***Oczami Meg***
… Szybkim ruchem
wstałam, odwróciłam się. Bez zastanowienia ścisnęłam dłoń i uderzyłam kogoś w
twarz pięścią z całej siły. Osoba zaczęła się kulić z bólu. Juls szybko
pobiegła i zapaliła światło. Moim oczom ukazała się znajoma twarz.
- Justin ?
!- spytałam z zaskoczeniem.
- Chris? ! –
wrzasnęła ruda.
- Co wy tu
robicie ! – krzyknęłyśmy równocześnie.
- Chcieliśmy
was trochę nastraszyć, ale nie wiedziałem, że aż tak oberwę. – powiedział
ścierając ręką krew, która spływała z jego rozciętej wargi.
- Nastraszyć
?! Porąbało was ?! Ja tu zawału prawie dostałam, nie mówiąc, że wysypałam
wszystkie chipsy ! – wyrzuciła z siebie pretensje ruda.
- Jak wy tu
weszliście w ogóle ? – spytałam udając się do kuchni po lód.
- Zostawiłaś
otworzone drzwi, gdy wracałaś z powrotem do domu. –powiedział Chris
powstrzymując śmiech.
- To wy
byliście w tych krzakach? – spytałam z irytacją w głosie.
- No tak. –
odpowiedział Justin przykładając zimny okład do ust.
- Jak to?
Przecież mówiłaś, że nikogo tam nie było? – oznajmiła zdziwiona Juls.
- Nie
chciałam cię nadmiar denerwować.
- Aha…
fajnie.- powiedziała z udawanym fochem.
Wtedy Chris
podszedł do niej i mocno ją przytulił, przepraszając ją. Zrobiłam minę WTF?
Czemu patrzył na nią takim wzrokiem? Ale o dziwo powstrzymałam się od
komentarzy. Justin tylko się do mnie
uśmiechnął i powiedział:
-
Przepraszam, nie wiedziałem, że aż tak Cię przestraszę. – powiedział
przybliżając się do mnie, aby dać mi całusa w policzek.
- Jak chcesz
mi podarować buziaka, skoro masz rozwaloną wargę.- wybuchłam śmiechem a razem ze
mną pozostali.
- To nie
jest śmieszne.- oburzył się . – Jeśli tak to nigdy ci go nie dam.- zaśmiał się
triumfalnie, po czym ja zrobiłam smutną minę.
-
Żartowałem. – uśmiechnął się, poczym mocno mnie przytulił.
***Oczami Juls***
Moje serce nadal wali jak oszalałe. Jak mogli nam coś takiego
zrobić? Przez nich prawie umarłam ze strachu! Nigdy, ale to nigdy nie będę już
oglądać horrorów. A na chłopaków mam lekkiego focha. Ale dlaczego Meg mnie
okłamała, że nie ma nikogo na dworze. Hm… Chociaż to może faktycznie lepiej, że
tak zrobiła, bo pewnie wtedy byłabym jeszcze bardziej przerażona. Zobaczyłam na
dywanie koło sofy rozsypane chipsy i rozlaną cole. Pewnie to wszystko
wywaliłam, gdy zaczęłam wrzeszczeć jak oszalała i obkładać Chrisa poduszką. Zaczęłam
sprzątać jedzenie z ziemi. Niestety nie dało się go już uratować, gdyż było całe podeptane. W końcu się poddałam i
wzięłam odkurzacz w obroty. Miałam to gdzieś, że była już jakaś 1:00 w nocy. Po
doprowadzeniu dywanu do w miarę normalnego stanu, poszłam do kuchni. Nagle
zobaczyłam Justina rzucającego Meg popcornem, a Chris, gdy tylko mnie zobaczył
od razu się uśmiechnął.
- Hm… głodny jestem – powiedział Walker.
- Ha.. to trzeba było mnie nie straszyć. Przynajmniej byłyby
jeszcze chipsy.- zrobiłam zbulwersowaną minę, ale po chwili wszyscy zaczęliśmy
się śmiać.
- Ej no faktycznie też trochę zgłodniałam po tej akcji co nam
zorganizowali Ci debile- powiedziała Meg wskazując palcem na chłopaków, cały
czas się śmiejąc.
Wszyscy spojrzeli na mnie. No tak. Znowu chcą mnie wkręcić do
robienia posiłku. W końcu Chris zrobił minę kota ze Shreka. Niestety uległam.
- To co chcecie zjeść? Może zapiekanki? – spytałam wstając ze
sofy.
Wszyscy przytaknęli głowami.
- Może Ci pomogę? Może uda mi się zadość uczynić za tą akcje
przy horrorze? – uśmiechnął się do mnie Chris.
- No dobra to chodź. – powiedziałam, udając się do kuchni.
Pokroiłam chleb, a następnie wyciągnęłam z lodówki pieczarki
i ser. Zabrałam się do roboty. Chłopak dzielnie mi pomagał. Nagle pomyślałam
znowu o Niallu. Ciekawe co on teraz robi? Pewnie śpi, no bo przecież jest już
jakoś 2:00 w nocy. Znowu to samo. Czemu cały czas o nim rozmyślam? No czemu?
Muszę się w końcu pogodzić, że już go nie spotkam i będę go tylko widywać na
zdjęciach brukowców.
- Ej… Ziemia do Juls.- powiedział Chris.
- Jejku przepraszam Cię zamyśliłam się. – ocknęłam się i
wróciłam do przyrządzania posiłku.
- Jeśli mogę spytać. O czym tak myślisz? – chłopak spojrzał
na mnie pytająco. – I nie mów, że o
niczym, bo aż się uśmiechnęłaś sama do siebie.
- No o niczym. Nie ważne z resztą włącz piekarnik. – wydałam
komendę.
Miałam nadzieje, że w końcu odpuści, ale nadal drążył ten
temat.
- Mi nie powiesz? Jestem Twoim przyjacielem. Zakochałaś się
czy co? – powiedział z uśmiechem na twarzy.
Odwróciłam wzrok. Zgadł. Próbowałam to ukryć, ale zauważył,
że coś jest nie tak.
- A jednak. Mogłabyś mi powiedzieć kto to jest?
- Nieważne. Nie rozumiesz, że nie chcę o tym rozmawiać?
- Okey. Jak nie chcesz to nie mów. Ale pamiętaj, że możesz
zawsze mi się wygadać.
- Taaa.. jasne. Będę pamiętać.-bąknęłam pod nosem.
- Czemu jesteś dla mnie taka oschła ? – spytał
- No, przepraszam, ale nie lubię rozmawiać o swoich
uczuciach.
- Hmm. To masz taki sam problem jak ja – odpowiedzia
ł
- Serio ? - zdziwiłam
się – Zawsze myślałam, że jesteś bardzo pewny siebie i, że umiesz porozmawiać
na każdy możliwy temat.
- No, widzisz, to jednak nie znasz mnie za dobrze. No, ale
cóż się dziwić jak opuściłyście nas i wyjechałyście do Polski. – powiedział z
żalem
- Przecież wiesz, że to nie nasza wina, musiałyśmy. To była
decyzja naszych rodziców.
- Okey, nie tłumacz się – Mogę cię prosić o radę ? – dodał
- No to wal – zarechotałam
- Chodzi o to, że podoba mi się jedna dziewczyna. Poznałem ją
na kolonii, ale nie wiem jak jej powiedzieć, że ją kocham . Krótko mówiąc jak
chciałabyś, żeby chłopak wyznał ci miłość. Chodzi o miejsce, sposób w jaki to
zrobi. No bo wiesz ty jesteś dziewczyną i chyba się znasz na takich sprawach.
- Brawo za spostrzegawczość – zaśmiałam się – Jak dla mnie po
prostu powiedz co do niej czujesz. Ja nie lubię nie jasnych sytuacji.
- Skoro nie lubisz nie
jasnych sytuacji to muszę ci się do czegoś przyznać, bo ja… - w tym momencie do
kuchni wbiegł Justin, który wziął Meg na barana i biegał z nią po całym
pomieszczenie, a ona naturalnie się na niego wydzierała.
Spojrzałam na Chrisa. Miał smutny wyraz twarzy. O co tu
chodzi ? Muszę kiedyś wrócić do tej rozmowy.
Nagle Meg otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej mąkę. Zaczęliśmy się nią
obsypywać. Moją pierwszą ofiarą był nie kto inny jak Watson. Wysypałam na jego
głowę połowę zawartości opakowania. Ku naszemu zdziwieniu Megan zaczęła nas
uspokajać i ogarnąć ten chlew, ale ja nie przestawałam. Niespodziewanie twarz
Chrisa niebezpiecznie przysuwała się do mojej. Co to ma być ? Pod wpływem
impulsu gwałtownie chwyciłam ścierkę, leżącą na blacie i energicznie zaczęła
czyścić twarz chłopakowi. Poczułam nagłe zmęczenie, oznajmiłam przyjaciołom, że
idę się położyć. Pożegnałam się z każdym z nich i skierowałam się do swojego
pokoju. Położyłam się i popatrzyła na komórkę, była już 3:00. Bez zastanowienia
ułożyłam się do snu, a z dołu było słychać już tylko krzyczącą Meg, która
wyganiała chłopaków z domu. Uśmiechnęłam
się sama do siebie i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i to by było na tyle :D . Mamy napisanych parę rozdziałów na przód, więc niedługo NEXT :D
Jak możecie to skomentujcie, dla nas to naprawdę ważne.
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;* ^^
7 komentarzy:
Fajne i już myślę,że wiem co on chciał jej powiedzieć. Uwielbiam tego bloga. Należy do mojego top 5 xD. Pozdrawiam!!!
Genialny blog! Super się czyta ;)
Blog jest po prostu super ! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Mogły byście mnie powiadamiać przez gg to mój numer 13514773
świetny blog ;) kiedy nowy rozdział ?;)
http://without-the-stars.blog.onet.pl/
chcę kolejny!!
Genialnie piszecie!
Zapraszam również do siebie
http://cause-you-make-my-heart-race-rachel.blogspot.com/
lubię lubię, zdecydowanie lubię :D
zapraszam do mnie ^^
http://faithmakesmiracles1d.blogspot.com/
super piszcie dalej
Prześlij komentarz