...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział 1 - ,, If we could only have this life for one more day.. If we could only turn back time.. ''


***Oczami Meg***
Czy to wszystko dzieje się naprawdę? Sama nie mogę w to uwierzyć. Już za kilka godzin będę w mieście, do którego tak bardzo pragnęłam wrócić. Tym razem wszystko wygląda jeszcze lepiej, gdyż będziemy tam mieszkać w ogromnej willi, kupionej przez naszych rodziców.  Mamy zamiar znaleźć jakąś pracę, żeby wpadło nam trochę kasy do ręki, co w sumie jest bez sensu, gdyż nasi rodzice mają jej wystarczająco dużo. Po prostu chcemy mieć satysfakcje z tego, że mimo młodego wieku, same umiemy sobie poradzić w życiu.
     Rano obudziły mnie promienie słońca, wpadające przez uchylone drzwi balkonu. Niechętnie przetarłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Była 10:00, więc musiałam wstawać, aby zdążyć na czas. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, a następnie zrobiłam lekki makijaż i fale na włosach. Po godzinie byłam gotowa. Podeszłam do szafy, aby dokończyć pakowanie. Nawet nie wiedziałam, że mam aż tak dużo ubrań, ale i tak kiedy już będę w Londynie, pójdę na mega duże zakupy. Oczywiście z Julie. Po upływie dłuższego czasu, zeszłam na dół, a przed drzwiami postawiłam walizki. Skierowałam się do kuchni, gdzie moja mama z uśmiechem czekała na mnie, nakładając jajecznice na mój talerz. Przywitałam się z nią i usiadłam przy stole, zabierając się za sporą porcję jedzenia. Po skończeniu wypiłam herbatę i poszłam pozmywać po sobie. Po chwili wyszłam przed dom i spojrzałam w stronę ogrodu. Słońce doskonale oświetlało rosnące w nim czerwone i białe, róże doskonale komponujące się z innymi kwiatami. Już wyobraziłam sobie ponowny widok Londynu, lub Chrisa i Justina śmiejących się z byle czego. Tak bardzo tęsknie za tymi dwoma wariatami. Gdy wraz z Juls wyjechałyśmy do Anglii, spotkałyśmy ich włóczących się po centrum handlowym. Kilka dni później wybrałyśmy się do skateparku. I ponownie ich zobaczyłyśmy. Wymieniliśmy się numerami i w ciągu tygodnia staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi, czy jak wolicie nierozłączną paczką. Są mili, zabawni i opiekuńczy, i właśnie za to ich uwielbiamy. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu.
- Heeeej ! – zawyła mi do komórki Ruda.
- No czeeeeść ! – odwdzięczyłam się jej tym samym.
- Jak tam? Gotowa do życiowej przygody? – spytała z rozbawieniem.
- Taak ! Już się nie mogę doczekać. – pisnęłam.
- To zupełnie tak samo jak ja. – zarechotała.
- Właśnie myślałam o Chrisie i Justinie – oznajmiłam.
- I co wymyśliłaś ? – spytała.
- Nic ciekawego. Po prostu cieszę się, że ich zobaczę – powiedziałam lekko się uśmiechając.
- O taak ! Brakuje mi ich i ich głupich pomysłów. – zawyła.
-  Ale już nie długo to się zmieni ! – krzyknęłam.
-  Ale nie dzwonie, żeby o nich rozmawiać – powiedziała.
- To jaką masz sprawę ? – spytałam.
- Jesteś już gotowa? – pisnęła.
- Tak. Bądź u mnie za 10 minut- krzyknęłam.- Moja mama nas odwiezie na lotnisko. Pa. – dodałam po chwili.
- Okey. Pa skarbusiu. – cmoknęła do słuchawki i się rozłączyła.
Jak ja kocham tą wariatkę – pomyślałam. Po paru minutach rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam je a moim oczom ukazała się uśmiechnięta Juls, która od razu zaczęła mnie przytulać na powitanie. Odwzajemniłam ten uścisk. Wzięłam walizki i podążyłam z nią do samochodu, w którym czekała już moja mama. Wsiadłyśmy do auta i udałyśmy się w stronę lotniska.

*** Perspektywa Julie***
Siedziałyśmy w aucie, którym jechałyśmy na lotnisko. Nie mogłam usiedzieć na miejscu. Czułam zarazem podekscytowanie jak i strach przed pierwszym w moim życiu lotem, tak samo jak Meg. Bałam się, gdyż wyjazd do tak odległego kraju był wyzwaniem. Mimo, iż nie raz tam byłam, a nawet przez jakiś czas mieszkałam, czułam nieuzasadniony niepokój. Ale wiedziałam, że czas pobytu w Londynie będzie wyjątkowy. Miałam przeczucie, że wiele się tam wydarzy. Stałyśmy na lotnisku, już po odprawie i czekałyśmy na wezwanie do samolotu. Po 15 minutach z głośników dobiegło do nas zawiadomienie o tym, że należy już wejść na pokład samolotu. Na miejscu byłyśmy już po około 2 h, byłyśmy już w naszym ukochanym mieście. Odebrałyśmy nasze walizki ( a było ich sporo) i poszłyśmy w celu złapania taksówki. Nagle usłyszałyśmy męskie głosy dobiegające z drugiego końca budynku. Odwróciłyśmy się równocześnie i spostrzegłyśmy dwóch chłopaków biegnących w naszą stronę.
- Aaaaa…!! Chris, Justin ! ! – krzyknęłyśmy wspólnie.
Pobiegłyśmy w ich kierunku. Niestety jak zwykle musiałyśmy na kogoś przy okazji wpaść. Spojrzałyśmy w kierunku naszych ofiar. Ich twarze wydawały się znajome. Na kilka sekund przestałam kontaktować i w tym czasie zauważyłam że to One Direction. Spojrzałam na Meg, a jej mina mówiła WTF? Po chwili niezręcznej ciszy rzuciłam krótkie „sorki” i pobiegłyśmy dalej w kierunku chłopaków. Od razu wskoczyłam w objęcia Chrisa, a Meg w Justina. Obrócił mnie kilka razy  i zauważyłam kątem oka, że członkowie boysbendu patrzą się wprost na nas. Przechwyciłam spojrzenie jednego z nich ( nawet przystojnego) i delikatnie się do niego uśmiechnęłam. On odwzajemnił mojego smajla i odwrócił się do swoich kolegów, którzy prowadzili zaciętą dyskusję. Po dłuższej chwili czułości chłopcy jak zwykle zaczęli się wygłupiać, robiąc z siebie niezłe pośmiewisko. Korzystając z okazji, podeszłam do Meg:
- Widziałaś to ? – spytałam
 - Ale co ? – nie miała pojęcia o czym mówię
 - Harry cały czas na ciebie spogląda i szepce coś do ucha Zaynowi. – powiedziała ściszając swój głos
- A co oni mnie obchodzą. Nie mam zamiaru przez nich psuć tak wspaniałego dnia. A tak w ogóle… Skąd ty znasz ich imiona ?! – dodała prawie krzycząc
- Chyba zapomniałaś, ale mam młodszą siostrę, która ich uwielbia, więc chcą czy nie chcąc w głowie zostały mi ich imiona. – oznajmiłam
- Dobra, a co chciałaś wcześniej powiedzieć ? - spytała
- Em… Bo chodzi właśnie o nich… Ale już nieważne. – powiedziałam z zrezygnowaniem
- Dokończ to o czym zaczęłaś mówić ! – krzyknęła wręcz  
- Okey. Chodzi o to, że ….- poczułam nagłe szarpnięcie, które było spowodowane przez nikogo innego jak Jusa i Chrisa. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
haha , i jest pierwszy rozdział. Drugi już jutro, jak się wyrobimy. Napewno będzie się dużo działo, mamy dużo pomysłów na dalsze losy naszych bohaterów. Prosimy o komentarze. Jeśli chcecie być powiadamiane o nowych rozdziałach to możemy was informować na gg lub twitterze . 
...Because we love more than this...<3 
 SEE YA ! ;* ^^

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

oo super !! <3 piszcie dalej!

Anonimowy pisze...

Fajneeee ♥ podoba mi się :D