...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

piątek, 8 czerwca 2012

Rozdział 19 - "Is your heart taken Is there somebody else on your mind I’m so sorry, I’m so confused just"


*** Oczami Julie ***

- Nie chcemy tu awanturników. – rzekł ochroniarz. 
- Yyy…. Dobrze. Ale co mnie to obchodzi? To nie moja sprawa. Co to ma wspólnego ze mną?  Mogę wejść?- spytałam lekko wkurzona. 
- Mówię przecież, że nie chcemy tu awanturników. – podniósł głos.
- A co ja niby jestem? – uniosłam brew a on skinął głową. – To jest jakiś żart?! A może ukryta kamera?! – dodałam.
- Nie. Spadaj mała. – prychnął.      
- Że co?! Za kogo ty się gościu uważasz?! Tam jest mój przyjaciel! Musze tam wejść! – krzyknęłam. On tylko zaśmiał się.
- Co to ma być ?! Zapłaciłam za bilet więc chyba mam prawo wejść ! – wrzeszczałam.
- Pijanych nie wpuszczamy. – odparł spokojnie goryl.
- Że co?! – już miałam rzucić się z pięściami na gościa, ale ktoś mnie powstrzymał, łapiąc mnie w pasie. Gwałtownie się obróciłam i ukazał się moim oczom Niall.
- Aaa… To o tym chciał powiedzieć Zayn. Głupia, głupia. – skarciłam się w myśli. 
- Hej. – powiedział blondas posyłając mi uśmiech.
Ja tylko się skrzywiłam i powiedziałam:
- Co ty tu robisz? Mam już tego dość ! Czy ty za mną łazisz?! Odczep się ode mnie!
- Spokojnie. Nie rób scen i graj ze mną. – powiedział obejmując mnie i udając się w stronę drzwi. Próbowałam się wyrwać z jego objęć, ale było naprawdę trudno. Poczułam zapach jego perfum. To sprawiło, że się prawie rozpłynęłam. Z innego świata wyrwał mnie głos Horana, który był skierowany do goryla.
- Siema stary. Kupe lat. Wpuścisz mnie i tą laskę do środka?
- Wow. Niall. Siemano stary. Ty możesz wejść, ale ona……. – zawahał się . -No dobra wchodźcie, ale ty bierzesz za nią odpowiedzialność. – powiedział w końcu przepuszczając nas.
O matko. Ale się wkręciłam. Gdy tylko znikliśmy z zasięgu wzroku ochroniarza natychmiast odsunęłam się od niebieskookiego.
- Co to miało być? – spytałam wkurzona.
- No pomogłem Ci. W takich chwilach mówi się dziękuje. – posłał mi ten swój cudowny uśmiech. 
- Ta, jasne. Po tym co mi zrobiłeś? Spadaj koleś. – odparłam udając się w stronę Chrisa, który siedział przy barze.
Nie mam pojęcia, czy ten idiota coś jeszcze mówił, bo muzyka zagłuszyła wszystko. Usiadłam koło Watsona i uniosłam w górę dwa palce. Prawie natychmiastowo barman podał mi dwa kieliszki. Sięgnęłam po pierwszy i za jednym razem wypiłam całą zawartość. Później powtórzyłam tą czynność jeszcze raz.
- Julie. Co się stało? Wszystko okey? – spytał zaniepokojony Brunet.
- No jasne. A co ma być? – powiedziałam lekko chwiejąc się na stołku. 
- Em.. Nie chcę nic mówić, ale wszyscy z 1D tutaj są. – rzekł pokazując na idących Louisa i Liama. 
- Matko, jeszcze tego brakuje ! – warknęłam obracając się ze sztucznym uśmiechem.
- Siema Julie. – wrzasnął Tommo, podlatując do mnie i mocno mnie przytulając. 
- Siema kochanie ty moje. – uśmiechnęłam się nie wiedząc co mówię.
- Yy.. Julie wszystko okey? – zapytał zaniepokojony Payne.
- No jasne mój ty Duddy. – parsknęłam śmiechem.
- Nic jej nie jest tylko trochę za dużo wypiła. Nie wiem dlaczego. Nigdy się nie upijała. - powiedział podtrzymujący mnie Chris.
- Widziałaś się z Niallem? – spytał niepewnie Tomlinson.
 Spuściłam tylko wzrok, nie przestając się śmiać. Teraz miałam wszystko gdzieś. Nie chciałam żeby ktokolwiek psuł mi humor.
- Ale zamulacie. Sory. Mam zamiar korzystać z życia. Więc nara. Aaa i powiedzcie swojemu przyjacielowi, hm…jak on miał na imię? Niall? Tak, tak Niall ! A więc powiedzcie mu, żeby się ode mnie odczepił. – wyrzuciłam z siebie, ciągnąc Chrisa na parkiet. 
- O co chodzi? Julie, proszę powiedz mi. – wypytywał chłopak.
- Nie psuj mi zabawy ok? Tańcz a nie gadaj. – prychnęłam, po czym DJ  puścił piosenkę „International love”.
Złapałam Bruneta za koszulę i tańczyłam wokół niego. Był nieco zaskoczony, ale raczej mu to nie przeszkadzało. Raczej był mile zaskoczony, co mnie strasznie rozbawiło. Szumiało mi lekko w głowie. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i tańczyliśmy, można określić to jako „niegrzeczny taniec”. Nasze ciała ocierały się o siebie,  tak jak wcześniej Meg i Justina. Teraz nie widziałam nikogo oprócz nas. Inni nie byli ważni. W końcu zorientowałam się, że ludzie wokół nas zrobili kółko, a my byliśmy „gwiazdami”? Nie powiem odstawiliśmy kawał choreografii. Chris był lekko zmieszany, ale zaraz spodobało mu się bycie w centrum uwagi. Tańczyliśmy jeszcze odważniej niż wcześniej. Tylko czy da rady odważniej? Najwyraźniej tak. Przejechałam moją ręką po jego włosach, a później po jego policzku. Popatrzyłam w jego szaro-zielone oczy i przyłożyłam moje usta do jego. Ludzie zaczęli wydawać okrzyki typu: „uu… gorzko..”itp. Oderwałam się od chłopaka i lekko się uśmiechnęłam. On odwzajemnił się tym samym.
- Może pójdziemy się coś napić? – spytał zadowolony.
- Jasne. Spoko. – powiedziałam, a on wziął mnie za rękę. To było dosyć dziwne, ale co tam.  Udaliśmy się do baru.
- Dla pani proszę drinka bezalkoholowego, a dla mnie setke. – zwrócił się do barmana. 
- Że co? Ja poproszę Pina Colad’e. – prychnęłam.
- Jesteś tego pewna? Już dużo wypiłaś? – zbulwersował się, a ja sparaliżowałam go wzrokiem. – Dobra  jak chcesz. – zrezygnował. Siedzieliśmy przy jednym ze stoliku i śmialiśmy się z nowo poznanymi znajomymi – Kate i Mark. Zdeklarowałam się iść po kolejne napoje. Skierowałam, się ponownie do barmana. Niestety musiałam poczekać bo było bardzo dużo zamówień. Usiadłam więc na wysokim stołku i stukając palcami w blat, czekałam. Byłam już nieźle zmęczona bo dochodziła już chyba… Dobra nie będę tu zmyślać, bo nie wiem. Nic nie kojarzę. Alkohol sprawił się bardzo dobrze. Poczułam, że ktoś cały czas się na mnie patrzy. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam… No zgadnijcie kogo? Oczywiście Horana. Do cholery czy on mnie szpieguje? Zwróciłam oczy ku górze.
- Robisz mi na złość? – spytał.
- O co Ci chodzi?! -  warknęłam.
- Chcesz się na mnie zemścić, poprzez obściskiwanie się z tym palantem? – spojrzał na Chrisa.
- Po pierwsze to nie twoja sprawa. Po drugie odwal się koleś! – wydarłam się.
- Matko ty jesteś kompletnie pijana. Odprowadzę Cię do domu. – najprawdopodobniej zmartwił się. 
- A dajcie mi wszyscy święty spokój ! Czego wy wszyscy chcecie ode mnie?! Mogłeś panować nad swoimi słowami. Wtedy wszystko było by okey ! Może udało by mi się zapomnieć, gdybyś nie pokazywał mi się na oczy i przestał napadać moich znajomych ! Tak mówię o Grześku ! Zostaw mnie w spokoju ! Nie istniejesz już w moim świecie ! Ile razy mam Ci to powtarzać?! – wrzeszczałam, a po moim policzku spłynęły pojedyncze łzy.
Horan stał jak wryty. Otworzył usta, ale nie udało mu się wydusić z siebie słowa. Był zaskoczony. Barman podał mi w końcu upragnione zamówienie. Duszkiem wypiłam napój. Później podeszłam do Chrisa i poprosiłam go, abyśmy poszli do domu. Zamówiliśmy taksówkę i już po jakiś piętnastu minutach byłam w mojej ukochanej willi. Stanęłam przed drzwiami, ale nie mogłam włożyć klucza do dziurki. Watson uśmiechnął się tylko do mnie, wyminął mnie i otworzył je.
- Wejdziesz? Nie chcę być sama. – poprosiłam. 
 - No dobra. Niech będzie. – westchnął…

***Oczami Justina***

Jaki ze mnie debil ! Przecież dobrze wiem, że Meg nie lubi, kiedy dochodzi do bójek z jej powodu. W sumie to mogłem jakoś podpuścić Zayna, żeby to on zaczął. Ale nie ! Jak zwykle muszę być mądrzejszy. Z kim ona w ogóle poszła do domu? Nawet tego kolesia nie znam i tak po prostu ją puściłem. Może to brat Zayna? Był do niego trochę podobny. Ciemniejsza karnacja, czekoladowe oczy. Mulat stał w tym samym miejscu i patrzył na mnie wkurzony.
– O co chodzi? – spytałem z pretensją w głosie.
Spuścił głowę… Chyba o czymś myślał. Za chwilę ją uniósł. Czy on płacze? Ale dlaczego? Usiadł na kancie chodnika przy ulicy i skulił się jak niewinny pies. Zrobiło mi się go trochę żal. Może on wcale nie jest taki zły? Dosiadłem się do niego i powiedziałem:
- Co jest? Co się stało? – usłyszałem dalsze łkanie.
- Kocham ją. Cholernie ją kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Dość, że Harry stoi mi na przeszkodzie to jeszcze teraz ty się zjawiłeś. Widziałem jak się całowaliście. Nawet nie wiesz jaki to ogromny ból. – wyżalił się.
– Wiem, dobrze znam to uczucie. Co ja mam powiedzieć? Znam ją kilka lat i od razu się w niej zakochałem. Dopiero teraz udało mi się do niej zbliżyć, a tutaj ona nagle poznaje One Direction. Wiesz jaki to widok, gdy siedzę z nią w parku, a nagle do nas dosiada się chłopak jej marzeń i ją podrywa? Nie wiesz?! To nie mów, że to jest trudno. – odparłem.
– Czekaj, czekaj. Jaki związek z palantem?
- Przez ponad miesiąc była z Mattem. W ogóle jej nie szanował. Kręcił z każdą. Domyśl się po co chodził z Meg. – odpowiedziałem szczerze.
– Nie bardzo rozumiem. – skrzywił się.
– Chciał ją zaciągnąć do łóżka ! – spojrzałem na niego.
– Co?! Ale tego nie zrobiła? – wyraźnie się zdenerwował.
– Spokojnie. Nie jest taka. Z tego co mi mówiła to wygarnęła mu, że jest zwykłym dupkiem. Po paru dniach nagle zaczął ją „szczerze kochać”. Rzucił wszystkie dziewczyny i starał się o Megan. Boję się, że Matt wróci kiedyś do Londynu, a wtedy Szatynka mu ulegnie. To była jej największa miłość. – wyżaliłem się.
– No to trzeba sprawić, żeby nie wrócił. Wystarczy, że  my rywalizujemy ze sobą i Harrym. Czwarty zawodnik w grze do niczego potrzebny nie jest. - przytaknąłem mu głową i słabo się do niego uśmiechnąłem.   
– To zgoda? Wybierze tego, którego kocha naprawdę. – Mulat wyciągnął do mnie rękę.
- Jasne to chyba najlepsze rozwiązanie. – uścisnąłem jego dłoń.
- A ten koleś, z którym poszła Meg? Kto to jest? - spytałem.
- To mój kuzyn… Jaawad. – odpowiedział.
- Ale on jest w porządku? – chciałem się upewnić.
- Jest bardzo w porządku ode mnie. – posmutniał. – Tylko on…
- Co on? – przerwałem mu.
- Jeśli mu się spodobała to mamy przerąbane. – skrzywił się.
- A mogę wiedzieć czemu? – zdziwiłem się lekko.
- To prawdziwy Mistrz Filtru. Jest lepszy nawet od Harrego. – odparł po czym przenikliwie na mnie spojrzał.
- I ty ją z nim puściłeś?! – krzyknąłem.
- A co miałem zrobić? Nawet nie pozwoliłbyś mi się do niej zbliżyć, żeby ją przekonać, żeby z nim nie szła. – wymamrotał.
Wtedy Juls przyszła do nas i zaczęła robić nam awanturę. Widać było, że martwiła się o przyjaciółkę, ale gdy wszystko z siebie wyrzuciła, skierowała się na dalszy podbój clubu.
- Chodźmy do Meg.  Na pewno poszli przez park. – wróciłem do wcześniejszej rozmowy.
- I co jej powiesz? – spytał Mulat.
- Nie wiem. Nic. Śledźmy ich. Chcę wiedzieć, że wszystko jest okey.
- Dobra chodźmy. – przekonał się.
Biegliśmy w stronę parku. Zauważyliśmy Meg, która szła boso, a w rękach niesie swoje szpilki. Jawaad obejmował ją ramieniem.
- Standard. - powiedział Mulat.
- Co? – nie wiedziałem o co mu chodzi.
- Zaczął już swoje podchody. – odparł wkurzony.
- Jak to? – spytałem poddenerwowany.
- Już ją przytula. Za chwilę ją będzie chciał pocałować. – zacisnął pięść.
- Jaja sobie robisz ! – krzyknąłem.
- No to patrz. – odparł i wskazał palcem.
Jawaad złapał Meg za podbródek i uniósł jej głowę. Szatynka stała zdezorientowana, aż do pewnego momentu. Kuzyn Zayna pocałował ją. Malik drgnął, gdyż chciał chyba biec do nich, ale się powstrzymał. Zachowanie dziewczyny bardzo nas zaskoczyło. Odepchnęła go na długość ręki i uderzyła go z otwartej dłoni w policzek. Popatrzyliśmy na siebie zdziwieni i nie wiedzieć dlaczego, uradowani przybiliśmy sobie „piątkę”.  Nie wiedzieliśmy co mamy teraz zrobić. Mamy tak dalej ich śledzić czy po prostu im przeszkodzić? Zdecydowanie wybraliśmy tą drugą opcję. Podeszliśmy do nich. Meg popatrzyła na mnie ze złością, podobnie jak na Zayna.
- Przepraszam. – powiedzieliśmy równo.
Ona tylko zaśmiała się cicho pod nosem i zaraz spojrzała na nas.
- Mogliście nie doprowadzać do NASTĘPNEJ bójki? – podkreśliła jedno słowo i znacząco spojrzała na Mulata.
- Jesteś cała zmarznięta. Odprowadzę Cię do domu. Na jeden wieczór zapomnij o tym co złe. Od rana znowu będziesz mogła się na mnie gniewać. – uśmiechnął się.
- Chyba żartujesz. Ja ją odprowadzę.
- Nie. Ja ! – podniósł głos Malik.
- Ekhm… - chrząknęła dziewczyna.
- Sory. – powiedziałem.
- To się więcej nie powtórzy. – odparł Zayn.
- To ja uciekam. – odezwał się Jawaad. – Pa. – cmoknął Szatynkę w policzek.
Ona się skrzywiła. Nie lubiła go, a ja się gotowałem w środku, podobnie jak Mulat.
- Mógłbyś coś jutro powiedzieć swojemu kuzynowi? Kleił się do mnie. – powiedziała.
- Jasne. Pewnie. Czyli ty mu nie uległaś? Nie zadziałały na Ciebie te jego tricki? – wesoło spytał Zayn.
- Niee. Stare teksty, mógłby się trochę postarać. – jęknęła.
- To super. – wyszczerzył się do niej.
- Chodź odprowadzę Cię. – wtrąciłem.
- Juls chyba została w clubie, a nie wzięłam kluczy, więc będę musiała się pokręcić po mieście. – powiedziała smutno.
- Ty chyba zwariowałaś?! Jesteś cała zmarznięta. Idziesz do mnie i bez wykrętów. – spojrzał na nią.
- Nigdzie z Tobą nie idę. – wzruszyła ramionami.
- Jesteś pewna? – uśmiechnął się cwaniacko.
- Co ty kombinujesz? – spytała podejrzliwie.
- Nic. – podszedł i przerzucił ją przez ramię.
- Zabieram się z wami. – dorzuciłem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Hej. Tutaj Ms. Horan i bardzo wam dziękuję za komentarze i tyle odwiedzin. To dla nas bardzo ważne. Jeśli podoba wam się ten blog polecajcie go. ;) Mi osobiście ten rozdział średnio się podoba. Po prostu mamy lepsze.:) Jeśli czytacie tego bloga komentujcie, możecie napisać tylko kilka słów. Nie wybrzydzamy ;)
Już w poniedziałek kolejny rozdział. ;)

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

No co mogę powiedzieć ???;)
Z zainteresowaniem śledzę Wasz blog...uważam,że jest genialny a Wy macie talent pisarski :)
Życzę kolejnych udanych rozdziałów !

cassie. pisze...

Witam, na moim blogu nowy rozdział :) Zapraszam serdecznie Emily <3 http://lookingforlifewithoutemotions.blogspot.com/ + obs.

Me pisze...

Super opowiadanie czekam na kolejne części ( mój twitter @oliwia525 )

Wiki41413 end Ruda18 pisze...

nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D pozdrawiam :)

Juka pisze...

Extra rozdział, słów mi zaczyna braknąć i już sama nie wiem co pisać, więc napiszę tylko: SUPER!!!

Unknown pisze...

Hhaha, kocham Wasze opowiadanie :D
W wolnej chwili zapraszam do mnie: http://stories-about-1-direction.blogspot.com/