...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

sobota, 26 maja 2012

Rozdział 15 - "Girl I see it in your eyes you're disappointed Cause I'm the foolish one that you anointed with your heart I tore it apart"


***Oczami Julie***
Obudził mnie chłodny, lekki wiatr wpadający przez okno do pomieszczenia. Ale miałam dziwny sen. Śniło mi się, że Liam mnie pocałował. Przyznam, że to był niesamowity sen, taki realny, a zarazem taki magiczny…
Otworzyłam oczy. Rozglądnęłam się po pokoju. O dziwo nie byłam u siebie. Byłam w niebieskim pomieszczeniu. Od razu można było spostrzec, że tutaj najprawdopodobniej mieszka chłopak, bo na ścianach były wywieszone plakaty z motorami i autami. Na komodzie stały równo poukładane filmy, wśród których przeważały bajki Disneya, takie jak Toy Story. No tak. Przecież wczoraj spotkałam się z Liamem. Pewnie zasnęłam, gdy patrzyliśmy w piękne niebo, ozdobione wielkim księżycem, któremu towarzyszyły miliony gwiazd. Tak to był cudowny wieczór. Wszystko było świetnie zorganizowane. Jeszcze te światełka na drzewach… Magia. Ale co teraz? Payne wyznał miłość do mnie. Ja sama gubię się w uczuciach. Nie mogę zapomnieć o Grześku, pomimo, że tak bardzo mnie zranił. Uwielbiam przebywać w towarzystwie Nialla. Jest taki kochany, a zarazem zabawny. A Liam? On jest taki uroczy. Niby opanowany, ale dorównuje pozostałym czterem członkom zespołu swoim poczuciem humoru. Musze wszystko przemyśleć. To wszystko toczy się za szybko. Jeszcze nie dawno mieszkałam w Polsce, a Londyn był tylko moim nierealnym marzeniem. A teraz? Wszystko się radykalnie zmieniło…
 Postanowiłam, zejść na dół. Po drodze napotkałam lustro, więc się w nim przeglądnęłam. Wyglądałam okropnie. Szybko poprawiłam fryzurę. Związałam moje włosy w niedbałego koka. No mniej więcej wyglądam normalnie - pomyślałam. Udałam się w stronę schodów. W końcu trafiłam do salonu. Tam siedział Payn i Lou. Byli strasznie poddenerwowani i o czymś dyskutowali. Gdy mnie zauważyli uśmiechnęli się sztucznie.
- O hej. Już wstałaś? – spytał Daddy.          
- Tak. A tak w ogóle to co ja tu robię? – zapytałam lekko zmieszana. 
- Wczoraj zasnęłaś podczas pikniku. Chciałem Cię odwieść do domu, ale pewnie Meg już spała, więc nie chciałem jej budzić. Dlatego przywiozłem Cię do nas. – odpowiedział.  
- Może jesteś głodna? Na co masz ochotę? – wtrącił się Tommo.
- O nie. Dzięki za śniadanie. Ja powinnam chyba wracać do domu. – powiedziałam spoglądając na telefon – Kurcze, Meg do mnie dzwoniła 14 razy!
- Nie martw się. Teraz u niej jest Malik, więc nie masz czym się przejmować .  - powiedział Liam  
 - A bez śniadania Cię nigdzie nie puścimy- wyszczerzył się Louis.
Niestety musiałam ulec i skosztować kuchni chłopaków. O dziwo jajecznica, którą zrobili była pyszna. Do tego był oczywiście sok. Po chwili wszyscy ze śmiechem zasiedliśmy przy stole. Jednak atmosfera mimo wszystko była co najmniej dziwna i napięta.
- Chłopaki co się dzieje? Jakoś dziwnie się zachowujecie. Czymś się martwicie? – spytałam zaniepokojona.
- Nie, nic się niestało. Nie martw się. – uśmiechnął się smutno Payn.
- O nie! Nie wciskajcie mi takiego kitu. Mówcie co się dzieje. – powiedziałam odkładając widelec.
- Naprawdę nic. Trochę się martwimy o Nialla i tyle. – w końcu powiedział Tomlinson. 
- O Nialla? Jak to? – zrobiłam wielkie oczy.
- No bo wczoraj Harry widział go jak wylatuje z domu. Był naprawdę w złym stanie. Do tej pory nie wrócił. To do niego niepodobne. -  rzekł niepewnie Liam.
- O mój Boże. Myślicie, że mogło mu się coś stać?! – podniosłam głos.
 - Juls, uspokój się. Na pewno wszystko jest ok. – pocieszał mnie Lou.
Nie mogłam uwierzyć. Byłam pewna obawy. Gdzie on mógł pójść? Może coś mu się stało? Nie mogłam tak siedzieć bezczynnie.
 - Chłopaki, ja nie dam rady tu tak siedzieć. Musimy go szukać. – powiedziałam wstając z krzesła.
W tej chwili drzwi otworzyły się z hukiem. Wszyscy popatrzyliśmy na siebie i szybko pobiegliśmy w stronę przedpokoju. Widok, który ujrzałam był przerażający. W drzwiach stał pijany Niall. Ledwo trzymał się na nogach. Zrobiłam minę WTF? Czy to na pewno on?!
- Niall gdzie ty się podziewałeś?! – wrzasnął Tommo.
- O co wam chodzi? – wymamrotał Horan trzymając się za głowę.
- Nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiliśmy! – wydusiłam w końcu z siebie.
- Gdzie ty byłeś? – ponowił pytanie Lou.
- Jesteś kompletnie pijany. Co w Ciebie wstąpiło?                            
- O co robicie takie wielkie halo?! Jestem dorosły mogę robić co chcę! – warknął. 
- Ale czemu się upiłeś?
-To wszystko przez Ciebie.- pokazał na mnie palcem. – Jak mogłaś? Z moim najlepszym przyjacielem? Miła była noc? Myślałem, że jesteś inna a ty po prostu bawisz się chłopakami i zmieniasz ich jak rękawiczki. No ale wy, dziewczyny ze wschodu po prostu tak macie. Przyjeżdżacie do UK szukacie naiwniaka i się nim bawicie nie prawdaż? – powiedział blondyn patrząc na mnie ze złością.  
- O czym ty mówisz?!  Jak możesz?! – wrzasnęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.                                                                  
- No co? A może nie mam racji? Przespałaś się z Liamem? Czy może tylko skończyło się na obściskiwaniu? Dobrze się bawiłaś?! – wyrzucił z siebie niebieskooki. 
- Co?! Ty owariowałeś?! Chyba ten alkohol Ci nieźle uderzył do głowy! Czemu tak mówisz?! – krzyczałam a łzy spływały po moim policzku.
- No właśnie. O czym ty mówisz?!  - wtrącił się Payn.
- Nie odzywaj się ! Już nie jesteś moim przyjacielem ! Widziałam wszystko wczoraj ! Jak się całowaliście ! Mnie nie oszukacie tak łatwo ! Poznałem się na was! –wrzeszczał Horan. – Jesteście zadowoleni z siebie?! – dodał po chwili i chwiejnym krokiem udał się do swojego pokoju.
Jak on mógł? Czemu mówił takie głupoty? Czy on właśnie zasugerował, że jestem jakaś łatwa? O co mu w ogóle chodzi? Liam w tej chwili próbował mnie objąć, ale odsunęłam się, wzięłam moją komórkę i wybiegłam. Słyszałam tylko krzyk Louisa, który wołał  mnie, ale nie odwróciłam się. Biegłam przed siebie, chociaż nie wiedziałam nawet gdzie jestem. Po chwili usiadłam na pobliskiej ławce. Płakałam. Przechodzący patrzyli się na mnie ze współczuciem. Myśli buzowały w mojej głowie. Tak ważna dla mnie osoba, tak źle o mnie myśli. Ja przecież kocham Nialla ! Jak on mógł coś takiego powiedzieć?! Nagle z rozmyślań wyrwało mnie lekki dotyk na moim ramieniu. Przestraszyłam się i obróciłam się gwałtownie. Za mną stał…
- Grzesiek? – zrobiłam wielkie oczy patrząc na chłopaka.
- Hej miłe powitanie.- powiedział-  Juls coś się stało? Nie najlepiej wyglądasz. – dodał zmartwiony blondyn i usiadł koło mnie na ławce.
- Em.. Nie, nic. – powiedziałam stanowczo  ocierając łzy.
- Widzę, że coś się stało. Powiesz mi o co chodzi? – dopytywał.
- Nie chce o tym mówić. W ogóle co tu robisz? – wyrzuciłam z siebie nie patrząc na chłopaka.          
- Przyjechałem na wakacje do mojej ciotki.
- Aha… Chyba pora już na mnie. – wyrzuciłam z siebie wstając z ławki.
- Juls! – w tej chwili zatrzymał mnie chwytając za nadgarstek. – Spotkamy się jeszcze?- Wątpię. Jeszcze masz czelność po tym co mi zrobiłeś?! Zostaw mnie w spokoju! – wykrzyczałam, a do moich oczu napłynęła kolejna fala łez.
Pobiegłam w stronę ulicy. Na szczęście jechała taksówka, którą zatrzymałam. Wsiadłam do niej i podałam kierowcy adres mojego domu. Oparłam głowę o szybę i na dobre się rozpłakałam. Popatrzyłam ostatni raz w stronę Grześka. Miałam nadzieję, że to zły sen, ale niestety to była chora rzeczywistość. Chciałam, o tym wszystkim zapomnieć, zarówno o Niallu jak i o Grześku. Gdy dojechałam na miejsce, niechętnie wysiadłam z samochodu i  skierowałam się w stronę willi. Wyciągnęłam z kieszeni spodni klucz i otworzyłam drzwi. Ściągnęłam po cichu buty i skierowałam się w stronę salonu. Widok, który zastałam bardzo mnie zdziwił. Na kanapie leżała Meg, a koło niej Malik i Harry? Byli ułożeni w przedziwnej pozycji. Szatynka głowę miała położoną na nogach Mulata. Jej jedna noga znajdowała się na kolanach Stylesa, a druga była oparta o pobliski stolik. Zayn miał odchyloną głowę do tyłu, a Loczek opierał się o ramię przyjaciela. Rozbawił mnie ten widok. Uśmiechnęłam się, chyba pierwszy raz dzisiaj. Ale co oni tu robili? 
***Oczami Nialla***
Obudził mnie dźwięk komórki, która informowała mnie, że mam nowego SMS-a. Oderwałem głowę od poduszki, ale szybko zaraz wróciłem do poprzedniej pozycji. Poczułem wielki ból w czaszce. No tak. Wczoraj nieźle się upiłem. Wybiegłem z domu i udałem się do baru. Cała sytuacja mnie przerosła. Myślałem, że spotkałem dziewczynę mojego życia, z którą chciałem wiązać przyszłość. A ona? Tak po prostu mnie zdradziła. Musiałem o tym zapomnieć chociaż na chwilkę. Po kilku kolejkach film mi się urwał. Pamiętam tylko, że wracałem do domu. Nic więcej. Mam nadzieję, że nie narobiłem głupstw. Sięgnąłem po telefon. W końcu udało mi się go namierzyć. Popatrzyłem na wyświetlacz. Bardzo się zdziwiłem bo czekała na mnie wiadomość od Meg. Ciekawe co ona chce. Przycisnąłem niechętnie przycisk „odczytaj”.

„ Co ty wyprawiasz? Myślałam, że jesteś spoko, ale się pomyliłam. Jak mogłeś coś takiego zrobić? Nienawidzę Cię za to. Nie pokazuj się nam na oczy…”

Zrobiłem minę WTF? O co jej chodzi? Udało mi się zwlec z łóżka i trzymając się za głowę udałem się na dół. W kuchni przy stole siedzieli chłopaki, którzy o czymś rozmawiali. Gdy wszedłem do pomieszczenia przerwali  wcześniejszą dyskusję i spojrzeli na mnie z minami zabójców.
- O co wam chodzi? – spytałem otwierając szafkę, w celu znalezienia jakiejś aspiryny.
- Jak mogłeś?! Oszalałeś?! – wykrzyczał Malik, który niedawno przyszedł razem z Harrym do domu.
- A co ja takiego zrobiłem? – powiedziałem nalewając wodę.
- Ty się jeszcze pytasz?! Zniszczyłeś wszystko. Julie to wspaniała dziewczyna, a ty zrobiłeś jej coś takiego?! – wrzeszczał Lou.
-  Co? Nic nie pamiętam co zrobiłem, naprawdę. Film mi się urwał. Może ktoś mi powie o co chodzi?– zapytałem z przerażeniem.
- To ty nic nie pamiętasz?! Serio? !– zdziwił się Liam.
- No tak. Powie mi ktoś w końcu co ja narobiłem? – wyrzuciłem z siebie coraz bardziej się denerwując.
- Pokłóciłeś się z Juls. Zacząłeś sugerować, że się przespała z Paynem i że jest taka jak każde - łatwa itd.- wydarł się Lou.
- Nie drzyj się ! Głowa mi pęka! – wkurzyłem się.- Ale serio tak powiedziałem?
- Nie, jesteś w programie telewizyjnym i zostałeś wkręcony. – powiedział z sarkazmem Zayn.
- Ale przecież…- jąkałem się.- Przecież to prawda. Widziałem jak Liam całował się z Julie.
- O czym ty mówisz? No dobra. Pocałowałem ją, ale ona wtedy spała i nic o tym  nie wie. – Daddy ściszył głos i popatrzył w ziemie.
- Jak to? A co ona w ogóle robiła u nas? Widziałem jak ją niosłeś do swojego pokoju.
- No bo spotkaliśmy się, ona zasnęła w samochodzie. Było późno, a nie chciałem budzić Meg, która najprawdopodobniej już spała. Więc przywiozłem ją do nas. O to cała historia. – opowiedział Szatyn.
- Co ja najlepszego narobiłem? – kucnąłem. – Ale czemu ją pocałowałeś?
- Bo mi też strasznie się podoba. Ale ona raczej nic do mnie nie czuje. – spuścił wzrok.
Nie mogłem uwierzyć. Jaki ja byłem głupi. Zepsułem wszystko. Jak zwykle działałem pod wpływem impulsu. Wziąłem szklankę z wodą i tępo udałem się na górę. Rzuciłem się na łóżko. Byłem strasznie zły na siebie. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi i do pokoju wszedł Zayn.
- Mogę? – spytał niepewnie.
- Strasznie zła jest ta sytuacja prawda? Co ja mam zrobić?! Jaki ja jestem głupi! – powiedziałem nie podnosząc głowy z poduszki.
- Nie jesteś głupi. Miałeś prawo się wkurzyć, o to co Liam zrobił. Możesz mieć do niego żal, ale powinieneś mu wybaczyć. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi. – powiedział Mulat siadając na fotelu.
- Nie mam do niego żalu. Jestem zły tylko na siebie, na nikogo innego…
- Sytuacja jest zła, ale nie beznadziejna. Powinieneś pogadać z Julie. Jeśli ci na niej naprawdę zależy. – rzekł.
- Ja ją kocham rozumiesz? Do nikogo nic takiego nie czułem. Dzięki niej wiem po co żyję. Ona jest sensem mojego życia. Ma takie piękne oczy, dzięki których wiedziałem, że jestem największym szczęściarzem, bo taka dziewczyna jak ona zwróciła na mnie uwagę. – przypomniałem sobie jej piękny uśmiech i łzy napłynęły mi po raz kolejny do oczu.
- To zrób coś! Próbuj ją odzyskać! – podniósł głos przyjaciel.
- Tak zrobię. Jadę do niej. – wstałem gwałtownie z łóżka gotów do wyjścia.
- Czekaj, czekaj. Lepiej nie pokazuj jej się w takim stanie. Poczekaj kilka dni. Ona musi ochłonąć. Nie jest w najlepszym stanie. Jeśli teraz do niej pójdziesz, możesz tylko pogorszyć sytuacje. – wydusił niepewnie, zatrzymując mnie.
- Może masz rację...
- Zawsze mam. Ja idę do siebie. Jak będziesz chciał pogadać to wpadaj. – dopowiedział Malik kierując się w stronę drzwi.
- Zayn…- powiedziałem, a Mulat się zatrzymał.-  Wielkie dzięki.
- Nie ma sprawy.- uśmiechnął się smutno i zniknął za drzwiami.
Strasznie zraniłem Rudą. Jestem totalnym palantem. Wziąłem do ręki gitarę, która leżała w rogu pokoju. Usiadłem na fotelu i wszystkie uczucia, które mi właśnie towarzyszyły przelałem na muzykę…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam wszystkich ^^ Tutaj Ms. Horan. Chcę w moim i Ms. Malik imieniu przeprosić was, że wczoraj nie dodałyśmy rozdziału. Ale dużo spraw na głowie mamy. Ten rozdział jest trochę dramatyczny, ale mamy nadzieje, że się wam spodobał. Czytacie = komentujcie. To dla nas bardzo ważne. Następny rozdział już w poniedziałek. 

 Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^


2 komentarze:

Juka pisze...

Ciekawy rozdział, ale nie mogę doczekać się dalszego rozwoju wypadków.

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

Biedna Julia :(. Mam nadzieję że wszystko sobie wyjaśnią i będzie dobrze nie mogę doczekać się nn pozdrawiam :)