...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 19 września 2012

Rozdział 35 - "But i can never find the words to say When im around you I just don't know what to do But you don't know that your the only girl Who's got me falling, falling, falling In love with you"


PRZECZYTAJCIE TO CO JEST NAPISANE POD ROZDZIAŁEM !!!

***Oczami Julie***

Pożegnałam się z wszystkimi i wysiadłam z limuzyny, a następnie przyśpieszyłam, aby dogonić Meg. Zayn i Niall wlekli się za nami. Wszyscy poszli do domu, a ja zostałam sama stojąca przed mieszkaniem. Usiadłam na schodach i odchyliłam głowę do tyłu. Dzisiaj była naprawdę piękna, gwieździsta noc. Miliony migających punkcików na niebie i ani jednej chmurki. Moje policzki musnął lekki powiew wietrzyku. Myślałam jaką Justin szykuje dla nas niespodziankę. Naprawdę okazał się bardzo fajnym facetem. Ale jednak cały czas po mojej głowie chodziły słowa JB :

„Dać Ci radę maleńka? Im szybciej zapomnisz o nim, tym lepiej dla Ciebie, on nie wróci.  A ty musisz dalej żyć i pokazać co cennego stracił, a z czasem spotkasz kogoś wartego Ciebie…”

Chciałam zapomnieć o Niall’u. Ale chyba przyznacie, że to trudne, gdy ona ma zostać na noc u mnie  w domu. Nagle poczułam, jak ktoś zarzuca na  moje ramiona kurtkę. Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam Horana. Chłopak usiadł koło mnie i patrzył przed siebie.
- Czego chcesz? – zapytał oschle, przerywając tym samym cisze.
- Kochasz Liama? – spytał, dalej patrząc w tą samą stronę.
- To nie powinno Cię chyba obchodzić – burknęłam pod nosem.
- Chyba jednak powinno.
- Że co? Nie powinno Cię interesować z kim się spotykam, a z kim nie. Straciłam szacunek do Ciebie. Po raz kolejny. Więc się nawet do mnie nie odzywaj.
- Jesteś wkurzona o Sydney ? – przybliżył się do mnie, a ja odsunęłam się od niego.
- Powiem tylko jedno. Wstyd mi za Ciebie. Nisko upadłeś. Tańczysz jak Ci zagrają. A kiedy mówią skacz, pytasz jak wysoko – popatrzyłam z nienawiścią w oczach.
- O czym ty mówisz? – zdziwił się.
- Nic nie rozumiesz prawda?
- No nie za bardzo.
- Trudno. Nie mam zamiaru już z Tobą gadać – wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.

***Oczami Meg***

Gdy dojeżdżaliśmy pod nasz dom od razu pożegnałam się z resztą i ruszyłam w stronę domu.  Julie dorównała mi kroku, zaś Horan i Malik wlekli się za nami. Gdy weszliśmy do środka,  natychmiast udałam się do kuchni. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej czystą szklankę, do której wlałam  zimną wodę. Oparłam się o blat i upiłam łyk napoju, wilżąc przy tym lekko usta, dzięki czemu nabrały delikatny połysk. W tym momencie do kuchni wszedł Zayn.
- Mała… – odezwał się niewinnie, a ja słysząc jego ciepły i bezbronny głos, od razu zmiękłam.
- Co? – wymamrotałam bez uczucia.
- Dalej zła? – spytał smutny i podszedł bardzo blisko mnie.
- O co Ci chodzi? – powiedziałam oschle.
- Czemu mnie odtrącasz?
- A ty znowu swoje.
- Bo ja Cię nie rozumiem – zdenerwował się. – Wszyscy wiedzą, że nie jestem Tobie obojętny, więc co ty odwalasz?! – warknął, a ja uniosłam brew.
- Masz coś jeszcze do powiedzenia?
- Tak, mam ! Powiedz mi dlaczego jesteś inna?! Każda chciała by być na Twoim miejscu ! – krzyknął.
- Taa… Bo ty jesteś taki wspaniały, że żadna nie może Ci się oprzeć – przewróciłam oczami.
- Dokładnie.
- Wyobraź sobie, że ja nie mam na imię każda. Wolę wyróżniać się  z tłumu i być sobą !- odkrzyknęłam, a Zayn gwałtownie przyparł mnie do ściany i wpił się w moje usta. Od razu go odepchnęłam na odległość ręki, a następnie uderzyłam w policzek.
- Nie pozwalaj sobie ! – warknęłam i groźnie na niego popatrzyłam.
- Meg – powiedział zmartwiony i zdezorientowany tą sytuacją, a w jego oczach widniał ból, smutek i rozpacz.
Zrobiło mi się go trochę żal, ale olałam to i zabrałam się za robienie kolacji. Przez cały czas, gdy przygotowywaliśmy posiłek nie odezwałam się do Zayna, za to on co chwilę mnie przepraszał i próbowałam udobruchać, ale ja nie chciałam dać mu tej satysfakcji.
- Meg. Serio jeszcze raz Cię przepraszam. Nie wiem dlaczego Cię pocałowałem. To emocje. Więcej się to nie powtórzy, chyba, że będziesz chciała.
- Daruj sobie ! Okay?! – warknęłam kładąc na stół dużą ilość kanapek.
- W końcu się do mnie odezwałaś – uśmiechnął się blado.
- Taa… - mruknęłam, a wtedy do pomieszczenia weszła Julie, a za nią Niall.
Razem z Rudą usiadłyśmy przy stole i zabrałyśmy się za jedzenie. Chłopcy lekko skrępowani usadowili się naprzeciwko nas.
- Juls. Skoczysz jutro ze mną do centrum handlowego?
- A co potrzeba kupić? – spytała.
- Różne rzeczy. Wytłumaczę Ci wszystko później.
- Spoko – uśmiechnęła się.
- Chciałam skoczyć do Hollister. Spotkałybyśmy się przy okazji z Elką, a poza tym mam tam wypatrzone śliczne buty i taką mega kurteczkę – mówiłam podekscytowana, cały czas gestykulując.
- O extra. To ja też sobie coś kupię. Może się przydać trochę nowych ciuchów.
- Jak chcecie to możemy iść z wami – uśmiechnął się Zayn.
- To świetny pomysł – Horan poparł swojego przyjaciela.
Popatrzyłyśmy na nich z uniesionymi brwiami. Juls nagle się skrzywiła i oznajmiła:
- Nie dzięki, lepsza zabawa będzie bez was.
- Ale niby czemu? – spytał z wyrzutem Malik.
- Bo tak i koniec tematu – powiedziałam stanowczo.
- Meg! Przecież przeprosiłem Cię – odezwał się Mulat i spojrzał na mnie.
Właśnie chciał mnie złapać za rękę, ale na szczęście gwałtownie wstałam od stołu, tym samym zaczynając, sprzątać po posiłku.
- To ja idę spać – rzuciła Juls, która cmoknęła mnie w policzek i po chwili uciekła na górę.
- Tak. Ja też lecę się położyć. Jestem wykończony – wyznał Horan i zniknął gdzieś na schodach.
Zabrałam się za mycie naczyń, więc odkręciłam wodę, a brudne talerze i kubki czyściłam truskawkowym płynem. Malik oparł się o blat, przysuwając się do mnie coraz bliżej, aż w końcu zetknęliśmy się ramionami.
- Powiesz coś? – spytał smutno, a ja dalej wykonywałam wcześniejszą czynność. - Cholera ! Meg ! Odezwij się do mnie ! – krzyknął, przez co zagotowałam się w sobie.
Zakręciłam szybko wodę, odwróciłam się w jego stronę i warknęłam:
- Daj mi święty spokój ! Masz tu tylko spać ! Nikt nie powiedział, że muszę z Tobą rozmawiać, więc się do cholery odwal ode mnie !
Zayn popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, takim, którego jeszcze nie znałam. Z jego oczu biła miłość i troska, jak i ból, cierpienie i obrzydzenie do mojej osoby. Gdy podniosłam ręce do góry, z zamiarem poprawienia fryzury, Malik chwycił mocno moje nadgarstki. Z każdą sekundą ucisk był mocniejszy, ale po chwili chłopak wbił we mnie swoje czekoladowe oczy i powiedział spokojnie:
- Chciałbym Cię nienawidzić, tak bardzo jak Cię kocham. Dobranoc – puścił moje ręce, cmoknął mnie w policzek, a następnie poszedł na górę. Przez dobrych kilka minut stałam w bezruchu, cała oszołomiona. Nie docierało do mnie, co się przed chwilą stało. Kiedy już doszłam do siebie, dokończyłam sprzątanie i poszłam do swojego pokoju. Od razu wskoczyłam pod zimny prysznic i zmyłam z siebie cały dzisiejszy wieczór. Wyszłam z łazienki ubrana w piżamę i wgramoliłam się pod ciepłą kołdrę. Z racji tego, że była już połowa września, noce w Londynie nie były takie ciepłe jak w lecie. Ułożyłam się wygodnie i wtuliłam się w poduszkę. Już po chwili zasnęłam.
W nocy obudził mnie szum wiatru, dlatego wstałam i po cichu zbiegłam na dół. Wsunęłam się do kuchni i nalałam wody do szklanki, a następnie zamoczyłam usta w zimnym napoju. W tym momencie usłyszałam czyjeś kroki. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam zaspaną Juls, która szła w moim kierunku.
- Czemu nie śpisz? – spytała uśmiechnięta.

***Oczami Julie***

Wstałam od stołu i podziękowałam za kolacje.
- To ja idę już spać. Dobranoc Meg – pomachałam przyjaciółce.
- Pa Juls – uśmiechnęła się.
Chciałam ominąć Niall’a, ale ten oczywiście musiał mi zagrodzić drogę.
- A ze mną się nie pożegnasz? – spytał.
- Yyy… Niby czemu? No chyba, że wynosisz się stąd to mogę nawet Cię odprowadzić do drzwi – podniosłam brew ku górze.
- Bardzo jesteś miła – powiedział, a Zayn wybuchnął śmiechem – Zamknij się Malik ! – krzyknął.
- Co raz bardziej się zmieniasz... – rzuciłam i pobiegłam na górę.
Chłopak podążył za mną i dogonił mnie jak właśnie miałam wchodzić do pokoju.
- Czemu mnie tak traktujesz?
Ja nic nie odpowiedziałam i weszłam do pomieszczenia i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa i zajrzałam na twittera.
Zobaczyłam wpis Justina Biebera
.
„ Nie mogę się doczekać jutra. To będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott szykujcie się kochane. xoxo ”

Byłam coraz bardziej ciekawa, o co może chodzić. Wzięłam do ręki książkę i zasnęłam ubrana w to samo, w czym byłam na gali.

Obudziłam się godzinę później, cała zalana potem. Znowu śnił mi się jakiś koszmar. Ale najgorsze jest to, że obudziłam się mówiąc „Niall kocham Cię”. Nie to nie może być prawda. Już nie. Zaświeciłam lampkę nocną i znalazłam moje pluszowe pantofle, które kiedyś dostałam od Meg na gwiazdkę. Powoli otworzyłam drzwi i zeszłam po schodach na dół, próbując robić jak najmniej hałasu. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Meg siedzącą na stołku, a przed nią stała szklanka z wodą.
- Czemu nie śpisz ? – zaczęłam rozmowę.
- Coś mnie obudziło – skrzywiła się Meg. – Nalać Ci wody?
- Nie… Mam ochotę na… - zamyśliłam się.
- Koktajl – powiedziałyśmy równocześnie.
Wzięłyśmy się za przygotowanie napoju. Gdy zasiadłyśmy przy stole, Meg zaczęła:
- Julie, chyba muszę Ci o czymś powiedzieć. Lepiej, żebyś o tym ode mnie się dowiedziała niż od kogoś innego.
- Ale o co chodzi? – uśmiechnęłam się szeroko.
- Pamiętasz tą koleżankę mamy, która jest prezesem firmy The Hits?  - spytała niepewnie.
- No tak. I co w związku z tym? – dopytywałam, upijając przez rurkę kolejne łyki koktajlu.
- Załatwiła mi staż – dziewczyna aż pisnęła.
- Jejku strasznie się cieszę – powiedziałam ciesząc się razem z nią.
- Tylko jest jeden problem…
- To znaczy? – mój uśmiech zniknął z twarzy.
- Ten staż odbędzie się w Brazylii – w tym momencie mnie zatkało – I będzie trwać pół roku…
- Yyy… Nie wiem co powiedzieć – dosłownie oniemiałam.
- Nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć, bo wiem, że pewnie jesteś zła…
- Ja zła? – przerwałam jej. – Niby o co?  Bardzo się cieszę, że dostałaś taką propozycję. To dla Ciebie wielka szansa i powinnaś ją wykorzystać.
- Serio tak myślisz? A co z Tobą?
- Mną się nie martw. Powinnaś realizować swoje marzenia i nie patrzeć na mnie. A tak w ogóle to chyba wrócisz – uśmiechnęłam się – Bo wrócisz no nie? – dopytałam.
- No jasne. Przecież Cię nie opuszczam na zawsze – wyszczerzyła się i mnie przytuliła.
- To kiedy masz samolot ?
- Za dwa dni rano. 
- Tak szybko? – zdziwiłam się.
- Niestety tak.
- A powiedz mi, czy ty z Niall’em…
- Ja? Z nim? Pogięło Cię? – zbulwersowałam się.
- No nie mów, że tak szybko Ci przeszło.
- To głupie tęsknić za kimś, kogo już naprawdę straciliśmy, a pozostały mi tylko jego wiadomości na dobranoc i na dzień dobry, które tak trudno się kasuje.
- Czyli nie ma już szans?
- Żadnych.
W tej chwili usłyszałyśmy huk.

***Oczami Zayna***

Siedziałem w pokoju i nie mogłem spać. Sięgnąłem więc po moją komórkę, która leżała na drugim końcu łóżka i wszedłem na Twittera. Zobaczyłem na profilu Meg dziwnego posta od Justina.

„ Nie mogę się doczekać jutra. To będzie niesamowity i pełen niespodzianek koncert. @JulieBaker & @MegScott szykujcie się kochane. xoxo ”

- Co on kombinuje ? – spytałem samego siebie.
Postanowiłem więc, jak na razie to olać i poczekać do jutra. Dla zabicia czasu dodałem parę twittów i odpisałem kilku fanom. Odłożyłem mojego Black Berry pod poduszkę i w tej chwili usłyszałem skrzypienie podłogi na korytarzu. Podszedłem do drzwi i nacisnąłem klamkę, lekko pchając je do przodu. Niestety coś mi w tym przeszkodziło. Usłyszałem tylko jak ktoś upada na ziemię. Wychyliłem więc głowę na korytarz i zobaczyłem zwijającego się Niall’a, który trzymał się za twarz.
- Ty ciołku ! Żeby własnego przyjaciela drzwiami walić?! – zbulwersował się Blondasek.
- Stary. Sory. Nie wiedzia…
- Csiiii… - przerwał mi i podniósł się z ziemi. – Chodź – wyszeptał i machnął na mnie ręką.
Pobiegłem za nim, ale kiedy Horan usiadł na schodach, trochę się zdziwiłem. Po chwili ułożyłem się obok niego.
- Co się dzieje?
- Dziewczyny nie śpią i o czymś gadają w salonie – wymamrotał.
- Rozumiem, że będziemy podsłuchiwać ? – spytałem zachwycony.
- No – odparł krótko.
- Extra stary – uniosłem rękę do góry, a następnie zadowoleni przybiliśmy sobie piątkę.
Siedzieliśmy tam z dobrych kilka minut, ale nie mogliśmy nic szczególnego wywnioskować.
- Zayn – odezwał się cicho Horan.
- Co? – spytałem i popatrzyłem w jego stronę.
- Usłyszałem : Niall, Brazylia i Malik. Ale ta Brazylia mi tu nie pasuje – zamyślił się.
- Meg wyjeżdża do Brazylii – wyszeptałem smutno.
- Jak to?
- Dostała tam półroczny staż.
- No to nieźle – odparł zaskoczony.
- Ta… - mruknąłem.
- Czyli, że teraz już odpuścisz?
- Nie wiem Niall – odparłem i ponownie wyostrzyłem słuch.
Kompletnie nic nie mogliśmy zrozumieć. Dziewczyny gadały bardzo cicho. Pewnie nie chciały nas obudzić. W pewnym momencie usłyszałem kogoś żołądek. Przeniosłem wzrok na Horana, który trzymał się za brzuch.
- No co? Głodny jestem – powiedział z wyrzutem, a ja wtedy strzeliłem facepalma.
Walnąłem go w ramię i zacząłem cicho chichotać pod nosem, ale Niall mi się odwdzięczył. Po chwili przepychaliśmy się nawzajem, cały czas przy tym śmiejąc się. Na nasze nieszczęście straciłem równowagę i sturlałem się po schodach, lądując na podłodze, tym samym robiąc hałas na całym terenie posiadłości dziewczyn.

*** Oczami Meg ***

Gdy usłyszałyśmy hałas, gwałtownie od siebie odskoczyłyśmy. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam Zayna, który leżał na ziemi. Momentalnie zerwałam się z kanapy i podbiegłam do niego. Uklęknęłam obok i zaczęłam go szturchać.
- Zayn? Słyszysz mnie ?! – krzyknęłam lekko zdenerwowana.
- Zayn ?! Cholera odezwij się ! – warknęłam, a wtedy na twarzy Mulata pojawił się uśmiech.
Nagle Malik wybuchł niepohamowanym śmiechem, a ja popatrzyłam na niego zdezorientowana.
- To ja lepiej pójdę na górę – usłyszałam Juls, która od razu się ulotniła.
Popatrzyłam jeszcze raz na Zayna, który już pomału dochodził do siebie.
- Ty idioto ! – krzyknęłam, po czym walnęłam go w ramię. Wstałam z podłogi i usiadłam na kanapie. Chłopak natychmiast ułożył się obok i niepewnie objął mnie ramieniem, cały czas śmiejąc się pod nosem.
- Głupi jesteś – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- No nie wierzę. Czyżby panna wiecznie obrażona już się na mnie nie gniewała ? – poruszył zabawnie brwiami.
- Gniewa się i to jeszcze bardziej – wytknęłam mu język.
- No weź. Może już skończymy z fochami na siebie ? – wyszczerzył się zabawnie, przez co zaczęłam się śmiać.
Spojrzałam na niego i nagle cała złość minęła. Z jego oczu biła radość, zadowolenie i nadzieja..
- Przestań mnie rozśmieszać, próbuję być na ciebie zła – powiedziałam i poprawiłam się na kanapie.
- No, ale po co ? Nie lubię jak się na mnie gniewasz – zrobił minę zbitego szczeniaka.
- Trzeba było o tym pomyśleć trochę wcześniej.
- Mam pomysł – rzucił nagle.
- Już się boję – odparłam.
- Chodźmy na spacer – wyszczerzył się, a ja strzeliłam totalnego facepalma.
- Zayn, kotku ty się dobrze czujesz ? – zaśmiałam się i przyłożyłam rękę do jego czoła, aby sprawdzić czy ma gorączkę, natomiast on chwycił moją dłoń i zsunął ją na swój policzek. Zmieszałam się trochę, dlatego wzięłam ją szybko. Zayn jednak nie odpuszczał, więc przysunął się do mnie i przytulił.
- Meg, nie uciekaj ode mnie. Tylko  nie teraz – wymamrotał.
- Ale jak to ? Nie rozumiem.
- Po prostu jak sobie pomyślę, że będę musiał wypuścić cię z ramion, aż na pół roku to strasznie się boje – wyszeptał smutno.
- Ale czego się boisz ? – spytałam zdziwiona.
- Chodźmy na spacer. Wtedy ci wszystko wyjaśnię – powiedział, a ja tylko przytaknęłam mu głową.

***Oczami Julie***

Skierowałam się do mojego pokoju, jednak coś mnie zdziwiło. Idąc po schodach usłyszałam czyjeś kroki i zamykanie drzwi. No tak teraz wszystko jasne. Pewnie Zayn z Niallem podsłuchiwali naszą rozmowę, tylko pech chciał, że jeden z nich się zdemaskował. To dziwne nienawidzić osoby, którą się niegdyś kochało. Chyba kochało. Weszłam do pomieszczenia i postanowiłam wziąć krótki, ale gorący prysznic. Może dzięki niemu uda mi się zasnąć. Zrobiłam więc tak. Ściągnęłam moją sukienkę i puściłam wodę, która dawała ukojenie. Po jakichś 10 minutach owinęłam się w ręcznik i dokładnie wysuszyłam ciało. Przebrałam się w piżamę i założyłam szlafrok. Otworzyłam drzwi, a w pokoju zastałam, siedzącego na moim  łóżku Horana.
- Co ty robisz w moim pokoju?! – podniosłam głos.
- To nie prawda,  że do mnie nic nie czujesz – wstał.
- Skąd ty niby możesz to wiedzieć?
- Bo wiem. Widzę jak reagujesz, kiedy Sydney jest koło mnie. Widzę jak ukradkiem na mnie patrzysz. Czuję, że nie jestem Ci obojętny i nigdy nie będę. Widzę, że tęsknisz za naszymi wspólnymi chwilami – podszedł do mnie kilka kroków.
- Czasami możemy tęsknić tylko za wspomnieniami, ale nie za osobą – warknęłam.
- Nie sądzisz tak. Ja to wiem.
- Wiesz… Nasz „związek” nie był prawdziwy. Ty nigdy nie byłeś tym „kimś” kogo naprawdę chciałam. Potrzebowałam kogokolwiek, po rozstaniu z Grześkiem, a ty się po prostu trafiłeś – wyrzuciłam z siebie.
- Wiem, że się boisz uczuć, ale nie zabraniaj mi ich – podszedł jeszcze bliżej i przycisnął mnie do ściany.
Oparł rękę o ścianę i popatrzył w moje oczy, tak jak wtedy, gdy pierwszy raz spotkaliśmy się na lotnisku. Tak, jakbym była najważniejszą dla niego osobą. W pewnej chwili chłopak mnie pocałował. Rozum mówił mi: „ Przestań”, a serce : „ Ciesz się chwilą”. W mojej głowie narodził się chaos. Nie odwzajemniłam pocałunku, więc chłopak oderwał swoje usta od moich. Popatrzył kolejny raz w moje oczy, a ja się uśmiechnęłam. Horan spojrzał na moje usta i ponowił wspaniałą czynność, jaką jest całowanie. Czułam się, że mogę latać, góry przenosić. Że w tej chwili jestem zdolna do wszystkiego. Nigdy nie sądziłam, że miłość jest aż tak mocnym uczuciem.
Wplotłam swoje ręce w jego włosy. Horan wziął mnie na ręce i zaniósł na moje łóżko. Ostrożnie położył mnie na nim, jakbym była z porcelany. Wylądował tuż nade mną i błądził swoimi dłońmi po całym ciele. Na chwilę zaprzestał tej czynności i przybliżył swoje usta, do mojej szyi, aby zrobić mi malinkę. Następnie zaczęłam mu ściągać jego T-shirt. Zauważyłam, że Niall był dość zaskoczony tym ruchem, ale jak najbardziej  mu się to podobało.
- Kocham Cię – szepnął mi do ucha, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
Miałam zamiar powiedzieć mu to samo, ale zamiast tego przygryzłam dolną wargę i zatopiłam się w jego błękitnych oczach. Zaczął mnie namiętnie całować w okolicach obojczyka, ramion i szyi.  Teraz byłam mocno podniecona, tak samo jak Niall. Zabrałam się za jego rozporek i sciąganie spodni, a on za mój szlafrok i piżamę.
I w końcu doszło do TEGO. Miałam w nosie, czy wcześniej mnie zranił czy nie. Czy chodzi i kocha tą całą Sydney. Teraz to nie miało znaczenia, bo w tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. W Polsce nie byłam jeszcze na to gotowa, ale teraz… Żyję chwilą i tylko to się liczy.

***Oczami Meg***

Na piżamę zarzuciliśmy jakieś bluzy i wyszliśmy. Skierowaliśmy się w stronę parku. Ulice były dość puste. Tylko niekiedy ktoś przechodził. Usiedliśmy na ławce i wtedy zapadła cisza, której żadne z nas nie chciało przerwać. Spojrzałam więc przed siebie i obserwowałam liście, które lekko bujały się pod wpływem podmuchu wiatru. Księżyc, który oświecał drogę zagubionym duszom, błyszczał dziś na niebie wyjątkowo pięknie. W fontannie migotały małe światełka, a pojedyncze krople deszczu, spadające z nieba niosły dobrą nowinę.
- Słuchaj… - powiedzieliśmy równo na co oboje się do siebie uśmiechnęliśmy.
- Mów pierwsza – odezwał się.
- Okay. Nie wiem czy to dobry pomysł, abyś się o tym dowiedział, no, ale już trudno.
- Ej. Mała. Co się dzieje ? – spytał na widok mojej zmartwionej miny.
- Długo broniłam się przed uczuciem do ciebie, ale doszłam do wniosku, że to nie ma sensu.
-To znaczy ? – odparł z lekkim zdziwieniem.
- To znaczy, że cię kocham idioto – wyszczerzyłam się, za to Zayn patrzył na mnie z rozdziawioną  buzią. Po chwili uśmiechnął się szeroko.
- Meg. Ty mówisz poważnie ?! – krzyknął szczęśliwy.
- Zayn ! Cicho! Jest prawie trzecia w nocy – uspakajałam go szeptem, ale on cały czas coś nawijał lub po prostu się do mnie szczerzył.
- Czyli już bez żadnych przeszkód możemy być razem ?
- Nie zupełnie.
- Możesz trochę bardziej dokładnie ? – spytał.
- Przecież ty masz trasę, a ja wyjeżdżam do Brazylii.
- Ale za pół roku tu wrócisz…
- Co z tego ? Pół roku to szmat czasu. Może się dużo zdarzyć.
- Sugerujesz, że możesz się we mnie odkochać ?
- Niee. Ja nic nie sugeruje.
- Słuchaj. Mogę czekać na ciebie nawet całą wieczność, ale obiecaj mi, że kiedyś razem będziemy i będziesz przy mnie, będziesz kochała, dbała i tęskniła tak jak ja dziś tęsknie za tobą…
- Zayn – popatrzyłam na jego czekoladowe oczy – Nie wiem czy mogę ci to obiec…
- Obiecaj ! Proszę – wyszeptał.
- Dobrze – przybliżyłam swoją twarz do jego i musnęłam lekko jego usta, tym samym sprawdzając czy odwzajemni pocałunek. Po chwili niewinny buziak przerodził się w cos bardziej namiętnego. Wskoczyłam mu na kolana, a rękami oplotłam jego szyję, zaś Malik objął mnie w talii i przysunął do siebie. Czułam, że Zayn jest szczęśliwy bo podczas naszego pocałunku kilka razy się uśmiechnął. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, Mulat wziął mnie na ręce i zaczął nieść do domu.
- Postaw mnie – śmiałam się mówiąc to.
- Nie ma mowy. Księżniczki muszą być godnie traktowane – wyszczerzył się.
Tak minęła nam cała droga do domu. Co chwilę rzucaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia lub obdarowywaliśmy się małymi buziakami. W końcu dotarliśmy na  miejsce. Od razu poszliśmy na górę, przy okazji sprawdzając czy Julie już śpi. Otworzyłam cicho drzwi do jej pokoju i oniemiałam. Ruda leżała w objęciach Nialla i jak gdyby nigdy nic, spali w jej łóżku. Poczułam Zayna, który przytulił się do mnie od tyłu.
- Hmm… Może my też sobie zrobimy taką upojną noc  jak oni ? – poruszył zabawnie brwiami.
- Malik nie przeginaj – walnęłam go w ramię.
Każde z nas poszło do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą. Wgramoliłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam tylko i wy łącznie o Maliku. Wstałam i szybko wyszłam z pomieszczenia. Przeszłam przez ciemny korytarz i nawet nie zapukałam do drzwi tylko wbiegłam do jego tymczasowego pokoju. Zayn właśnie ściągał koszulkę. Odwrócił się w moją stronę, a ja korzystając z okazji wskoczyłam mu na ręce, a następnie wpiłam się w jego usta. Delikatnie położył mnie na swoim łóżku, a sam przygniótł mnie swoim ciałem. Po chwili oderwał się ode mnie i spytał:
- Zmieniłaś zdanie co do upojnej nocy ? – wyszczerzył się.
- Niee. Po prostu nie mogłam przestać o tobie myśleć - wytknęłam mu język.
- Mmmm… Podoba mi się to.
Pocałował mnie jeszcze raz, a następnie zsunął się ze mnie, przytulając do siebie.
- W takim razie chodźmy spać – powiedział.
- No co ty.. Tylko tyle ? – spytałam zawiedziona.
Zayn za to cmoknął mnie w policzek, przycisnął mocniej do siebie, a na koniec szepnął:
- Słodkich snów Księżniczko…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Dziękujemy za taką ilość wejść, ale martwi nas fakt, że jest tak mało komentarzy. Liczymy, że pod tym rozdziałem będzie ich o wiele więcej. Piszcie jak wam się podoba rozdział, bo naprawdę się przy nim napracowałyśmy. Za tydzień dodamy ostatni rozdział i epilog, ale nie martwcie się robimy drugą część, która będzie kontynuacją tej historii. Więc jak na razie nic się nie zmienia. Przez najbliższe miesiące rozdziały będą dodawane w środy !!!

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

czwartek, 13 września 2012

Rozdział 34 - "What's mine is yours to leave or take What's mine is yours to make your own "


***Oczami Meg***

Julie, wzięła do ręki różnego rodzaju pudry, podkłady, czy kredki do oczu i zabrała się za robienie makijażu, zaś El chwyciła moją grzywkę zawijając i upinając wsuwką. Z reszty włosów wyczarowała piękne i długie loki. Po mojej metamorfozie spojrzałam w lusterko.
- Woow ! – tylko tyle udało mi się wydusić.
- Nie ma za co – powiedziały równo przez co wszystkie wybuchłyśmy śmiechem.
- Okay. To teraz pora na Ciebie – wskazałam na lekko przestraszoną Julie.
Posłusznie usiadła na krześle, a my zaczęłyśmy swoją magię. Tym razem fryzurą zajmowałam się ja. Delikatnie uniosłam jej rudą grzywkę i natapirowałam ją, aby lekko się uniosła. Na sam koniec wyprostowałam resztę włosów. Wyglądała ślicznie. Do tego ten idealnie nałożony makijaż, który wykonała Elka. Gdy dziewczyna zobaczyła swoje odbicie, oniemiała tak samo jak ja przed chwilą. Tym razem nadszedł czas na miłość Tomlinsona.
- Twoja kolej – odezwałam się po czym wraz z Juls uśmiechnęłyśmy się chytrze.
- Najpierw idę pod prysznic – rzuciła, a następnie zniknęła za drzwiami, które po paru minutach otworzyły się. Wyszła z nich Eleanor z gotową fryzurą na głowie. Włosy zostawiła  rozpuszczone, a niektóre kosmyki pofalowała za pomocą prostownicy. Na koniec ubrałyśmy nasze eleganckie sukienki. Ja ubrałam małą czarną, Juls biało-czarną, zaś Elką wskoczyła w szarą kieckę z poszarpanym dołem. Każda z nas prezentowała się dość nieźle. Popatrzyłam jeszcze raz w lustro, po czym uśmiechnęłam się sama do siebie. Po trzech minutach usłyszałyśmy warkot silnika. Od razu ruszyłyśmy do okna, dzięki czemu ujrzałyśmy długą limuzynę. Pisnęłyśmy z zachwytu, a następnie zaczęłyśmy się uspakajać. Kiedy już w końcu się ogarnęłam popatrzyłam na dziewczyny, które nadal nie mogły lekko przytłumić swoich emocji. Wybuchłam śmiechem przez co ledwie usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i uchyliłam je. Stali tam Lou, Liam i Harry. Dziewczyny natychmiast ruszyły do swoich panów, a ja zaczęłam zamykać drzwi. Wtedy poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego Styles’a.
- Hej piękna – szepnął mi do ucha.
- Cześć przystojniaku – zaśmiałam się.
- Ślicznie dziś wyglądasz.
- No wiesz. Ty też nie najgorzej – wytknęłam mu język, a Loczek cmoknął mnie w policzek.
Złapał moją rękę i zaprowadził do limuzyny. Jak przypadło na dżentelmena otworzył mi drzwi. Wsunęłam się głębiej, do wnętrza eleganckiego pojazdu i z każdym się przywitałam buziakiem. Kiedy moje usta muskały policzek Malika, ten chwycił moją dłoń i szepnął mi do ucha:
- Pamiętaj. Kocham Cię, dlatego nie rób głupstw – zlekceważyłam go i usiadłam obok Harrego, który od razu objął mnie ramieniem i położył głowę na mojej.
- Nie pomyślałeś może, że Meg nie chce, abyś się tak do niej kleił? – Zayn skierował to pytanie do Loczka.
- Zajmij się Perrie – odparł mile – a tak w ogóle nie widzę, żeby ta oto dama – wskazał na mnie – skarżyła się.
- A może nie chce się skarżyć, bo nie chce Cię urazić?! – krzyknął lekko zirytowany.
- Dobra chłopaki. Spokój – nakazał Liam, a ja uśmiechnęłam się mile.
Na miejsce dojechaliśmy po 30 minutach. Na samą myśl, że za pare minut mam wyjść na czerwony dywan, robiło mi się słabo. Drzwi limuzyny otworzyły się,. Na pierwszy ogień wysiedli Lou i El, potem Juls i Liam, Niall z Sydney, Zayn z Perrie, a na końcu my, czyli ja z Harrym. W momencie kiedy wyciągnęłam nogę poza teren samochodu, po moim ciele przeszedł dreszcz. Wtedy Loczek mocniej chwycił moją rękę i uśmiechnął się do mnie zachęcająco. Pewna siebie ruszyłam na przód. Harry i reszta udzielili po drodze kilka wywiadów i zrobili sobie pare zdjęć.

***Oczami Julie***

 Byłam strasznie podekscytowana. Kiedy nadeszła pora, aby wysiąść z pojazdu, byłam wręcz przerażona. Z jednej strony cieszyłam się, że już nie muszę siedzieć w limuzynie, bo panowała tam dziwnie napięta atmosfera, nie tylko pomiędzy Meg i Zaynem, ale także pomiędzy mną, a Niallem.
Gdy znaleźliśmy się na czerwonym dywanie byłam wniebowzięta. Nigdy nie pomyślałabym, że to takie wspaniałe uczucie, być w centrum uwagi tylu ludzi. Chłopaki musieli udzielić parę wywiadów po drodze. Oni to mają naprawdę ciężkie życie. Z tego powodu nie chciałabym być celebrytką. Przez cały czas trzymałam się raczej z Meg i El. Chłopaki zajmowali się dziennikarzami, a „biedna” Sydney i Perrie musiały się same odnaleźć. Chyba załapaliście ironię ? Ta… Już w limuzynie Sydney działała mi na nerwy. Cały czas lepiła się do Niall’a jak mucha do lepca. Cały czas się śmiali, a reszta nie miała pojęcia z czego. Naprawdę myślałam, że nie wytrzymam, że zaraz wybuchnę. Całe szczęście Liam, mnie uspakajał głaszcząc moją dłoń. Gdyby nie on, ta modeleczka, miałabym już wydrapane te swoje śliczne niebieskie oczka. Chyba nie dziwi was moja reakcja. Spróbujcie się wcielić w moją sytuacje. Musisz oglądać jak Twój chłopak obmacuje się z jakąś debilką. To jest wkurzające. Jeszcze Niall się na to wszystko godzi robiąc mi tym na złość.
Ale mniejsza z tym. Ja, Meg i Eleanor zachwycałyśmy się, gdy weszliśmy do środka. Było przepięknie. Sala udekorowana klasycznie i gustownie. Popatrzyłam na Meg, która zabijała wzrokiem Zayn’a. No tak ona też jest w nienajlepszej sytuacji.
- Meg chodźmy do łazienki. Musze poprawić makijaż – pociągnęłam ją za sobą.
- Okay. Chłopaki zaraz wracamy.
Gdy dotarłyśmy na miejsce, od razu skierowałam się w stronę lustra.
- Julie, przecież ty masz w bardzo dobrym stanie makijaż. Co się dzieje? – przyjaciółka podeszła do mnie i mnie przytuliła.
- A jak myślisz?  Muszę patrzyć jak ta, za przeproszeniem, dziwka odbiera mi moje marzenia ! To jest nie fair. W jednej minucie wszystko runęło cały mój świat ! Jaka ja byłam naiwna, że myślałam, że on do mnie naprawdę coś czuje ! Jaka ze mnie idiotka !
- Juls !!! Nie histeryzuj ! Ogarnij się ! Przyszłaś tutaj z Liam’em i na nim się skup ! Myślisz, że mi jest łatwo?! Otóż nie ! Ale mam zamiar to olać i nie przejmować się Zayn’em ! I radze Tobie zrobić to samo jeśli chodzi o Niall'a! – krzyczała, a ja stałam nie wiedząc co zrobić.
- Dziękuje – przytuliłam się do niej – Dziękuje, że umiesz mnie ustawić do pionu.
- Nie ma za co. Chodźmy bo Liam pewnie już Cię szuka – zaśmiała się, a ja przewróciłam oczami.
Weszłyśmy ponownie na sale. Podeszliśmy do naszych przyjaciół i zaczęliśmy rozmowę. W końcu Harry z Meg poszli sobie gdzieś, tak samo jak reszta. Zostaliśmy tylko we dwoje. Tylko ja i Payne.
- Chodź muszę Cię komuś przedstawić – chłopak zabrzmiał dość tajemniczo.
- Ale o co chodzi? – spytałam.
- Zobaczysz – pociągnął mnie za sobą.


***Oczami Meg***

Gdy weszliśmy do budynku, w którym impreza trwała w najlepsze, stanęliśmy całą paczką i zaczęliśmy rozmawiać.
- I jak się podoba? – spytał wesoły Lou.
- Jak dla mnie extra – odparła Juls.
- Taaaa… Mnie też pasują takie klimaty – odpowiedziałam.
Postaliśmy tak chwilę, dopóki Harry nie porwał mnie do tańca. Zatopiliśmy się w rytmach muzyki i szaleliśmy na parkiecie, aż w końcu puścili wolną piosenkę. Popatrzyłam zmieszana na Styles’a, który od razu się wyszczerzył. Przyciągnął mnie do siebie. Nieśmiało oplotłam jego szyję, przez co Harry wyczuł moją niepewność. Wtedy jeszcze bardziej przycisnął mnie do siebie i… pocałował. Odwzajemniłam to, a świat wokół zaczął wirować. Nagle poczułam, że jego usta gwałtownie oderwały się od moich. Otworzyłam oczy i zobaczy łam Malika, który gniewnie patrzył na Harrego.
- Miałaś nie robić głupot ! – warknął wkurzony Mulat.
- Zayn, zajmij się swoją dziewczyną i proszę Cię, daj nam spokój – odparłam.
- Perrie nie jest moją dziewczyną, tylko koleżanką, a ty dobrze o tym wiesz – wymamrotał – Nie rób głupstw – powtórzył i cmoknął mnie w policzek, po czym odszedł.
Podeszłam do Harrego i wtuliłam się w niego.
- Co jest kotku? – spytał zatroskany.
- Lubisz mnie? – spytałam.
- Nie.
- Jestem dla Ciebie ważna?
- Nie – powiedziałam, a ja nie wierzyłam w to co przed chwilą usłyszałam.
Uwolniłam się z jego ramion i chciałam odejść, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Stykaliśmy się nosami, a nasze twarze dzieliły centymetry, kiedy Harry powiedział:
- Nie lubię Cię, tylko Cię kocham. I nie jesteś dla mnie ważna, tylko najważniejsza – wyszczerzył się.
Uśmiechnęłam się do niego i podarowałam mu buziaka w policzek.
- Ooo. Reszta stoi z JB. Chodź, poznam Cię z nim – powiedział i pociągnął mnie za sobą.
Podeszliśmy do naszej bandy i stanęłam lekko zdezorientowana.
- Justin Bieber? – spytałam.

***Oczami Julie***

Podeszliśmy do grupki ludzi. W sumie kojarzyłam ich skądś, ale za nic nie mogłam przypomnieć sobie skąd. Jakiś chłopak stał do nas tyłem, ale jak usłyszał Liam’a odwrócił się do nas.
- O siema Liam. Co tam? Gdzie masz zespół?
- Siema Justin. A spoko. Chłopaki gdzieś się włóczą, a ja chciałbym Ci kogoś przedstawić – wskazał na mnie.
Ja oczywiście stałam ja wryta z otwartą buzią. Chyba się nie dziwicie? Przecież nie na co dzień się widzi takie gwiazdy.
- Hej. Jestem Justin, a ty jesteś…? – chłopak podał mi dłoń.
- Ja-a-a-a… Jestem Julie – uśmiechnęłam się jak debilka.
- Miło mi Cię poznać. Jesteś dziewczyną Liam’a? – zapytał.
- Nie, nie ! – ja i Payne zaprzeczyliśmy.
- Jesteśmy przyjaciółmi – wyszczerzyłam się.
- Kurde, Juls przepraszam Cię. Ale właśnie dostałam sms-a, że Simon jest tutaj i chce nas wszystkich teraz zobaczyć. Zostałabyś z JB? – spytał Liam.
- Jasne nie ma problemu – powiedziałam.
Gdy zostaliśmy sami podeszliśmy do baru i zamówiliśmy dwa drinki.
- Od dawna znasz ich? – pokazał na boysband.
- Hm… Od początku wakacji – uśmiechnęłam się i upiłam łyk drinku, który był przepyszny.
- Czy ty nie byłaś z Niall’em? – spytał prosto z mostu, a ja zakrztusiłam się napojem.
- A skąd to wiesz? – spytałam zmieszana.
- Brukowce… - zaśmiał się.
- A no tak. Hm… Między nami to dawna sprawa – próbowałam zakończyć tamat.
- Dalej go kochasz? – zachowywał się, jakby znał mnie od lat.
- Justin… To skomplikowane… - kręciłam.
- Nie czujesz się dziwnie, jak widzisz go z tą całą Sydney ? Dalej go kochasz prawda ?– na te słowa spuściłam głowę.
- Szczerze? To ja sama nie wiem co czuje, czego chce i czego oczekuje – powiedziałam oschle.
- Dać Ci radę maleńka? Im szybciej zapomnisz o nim, tym lepiej dla Ciebie, on nie wróci – popatrzył na Niall’a - A ty musisz dalej żyć i pokazać co cennego stracił, a z czasem spotkasz kogoś wartego Ciebie. Nie chce stawać po kogoś stronie, bo bardzo lubie Niall’a, ale już znasz moje zdanie, jeśli chodzi o tą sytuacje.
- Dobra zmieńmy temat. Proszę – odwróciłam głowę.
- No to opowiedz mi coś o sobie – chłopak posłał mi swój uroczy uśmiech.
- Hm.. Pochodzę z Polski. Mieszkam tutaj razem z moją przyjaciółką – powiedziałam.
- Wow. Polska? Zawsze chciałem tam pojechać. A czym się interesujesz?
- Kocham muzykę, w wolnych chwilach rysuje…
- Grasz na jakimś instrumencie? Śpiewasz? – dopytywał.
- Na gitarze – zaśmiałam się – Ale śpiewać to chyba nie umiem.
- To zaśpiewaj coś – Justin nalegał.
- O nie, nie…
- A znasz moją nową piosenkę „ As long as you love me”?
- No jasne, że tak, ale nie ma szans, żebym zaśpiewała.
-  No dobra nie to nie – puścił mi oczko.
W tym momencie podeszła cała nasza paczka. Niall, gdy zobaczył, że jego idol rozmawia ze mną, nie był zbytnio zadowolony.
- Julie idziemy zatańczyć? – spytał Liam.
- Jasne. – wyszczerzyłam się. - Justin miło mi było Cię poznać – powiedziałam, po czym poszłam razem z Payn’em.
Udaliśmy się na środek parkietu. Akurat puścili Demi Lovato - Give Your Heart a Break. Kocham tą piosenkę. Wtuliłam się w Payna i powoli tańczyliśmy.
- I jakie wrażenia, po poznaniu Justina?
- Bardzo miły jest. Naprawdę świetnie mi się z nim gadało – powiedziałam.
- O czym gadaliście? – zapytał się.
- O wszystkich i o niczym – zaśmiałam się.
- Mam być zazdrosny ? – chłopak podniósł jedną brew.
- Liam, wiesz przecież, że jesteśmy tylko przyjaciółmi – wysiliłam się na uśmiech.
- Może faktycznie nic z tego nie wyjdzie, ale pozwól mi się poznać – z oczu chłopaka wyczytałam nadzieję.
- Poznać mnie zawsze możesz, ale tylko jako przyjaciółkę. Zobaczysz kiedyś spotkasz swoją prawdziwą miłość i powinieneś w to wierzyć.
- Wierzę w prawdziwą miłość. Ale po prostu nie wierzę, że przytrafi się mi – chłopak spuścił głowę.
- A ja inaczej uważam – powiedziałam.
Akurat wtedy puścili piosenkę „Good Time” – Carly Rea  Jepsen. Puściłam oczko do Liam’a i zaczęliśmy tym razem szybszy taniec. Naprawdę świetnie się bawiłam. Nie spodziewałam się, że chłopak umie tak dobrze tańczyć. Kątem oka zobaczyłam dość wkurzonego Niall’a, który nam się bacznie przypatrywał, ale ja postanowiłam to olać. Czas bardzo szybko nam zleciał. Niestety musieliśmy już wychodzić. Ale za nim to nastąpiło chłopaki poszli szukać Meg i Zayn’a. Tak właśnie. Gdzieś ich wcięło. Czekałam nieopodal wyjścia, kiedy ktoś do mnie podszedł.
- Julie Baker tak? – spytała kobieta.
- Tak. O co chodzi?
- Jestem z gazety „Heat”. Chciałam Ci zadać kilka pytań.
W tym momencie zaświeciła się w mojej głowie lampka. No tak, przecież to jeden z tych tabliodów.
- Ale w jakiej sprawie? – zdziwiłam się.
- Chce się zapytać o związek Twój i Niall’a Horan’a. Wiemy, że byliście razem, więc czemu on przyszedł ze sławną modelką, zamiast z Tobą? Powodem tego była zdrada? – kobieta cały czas dopytywała.
- Ja nigdy nie byłam w związku z Niall’em. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Wiesz, że w tej chwili możesz się zemścić na nim? Za to co Ci zrobił? Możesz przekreślić jego karierę, jeśli tylko chcesz.
- Że co? Przepraszam, ale powinna się pani wybrać do psychiatry…

***Oczami Meg***

- Justin Bieber? – spytałam.
- Tak. We własnej osobie – wyszczerzył się.
- Justin, poznaj moją bardzo bliską przyjaciółkę Meg – odezwał się Harry.
- Miło mi – odparł piosenkarz, po czym uścisnął moją dłoń.
W tym momencie spostrzegłam, że innych gdzieś wcięło, więc przeniosłam wzrok  na rozmawiającego Bieber’a wraz z Styles’em. Nie jestem fanką Justina, ale byłam zaskoczona jego widokiem dlatego, że jest sławny na skalę całego świata. Belieberki dały by sobie głowę uciąć, żeby móc go zobaczyć. Wtedy doszłam do wniosku, że w życiu wszystko za łatwo mi przychodzi. I to dzięki One Direction i mojej matce. Postanowiłam skorzystać z oferty, którą zaproponowała mi koleżanka mojej rodzicielki. Dała mi szansę, aby wyjechać do Brazylii, na półroczny staż w radio. To okazja, która już nigdy mogła mi się nie przytrafić. Poza tym od teraz o każdą rzecz będę musiała zawalczyć sama. Ciekawe tylko jak zareaguje na tą wiadomość Juls. Wszystkiego dowiemy się później. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Harrego:
- Mała, ja idę udzielić krótkiego wywiadu. Zostaniesz z Justinem?
- Pewnie – uśmiechnęłam się.
- No to zaraz wracam.
Styles szybkim krokiem odszedł od nas i stanął koło dość wysokiego dziennikarza. Mężczyzna zaczął zadawać mu pytania, a Harry na nie dumnie odpowiadał. Po chwili zniknął mi z pola widzenia, dlatego przeniosłam teraz wzrok na Bieber’a. 
- No więc… - odezwał się – Może mi coś o sobie opowiesz?
- A co chcesz wiedzieć? – poruszyłam zabawnie brwiami.
- No to może.. – zamyślił się – Powiedz mi skąd jesteś? Bo biorąc pod uwagę Twój akcent, to dochodzę do wniosku, że na bank nie jesteś z Wielkiej Brytanii.
- Zgadłeś. Pochodzę z Polski.
- Ooo… Z Polski? Pełno tam moich fanów – wypiął dumnie klatę.
Dźgnęłam go palcem w brzuch przez co gwałtownie się zgiął. Wtedy wybuchłam śmiechem, a on uśmiechnął się do mnie figlarnie. Przysunął się bliżej i objął mnie ramieniem.
- Niezłe z Ciebie ziółko – powiedział, nadal tajemniczo się uśmiechając.
- Czemu tak myślisz? – wytknęłam do niego język.
- Mam swoje powody.
W tym momencie podszedł do nas Zayn, który widząc nas obejmujących się, wepchał się między nas.
- Auuuuu – jęknęłam – Uważaj trochę – powiedział zirytowana.
- Przepraszam Cię kochanie – cmoknął mnie w policzek, , a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
- Słucham? – spytałam zdezorientowana.
- To wy jesteście razem? – Justin był zdziwiony tak samo jak ja.
- Nie gadamy tylko tańczymy – odparł Mulat, po czym pociągnął mnie za dłoń.
Stanęliśmy na środku parkietu i z racji tego, ze leciała wolna piosenka, Malik objął mnie w talii, a ja oplotłam swojego ręce wokół jego szyi.
- Co to miało niby być?! – spytał poddenerwowany.
- O to samo powinnam się spytać Ciebie.
- Dlaczego Bieber Cię przytulał?
- Bo rozmawialiśmy – odparłam.
- Czyli jak my będziemy rozmawiać to ja też będę mógł Cię przytulać? – odezwał się z wyczuwalnym sarkazmem.
- Ty już dawno straciłeś ten przywilej.
- Bo?
- Domyśl się – powiedziałam obojętnie.
- Wiem, że między nami ostatnio jest źle, ale nie przekreślaj wszystkiego.
- Zayn ! Między nami nic nie było, nie ma i nie będzie – odparłam zirytowana.
- Ja Cię kocham i tego nie zmienisz.
- To i tak nie ważne.
- Jak to? Nic to dla Ciebie nie znaczy? – spytał zmartwiony.
- Znaczy i to dużo – gdy wypowiedziałam te słowa, Mulat natychmiast się rozweselił. – Ale ty jedziesz w trasę, a ja także wybywam z Londynu – dokończyłam.
- Tylko mi nie mów, że wracasz do Polski.
- Nie. Za dwa dni wylatuje do Brazylii.
- Że co? – odsunął się ode mnie, ale po chwili chwycił mnie za rękę i wywlekł na tyły budynku.
- Teraz mów wszystko od początku do końca.
- Koleżanka mojej mamy zaproponowała mi staż w radio. Minusem jest tylko to, że musze na jakiś czas wyjechać do Brazylii.
- Czyli na ile? – spytał zestresowany.
- To nie Twoja spra…
- Ile?!!! – krzyknął.
- Nie drzyj się na mnie !
- Ile?!!!!!!!! – warknął jeszcze głośniej.
- Na pół roku – odpowiedziałam obojętnie.
- Że co? Nie pozwolę Ci.
- Zajmij się swoim życiem – powiedziałam wkurzona.
- Porozmawiamy o tym wieczorem.
- Jak to wieczorem? – spytałam zdziwiona.
- Dzisiaj ja i Niall musimy u was nocować. Nie wiesz o tym?
- Nie. Nie wiem. I się nie zgadzam ! – krzyknęłam i wróciłam do środka.
Zaraz po tym kiedy znalazłam się w środku dobiegł do mnie Tomlinson.
- Meg czekaj !
- Tak?
- Słuchaj mam prośbę. Może u was nocować Niall z Zaynem? To poważna sprawa.
- To znaczy jaka? – uniosłam jedną brew.
- Wyjaśnię Ci jutro. Powiedz czy się zgadzasz.
- No dobra.
- Super. To zbierajmy się już. Harry czeka przy limuzynie.
Było tak jak powiedział Louis. Styles stał koło luksusowego samochodu wraz z Juls i Liam’em. Podbiegłam do nich. Wymieniłyśmy się z Julie przerażonymi spojrzeniami, ze względu na dzisiejszą noc. Już wsiadłyśmy do środka kiedy ktoś nas zawołał.
- Meg, Julie – odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy Bieber’a.
- Stało się coś? – spytałam.
- Macie tu bilety na mój jutrzejszy koncert, pod London Eye o 20. Chłopaki też są zaproszeni ze swoimi towarzyszkami – uśmiechnął się.
- Dzięki – odparła zadowolona Julie.
- Szykuję dla was dwóch niespodziankę, więc mam nadzieję, że przyjdziecie – puścił mi oczko.
- Jasne. To do jutra – odezwała się Juls, po czym obie przytuliłyśmy go na pożegnanie.
Wskoczyłyśmy do auta i ruszyłyśmy w stronę naszego domu. Przed nami ciężka noc.

~~~~~~~~~~~~ 
HEJ. BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAMY, ŻE TAK DŁUGO CZEKALIŚCIE NA TEN ROZDZIAŁ. NAPRAWDĘ CIĘŻKO NAM TERAZ, BO DUŻO NAUKI I W OGÓLE. PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ? 


NO A TAK W OGÓLE NIALL DZISIAJ MA URODZINKI !!! WSZYSTKIEGO NAJ ;**!

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ^^ ;*

środa, 5 września 2012

UWAGA ! WAŻNA INFORMACJA !

Hej hej. Tu Ms. Horan. Baaaaaaaaaaardzo was przepraszamy, ale niestety dzisiaj nie damy rady dodać rozdziału, ponieważ ja już mam dużo nauki, a Ms. Malik ma zepsutego kompa, więc nie było jak napisać rozdzialiku. Mamy nadzieję, że się nie gniewacie. Spodziewajcie się, że rozdział dodamy pod koniec tygodnia. Mamy na niego świetny pomysł... 

A więc...

SEE YA ! :* ^^

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 33 - "All that you want in under your nose You should open your eyes, but they stay closed, closed"


***Oczami Meg***

Wróciłyśmy do pozostałych, którzy byli rozbawieni całą tą sytuacją.
- Dobra, to ja porywam Meg. Idę ją odprowadzić do domu – oznajmił Zayn, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Meg, czekaj, chciałem cię cos zapytać – zaczepił mnie Harry.
- Tak ?
- Pójdziesz jutro ze mną na galę? Jako osoba towarzysząca?
- Pewnie – bez wahania się zgodziłam, a następnie pożegnałam każdego.
Kiedy w końcu znaleźliśmy się na trochę bardziej cichej ulicy, niż centrum samego Londynu Zayn zaczął rozmowę.
-To co teraz powiem, będzie dla mnie bardzo trudne. Ale proszę cię nie skreślaj mnie, okay ? – spytał.
- No przecież chyba nikogo nie zabiłeś, nie ? – zaśmiałam się. – Nie zabiłeś ? – spytałam podejrzanie.
- Nie, nie . Nic z tych rzeczy – uśmiechnął się smutno.
Staliśmy już pod furtką mojego domu, a Zayn kontynuował.
- Dzisiaj mieliśmy rozmowę z Paulem, ale nie przyniósł nam żadnych dobrych wieści, jak to zazwyczaj się zdarzało.
- To znaczy ? – pośpieszałam go.
- Muszę chodzić z Perrie. Dla mediów rozumiesz ? Chodzi o to, żeby poprawiła się moja reputacja. Wtedy jak widziałaś ją u mnie w łóżku, to do niczego nie doszło. To miało tak tylko wyglądać, żeby nawet chłopcy uwierzyli, że jestem z nią naprawdę – wyżalił się, a ja poczułam dziwne ukłucie w sercu.
- I po co mi to mówisz ? – spytałam obojętnie.
- Jak to po co ? Kocham cię i wiem, że ja tobie tez nie jestem obojętny.
- A niby skąd możesz to wiedzieć ?! Nie jesteś dla mnie obojętny , bo jesteś moim przyjacielem, ale nikim więcej. Chodź sobie z Perrie czy z kim tam chcesz – wybuchłam i już chciałam otworzyć furtkę, ale Zayn złapał mnie za rękę i powiedział:
- Nie mogę tego zmienić. To chora sytuacja, ale jak tylko poprawię swoją reputację to to skończę.
- Rzeczy, których nie możemy zmienić, zmieniają nas. Pamiętaj o tym – spojrzałam głęboko w jego oczy, po czym pobiegłam do domu. Poszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam.

***Oczami Julie***

Po spotkaniu z Afromental, Malik poszedł odprowadzić Meg do domu, a my udaliśmy się w dalszą drogę po Londynie. Oczywiście wydurnialiśmy się jak zwykle. Ja i Eleanor szłyśmy z przodu cały czas gadając. Właśnie przechodziliśmy koło jakiejś fontanny, kiedy usłyszałyśmy jakieś śmiechy. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków biegnących w naszą stronę. Jednak nie dostrzegłam Harrego.
- Ha ha chłopaki to była świetna akcja – śmiał się Lou.
- Może nam ktoś wytłumaczyć o co chodzi? – spytała Elka.
- Popatrz na Harrego – Liam pokazał palem, na idącego w naszą stronę, przemokniętego Stylesa.
- Zabije ! – chłopak wrzeszczał, a pozostali zostali uciekać.
- Co za dzieci – przewróciłam oczami i razem z brunetką zaczęłyśmy się śmiać.
Dalsza droga minęła nam nawet spokojnie. Jeśli w ogóle można powiedzieć, że Ci wariaci są spokojni. Spojrzałam na zegarek, który pokazywał północ.
- Ej ja musze wracać do domu – zaczęłam.
- Odprowadzę Cię – zgłosił się Niall, po czym wziął mnie za rękę.
Pożegnałam się z resztą i ruszyliśmy w stronę domu. Ja oczywiście cały czas gadałam jak najęta, ale chłopakowi nie przeszkadzało to. Jednak widać było, że czymś się martwi. Kiedy byliśmy niedaleko ulicy, na której mieszkam, chłopak pociągnął mnie w stronę ławki. Gdy na niej usiedliśmy, blondyn popatrzył mi głęboko w oczy, ale nie odezwał się ani słowem.
-  Niall… - przerwałam ciszę.
- Julie, nie mam pojęcia jak Ci to powiedzieć… – jego głos był przepełniony smutkiem.
- Niall… co się dzieje? Zaczynam się martwić.
- Jest coś co muszę Ci powiedzieć, tylko proszę nie przerywaj mi okay?
- Jasne. To o co chodzi? – uśmiechnęłam się mile.
- Pamiętasz jak Ci obiecałem, że Cię nigdy nie opuszczę? – kiwnęła twierdząco głową. – Co by było gdybym złamał tą obietnicę?
- Dobrze się czujesz? – zaśmiałam się, myśląc, że chłopak mnie podpuszcza, albo nad zwyczajniej sobie robi żarty.
- Nie, bo musimy z tym skończyć, na jakiś czas.
- Ale z czym?
- Z nami. Muszę chodzić z jedną modelką, dla rozgłosu… -  nie dokończył.
- Co?! – puściłam jego rękę i odsunęłam się od niego.
- To dla dobra naszego zespołu zrozum to – otworzyłam szeroko oczy, próbując zrozumieć co on przed chwilką do mnie powiedział.
- Życzę wam szczęścia – wstałam i odeszłam.
- Tylko tyle powiesz?! – chłopak krzyknął z mną, na co stanęłam i się odwróciłam.
- Tak. Idź do niej, a mnie zostaw w spokoju – powiedziałam spokojnie.
- Julie, ale pamiętaj, że zawsze będziesz dla mnie wszystkim.
- Ty też byłeś dla mnie wszystkim, ale teraz jesteś nikim ! – w moich oczach pojawiły się łzy.
- Obiecaj mi, że nigdy nie zapomnimy kim dla siebie jesteśmy, ile razem przeżyliśmy,  i ile jeszcze razy przejdziemy – podszedł do mnie.
- Żartujesz sobie? Już nie ma nas i już nigdy nie będzie. Nasz związek to przeszłość, a ja nie żyje wspomnieniami.
- Julie ! Ja cię kocham – po moich policzkach spłynęły łzy, więc odwróciłam głowę i szybko je wytarłam.
- Jakbyś mnie kochał, nie zostawił byś mnie dla pierwszej lepszej szmaty ! Walczyłbyś o nas, ale ja tego nie będę robiła za Ciebie ! Zapomnij o mnie ! – wrzasnęłam i wbiegłam do domu.
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Właśnie straciłam cząstkę mnie, która nigdy nie odzyskam. Skuliłam się i próbowałam powstrzymać kolejne łzy. W tej chwili zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, na którym wyświetliło się „Liam :**”. Przez chwilę zastanawiałam się czy odebrać, ale w końcu wcisnęłam zielony przycisk.
- Hej. Nie obudziłem Cię?
- Nie, coś się stało? – spytałam.
- Wiesz, bo jutro jest gala… I nie mam z kim pójść. Może wybrałabyś się ze mną? – zapytał z nadzieją Payne.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł…
- Julie, jesteś ostatnią deską ratunku – zaśmiał się.
- No… - zawahałam się. - Niech będzie. Pójdę z Tobą – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Okay, to zdzwonimy się jutro. Dobranoc – cmoknął i się rozłączył.

***Oczami Meg***

Rano obudziły mnie promienie słońca, wpadające przez uchylone okno. Przetarłam oczy i niechętnie wstałam z łóżka. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, a następnie zbiegłam na dół po schodach. Juls najprawdopodobniej jeszcze spała. Wyciągnęłam z szafki płatki, które wsypałam do małej miski, dolewając do nich zimne mleko. Po skończeniu posiłku wróciłam do pokoju. Popatrzyłam na zegarek. Była 13. Wytrzeszczyłam oczy. Dzień strasznie szybko mi leciał z racji tego, że wstałam w samo południe. Bez zastanowienia podbiegłam do szafki, wyciągnęłam czarne dresy i różową bluzkę, na której widniał ciasteczkowy potwór. Włożyłam na siebie wybrane ciuchy. Złapałam jeszcze telefon i słuchawki, a potem wyszłam z domu. W moich uszach właśnie rozbrzmiewała Nicki Minaj z kawałkiem ,, Pound the alarm ‘’. Rozciągnęłam się trochę, po czym pobiegłam w stronę parku. Dawniej cały czas ćwiczyłam, ale później jakoś przestałam. Przynajmniej dzisiaj mogłam chociaż na chwilę odpocząć od wszystkiego i wrócić do starych czasów. Uwielbiam ten stan – słuchawki w uszach, bieg przez park, dzięki czemu ciepły wiatr muska twoje policzki. Tak, zdecydowanie to lubiłam. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk komórki. Spojrzałam na wyświetlacz – 1 nowa wiadomość. Kliknęłam odczytaj.
,, Meg, możesz w końcu odebrać ten cholerny telefon?! Dzwonię do ciebie przez cały dzień. Martwię się o ciebie, jeszcze dzisiaj się nie odezwałaś. Daj mi szansę. Zayn xx ‘’
Przeleciałam wzrokiem po literkach, po czym przewróciłam oczami. W tym momencie ponownie zadzwonił mój telefon.
- Halo ?
- W końcu ! – krzyknął zirytowany Mulat.
- Nie drzyj się tak ! – odwdzięczyłam mu się tym samym.
- Czemu dzisiaj nie zadzwoniłaś, ani nic ? Ja tu odchodzę od zmysłów, myśląc co się dzieje.
- Nie powinno cie interesować co robię.
- Właśnie, że powinno i powiedz mi jeszcze, dlaczego zgodziłaś się pójść z Harrym na galę ? – spytał wyraźnie wkurzony.
- Bo mnie o to poprosił.
- Ale nie musiałaś się zgadzać – odparł urażony.
- To nie twoja sprawa. Ty na pewno weźmiesz sobie Perrie czy kogo tam chcesz – prychnęłam.
- Dobrze wiesz, że gdyby nie ustawka, to zaprosiłbym ciebie.
- I tak bym się nie zgodziła – wyśmiałam go, sama nie wiedząc dlaczego.
- Nie to nie.
- Wątpię, żebyś wtedy ustąpił. Założę się, że byś nalegał.
- Wcale nie jesteś taka wyjątkowa, więc dlaczego miałbym nalegać ?  - spytał widocznie zmieszany.
- Dlatego, że ci się podobam, poza tym skoro nie jestem taka wyjątkowa to daj mi wreszcie spokój ! – warknęłam po czym się rozłączyła.
Wróciłam do domu. W środku czekała już na mnie Juls z Eleanor. Umówiłyśmy się wczoraj, że na galę przygotujemy się razem, stąd jej wizyta u nas w domu. Kiedy dziewczyny mnie zobaczyły, momentalnie rzuciły się w moją stronę, przy tym mnie przytulając. Odwzajemniłam uściski.
- Dobra to jak ? Zaczynamy ? – zapytała Eleanor.
- Pewnie – odparłam.
- Idziesz na pierwszy ogień – Juls chytrze się wyszczerzyła.
- Oooo znam tą minę – pogroziłam jej palcem.
- No już nie przesadzaj. Chodź.
Ruda pociągnęła mnie za rękę. Po chwili stałyśmy w moim pokoju.
- To ty idź pod prysznic, a my ci wybierzemy sukienkę na dziś.
- O niee. Sukienkę ? – posmutniałam.
- To co ty chciałaś iść w tych dresach na galę, na której będą same sławne osobistości? – Juls gestykulowała.
- Dobra, zrozumiałam, mam ubrać sukienkę i szpilki – wywróciłam oczami.
Pobiegłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Włożyłam na siebie zwykły t-shirt i stare szorty. Wróciłam do dziewczyn, które stały już przy stoliku z grzebieniami i pudrami w ręce. Zaśmiałam się w duchu, wiedząc, że mam takie osoby przy sobie. Uśmiechnęłam się do nich promienie na co one odpowiedziały mi tym samym. Pędem usiadłam na krzesełku.

***Oczami Julie***

Obudził mnie hałas dochodzący z ulicy. No tak minus mieszkania w mieście. Popatrzyłam na zegarek który wskazywał 9. Tej nocy miałam bardzo dziwne sny, związane z Liamem i Niallem, ale nie mogę sobie ich przypomnieć. Może to i  lepiej? Meg jeszcze spała, więc poszłam po cichu do kuchni. Otworzyłam lodówkę, ale świeciły w niej pustki. Została tylko jakaś margaryna, mleko i pasztet. Blee nienawidzę go mimo, iż nie jestem wegetarianką. Pobiegłam szybko na górę i ubrałam jeansy oraz bluzę. Włożyłam jeszcze vansy i poszłam do supermarketu.
Chodziłam między regałami i zbierałam produkty do wózka. Jajka, ser, wędlina, mąka, cukier… Trochę za dużo tego, ale co poradzić, że w domu nie ma kompletnie nic? W między czasie zadzwonił mój telefon.
- Halo? – odebrałam.
- No czemu nie zadzwoniłaś?! – wrzeszczała Maja.
- Przepraszam Cię, kompletnie nie miałam do tego głowy – próbowałam się usprawiedliwić.
- Nie zadzwoniłaś przez Niall’a? – dopytywała.
- Nie no coś ty. Co ci przyszło do głowy? – próbowałam, aby mój głos brzmiał jak najbardziej pewnie.
- Mnie nie oszukasz. Przecież wiesz, że ja wiem wszystko co się dzieje u One Direction. Czemu wszyscy plotkują, że on spotyka się z jakąś modelką? – dopytywała, a w moim gardle stanęła wielka gula.
- Yy…. Musze kończyć Meg mnie woła – rozłączyłam się.
Stanęłam w kolejce do kasy i czekałam, aż będę mogła zapłacić za zakupy. Kiedy to już zrobiłam, szłam przez ulice cała obładowana reklamówkami. I wtedy na kogoś wpadłam. A raczej nie na kogoś, a na Liam’a. Całe szczęście nie opuściłam zakupów.
- Julie? Wow wiedziałem, że masz wilczy apetyt, ale żeby aż tak? – zaśmiał się, a ja zrobiłam to samo.
- A ty, gdzie idziesz? – zapytałam.
- No do domu, też byłem na zakupach – wskazał na dwie paczki chipsów. – Może Ci pomóc?
- Jasne. Pomocą dzisiaj nie pogardzę – powiedziałam i dałam mu kilka reklamówek.
- Jak się trzymasz? – spytał niepewnie.
- Jestem szczęśliwa. Z tego „szczęścia” to aż się skakać chce. Najlepiej z mostu lub pod pociąg.
- Nie mów tak ! – skarcił mnie.
- No wiesz głupie pytanie, głupia odpowiedź – bąknęłam pod nosem. – Dobra zmieńmy temat.
Od tego momentu, atmosfera się trochę rozluźniła. Przez całą drogę gadałam z Liam’em non stop o wszystkim i o niczym. Czułam, że jest on prawdziwym przyjacielem, jakiego teraz potrzebowałam. Odprowadził mnie pod dom i na pożegnanie dał mi całusa w policzek.
- To do wieczora. Przyjedziemy po was.
- Okay będę czekać.
Weszłam do domu i zrobiłam sobie śniadanie. Następnie poszłam do pokoju, aby wejść na neta. Oczywiście musiałam chwilę pogadać z Sylwią i Kamilem przez Skype’a. Wypytywali o podróż i czemu wczoraj nie zadzwoniłam. No wybaczcie, ale miałam ważniejsze plany. Już tylko czekałam na telefon od taty, bo tylko on jako jedyny jeszcze się ze mną nie skontaktował. Nie musiałam czekać długo bo po 15 minutach zadzwonił. Gadaliśmy jakieś 20 minut. Następnie położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się obudziłam była już 15. Szybko poszłam się wykąpać. Następnie  wsmarował w swoje ciało balsam i umyłam zęby. Za jakiś czas usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam na dół i je otworzyłam.
- Hej El – przywitałam się.
- No hej, jesteście gotowe na „salon urody”? – dziewczyna zaśmiała się.
- Ja prawie, ale nie wiem gdzie jest Meg. Wyparowała z domu jak spałam.
- A Niall się do Ciebie odzywał? – spytała niepewnie.
- Nie. Może to i lepiej? – powiedziałam, a do moich oczu napłynęły łzy.
- Nie płacz. On nie jest wart twojego cierpienia – przytuliła mnie.
- Przepraszam Cię, nie powinnam płakać – wytarłam ręką moje mokre policzki.
 - Łzy to nie wstyd. To oznaka, że Ci na kimś zależy.
- Już mi nie zależy. Chodźmy do kuchni. Chcesz się czegoś napić? – zmieniłam temat.
- Hm… Może wody?
Wtedy do domu wparowała zdyszana Meg. Rzuciłyśmy się na nią i poszłyśmy na górę. Wyjęłam wszystkie kosmetyki, a szatynka poszła się wykąpać. Razem z Eleanor przeglądnęłyśmy zarówno moją, jak i mojej współlokatorki szafę i wybrałyśmy kilka całkiem niezłych kiecek.
Kiedy Meg wyszła w końcu z łazienki i mogłyśmy się za nią zabrać. El zaczęła układać jej włosy, a ja zajęłam się makijażem. Nawet sprawnie nam to poszło, bo po trzydziestu minutach szatynka była już gotowa. Później była moja kolej i Eleanor. Gdy zrobiłyśmy się na bóstwo, poszłyśmy włożyć na siebie sukienki. Meg ubrała:

Ja ubrałam:


Do tego założyłyśmy oczywiście szpilki i pozostało nam tylko czekać, aż chłopaki po nas przyjadą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Mamy nadzieję, że rozdział wam się podoba. Baaaardzo prosimy was o komentarze, bo są dla nas bardzo ważne. Obiecujemy, że w następnym rozdziale będzie naprawdę ciekawie ;)

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^