***Oczami Meg***
Udałam się
do mojego pokoju i pędem rzuciłam się w stronę szafy. Włożyłam jasne, jeansowe
rurki, czarną bokserkę i koszulę w kratę, w barwach czerwieni. Złapałam także
moją gitarę i zbiegłam na dół po schodach. Następnie udałam się do taksówki,
która stała pod domem. Zapakowałam instrumenty. Dobrze, że Ruda nie wie co się
święci, ale w końcu trzeba kiedyś do tego powrócić. Po chwili Juls stała już
koło mnie.
- Wsiadaj –
nakazałam, a ona zrobiła to, o co ją poprosiłam.
Zatrzymaliśmy
się na poboczu i zapłaciłyśmy za kurs. Wyjęłam instrumenty i podziękowałam
kierowcy za dojazd. Uśmiechnęłam się, a on odjechał.
- O co tu
chodzi? – popatrzyła na mnie z pretensją.
- Nie marudź
tylko chodź – pociągnęłam ją za rękę. Skręciłam w dobrze znaną mi uliczkę. Po
chwili stanęłyśmy na ogromnej polanie. Na środku niej stało drzewo, to samo co
kilka lat temu. Nic się tutaj nie zmieniło. Ten sam piękny zapach i te same
piękne widoki. Gdy byłyśmy tutaj dawniej, to przez cały czas przesiadywałyśmy w
tym miejscu. Juls rozejrzała się dookoła, a za chwilę na jej twarzy pojawił się
wielki uśmiech.
- Nie
wierzę…
- Ale w co?
– zaśmiałam się.
- W to, że
tu jestem. – wyszczerzyła się.
Pociągnęłam
ją i kazałam przytrzymać gitary. Wdrapałam się na drzewo i już po chwili
siedziałam na grubej gałęzi. Juls zrobiła to co ja i oddała mi jeden z
instrumentów.
- Od czasów
Grześka nie grałam... – spojrzała na mnie smutno, po czym skierowała wzrok na
gitarę.
- Dobrze
wiesz, że ja też. Zawsze grałyśmy razem, ale kiedy ty przerwałaś granie, to ja
musiałam zrobić to samo. Nie miałam innego wyjścia. – uśmiechnęłam się
delikatnie, aby dodać jej otuchy.
- Jesteś
najlepszą przyjaciółką na świecie, wiesz? – powiedziała po czym mnie
przytuliła.
- No
wiadomo, jakże inaczej. – wyszczerzyłam się.
- Taa… I
jesteś bardzo skromna. – wytknęła język.
- Luuuz –
zawyłam. – To jak? Gramy?- dodałam po chwili, a ona przytaknęła twierdząco
głową.
Chwyciłam
mocniej gitarę i przejechałam palcami po strunach. Od razu wydobyły się
pierwsze dźwięki. Zaczęłam pewniej grać dobrze mi znaną piosenkę pt. „ Drunk”Ed Sheeran’a. Julie się dołączyła, a po chwili już śpiewałyśmy. Całkiem dobrze
nam szło. W końcu dawniej się tym po amatorsku zajmowałyśmy. Jeszcze rok temu
wrzucałyśmy na YouTube’a covery w naszym wykonaniu. Ludziom się bardzo
podobały, ale my traktowałyśmy to jako czystą zabawę. W końcu nie wiązałyśmy z
tym przyszłości. Wróciło to dawne uczucie. Ta miłość do muzyki nigdy nie
wygasła. Skończyłyśmy śpiewać i nie wiadomo z czego, zaczęłyśmy się śmiać. Gdy
się uspokoiłyśmy, powiedziałam:
- Czuję się,
jakbym nigdy nie przestała grać.
- Dokładnie
– uśmiechnęłyśmy się.
- Co jest? –
spytała Ruda.
- A dlaczego
zakładasz, że coś jest nie tak?
- Bo widzę
co się ostatnio z Tobą dzieje. Co oni znowu zrobili?
- Nic po
prostu jestem głupia. Spotykam się z Justinem, chociaż wiem, że nic do niego
nie czuje. Kocham go jak brata, nic więcej. Natomiast Harry i Zayn… Szkoda
gadać… - wyżaliłam się.
- Posłuchaj
głosu serca. Niestety ja nie umiem Ci poradzić… Sama mam mętlik w głowie.
Ostatnio Liam wyznał mi miłość…
- Co?! On?!
Jak to?! Dlaczego ja nic o tym nie wiem? – przerwałam jej.
- A nie wspominałam
Ci? –zaśmiała się.
- A wyobraź
sobie, że nie. – powiedziałam z udawanym fochem.
- No to już
wiesz. Do tego Niall… Nie wiem co mam robić. – posmutniała.
- A co tu
jest do myślenia? Jesteście dla siebie stworzeni. Nawet ślepy zauważyłby chemię
między wami. Nie widzisz, że on się stara i szaleje za Tobą?
- Taka mądra
jesteś? – zaśmiała się. – Przecież spotkaliśmy ich tylko dlatego, że ty i Malik
jesteście sobie pisani.
- No chyba
nie – wytknęłam język.
Nagle z
nieba zaczęły lecieć ciężkie krople deszczu.
- No nie. –
zawyła Ruda.
- A było tak
fajnie – marudziłam.
- Dzwoń po
taksówkę !
Zrobiłam tak
jak mi kazała. Po 30 minutach byłyśmy już w domu. Gitarę oparłam o ścianę,
ściągnęłam trampki, a mokrą torbę rzuciłam na podłogę. Poszłam do kuchni i
zaczęłam szperać w szafkach. Wyciągnęłam miskę i wsypałam do niej płatki, a
następnie zalałam zimnym mlekiem. Zjadłam wszystko z apetytem i ruszyłam przed
telewizor. Rzuciłam się na kanapę i włączyłam TV. Spojrzałam na okno. Po szybie
nadal spływały krople deszczu. Już dawno temu w Londynie nie padało, aż tak
mocno.
Przez pół godziny oglądałam jakąś denną komedię romantyczną. Mówiła o dziewczynie, w której zakochali się dwaj przyjaciele. Tak ze sobą rywalizowali, że ich wieloletnia, braterska przyjaźń się rozpadła. Wtedy ich wybranka się załamała i na zawsze wyjechała do odległego kraju. Później po paru latach cała trójka przypadkiem spotkała się w centrum handlowym. Na samą treść filmu skrzywiłam się.
Przez pół godziny oglądałam jakąś denną komedię romantyczną. Mówiła o dziewczynie, w której zakochali się dwaj przyjaciele. Tak ze sobą rywalizowali, że ich wieloletnia, braterska przyjaźń się rozpadła. Wtedy ich wybranka się załamała i na zawsze wyjechała do odległego kraju. Później po paru latach cała trójka przypadkiem spotkała się w centrum handlowym. Na samą treść filmu skrzywiłam się.
***Oczami Julie***
Weszłam do
domu i udałam się na górę. Mimo, iż nie czekałyśmy długo na taksówkę byłam cała
przemoczona. Dziwne, dawno aż tak w Londynie nie padało. Ściągnęłam mój szary
sweterek i udałam się do łazienki. Rozwiesiłam go. Podobnie uczyniłam z resztą
ubrań. Postanowiłam wziąć kąpiel. Nalałam ciepłej wody do wanny i dodałam płynu
do kąpania o zapachu kwiatów. Cieszę się, że Meg namówiła mnie do powrotu do
muzyki. Bardzo kochałam grać na gitarze,
ale po rozstaniu z Grześkiem najwyraźniej stchórzyłam. Przez ten okres czegoś
mi brakowało. Gdy usłyszałam dźwięk instrumentu poczułam obecność… mamy? Tak to
ona mnie nauczyła grać. Skończywszy kąpiel, wysuszyłam włosy i usiadłam na
parapecie. Krople spływały po oknie. Wyścigowały się, która wcześniej znajdzie
się na dole. Przypomniałam sobie sen, który ostatnio mnie męczył. Sen o mojej
mamie. Cały czas nie dawały mi spokoju jej słowa: „Kiedy czekała mnie trudna
decyzja, zawsze szukałam spokojnego miejsca i próbowałam słuchać głosu serca.”
Ale gdzie jest to miejsce? No przecież… Polska jest moim domem, moim miejscem
spokoju, azylem. Może wyjazd do ojczyzny pomoże mi? Przemyśle wszystko i może
wtedy tutaj wrócę. Sięgnęłam po telefon w celu zadzwonienia i zarezerwowania
najbliższego biletu do Polski. Okazało się, że najwcześniejszy lot jest już za
dwie godziny. Bez zawahania zgodziłam się i wyjęłam walizkę. Spakowałam
najważniejsze rzeczy. Po chwili w moich dłoniach znalazł się mój szkicownik.
Nie ! Jeśli chce wszystko przemyśleć musze to zostawić tutaj. Włożyłam go do
szafki przy moim łóżku. Spakowałam do torebki książkę, portfel i komórkę.
Następnie zrobiłam sobie lekki makijaż i byłam gotowa. Zostało mi trochę czasu
do odlotu, więc usadowiłam się ponownie na parapecie i obserwowałam po raz
ostatni, jak na razie, moje kochane miasto – Londyn...
***Oczami Meg***
Rozmyślanie
przerwał mi dźwięk melodii, która dochodziła zza okna. Spojrzałam w tamtą
stronę i zobaczyłam Nialla. Stał smutny, grając na gitarze, wydobywając z
siebie dźwięki najszczerszej prawdy. Nie mógł żyć bez Juls i tak bardzo chciał
udowodnić miłość do niej. Mam nadzieję, że Julie da mu szansę. W końcu ileż
można się gniewać za jakieś słowa, które ktoś wypowiedział po pijaku? Wtedy
przecież człowiek zawsze bredzi...
***Oczami Julie***
Oparłam
głowę o szybę i zamknęłam oczy. W ten sposób próbowałam poukładać myśli. Miałam
wątpliwości czy dobrze robię, ale zagłuszyłam te dziwne głosy. Nagle usłyszałam
dźwięk gitary i kogoś śpiew. Melodia dochodziła z ogrodu. Popatrzyłam na dół.
Pod moim oknem stał cały przemoczony blondyn.
- Niall? –
powiedziałam sama do siebie.
Z jego ust
wypływały słowa przepięknej piosenki. Mimowolnie uśmiechnęłam się sama do
siebie. Ale zaraz powróciłam na ziemie i przypomniałam sobie wszystko, za co
tak znienawidziłam Horana. Łzy cisnęły mi się do oczu, ale powstrzymałam je.
Złapałam walizkę, torebkę i zeszłam na dół. Meg siedziała oczywiście w salonie.
- Meg. Jadę
do Polski. Muszę to wszystko przemyśleć. Jeśli będziesz też potrzebowała
przyjechać to masz lot za dwa dni, zarezerwowałam ci bilet. I nie mów Horanowi
gdzie jadę. – powiedziałam do przyjaciółki, ubierając przy tym moją niebieską,
skórzaną kurkę.
- Ale jak to
wyjeżdżasz? Ale przecież Niall… Niall tam stoi… On się tak stara… Dobra nic mu
nie powiem… - dziewczyna była zaskoczona.
- Żadna
głupia piosenka nie zmieni tego, że go nadal nienawidzę. Muszę już lecieć.
Taksówka przyjechała. Pa. – cmoknęłam przyjaciółkę na pożegnanie i wyszłam z
domu.
Alejką
udałam się w stronę pojazdu. Było bardzo zimno, a wiatr i deszcz na pewno nie
pomagał. Kierowca wyszedł i schował mój bagaż. Już miała wsiadać kiedy ktoś
złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam gwałtownie głowę i zobaczyłam
niebieskookiego.
- Gdzie ty
jedziesz? – spytał Niall.
- Nie twoja
sprawa. – rzuciłam próbując się wyrwać z jego uścisku.
- Ale nie
rozumiesz?! Ja cię kocham ! Nie pozwolę Ci tak odejść! – krzyczał.
- Mam Cię już
dość ! Daj mi święty spokój ! – wyswobodziłam się i zamknęłam za sobą drzwi,
dając znak taksówkarzowi, aby odjechał.
Horan rzucił
się pędem za samochodem, ale nie miał szans nas dogonić. Mimowolnie pojedyncza
łza spłynęła po moim policzku. To miały być najlepsze wakacje. Nowe miasto,
nowe życie. Okazało się, że nie jest ono lepsze od wcześniejszego. Zakochałam
się… Miało być tak wspaniale, ale niestety nie było. Wysiadłam z taksówki i
skierowałam się do odprawy.
Siedziałam
już na swoim miejscu, ale miałam jeszcze trochę czasu do odlotu więc
wyciągnęłam komórkę i wybrałam numer:
- Hej Kamil.
Gdzie jesteś?
- Siema
siostra. No jestem w domu, a co?
-
Mógłbyś mnie odebrać z lotniska w Krakowie?
– spytałam.
- Przecież
jesteś w Londynie.
- Tak. Ale
wracam na jakiś czas do Polski.
- Aha.
Opowiesz mi co się stało jak się
spotkamy. Jak już wylądujesz zadzwoń. Przyjadę po Ciebie.
- Dzięki.
Pa. – rozłączyłam się.
Wyciągnęłam
z torebki MP4 i włożyłam słuchawki do uszu. Następnie wzięłam do ręki książkę i
zaczęłam czytać. Uwielbiałam Love Story, ale ostatnio nie miałam czasu na to.
Może teraz to się zmieni?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej. Przepraszamy, że ten rozdział wyjątkowo jest krótki, ale obiecujemy, że kolejne będą dłuższe. I na pewno będzie się dużo dziać.
Po prawej stronie pojawiła się ankieta. Zachęcamy do wzięcia w niej udziału.
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! :* ^^
3 komentarze:
przegiełyście pałę...
po prostu... no ... mistrzowski rozdział!
czekam do piątku, oczywiście :) x
hej, zapraszamy na drugi rozdział naszego opowiadania o one direction - http://hard-bland-sensitive.blogspot.com/
To opowiadanie sensu -,-' Niby o 1D ale jest jakieś pojebane!!! Przestań pisać idiotko!!!~ Asia
Prześlij komentarz