***Oczami Julie***
Siedziałam w
swoim pokoju i wylewałam łzy. Jak on mógł to zrobić? Obiecałam sobie, po tym co
zrobił mi Grzesiek, że nigdy, ale to nigdy nie pozwolę na to, żebym płakała
przez chłopaka. A teraz co? Siedzę na łóżku rysując i wspominając sobie
wszystkie chwili spędzone z Niallem. Ten jego uśmiech, ten jego śmiech, to
zakłopotanie kiedy prosił mnie o numer, te jego błękitne oczy, którymi patrzył
na mnie podczas pierwszego spotkania, gdy siedzieliśmy na ławce. Pomimo miłych
wspomnień cały czas wracała ta chwila, gdy przyszedł pijany do domu. Ledwo
trzymał się na nogach. I wtedy… Nie ! Nigdy mu tego nie wybaczę! Nigdy ! Muszę
się jakoś pozbierać. Nagle usłyszałam huk zamykających się drzwi. To
najprawdopodobniej Meg wyszła ze swoją prędkością światła. Tylko gdzie poszła ?
Jakąś chwile temu, gdy siedziałam na górze słyszałam krzyki Szatynki, które
były skierowane do Zayna i Harrego. Ciekawe co się stało? Z przemyśleń wyrwał
mnie głos mojego żołądka, który domagał się jedzenia. Niechętnie wygramoliłam
się spod kołdry, ubrałam moje pluszowe pantofle i zeszłam na dół. Było już koło
południa. Nie miałam ochoty jeść, ale w końcu zdecydowałam się na kanapki z
serem, sałatą i rzodkiewką. Nie chciało mi się nic gotować. Nie byłam w stanie.
Gdy zjadłam udałam się do salonu i włączyłam MTV. Lubiłam słuchać nowych
piosenek. Po chwili puścili „ One thing”. Tego było za wiele i rozpłakałam się.
Mimo, że chciałam to wyłączyć, nie mogłam. Gdy usłyszałam jak Niall śpiewał
swoją solówkę nie wytrzymałam. Przyłożyłam głowę do poduszki, cały czas łkając.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam…
Obudziła
mnie Meg, która stała nade mną. Była cała przemoczona.
- No, w
końcu nasza księżniczka się obudziła. – posłała mi uśmiech.
- Wow. Co ci się stało? Gdzie byłaś? Czekałam na Ciebie.
- Wow. Co ci się stało? Gdzie byłaś? Czekałam na Ciebie.
- Byłam załatwić pewną sprawę u chłopaków…- powiedziała patrząc w
podłogę. Od razu zrozumiałam o co chodzi. Ona wie o tej sprawie i poszła zrobić
coś z tym.
-
Poszłaś do Nialla tak?! – spytałam z pretensją w głosie.
- Em… No tak. Nie gniewaj się. Chłopaki mi powiedzieli o co poszło. Ale on naprawdę…- usprawiedliwiała się.
- Po co się wtrącasz?! On już dla mnie nie istnieje ! I nie próbuj go usprawiedliwiać, bo dla mnie jest już nikim! – wykrzyczała, czując jednocześnie złość i smutek.
- Przepraszam.
– Dobra nie gadajmy o tym. – powiedziałam posyłając przyjaciółce smutny uśmiech.
- Em… No tak. Nie gniewaj się. Chłopaki mi powiedzieli o co poszło. Ale on naprawdę…- usprawiedliwiała się.
- Po co się wtrącasz?! On już dla mnie nie istnieje ! I nie próbuj go usprawiedliwiać, bo dla mnie jest już nikim! – wykrzyczała, czując jednocześnie złość i smutek.
- Przepraszam.
– Dobra nie gadajmy o tym. – powiedziałam posyłając przyjaciółce smutny uśmiech.
– A właśnie dzisiaj musimy
iść do pracy, ale może wcześniej pójdziemy na obiad na przykład do Nand….-
przerwała. – Do jakiejś restauracji. – poprawiła.
– No dobra
niech Ci będzie.
Poszłyśmy na górę się ogarnąć. Gdy spojrzałam w
lustro, przestraszyłam się. Wyglądałam okropnie. Oczy miała podkrążone,
spuchnięte i czarne od rozmazanego tuszu. Mój nos był czerwony od ciągłego wycierania
go chusteczkami. Włosy były oklapnięte i całe splątane. Puściłam moją ulubioną
piosenkę Guns N' Roses - Don't Cry. Niby ten tekst był dobijający, ale to ona
pomaga mi zawsze, gdy mam doła. Weszłam pod prysznic. Po 30 minutach już
suszyłam włosy. Ubrałam to i
spięłam włosy w wysokiego kucyka. Zeszłam na dół. Meg założyła to. Wzięłam
telefon i wyszłyśmy z domu. Po dziesięciu minutach byłyśmy już w pizzerii. Popatrzyłam
na Szatynkę. Była zamyślona – co jak na nią jest dość dziwne.- Meg co jest? – spytałam.
- Yhm… - odpowiedziała dalej będąc w swoim świecie.
- Meg ! Mówię coś do Ciebie ! – krzyknęła.
- Przepraszam zamyśliłam się.
- Co się dzieje? Widzę, że coś jest nie tak.
- Wszystko w porządku. Oo…Nasze zamówienie idzie. – wywinęła się od odpowiedzi. Ale ja się jeszcze dzisiaj dowiem o co chodzi. Nie odpuszczę. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu, który oznaczał że mam sms-a. Wcisnęłam przycisk odczytaj:
„ Julie, naprawdę Cię
przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Spotkajmy się i pogadajmy. Wszystko
Ci wyjaśnię. Niall. xx”
- A to
dupek. – mruknęłam pod nosem. Wtedy poczułam kogoś rękę na moim ramieniu. Gwałtownie
się obróciłam a moim oczom ukazał się Justin i Chris.
- O matko
ale mnie wystraszyliście. Chcecie żebym zeszła na zawał? – powiedziałam.
- Też się
cieszymy, że Cię widzimy. – odpowiedział Justin.
-
Sorki. – podeszłam do chłopaków i przywitałam się z nimi, podobnie jak Meg.
Oczywiście
chłopaki przysiedli się do nas i pomogli nam pochłonąć pizzę. Jedliśmy cały
czas się śmiejąc i wygłupiając.
- Wróciły
stare dobre czasy. Tęskniłam za wami. – powiedziała Meg. Wtedy Justin się
przysunął i objął ją. Szatynka standardowo zrobiła minę WTF? , ale nie stawiała
większego oporu. Siedzieliśmy jeszcze jakieś pół godziny. Spojrzałam na zegarek
i zerwałam się.
- Kurczę,
jesteśmy spóźnione. Umówiłyśmy się z panią Teresą na osiemnastą, a jest już
piętnaście po. – krzyknęłam.
- O matko !
Chłopaki musimy lecieć. – rzuciła szybko Megan. – To może później się spotkamy
w parku? – spytał z nadzieją Chris.
-
Jasne zdzwonimy się. – uśmiechnęłam się do kolegi, pozbierałam swoje rzeczy i
razem z przyjaciółką wyszłyśmy posyłając chłopakom całusa.
Całą drogę
biegłyśmy. Mimo, iż w Polsce dbałam o formę, to i tak dostałam niezłej
zadyszki. Gdy dotarłyśmy pod dom naszej pracodawczyni, żadna z nas nie mogła
złapać oddechu. Popatrzyłam na całą czerwoną Meg, która się śmiała, nie wiadomo
z czego. Oczywiście pani Teresa, nie miała nam za złe spóźnienie.
- Nic się
nie stało dziewczyny. Jak mówiłam niestety już nie będę miała dla was pracy, bo
moja wnuczka przyjeżdża. Ale mam prośbę do was. Czy jak przyjedzie będę mogła
liczyć, że czasami spotkacie się z nią? To bardzo spokojna dziewczyna, ale znając
ją nie będzie chciała siedzieć cały czas w domu, a nie zna tu nikogo. To jak
będzie? – spytała niepewnie staruszka.
- Nie ma
sprawy. Ma pani do nas numer więc proszę dzwonić. Chętnie ją poznamy. –
powiedziałam.
W tej chwili
Szatynka mnie dźgnęła łokciem i wysłała porozumiewawcze spojrzenie typu: Nie
chcę zajmować się jakąś smarkulą. Ale ja tylko wzruszyłam ramionami, wzięłam do
ręki smycze i pokierowałam się w stronę furtki. Dziewczyna chwilę stała, ale
zaraz dobiegła do mnie.
- Czemu ty
musisz zawsze być taka dobroduszna? Nie chcę się zajmować jakimś dzieckiem. Nie
pisałam się na to ! – prawie krzyknęła. A jednak miałam rację.
- No co? Jestem
po prostu miła. Straszna rzecz Ci się stanie jak jeden dzień poświęcimy tej
dziewczynie. – odparłam od niechcenia.
- Dobra. Z Tobą się
nie da dogadać. Ale chodźmy siąść na ławce bo od tego wcześniejszego truchtu
nogi mnie bolą.
-
Okey. A może zadzwonimy do Chrisa i Justina? Co ty na to?
-
Jasne do nich zawsze. – uradowała się.
Umówiłyśmy
się z chłopakami, standardowo przy naszej ukochanej fontannie. Nie odzywałam
się do Meg, ona do mnie też. Za dużo wspomnień w tym parku. To tutaj po raz
pierwszy spotkałam N….. Stop! Koniec! On przecież już dla mnie nie istnieje !
Popatrzyłam na przyjaciółkę, która ledwo powstrzymywała łzy. Przytuliłam ją, a
ona rozpłakała się w najlepsze.
- Meg co się
dzieję? Co się stało? To przez Zayna czy Harrego? – spytałam troskliwie.
– Przez nich oboje. Ja już mam tego
wszystkiego dość Juls rozumiesz? Dość! Nie wiem co mam robić? – mówiła
rozżalona.
–
Co oni zrobili? – dopytywałam. Ale w tej chwili zobaczyłam chłopaków
czekających na nas. – W domu mi wszystko opowiesz. – dodałam posyłając uśmiech
Megan.
– Okey. –
rzuciła wycierając jednocześnie łzy ze swoich policzków.
– Cześć dziewczyny. Dawno się nie widzieliśmy. – zażartował Jus.
– No faktycznie godzina czasu to faktycznie długo. – zaśmiałam się.
– A co się Meg stało? – dopytywał Chris.
– Em.. Nic takie tam babskie sprawy. Już jest okey. To co robimy? –
powiedziałam, zmieniając temat.
– No nie wiem. My myśleliśmy nad tym aby pójść dzisiaj do jakiegoś
clubu, jak kiedyś co wy na to? – spytał Walker poruszając komicznie brwiami.
Zawsze tak robił, aby do czegoś nas namówić.
– No nie wiem czy to jest
dobry pomysł. – odezwała się Szatynka, która do tej pory czas milczała.
– Czemu? Chętnie się zabawie. –
wyszczerzyłam się. – Jak nie chcesz możesz zostać w domu. – dodałam.
– Dobra. Wole iść niż siedzieć
zamknięta w czterech ścianach. – dziewczyna zaczęła się śmiać.
W tej chwili
poczułam kogoś rękę na moim ramieniu i gwałtownie się obróciłam. To był znowu
Grzesiek.
- Hej Julie.
– powiedział tym swoim nieziemskim głosem.
–
Cześć. Co tu robisz? Śledzisz mnie ?– spytałam oschle.
– Nie, nie. Chcę tylko z Tobą porozmawiać. Ostatnio nie dałaś mi szansy.
– odrzekł, a moi przyjaciele wytrzeszczyli oczy.
– Grzesiek, ale my nie mamy o czym gadać ! – prawie krzyknęłam.
– Juls. Daj mi pięć minut, nie więcej. – błagał blondyn.
–
Dobra masz pięć minut nie dłużej. Zaraz wracam. – ostatnie zdanie pokierowałam
do Meg, która stała jak wryta.
Skierowaliśmy
się w stronę pobliskiego murku, który znajdował się dostatecznie daleko, abyśmy
mogli spokojnie porozmawiać.
- Więc, co u Ciebie? – spytał zakłopotany
chłopak.
- Naprawdę chcesz o tym gadać? – prychnęłam.
- Nie, nie. Julie ja chcę Cię… Przeprosić… Za to wszystko co Ci
zrobiłem… Naprawdę…. Nawet nie wiesz jak mi jest wstyd… – wydusił z
siebie.
- Teraz Ci wstyd? Proszę Cię nie ośmieszaj się! Nic Cię nie usprawiedliwia! –
krzyknęłam.
- Ale… Ja… Ja wtedy…. Przepraszam…- powiedział smutno.
- Nie wkurzaj mnie ! Nie musiałeś zaczynać przygody z narkotykami!
Ostrzegałam Cię, że albo to świństwo, albo ja! Ty wybrałeś więc nie mamy o czym
gadać! – wydarłam się, wstając z murka. On chwycił moją dłoń i przyciągnął mnie
do siebie. Zawsze tak robił, gdy się kłóciliśmy. Nagle wszystkie wspomnienia
wróciły.
- Ale ja naprawdę wolałem Ciebie. – szepnął patrząc mi głęboko w oczy.
- Tak, jasne ! Wolałeś mnie
ale kręciłeś równocześnie z dwoma innymi dziewczynami ! Na dodatek moimi
przyjaciółkami ! A później… ?! Później przystawiałeś się do Meg ! Nie pokazuj mi
się więcej na oczy! – warknęłam wyrywając się z jego zasięgu.
- Ale Julie ja Cię
kocham! Nigdy nie przestałem! – wrzasnął, a moi przyjaciele, którzy czekali na
mnie na ławce osępieli.
- Co?! Jak to? – powiedziałam cicho, a z oddali usłyszałam krzyk
przyjaciółki.
Odwróciłam
się i wtedy zobaczyłam wkurzonego Nialla, który szedł w naszą stronę. To nie
wróżyło nic dobrego.
- Niall? Co
ty tu robisz ? – zagrodziłam mu drogę.
-
Kim ten gościu jest?! I jak śmie przystawiać się do Ciebie?! – warknął
Horan.
-
Julie nie mówiłaś, że masz chłopaka. – powiedział najwyraźniej rozbawiony Grzegorz.
- Bo nie mam. – odparłam.
-
Juls, ale.. ale jak to? A ja? – jąkał
się Irlandczyk.
- Niall, ty już miałeś szansę i drugiej nie dostaniesz ! – krzyknęłam ledwo
powstrzymując łzy.
- No właśnie spadaj cieniasie ! – warknął Gregor.
Blondasek
nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami. Co wstąpiło w tego chłopaka?
- Horan !
Przestań oszalałeś?! – udało mi się rozdzielić ich.
Teraz
staliśmy twarzą w twarz. W tej chwili Horan przybliżył się i mnie pocałował.
Poczułam się jak w niebie. Ale po trzech sekundach rozum wrócił. Odepchnęłam
Nialla od siebie. Popatrzyłam na niego z nienawiścią i uderzyłam go w
policzek.
- Nigdy się nie kradnie pocałunków ! To koniec Niall, rozumiesz?! Koniec
! – wrzasnęłam, po czym pobiegłam w stronę przyjaciół.
- Juls, czekaj! – usłyszałam głos Grześka.
Odwróciłam się i słabo powiedziałam do niego:
- Zostaw mnie. Nie mam na nic sił. Zniknij z mojego życia.
-
Ale… Ja nie potrafię Cię zostawić. – powiedział po polsku.
Pobiegłam do
przyjaciół i mocno przytuliłam się do Chrisa. Rozpłakałam się na dobre, a on objął
mnie mocno. Czemu oni się zjawili? Było mi dobrze bez nich. Szczęśliwy ten, kto
nigdy nie był zakochany, bo nie musiał nigdy cierpieć.
- Chcę iść
do domu. – udało mi się wydusić z siebie.
- Dobrze, Chris pójdzie z Tobą a my pójdziemy oddać Torę i Fibi. – rzekł
Justin klepiąc mnie po plecach.
Odwróciłam
się ostatni raz. Przez łzy w moich oczach ledwo cokolwiek mogłam dostrzec. Ale
jednak, gdy wytężyłam mój wzrok ujrzałam Grześka, który cały czas patrzył na
mnie, z dziwną miną, niby smutną, a zarazem triumfującą. W oddali zobaczyłam Nialla,
który cały czas kucał w tym samym miejscu. Trzymał się za policzek i chyba
płakał…
***Oczami Nialla***
Jak zwykle
wszystko spieprzyłem. Nie jestem dobry w tych sprawach. Ale gdy zobaczyłem,
tego gościa z dziwnym akcentem i Julie… Po prostu poczułem, że mogę ją stracić.
Tak pocałowałem ją i powiedziałem co do niej czuje. A w zamian za to dostałem w
twarz. Jestem totalnym dupkiem. Moje motto zawsze brzmiało: Wolałbym być
dzieckiem i bawić się papierowym samolotem, niż być mężczyzną i bawić się
sercem kobiety. A teraz co? Jestem zły sam na siebie. Co się ze mną dzieje? Nie
umiem sobie wybaczyć tego, że tak wszystko popsułem. Nagle poczułem dłoń na
moim ramieniu. Gwałtownie się obróciłem i ujrzałem blondyna, z którym wcześniej
gadała Ruda.
– Czego chcesz ode mnie? W ogóle kim jesteś?
– warknąłem podnosząc się.
–
Jestem kimś bliskim dla Julie. Wiesz byliśmy razem. I właśnie jestem na dobrej
drodze, żeby ją odzyskać. – powiedział z uśmieszkiem. Dzięki tym słowom
rozpoznałem akcent. Pochodził z Polski.
– Kłamiesz. Na pewno nie byliście razem. – odpowiedziałem.
–
Nie chcesz wierzyć to nie. A ty kim jesteś? Ty przypadkiem nie jesteś z tego
zespołu…Jak on się nazywał? One Direction? – odparł po czym na jego twarzy pojawił
się chytry uśmiech.
– To nie twoja sprawa. Sory musze spadać. – powiedziałem
próbując przejść.
– Czekaj. Masz się
odczepić od niej! To moja laska! – wręcz krzyknął.
– A
ona to co? Twoja własność? – oburzyłem się.
- Tak. Każda może być moja, a ty
cieniasie nie masz szans. – te słowa mnie nieźle wkurzyły. Zacisnąłem pięść i
mocno uderzyłem go w twarz. Z jego nosa i wargi lała się krew.
–
Nigdy nie mów o niej jak o rzeczy! – krzyknąłem i odszedłem..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siema, siema, siema. Chcemy wam bardzo podziękować za 5
komentarzy. Liczymy, że teraz będzie jeszcze więcej. Osobiście rozdział nam się
bardzo podoba i mamy nadzieję, że tak jest również z wami. Jeśli jeszcze nie
jesteś informowany o nowych rozdziałach to po prostu w komentarzu zostaw
swojego twistera lub numer gg. UWAGA ! 8 CZERWCA W NOWYM SĄCZU ODBĘDZIE SIĘ
ZLOT WSZYSTKICH FANÓW ONE DIRECTION. MAMY NADZIEJĘ, ŻE PRZYJEDZIECIE. O WIĘCEJ
INFORMACJI PISZCIE NA NR GG : 31266242 ;).
…Because we love more than this…<3
SEE YA ! ;*
^^
3 komentarze:
Bardzo ciekawy dzisiejszy rozdział, ale ma jedną wadę: JA CHCĘ KOLEJNY!!!
mam nadzieje że pogodzi się z Niallem czekam na nn pozdrawiam ;*
No no genialny rozdział ;)
Dziewczyny rządzicie !!!
Prześlij komentarz