...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

piątek, 15 czerwca 2012

Rozdział 21 - " Some are like water, some are like the heat, Some are a melody and some are the beat, Sooner or later they all will be gone, Why don't they stay young? "


***Oczami Zayna***

Bez zastanowienia wybiegłem za nią. Zatrzymałem się w drzwiach i krzyknąłem jej imię.  Meg stała jeszcze u mnie przy furtce i była przerażona. Popatrzyła na jakiegoś obcego mężczyznę w czarnym płaszczu, który był po drugiej stronie ulicy i ją obserwował. Szatynka pędem wróciła do środka. Z hukiem zamknęła drzwi i nerwowo zaczęła zamykać je na klucz. Była cała roztrzęsiona. Nie wiedziałem co o tym myśleć. O dziwo, ona mocno wtuliła się we mnie.
– Kto to był? – spytałem.
– Niee… Ja… Nieważne… - wypowiedziała z trudem.
Dlaczego tak wystraszyła się tego mężczyzny? Nie pozwolę, żeby ktoś ją skrzywdził. Musze dowiedzieć się kim jest ten facet. Zaprowadziłem ją do swojego pokoju. Natychmiast się położyła do łóżka i zasnęła. Przykucnąłem przy niej i odgarnąłem kosmyki włosów z jej twarzy. Lekko cmoknąłem ją w policzek, po czym wziąłem jakiś koc i skierowałem się na kanapę w salonie.

***Oczami Meg***

Rano obudziły mnie jakieś męskie krzyki z dołu. Trochę to dziwne. Skąd u mnie w domu mieliby się wziąć faceci? Chyba aż tak nie zabalowałam? Otworzyłam oczy i rozglądnęłam się wkoło. Chwila, chwila. Przecież to nie mój pokój. Czerwono-czarne ściany, plazma, wygodne i mega duże łóżko, w którym właśnie leżałam. Tak zdecydowanie nie byłam u siebie. W tym momencie wszystko sobie przypomniałam, cały wieczór i noc. W końcu jakoś się ogarnęłam i wstałam. Zbiegłam boso po schodach, w ręce trzymając szpilki. Widok, który zastałam, był naprawdę dziwny. Chłopcy chyba mieli fazę głupawki. Niall gonił Harrego z prostownicą w ręce. Liam leżał na podłodze i przepraszał ją za naruszenie jej powierzchni, a Lou gadał z duża marchewką, którą nazwał Margaret. Jedynie Zayn zatrzymał resztki godności. Właśnie nucąc coś pod nosem, skończył robić śniadanie.
- Hej – powiedziałam niepewnie.
Malik szeroko się uśmiechnął i mi pomachał, a Liam, gdy tylko mnie zobaczył podniósł się z ziemi i krzyknął:
- Dobra! Chłopaki ogarnijcie się! Kobieta w pomieszczeniu! Harry załóż spodnie!
Zaśmiałam się pod nosem. Oni są serio nienormalni – pomyślałam. Styles natychmiast znalazł się koło mnie i objął ramieniem. Zaczął prowadzić mnie do stołu, a przy okazji szepnął:
- U nas jest tak codziennie. PRZYZWYCZAJAJ SIĘ ! – zaakcentował dwa ostatnie słowa.
- Sugerujesz coś? – spytałam zdzwiona, po czym wytknęłam język.
- Możliwe – wyszczerzył się i cmoknął w policzek.
Usiadłam na krześle pomiędzy Harrym, a Zaynem i zabrałam się za naleśniki. Malik przez cały posiłek zamiast zająć się jedzeniem, patrzył wkurzony na Stylesa. No i znowu się zaczyna !  - pomyślałam i przewróciłam oczami. Wszyscy na mnie dziwnie popatrzyli.
- Coś nie tak? – odezwał się Lou.
- Yyy… Wszystko okey. – uśmiechnęłam się.
- Na pewno ? – spytał z troską Mulat.
- Tak.
Po skończonym śniadaniu wzięłam się za sprzątanie stołu i mycie naczyń. Chłopcy nalegali, żebym tego nie robiła, gdyż jestem gościem, ale ja się nie zgodziłam. W końcu w pewnym sensie to jakieś podziękowanie za przenocowanie w ich domu.
- Możemy na słówko? – koło mnie pojawił się Malik.
- Pewnie. – odłożyłam ścierkę i odeszliśmy kilka metrów dalej, aby reszta nam nie przeszkadzała.
- Po pierwsze, nie podoba mi się to, że Harry Cię przytula. – wyżalił się.
No nie. On ma zamiar teraz dyrygować całym moim życiem? O nie ! Nie będzie tak łatwo ! Już miałam wybuchnąć, ale na szczęście się uspokoiłam.
- Przecież dobrze wiesz, że Loczek to tylko kolega. Ja spotykam się z Justinem, zapomniałeś? – posłałam mu nieprzyjemne spojrzenie.
- Taa… Niestety… - burknął.
Nic nie odpowiedziałam. Staliśmy tak w ciszy dopóki chłopak nie powiedział:
- Druga sprawa…
- Jaka? – spytałam zdzwiona.
- Czemu byłaś wczoraj taka przerażona, gdy zobaczyłaś jakiegoś mężczyznę? Przecież wiesz, że przy mnie możesz być bezpieczna!
- Słuchaj Zayn. To nie Twoja sprawa. Sama  się tym zajmę. – zaczęłam kierować się do wyjścia, ale on złapał mnie za rękę.
- Coś Ci grozi? – milczałam, unikając jego wzroku. – No powiedz mi ! – dodał lekko zdezorientowany.
Wyrwałam dłoń z jego uścisku i wyszłam z domu…

***Oczami Julie***
„Otworzyły się drzwi. Do mojego domu weszła piękna kobieta, o długich, lekko falujących, rudych włosach. Była bardzo podobna do... Do mnie?
-Mama?                                                   
- Córeczko. – podeszła i mocno mnie przytuliła.
– Mamo. Tak bardzo za Tobą tęskniłam. – nie puszczałam jej z objęć.
- Co u Ciebie słychać? – spytała troskliwie.
- U mnie tak sobie. Nie wiem co robić. Jest dwóch chłopaków. Jeden Irlandczyk. Myślałam, że to właśnie ten, ale strasznie mnie zranił i zawiódł. Drugi natomiast jest przyjacielem Irish Boya. Jest taki słodki i romantyczny. Wyznał mi nawet miłość. Mamo, moje serce jest rozerwane. Kogo wybrać? Co ja mam zrobić?
- Kochanie. Kiedy czekała mnie trudna decyzja, zawsze szukałam spokojnego miejsca i próbowałam słuchać głosu serca. Ty też tak zrób, a na pewno nie będziesz żałować swojej decyzji.
Wtedy do pokoju wszedł jakiś mężczyzna z dzieckiem na rękach. Matka podeszła do niego i wzięła chłopczyka. Ucałowała go i udała się w kierunku drzwi wyjściowych.
- Mamo ! Gdzie idziesz?! Nie zostawiaj mnie! – krzyczałam łapiąc ją za dłoń, którą mocno ścisnęłam. Ona odwróciła się, wyswobodziła się z mojego uścisku, lekko się uśmiechnęła do mnie i wraz z mężczyzną wyszła. Wołałam ją jednocześnie płacząc, ale nikt mnie nie słyszał.”


Otworzyłam oczy i popatrzyłam w sufit. Co noc miewałam takie sny. Sny o matce. Zostawiła mnie. Założyła nową rodzinę, a mnie ma w nosie. Mam do niej wielki żal. Kiedy jej najbardziej potrzebowałam opuściła nas. Mimo to dalej bardzo ją kocham, ale nie chciałabym jej spotkać. Nie potrafiłabym jej wybaczyć. Nie potrzebuję nikogo litości. Sama sobie dobrze radze.
Nagle z bitwy moich myśli wyrwał mnie czyiś dotyk. Ktoś objął mnie i mruczał coś pod nosem. Leżałam jak sparaliżowana. Ale po kilku chwilach rozum wrócił do mnie i zaczęłam krzyczeć. Co ja mówię, ja się darłam i wstałam z łóżka jak poparzona. Dopiero za kilka sekund poczułam ból, rozsadzający moją głowę i szybko się za nią złapałam. W mojej beżowej, atłasowej pościeli leżał…
- Chris?! Co ty tu robisz?! Nawet nie wiesz jak mnie przestraszyłeś ! – podniosłam głos.
- Spokojnie. Uspokój się. Nic, po prostu kiedy wczoraj zasnęłaś zaniosłem Cię do łóżka i położyłem się koło Ciebie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. - uśmiechnął się po czym podobnie jak ja złapał się za głowę.
- Ha ha. Ciebie też boli? – wybuchłam śmiechem.
- Tak, ale na pewno nie aż tak jak Ciebie. Nieźle wczoraj zabalowałaś. – rzucił chłopak.
No tak dopiero teraz sobie wszystko przypomniałam. Wczoraj była impreza w jednym z najlepszych clubów. Hm… Pamiętam Igora, Meg, która wybiegła z lokalu, Malika i… Nialla, kiedy spotkałam go przed clubem. Późniejsze wydarzenia to totalna pustka. Ciekawe, czy czegoś nie przeskrobałam. Muszę się zapytać Chrisa co się stało. Ale to może później.
- Idę po aspirynę czy coś. Przynieść Ci? – spytałam.
- Jasne, dzięki. A ja jeśli pozwolisz wezmę krótki prysznic. – postanowił przyjaciel.
Ja tylko przytaknęłam głową, dałam ręcznik chłopakowi i skierowałam się na dół. Po drodze zaglądnęłam do pokoju Meg. Zastałam tam tylko bałagan, który najprawdopodobniej powstał w wyniku przygotowań na imprezę. Ciekawe gdzie ona jest. Mam nadzieje, że nic się jej nie stało. Zeszłam na parter. Otworzyłam szafkę z lekami i cudem znalazłam coś w rodzaju aspiryny.
- Nigdy więcej alkoholu. – powiedziałam do siebie.
Otworzyłam okno kuchenne, aby poranne, a raczej południowe słońce mogło rozświetlić pomieszczenie. No, od razu lepiej. W tej chwili weszła Meg.  Zamknęła szybko drzwi na klucz i opierając się o nie próbowała złapać oddech.
- Megan? Wszystko okey? – spytałam niepewnie.
- O Juls. Jesteś? Em.. tak wszystko w porządku. Zrobiłam sobie poranny jogging.
- Jogging? Wyglądasz tak jakby ktoś Cię gonił. – zażartowałam, a ona zrobiła dziwną minę.
- Ha ha. – zaśmiała się sztucznie.
- Czy ja o czymś nie wiem ? – dopytywałam zaciekawiona.
- Nie.. Wszystko okey, a tak w ogóle..- przerwała bo na schodach stanął Chris w samym ręczniku. – A czy ty mi o czymś nie zapomniałaś powiedzieć?- dodała wybuchając śmiechem. Lekko się zmieszałam, ale zaraz zrobiłam to samo co przyjaciółka. Chłopak stał lekko zdezorientowany, ale później się uśmiechnął i powiedział:
- Tak kochanie. Nie powiedziałaś nic Meg? – podszedł do mnie i objął mnie.
Zrozumiałam, o co chodzi więc wtuliłam się w niego i zaczęłam razem z nim odgrywać przezabawną scenkę.
- Jeszcze nie mój misiaczku. Przecież dobrze wiesz, że nikt miał nie wiedzieć o naszym „romansie” – wyrzuciłam z siebie teatralnie.
- Ja może pójdę się przebrać. Nie mogę rozmawiać o naszej przyszłości w takim stanie. – dorzucił po czym cała nasza trójka wybuchła niepohamowanym śmiechem.
Ja razem z przyjaciółką usiadłyśmy na kanapie próbując się uspokoić, a Chris udał się na górę.
- Powinnaś do tego wrócić. – powiedziała szatynka.
- Proszę Cię. Nie wracajmy do czasów podstawówki i gimnazjum. – powiedziałam, po czym włączyłam telewizor.
- Jak chcesz. – wybąkała Meg z udawanym fochem.
- Nie jesteś przypadkiem głodna? – spytałam zmieniając temat.
- Ha ha. Wiecznie głodna Juls. – wyszczerzyła się. – Nie dzięki. Jadłam już u chłopaków.– dodała.
- U chłopaków? – spytałam zdezorientowana.
- Em.. No tak bo wiesz… - kręciła. – Bo zapomniałam kluczy, więc Zayn mnie zaprosił do siebie.
- Aha… Dobrze wiedzieć – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Daj mu szanse. On naprawdę żałuje… – powiedziała Szatynka.
- Idę coś przyszykować. – zmieniłam temat wstając ze sofy. Wtedy poczułam ból w mojej głowie.
- O kac dał o sobie znać? – zaśmiała się.
- Nigdy więcej alkoholu. – wymamrotałam – I… nie śmiej się ze mnie ! – rzuciłam wchodząc do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej ser feta. Umyłam i pokroiłam pomidory, po czym ładnie ułożyłam je na talerzu. Na to ser i do dekoracji listek bazylii. Wszystko polałam oliwą i gotowe. Pokroiłam chleb i zrobiłam herbatę. Wszystko położyłam na stole. W tym czasie z góry zszedł Chris.
- O już jesteś? Może zjesz śniadanie? – spytałam.
- Nie dzięki. W domu będą się o mnie martwić. Zdzwonimy się okay? – powiedział ubierając buty.
- Yhm. Jasne. To pa. – podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek. On wyraźnie był tym ucieszony.
- Pa – rzucił na pożegnanie.
Ja oczywiście wróciłam do mojego posiłku. Po skonsumowaniu posprzątałam i poszłam na górę, zostawiając Meg, która oglądała MTV. Rzuciłam się na łóżko i sięgnęłam po mojego laptopa. W sumie dawno na niego nie wchodziłam. Weszłam na Facebook’a i odpisałam moim znajomym z Polskim. Okazało się, że kilka moich dawnych przyjaciół zmieniło swoje statusy. Wiele mnie ominęło. Weszłam na twittera, ale szybko zeszłam bo nic na nim ciekawego nie było. Postanowiłam włączyć muzykę i popatrzyć na jakieś strony plotkarskie. Uwielbiałam czytać nowinki o gwiazdach. Weszłam na jedną z takich stron i zaczęłam przeglądać artykuły. Ktoś się z kimś zaręczył blaa bla bla…. Ktoś miał wypadek bla bla bla…. Przeglądałam znudzona kolejne bzdurne wiadomości. Nagle moim oczom ukazał się wielki czerwony nagłówek, który brzmiał mniej więcej tak : „ Sensacja ! Niall Horan zazdrosny o dziewczyne?”. Zaciekawiło mnie to więc szybko kliknęłam na podany link. Zaczęłam czytać artykuł:

„ Ostatnio nasz młody gwiazdor, bożyszcz nastolatek spotkał chyba swoją miłość życia. Nieznajoma wprowadziła niezły zamęt w życiu jednego z członków One Direction. Niall zmienił się nie do poznania. Z zazdrości pobił jakiegoś chłopaka. Czy przez to straci fanów? Co się dzieje z ulubieńcem dziewczyn?” 

Wytrzeszczyłam oczy. Pod artykułem znalazły się zdjęcia sprzed kilku dni. Na jednym z nich byłam ja z Grześkiem, a w tle idący w naszą stronę Horan. Na kolejnym ja i blondyn całujący się. Ostatnie zdjęcie pokazywało jak Niall bije mojego eks. Co się do cholery dzieje ? Nie miałam pojęcia, że oni się przeze mnie pobili ! Tego już za wiele ! Wyciągnęłam mój telefon spod poduszki i wybrałam numer.
- Niall?! – krzyknęłam.
- Julie. Jak się cieszę, że zadzwoniłaś. Myślałem, że się nigdy do mnie już nie odezwiesz. – uradował się niebieskooki.
- I dobrze myślałeś! Co to za akcja z Grześkiem w parku?! Biliście się?! Porąbało was?! Dzięki Tobie moje zdjęcia latają po całym Internecie! Jesteś z siebie dumny?! Nigdy nie pokazuj mi się na oczy! Nigdy, rozumiesz?! Nie chce Cię znać! Dzięki Tobie mam spieprzone życie ! Zadowolony?! – wrzeszczałam do słuchawki.
- Julie ja Ci wszystko wyjaśnie… - próbował się bronić, ale ja się rozłączyłam i rzuciłam komórkę na ziemie.  Odłożyłam laptopa i biorąc poduszkę do ręki, próbowałam pozbierać myśli…

***Oczami Meg***

Siedziałam w salonie na kanapie i bezmyślnie wgapiałam się w ekran telewizora. Właśnie leciał teledysk do piosenki „ Whistle” – Flo Ridy na MTV. Rzadko brało mnie na głębokie przemyślenia, ale teraz była ta chwila. Cały czas w mojej głowie, krążyło jedno pytanie. Skąd wiedział, że jestem u Malika? Gdy wyleciałam z domu chłopaków i zobaczyłam go po drugiej stronie ulicy, to kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić. Najgorsze, że w jego ręku widziałam coś błyszczącego, Coś co przypominało nóż. To dlatego byłam taka roztrzęsiona. Chyba będę musiała o tym powiedzieć Juls. Psychicznie wysiadam. Powoli boje się wychodzić na miasto bez Julie lub chłopaków. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dobrze znanej mi melodii. Popatrzyłam na ekran telewizora i nie wiem czemu,  uśmiechnęłam się. Na MTV leciała właśnie piosenka „ One Thing”. No dobra. Muszę przyznać, że teledysk im wyszedł. W ogóle ostatnio wydaje mi się, że coraz bardziej się z nimi związałam. Mam nadzieję, że Juls pogodzi się z Niallem. Przecież on ją tak kocha, a ona tego nie widzi. Ale nie możliwe, żeby tego nie zauważyła. Blondasek za bardzo to okazuje. Zauważyłam poza tym, że Ruda oddaliła się od zespołu. Nie mam pojęcia czemu. Ciekawa jestem jak potoczą się losy moje i chłopaków. Wstałam i skierowałam się do pokoju przyjaciółki. Wymyśliłam genialny plan. Zapukałam lekko w drzwi.
- Wchodź ! – usłyszałam.
Pchnęłam więc lekko drzwi i weszłam do środka. Julie siedziała na łóżku i wyładowywała swoje emocje na rysowniku. Podeszłam więc bliżej i wyrwałam jej wszystko z rąk, a następnie rzuciłam rzeczy na biurko.
- Eeej ! – krzyknęła oburzona.
- Zbieraj się. – chytrze się uśmiechnęłam.
- Co? Ale gdzie? – spytała zdzwiona.
- Zobaczysz.
- Alee…
- Nie gadaj, tylko się rusz. Nie będę na Ciebie cały dzień czekać. – przewróciłam teatralnie oczami, po czym złapałam jej gitarę i zaczęłam się kierować w stronę drzwi.
- A po co Ci to? – wskazała palcem na instrument.
Ja tylko się uśmiechnęłam i wyszłam...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Bardzo dziękujemy za wszystko co dla nas robicie. Jeśli jeszcze nie jesteście informowani o nowych rozdziałach to zostawcie w komentarzu swojego twittera lub numer gg. Mamy bardzo dużo pomysłów na dalsze przygody bohaterów, więc wpadajcie do nas często.

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! :* ^^

7 komentarzy:

Juka pisze...

Co tu dużo pisać...BOmBA!!!, ale moją opinię już znacie, więc tylko pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

:) Ta akcja z chłopakami z zespołu była komiczna !!!
Uwielbiam Wasz blog,gdyż zawsze potrafi poprawić mi humor :*
Dziękuje Wam za to


Pozdrawiam

Unknown pisze...

Hmmm.. ciekawa jestem jak się dalej rozwinie akcja. Czekam na następny rozdział.

Anonimowy pisze...

Suuuuper :D
ciekawa jestem tych nowych wątków :D

Pamii@xD pisze...

mój Twitter @PamelaBalicka zapraszam followujcie mnie

Pamii@xD pisze...

a i zapomniałabym genialny blog lepszego jeszcze nigdy nie czytałam , uzależniłam się od niego i już nie mogę doczekać się środy i nowego rozdziału mam nadzieję że dużo się w nim będzie działo :) ;)

Pamii@xD pisze...

miałam ostatnio ciężkie dni i jakoś weszłam na waszego bloga zaczęłam czytać i po prostu humor mi się od razu poprawił a przy tym uzależniłam się od tego cudownego bloga :) ;)