...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 32 - "Is your heart taken Is there somebody else on your mind I’m so sorry, I’m so confused just tell me am I outta time?"

Bardzo ważne ! Myślimy nad skończeniem tej części bloga. Chcecie następną część ? Po prawej stronie macie ankiete więc głosujcie. 


***Oczami Julie***

Poranne promyki słońca obudziły mnie. Rozglądnęłam się wkoło i zobaczyłam Nialla siedzącego na fotelu, trzymającego w ręce mój skarb.
- Kto to jest Afromental?
- Uważaj bo zniszczysz – wyrwałam mu kartkę z autografami i przypięłam do tablicy korkowej. – To mój ulubiony zespół – wyszczerzyłam się.
- Ulubiony? Czy to nie jest ten co na plakacie?
- Tak to ten. Oni są zaj…., no bardzo fajni – zaśmiałam się.
- No a tak w ogóle to dzień dobry -  chłopak wstał.
- Dzień dobry – pocałowałam blondyna w policzek.
- Nie chce Cię martwić, ale za godzinę powinniśmy wyjechać na lotnisko.
- Że co?! Ja jeszcze nie jestem spakowana – zaczęłam latać po całym pokoju w poszukiwaniu mojej walizki.
- Dasz radę. Ja idę zrobić coś do jedzenia.
- Okay.
Zaczęłam szybko się pakować. Ciuchy, kosmetyczka, książki, laptop, ładowarka…. Ilości rzeczy nie było końca. Wszystko to zajęło mi około 30 min. Wzięłam ciuchy i poszłam się ogarnąć. Poranna toaleta, lekki makijaż i gotowe.
Pół godziny później Meg i Zayn już czekali na nas pod domem. Zabraliśmy wszystkie swoje bagaże, wsiedliśmy do taksówki i skierowaliśmy się na lotnisko. Przeszliśmy przez odprawę, a dwie godziny później zawitaliśmy do Londynu.

***Oczami Nialla***

Odwieźliśmy dziewczyny pod dom, a następnie pojechaliśmy do naszego kompleksu. Dotarłszy na miejsce, wyjęliśmy z Zaynem nasze torby i skierowaliśmy się w kierunku wejścia. Weszliśmy do przedpokoju. Akurat trafiliśmy na rozmowę reszty zespołu z Paulem.
- Musimy coś zrobić, żeby było o was głośniej – powiedział mężczyzna.
- To znaczy co? – spytał Liam.
- Już wam mówię. Bardzo dobrze, że Lou ma dziewczynę. Eleanor pasuje do Ciebie – zwrócił się  do Tommo. – Pasowałoby jeszcze, zrobić kilka ustawek. Myślałem o Niallu i Zaynie.
Wytrzeszczyłem oczy.
- Że co? – krzyknąłem.
- O… Nie słyszałem jak weszliście… – Paul uśmiechnął się do nas.
- Jakie ustawki ? Ja już skończyłem jedną z Perrie – wkurzył się Malik.
- Pasowałoby odnowić tą znajomość.
- Nie ma szans ! Pojechałem po Meg, a ty mi każesz z niej zrezygnować?! Przecież wiesz, że kocham ją !
- Zayn, spokojnie. Wiem, że Meg jest dla Ciebie ważna, ale musisz też pomyśleć o swoich przyjaciołach. Dzięki temu cały zespół skorzysta no i Little Mix też – powiedział menager spokojnym tonem.
- Ale wtedy strace Meg ! Nie rozumiesz tego?!
- Zayn ! To nie ode mnie zależy. To show biznes ! – mężczyzna podniósł głos.
Mulat strasznie się wkurzył. Rzucił torbę o podłogę i wyszedł na piętro do swojego pokoju, przy okazji trzaskając za sobą drzwiami. Ja nadal stałem w tym samym miejscu, próbując zebrać myśli.
- Niall, miałbyś ustawkę z naprawdę super dziewczyną…
- Z Julie? – spytałem próbując zrobić z Paula idiote.
- Nie… Z Sydney. Jest ona modelką – na te słowa Harry z Lou równocześnie zagwizdali, a ja spojrzałem na nich groźnie.
- Nie ! Ja już mam dziewczynę – sprzeciwiłem się.
- To ja odpowiadam za waszą karierę ! Przykro mi, ale nie ma żadnego „ale” ! Potrzebujesz sławy zarówno ty jak i Sydney ! Pójdziecie razem na najbliższą galę ! – rozkazał ochroniarz.
- Chyba śnisz – warknąłem.
- Niall, może faktycznie to nie jest zły pomysł. Co szkodzi spróbować? – włączył się do dyskusji Harry.
- Jak taki jesteś mądry to co ja mam powiedzieć Julie? Hm…? – syknąłem.

***Oczami Meg***

Razem z Juls wróciłyśmy do domu. Ledwo co weszłam do mieszkania, a już pobiegłam do swojego pokoju. Torby położyłam koło szafy, a następnie szybko wskoczyłam na łóżko. Ten lot strasznie mnie wykończył, dlatego mimo , że była godzina 12 to momentalnie zasnęłam. Obudziłam się o 14. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam z niej ciuchy, układając w szafie. Bez zastanowienia wzięłam zimny prysznic, dzięki czemu trochę się rozbudziłam. Nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam włosy i włożyłam na siebie to:




Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Halo ? – odebrałam.
- Cześć mała – usłyszałam Zayna.
- Czemu cały czas mówisz do mnie mała ? – przewróciłam oczami.
- Bo lubię tak do ciebie mówić – zaśmiał się – z resztą nieważne. Masz dzisiaj czas o 20?
- A czemu pytasz ?
- Chciałem cię dzisiaj porwać na mały spacer.
- Spacer ? – zdziwiłam się.
- Tak. Ostatnio spędzamy ze sobą mało czasu – kręcił.
- Co ty gadasz Malik ?! – krzyknęłam rozbawiona – Przecież byłeś ze mną przez 3 dni w Polsce. Mów po co serio chcesz się spotkać.
- Muszę ci coś powiedzieć – przyznał smutno – I to nie będzie dla mnie łatwe. Boję się, że mnie znienawidzisz, ale to będzie trwało tylko pare tygodni – rzekł zrozpaczony.
- Ej Zayn. Wszystko gra ? – spytałam zaniepokojona.
- Spotkaj się ze mną. Proszę – nalegał.
- Jasne. Widzę, że to coś poważnego. To o 20 w parku.
- Nie – zaprotestował –Przyjdę po ciebie. Nie chcę, żebyś sama chodziła jak będzie ciemno.
- Dobra to pa – powiedziałam i rozłączyłam się.
Schowałam komórkę do kieszeni i zbiegłam na dół po schodach. Juls kręciła się gdzieś po kuchni, za to ja wygodnie ułożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Akurat leciał jakiś film akcji.
- I love it – powiedziałam sama do siebie.

***Oczami Julie***

Udałam się do swojego pokoju. Ledwo udało mi się dowlec moją walizkę do sypialni. Stanowczo za dużo rzeczy zabrałam. Postanowiłam wziąć długą, relaksującą, gorącą kąpiel. Wysuszyłam włosy i ubrałam się w :


W tym momencie zadzwonił telefon.
- Hej Julie. W końcu odebrałaś. Co się z Tobą działo? – po drugiej stronie usłyszałam głos Chrisa.
- Hej. No właśnie wróciłam z Polski.
- To znaczy, że teraz jesteś w Londynie? Może poszlibyśmy dzisiaj razem na lunch? – spytał, a ja w tej chwili poczułam głód.
- Jasne. To może w tej restauracji dwie przecznice od mojego domu?
- Pewnie. Będę tam za 20 minut.
- Okay. No to do zobaczenia – cmoknęłam w słuchawkę i się rozłączyłam.
Wskoczyłam pędem do łazienki i poprawiłam makijaż. A następnie wybiegłam z domu, kierując się w wyznaczone miejsce.
Na miejscu byłam po 15 minutach, a w środku czekał już na mnie Chris. Przywitałam się z nim, a następnie usiadłam naprzeciwko niego.
- Jak tam u Ciebie?
- A wszystko w porządku. Wyjazd do Polski mi pomógł – uśmiechnęłam się.
- Znowu uciekłaś ? – chłopak się zaśmiał.
- Tak, potrzebowałam tego.
- A jak tam sprawy z Niallem? – spytał niepewnie.
- Wszystko dobrze, wróciliśmy do siebie – wyszczerzyłam się, a chłopakowi od razu zrzedła mina.
- Mam nadzieje, że Cię nie zrani. Bo będzie miał ze mną do czynienia  – wymusił u siebie uśmiech.
- Nie martw się – wzięłam go za rękę. – Nie zrani mnie.
- Jeśli tak uważasz… – chłopak odsunął swoją dłoń – To co zamawiamy?
- Ja sałatkę grecką i do tego sok.
Lunch upłynął nam w dobrym humorze. Później poszliśmy pospacerować po Londynie, ja za starych czasów. Udaliśmy się pod Big Bena, Tower of London. To miasto chyba nigdy mi się nie znudzi. Ma taki swój magiczny urok. Sądzę, że jest nawet bardziej romantyczne niż Paryż. Po kilku godzinach Chris odprowadził mnie pod dom. Udałam się od razu do mojego pokoju i włączyłam facebooka.
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer ! – darła się Meg.
- Okay ! – odkrzyknęłam.
W tym momencie dostałam SMS’a.

„Hej kochanie ;** Stęskniłem się za Tobą. Widzimy się? Niall. ”

„Jasne tylko o której i gdzie? Julie. Xoxo”

„ U nas w domu za 30 minut. Chłopaki wypożyczyli jakiś fajny film”

„ Dobra ;) Do zobaczenia ;**”

***Oczami Meg***

Zaczęłam oglądać. Film był niesamowity. Chyba najlepszy jaki przykuł moją uwagę w ostatnim czasie.  Gdy już dobiegł końca, wstałam i skierowałam się do kuchni. Ruda chyba była u siebie na górze i rozpakowywała swoje rzeczy. Z resztą nieważne. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam składniki odpowiednie do zrobienia naleśników. Do miski wbiłam jajko, nalałam mleka, wsypałam trochę mąki, a na końcu wszystko zmiksowałam. Kucnęłam, aby z szafki wygrzebać patelnie. Po paru minutach się udało. Wzięłam się za smażenie. Poszło mi dość sprawnie. Gotowe naleśniki posmarowałam nutellą, a następnie ułożyłam na talerzu. Na sam koniec wyciągnęłam z lodówki bitą śmietanę i ozdobiłam nią moją kolacje. Usiadłam do stołu i wszystko wchłonęłam w natychmiastowym tempie. Pozmywałam po sobie i spojrzałam na chaos panujący w kuchni. Jajka porozbijane na podłodze, rozlane mleko na blatach
– Taa cała ja – pomyślałam.
Chwyciłam do ręki ściereczki i sprawnie ogarnęłam pomieszczenie. Spojrzałam na zegarek, wiszący w kuchni. Była 19:55, więc Zayn lada moment miał tu być. Pobiegłam szybko na górę i wleciałam pędem do łazienki. Poprawiłam lekko makijaż i przeczesałam ręką włosy. Wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Przechodząc obok pokoju Juls krzyknęłam:
- Julie wychodzę z Malikiem na spacer.
- Okay – odkrzyknęła.
Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi.
- Hej – cmoknęłam go w policzek, tym samym się z nim witając.
- I jak gotowa ? – wyszczerzył się.
- Tak.
Wyszliśmy za furtkę i skierowaliśmy się w stronę parku.

***Oczami Julie***

Miałam tylko pół godziny do wyjścia, więc poszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. Całe szczęście mój makijaż nie był tak bardzo zniszczony, więc zostawiłam go w takim stanie. Zeszłam na dół i ubrałam trampki. Postanowiłam nie wzywać taksówki tylko iść pieszo. Po 20 minutach doszłam do willi chłopaków. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi się uchyliły, a za nimi stał Liam. Gdy mnie zobaczył, zmieszał się lekko, a po chwili uśmiechnął.
- Hej – pocałowałam go w policzek.
- Siemka – wyszczerzył się. – Wchodź.
Weszłam do środka. W domu jak zwykle były tłumy.
- O Julie przyszła – Lou podbiegł do mnie i mocno przytulił, że prawie się wywaliłam.
- Lou, też się cieszę, że Cię widzę, ale możesz mnie tak nie ściskać? – zaśmiałam się.
- No właśnie. She’s mine !!! – wybuchnął śmiechem Niall. – Cześć piękna – Horan podszedł do mnie.
- Cześć kochanie – cmoknęłam go w usta.
Później przywitałam się z Harrym. Wtedy do kuchni weszła jakaś brunetka.
- A no właśnie Julie, poznaj Eleanor, moją dziewczynę.
- O hej. Miło mi Cię poznać. Lou baaaaaaaaaaaaardzo dużo o Tobie mówił – spojrzałam w tej chwili na zarumienionego Tommo.
- A właśnie. Pożyczyliśmy jakiś horror. Może oglądniemy? – tym razem odezwał się Liam.
- Horror? Nieee…. – obie z Elką nie byłyśmy z tego zbyt zadowolone.
- Ej nie pękajcie – zaśmiał się Harry i w tej chwili dostał kuksańca ode mnie.
- To bolało.
- Bo miało – wytknęłam język i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ej zadzwonię po nasze gołąbeczki okay? – tym razem odezwał się Lou.
- No raczej, a my zrobimy frytki – wyszczerzył się Horan.
Poszliśmy więc razem z El do kuchni i zaczęliśmy przygotowywanie. Chipsy, cola, soki, popcorn, frytki, żelki…
- Oszaleliście? Kto to wszystko zje? – Harry wszedł to pomieszczenia.
- No zgadnij – odezwałam się, zerkając znacząco na Nialla.
- Oka-ay.
Porozkładaliśmy jedzenie na pobliskiej ławie i przynieśliśmy dużo poduszek i kocy.
- Musze Ci coś powiedzieć Eleanor… - zaczęłam. – Masz świetne buty. Gdzie je kupiłaś?
- Ha ha. W galerii. Jak chcesz możemy się kiedyś wybrać razem – uśmiechnęła się mile.
- No jasne.
W tej chwili do pomieszczenia weszły nasze gołąbeczki, czyli Zayn i Meg. Dziewczyna się przywitała z wszystkimi, a Niall usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem. Za chwilkę wszyscy zebrali się przed tv. Ja siedziałam oczywiście koło blondyna i Payna. Meg koło Harrego i Zayna, a koło Liama, El wraz z Lou. W końcu film się zaczął.

***Oczami Meg***

Cała droga przemijała nam w niezręcznej ciszy. Nigdy jeszcze tak dziwnie się nie czułam dlatego zaczęłam:
- Co cię gryzie ?
- Nic – odparł krótko.
- Przecież chciałeś o czymś pogadać. Śmiało, nie gryzę – uśmiechnęłam się do niego, tym samym zachęcając do rozmowy.
- No i dlaczego nie mogliśmy zacząć naszej znajomości w ten sposób ? – mruknął pod nosem. Dla własnego dobra zignorowałam to.
- Więc ? – drążyłam temat.
- Powiem ci później. Nie chcę psuć tak miłej chwili, a tak w ogóle chcę cię przeprosić.
- Za co ? – spytałam zdziwiona.
- Za wszystko co ci zrobiłem. Za to kiedyś cię skrzywdziłem, czy na ciebie krzyczałem.
 - Można długo żywić do kogoś urazę, ale po co ? Przecież można otworzyć serce na drugiego człowieka, przytulić go, wybaczyć i przez to być szczęśliwszym – uśmiechnęłam się mile.
- W takim razie przytul mnie, wybacz i stań się szczęśliwsza – odrzekł ze smutkiem w oczach i powagą wypisaną na twarzy.
Zrobiłam to co kazał, a następnie odezwałam się:
- Przytuliłam, wybaczyłam i stałam się szczęśliwsza, a teraz ty się uśmiechnij – wyszczerzyłam się, a Mulat mi zawtórował.
- To może usiądziemy ? - wskazał na pobliską ławkę.
Zgodziłam się, po czym skierowaliśmy się w wyznaczone miejsce. Miasto jak zawsze tętniło życiem. Chociaż już dawno zrobiło się ciemno, ludzie mieszkający niedaleko spacerowali ze swoimi dziećmi czy pupilkami. Wcale mnie to nie dziwiło. Sama uwielbiałam chodzić nocą i obserwować niebo wypełnione małymi brylancikami, które oświetlają ci drogę. Bo to zawsze z gwiazd dało się wszystko wyczytać. Odchyliłam głowę do tyłu i rozpływałam się przez widok. Kryształki migotały w moich oczach, a nieba nie zasłaniała żadna, chociażby najmniejsza chmurka, z której w każdej chwili  mógł rzucić się deszcz przeźroczystych kropelek, wypełnionych prawdą i szczerością. Wtem usłyszałam głos Zayna.
- Opowiedz mi coś o sobie.
- Ale co dokładnie ? –spytałam.
- No na przykład opowiedz coś o swoim dzieciństwie.
- A co tu dużo gadać ? Dzieciństwo jest jak bycie ciągle pijanym.
- Ale jak to ?
- Nie pamiętasz co się działo, ale wszyscy wokół chętnie ci o tym przypominają.
- Masz rację – powiedział po dłuższym zastanowieniu, a ja się do niego uśmiechnęłam.
– Uwielbiam z tobą rozmawiać. Cenie to w dziewczynach. Chodzi mi o takie złote myśli jakie ty wygłaszasz – dodał.
- Jakie złote myśli ? Po prostu wyrażam swoje zdanie – odparłam.
- Jak tam chcesz – zachichotał.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.
- Siemka Lou – odebrałam.
- Hej gołąbeczki – zachichotał.
- Tomlinson ! Jakie gołąbeczki ? – krzyknęłam zabawnie, a Zayn lekko uśmiechnął się pod nosem.
- Dobra nieważne. Powiedział ci już ? – spytał brązowowłosy.
- Co mi powiedział ? – zmrużyłam oczy i popatrzyłam na Mulata, który wytrzeszczył oczy.
- Lou, ty debilu ! Zamknij się ! – wrzasnął do słuchawki Malik.
- O sorki - odezwał się Tommo – Wypożyczyliśmy fajny horror. Czekamy na was – dodał i się rozłączył.
Schowałam telefon do kieszeni i spojrzałam na chłopaka. Patrzył mi w oczy, ale nic się nie odzywał. Świetnie kolejna niezręczna sytuacja – pomyślałam. Od razu postanowiłam to przerwać.
- To powiesz mi w końcu po co mnie tu ściągnąłeś ? – spytałam.
- Nie teraz. Później. Musimy lecieć, nie ? – wyszczerzył się, a  następnie pociągnął mnie za rękę.
Po 10 minutach byliśmy już w domu chłopaków. Weszliśmy do środka i ściągnęliśmy buty. Skierowałam się do salonu, skąd dochodziły różne głosy. Zayn cały czas podążał za mną. Gdy znalazłam się już razem z resztą, podeszłam do każdego i przywitałam się. Brakowało tylko Harrego. Spojrzałam na dość wysoką dziewczynę o ślicznej urodzie, siedzącą obok Lou. Wtedy nasz Tommo zabrał głos:
- Meg poznaj moją dziewczynę Eleanor – wyszczerzył się.
Podałyśmy sobie ręce, a następnie rzekłam:
- Boże dziewczyno, jaka ty jesteś piękna – posłałam jej szczery uśmiech. – Nie dziwię się, że tak za nią szalejesz – dodałam, po czym szturchnęłam Tomlinsona na co Elka zachichotała.
- To samo przyszło mi na myśl jak weszłaś do tego pomieszczenia – powiedziała brunetka.
W tym momencie ktoś rzucił się na mnie od tyłu przytulając i obdarowując soczystym buziakiem w policzek.
- Cześć słooooonko – krzyknął głos za mną.
Odwróciłam się  i zobaczyłam naszą zgubę, czyli Stylesa. Od razu rzuciłam mu się na szyję, na co on zaczął się śmiać.
- Stęskniłem się za tobą – rzekł mrugając do mnie oczkiem.
- Ja też – odparłam.
- Dobra koniec gadania. Zaczynamy seans – zarządził Liam.
Wszyscy zgodnie z rozkazem uspokoili się i ułożyli wygodnie na kanapie. Usiadłam między Harrym, a Zaynem i tak zaczęliśmy oglądać film.

***Oczami Julie***

Oczywiście Meg i Harry cały czas się śmiali, przez co psuli nam nastrój. Powiem wam, że wyglądali jakby chodzili ze sobą od lat. No ale w końcu udało się nam ich uciszyć. Nagle w filmie nastała cisza i niespodziewanie coś wyskoczyło. Zaczęłam się drzeć jak nienormalna wtulając się to w Nialla, to w Liama. El też się nieźle wystraszyła i przytuliła się do Lou. Oczywiście wszyscy się zaczęli z nas śmiać.
- Ha ha… Dziewczyny spokojnie – chłopaki nas uciszali, ale moje serce dalej waliło jak szalone.
- Julie, weź przestań. Rozpraszasz, a tak w ogóle ten film nie jest straszny – zaczęła jęczeć Meg, tłumiąc śmiech.
- Zostaw mnie w spokoju – wytknęłam język.
Chwilka ciszy i jakaś zjawa zaczęła gonić dziewczynę, ówcześnie wyskakując zza drzwi.
- AAAAaaaaaaaaa !!!! – Megan darła się jak nie normalna, gorzej niż ja wcześniej.
Zasłoniła oczy i wtuliła się w Malika.
- Ha ha dalej uważasz, że ten film jest nie straszny? – podniosłam jedną brew cały czas się śmiejąc z zaistniałej sytuacji.
- To akurat było straszne – dziewczyna założyła ręce na wysokości klatki piersiowej i oparła głowę o ramię Zayna.
Wszyscy zaczęli się z niej śmiać, ale po chwili wróciliśmy do oglądania filmu.

***Oczami Meg***

Przez cały film Harry obejmował mnie, przytulał i szeptał do ucha jak bardzo za mną tęsknił, na co ja za każdym razem wybuchałam śmiechem. Niestety inni od razu zaczynali na mnie krzyczeć, żebym przestała chichotać bo to horror, a nie komedia. Wtedy Styles z satysfakcją patrzył na mnie i wytykał język, a następnie całował w czoło. Zayn patrzył na to wszystko z nie małym zdenerwowaniem. Pare razy nawet zaczął odpychać Loczka ode mnie, mówiąc, że zamęczy mnie na śmierć.  Za to Harry tłumaczył Malikowi:
- Każdy się stara jak może. Nie pamiętasz ? – i tak nie wiedziałam o co chodzi, ale wolałam nie wnikać.
Gdy Lou krzyknął, że wychodzimy na miasto, reszta niechętnie się zgodziła. Wyszliśmy z domu i szliśmy przez centrum Londynu, kiedy nagle po drugiej stronie ulicy zobaczyłam znajome twarze. Równo z Juls zaczęłyśmy krzyczeć, przytulać się, skakać i piszczeć. Reszta bandy patrzyła na nas jak na wariatki.
- Wszystko w porządku ? – spytał Liam z niepokojem.
- Tam stoi AFROMENTAL ! – dalej zachowywałyśmy się jak przed momentem.
- To ten zespół co go tak kochacie ? – odezwał się Zayn.
- Tak ! – krzyknęłyśmy równo.
- Na mój widok to tak nie reagujesz – przewrócił oczami Malik.
Bez zastanowienia pobiegłyśmy do naszej ukochanej grupy muzycznej i zaczęłyśmy rozmowę.
- Cześć.. Dacie nam autografy ? –odezwała się moja przyjaciółka.
- Pewnie, a ja was już gdzieś nie widziałem ? – odezwał się Tomson.
- Dokładnie. Wydaję mi się, że się już kiedyś poznaliśmy – dodał Łozo.
- Byłyśmy na waszym koncercie i miałyśmy wejściówki za kulisy – wytłumaczyłam.
- To wszystko wyjaśnia – zaśmiał się Baron.
Zrobiłyśmy sobie z nimi kilka fotek, pogadałyśmy jeszcze chwilę, a następnie pożegnaliśmy się.
~~~~~~~~~~~~
Hej. Jak już wiecie razem z Ms. Malik zastanawiamy się, czy nie zrobić drugiej części tego bloga. Swój głos odnośnie tego możecie oddać  w ankiecie po prawej stronie.
UWAGA ! JEŚLI NIE MASZ KONTA NA BLOGSPOT, A CHCESZ DODAC KOMENTARZ, TO WYSTARCZY PRZY DODAWANIU ZMIENIC NA ANONIM ;) 

100 LAT DLA KAROLCI !!!:D
...Because we love more than this... <3
SEE YA ! ^^ ;*

7 komentarzy:

horanowa pisze...

ahahahahhahahahahaha mój ulubiony rozdział <3 ( oczywiscie było ich miliony ale csiii xd ) TEN BLOG JEST NAPRAWDE ZAJEBISTY . DAWAJCIE DRUGĄ CZĘŚĆ <3 NIE ZAKOŃCZAJCIE GO :3 . CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ . <3

Pami_XD pisze...

Kocham kocham aww <33 *_* cudowny blog macie talent i nie kończcie go kontynujcie go dalej jest genialny :DDD

Izabela Anna pisze...

Awww ..
Cudowny rozdział .. A ja was zabij e jeśli go teraz zakończycie .. Jeszcze nie wiadomo kogo wybierze Meg, choć ja sie domyślam . .:D
Oczywiścię, że chcemy2 część .
Zapraszam do mnie ..
http://wieczne-opowiadanie.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

nie konczcie tego bloga *-* kocham go <3

Anonimowy pisze...

hahahah końcówka mnie rozwaliła!! <3 mam nadzieję, że Meg nie wkurzy się za bardzo albo Zayn wywinie Paulowi jakiś numer ;) piszcie drugą część! I cant wait! Xxx Isabelle

carmelkova . ♥ pisze...

świetne <3 i nie kończcie tg bloga bo jest zajebisty :D

Anonimowy pisze...

skończcie to na zawsze !!!
wasze rozdziały są bardzo przewidywalne.