Znów to samo
miejsce, te same zapachy, te same dźwięki. Spacer po starych, londyńskich
obrzeżach parku . Niezapomniane historie, wydarzenia, które pozostaną zawsze w
naszych sercach. Znowu ich spotkamy, naszych najlepszych kumpli – Justina i
Chrisa. Kto by pomyślał, że znowu powrócimy do tego pięknego miasta, a co
dopiero, że tu zamieszkamy. Gdy zobaczyłyśmy tą willę przed którą stałyśmy
wychodząc zza rogu, aż nie mogłyśmy uwierzyć w to co się dzieje z naszym
życiem. Tak wszystko diametralnie się zmieniło. Popychając furtkę,
skierowałyśmy się do naszego nowego domu, przechodząc przez ścieżkę i mijając
ogród pełen czerwonych róż, tulipanów i innych różnorakich gatunków kwiatów,
ale najbardziej naszą uwagę przykuło ogromne oczko wodne, w którym lilie
błyszczały pod wpływem promieni słońca, a tafla wody lekko falowała poprzez
delikatne powiewy wiatru.
- Ach! Jak
tu pięknie! – przerwała ciszę Julie.
- Nie
wiedziałam, że nasza nowa chata będzie aż tak odjechana.. – odpowiedziała Meg
cały czas się uśmiechając – Nasi rodzice pewnie nieźle się wykosztowali. –
dodała po chwili.
- Taak, ale
czego nie robi się dla ich ,, ukochanych córeczek ‘’ . – zarechotała ruda.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No jakoś poszło...
Mamy nadzieję, że prolog zachęci was do przeczytania kolejnych rozdziałów..
...Because we love more than this...<3
1 komentarz:
boze dopiero zaczynam czytac a juz sie zakochałam zapraszam do siebie :* http://love-is-hard-to-understandxo.blogspot.com/
Prześlij komentarz