...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział 17 - "Now I'm climbing the walls But you don't notice at all That I'm going out of my mind All day and all night"


 ***Oczami Julie***

Siedziałam w swoim pokoju i wylewałam łzy. Jak on mógł to zrobić? Obiecałam sobie, po tym co zrobił mi Grzesiek, że nigdy, ale to nigdy nie pozwolę na to, żebym płakała przez chłopaka. A teraz co? Siedzę na łóżku rysując i wspominając sobie wszystkie chwili spędzone z Niallem. Ten jego uśmiech, ten jego śmiech, to zakłopotanie kiedy prosił mnie o numer, te jego błękitne oczy, którymi patrzył na mnie podczas pierwszego spotkania, gdy siedzieliśmy na ławce. Pomimo miłych wspomnień cały czas wracała ta chwila, gdy przyszedł pijany do domu. Ledwo trzymał się na nogach. I wtedy… Nie ! Nigdy mu tego nie wybaczę! Nigdy ! Muszę się jakoś pozbierać. Nagle usłyszałam huk zamykających się drzwi. To najprawdopodobniej Meg wyszła ze swoją prędkością światła. Tylko gdzie poszła ? Jakąś chwile temu, gdy siedziałam na górze słyszałam krzyki Szatynki, które były skierowane do Zayna i Harrego. Ciekawe co się stało? Z przemyśleń wyrwał mnie głos mojego żołądka, który domagał się jedzenia. Niechętnie wygramoliłam się spod kołdry, ubrałam moje pluszowe pantofle i zeszłam na dół. Było już koło południa. Nie miałam ochoty jeść, ale w końcu zdecydowałam się na kanapki z serem, sałatą i rzodkiewką. Nie chciało mi się nic gotować. Nie byłam w stanie. Gdy zjadłam udałam się do salonu i włączyłam MTV. Lubiłam słuchać nowych piosenek. Po chwili puścili „ One thing”. Tego było za wiele i rozpłakałam się. Mimo, że chciałam to wyłączyć, nie mogłam. Gdy usłyszałam jak Niall śpiewał swoją solówkę nie wytrzymałam. Przyłożyłam głowę do poduszki, cały czas łkając. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam…
Obudziła mnie Meg, która stała nade mną. Była cała przemoczona.       
- No, w końcu nasza księżniczka się obudziła. – posłała mi uśmiech.
- Wow. Co ci się stało? Gdzie byłaś? Czekałam na Ciebie.          
- Byłam załatwić pewną sprawę u chłopaków…- powiedziała patrząc w podłogę. Od razu zrozumiałam o co chodzi. Ona wie o tej sprawie i poszła zrobić coś z tym.
-  Poszłaś do Nialla tak?! – spytałam z pretensją w głosie.
- Em… No tak. Nie gniewaj się. Chłopaki mi powiedzieli o co poszło. Ale on naprawdę…- usprawiedliwiała się.
- Po co się wtrącasz?! On już dla mnie nie istnieje ! I nie próbuj go usprawiedliwiać, bo dla mnie jest już nikim! – wykrzyczała, czując jednocześnie złość i smutek.
- Przepraszam.
– Dobra nie gadajmy o tym. – powiedziałam posyłając przyjaciółce smutny uśmiech.   
– A właśnie dzisiaj musimy iść do pracy, ale może wcześniej pójdziemy na obiad na przykład do Nand….- przerwała. – Do jakiejś restauracji. – poprawiła.           
 – No dobra niech Ci będzie.
Poszłyśmy na górę się ogarnąć. Gdy spojrzałam w lustro, przestraszyłam się. Wyglądałam okropnie. Oczy miała podkrążone, spuchnięte i czarne od rozmazanego tuszu. Mój nos był czerwony od ciągłego wycierania go chusteczkami. Włosy były oklapnięte i całe splątane. Puściłam moją ulubioną piosenkę Guns N' Roses - Don't Cry. Niby ten tekst był dobijający, ale to ona pomaga mi zawsze, gdy mam doła. Weszłam pod prysznic. Po 30 minutach już suszyłam włosy. Ubrałam to i spięłam włosy w wysokiego kucyka. Zeszłam na dół. Meg założyła to. Wzięłam telefon i wyszłyśmy z domu. Po dziesięciu minutach byłyśmy już w pizzerii. Popatrzyłam na Szatynkę. Była zamyślona – co jak na nią jest dość dziwne.
- Meg co jest? – spytałam.
- Yhm… - odpowiedziała dalej będąc w swoim świecie.
- Meg ! Mówię coś do Ciebie ! – krzyknęła.
- Przepraszam zamyśliłam się.
- Co się dzieje? Widzę, że coś jest nie tak. 
- Wszystko w porządku. Oo…Nasze zamówienie idzie. – wywinęła się od odpowiedzi. Ale ja się jeszcze dzisiaj dowiem o co chodzi. Nie odpuszczę. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu, który oznaczał że mam sms-a. Wcisnęłam przycisk odczytaj:
 
„ Julie, naprawdę Cię przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Spotkajmy się i pogadajmy. Wszystko Ci wyjaśnię. Niall. xx”

- A to dupek. – mruknęłam pod nosem. Wtedy poczułam kogoś rękę na moim ramieniu. Gwałtownie się obróciłam a moim oczom ukazał się Justin i Chris.
- O matko ale mnie wystraszyliście. Chcecie żebym zeszła na zawał? – powiedziałam.
- Też się cieszymy, że Cię widzimy. – odpowiedział Justin. 
- Sorki. – podeszłam do chłopaków i przywitałam się z nimi, podobnie jak Meg.
Oczywiście chłopaki przysiedli się do nas i pomogli nam pochłonąć pizzę. Jedliśmy cały czas się śmiejąc i wygłupiając.
- Wróciły stare dobre czasy. Tęskniłam za wami. – powiedziała Meg. Wtedy Justin się przysunął i objął ją. Szatynka standardowo zrobiła minę WTF? , ale nie stawiała większego oporu. Siedzieliśmy jeszcze jakieś pół godziny. Spojrzałam na zegarek i zerwałam się.
- Kurczę, jesteśmy spóźnione. Umówiłyśmy się z panią Teresą na osiemnastą, a jest już piętnaście po. – krzyknęłam. 
- O matko ! Chłopaki musimy lecieć. – rzuciła szybko Megan. – To może później się spotkamy w parku? – spytał z nadzieją Chris.
- Jasne zdzwonimy się. – uśmiechnęłam się do kolegi, pozbierałam swoje rzeczy i razem z przyjaciółką wyszłyśmy posyłając chłopakom całusa.
Całą drogę biegłyśmy. Mimo, iż w Polsce dbałam o formę, to i tak dostałam niezłej zadyszki. Gdy dotarłyśmy pod dom naszej pracodawczyni, żadna z nas nie mogła złapać oddechu. Popatrzyłam na całą czerwoną Meg, która się śmiała, nie wiadomo z czego. Oczywiście pani Teresa, nie miała nam za złe spóźnienie.
- Nic się nie stało dziewczyny. Jak mówiłam niestety już nie będę miała dla was pracy, bo moja wnuczka przyjeżdża. Ale mam prośbę do was. Czy jak przyjedzie będę mogła liczyć, że czasami spotkacie się z nią? To bardzo spokojna dziewczyna, ale znając ją nie będzie chciała siedzieć cały czas w domu, a nie zna tu nikogo. To jak będzie? – spytała niepewnie staruszka.
- Nie ma sprawy. Ma pani do nas numer więc proszę dzwonić. Chętnie ją poznamy. – powiedziałam.
W tej chwili Szatynka mnie dźgnęła łokciem i wysłała porozumiewawcze spojrzenie typu: Nie chcę zajmować się jakąś smarkulą. Ale ja tylko wzruszyłam ramionami, wzięłam do ręki smycze i pokierowałam się w stronę furtki. Dziewczyna chwilę stała, ale zaraz dobiegła do mnie.
- Czemu ty musisz zawsze być taka dobroduszna? Nie chcę się zajmować jakimś dzieckiem. Nie pisałam się na to ! – prawie krzyknęła. A jednak miałam rację. 
- No co? Jestem po prostu miła. Straszna rzecz Ci się stanie jak jeden dzień poświęcimy tej dziewczynie. – odparłam od niechcenia.
- Dobra. Z Tobą się nie da dogadać. Ale chodźmy siąść na ławce bo od tego wcześniejszego truchtu nogi mnie bolą. 
- Okey. A może zadzwonimy do Chrisa i Justina? Co ty na to?
- Jasne do nich zawsze. – uradowała się.
Umówiłyśmy się z chłopakami, standardowo przy naszej ukochanej fontannie. Nie odzywałam się do Meg, ona do mnie też. Za dużo wspomnień w tym parku. To tutaj po raz pierwszy spotkałam N….. Stop! Koniec! On przecież już dla mnie nie istnieje ! Popatrzyłam na przyjaciółkę, która ledwo powstrzymywała łzy. Przytuliłam ją, a ona rozpłakała się w najlepsze.
- Meg co się dzieję? Co się stało? To przez Zayna czy Harrego? – spytałam troskliwie.
– Przez nich oboje. Ja już mam tego wszystkiego dość Juls rozumiesz? Dość! Nie wiem co mam robić? – mówiła rozżalona.
– Co oni zrobili? – dopytywałam. Ale w tej chwili zobaczyłam chłopaków czekających na nas. – W domu mi wszystko opowiesz. – dodałam posyłając uśmiech Megan.
– Okey. – rzuciła wycierając jednocześnie łzy ze swoich policzków.
– Cześć dziewczyny. Dawno się nie widzieliśmy. – zażartował Jus.
– No faktycznie godzina czasu to faktycznie długo. – zaśmiałam się. 
 – A co się Meg stało? – dopytywał Chris.
– Em.. Nic takie tam babskie sprawy. Już jest okey. To co robimy? – powiedziałam, zmieniając temat. 
 – No nie wiem. My myśleliśmy nad tym aby pójść dzisiaj do jakiegoś clubu, jak kiedyś co wy na to? – spytał Walker poruszając komicznie brwiami. Zawsze tak robił, aby do czegoś nas namówić.
– No nie wiem czy to jest dobry pomysł. – odezwała się Szatynka, która do tej pory czas milczała.
– Czemu? Chętnie się zabawie. – wyszczerzyłam się. – Jak nie chcesz możesz zostać w domu. – dodałam.
– Dobra. Wole iść niż siedzieć zamknięta w czterech ścianach. – dziewczyna zaczęła się śmiać.
W tej chwili poczułam kogoś rękę na moim ramieniu i  gwałtownie się obróciłam. To był znowu Grzesiek.
- Hej Julie. – powiedział tym swoim nieziemskim głosem. 
– Cześć. Co tu robisz? Śledzisz mnie ?– spytałam oschle.
– Nie, nie. Chcę tylko z Tobą porozmawiać. Ostatnio nie dałaś mi szansy. – odrzekł, a moi przyjaciele wytrzeszczyli oczy.
– Grzesiek, ale my nie mamy o czym gadać ! – prawie krzyknęłam.
– Juls. Daj mi pięć minut, nie więcej. – błagał blondyn.
– Dobra masz pięć minut nie dłużej. Zaraz wracam. – ostatnie zdanie pokierowałam do Meg, która stała jak wryta.
Skierowaliśmy się w stronę pobliskiego murku, który znajdował się dostatecznie daleko, abyśmy mogli spokojnie porozmawiać.
- Więc, co u Ciebie? – spytał zakłopotany chłopak.
- Naprawdę chcesz o tym gadać? – prychnęłam.
- Nie, nie. Julie ja chcę Cię… Przeprosić… Za to wszystko co Ci zrobiłem… Naprawdę…. Nawet nie wiesz jak mi jest wstyd… – wydusił z siebie. 
- Teraz Ci wstyd? Proszę Cię nie ośmieszaj się! Nic Cię nie usprawiedliwia! – krzyknęłam.
- Ale… Ja… Ja wtedy…. Przepraszam…- powiedział smutno.
- Nie wkurzaj mnie ! Nie musiałeś zaczynać przygody z narkotykami! Ostrzegałam Cię, że albo to świństwo, albo ja! Ty wybrałeś więc nie mamy o czym gadać! – wydarłam się, wstając z murka. On chwycił moją dłoń i przyciągnął mnie do siebie. Zawsze tak robił, gdy się kłóciliśmy. Nagle wszystkie wspomnienia wróciły.
- Ale ja naprawdę wolałem Ciebie. – szepnął patrząc mi głęboko w oczy. 
- Tak, jasne ! Wolałeś mnie ale kręciłeś równocześnie z dwoma innymi dziewczynami ! Na dodatek moimi przyjaciółkami ! A później… ?! Później przystawiałeś się do Meg ! Nie pokazuj mi się więcej na oczy! – warknęłam wyrywając się z jego zasięgu.
- Ale Julie ja Cię kocham! Nigdy nie przestałem! – wrzasnął, a moi przyjaciele, którzy czekali na mnie na ławce osępieli.
- Co?! Jak to? – powiedziałam cicho, a z oddali usłyszałam krzyk przyjaciółki.
Odwróciłam się i wtedy zobaczyłam wkurzonego Nialla, który szedł w naszą stronę. To nie wróżyło nic dobrego.
- Niall? Co ty tu robisz ? – zagrodziłam mu drogę.
- Kim ten gościu jest?! I jak śmie przystawiać się do Ciebie?! – warknął Horan.
- Julie nie mówiłaś, że masz chłopaka. – powiedział najwyraźniej rozbawiony Grzegorz. 
- Bo nie mam. – odparłam.
- Juls, ale.. ale jak to?  A ja? – jąkał się Irlandczyk.
- Niall, ty już miałeś szansę i drugiej nie dostaniesz ! – krzyknęłam ledwo powstrzymując łzy. 
- No właśnie spadaj cieniasie ! – warknął Gregor.
Blondasek nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami. Co wstąpiło w tego chłopaka?
- Horan ! Przestań oszalałeś?! – udało mi się rozdzielić ich.
Teraz staliśmy twarzą w twarz. W tej chwili Horan przybliżył się i mnie pocałował. Poczułam się jak w niebie. Ale po trzech sekundach rozum wrócił. Odepchnęłam Nialla od siebie. Popatrzyłam na niego z nienawiścią i uderzyłam go w policzek. 
- Nigdy się nie kradnie pocałunków ! To koniec Niall, rozumiesz?! Koniec ! – wrzasnęłam, po czym pobiegłam w stronę przyjaciół. 
- Juls, czekaj! – usłyszałam głos Grześka. 
Odwróciłam się i słabo powiedziałam do niego: 
- Zostaw mnie. Nie mam na nic sił. Zniknij z mojego życia.
- Ale… Ja nie potrafię Cię zostawić. – powiedział po polsku.
Pobiegłam do przyjaciół i mocno przytuliłam się do Chrisa. Rozpłakałam się na dobre, a on objął mnie mocno. Czemu oni się zjawili? Było mi dobrze bez nich. Szczęśliwy ten, kto nigdy nie był zakochany, bo nie musiał nigdy cierpieć.
- Chcę iść do domu. – udało mi się wydusić z siebie.
- Dobrze, Chris pójdzie z Tobą a my pójdziemy oddać Torę i Fibi. – rzekł Justin klepiąc mnie po plecach.
Odwróciłam się ostatni raz. Przez łzy w moich oczach ledwo cokolwiek mogłam dostrzec. Ale jednak, gdy wytężyłam mój wzrok ujrzałam Grześka, który cały czas patrzył na mnie, z dziwną miną, niby smutną, a zarazem triumfującą. W oddali zobaczyłam Nialla, który cały czas kucał w tym samym miejscu. Trzymał się za policzek i chyba płakał…

***Oczami Nialla***

Jak zwykle wszystko spieprzyłem. Nie jestem dobry w tych sprawach. Ale gdy zobaczyłem, tego gościa z dziwnym akcentem i Julie… Po prostu poczułem, że mogę ją stracić. Tak pocałowałem ją i powiedziałem co do niej czuje. A w zamian za to dostałem w twarz. Jestem totalnym dupkiem. Moje motto zawsze brzmiało: Wolałbym być dzieckiem i bawić się papierowym samolotem, niż być mężczyzną i bawić się sercem kobiety. A teraz co? Jestem zły sam na siebie. Co się ze mną dzieje? Nie umiem sobie wybaczyć tego, że tak wszystko popsułem. Nagle poczułem dłoń na moim ramieniu. Gwałtownie się obróciłem i ujrzałem blondyna, z którym wcześniej gadała Ruda.
– Czego chcesz ode mnie? W ogóle kim jesteś? – warknąłem podnosząc się. 
– Jestem kimś bliskim dla Julie. Wiesz byliśmy razem. I właśnie jestem na dobrej drodze, żeby ją odzyskać. – powiedział z uśmieszkiem. Dzięki tym słowom rozpoznałem akcent. Pochodził z Polski.
– Kłamiesz. Na pewno nie byliście razem. – odpowiedziałem.
– Nie chcesz wierzyć to nie. A ty kim jesteś? Ty przypadkiem nie jesteś z tego zespołu…Jak on się nazywał? One Direction? – odparł po czym na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech.
– To nie twoja sprawa. Sory musze spadać. – powiedziałem próbując przejść.
– Czekaj. Masz się odczepić od niej! To moja laska! – wręcz krzyknął.
– A ona to co? Twoja własność? – oburzyłem się. 
-  Tak. Każda może być moja, a ty cieniasie nie masz szans. – te słowa mnie nieźle wkurzyły. Zacisnąłem pięść i mocno uderzyłem go w twarz. Z jego nosa i wargi lała się krew. 
 – Nigdy nie mów o niej jak o rzeczy! – krzyknąłem i odszedłem.. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
Siema, siema, siema. Chcemy wam bardzo podziękować za 5 komentarzy. Liczymy, że teraz będzie jeszcze więcej. Osobiście rozdział nam się bardzo podoba i mamy nadzieję, że tak jest również z wami. Jeśli jeszcze nie jesteś informowany o nowych rozdziałach to po prostu w komentarzu zostaw swojego twistera lub numer gg. UWAGA ! 8 CZERWCA W NOWYM SĄCZU ODBĘDZIE SIĘ ZLOT WSZYSTKICH FANÓW ONE DIRECTION. MAMY NADZIEJĘ, ŻE PRZYJEDZIECIE. O WIĘCEJ INFORMACJI PISZCIE NA NR GG : 31266242 ;). 

…Because we love more than this…<3

SEE YA ! ;* ^^

3 komentarze:

Juka pisze...

Bardzo ciekawy dzisiejszy rozdział, ale ma jedną wadę: JA CHCĘ KOLEJNY!!!

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

mam nadzieje że pogodzi się z Niallem czekam na nn pozdrawiam ;*

Anonimowy pisze...

No no genialny rozdział ;)
Dziewczyny rządzicie !!!