***Oczami Julie***
Obudził mnie
chłodny, lekki wiatr wpadający przez okno do pomieszczenia. Ale miałam dziwny
sen. Śniło mi się, że Liam mnie pocałował. Przyznam, że to był niesamowity sen,
taki realny, a zarazem taki magiczny…
Otworzyłam
oczy. Rozglądnęłam się po pokoju. O dziwo nie byłam u siebie. Byłam w
niebieskim pomieszczeniu. Od razu można było spostrzec, że tutaj
najprawdopodobniej mieszka chłopak, bo na ścianach były wywieszone plakaty z
motorami i autami. Na komodzie stały równo poukładane filmy, wśród których
przeważały bajki Disneya, takie jak Toy Story. No tak. Przecież wczoraj
spotkałam się z Liamem. Pewnie zasnęłam, gdy patrzyliśmy w piękne niebo,
ozdobione wielkim księżycem, któremu towarzyszyły miliony gwiazd. Tak to był
cudowny wieczór. Wszystko było świetnie zorganizowane. Jeszcze te światełka na
drzewach… Magia. Ale co teraz? Payne wyznał miłość do mnie. Ja sama gubię się w
uczuciach. Nie mogę zapomnieć o Grześku, pomimo, że tak bardzo mnie zranił.
Uwielbiam przebywać w towarzystwie Nialla. Jest taki kochany, a zarazem
zabawny. A Liam? On jest taki uroczy. Niby opanowany, ale dorównuje pozostałym
czterem członkom zespołu swoim poczuciem humoru. Musze wszystko przemyśleć. To
wszystko toczy się za szybko. Jeszcze nie dawno mieszkałam w Polsce, a Londyn
był tylko moim nierealnym marzeniem. A teraz? Wszystko się radykalnie zmieniło…
Postanowiłam, zejść na dół. Po drodze
napotkałam lustro, więc się w nim przeglądnęłam. Wyglądałam okropnie. Szybko
poprawiłam fryzurę. Związałam moje włosy w niedbałego koka. No mniej więcej
wyglądam normalnie - pomyślałam. Udałam się w stronę schodów. W końcu trafiłam
do salonu. Tam siedział Payn i Lou. Byli strasznie poddenerwowani i o czymś
dyskutowali. Gdy mnie zauważyli uśmiechnęli się sztucznie.
- O hej. Już
wstałaś? – spytał Daddy.
- Tak. A tak
w ogóle to co ja tu robię? – zapytałam lekko zmieszana.
- Wczoraj
zasnęłaś podczas pikniku. Chciałem Cię odwieść do domu, ale pewnie Meg już
spała, więc nie chciałem jej budzić. Dlatego przywiozłem Cię do nas. –
odpowiedział.
- Może
jesteś głodna? Na co masz ochotę? – wtrącił się Tommo.
- O nie.
Dzięki za śniadanie. Ja powinnam chyba wracać do domu. – powiedziałam
spoglądając na telefon – Kurcze, Meg do mnie dzwoniła 14 razy!
- Nie martw
się. Teraz u niej jest Malik, więc nie masz czym się przejmować . - powiedział Liam
- A bez śniadania Cię nigdzie nie puścimy- wyszczerzył się Louis.
- A bez śniadania Cię nigdzie nie puścimy- wyszczerzył się Louis.
Niestety
musiałam ulec i skosztować kuchni chłopaków. O dziwo jajecznica, którą zrobili
była pyszna. Do tego był oczywiście sok. Po chwili wszyscy ze śmiechem
zasiedliśmy przy stole. Jednak atmosfera mimo wszystko była co najmniej dziwna
i napięta.
- Chłopaki
co się dzieje? Jakoś dziwnie się zachowujecie. Czymś się martwicie? – spytałam
zaniepokojona.
- Nie, nic
się niestało. Nie martw się. – uśmiechnął się smutno Payn.
- O nie! Nie
wciskajcie mi takiego kitu. Mówcie co się dzieje. – powiedziałam odkładając widelec.
- Naprawdę
nic. Trochę się martwimy o Nialla i tyle. – w końcu powiedział Tomlinson.
- O Nialla? Jak to? – zrobiłam wielkie oczy.
- O Nialla? Jak to? – zrobiłam wielkie oczy.
- No bo wczoraj
Harry widział go jak wylatuje z domu. Był naprawdę w złym stanie. Do tej pory
nie wrócił. To do niego niepodobne. -
rzekł niepewnie Liam.
- O mój
Boże. Myślicie, że mogło mu się coś stać?! – podniosłam głos.
- Juls, uspokój się. Na pewno wszystko jest
ok. – pocieszał mnie Lou.
Nie mogłam
uwierzyć. Byłam pewna obawy. Gdzie on mógł pójść? Może coś mu się stało? Nie
mogłam tak siedzieć bezczynnie.
- Chłopaki, ja nie dam rady tu tak siedzieć.
Musimy go szukać. – powiedziałam wstając z krzesła.
W tej chwili
drzwi otworzyły się z hukiem. Wszyscy popatrzyliśmy na siebie i szybko
pobiegliśmy w stronę przedpokoju. Widok, który ujrzałam był przerażający. W
drzwiach stał pijany Niall. Ledwo trzymał się na nogach. Zrobiłam minę WTF? Czy
to na pewno on?!
- Niall
gdzie ty się podziewałeś?! – wrzasnął Tommo.
- O co wam
chodzi? – wymamrotał Horan trzymając się za głowę.
- Nawet nie
wiesz jak się o Ciebie martwiliśmy! – wydusiłam w końcu z siebie.
- Gdzie ty
byłeś? – ponowił pytanie Lou.
- Jesteś
kompletnie pijany. Co w Ciebie wstąpiło?
- O co robicie takie wielkie halo?! Jestem dorosły mogę robić co chcę! – warknął.
- Ale czemu się upiłeś?
- O co robicie takie wielkie halo?! Jestem dorosły mogę robić co chcę! – warknął.
- Ale czemu się upiłeś?
-To wszystko
przez Ciebie.- pokazał na mnie palcem. – Jak mogłaś? Z moim najlepszym
przyjacielem? Miła była noc? Myślałem, że jesteś inna a ty po prostu bawisz się
chłopakami i zmieniasz ich jak rękawiczki. No ale wy, dziewczyny ze wschodu po
prostu tak macie. Przyjeżdżacie do UK szukacie naiwniaka i się nim bawicie nie
prawdaż? – powiedział blondyn patrząc na mnie ze złością.
- O czym ty mówisz?! Jak możesz?! – wrzasnęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- No co? A może nie mam racji? Przespałaś się z Liamem? Czy może tylko skończyło się na obściskiwaniu? Dobrze się bawiłaś?! – wyrzucił z siebie niebieskooki.
- Co?! Ty owariowałeś?! Chyba ten alkohol Ci nieźle uderzył do głowy! Czemu tak mówisz?! – krzyczałam a łzy spływały po moim policzku.
- O czym ty mówisz?! Jak możesz?! – wrzasnęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- No co? A może nie mam racji? Przespałaś się z Liamem? Czy może tylko skończyło się na obściskiwaniu? Dobrze się bawiłaś?! – wyrzucił z siebie niebieskooki.
- Co?! Ty owariowałeś?! Chyba ten alkohol Ci nieźle uderzył do głowy! Czemu tak mówisz?! – krzyczałam a łzy spływały po moim policzku.
- No
właśnie. O czym ty mówisz?! - wtrącił
się Payn.
- Nie
odzywaj się ! Już nie jesteś moim przyjacielem ! Widziałam wszystko wczoraj !
Jak się całowaliście ! Mnie nie oszukacie tak łatwo ! Poznałem się na was!
–wrzeszczał Horan. – Jesteście zadowoleni z siebie?! – dodał po chwili i
chwiejnym krokiem udał się do swojego pokoju.
Jak on mógł?
Czemu mówił takie głupoty? Czy on właśnie zasugerował, że jestem jakaś łatwa? O
co mu w ogóle chodzi? Liam w tej chwili próbował mnie objąć, ale odsunęłam się,
wzięłam moją komórkę i wybiegłam. Słyszałam tylko krzyk Louisa, który
wołał mnie, ale nie odwróciłam się.
Biegłam przed siebie, chociaż nie wiedziałam nawet gdzie jestem. Po chwili
usiadłam na pobliskiej ławce. Płakałam. Przechodzący patrzyli się na mnie ze
współczuciem. Myśli buzowały w mojej głowie. Tak ważna dla mnie osoba, tak źle
o mnie myśli. Ja przecież kocham Nialla ! Jak on mógł coś takiego powiedzieć?! Nagle
z rozmyślań wyrwało mnie lekki dotyk na moim ramieniu. Przestraszyłam się i obróciłam
się gwałtownie. Za mną stał…
- Grzesiek?
– zrobiłam wielkie oczy patrząc na chłopaka.
- Hej miłe
powitanie.- powiedział- Juls coś się
stało? Nie najlepiej wyglądasz. – dodał zmartwiony blondyn i usiadł koło mnie
na ławce.
- Em.. Nie,
nic. – powiedziałam stanowczo ocierając
łzy.
- Widzę, że
coś się stało. Powiesz mi o co chodzi? – dopytywał.
- Nie chce o
tym mówić. W ogóle co tu robisz? – wyrzuciłam z siebie nie patrząc na chłopaka.
- Przyjechałem na wakacje do mojej ciotki.
- Przyjechałem na wakacje do mojej ciotki.
- Aha… Chyba
pora już na mnie. – wyrzuciłam z siebie wstając z ławki.
- Juls! – w
tej chwili zatrzymał mnie chwytając za nadgarstek. – Spotkamy się jeszcze?-
Wątpię. Jeszcze masz czelność po tym co mi zrobiłeś?! Zostaw mnie w spokoju! –
wykrzyczałam, a do moich oczu napłynęła kolejna fala łez.
Pobiegłam w
stronę ulicy. Na szczęście jechała taksówka, którą zatrzymałam. Wsiadłam do
niej i podałam kierowcy adres mojego domu. Oparłam głowę o szybę i na dobre się
rozpłakałam. Popatrzyłam ostatni raz w stronę Grześka. Miałam nadzieję, że to
zły sen, ale niestety to była chora rzeczywistość. Chciałam, o tym wszystkim
zapomnieć, zarówno o Niallu jak i o Grześku. Gdy dojechałam na miejsce,
niechętnie wysiadłam z samochodu i skierowałam się w stronę willi. Wyciągnęłam z
kieszeni spodni klucz i otworzyłam drzwi. Ściągnęłam po cichu buty i
skierowałam się w stronę salonu. Widok, który zastałam bardzo mnie zdziwił. Na
kanapie leżała Meg, a koło niej Malik i Harry? Byli ułożeni w przedziwnej
pozycji. Szatynka głowę miała położoną na nogach Mulata. Jej jedna noga
znajdowała się na kolanach Stylesa, a druga była oparta o pobliski stolik. Zayn
miał odchyloną głowę do tyłu, a Loczek opierał się o ramię przyjaciela.
Rozbawił mnie ten widok. Uśmiechnęłam się, chyba pierwszy raz dzisiaj. Ale co
oni tu robili?
***Oczami Nialla***
Obudził mnie
dźwięk komórki, która informowała mnie, że mam nowego SMS-a. Oderwałem głowę od poduszki,
ale szybko zaraz wróciłem do poprzedniej pozycji. Poczułem wielki ból w
czaszce. No tak. Wczoraj nieźle się upiłem. Wybiegłem z domu i udałem się do
baru. Cała sytuacja mnie przerosła. Myślałem, że spotkałem dziewczynę mojego
życia, z którą chciałem wiązać przyszłość. A ona? Tak po prostu mnie zdradziła.
Musiałem o tym zapomnieć chociaż na chwilkę. Po kilku kolejkach film mi się
urwał. Pamiętam tylko, że wracałem do domu. Nic więcej. Mam nadzieję, że nie
narobiłem głupstw. Sięgnąłem po telefon. W końcu udało mi się go namierzyć.
Popatrzyłem na wyświetlacz. Bardzo się zdziwiłem bo czekała na mnie wiadomość
od Meg. Ciekawe co ona chce. Przycisnąłem niechętnie przycisk „odczytaj”.
„ Co ty wyprawiasz?
Myślałam, że jesteś spoko, ale się pomyliłam. Jak mogłeś coś takiego zrobić?
Nienawidzę Cię za to. Nie pokazuj się nam na oczy…”
Zrobiłem
minę WTF? O co jej chodzi? Udało mi się zwlec z łóżka i trzymając się za głowę
udałem się na dół. W kuchni przy stole siedzieli chłopaki, którzy o czymś
rozmawiali. Gdy wszedłem do pomieszczenia przerwali wcześniejszą dyskusję i spojrzeli na mnie z
minami zabójców.
- O co wam
chodzi? – spytałem otwierając szafkę, w celu znalezienia jakiejś aspiryny.
- Jak
mogłeś?! Oszalałeś?! – wykrzyczał Malik, który niedawno przyszedł razem z
Harrym do domu.
- A co ja
takiego zrobiłem? – powiedziałem nalewając wodę.
- Ty się
jeszcze pytasz?! Zniszczyłeś wszystko. Julie to wspaniała dziewczyna, a ty
zrobiłeś jej coś takiego?! – wrzeszczał Lou.
- Co? Nic nie pamiętam co zrobiłem, naprawdę.
Film mi się urwał. Może ktoś mi powie o co chodzi?– zapytałem z przerażeniem.
- To ty nic
nie pamiętasz?! Serio? !– zdziwił się Liam.
- No tak.
Powie mi ktoś w końcu co ja narobiłem? – wyrzuciłem z siebie coraz bardziej się
denerwując.
- Pokłóciłeś
się z Juls. Zacząłeś sugerować, że się przespała z Paynem i że jest taka jak
każde - łatwa itd.- wydarł się Lou.
- Nie drzyj
się ! Głowa mi pęka! – wkurzyłem się.- Ale serio tak powiedziałem?
- Nie,
jesteś w programie telewizyjnym i zostałeś wkręcony. – powiedział z sarkazmem
Zayn.
- Ale
przecież…- jąkałem się.- Przecież to prawda. Widziałem jak Liam całował się z Julie.
- O czym ty
mówisz? No dobra. Pocałowałem ją, ale ona wtedy spała i nic o tym nie wie. – Daddy ściszył głos i popatrzył w
ziemie.
- Jak to? A
co ona w ogóle robiła u nas? Widziałem jak ją niosłeś do swojego pokoju.
- No bo
spotkaliśmy się, ona zasnęła w samochodzie. Było późno, a nie chciałem budzić
Meg, która najprawdopodobniej już spała. Więc przywiozłem ją do nas. O to cała
historia. – opowiedział Szatyn.
- Co ja
najlepszego narobiłem? – kucnąłem. – Ale czemu ją pocałowałeś?
- Bo mi też
strasznie się podoba. Ale ona raczej nic do mnie nie czuje. – spuścił wzrok.
Nie mogłem
uwierzyć. Jaki ja byłem głupi. Zepsułem wszystko. Jak zwykle działałem pod
wpływem impulsu. Wziąłem szklankę z wodą i tępo udałem się na górę. Rzuciłem
się na łóżko. Byłem strasznie zły na siebie. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi
i do pokoju wszedł Zayn.
- Mogę? –
spytał niepewnie.
- Strasznie
zła jest ta sytuacja prawda? Co ja mam zrobić?! Jaki ja jestem głupi! –
powiedziałem nie podnosząc głowy z poduszki.
- Nie jesteś
głupi. Miałeś prawo się wkurzyć, o to co Liam zrobił. Możesz mieć do niego żal,
ale powinieneś mu wybaczyć. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi. – powiedział
Mulat siadając na fotelu.
- Nie mam do
niego żalu. Jestem zły tylko na siebie, na nikogo innego…
- Sytuacja
jest zła, ale nie beznadziejna. Powinieneś pogadać z Julie. Jeśli ci na niej
naprawdę zależy. – rzekł.
- Ja ją
kocham rozumiesz? Do nikogo nic takiego nie czułem. Dzięki niej wiem po co
żyję. Ona jest sensem mojego życia. Ma takie piękne oczy, dzięki których
wiedziałem, że jestem największym szczęściarzem, bo taka dziewczyna jak ona
zwróciła na mnie uwagę. – przypomniałem sobie jej piękny uśmiech i łzy
napłynęły mi po raz kolejny do oczu.
- To zrób
coś! Próbuj ją odzyskać! – podniósł głos przyjaciel.
- Tak
zrobię. Jadę do niej. – wstałem gwałtownie z łóżka gotów do wyjścia.
- Czekaj,
czekaj. Lepiej nie pokazuj jej się w takim stanie. Poczekaj kilka dni. Ona musi
ochłonąć. Nie jest w najlepszym stanie. Jeśli teraz do niej pójdziesz, możesz
tylko pogorszyć sytuacje. – wydusił niepewnie, zatrzymując mnie.
- Może masz
rację...
- Zawsze
mam. Ja idę do siebie. Jak będziesz chciał pogadać to wpadaj. – dopowiedział
Malik kierując się w stronę drzwi.
- Zayn…-
powiedziałem, a Mulat się zatrzymał.-
Wielkie dzięki.
- Nie ma
sprawy.- uśmiechnął się smutno i zniknął za drzwiami.
Strasznie
zraniłem Rudą. Jestem totalnym palantem. Wziąłem do ręki gitarę, która leżała w
rogu pokoju. Usiadłem na fotelu i wszystkie uczucia, które mi właśnie
towarzyszyły przelałem na muzykę…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam wszystkich ^^ Tutaj Ms. Horan. Chcę w moim i Ms. Malik imieniu przeprosić was, że wczoraj nie dodałyśmy rozdziału. Ale dużo spraw na głowie mamy. Ten rozdział jest trochę dramatyczny, ale mamy nadzieje, że się wam spodobał. Czytacie = komentujcie. To dla nas bardzo ważne. Następny rozdział już w poniedziałek.
SEE YA ! :* ^^Because we love more than this...<3
2 komentarze:
Ciekawy rozdział, ale nie mogę doczekać się dalszego rozwoju wypadków.
Biedna Julia :(. Mam nadzieję że wszystko sobie wyjaśnią i będzie dobrze nie mogę doczekać się nn pozdrawiam :)
Prześlij komentarz