...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 16 - "Zayn: I'll be here, by your side No more fears, no more crying But if you walk away I know I'll fade Cause there is nobody else"


***Oczami Meg***
Otworzyłam zaspane oczy i popatrzyłam zdezorientowana na Juls. Stała i śmiała się ze mnie. Podniosłam się lekko i zorientowałam, że musze wyglądać komicznie. Głowę miałam położoną na Maliku, jedną nogę na kolanach Stylesa, zaś drugą na stoliku, który znajdował się niedaleko. Wokół kanapy leżał rozrzucony popcorn, a Harry miał na koszulce pogniecione chipsy.
- Nic nie mów ! – powiedziałam śmiejąc się.
- Ha ha ha… Co tu się wczoraj działo? I skąd oni się tu wzięli? – spytała.
- Długa historia. Opowiem Ci później. – oznajmiłam.
Próbowałam się jakoś wygramolić ze sofy, ale było dość trudno. W końcu się udało. Stanęłam naprzeciwko Rudej. Miała podkrążone oczy i wyglądała jakby płakała. Coś musiało się stać, więc spytałam:
- Co jest? Wszystko okey?
- Tak okey. – powiedziała.
- Na pewno?
- Na pewno. – oznajmiła.
- Widzę, że coś jest nie tak, ale jak nie chcesz to nie mów.
Ona się tylko uśmiechnęła i poszła do siebie na górę. Korzystając z okazji skierowałam się do kuchni i nalałam do dwóch szklanek lodowatą wodę z kranu. Chyba się domyślacie po co? Wzięłam kubki do ręki i już po paru sekundach stałam nad śpiącym Zaynem i Harrym. Uśmiechnęłam się cwaniacko i całą wodę wylałam na nich. Momentalnie zerwali się, a Mulat krzyknął:
- Co kur...? – przerwał gdy zobaczył, że stoję naprzeciwko niego. – Czeeeeeść – zawył.
- Co jest Meg? Czemu to zrobiłaś? – spytał troskliwie Harry, który przybliżył się do mnie i przytulił.
- Ej dobra nic jej nie jest. Nie musisz się do niej kleić. – wycedził przez zęby wściekły Zayn.
- Znowu zaczynacie? – wrzasnęłam i gwałtownie odsunęłam się od Loczka.
- Nic nie zaczynamy, nie denerwuj się. – oznajmił Malik i na przeprosiny cmoknął mnie w policzek, po czym z satysfakcją spojrzał na Harrego.
Zezłościło mnie to. Mówią, że nie zaczynają, a dalej robią to samo.
- Wy się chyba nigdy nie zmienicie ? ! ! ! – warknęłam.
- Ale o co ci chodzi? – spytali jednocześnie z pretensją w głosie.
- Wy się jeszcze pytacie? A ta wasza bójka? Co to niby miało być? Gdybym was nie rozdzieliła to byście się pozabijali !
- Jakbyś nie zauważyła to ta bójka była przez Ciebie. Gdybyś się w końcu zdecydowała na któregoś z nas nie było by takiej sytuacji. – powiedział zirytowany Mulat, a ja wytrzeszczyłam oczy.
- Dokładnie. Najpierw nas w sobie rozkochujesz, a teraz co? – oznajmił wkurzony Harry.
- Aha czyli chcecie, żebym wybrała któregoś z was? Okey. W takim razie nie wybieram żadnego. – wrzasnęłam ledwo powstrzymując łzy.
- Można było się tego spodziewać. Przecież widać, że boisz się związków i należysz do TYCH dziewczyn.
- Słucham?! – krzyknęłam. - Moje pierwsze przypuszczenia co do was jednak okazały się trafne. Nie chce was znać ! Wynoście się w tej chwili ! Ale już !
- Jakie przypuszczenia? – spytał zdenerwowany Malik.
 - Nie rozumiecie po ludzku? ! Wynoście się z mojego domu, wynoście się z mojego życia !!! – wrzasnęłam, a oni równo ruszyli, aby mnie przytulić.
Odsunęłam się gwałtownie, a oni z żalem wymalowanym na twarzy wyszli. Okazało się, że są tacy jak myślałam. Wielkie gwiazdy. Uważają się za chłopaków, którzy spełniają swoje marzenia, a wcale tak nie jest. Strasznie się rozpuścili. Widać co kasa robi z człowiekiem. Dobrze, że mnie matka ,,trzymała krótko na smyczy’’. Gdy ojciec nas zostawił, miałam dwa lata. Moja opiekunka bardzo to przeżyła i postanowiła, że wychowa mnie tak, abym wyszła na ludzi. Najwidoczniej oni nie mieli zbyt dużo kasy przed rozpoczęciem kariery, a po jej przypływie bardzo źle to na nich zadziałało. Ale zaraz … Co z Juls ?! Całkiem o niej zapomniałam. Pobiegłam szybko na górę i ostrożnie uchyliłam drzwi do jej pokoju. Widok mnie bardzo zaskoczył. Ruda siedziała na łóżku, a wokół niej leżały zużyte chusteczki. Po jej policzkach spływały pojedyncze łzy, tylko dlaczego ? Przyjaciółka trzymała w rękach swój szkicownik i coś  nim bazgrała. Kiedyś pokazała mi swoje dzieła i muszę przyznać, że dziewczyna ma talent – duży talent. Malowała niesamowite pejzaże i portrety osób, które są dla niej ważne. Popatrzyła na mnie zaszklonymi oczami. Były strasznie zapuchnięte, więc musiała długo płakać.
- Juls. Co jest ? – spytałam, siadając na łóżku koło niej.
- Nic. Możesz zostawić mnie samą ? Jak będę chciał pogadać to do ciebie przyjdę. - wyszeptała zrozpaczona. Przytaknęłam jej tylko głową i poszłam na dół. W tym momencie zadzwonił mój telefon:
- Halo ? – odebrałam.
- Dzień dobry – przywitała się.
- Oooo ! Dzień dobry Pani Tereso. – powiedziałam.
- Mogłybyście jutro wyprowadzić psy ? – spytała.  
- Pewnie. O osiemnastej ? – oznajmiłam.
 - Tak, świetnie. Tylko mam do ciebie i Juls jeszcze jedną sprawę. – odparła.
- Jaką?
 - Bo widzisz… W tym tygodniu przyjeżdża do mnie wnuczka i ona będzie zajmować się szczeniakami, więc przykro mi, ale nie będziecie mogły już u mnie pracować.
- Aha, no dobrze. Rozumiem.. – posmutniałam.
- To do zobaczenia – powiedziała wesoła staruszka. 
- Do zobaczenia – pożegnałam się. 
No i co my mamy teraz zrobić? Z pieniędzmi nie ma żadnego problemu, ale co z tego? Przecież zamieszkałyśmy w Londynie, aby trochę się usamodzielnić. Trzeba znaleźć jakąś pracę i to jak najszybciej.                                                                                      
Poszłam do kuchni, żeby coś zjeść. Wyjęłam jogurt z lodówki i zwinnie go wypiłam.
- Mmm.. Truskawkowy – powiedziałam sama do siebie.
Ciekawe dlaczego Ruda płacze. Jeśli to przez Nialla, bo nikt inny nie przychodzi mi na myśl, to już całkiem stracę do nich zaufanie. Harry i Zayn pokazali swoją klasę. Blondasek pewnie też coś przeskrobał, bo inaczej Juls nie siedziała by smutna w pokoju. W tym momencie szacunek mam tylko do Louisa, no i oczywiście Liama. Tylko oni nie naruszyli mojego zaufania. Tommo jest jak dobry przyjaciel, który zawsze ma lekarstwo na problemy. Za to Payne ? Nie ma o czym mówić. On zawsze potrafi zachować się jak dżentelmen, albo pocieszyć w trudnych chwilach. Postanowiłam zadzwonić do Lou. Może on coś wie? Może dowiem się, dlaczego Juls jest przygnębiona ? Wzięłam telefon do ręki i po trzecim sygnale odebrał:
- Słucham ? – usłyszałam głos innej osoby.
- Yyy.. Jest Louis ? – spytałam niepewnie.
- Meg?! – wtedy zorientowałam się, że to Zayn. Co za porażka.
 - Tak ! – odparłam.
- Ja cię bardzo przepraszam. Za te słowa i bójkę. Nie wiem co mną kierowało. Wybacz mi proszę. Ja cię… - przerwałam mu. – Skończyłeś ?!
- Czemu taka jesteś ? – wypowiedział smutno.
- To znaczy jaka ?! – podniosłam ton.
- No… Taka oschła. – wymamrotał.
- Słuchaj. Naprawdę nie mam ochoty z tobą gadać, dlatego, gdybyś mógł dać mi do słuchawki Tomlinsona, byłabym bardzo wdzięczna. – warknęłam.
- Okey, skoro tak chcesz, ale pamiętaj, że jeśli będziesz czegoś potrzebowała to dzwoń. Tylko do mnie, nie do Harrego.
- Spoko, ale raczej nie skorzystam. – powiedziałam.
- Dobra. – doparł obojętnie. – Lou, Meg dzwoni !– krzyknął po chwili.
–Idę ! – usłyszałam.
- Halo ? –odezwał się Tommo.
- Hej –przywitałam się mile.
- No czeeeeeść skarbie. – odparł i zaczął cmokać do słuchawki.
- Lou, dobrze się czujesz ? – spytałam śmiejąc się.
- Dobrze. Próbuję tylko wzbudzić zazdrość Malika. Chcę, żeby się o ciebie trochę postarał i chyba mi się udało. – zarechotał.
- Tomlinson ! Przestań z nią flirtować !! – krzyknął wkurzony Mulat, myśląc, że tego nie słyszę.                                                                                                                                          
- Ty potrzebujesz jakiegoś dobrego lekarza. - zaśmiałam się. – Nie wiesz przypadkiem co z Juls ? – dodałam.
- Przypadkiem wiem. - odezwał się. – Ostatnio jak u nas była, Niall wrócił pijany do domu i nazwał ją łatwą dziewczyną i powiedział, że bawi się chłopakami itp. – wyżalił się.
- Że co ?! Horan jest teraz w domu ? – spytałam.
- Tak, ale czemu pytasz ?
- Zaraz u was będę – powiedziałam i się rozłączyłam.
Pobiegłam szybko na górę, aby się przebrać. Włożyłam na siebie krótkie szorty, czarną bokserkę i ciemne trampki. Do tego wszystkiego wsunęłam na rękę bransoletkę, na której widniał napis : ,, I LOVE LONDON <3 ‘’. Zwinnym ruchem włożyłam telefon do kieszeni i ruszyłam do domu chłopaków. Po piętnastu minutach byłam już na miejscu. Zapukałam gwałtownie w drzwi, a po chwili uchyliły się. Stał w nich Harry. Gdy mnie zobaczył od razu stanął jak wryty.
- Meg ?! – spytał.
- A nie widać ?! Wpuść mnie ! – odpowiedziałam.  Ruszyłam w kierunku wejścia.
- Czekaj. – zastąpił mi wejście i oparł rękę o futrynę.
 - Co ty robisz ? – spytałam lekko zirytowana.
- Wpuszczę cię.. – przerwałam mu. – Świetnie.
- Pod jednym warunkiem – dokończył i cwaniacko się uśmiechnął.
- Jakim ? – zdziwiłam się.
- Wpuszczę cię, jeśli mi wybaczysz i pocałujesz tak samo słodko jak Zayna.
- Co ty gadasz ?! Przesuń się ! – krzyknęłam.
- Nie ! – odparł stanowczo.  – Strasznie cię przepraszam za tą bójkę. Nie mogę znieść myśli, że jesteś na mnie zła. – spuścił głowę. 
- Trzeba było o tym pomyśleć trochę wcześniej. – powiedziałam.
- Meg… - wyszeptał z żalem. Za chwilę podniósł głowę i spojrzał mi głęboko w oczy. Zrobiłam to samo.
- Bo ja chyba… - nie dokończył, bo objął mnie w tali, przyciągnął i wpił się w moje usta. Chciałam go odtrącić, ale kiedy mnie pocałował nagle cała złość ulotniła się. Po paru sekundach zdrowy rozsądek wrócił i z całej siły go odepchnęłam. Stanął zdezorientowany.
- Co ty do cholery robisz ?! – krzyknęłam. 
On złapał mój podbródek i zachłannie szukał czegoś w moich oczach. Może zaakceptowania? W tym momencie stało się coś strasznego – Malik stał za nami i wszystko obserwował.
- A ja głupi, myślałem, że coś dla ciebie znaczę. – wypowiedział smutno Mulat. Po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, a za chwilę już go nie było. Poszedł na górę. O co mu chodzi ? Nie jesteśmy razem, żeby mógł robić mi jakieś sceny zazdrości, poza tym to Loczek mnie pocałował, nie na odwrót. Nagle w korytarzu pojawił się Lou.
- Ooo. Cześć Meg. Jesteś. – wyszczerzył się Tommo.
- Hej. Możesz mu coś powiedzieć ? Nie chce mnie wpuścić. – wskazałam palcem na Stylesa.
- Co nie chce zrobić ?! Co ty odwalasz stary ?! – wrzasnął Tomlinson. – Wchodź – dodał.
-Gdzie pokój Nialla ? – spytałam.                                                                                          
- Na górze. Drugie drzwi po lewo. –odparł.
Ruszyłam czym prędzej po schodach. Zapukałam gwałtownie do Horana, ale żadnej reakcji. Powtórzyłam więc czynność – dalej nic. Uchyliłam lekko drzwi. Blondasek siedział na łóżku i grał na gitarze, co chwilę pisząc coś na kartce. Gdy mnie zobaczył, od razu wszystko odłożył i stanął naprzeciwko mnie.
- Jak mogłeś jej to zrobić ? – krzyknęłam
- Ja…
- Nawet nie wiesz jak ona to przeżywa. Wy się umówiliście czy jak ? Zayn i Harry powiedzieli mi dokładnie to samo, co ty Juls. Skoro jesteśmy takie łatwe to po co w ogóle się z nami zadajecie ?! – wrzeszczałam.
 - Uspokój się. – powiedział.
–Nie uspokoję się ! Jak mogłeś ją tak potraktować ?! Nie pozwolę ci jej drugi raz skrzywdzić, dlatego masz do niej nie dzwonić, ani do nas nie przychodzić. Zraniłeś ją, a ty po prostu tak sobie brzdękasz coś na gitarze ?! – wyrzuciłam z siebie wszystko.
- To nie jest coś. To piosenka dla niej. – wyszeptał. 
- Co? Jak to ?  
- Meg, ja ją kocham. Kocham Juls, rozumiesz ?
- To czemu ją tak potraktowałeś ? - spytałam zdziwiona.
- Wcale nie uważam, że ona jest łatwa. Byłem pijany. Nie wiedziałem co mówię. Bardzo chciałbym cofnąć czas, ale to niemożliwe. Juls jest dla mnie najważniejsza. Nie skrzywdziłbym jej.  – wyżalił się. Zatkało mnie. On ją naprawdę kocha.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. – przytuliłam go uradowana. Horan popatrzył na mnie pytająco.
- No bo ona też… Z resztą nieważne. W końcu sam się dowiesz. – odparłam. 
- Ale o co chodzi ?
- O nic. Lecę, pa.                                                                                                                                              Zeszliśmy razem na dół. Harry z Zaynem stali w korytarzu. Lekko się przepychali i kłócili. O kogo? Oczywiście o mnie. Zerknęłam w stronę okna. Spływały po nim duże krople deszczu. Na dworze padało. No cóż, będę musiała sobie jakoś sama poradzić – pomyślałam. Szybkim krokiem przeszłam między Loczkiem a Mulatem, rozdzielając ich. Zwróciłam się jeszcze do Horana:
- Powiedz jej to wszystko. – w odpowiedzi uśmiechnął się.
Spojrzałam na Stylesa i Malika. Stali, patrząc cały czas na mnie. Wtedy wyszłam. Na dworze szalała burza. Zrobiło się ciemno, gdyż niebo przysłoniły czarne chmury, z których wypełzały pioruny i błyskawice.
- Zwariowałaś ? – usłyszałam głos za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Zayna. Po chwili był już koło mnie. Po moich włosach spływała woda. Byłam cała przemoczona.
– Zmarzniesz. – powiedział z troska, założył na mnie swoją bluzę i objął ramieniem.
- Zostaw mnie. – odsunęłam się od niego. – I weź to ze sobą! -  ściągnęłam nakrycie, które mi dał.
- Meg, nie wygłupiaj się. Chcesz się przeziębić ? – spytał. 
- A co cię to obchodzi ?! – krzyknęłam.  
- Nie chcę, żebyś chorowała. – odparł.
- A co ty nagle taki miły jesteś ? – warknęłam.
- Bo wiem, że to Harry cię pocałował. – odezwał się.
- Niby skąd to wiesz ?
- Powiedział mi. – wymamrotał. – Proszę, Meg wybacz mi. To co wtedy mówiłem u ciebie w domu to nieprawda. Ja wcale tak nie myślę. Zachowałem się jak totalny idiota. – dodał, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza. Żałował tego. Bardzo żałował.
 - Takich rzeczy nie mówi się bez powodu. – wyszeptałam, po czym odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Usłyszałam tylko jego szlochanie i to jak wypowiedział moje imię. 

*** Oczami Zayna ***
Co ja najlepszego zrobiłem ? Dlaczego powiedziałem jej takie rzeczy, wtedy u niej w domu ? Byłem bardzo wkurzony, że Harry nam przerwał, a później próbował z nią flirtować. Emocje wzięły górę i pewnie dlatego wyrzuciłem z siebie te wszystkie niemiłe słowa. Ale ja tak wcale nie myślę, więc dlaczego powiedziałem Meg, że jest łatwa ? Muszę coś wymyślić, żeby mi wybaczyła. Ona jest dla mnie najważniejszą osobą. Już wtedy w parku ,, gdy na nią przez przypadek wpadłem ‘’, wiedziałem, że to dziewczyna warta zainteresowania. Pamiętam, że wyglądała tak pięknie, kiedy się wściekła i zaczęła na nas krzyczeć. Albo jak zgubiła z Juls psy. Gdy siedziała na ławce i płakała była taka bezbronna i niewinna. Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś jej zrobił krzywdę. Jeśli będzie trzeba oddam za nią swoje życie. Za bardzo ją kocham, żeby coś jej się stało. Tylko co mogę zrobić, żeby znów mi zaufała ? Poprosiłbym o pomoc chłopaków, ale to nie wypali. Harry odpada, Niall tak samo. Blondasek jest za bardzo zajęty Julie, a Styles zrobi wszystko, żeby Meg była na mnie zła. Natomiast Liam ? On podobno czuje coś do Rudej, więc nie ma czasu, aby mi pomóc. Pewnie sam rywalizuje z Horanem. Został mi tylko Lou. On ma Eleanor, a to oznacza, że zna się na dziewczynach. Muszę z nim koniecznie porozmawiać. Skierowałem się jak najszybciej do domu. Strasznie padało, ale było warto porozmawiać chwile sam na sam z Meg. Teraz przynajmniej wiem na czym stoję.                                                                       Wleciałem szybko do mieszkania. W salonie na kanapie siedział Tommo. Usiadłem więc koło niego.
- I jak poszło ? – spytał patrząc na mnie.
- Nijak. Nie chce mi wybaczyć – odparłem smutno.
- Spokojnie. Niedługo jej przejdzie. Nie jesteś jej obojętny, więc to tylko kwestia czasu. – odpowiedział mądrze.
- Myślisz ?! – od razu się rozpromieniłem.
- Tak, tylko trochę się o nią postaraj. Ona oczekuje od ciebie jakiegoś znaku. Meg sobie po prostu z tym nie radzi. Jesteś Ty i Harry. Nie wie, który  z Was ją bardziej kocha. 
- Oczywiście, że ja. – zaśmiałem się.
- Skoro tak, to walcz o nią. – poklepał mnie po plecach.
- Dzięki Lou – powiedziałem.
- Nie ma za co stary. Jak masz jakiś problem to zawsze ci pomogę. – zarechotał.
- Zapamiętam to. – odezwałem się. – Mam do ciebie jeszcze jedną sprawę. – dodałem.
- Jaką ? – spytał.
- Co mogę zrobić, żeby mi wybaczyła ?
- Hmmm… Może jej coś daj ? – zasugerował.
- Ale co ? – zdziwiłem się.
- Mam ! Kup jej ogromny kosz wypełniony różami, a to wszystko obsyp brokatem. Dziewczyny lubią jak coś się błyszczy.
- Wow. Louis jesteś genialny ! Dzięki ! – krzyknąłem uradowany.
- Zawsze do usług. – odparł.
Poleciałem szybko do mojego pokoju i zacząłem obmyślać cały plan. Mam nadzieję, że tym razem się uda…
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Za wszelkie błędy baaardzo przepraszamy, ale mamy problemy z internetem i w ogóle dziękujemy Bogu, że w końcu nam się udało dodac ten rozdział, bo chwilę się z tym męczyłyśmy . Ale mniejsza z tym . Jeśli czytasz --> komentuj. Dla ciebie to chwila, a dla nas to natchnienie na pisanie dalszych rozdziałów. I UWAGA ! WAŻNA INFORMACJA ! 8 CZERWCA W NOWYM SĄCZU W PARKU NA PLANTACH, ODBĘDZIE SIĘ ZLOT WSZYSTKICH FANÓW ONE DIRECTION. JEŚLI KTOŚ JEST PEWNY, ŻE SIĘ TAM ZJAWI, TO MIŁO BY BYŁO, GDYBY MNIE POINFORMOWAŁ, ALBO TUTAJ NIŻEJ W KOMENTARZU, NA TWITTERZE: @klaudia3240 --> https://twitter.com/#!/klaudia3240 LUB NA GG : 31266242. GODZINA JESZCZE DO USTALENIA.

Because we love more than this...<3
SEE YA:* ^^

5 komentarzy:

Juka pisze...

Zamurowało mnie, dosłownie. Nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony rozdział mi się podoba, a z drugiej nie. Harry i Zayn w tym opowiadaniu to idioci( nie to że ich nie lubię), jak mogą źle się wyrazić do kobiety, a potem powiedzieć, że to pod wpływem impulsu?! Gdyby tak nie myśleli to by tak nie powiedzieli. A tak poza tym to rozdział mega i nie mogę doczekać się kolejnego.

P.S. Jestem za Harry'm xD

malinowa mamba pisze...

świetny rozdział.:)
Mam nadzieję, że szybko dodacie kolejny i że Meg pogodzi się w końcu z Zayn'em ♥
zapraszam też do mnie
love-was-such-an-easy-game-to-play.blogspot.com

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

świetny jak zawsze kocham was dziewczyny za tego bloga czekam na nexta ozdrawiam <3;*

Anonimowy pisze...

Hmm...Nie wiem co powiedzieć xD
Wasze pomysły są naprawdę zaskakująco-niesamowite!
Rozdział genialny;)
No to pozostaje mi życzyć dalszej dawki weny!!!

Unknown pisze...

Rozdział super. Ta akcja Meg i Harrego, no ale nie dziwie jej się, że prawie chciała zabić Horana za co to powiedział Juls. Czekam na następny...<3