***Oczami Julie***
Wróciłam z
Niallem z orlika. Weszliśmy do domu i od razu udałam się w stronę kuchni.
- Horan
głodny jesteś? Właśnie robię zapiekanki. Może chcesz jedną? – spytałam.
- No jasne.
Tylko musze pare telefonów wykonać, wiesz zarezerwować na jutro bilet,
zadzwonić do Paula i takie tam.
- Okay
jasne. Jak chcesz, możesz pogadać w moim pokoju – uśmiechnęłam się.
Za chwilkę
byłam już sama w pomieszczeniu. Między kolejnymi telefonami zjedliśmy razem z
blondaskiem naszą kolacje. Miałam chwilkę wolnego, więc postanowiłam wrócić do
mojej ulubionej czynności z przed kilku miesięcy czyli czytania. A dokładniej
czytania moich kochanych romansideł. Wybrałam Nickola Spearksa. Ten gościu to
umie doprowadzić czytelnika do wzruszenia. Oczywiście ja, jako bardzo wrażliwa
osoba, poryczałam się przy niej jak bóbr. Obgryzając moje paznokcie,
pochłaniałam kolejne strony. Kiedy Niall przyszedł do mnie, zastał mnie w
okropnym stanie. Cały mój makijaż, nad którym tyle się męczyłam, był całkiem
rozmazany. Koło mnie leżała masa rozrzuconych chusteczek higienicznych.
- Julie? Coś
się stało? Ktoś zrobił Ci krzywdę? – chłopak zaniepokoił się i wziął mnie za
rękę.
- To takie
piękne. Przed jej śmiercią, postanowili wziąć ślub. To to to to takie
romantyczne – udało mi się wyjąkać.
- Ale o czym
ty mówisz? – zdziwił się.
- No o książce.
A o czym innym? – popatrzyłam na niego jak na debila.
- Ha ha. To
przez to płaczesz? Przez jakieś durne romansidło? – Niall wybuchł niepohamowanym
śmiechem.
- Durne
romansidło?! Odwołaj to ! – popatrzyłam na niego wzrokiem mordercy.
- Taka jest
prawda ! – chłopak dalej szydził.
- To się
doigrałeś ! – krzyknęłam, bijąc blondyna poduszką, którą akurat miałam pod
ręką.
- Ej
przestań ! – oboje śmialiśmy się jak nie normalni.
- Aha ! Mam
ją ! – powiedział uradowany Horan, kiedy przejął poduszkę.
- Co teraz
zamierzasz zrobić? – spytałam, robiąc oczka ze shreka.
- No sam nie
wiem – wyszczerzył się.
W tym
momencie zaczęliśmy biegać po całym salonie. O mało co nie strąciliśmy wazonu z
Chin i kwiatka stojącego na ławie. Prawie poryczałam się ze śmiechu. Niestety
chwila nie uwagi i chłopakowi udało się mnie dogonić. Objął mnie za biodra i
oboje się wywróciliśmy. Nadal był w posiadaniu poduszki więc zasłaniałam się
rękoma, tylko, żeby nie oberwać. Blondyn znalazł się tuż nade mną. Zamiast mnie
uderzyć tą nieszczęsną poduszką, pocałował mnie. Najpierw powolny, czuły
pocałunek, później coraz odważniejszy. Nasze języki zahaczały o siebie, tańcząc
taniec miłości. Chłopak oderwał się ode mnie i spojrzał tymi swoimi nieziemskimi,
niebieskimi oczami. Uśmiechnęłam się szeroko i znów jego usta dotykały moich,
poczułam gorąco. W moim brzuchu latały miliony motyli. Oczywiście ta magiczna
chwila nie trwała zbyt długo. Przeszkodził nam dzwonek do drzwi.
- No kur… -
Horan był zawiedziony.
- Sory,
musze otworzyć – powiedziałam niechętnie, wstając z podłogi.
Podeszłam do
drzwi, za którymi stał mój tata.
- Hej.
Zapomniałem kluczy. Czemu tak długo nie otwierałaś? – spytał wchodząc do domu.
- Yyy… W
łazience byłam – skłamałam.
Za ten czas
chłopak ogarnął syf jaki zrobiliśmy w salonie i włączył pierwszy lepszy film na
DVD. Okazało się, że to był jeden z moich ulubionych czyli „Next” z Nicolas Cage. Na pewno was
zaskoczyłam bo myśleliście, że ja tylko lubię romansidła. Otóż nie prawda, bo
uwielbiam filmy akcji.
- O widzę,
że oglądacie ten fajny film. Mogę się dosiąść ? – spytał ojciec.
- Jasne
niech pan siada – powiedział blondyn, ale widać było, że nie jest zbytnio z
tego zadowolony.
Siadłam więc
koło chłopaka, a ten objął mnie ramieniem. Ale po chwili zaprzestał tej
czynności. Zdziwiłam się i popatrzyłam na irish boya, który był duszony
wzrokiem mojego taty. Zaśmiałam się i wróciłam do oglądania. Całe szczęście po
30 minutach komórka zadzwoniła i tata poszedł obgadać interesy.
Horan przybliżył
się do mnie, a ja położyłam swoją głowę na jego ramieniu. On pocałował mnie w
czoło i wróciliśmy do oglądania filmu.
Kiedy film
się zakończył chłopak powiedział:
- Kurde.
Świetny był by film, ale tak głupio się zakończył. Więc nie lubię go – założył
ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Ha ha
wiedziałam, że to powiesz. Powinni zrobić drugą część – zaśmiałam się.
- Ej jeszcze
jest wcześnie, może się gdzieś przejdziemy? – zapytał.
- Dochodzi
23:00 – marudziłam.
- No
choooodź – nie odpuszczał.
- Dobra,
pokaże Ci moje ulubione miejsce – uśmiechnęłam się szeroko.
Ubrałam
swoją granatową bluzę z Hollister , ponieważ w Polsce wieczory są dość chłodne.
Do tego moje ukochane jeansy i białe conversy. Włosy spięłam w wysokiego koka i
założyłam bandankę.
Szliśmy
ciemną ulicą, którą ledwo oświecały światła dochodzące z domów. Przeszliśmy
koło domu Meg. Światło w salonie było zapalone, a dzięki temu, że sofa jest
naprzeciwko okna, zauważyliśmy Megan i Zayna. Otworzyłam szeroko oczy.
- Czy oni
właśnie…? - zatkało mnie.
- Wow.
Nieźle im idzie, jeśli już się całują – Horan jak zwykle z wszystkiego się
śmiał.
- To
romantyczne ! – dałam mu kuksańca.
Po chwili Meg odepchnęła chłopaka. Coś rozmawiali później
wyłączyli wszystkie światła i najprawdopodobniej zaczęli oglądać jakiś film.
- Założę się o 10 funtów, że oglądają horror – wyszczerzył
się blondas.
- Nie sądzę. Myślę, że oglądają jakąś komedię – droczyłam
się.
- Zakład?
- Zakład – podałam rękę chłopakowi.
- Ale jak teraz to sprawdzimy? – chłopak podrapał się po
głowie.
- Może pójdziemy do nich? – pokazałam klucz.
- Skąd go masz?
- Ha ha. Mam zapasowy
na wypadek, gdyby Meg znowu go zapomniała wziąć z domu – zaśmiałam się.
- Okay to idziemy.
Ostrożnie otworzyłam bramkę, aby nie wydała żadnego dźwięku.
Szybko pobiegliśmy, aby nie zobaczyli nas w oknie.
- Całe szczęście, że jej pies jest w klatce – uśmiechnęłam
się.
- To co teraz? – spytał.
- Pobiegnij i zadzwoń do drzwi– szeptałam.
- Okay – chłopak wyszedł z ukrycia, rozglądnął się i na
palcach powędrował w stronę drzwi.
**Oczami Meg **
Razem z
Zaynem oglądaliśmy horror, kiedy po pomieszczeniu rozległ się dzwonek do drzwi.
Spojrzałam na zegarek znajdujący się na mojej ręce. Było już grubo po 23.
- Kto
przychodzi do kogoś o tej godzinie ?! – spytałam ironicznie Malika, po czym
przewróciłam oczami.
Niechętnie
podniosłam się z kanapy i udałam się sprawdzić kim jest tajemnicza osoba, która
zakłóca mój spokój. Otworzyłam drzwi, ale ku mojemu zdziwieniu, zastałam
pustkę. Nikogo tam nie było. Wychyliłam lekko głowę na zewnątrz, ale nic. Do
oglądania filmu wróciłam lekko nieobecna. Myślami byłam zupełnie gdzie indziej.
- Kto to był
? – Malik spojrzał na mnie przenikliwie.
- Nie wiem –
wzruszyłam ramionami, nie odrywając oczu od telewizora.
- Przecież
poszłaś otworzyć – dalej wiercił mnie swoim wzrokiem.
- Nikogo tam
nie było – odparłam lekko rozdrażniona.
- Doobraa –
podniósł ręce w geście niewinności – Ale czemu jesteś taka zdenerwowana ?
Na to
pytania gwałtownie odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego smutnym
wzrokiem.
- Co jeśli
to był ten koleś, który śledził mnie w Londynie ?
- Ej, mała,
nie stresuj się tym. Przecież jakby co masz mnie – wyszczerzył się – Przecież
cię obronię – dodał zadowolony z siebie.
Nic nie
odpowiedziałam, tylko powróciłam do oglądania filmu. Wtedy poczułam ciepłą dłoń
Zayna na mojej. Przysunął się do mnie i objął ramieniem.
- W końcu
obiecałem, że cię będę chronił, poza tym jestem twoim ochroniarzem.
- Zayn nie
możesz być moim ochroniarzem. Ty jesteś gwiazdą – gwałtownie podniosłam się i stanęłam
naprzeciwko niego.
- No i co z
tego. Jestem też zwykłym chłopakiem i chcę bronić dziewczynę, która dla mnie
coś znaczy – odparł lekko wkurzony.
- Ty nic nie
rozumiesz – opuściłam rezygnująco ręce.
- To mi
wytłumacz.
- Jeśli
tobie się coś stanie to dość, że ja bym miała wyrzuty sumienia, to jeszcze
twoje fanki by mnie rozszarpały – gestykulowałam.
- W tym
momencie liczysz się tylko ty – wstał i zbliżył się do mnie – Jeśli tobie coś
grozi to nie pozwolę, żeby stała ci się krzywda – dodał już ciszej.
- Doceniam
wszystko co dla mnie robisz, ale to już lekka przesada. Lepiej zajmij się
śpiewaniem – zasugerowałam.
- Wiesz co ?
Niepotrzebnie tu w ogóle przyjeżdżałem. Ty nie widzisz tego, że za tobą szaleje
?! Wszystko co robię to robię po to, abyś w końcu dała mi szanse. Ale jak na
razie się na to nie zapowiada – prychnął wkurzony.
- Bo ty
jesteś gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną.
- Tak ?
Zwykła dziewczyna zna Rihanne czy Cher Lloyd ?! – zapytał.
- To nie
moja zasługa tylko mojej mamy. Dobrze o tym wiesz – odparłam i w tym momencie
usłyszeliśmy jak ktoś próbuje wejść do domu. Na szczęście były zamknięte na
wszystkie spusty.
Automatycznie
doskoczyłam do Malika i wskoczyłam w jego ramiona. Spojrzałam na niego, a on
lekko uśmiechnął się pod nosem. Szturchnęłam go, a on się zaśmiał.
- Widzisz.
Jednak mnie potrzebujesz – zachichotał – Trzymaj się mnie. Idę sprawdzić kto to
– dodał i ruszył przed siebie.
Natychmiast
złapałam go za rękę.
- Czekaj –
powiedziałam i zaczęłam uważnie wsłuchiwać się w ciszę – Ten ktoś już sobie
poszedł. Nic nie słychać – dodałam podejrzliwie.
- W takim
razie chodź oglądać film, tylko na wszelki wypadek masz ode mnie nie odchodzić,
jasne ? – spytał, a ja przytaknęłam mu.
Usiedliśmy
na kanapie i oglądaliśmy film. Kompletnie nie wiedziałam o co w nim chodzi, bo
cały czas musiałam przerywać seans. Nagle po pomieszczeniu rozległ się wielki
huk, dochodzący z kuchni. Wzdrygnęłam się, a Zayn mocniej mnie objął.
- Poczekaj
tu. Tylko nigdzie się nie ruszaj – cmoknął mnie w policzek i poszedł na
przeszpiegi.
Bez
zastanowienia wstałam i pobiegłam za nim, a następnie chwyciłam jego dłoń.
- Miałaś
zostać – krzyknął szeptem.
- Wolę być
jakby co koło ciebie – uśmiechnęłam się niewinnie.
Ścisnął moją
dłoń mocniej i spojrzał głęboko w oczy. Wpatrywałam się w niego i nie
wiedziałam co dzieje się wokół mnie. Staliśmy w wejściu do kuchni, w której
nagle zaświeciło się światło. Odwróciłam głowę w stronę pomieszczenia i
ujrzałam śmiejącą się Juls z Nialla, który klęczał nad rozwalonym naczyniem, w
którym było spaghetti. Przetarłam oczy, ale zobaczyłam to samo.
- Co wy tu
do cholery robicie ?! – wrzasnął Zayn.
Niall
natychmiast posprzątał uszkodzone przez niego rzeczy i razem z Juls stanęli
naprzeciwko nas, jakby szykowali się na wyrok.
- Sory,
byłem głodny – tłumaczył się Blondasek.
- Wiecie jak
mnie wystraszyliście ? – spytałam z wyrzutem.
-
Przeprosiliśmy – odparła nadal rozbawiona dziewczyna.
- Widzę, że
przeszkodziliśmy – odparł Horan i wskazał na
nasze złączone dłonie.
Natychmiast
puściłam rękę Zayna, ale on ją od razu chwycił i odparł:
- Tak
przeszkodziliście, oglądaliśmy właśnie film – najwyraźniej był dalej zły na tą
dwójkę.
- Czyżby
horror – Horan dalej dopytywał.
- Tak, a co?
– spytał zdziwiony Malik.
- Ha ha no
dalej Juls, zapłata – blondyn zaśmiał się.
- No dobra –
dziewczyna dała mu 100 funtów. - No to jeszcze raz Sory. Do jutra na lotnisku –
rzuciła szybko Juls i pociągnęła Nialla za sobą po chwili już ich nie było.
***Oczami Julie***
Wyszliśmy z
domu Meg.
- Trochę
głupio wyszło nie?
- No
faktycznie – chłopak zachowywał powagę. – To, gdzie chciałaś mnie zabrać?
- Do jednego
magicznego miejsca – uśmiechnęłam się słodko.
Weszliśmy na
mały pagórek i usiedliśmy na trawie pod drzewem. Podziwialiśmy widok pięknie oświetlonego
miasta jakim jest Nowy Sącz. Światło księżyca odbijało się o taflę wody
Dunajca.
- I jak Ci
się podoba? Ładnie? – spytałam.
- Ten widok
nie jest ładniejszy niż ty – cmoknął mnie w policzek.
- Nie gadaj
głupot – zarumieniłam się.
- To prawda
przecież.
- Yhm…
Jasne.
- O popatrz
spadająca gwiazda ! Pomyśl życzenie – chłopak wskazał na niebo.
- Żeby
wszystko było tak jak teraz – pomyślałam.
- Ty też
pomyśl życzenie.
- Ja nie
musze. Mam wszystko – chłopak wziął mnie za rękę.
Zdziwiło
mnie to, a zarazem mega wzruszyło.
- Niall…
- Tak?
- Obiecaj mi
coś – powiedziałam niepewnie.
- Ale co? –
zdziwił się.
- Jeśli mnie
kochasz, obiecaj mi że nigdy mnie nie opuścisz – odwróciłam wzrok.
- Nigdy –
chwycił mnie za podbródek i pocałował.
**Oczami Meg**
- Idziemy
się przejść ? – spytał z nadzieją Mulat.
- Dochodzi
północ.
- Prooooszę
– przeciągał sylaby dopóki się nie zgodziłam.
- Yyyh . No
dobra, chodź.
Złapałam w
rękę swoją jeansową kurtkę i wyszliśmy. Wędrowaliśmy dobrze mi znanymi
uliczkami. Standartowo udaliśmy się do parku i usiedliśmy na ławce. Każda
przechodząca osoba wzbudzała teraz we mnie pewien niepokój. Wszyscy wydawali mi
się podejrzani. W głowie miałam tylko mojego prześladowcę. Czemu ten chłopak w
Londynie mnie śledził ? Nic nikomu nie zrobiłam, przynajmniej tak mi się
wydaję. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Szybko ją otarłam, a w tym
momencie spostrzegłam, że Zayn mnie obserwuje. Już chciał coś powiedzieć, ale
szybko rzuciłam:
- Zimna noc
jak na lato, nie ? – sztucznie się uśmiechnęłam.
- Nie kręć.
Meg co się dzieje ? – spytał przepełniony troską.
- Nic się
nie dzieje – skłamałam.
W tym
momencie moja komórka się odezwała. Szybko wygrzebałam ją z kieszeni i
odebrałam:
- Halo ?
- W końcu
Meg. Próbuje się do ciebie dodzwonić od dwóch dni. Martwiłem się. Jak mogłaś do
mnie nie zadzwonić – Harry wrzeszczał do słuchawki.
- Uspokój
się – zaśmiałam się słodko – Przepraszam. To się więcej nie powtórzy proszę
pana.
- Proszę
Pana ? – spytał rozbawiony – Czyżby dama chciała się ze mną droczyć ? –
zachichotał.
- Może kiedy
indziej - odpowiedziałam.
- Co u
ciebie ? – spytał nagle.
- Dobrze.
Zayn się mną zajmuje.
- Taa Zayn –
mruknął – Też chciałem lecieć, ale Paul mi zabronił. Teraz pilnuję mnie całą
dobę, żebym przypadkiem nie wsiadł w samolot – odparł oburzony.
- Haha.
Niedługo się Misiek i tak zobaczymy . Pa
- cmoknęłam do słuchawki i się rozłączyłam.
Wsadziłam
telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Malika, który od paru minut mi
się przyglądał.
- Misiek ? –
spytał zdezorientowany.
- Harry
dzwonił – zaśmiałam się.
- Aha,
fajnie. Nie przypominam sobie, żebyś tak do mnie mówiła – powiedział oburzony.
- Już się
tak nie dąsaj. Chodź. Wracamy Misiek – wytknęłam do niego język, a on się
wyszczerzył.
Po 10
minutach byliśmy w domu. Pobiegłam na górę i złapałam piżamę. Wskoczyłam pod
prysznic. Następnie wysuszyłam włosy i weszłam do łóżka. Zaczęłam rozmyślać nad
swoim życiem przez co nie mogłam spać. Nagle usłyszałam jakiś szelest na
zewnątrz. Zlekceważyłam to, ale zaczęłam czuć się trochę nieswojo. Wstałam i
pobiegłam do pokoju Malika. Nie pukając, wpadłam do pomieszczenia, szybko
zamykając drzwi. Oparłam się o nie i spojrzałam w stronę Zayna. Także nie spał.
Widać było, że trochę zdziwiła go moja wizyta.
- Ducha
zobaczyłaś czy co ? – zaśmiał się.
- Ha ha
zabawane. Słyszałam jakiś szelest za oknem boję się sama siedzieć w pokoju.
Mogę spać z tobą ? – spytałam.
- No pewnie
– uśmiechnął się zachęcająco, a następnie odchylił kawałek kołdry.
Wskoczyłam
obok niego i od razu poczułam ciepło. Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć, ale
usłyszałam Malika:
- Przyznaj
się, że to był tylko pretekst, aby spać ze mną.
- Jak chcesz
to mogę iść do siebie – zaczęłam wstawać, ale Zayn przyciągnął mnie do siebie,
musnął moją szyję, a następnie wtulony we mnie zasnął. Po chwili zrobiłam to
samo.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O matko :D Dziękujemy za prawie 10300 wejść !!! Jesteście niesamowici. Mamy nadzieję, że nie zanudziłyśmy was tym rozdziałem na śmierć. Bardzo prosimy o komentarze, ponieważ są one dla nas motywujące, a ostatnio weny brak. :/
Do zobaczenia za tydzień. :)
...Because we love more than this...<3
SEE YA ! ;*
7 komentarzy:
Rozdział dobry ;D Czekam na nexta ;d Ciekawi mnie z kim bd Meg ;>
Jak zawsze wyszło idealnie :)
Dawno nie dodawałam komentarzy na Waszego bloga, więc muszę to nadrobić...
Ale co tu dużo mówić? xD
Perfect!!! Trzymajcie tak dalej no i oczywiście pozdrowienia, do których załączam kolejną dawkę weny :***
Zajebisty!!!!! Kiedy kolejny!!!?!!
Super rozdiał kocha wasz blog <3 <3
Extra kocham was i ten blog jest poprostu boski!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :) <3
jakim cudem ja nie dodałam komentarza ? : O .
rozdział zajebisty :D kocham was :D czekam na nastepne <3
super <33
Prześlij komentarz