*** Oczami Meg ***
Otworzyłam
zaspane oczy. Spojrzałam na zegarek.
- Kurcze !
Już dziesiąta ?! – wrzasnęłam szybko wstając z łóżka.
Od razu
pobiegłam do łazienki. Wzięłam prysznic, a następnie włożyłam na siebie ciemne
rurki, czarną bokserkę i koszulę w kratę. Do tego wszystkiego dobrałam
niezastąpione trampki. Włosy wyprostowałam i nałożyłam lekki makijaż. Po
godzinie byłam gotowa. Wybiegłam z pomieszczenia i zeszłam na dół do kuchni.
Juls czekała tam już na mnie ze śniadaniem . Jak najszybciej wsunęłam w siebie
czekoladowe naleśniki. Wzięłam moją ukochaną deskę. Wraz z Rudą zamknęłyśmy dom
na klucz i udałyśmy się do skateparku, gdzie chłopcy już na nas czekali.
Dziesięć minut drogi i już byłyśmy na miejscu. Zauważyłyśmy biegnącego Chrisa i
Justina w naszą stronę. Od razu rzucili się na nas i zaczęli przytulać.
Oczywiście odwzajemniłyśmy uściski po czym złapałam za moją deskę i pobiegłam
na rampę. Juls popatrzyła na mnie karcącym wzrokiem i poszła usiąść na ławce.
Wyciągnęła z torebki swój aparat i zaczęła nam pstrykać fotki. Po chwili
podeszłam do niej i usiadłam.
- Hm..i jak wyszły
zdjęcia ? Zauważyłam, że robisz fotki wtedy gdy zaliczam glebe . – zachichotałam
- W końcu to najlepsze momenty, nie ?
- Taa
jasne.. Ładnie to tak się naśmiewać z przyjaciółki ? Może ty spróbujesz?-
wytknęłam język
- Zostawię
to lepiej dla ciebie – uśmiechnęła się.
- Okey, to
ja jeszcze skoczę na 15 min pojeździć, a ty dalej pstrykaj zdjęcia . Może się
jakieś nada na twittera. – zaśmiałam się delikatnie i odeszłam.
Zauważyłam,
że Justin zaczął się popisywać, co niezbyt mu wychodziło, a Chris śmiał się z niego jakby był niedorozwinięty. W
końcu Walker skończył przedstawienie i udał się trochę poszaleć po uliczkach
parku, kierując się w stronę moją i Juls. Watson postąpił podobnie jak on.
Patrzył cały czas w naszą stronę, nie przestając się uśmiechać. Dojechał do
skrzyżowania i nie zauważył biegnących w jego stronę trzech chłopaków.
Obserwowałam to z coraz większym zainteresowaniem. Po chwili Jus wjechał w
nich, przewracając kolesia, który miał na sobie koszulkę w paski.
*** Oczami Lou ***
Szedłem wraz z Liamem i Harrym cały czas
wygłupiając się. Ludzie dziwnie się na nas patrzyli, ale my się tym nie
przejmowaliśmy, bo tacy już jesteśmy i nikt tego nie zmieni. Nagle poczułem, że
ktoś na mnie wpadł, najprawdopodobniej jego deska podcięła mi nogi. Upadając,
odruchowo chwyciłem się chłopaków i pociągnąłem ich za sobą. Już po chwili
leżeliśmy na chodniku, a na czele był sam sprawca. Szybko wstał i zaczął się
tłumaczyć, że nas nie zauważył. Wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem gdy jego
rozbawiony kolega chciał usiąść na desce. Przypadkowo trafił na kant
deskorolki, prze co z głośnym hukiem upadł na ziemie i wyglądał podobnie jak my
przed chwilą.
- Hej jestem Louis .
- Hej Justin. Sorki za ten incydent, ale was nie zauważyłem –odpowiedział.
- Spoko, nic
się nie stało. – oznajmiłem.
W tym samym
momencie usłyszałem rozmowę Liama i Harrego.
*** Oczami Liama ***
Spojrzałem
lekko w lewo i spostrzegłem dwie śmiejące się dziewczyny, które wskazywały
palcem na nie dawno poznanych przeze mnie Chrisa i Justina. Szturchnąłem
łokciem Loczka, ponieważ skądś je kojarzyłem. No tak, przecież to była Juls i
Meg, które poznałyśmy tamtym razem w parku. Ruda jak zwykle wyglądała
nieziemsko, miała na sobie czarne leginsy, białą tunikę z flagą Wielkiej
Brytanii i ciemne baletki…
*** Oczami Harrego ***
Poczułem
lekkie ukłucie w prawy bok. Odwróciłem głowę w stronę Liama i spojrzałem na
niego pytającym wzrokiem. Dał mi minimalny znak, abym zerknął w przeciwnym
kierunku. I wtedy spostrzegłem Meg i jej koleżankę. Hmm.. Ciekawe dlaczego nie
pamiętam jej imienia? Pewnie dlatego, że byłem za bardzo skupiony na
obserwowaniu Szatynki. Chyba nabijały się ze swoich kumpli oraz sceny, która
miała miejsce pare minut temu. To wszystko musiało wyglądać komicznie.
Zauważyłem, że Lou zawzięcie dyskutuje o czymś z tymi dwoma skejtami. Uśmiechnąłem
się sam do siebie. Zebrałem się i udałem w kierunku dziewczyn.
- Siema !
^^- strzeliłem dużego smajla. Meg popatrzyła na mnie z grymasem. Chyba jej nie
przypadłem do gustu, dlatego musze zrobić wszystko, aby zdobyć jej sympatię.
- Elo ! –
usłyszałem krzyk za mną.
To pozostali do nas dołączyli razem z Niallem
i Zaynem. Super teraz to już nie mam szans ! Mulat zawsze wyrywa lepsze laski,
a z tego co wiem Meg mu wpadła w oko, więc tak łatwo nie odpuści….
***Oczami Meg***
Gdy
zobaczyłam, że Harry do nas podchodzi, wiedziałam, że ten dzień nie będzie
najlepszy. Kulturalnie się przywitał, a ja popatrzyłam na niego z grymasem.
Kiedy przyszła reszta, a na czele ich stał Niall i Zayn, to myślałam, że już
gorzej być nie może. Julie od razu zaczęła robić maślane oczka. W sumie to się
nie dziwie bo blondasek wyglądał całkiem nieźle. Miał na sobie białą koszulę,
przy której górny guzik był rozpięty. Mulat rzucił szybkie „cześć” a następnie
podbiegł do mnie i mocno przytulił. Nie odwzajemniłam uścisku.
- Yyy…. Co
ty do cholery wyprawiasz? Nie przypominam sobie, żebyśmy byli przyjaciółmi.
Chyba za
bardzo na niego nakrzyczałam, przecież to nic takiego, zwykły uścisk. Chłopak
lekko się zmieszał i nie wiedział co ma powiedzieć. Jego koledzy głośno buczeli
i wtedy do akcji wkroczył Harry.
- No właśnie
! Chyba trochę przesadzasz Zayn ? Znamy je tylko 2 dni a ty już chcesz się
przytulać i zaczynać swoje podchody.
- Em… Ta ja
przynajmniej nie podrywam starszych od siebie kobiet !
- Dobrze wiesz,
że robie to tylko dla zabawy - powiedział Loczek.
- Taaa… ty
zawsze się bawisz dziewczynami i ich nie szanujesz! – wrzasnął wkurzony Mulat.
- Ja nie
szanuje? Chyba ci się coś pomyliło, bo to nie ja mam jednodniowe znajomości z
dziewczynami !
- Sugerujesz
coś? – krzyknął Malik.
- Ja nic nie
sugeruje, tylko stwierdzamy fakty. Po prostu zostaw je w spokoju.
Miałam tego
dość, wzięłam do ręki deskę i szybkim krokiem odeszłam. Nie miałam zamiaru
słuchać, jak podobno najlepsi przyjaciele, wyzywają się od najgorszych.
Słyszałam tylko jak ktoś krzyknął moje imię. Nagle poczułam szarpnięcie. To
była zdyszana Juls.
- Ha ha !
Ale czad. – wrzasnęła wesoło.
- O co ci
chodzi ? – spytałam nie mając pojęcia o czym ona mówi.
- No jak to
o co? Kłócili się o ciebie.
- I to jest
taki wielki powód do szczęścia.?-warknęłam.
- No tak.
Masz powodzenie dziewczyno. A tak poza tym zobacz co mam ! – pisnęła wymachując
mi przed oczami telefonem.
Wyrwałam jej
go z ręki i spojrzałam na wyświetlacz. Widniał tam nieznany mi numer, który był
podpisany: ”Niall <3”.
- Skąd to
masz? – spytałam ciesząc się razem z nią…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BARDZO BARDZO BARDZO DZIĘKUJEMY WAM ZA TAKĄ ILOŚĆ WYŚWIETLEŃ I KOMENTARZY !! Mamy nadzieję, że się podoba. Następny rozdział w poniedziałek, albo nawet jutro. Rozdziały będą teraz dodawane częściej. Jeśli blog się wam podoba to polecajcie go swoim koleżankom, a jak chcecie być informowane o nowym rozdziale to zostawcie w komentarzu swojego twittera, albo nr gg. JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI! JESTEŚCIE NAJLEPSZE ! <33
SEE YA ! ;* ^^...Because we love more than this...<3
2 komentarze:
boski rozdział :) czekam na nexta :)
extra rozdział, bardzo mi się podoba.Nie mogę doczekać się kolejnego. Pozdrawiam!!!
Prześlij komentarz