na chwilę po czym wybiegłam do domu Julie. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi jej mieszkania i weszłam w głąb. Zawsze wchodziłam tutaj jak do siebie, podobnie jak Juls. Spędzałam tutaj nie raz więcej czasu niż w swoim domu, więc nie krępowałam się tutaj. Skierowałam się do kuchni i zobaczyłam, że Julie wraz z Niallem i Mają siedzą przy stole i jedzą kolację.
- Siema – rzuciłam do wszystkich, po czym przytuliłam siostrę Rudej.
- Yyyy.. Cześć. A co ty tutaj robisz ? – spytałam Julie.
- Taa fajnie. Widzę, że się za mną stęskniłaś – powiedziałam z sarkazmem po czym wywróciłam oczami.
- Stęskniłam się – wytknęła mi język, a Niall się wszystkiemu przyglądał.
Złapałam szybko kanapkę i posmarowałam ją nutellą. Ruda popatrzyła na mnie spod byka.
- No co ? – spytałam z pretensją – Głodna jestem- dopowiedziałam z wyrzutem.
Gdy już wszyscy zjedli, pozmywałam po każdym, a następnie usiadłam przed telewizorem. Maja poszła gdzieś spotkać się chyba z koleżanką, natomiast Juls i Niall dosiedli się do mnie. Ruda włączyła jakąś komedie i tak zaczęliśmy oglądać.
- Widzę, że wszystko okey ? – skierowałam te słowa do Horana, który obejmował moją przyjaciółkę.
- Zgadza się – wyszczerzył się do mnie – Ale niestety jestem bardzo zmęczony i idę się położyć – dodał po chwili. Julie wstała wraz z nim i poszła pokazać mu miejsce, w którym ma spać.
***Oczami Nialla***
Ruda zaprowadziła mnie do jednego z pokoi.
- Tu jest pokój Mai, ale możesz tu przenocować. Czuj się jak u siebie – dziewczyna mile się uśmiechnęła, po czym weszliśmy do pomieszczenia.
Ściany były koloru seledynowego, ale ledwo można było dostrzec barwę bo całe były ozdobione plakatami. Na pewno trochę niekomfortowo będzie mi się spało, bo pełno tu moich i reszty zespołu fotografii. Najbardziej jednak moją uwagę przykuła wielka mapa świata, która wisiała na ścianie. W nią powbijane były pinezki.
- Co to jest? – spytałem.
- To miejsca, w których byliście. Moja siostra ma świra na waszym punkcie. Zniszczyliście moją siostrę ! – zaśmiała się.
- Oj tam, oj tam. A ty też jesteś naszą zwariowaną fanką? – objąłem ją w tali.
- Szczerze? Wole inne klimaty, typu hip-hop – wytknęła język.
- A takie klimaty lubisz? – powiedziałem podnosząc jedną brew, po czym delikatnie ją pocałowałem.
Gdy się od siebie oderwaliśmy, ona szeroko się uśmiechnęła. Ale zaraz wróciła do wcześniejszej czynności tylko z tą różnicą, że robiła to coraz namiętniej. Moje ręce błądziły po jej całym ciele.
- Musze już iść – wymamrotała.
- Nie możesz tutaj zostać? A najlepiej spać? Łóżko jest duże – zaśmiałem się robiąc oczka ze Shreka.
- Nie mogę – próbowała się wyrwać z uścisku, ale nie udało się jej to. – Puścisz mnie? – spytała rozbawiona.
- Nie – pokręciłem przecząco głową.
- Bo? – podniosła jedną brew. Uwielbiam jak to robi.
- Bo nie dostałem całusa na dobranoc.
- A tamto?
- Tamto się nie liczy – zaśmiałem się, a ona przewróciła oczami.
Jednak po chwili złożyła na moich ustach krótki, ale czuły pocałunek. Popatrzyła mi głęboko w oczy i przygryzła dolną wargę.
- Dobranoc, słodkich snów – wyszeptała mi do ucha i wyszła, a ja opadłem na łóżko i głośno westchnąłem.
To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, zaraz po tym, w którym poznałem Julie. Naprawdę wątpiłem w to, że mi wybaczy. Juls jest naprawdę świetną dziewczyną i już nigdy jej nie zawiodę.
Wyciągnąłem telefon z mojej kieszeni i wybrałem numer Tommo. Po trzech sygnałach odebrał.
- Harry ! Gdzie są do cholery moje marchewki ! Ooo siema Niall.
- Siema. Widzę, że u nas po staremu – zaśmiałem się.
- Idioto przecież już je wszystkie zjadłeś! – usłyszałem w oddali głos Styles’a.
- To idź mi kup ! – wrzasnął rozbawiony Lou. – A jak Ci poszło? – te słowa skierował do mnie.
- Ta, to jest pierwsza rzecz, od bardzo dawna, którą nie spieprzyłem. Myślę, że nie długo wrócimy do UK. RAZEM – podkreśliłem ostatni wyraz.
- To gratuluje – zaśmiał się Tomlinson.
- Co u chłopaków?
- Hmm… U Harrego wszystko okay, mimo, że nie może się pogodzić z tym, że Meg wyjechała. Liam cały czas siedzi w pokoju, a Zayn… właśnie w tej chwili wyszedł. Bardzo dziwnie się zachowywał.
- Czy myślisz, że…. – nie dokończyłem.
- Tak sądzę.
- O kurde…
- Sory, ale musze kończyć. Harry próbuje rozpalić kominek, więc jest duże prawdopodobieństwo, że spali dom. Pewnie będzie chciał wzniecić ogień benzyną – zażartował. – Na razie – rozłączył się.
Ja oczywiście zacząłem się śmiać jak nienormalny i poszedłem wziąć krótki prysznic.
***Oczami Meg***
Gdy Julie wróciła z powrotem, usiadła koło mnie i wyłączyła telewizję. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem.
- Ja to oglądałam  - powiedziałam z wyrzutem.
- No dobra. Mniejsza z tym . Mów co się stało.
- A dlaczego miało by się coś stać ? – zapytałam zaskoczona.
- Przecież widzę. Jesteś jakaś nieswoja. Normalnie to byś mi już dom rozniosła – uśmiechnęła się mile, a ja strzeliłam focha – No mów.
- Bo …
- Kochasz Zayna ? – przerwała mi.
- Sama nie wiem. Chyba tak, ale nawet jeśli, to do Harrego czuję to samo – posmutniałam.
- Ouu. No to lipa. Nie wiedziałam, że w takim bagnie tkwisz – skrzywiła się.
- No dzięki – powiedziałam sarkastycznie.
- Posłuchaj mnie. Nie wiem jak rozwiązać twój problem, ale  to co teraz powiem może ci pomóc – uśmiechnęła się po czym zaczęła – Wydaję mi się, że kochasz tego, którego gdy całujesz świat się rozmywa, widzisz tylko jego, wiesz, że to ten którego masz całować do końca życia, czujesz, że to podarunek od losu, chce ci się śmiać i płakać. Jesteś szczęśliwa, ale jednocześnie boisz się go stracić - spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Wow Julie. To było.. wooow – nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Cieszę się, że pomogłam – odparła wesoło, a ja w podziękowaniu ją przytuliłam.
Cmoknęłam ją jeszcze w policzek i się pożegnałam. Wyszłam z jej domu i właśnie przechodziłam przez ulicę, kiedy zobaczyłam jakiegoś chłopaka w kapturze. Trochę się przestraszyłam, gdyż sylwetką przypominał mi tego kolesia, który śledził mnie w Londynie. Najdziwniejsze było to, że niósł ze sobą jakieś torby. Położył swój bagaż naprzeciwko mojej furtki. Przystanęłam lekko, ponieważ strach mnie sparaliżował. Na szczęście po paru sekundach ocknęłam się i ruszyłam dalej. Stanęłam za nim i powiedziałam:
- Mogę ci w czymś po..- chłopak odwrócił się przodem do mnie. Wtedy totalnie oniemiałam - Zaayn ?! – krzyknęłam.
- Meg ! – odparł wesoło, a następnie mocno się we mnie wtulił.
- Co ty tu robisz? – spytałam dalej tkwiąc w uścisku.
- Stęskniłem się. I postanowiłem sprowadzić miłość mojego życia do Londynu – wyszeptał mi do ucha – na te słowa przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
Malik chyba pomyślał, że jest mi zimno, dlatego przycisnął mnie mocniej do siebie. To co przed chwilą usłyszałam, nie dawało mi spokoju. I że to niby ja jestem tą miłością jego życia ? Nie mogło to do mnie dojść. W końcu odsunęliśmy się od siebie, a Mulat spojrzał mi głęboko w oczy i zaczął przysuwać swoją twarz do mojej. Wtedy w głowie pojawił mi się obraz Loczka. Od razu cofnęłam się krok w tył, a Zayn posmutniał.
- Zrobiłem coś nie tak ?! – spytał zrezygnowany.
- Pogadamy później. Najpierw musisz się wyspać.
- A znasz jakiś dobry hotel ? – spytał.
- Jaki hotel ? Śpisz u mnie. Mam dużo wolnych pokoi – odparłam.
- No to będzie ciekawie – wyszczerzył się, po czym otworzył furtkę i przepuścił mnie pierwszą.
Weszliśmy do środka, a następnie zaprowadziłam Zayna do, ładnie urządzonego, pokoju  z łazienką. Zostawiłam go tam, a sama zbiegłam na dół po schodach. Skierowałam się do salonu i jakby nigdy nic krzyknęłam:
- Mamo, mój kolega dzisiaj u nas przenocuje, okay ?
- Pewnie. Nie ma problemu.
Spojrzałam na kanapę i moje policzki od razu przybrały barwę lekkiego różu. Obok mojej opiekunki siedziała Rihanna, która zaraz się odezwała:
- Meg. No cześć mała, tyle czasu się nie widziałyśmy – brunetka wstała i podbiegła do mnie, po czym od razu mnie przytuliła i cmoknęła w policzek.
- Heej. Całkiem zapomniałam, że masz dzisiaj u nas być – odparłam.
Moja mama jest stylistką największych gwiazd całego świata, dlatego jestem przyzwyczajona do ich widoku. Ale nie do Rihanny. Zawsze byłam jej ogromną fanką i uwielbiam ją za to jakim jest człowiekiem. To dlatego w jej towarzystwie jest mi bardzo trudno opanować swoje emocje. No bo jak to brzmi. W moim domu siedzi Rihanna. Fakt, poznałyśmy się już kiedyś i dobrze się dogadywałyśmy, ale nie myślałam, że mnie zapamięta. W sumie to jestem córką jej stylistki, no, ale i tak jest to dla mnie niesamowite. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Riri.
- Niestety nie zagoszczę u was długo – zrobiła smutną minkę.
- Jak to ?
- Margaret nie powiedziałaś jej ? – te słowa Rihanna skierowała do mojej rodzicielki.
- Przecież miałaś zostać u nas na pare dni – wtrąciłam.
- Niestety plany się pozmieniały. Za godzinę mamy lot do Paryża. Przykro mi córciu. – powiedziała mama.
- Dobrze.. Rozumiem.
- Ale mówiłaś, że nocuje dzisiaj u was twój kolega, więc na pewno będziecie się dobrze bawić – Riri szturchnęła mnie łokciem i głupkowato się wyszczerzyła.
***Oczami Zayna***
Gdy Meg zeszła na dół, postanowiłem się wykąpać. Złapałem ze sobą jakieś czyste ciuchy i poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic po czym wbiegłem do pokoju i pędem rzuciłem się na łóżko. Chwyciłem telefon w rękę i wbiłem na twittera. Rzadko zdarza mi się odpisywać fanom na wiadomości z powodu braku czasu, dlatego teraz to zrobiłem. Gdy już skończyłem chciałem sprawdzić reakcje dziewczyn, którym odpowiedziałem. Każda z nich była wniebowzięta. Pisały tweety typu:
,, OMG. @zaynmalik mi odpisał. Nie wierzę.’’
‘’ @zaynmalik kocham cię. Sprawiłeś, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. ‘’
,, Spełniło się moje największe marzenie. Dziękuje @zaynmalik kocham cię. ‘’
Przyznam, że imponowało mi to, że każda dziewczyna wzdycha na mój widok, ale żeby robić takie wielkie halo z tego powodu, że im odpisałem ? Dla mnie to trochę dziwne, a dla nich chyba bardzo ważna rzecz. Z resztą nieważne. Follownąłem jeszcze pare osób i coś tweetnąłem, po czym postanowiłem zejść na dół. Gdy byłem na schodach usłyszałem czyjąś rozmowę. Usiadłem więc sobie wygodnie i zacząłem się przysłuchiwać. Wiem, że tak nie powinno się robić, ale słyszałem głos Meg, a chciałem wiedzieć o czym z kimś rozmawia. Może by mi to pomogło ją odzyskać. Wytężyłem słuch i już doskonale mogłem przysłuchiwać się ich wymianie zdań.
- Margaret nie powiedziałaś jej ?
- Przecież miałaś zostać u nas na pare dni.
- Niestety plany się pozmieniały. Za godzinę mamy lot do Paryża. Przykro mi córciu
- Dobrze.. Rozumiem.
- Ale mówiłaś, że nocuje dzisiaj u was twój kolega, więc na pewno będziecie się dobrze bawić.
- Bardzo śmieszne. On na pewno już śpi – po tych słowach spostrzegłem, że to Meg.
- A przystojny ? – spytała jakaś kobieta o znajomym mi głosie.
- Bardzo – usłyszałem ten przepiękny śmiech.
Nagle rozmowa ucichła, a do moich uszu doszedł głos zbliżających się kroków.  Automatycznie się zerwałem i pobiegłem na górę do pokoju, który wyznaczyła mi Meg. 
***Oczami Meg***
Gdy skończyłam rozmawiać z Riri, pożegnałam się z nią i z moją mamą, a następnie pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju Zayna i spytałam:
- Potrzebujesz czegoś ?
- Nie – odpowiedział.
- To jakby co jestem u siebie. Gdybyś chciał się czegoś napić to wszystko jest w kuchni. Nie krępuj się nikogo oprócz nas nie ma w domu – uśmiechnęłam się i wyszłam.
Pobiegłam korytarzem i po chwili byłam u siebie. Chwyciłam ze sobą piżamę, a następnie wzięłam szybko prysznic. Weszłam z powrotem do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Włożyłam słuchawki do uszu, podpięłam je do telefonu i zaczęłam słuchać. Gdy już usypiałam nagle usłyszałam głośny dźwięk, który oznaczał, że dostałam sms. Odblokowałam telefon i spojrzałam na ekran komórki. Odtworzyłam wiadomość, którą napisał mi Zayn…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siema, siema. Tu Ms.MALIK Oto rozdział 28 XD strasznie szybko to idzie. Nie mam dzisiaj w ogóle głowy do pisania wam tutaj poematów, dlatego tylko podziękujemy za taką ilość wejść i komentarzy. Zapisujcie się do obserwatorów. A teraz ważna sprawa. Zdjęcie sukienki pochodzi ze sklepu mojej mamy :D Wiec proszę go nie kopiować. I tak w ogóle stylizacje dziewczyn będą brane tylko z tego sklepu :D Nie zapomnijcie o konkursie na najlepszego bloga, dzięki takiemu konkursowi można naprawdę zareklamować swojego bloga, więc do roboty. Zgłaszać się możecie w notce niżej .Love you <3

...Because we love more than this...<3 

SEE YA ! ;* ^^

6 komentarzy:

Unknown pisze...

Zajebistyy ♥

Kochamm , no i niech Zayn i Meg bd razemm ! ♥

Unknown pisze...

Zegan, błagam błagam błagam błagam błagam ! :D
no i Nioulie czy coś :D
świetnie jest, laaski :D x

Me pisze...

Extra blog czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;) <3

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

świetny rozdział jak zawsze czekam na nn paa ;*

horanowa pisze...

yeyeye JULIE I NIALL NARESZCIE <3 :d .
czemu nie mógł przyjechać do niej HARRY ?! no wtf o.O . :cccc
aleee rozdział zarabisty <3
czekam z niecierpliwością do środy :3

Izabela Anna pisze...

Rozdział jak zwykle świetny . .
Z niecierpliwością czekam na następny rozdział . .
Chciałabym zobaczyć Marry . .:D