...Because we love more than this...

...Because we love more than this... <3

środa, 27 czerwca 2012

Rozdział 24 - "I, I wanna save you, wanna save your heart tonight"


***Oczami Megan***

- Czego? – spytałam.
- Musisz być od razu taka niemiła ? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Muszę - krótko odparłam. Po chwili Malik uniósł lekko rękę i kiwnął palcem na znak, abym podeszła do niego bliżej. Zrobiłam to o co prosił. Nagle gwałtownie objął mnie w talii i oparł swoje czoło o moje. Spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział:
- Chciałem przeprosić. Po prostu się o ciebie boję.  I od dzisiaj zostaje twoim prywatnym ochroniarzem -  nie wiem co mną kierowało, ale wyszczerzyłam się jak głupi do sera.
- Przeprosiny przyjęte – odparłam szybko.
- Właśnie tego mi brakowało.
- Czego ? - zdziwiłam się.
- Tego ślicznego uśmiechu – zaczął przybliżać twarz do mojej. Wyrwałam się mu szybko, a on krzyknął.
- Piękna ! Nie uciekaj mi !
Tak naprawdę chyba już nie muszę wyjeżdżać do Polski. Moje serce daje mi jednoznaczne znaki. Już wiem, którego z nich kocham naprawdę. Wleciałam zdyszana do salonu z dużym zacieszem na twarzy.
- Będę już lecieć. Pa – cmoknęłam w powietrzu, a chłopaki się zaśmiali.
- Czekaj Meg ! – krzyknął ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna.
- Odprowadzę cię. Wolę nie puszczać cię samej przez park – chytrze się uśmiechnął. 
- Nie. Zostań w domu. – odparłam.
- Nie ma mowy. Jestem teraz twoim ochroniarzem. To mój obowiązek bronić tak pięknej damy jak ty. – wypiął dumnie klatę.
- Serio zostań. Muszę jeszcze coś po drodze załatwić.
- No okay, jak chcesz, ale jakby co to dzwoń.
- Okay .
- A i jeszcze jedno. Mam rozumieć, że między nami wszystko w porządku ? Zapominamy o wszystkich kłótniach ? – spytał z nadzieją.
- Zastanowię się – figlarnie się uśmiechnęłam i cmoknęłam go w policzek na pożegnanie.
Teraz musiałam załatwić jedną sprawę – Justin. Szłam przez park i zbierałam się na to, aby zadzwonić do niego i powiedzieć mu, że to wszystko nie ma sensu. Spojrzałam na ławkę, która znajdowała się niedaleko mnie i zobaczyłam, że  siedzi na niej Szatyn. Podeszłam więc i powiedziałam prosto z mostu:
- Justin my… – głośno westchnęłam. – My nie możemy się spotykać.  - Walker natychmiast się zerwał i popatrzył na mnie.
- Ale dlaczego ? Coś się stało ? – spytał zdenerwowany.
- Zrozumiałam, że cię kocham, ale tylko jak brata. Mogłabym za tobą w ogień wskoczyć, ale to nie taka miłość, którą sobie wyobrażasz – spuściłam wzrok.
- Ale Meg ... – głoś zaczął mu się łamać.
- Mówiłeś, że jeśli nam nie wyjdzie to powrócimy do przyjaźni takiej jak dawniej. Trzymam cię za słowo. – powiedziałam i odeszłam.
Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu. Wiedziałam, że tak będzie. Po co ja się w ogóle w to pakowałam, skoro wiedziałam, że i tak nam nie wyjdzie ?

***Oczami Nialla***

Gdy film się skończył skierowałem się do swojego pokoju. Jutro po południu razem z Meg jedziemy do Polski. W sumie do tej pory nie wiedziałem za bardzo, gdzie jest ten kraj, chociaż mieszka tam wielu naszych fanów. Po prostu to miejsce było dla mnie „Narnią”. Krainą bardzo odległą. No co ja poradzę, że zawsze wolałem biologie od geografii? Popatrzyłem na mój pokój. Muszę przyznać, że panował tam niezły bałagan. Wziąłem się więc za sprzątanie. Do mojego pokoju wparował oczywiście Zayn.
- Hej. Idę do sklepu, kupić Ci coś? – spytał siadając na łóżku.
- Hm… Snickersa, cole, chipsy, żelki i gumy – wyliczyłem.
- Tylko tyle? – zapytał z sarkazmem Malik.
- Nie wkurzaj mnie – odparłem, po czym powróciłem do poprzedniej czynności.
- Co to? Niall ty rysujesz? – trzymał w ręku rysownik Rudej.
- Ja? Proszę Cię – wybuchłem śmiechem.
- To kogo to? Oo… dużo tu twoich portretów. Są naprawdę całkiem niezłe – powiedział, dalej przeglądając rysunki.
- To Meg mi przyniosła. To należy do Juls… -  wyjaśniłem.
- No, no. Teraz możesz być pewny, że cały czas o tobie myśli. Ej tutaj są daty. – zauważył. – Czy wtedy przypadkiem się nie poznaliście? – pokazał na jeden z rysunków.
No tak. To była ta data. A na kartce naszkicowany byłem ja, siedzący na ławce. No faktycznie dziewczyna ma talent.
- Tak. To wtedy.
- Kurde, chłopie walcz o nią. Nie jesteś jej obojętny. Masz jeszcze szanse – poklepał mnie po ramieniu i wyszedł.
Tak.  Zdecydowanie ma racje. Nie zostawię tak tego wszystkiego. Wyciągnąłem z szafy torbę i zacząłem pakować moje rzeczy. Wziąłem do ręki szkicownik i ostrożnie spakowałem go…

***Oczami Liama***

Siedziałem w salonie. Zayn wyszedł do sklepu, najprawdopodobniej po fajki. Lou z Harrym siedzą chyba w ogrodzie, a Niall się pakuje do Polski. Czuje, że moje szansę u Julie maleją. Chciałbym coś zrobić, ale nie wiem co. Nie chce rywalizować z Horanem. To mój przyjaciel, a dobrze wiem, że on kocha Rudą. Może mu pomóc? Wykręciłem znany mi numer.
- Julie?
- O hej Liam – przywitała się.
- Hej. Co tam u Ciebie? Jak się trzymasz? – spytałem niepewnie.
- Maja uspokój się ! Sorki ale siostra nie daje mi spokoju – zaśmiała się. – Co u mnie? Wszystko w porządku. A teraz przyznaj kto kazał Ci zadzwonić na przeszpiegi? – zachichotała.
- Nikt. Po prostu martwię się o Ciebie – wyznałem.
- Nie ma o co. Wszystko okay. Ej sorki musze kończyć. Wołają mnie na kolacje.
- O tej porze? – wybuchłem śmiechem.
- Przecież wiesz, że ja o każdej porze dnia i nocy jestem głodna.
- No fakt. Dobra to pa.
- Pa –cmoknęła do słuchawki i się rozłączyła.
Ja tylko głośno westchnąłem i poszedłem do siebie na górę…

***Oczami Meg***

Zaczęłam biec w stronę mojego domu, dzięki czemu po 5 minutach byłam na miejscu. Weszłam do środka i rzuciłam się przed TV.  Dochodziła już dziesiąta. Postanowiłam więc wziąć krótki prysznic. Udałam się na górę i weszłam do łazienki. Umyłam włosy szamponem o zapachu egzotycznych owoców. Po chwili byłam już u siebie na łóżku w samym ręczniku i wcierałam w moje ciało truskawkowy balsam. Złapałam jeszcze szybko suszarkę i ruszyłam na dół po schodach. Miałam zamiar równocześnie oglądając telewizor, suszyć włosy. Zerknęłam krótko w stronę okna i spowrotem wróciłam do patrzenia na ekran telewizora. Zaraz, zaraz.. Ponownie gwałtownie odwróciłam wzrok w stronę szyby i doznałam szoku. Po drugiej stronie stał mężczyzna, który ostatnio mnie śledzi. Na głowie miał założony kaptur, a na jego twarzy malował się złowieszczy uśmiech. Wzrok prześladowcy mnie co raz bardziej przerażał. Można z niego było wyczytać pożądanie. Stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co mam robić. Z tego wszystkiego upuściłam suszarkę, która rozpadła się na drobne części. Wtedy zorientowałam się, że drzwi wejściowe nie są zamknięte. Powolnym krokiem poszłam w ich stronę i szybkim ruchem zamknęłam je na klucz. Przez strach byłam cała sparaliżowana. Nie mogłam zrobić żadnego ruchu. Kiedy rozum do mnie wrócił załapałam za telefon i nie wiem jakim cudem wykręciłam numer do Zayna. Po moich policzkach spływały potoki łez i w duchu modliłam się, aby odebrał. Po trzech sygnałach usłyszałam miły głos.
- Hej mała. Co się dzieję ? Już się za mną stęskniłaś ? – zażartował.
- Zayn, błagam zabierz mnie stąd, ktoś jest pod moim oknem i mnie obserwuje ! Pomóż mi ! – krzyczałam dławiąc się łzami.
- Meg. Nigdzie się nie ruszaj ! Za trzy minuty będę u ciebie ! – odkrzyknął równie zestresowany jak ja…

***Oczami Zayna***

Biegłem ile sił w nogach. Pierwszy raz cieszyłem się z tego, że poszedłem do sklepu kupić te cholerne papierosy. Gdyby nie to, miałbym o wiele dłuższą drogę do domu Szatynki. Po 5 minutach byłem na miejscu. Chciałem od razu wlecieć do środka, ale drzwi były zamknięte. Bez zastanowienia zacząłem w nie walić pięścią. Po chwili lekko się uchyliły, a w moje ramiona wpadła zapłakana i cała roztrzęsiona Megan. Była w samym ręczniku i dzięki temu mogłem zobaczyć jej atuty, w tym cudowne nogi. Wyglądała tak seksownie.  Co ja mówię ? Dziewczyna jest przestraszona, a ja sobie o niej fantazjuje. To nie czas na takie przemyślenia. Zacisnąłem więc mocniej ramiona i przycisnąłem ją do  mojej klatki piersiowej. Jak dobrze mieć przy sobie taki skarb jak Megan. Oparłem swoją brodę o jej głowę i wyszeptałem:
- Csii… Spokojnie, już jestem przy tobie.
Próbowałem uwolnić się z jej uścisku, ale to było niemożliwe. Nie puszczając jej z objęć zrobiłem kilka kroków w przód, po czym poprzez kopnięcie nogą w drzwi, zamknąłem je. Weszliśmy w głąb pomieszczenia, a dziewczyna nadal nie miała zamiaru mnie puścić. Jest teraz taka bezbronna. Muszę jej pomóc.
- Pakuj się. Idziemy do nas.
- Co? Ale jak to? – wybełkotała.
- No, po prostu.  Pakuj się.
- Nigdzie nie ruszam się z tego miejsca. Założę się, że ten psychol siedzi u mnie w ogrodzie. A co jeśli wyjdę na górę, a on tam będzie? – histeryzowała.
- Mam z ciebie to ściągnąć ? – wskazałem na ręcznik i podniosłem jedną brew.
- Ale… Ale przecież ja nic pod tym nie mam – zacisnęła dłonie na swoim odzianiu.
- To idź się do cholery przebierz i weź ze sobą jakieś ciuchy! – krzyknąłem.
- Znowu zaczynasz? Nie drzyj się na mnie ! – odpłaciła mi się tym samym.
- Meg. To nie czas na kłótnie. Staram się ci pomóc, a ty ponownie to utrudniasz.
- Czyli obstawiasz, że to moja wina ?! – warknęła.
- Kotku, spokojnie. Idź się ubierz i spakuj rzeczy.
- Ha ha , przepraszam kto ? – spytała z kpiną wypisaną na twarzy.
- Kotku ! – krzyknąłem, gwałtownie przybliżając się do niej. Szybkim ruchem chwyciłem ją na ręce. Ona zaczęła naciągać swój ciut przykrótki ręcznik.
- Zayn ręcznik mi spada!
- Bardzo dobrze, będę miał niezłe widoki – zaśmiałem się, posyłając Szatynce chytry uśmiech.
- Postaw mnie idioto !
- Kto?
- Idioto! – wrzasnęła.
Postawiłem ją na środku schodów i wpiłem się w jej usta. Odwzajemniła ten gest, dlatego uśmiechnąłem się podczas pocałunku. Oderwałem się od niej i wyszeptałam:
- Nigdy tak do mnie nie mów.
Ona stanęła jak wryta, a ja wymijając ją, udałem się na górę. Zaczęła panicznie lecieć za mną, gdyż bała się zostać tam sama.
- Zayn, Zayn kotku… Stój ! Zaczekaj na mnie! – krzyczała.
- Taaa… teraz to kotku ? – zaśmiałem się.
- Wykorzystuje teraz Twoją broń – wyszczerzyła się.
- Kocham Twój uśmiech – powiedziałem, a ona w odpowiedzi wytknęła mi język.
Gdy w końcu doszliśmy do jej pokoju, dziewczyna spakowała do torebki piżamę i jakieś ciuchy na przebranie, a następnie skierowała się w stronę drzwi.
- Ej gdzie ty idziesz?
- No idziemy przecież do Ciebie.
- Chcesz iść w takim stanie? – zaśmiałem się i podniosłem jedną brew.
Ona popatrzyła na swój ubiór i spojrzała na mnie groźnie.
- Ha, ha bardzo śmieszne – podeszła do szafy i wyjęła pierwsze, lepsze ubranie.
Zaczęła iść w stronę łazienki, ale nagle się zatrzymała.
- Sprawdź czy nikogo tam  nie ma – słodko zamrugała oczami.
- Że co?
- No proooosze ... – jęczała.
- Mogę wejść z Tobą i Cię przypilnować jak chcesz.
- Zaaayn ! – przewróciła oczami.
- No co? Mogę się odwrócić, jak będziesz się przebierać – zaśmiałem się.
- Kusząca propozycja, ale muszę odmówić.
- Wcale nie musisz – poruszyłem cwaniacko brwiami.
- ZAYN ! – krzyknęła.
- Dobra, dobra już sprawdzam – powiedziałem niechętnie.
Wszedłem do łazienki i zacząłem krzyczeć.
- A!!! Ałłłaaa!!! Meg pomocy !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Siema, siema. Dziękujemy za taką ilość wejść i komentarzy. Jesli chcecie możecie zapisywać się do obserwatorów. Z racji tego, że każda z nas wyjeżdża na wakacje to rozdziały będą dodawane raz w tygodniu czyli w środy. Jest jeden plus. Rozdziały będą długie . ŻYCZYMY MIŁYCH WAKACJI 2012 !! 

...Because we love more than this...<3

SEE YA ! ;* . xx

5 komentarzy:

Unknown pisze...

aaaaaaa Zegan !
tak tak tak tak tak !
Boże, aż zgłodniałam z tego podekscytowania ! ^^
no i ten tego... because I love you more than this :D
a tu 22 :D
http://faithmakesmiracles1d.blogspot.com/2012/06/part-22.html

Unknown pisze...

No nareszcie, a Zayn, mmm kocham <3 I te ich teksty... :D Czekam na następny, bo ocipieje :D

Anonimowy pisze...

No i też dostałam Zaciesz!!!
Ten rozdział jest wyjątkowo mhm zabawny, interesujący i romantyczny xD
Po prostu zabrał mi oddech!
Z niecierpliwością czekam środy :P

Lemox3 pisze...

Kurcze zaczęłam dzisiaj czytać to opowiadanie i po prostu nie mogłam się oderwać czekam na następny rozdział z niecierpliwością. ;d

Pamii@xD pisze...

kurwa rozdziały mi się pomyliły i zostawiłam moje komentarze na 21 rozdziale fuck ale może je obczaicie please obczajcie zostawiłam tam też swojego Twittera mam nadzieję że będziecie mnie obserwować :) ;)