*** Oczami Julie ***
- Nie chcemy
tu awanturników. – rzekł ochroniarz.
- Yyy…. Dobrze. Ale co mnie to obchodzi? To nie moja sprawa. Co to ma
wspólnego ze mną? Mogę wejść?- spytałam
lekko wkurzona.
- Mówię przecież, że nie chcemy tu awanturników. – podniósł głos.
- A co ja niby jestem? – uniosłam brew a on skinął głową. – To jest
jakiś żart?! A może ukryta kamera?! – dodałam.
-
Nie. Spadaj mała. – prychnął.
- Że co?! Za kogo ty się gościu uważasz?! Tam jest mój przyjaciel! Musze
tam wejść! – krzyknęłam. On tylko zaśmiał się.
- Co to ma być ?! Zapłaciłam za bilet więc chyba mam prawo wejść ! –
wrzeszczałam.
-
Pijanych nie wpuszczamy. – odparł spokojnie goryl.
- Że co?! – już miałam rzucić się z pięściami na gościa, ale ktoś mnie
powstrzymał, łapiąc mnie w pasie. Gwałtownie się obróciłam i ukazał się moim
oczom Niall.
-
Aaa… To o tym chciał powiedzieć Zayn. Głupia, głupia. – skarciłam się w
myśli.
-
Hej. – powiedział blondas posyłając mi uśmiech.
Ja
tylko się skrzywiłam i powiedziałam:
- Co ty tu robisz? Mam już tego dość ! Czy ty za mną łazisz?! Odczep się
ode mnie!
-
Spokojnie. Nie rób scen i graj ze mną. – powiedział obejmując mnie i udając się
w stronę drzwi. Próbowałam się wyrwać z jego objęć, ale było naprawdę trudno.
Poczułam zapach jego perfum. To sprawiło, że się prawie rozpłynęłam. Z innego
świata wyrwał mnie głos Horana, który był skierowany do goryla.
- Siema stary. Kupe lat. Wpuścisz mnie i tą laskę do środka?
- Wow. Niall.
Siemano stary. Ty możesz wejść, ale ona……. – zawahał się . -No dobra wchodźcie,
ale ty bierzesz za nią odpowiedzialność. – powiedział w końcu przepuszczając
nas.
O matko. Ale
się wkręciłam. Gdy tylko znikliśmy z zasięgu wzroku ochroniarza natychmiast
odsunęłam się od niebieskookiego.
- Co to
miało być? – spytałam wkurzona.
- No pomogłem Ci. W takich chwilach mówi się dziękuje. – posłał mi ten
swój cudowny uśmiech.
- Ta, jasne. Po tym co mi zrobiłeś? Spadaj koleś. – odparłam udając się
w stronę Chrisa, który siedział przy barze.
Nie mam pojęcia, czy ten idiota coś jeszcze
mówił, bo muzyka zagłuszyła wszystko. Usiadłam koło Watsona i uniosłam w górę
dwa palce. Prawie natychmiastowo barman podał mi dwa kieliszki. Sięgnęłam po
pierwszy i za jednym razem wypiłam całą zawartość. Później powtórzyłam tą
czynność jeszcze raz.
- Julie. Co
się stało? Wszystko okey? – spytał zaniepokojony Brunet.
- No jasne. A co ma być? – powiedziałam lekko chwiejąc się na
stołku.
-
Em.. Nie chcę nic mówić, ale wszyscy z 1D tutaj są. – rzekł pokazując na
idących Louisa i Liama.
-
Matko, jeszcze tego brakuje ! – warknęłam obracając się ze sztucznym
uśmiechem.
-
Siema Julie. – wrzasnął Tommo, podlatując do mnie i mocno mnie
przytulając.
- Siema
kochanie ty moje. – uśmiechnęłam się nie wiedząc co mówię.
-
Yy.. Julie wszystko okey? – zapytał zaniepokojony Payne.
- No jasne mój ty Duddy. – parsknęłam śmiechem.
- Nic jej nie jest tylko trochę za dużo wypiła. Nie wiem dlaczego. Nigdy
się nie upijała. - powiedział podtrzymujący mnie Chris.
-
Widziałaś się z Niallem? – spytał niepewnie Tomlinson.
Spuściłam tylko wzrok, nie przestając się
śmiać. Teraz miałam wszystko gdzieś. Nie chciałam żeby ktokolwiek psuł mi humor.
- Ale zamulacie. Sory. Mam zamiar korzystać z życia. Więc nara. Aaa i
powiedzcie swojemu przyjacielowi, hm…jak on miał na imię? Niall? Tak, tak Niall
! A więc powiedzcie mu, żeby się ode mnie odczepił. – wyrzuciłam z siebie,
ciągnąc Chrisa na parkiet.
- O co chodzi? Julie, proszę
powiedz mi. – wypytywał chłopak.
- Nie psuj mi zabawy ok? Tańcz a nie gadaj. – prychnęłam, po czym
DJ puścił piosenkę „International love”.
Złapałam
Bruneta za koszulę i tańczyłam wokół niego. Był nieco zaskoczony, ale raczej mu
to nie przeszkadzało. Raczej był mile zaskoczony, co mnie strasznie rozbawiło.
Szumiało mi lekko w głowie. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i tańczyliśmy,
można określić to jako „niegrzeczny taniec”. Nasze ciała ocierały się o
siebie, tak jak wcześniej Meg i Justina.
Teraz nie widziałam nikogo oprócz nas. Inni nie byli ważni. W końcu
zorientowałam się, że ludzie wokół nas zrobili kółko, a my byliśmy „gwiazdami”?
Nie powiem odstawiliśmy kawał choreografii. Chris był lekko zmieszany, ale
zaraz spodobało mu się bycie w centrum uwagi. Tańczyliśmy jeszcze odważniej niż
wcześniej. Tylko czy da rady odważniej? Najwyraźniej tak. Przejechałam moją
ręką po jego włosach, a później po jego policzku. Popatrzyłam w jego
szaro-zielone oczy i przyłożyłam moje usta do jego. Ludzie zaczęli wydawać
okrzyki typu: „uu… gorzko..”itp. Oderwałam się od chłopaka i lekko się
uśmiechnęłam. On odwzajemnił się tym samym.
-
Może pójdziemy się coś napić? – spytał zadowolony.
- Jasne. Spoko. – powiedziałam, a on wziął mnie za rękę. To było dosyć
dziwne, ale co tam. Udaliśmy się do
baru.
- Dla pani proszę drinka bezalkoholowego, a dla mnie setke. – zwrócił
się do barmana.
- Że co? Ja poproszę Pina Colad’e. – prychnęłam.
-
Jesteś tego pewna? Już dużo wypiłaś? – zbulwersował się, a ja sparaliżowałam go
wzrokiem. – Dobra jak chcesz. –
zrezygnował. Siedzieliśmy przy jednym ze stoliku i śmialiśmy się z nowo
poznanymi znajomymi – Kate i Mark. Zdeklarowałam się iść po kolejne napoje.
Skierowałam, się ponownie do barmana. Niestety musiałam poczekać bo było bardzo
dużo zamówień. Usiadłam więc na wysokim stołku i stukając palcami w blat,
czekałam. Byłam już nieźle zmęczona bo dochodziła już chyba… Dobra nie będę tu
zmyślać, bo nie wiem. Nic nie kojarzę. Alkohol sprawił się bardzo dobrze.
Poczułam, że ktoś cały czas się na mnie patrzy. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam…
No zgadnijcie kogo? Oczywiście Horana. Do cholery czy on mnie szpieguje?
Zwróciłam oczy ku górze.
- Robisz mi
na złość? – spytał.
- O co Ci chodzi?! - warknęłam.
-
Chcesz się na mnie zemścić, poprzez obściskiwanie się z tym palantem? –
spojrzał na Chrisa.
-
Po pierwsze to nie twoja sprawa. Po drugie odwal się koleś! – wydarłam
się.
- Matko ty jesteś kompletnie pijana. Odprowadzę Cię do domu. –
najprawdopodobniej zmartwił się.
- A dajcie mi wszyscy święty spokój ! Czego wy wszyscy chcecie ode mnie?!
Mogłeś panować nad swoimi słowami. Wtedy wszystko było by okey ! Może udało by
mi się zapomnieć, gdybyś nie pokazywał mi się na oczy i przestał napadać moich
znajomych ! Tak mówię o Grześku ! Zostaw mnie w spokoju ! Nie istniejesz już w
moim świecie ! Ile razy mam Ci to powtarzać?! – wrzeszczałam, a po moim
policzku spłynęły pojedyncze łzy.
Horan stał
jak wryty. Otworzył usta, ale nie udało mu się wydusić z siebie słowa. Był
zaskoczony. Barman podał mi w końcu upragnione zamówienie. Duszkiem wypiłam
napój. Później podeszłam do Chrisa i poprosiłam go, abyśmy poszli do domu.
Zamówiliśmy taksówkę i już po jakiś piętnastu minutach byłam w mojej ukochanej
willi. Stanęłam przed drzwiami, ale nie mogłam włożyć klucza do dziurki. Watson
uśmiechnął się tylko do mnie, wyminął mnie i otworzył je.
- Wejdziesz?
Nie chcę być sama. – poprosiłam.
- No dobra. Niech będzie. – westchnął…
***Oczami Justina***
Jaki ze mnie
debil ! Przecież dobrze wiem, że Meg nie lubi, kiedy dochodzi do bójek z jej
powodu. W sumie to mogłem jakoś podpuścić Zayna, żeby to on zaczął. Ale nie !
Jak zwykle muszę być mądrzejszy. Z kim ona w ogóle poszła do domu? Nawet tego
kolesia nie znam i tak po prostu ją puściłem. Może to brat Zayna? Był do niego
trochę podobny. Ciemniejsza karnacja, czekoladowe oczy. Mulat stał w tym samym
miejscu i patrzył na mnie wkurzony.
– O co
chodzi? – spytałem z pretensją w głosie.
Spuścił
głowę… Chyba o czymś myślał. Za chwilę ją uniósł. Czy on płacze? Ale dlaczego?
Usiadł na kancie chodnika przy ulicy i skulił się jak niewinny pies. Zrobiło mi
się go trochę żal. Może on wcale nie jest taki zły? Dosiadłem się do niego i
powiedziałem:
- Co jest?
Co się stało? – usłyszałem dalsze łkanie.
- Kocham ją.
Cholernie ją kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Dość, że Harry stoi mi
na przeszkodzie to jeszcze teraz ty się zjawiłeś. Widziałem jak się
całowaliście. Nawet nie wiesz jaki to ogromny ból. – wyżalił się.
– Wiem,
dobrze znam to uczucie. Co ja mam powiedzieć? Znam ją kilka lat i od razu się w
niej zakochałem. Dopiero teraz udało mi się do niej zbliżyć, a tutaj ona nagle
poznaje One Direction. Wiesz jaki to widok, gdy siedzę z nią w parku, a nagle
do nas dosiada się chłopak jej marzeń i ją podrywa? Nie wiesz?! To nie mów, że
to jest trudno. – odparłem.
– Czekaj,
czekaj. Jaki związek z palantem?
- Przez
ponad miesiąc była z Mattem. W ogóle jej nie szanował. Kręcił z każdą. Domyśl
się po co chodził z Meg. – odpowiedziałem szczerze.
– Nie bardzo
rozumiem. – skrzywił się.
– Chciał ją
zaciągnąć do łóżka ! – spojrzałem na niego.
– Co?! Ale
tego nie zrobiła? – wyraźnie się zdenerwował.
– Spokojnie.
Nie jest taka. Z tego co mi mówiła to wygarnęła mu, że jest zwykłym dupkiem. Po
paru dniach nagle zaczął ją „szczerze kochać”. Rzucił wszystkie dziewczyny i
starał się o Megan. Boję się, że Matt wróci kiedyś do Londynu, a wtedy Szatynka
mu ulegnie. To była jej największa miłość. – wyżaliłem się.
– No to
trzeba sprawić, żeby nie wrócił. Wystarczy, że
my rywalizujemy ze sobą i Harrym. Czwarty zawodnik w grze do niczego
potrzebny nie jest. - przytaknąłem mu głową i słabo się do niego
uśmiechnąłem.
– To zgoda?
Wybierze tego, którego kocha naprawdę. – Mulat wyciągnął do mnie rękę.
- Jasne to chyba najlepsze rozwiązanie. – uścisnąłem jego dłoń.
- Jasne to chyba najlepsze rozwiązanie. – uścisnąłem jego dłoń.
- A ten
koleś, z którym poszła Meg? Kto to jest? - spytałem.
- To mój
kuzyn… Jaawad. – odpowiedział.
- Ale on
jest w porządku? – chciałem się upewnić.
- Jest
bardzo w porządku ode mnie. – posmutniał. – Tylko on…
- Co on? –
przerwałem mu.
- Jeśli mu
się spodobała to mamy przerąbane. – skrzywił się.
- A mogę
wiedzieć czemu? – zdziwiłem się lekko.
- To
prawdziwy Mistrz Filtru. Jest lepszy nawet od Harrego. – odparł po czym
przenikliwie na mnie spojrzał.
- I ty ją z
nim puściłeś?! – krzyknąłem.
- A co
miałem zrobić? Nawet nie pozwoliłbyś mi się do niej zbliżyć, żeby ją przekonać,
żeby z nim nie szła. – wymamrotał.
Wtedy Juls
przyszła do nas i zaczęła robić nam awanturę. Widać było, że martwiła się o
przyjaciółkę, ale gdy wszystko z siebie wyrzuciła, skierowała się na dalszy
podbój clubu.
- Chodźmy do
Meg. Na pewno poszli przez park. –
wróciłem do wcześniejszej rozmowy.
- I co jej
powiesz? – spytał Mulat.
- Nie wiem.
Nic. Śledźmy ich. Chcę wiedzieć, że wszystko jest okey.
- Dobra
chodźmy. – przekonał się.
Biegliśmy w
stronę parku. Zauważyliśmy Meg, która szła boso, a w rękach niesie swoje
szpilki. Jawaad obejmował ją ramieniem.
- Standard.
- powiedział Mulat.
- Co? – nie
wiedziałem o co mu chodzi.
- Zaczął już
swoje podchody. – odparł wkurzony.
- Jak to? –
spytałem poddenerwowany.
- Już ją
przytula. Za chwilę ją będzie chciał pocałować. – zacisnął pięść.
- Jaja sobie
robisz ! – krzyknąłem.
- No to
patrz. – odparł i wskazał palcem.
Jawaad
złapał Meg za podbródek i uniósł jej głowę. Szatynka stała zdezorientowana, aż
do pewnego momentu. Kuzyn Zayna pocałował ją. Malik drgnął, gdyż chciał chyba
biec do nich, ale się powstrzymał. Zachowanie dziewczyny bardzo nas zaskoczyło.
Odepchnęła go na długość ręki i uderzyła go z otwartej dłoni w policzek. Popatrzyliśmy
na siebie zdziwieni i nie wiedzieć dlaczego, uradowani przybiliśmy sobie
„piątkę”. Nie wiedzieliśmy co mamy teraz
zrobić. Mamy tak dalej ich śledzić czy po prostu im przeszkodzić? Zdecydowanie
wybraliśmy tą drugą opcję. Podeszliśmy do nich. Meg popatrzyła na mnie ze
złością, podobnie jak na Zayna.
-
Przepraszam. – powiedzieliśmy równo.
Ona tylko
zaśmiała się cicho pod nosem i zaraz spojrzała na nas.
- Mogliście
nie doprowadzać do NASTĘPNEJ bójki? – podkreśliła jedno słowo i znacząco
spojrzała na Mulata.
- Jesteś
cała zmarznięta. Odprowadzę Cię do domu. Na jeden wieczór zapomnij o tym co
złe. Od rana znowu będziesz mogła się na mnie gniewać. – uśmiechnął się.
- Chyba
żartujesz. Ja ją odprowadzę.
- Nie. Ja !
– podniósł głos Malik.
- Ekhm… - chrząknęła
dziewczyna.
- Sory. –
powiedziałem.
- To się
więcej nie powtórzy. – odparł Zayn.
- To ja
uciekam. – odezwał się Jawaad. – Pa. – cmoknął Szatynkę w policzek.
Ona się
skrzywiła. Nie lubiła go, a ja się gotowałem w środku, podobnie jak Mulat.
- Mógłbyś
coś jutro powiedzieć swojemu kuzynowi? Kleił się do mnie. – powiedziała.
- Jasne.
Pewnie. Czyli ty mu nie uległaś? Nie zadziałały na Ciebie te jego tricki? –
wesoło spytał Zayn.
- Niee.
Stare teksty, mógłby się trochę postarać. – jęknęła.
- To super.
– wyszczerzył się do niej.
- Chodź
odprowadzę Cię. – wtrąciłem.
- Juls chyba
została w clubie, a nie wzięłam kluczy, więc będę musiała się pokręcić po
mieście. – powiedziała smutno.
- Ty chyba
zwariowałaś?! Jesteś cała zmarznięta. Idziesz do mnie i bez wykrętów. –
spojrzał na nią.
- Nigdzie z
Tobą nie idę. – wzruszyła ramionami.
- Jesteś
pewna? – uśmiechnął się cwaniacko.
- Co ty
kombinujesz? – spytała podejrzliwie.
- Nic. –
podszedł i przerzucił ją przez ramię.
- Zabieram
się z wami. – dorzuciłem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej. Tutaj Ms. Horan i bardzo wam dziękuję za komentarze i tyle odwiedzin. To dla nas bardzo ważne. Jeśli podoba wam się ten blog polecajcie go. ;) Mi osobiście ten rozdział średnio się podoba. Po prostu mamy lepsze.:) Jeśli czytacie tego bloga komentujcie, możecie napisać tylko kilka słów. Nie wybrzydzamy ;)
Już w poniedziałek kolejny rozdział. ;)
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^
6 komentarzy:
No co mogę powiedzieć ???;)
Z zainteresowaniem śledzę Wasz blog...uważam,że jest genialny a Wy macie talent pisarski :)
Życzę kolejnych udanych rozdziałów !
Witam, na moim blogu nowy rozdział :) Zapraszam serdecznie Emily <3 http://lookingforlifewithoutemotions.blogspot.com/ + obs.
Super opowiadanie czekam na kolejne części ( mój twitter @oliwia525 )
nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D pozdrawiam :)
Extra rozdział, słów mi zaczyna braknąć i już sama nie wiem co pisać, więc napiszę tylko: SUPER!!!
Hhaha, kocham Wasze opowiadanie :D
W wolnej chwili zapraszam do mnie: http://stories-about-1-direction.blogspot.com/
Prześlij komentarz